Podcast Crazy Nauka · odc. 111

Czy warto “rzucać” picie kawy? Co na to nauka?

08-04-2025 · 65 min · Tematyczny, Ciało i zdrowie, Klimat i środowisko

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Co z tą kawą: w końcu szkodzi czy nie? Ile można jej wypić w ciągu dnia? Jak ją pić, żeby “działała”?
Często słyszymy coś w rodzaju “Palenie rzuciłam/em, prawie już nie piję alkoholu, no tylko ta kawa jeszcze…”. Tymczasem kawa wypijana w umiarkowanych ilościach nie tylko nie szkodzi, ale wręcz ma dobry wpływ na zdrowie! Problemem natomiast jest coś innego. Kawa, jaką dziś znamy, może się niedługo skończyć… Symptomy tego widać już teraz.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

* Numer odcinka: 111

* Data publikacji: 2025-04-08

* Długość: 1:04:52

* Podcast: Crazy Nauka. Prowadzą: Ola Stanisławska i Piotr Stanisławski

0:00:00 Wstęp

Piotr: Co kornik i rdza chcą od mojej kawy?

Ola: Jak pić kawę, żeby działała?

Piotr: I ile można jej wypić w ciągu dnia?

Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: Dziś porozmawiamy sobie o naszym ulubionym napoju, czyli nie, nie to, co myślicie, ale to drugie też nie.

Piotr: Cokolwiek myślicie.

Ola: O kawie.

Piotr: O kawie. Zresztą ten odcinek może nie zapowiadaliśmy, ale mówiliśmy parę razy, chyba ze dwa, że może zrobimy odcinek o kawie. I nawet ktoś w komentarzu napisał: zróbcie odcinek o kawie.

Ola: Robimy odcinek o kawie.

Piotr: Właśnie, dzięki. Czasami słyszymy coś takiego, że no wiecie, palenie już rzuciłem, alkoholu prawie nie piję, no to jeszcze tylko kawa zostaje. A tymczasem, o czym będziemy dziś szeroko i głęboko mówili, kawa wypijana w normalnych ilościach…

Ola: Co to znaczy normalne ilości?

Piotr: Właśnie. Nie tylko nie szkodzi, ale wręcz pomaga i ma bardzo dobry wpływ na nasze zdrowie, co może być dla wielu osób zaskoczeniem.

Ola: Problem tkwi w czymś innym. Na świecie codziennie wypijanych jest około 2,5 miliarda filiżanek kawy. To znaczy, że sporo.

I ta kawa jest praktycznie wszędzie obecna. Nawet specjalnie skonstruowany ekspres do kawy wraz z samą kawą. Ekspres nazwany ISS-Presso trafił na Międzynarodową Stację Kosmiczną w 2015 roku.

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, czyli International Space Station, ISS, to jest skrót od tej nazwy. ISS-Presso, piękna nazwa. I to był dokładnie moment w 2015 roku, kiedy na orbitę leciała włoska astronautka Samantha Cristoforetti.

Jak wiadomo, Włoszka nie mogła się bez kawy obyć.

Piotr: Więc wysłali jej ekspres, fajnie.

Ola: Z nią razem ekspres. Ja sama piję kilka kaw dziennie, tu przyznaję się, naprawdę uwielbiam kawę, i to nie dlatego, że ona mnie jakoś specjalnie pobudza, bo mam wrażenie, że już dawno przywykłam. Ja po prostu bardzo lubię kawę.

Piotr: Ja też. No i problem polega na tym, że taka kawa, jaką znamy, może się nam skończyć z kilku różnych względów. Bez przesady, nie będziemy o jakichś super katastroficznych wizjach snuli, ale chcemy się zastanowić, co się w tej chwili dzieje z kawą i co się będzie działo w najbliższym czasie.

A dzieje się całkiem sporo. To jest jeden z tych dłuższych odcinków naszego podcastu, tych co dwa tygodnie na przemian z tymi krótszymi, newsowymi. Wiecie, już wiele razy mówiliśmy, że z tą krótkotą i długotą to różnie bywa u nas, ale jakoś tam się trzymamy zasady. Inny dżingiel na początku jest, stąd wiemy, który jest który.

Ola: Doniesienia z ostatniej chwili, prawie ostatniej. Otóż zostaliśmy nominowani do kolejnej nagrody. Chodzi tu o plebiscyt Hashtagi Roku 2025, który jest organizowany w ramach festiwalu [? niepewne: Seabloggers], i tym razem dostaliśmy nominację w kategorii blog.

Piotr: Tak, i jeszcze wypadałoby wspomnieć, że jesteśmy też w rankingu influencerów 2024. To nie jest zeszłoroczny ranking, tylko obejmujący to, co w zeszłym roku się wydarzyło. To jest dokładnie zestawienie top 100 blogerów, też tworzone przez [? niepewne: Seabloggers]. Tak się już nachwaliliśmy, więc starczy tego dobrego chwalenia.

Ola: Nasza lodówka się odezwała.

Piotr: Nasza lodówka jest taka cudowna. Zachowałem to, bo zwykle nie czytam instrukcji, ale wisi taka cudowna karteczka, na której jest narysowane, jakie dźwięki ta lodówka może wydawać i kiedy to nie jest niepokojące, i co te dźwięki mogą przypominać. To jest arcydzieło. Może kiedyś to gdzieś wrzucę, bo kocham absolutnie ten obraz.

Ola: Porównanie do pazurków kocich.

Piotr: Much latających. To akurat był upadek meteorytu. Ale wracając do tego, co ważnego mieliśmy przekazać.

Ola: Bardzo ważne jest to, że chcielibyśmy wam przypomnieć, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I na tych nieliczących się również.

0:04:39 Kawa a ryzyko zgonu: wielkie badania

Ola: Jak to jest z tą kawą? Kawę się bada bez przerwy, we wszystkie strony.

Piotr: Nic dziwnego.

Ola: Te badania ukazują się dosyć regularnie, ale te, o których wam tutaj opowiemy, są o tyle istotne, że wykonane na naprawdę ogromnych grupach ludzi. Pierwsze z badań przeprowadzili naukowcy z Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem. W tych badaniach wzięło udział aż 520 tysięcy osób z 10 krajów Europy Zachodniej.

Niestety nie było wśród nich Polski. Ale tak czy inaczej, wyniki są istotne. Te dane zebrano w ramach jednego z największych badań kohortowych na świecie, prowadzonego przez 15 lat, dotyczącego szeroko pojętych związków stylu życia i żywienia z nowotworami. Te badania nazywają się The European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition.

Piotr: To jeden z niewielu udanych akronimów nie pochodzenia amerykańskiego. EPIC.

Ola: To są badania kohortowe. Śpieszę wyjaśnić, że to jest taki typ badań obserwacyjnych, w ramach których grupa ludzi, kohorta, jest obserwowana przez jakiś określony, zwykle długi czas, po to, żeby zrozumieć, jak jakieś określone czynniki wpływają na zdrowie tych ludzi. Ta potężna próba jest na tyle dużą reprezentacją, jeśli chodzi o liczbę osób, że można już z niej wyciągnąć wiążące wnioski, między innymi w zakresie tego, jak kawa wpływa na nasze zdrowie.

Piotr: Więc referujmy te wnioski. Lubimy te wnioski.

Ola: Tak, są zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Piotr: Ja wiem, że to nienaukowe, ale mamy prawo sobie coś tam lubić. Im więcej kawy wypijali ci ludzie, którzy byli monitorowani w tych badaniach, tym mniej byli narażeni na zgon z powodu chorób układu krążenia, chorób układu pokarmowego, tu głównie chodziło o wątrobę, oraz nowotworów.

Ta część dotyczyła kobiet. Naukowcy wywnioskowali z tego, że co najmniej 3 filiżanki kawy dziennie obniżają prawdopodobieństwo zgonu z tej przyczyny u mężczyzn o 12%, a u kobiet o 7%. I co ciekawe, te wyniki są zbliżone we wszystkich 10 badanych krajach Europy, mimo że kawę przyrządza się na bardzo różne sposoby w tych krajach.

To nie wynika z tego konkretnego badania, ale z innych, że kawa rozpuszczalna daje pod tym względem ten sam efekt. Wiem, że kawa rozpuszczalna nie cieszy się zbyt dużym szacunkiem w niektórych kręgach, choć mnóstwo ludzi ją pije i bardzo sobie ceni. Niektórzy uważają ją za najgorszą fujkę świata. Sama produkcja kawy rozpuszczalnej jest niezwykle ciekawym procesem, jeszcze do niej wrócimy. Ale chodzi o to, że nie trzeba mieć ekspresu za pierdyliard złotych, żeby ten efekt uzyskać. Można sobie zalać zwykłą rozpuszczalną kawę wrzątkiem i ona też taki efekt daje.

Ola: Właśnie, chyba nie wrzątkiem.

Piotr: Powiem tak: zgodnie z instrukcją na opakowaniu, bo plójka to jedno, a kawa rozpuszczalna to co innego.

Ola: To ja jeszcze dorzucę, że co oznacza jedna filiżanka kawy, powiem trochę później.

Piotr: I wracając do tych wniosków: u osób wypijających 2 do 4 filiżanek kawy dziennie obserwowano, że ryzyko śmierci wywołanej tymi wyżej wymienionymi chorobami jest niższe średnio o 18% w porównaniu z osobami, które kawy nie piły.

I czy to znaczy, że tę kawę należy pić bez umiaru? Nie wiem, czy przekroczenie 3 filiżanek dziennie to już jakieś szaleństwo, może jeszcze nie. W każdym razie autorzy tego badania są dość ostrożni w wnioskach. Napisali, że za mało jest danych obserwacyjnych, by polecać komukolwiek wypijanie więcej niż 3 filiżanek dziennie i że to jest bezpieczny, korzystny dla zdrowia limit, co nie znaczy, że to jest jakiś ostateczny wyrok, bo inne badania mówią, że nawet 4-5 filiżanek kawy dziennie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie.

To zależy też, jak kawa na kogo działa, bo jest element zaburzania snu, jeżeli osoby, na które kawa działa wyraźnie pobudzająco, będą ją piły zbyt późno – to zależy od tego, o której się kładą spać – może to zaburzać sen. To jest w ogóle efekt działania kofeiny. Jest analiza przeprowadzona przez Australian Center for Precision Health, która pokazuje, że tu trzeba się srodze ograniczać: nie więcej niż 6 filiżanek dziennie, żeby zachować zdrowe serce i odpowiednie ciśnienie krwi, a przekroczenie tych 6 kaw to punkt krytyczny, po którym ryzyko chorób serca wzrasta o 22%.

Ola: Czyli przeważają ujemne efekty nad tymi dodatnimi.

Piotr: Natomiast generalnie można przyjąć, że 3-4-5 filiżanek kawy dziennie to jest coś w granicach rozsądku. Ale o tym, jaka ta kawa, jeszcze za chwilę trochę będzie.

Ola: To dobra okazja, żeby wam podziękować, że z nami jesteście, że komentujecie, że nas oceniacie w naszych kanałach społecznościowych – serwisy społecznościowe jeszcze do nas nie należą, ale pracujemy nad tym – oraz na różnych platformach, w tym na Spotify, gdzie komunikujemy się z wami, wrzucamy ankiety, pytania i tak dalej.

Piotr: Bardzo ciekawe były ostatnio wyniki ankiety. Jak może pamiętacie, poprzedni odcinek podał sześć informacji, z czego dwie były wymyślone. Mogliśmy sobie na to pozwolić, bo to był prima aprilis, więc poczuliśmy się usprawiedliwieni.

Poprosiliśmy, kto chce, żeby podawał, które z tych newsów uważa za prawdziwe, a które za fałszywe. To jest rekordowe głosowanie, mamy ponad 120 odpowiedzi, zresztą jeszcze trwa, jakby ktoś chciał. I powiem szczerze, że zgadliście bardzo dobrze. Najwięcej osób wskazało, że mech i sonosynteza, czyli taka "fotosynteza dźwiękowa", to fałszywka, i niestety – gen [? niepewne: SAPOFO21], ten "niechęci do zmywania naczyń". W ramach ciekawostki powiem, że stosunkowo dużo osób uznało za fałszywkę przezroczyste drewno.

Ja już mówiłem poprzednio, sprawdzałem je kilka razy, brzmi przedziwnie, ale to jest prawda. Też dosyć wysoko w tym rankingu wylądowały perfumowane rzeźby.

Ola: Klasyczne, antyczne rzeźby, które były pstrokato pomalowane oraz dodatkowo perfumowane, zdobione kwiatami, kokardami – to wszystko nie mieści się obecnie w granicach dobrego smaku rozumianego klasycznie.

Piotr: Choć z komentarzy wynikało też, że w jakimś stopniu wnioskowaliście na podstawie tego, jak który news przekazywaliśmy, bo staraliśmy się je przekazywać w miarę podobnie, wiedząc oczywiście, co jest fałszywką, a co nie.

Ola: I tutaj może wychodzić na jaw, że nie jesteśmy najlepszymi aktorami na świecie. Zdradziliśmy się?

Piotr: Nie, to nie było tak jednoznaczne, bo na przykład z tym drewnem i rzeźbami niektóre osoby podejrzewały, że my coś mącimy, więc to może być fałszywka. Także, wiesz, it's complicated.

Ola: Mąciliśmy, bo tak mamy.

Piotr: Jeszcze informacja: bardzo serdecznie zapraszamy na naszego Patronite'a, tam można nas stale wspierać, a szczególnie dzisiaj zapraszamy na Buy Coffee To, bo tam można nam kupić kawę. To są takie wirtualne kawy, ale my za te wirtualne kawy kupujemy prawdziwe, więc jesteśmy wdzięczni, jeżeli się tam pojawicie. Czasami piszecie przy tym przemiłe wiadomości w dedykacji, więc serdecznie zapraszamy, jeżeli nasze podcasty wam się podobają albo nawet jednorazowo się do czegoś przydały – taka kawa jest zawsze bardzo miłym dla nas prezentem.

0:14:57 Co to naukowo jest filiżanka kawy

Ola: Tak jak już obiecałam: teraz przychodzi moment, kiedy definiujemy, co to takiego jest filiżanka kawy w znaczeniu naukowym.

Piotr: Co to jest filiżanka, to niby wszyscy wiedzą, ale no…

Ola: To jest ogromnie trudny temat, ponieważ kawy na całym świecie parzone są w najróżniejszy sposób, z różnej ilości suchych, zmielonych ziaren kawy i z różną ilością wody. Ale jeśli chodzi o to wielkie badanie z udziałem ponad pół miliona Europejczyków, użyto konkretnej miary. Ta standardowa filiżanka kawy ma pojemność 8 uncji.

Piotr: Bardzo europejskie.

Ola: Bardzo europejskie, czyli 237 mililitrów, i w tej objętości zawiera średnio od 90 do 200 miligramów kofeiny. Rozstrzał jest dosyć duży, bo to wszystko zależy od tego, jak ta kawa jest parzona, jakim systemem, czy w ekspresie, czy długo parzona, bo wtedy też nabiera mocy. I ten dokładny typ filiżanki kawy z badania to była kawa parzona w tak zwanej plójce.

Piotr: To się nazywa plójka, bo zalewasz tę kawę, czekasz, aż osiądą fusy, i zaczynasz nimi… no, one muszą się dobrze ustać, ale jak przechylasz, to i tak trochę tej mielonki wpada.

Ola: Ale można też użyć takiego urządzenia, które odcedza te fusy.

Piotr: To się nazywa zęby, to urządzenie.

Ola: U niektórych zęby, u innych jakoś inaczej się to nazywa, ale jest to dosyć kulturalne urządzenie. Ta kawa parzona to po prostu zmielone ziarna zalane wrzątkiem. Jeżeli szukać pokrewnych stylów parzenia, to można pomyśleć o ekspresie przelewowym.

Piotr: To jest skomplikowane, bo ekspres przelewowy działa jednak trochę inaczej: woda jest zwykle chłodniejsza, czas parzenia zwykle dłuższy, dystrybucja wody inna, jest tam filtr, który powoduje, że to nie jest plójka. Więc to jednak co innego, chociaż te dwa sposoby są sobie najbardziej podobne.

Ola: Bardzo duże znaczenie ma też to, ile suchej kawy się wsypie. Różne źródła podają różne proporcje, ale znalazłam informację, że standardowo baryści stosują około 6 g kawy ziarnistej na 100 ml wody, w przybliżeniu.

Odnieśmy to jeszcze do porcji espresso, bo sporo ludzi pija kawę z ekspresu ciśnieniowego. Taka porcja 30 ml, czyli jedna uncja, zawiera około 63 mg kofeiny, a do zaparzenia takiego espresso używa się około 10 g suchej kawy. To wszystko oczywiście przybliżone, ale tak pi razy oko wiemy: jedna filiżanka, 237 ml parzonej kawy, zawiera średnio od 90 do 200 mg kofeiny.

0:18:47 Kawa, herbata i ochrona przed demencją i udarem

Piotr: Jeszcze jedno badanie dotyczące kwestii zdrowotnych. To badanie skupiało się na zwyczajach żywieniowych i zdrowotnych. Objęło ponad 190 tysięcy osób mieszkających w Stanach Zjednoczonych, należących do grup etnicznych: afrykańskiej, indiańskiej, latynoskiej, hawajskiej i japońskiej. I znowu podobne wnioski: picie kawy wpływa na wydłużenie życia, może chronić między innymi przed rakiem wątroby, jajników, tarczycy i endometrium oraz przed czerniakiem. Chronić, to znaczy zmniejszać ryzyko zapadnięcia na tego typu nowotwory, żeby było jasne.

U osób wypijających 2 do 4 filiżanek dziennie obserwowano obniżone ryzyko śmierci wywołanej tymi chorobami średnio o 18% w porównaniu do osób, które nie piły kawy. Badania wykazały też, że picie kawy i herbaty osobno albo razem zmniejsza ryzyko udaru niedokrwiennego mózgu oraz demencji. To było badanie 365 tysięcy starszych osób w Wielkiej Brytanii, prowadzone przez aż 11 lat. Osoby, które piły 2-3 filiżanki kawy lub 2-3 filiżanki herbaty dziennie, miały o 28% niższe ryzyko rozwoju demencji i o 32% niższe ryzyko udaru mózgu w porównaniu z osobami, które nie piły tych napojów.

Połączenie obu napojów w diecie wydawało się mieć silniejszy wpływ niż picie tylko jednego albo tylko drugiego. I jeszcze jedna rzecz, o której trzeba powiedzieć: teina to nic innego jak kofeina. To jest dokładnie ta sama substancja, nieważne, czy pochodzi z herbaty, czy z kawy, czy jeszcze… jak się mówi, guaranina?

Ola: Guarana?

Piotr: Guaranina, dziękuję. Różne się opowiada historie o yerba mate – to też jest kofeina. To nie jest tak, że ktoś nie chce pić kofeiny, więc pije herbatę, bo tam jest teina. Zresztą dla porządku: kofeina ma jedno zastosowanie ewolucyjne, służy do trucia. Ostatnio mieliśmy sporo o toksynach – to jest sposób na obronę przed głównie owadami. Dla wielu owadów ta substancja jest toksyczna, choć będzie dzisiaj o takim uroczym maluchu, dla którego nie jest toksyczna. Ale to inna opowieść.

Ola: Ale właściwie dlaczego kawa pozytywnie wpływa na zdrowie? Ważne jest to, żeby uświadomić sobie, że picie kawy czy herbaty nie zapobiega różnym chorobom. Nie zapobiega udarowi, chorobom serca czy demencji, to trzeba jeszcze pięć razy podkreślić. Tylko obniża ryzyko, czyli nawet pijąc tę kawę w satysfakcjonujących nasz organizm ilościach, możemy na te choroby zapaść, choć ryzyko tego jest niższe, niż gdybyśmy kawy nie pijali.

Wiadomo, że kawa i herbata zawierają polifenole – substancje chemiczne pochodzenia roślinnego, które mogą pomóc w walce z przewlekłym stanem zapalnym. Ten przewlekły stan zapalny jest bardzo ważny, bo wiąże się zarówno z demencją, jak i chorobami układu krążenia oraz schorzeniami wątroby, o których wcześniej wspominaliśmy. Kawa działa też ochronnie na układ nerwowy, działa przeciwzapalnie i może dzięki temu obniżać ryzyko chorób neurodegeneracyjnych, takich jak na przykład choroba Parkinsona.

Piotr: Ten przewlekły stan zapalny to w ogóle ciekawy temat, bo może wynikać z wielu różnych rzeczy, i rzeczywiście coraz więcej się mówi o jego wpływie na choroby, o których wcześniej uważano, że nie wiadomo skąd się biorą.

Ola: I tak, u tych pół miliona Europejczyków, do których ciągle wracamy, wykryto niższy poziom stanu zapalnego niż u osób, które kawy nie piją. Ci kawosze mieli też lepsze profile lipidowe, czyli stężenie cholesterolu, jego frakcji LDL i HDL, oraz trójglicerydów, a ich organizmy lepiej radziły sobie z kontrolą poziomu glukozy we krwi. Te mechanizmy są w sumie trochę rozproszone, ale nawiązanie do stanu zapalnego i obniżanie jego poziomu wydaje się być kluczowym mechanizmem, który sprawia, że kawa jest tak korzystna.

0:24:13 Jak kofeina pobudza i kiedy pić kawę, żeby zadziałała

Piotr: Teraz zajmijmy się tym, dlaczego właściwie kawa działa pobudzająco, bo pijemy ją nie tylko dla zdrowia i smaku – dla wielu osób to jest ważny element obudzenia się rano czy rozbudzenia w ciągu dnia. Trudno tu w pewnym momencie odróżnić działanie psychiczne od czysto fizycznego, bo to jest kwestia pewnego zwyczaju, ceremonii. Można się bawić, dawać kawę bezkofeinową i sprawdzać, na pewno gdzieś takie badania były, ale nie o tym w tej chwili. Generalnie to, co w kawie daje efekt psychoaktywny, to kofeina – jest stymulantem ośrodkowego układu nerwowego, należy do klasy metyloksantyn i jest jedną z najpowszechniej stosowanych substancji psychoaktywnych na świecie.

To, co wszyscy wiedzą, to że kofeina działa pobudzająco, zapobiega senności. Ważna rzecz: to nie jest tak, że jak jesteśmy zmęczeni, to kawa spowoduje, że przestajemy odczuwać zmęczenie – to jest istotna różnica, dlatego że kawa nas nie wypocznie w magiczny sposób, nie wyśpi. To jest odłożenie na jakiś czas efektu zmęczenia, bo zmęczenie nie jest jakimś doznaniem tylko psychicznym, tylko jest stanem organizmu. Jeżeli możemy w jakimś stopniu odciąć mózg od informacji o tym, że organizm jest zmęczony, co w wielu sytuacjach może mieć zbawienny wpływ, to musimy zdawać sobie sprawę, że ta kofeina niczego cudownego nie uczyni.

Wpływa na układ naczyniowy mózgu, ciśnienie krwi, na funkcjonowanie układu oddechowego, na aktywność żołądka i okrężnicy – o tym jeszcze będzie – na to, ile wytwarzamy moczu, jak również na wydajność ćwiczeń, jeżeli to są stosunkowo niewielkie dawki, czyli tak między 20 a 200 mg.

Ola: To jest akurat mocno zaniżona, bardzo ostrożna dawka – to jedno z takich badań, które jest niezwykle oszczędne, jeśli chodzi o mówienie o ilości kofeiny, której możemy codziennie doświadczać.

Piotr: To jest ta ilość, która dodaje energii, wzmacnia czujność, również towarzyskość, co ciekawe. Kawa powoduje też uwalnianie dopaminy, tego znanego neuroprzekaźnika, który – to oczywiście duże uproszczenie – jest związany z poczuciem satysfakcji, szczęścia i tak dalej. Ludzie, którzy wypili 2-3 filiżanki kawy, szybciej reagują na prezentowane im słowa i obrazy, i o 7%, jak wynika z badania, bardziej precyzyjnie wskazują te z nich, które niosą pozytywne przesłanie. Więc to niewątpliwie substancja psychoaktywna, trzeba o tym wiedzieć, i jej działanie jest całkiem ciekawe. Ale teraz powstaje zasadnicze pytanie: jak tę kawę pić, żeby ona na nas faktycznie działała?

Ola: Tutaj zebraliśmy trochę badań, które mówią dość precyzyjnie, o co chodzi w tych mechanizmach działania kofeiny na nasz organizm. Linki do badań znajdziecie w opisie odcinka. Jedno z tych badań mówi o tym, że najlepszym momentem w ciągu doby na napicie się kawy jest czas między godziną 9:30 a 11:30. To jest związane z naszym rytmem dobowym, a konkretnie z wahaniami stężenia kortyzolu. Kortyzol nazywany jest hormonem stresu.

Piotr: No, bo uproszczenia.

Ola: Tak, to jest ogromne uproszczenie, ale to jest hormon, który nie tylko sprawia, że się stresujemy, ale że w ogóle możemy rano ruszyć do naszych obowiązków.

Piotr: Dodajmy, że stres jako pojęcie nie jest niczym złym, to nie jest tak, że należy unikać stresu w tym znaczeniu, że nie ma się w ogóle wydzielać kortyzol. Jak nam się przestanie wydzielać kortyzol, to generalnie znaczy, że już nas tu nie ma.

Ola: Ilość tego kortyzolu najbardziej wzrasta między godziną ósmą a dziewiątą rano, a po tym okresie gwałtownie opada. I wtedy warto napić się kawy, żeby podtrzymać stan lekkiego pobudzenia i chęci do działania. Kofeina zaczyna działać dosyć szybko, bo już po 10 minutach od wypicia kawy, a maksymalne stężenie we krwi osiąga między 30 a 60 minutą. Niektórzy mówią o 20 minutach, ale to byłoby chyba najmniej. Jeśli więc potrzebujesz dłuższego pobudzenia, pij co dwie godziny małą kawę – to jest znacznie skuteczniejsze niż wypijanie dwóch dużych kubków w większych odstępach czasu. Dostarczana regularnie kofeina będzie podtrzymywała nasze poczucie pobudzenia.

Piotr: Natomiast nie przesadzajmy – nie więcej niż te wspomniane 5-6 filiżanek kawy dziennie. Herbata też działa, o tym już mówiliśmy.

Ola: Też działa jak najbardziej, bo zawiera identyczną kofeinę.

Piotr: Tylko jest słabsza, jeśli chodzi o ilość tej kofeiny.

Ola: Odpowiednikiem jednego espresso jest około półtora do trzech kubków herbaty.

Piotr: No to trzeba trochę tego wypić. Dodajmy, że większość tych kaw dla takich, którzy niekoniecznie siedzą w temacie – te typu cappuccino, z syropem, z bitą śmietaną i tak dalej – to generalnie są wszystko kawy robione zwykle na jednym espresso.

Ola: Albo na dwóch espresso.

Piotr: Albo czasami na dwóch, to tak jako punkt odniesienia. I jeszcze bardzo cenna rzecz, to było dla mnie wielkie odkrycie już parę lat temu.

Ola: Tak, często to odkrycie wykorzystujesz w praktyce.

Piotr: Absolutnie, to jest coś, co się nazywa turbodrzemka. Chyba w podcaście jeszcze o tym nie mówiliśmy. Chodzi o to, co możemy zrobić, kiedy nas totalnie muli. Wykorzystywałem tę metodę na szczęście nie za często, ale zdarzyło mi się parę razy przy prowadzeniu samochodu – trzeba przy tym generalnie bardzo uważać, bo granica między zasypianiem a zaśnięciem jest niezwykle cienka. Jak tylko chociaż trochę czujemy, że coś jest nie tak, zjeżdżajmy i zatrzymujmy się, gdzie tylko się da.

I tu jest patent przydatny nie tylko w tej sytuacji: turbodrzemka. Chodzi o to, żeby wypić mocną kawę, nie jakąś potworną siekierę, nie zróbmy sobie krzywdy, ale mocną kawę.

Ola: Ale wystarczy espresso albo podwójne espresso.

Piotr: I połóżmy się spać na nie mniej niż pięć, optymalnie na jakieś 15-20 minut. Drzemki dłuższe niż 20 minut zaczynają być ryzykowne, bo nasz mózg może zacząć wpadać w głębszy rytm, z którego wybudzenie się jest trudne. Te 15-20 minut to czas, po którym kofeina już zaczyna działać, a my się nie zdążymy rozespać. Trzeba sobie ustawić budzik, nie liczyć na to, że się sami obudzimy. Po takiej drzemce budzimy się bez porównania lepsi.

To nie jest sposób na to, żeby pokonać cały kontynent na samych turbodrzemkach, bo korzyści z takiej drzemki utrzymują się od 1 do 3 godzin, kolejna drzemka prawdopodobnie już nie przyniesie tak dobrego efektu – to jest raczej na dotarcie gdzieś. Dla wielu osób abstrakcją może być to, że jak to, zasnę na zawołanie i obudzę się za 20 minut? Obudzenie się nam zagwarantuje porządny budzik, natomiast zaśnięcie w takim stanie, kiedy człowieka naprawdę ścina, nie będzie problemem. Jeżeli gdzieś się położymy, położymy sobie coś na głowę, żeby nas nie raziło, wyciszymy dźwięki okolicy – jeśli to jest samochód, odchylimy siedzenie – to naprawdę bardzo pomaga. To jest metoda, która może wręcz ratować życie, bo w sytuacji, kiedy musimy gdzieś dojechać i nie możemy sobie pozwolić na to, żeby całkiem zrobić przerwę i pójść spać, taka krótka przerwa jest bardzo dobrą rzeczą.

Jeśli chodzi o to, jak długo kawa może działać skutecznie, badania pokazują, że kawa stawia na nogi tylko przez dwie doby, czyli dwie nieprzespane noce. Przy takiej dawce niedospania kofeina jeszcze wyraźnie poprawia nam czas reakcji i tempo przetwarzania informacji, ale już kolejna nieprzespana noc to bardzo wyraźny spadek formy i tu kawa już nie pomaga. Trzeba z tym bardzo uważać, bo tak jak mówiliśmy, kawa nie powoduje, że nie jesteśmy zmęczeni, tylko że nie odczuwamy tego zmęczenia.

0:34:40 Uzależnienie od kofeiny i toaletowe skutki picia kawy

Ola: Albo odczuwamy je słabiej. W różnych opiniach na temat picia kawy często przewija się taka, że ktoś nie chce być od czegoś uzależniony i dlatego zdecydowanie rzuca picie kawy. Faktem jest, że kofeina rzeczywiście wywołuje delikatne uzależnienie fizyczne, a te inne rodzaje uzależnień – psychiczne, emocjonalne, o których Piotrek wspomniał – kofeina również wywołuje, ale to chyba bardziej chodzi o ceremoniał, rytuał picia kawy, niż o samą kofeinę.

Na czym polega to uzależnienie fizyczne? Wracamy do jednego z badań, które mówi, że dawki wyższe kofeiny, powyżej 200 mg, mogą u niektórych ludzi powodować niepokój, drżenie ciała i niekiedy rozstrój żołądka – o tym jeszcze powiemy, dlaczego. Odstawienie kofeiny powoduje delikatne lub mniej delikatne objawy, w zależności od tego, ile kawy na co dzień dana osoba pije, jakich ilości kofeiny sobie dostarcza. Najczęstszym symptomem odstawienia jest ból głowy – pojawia się w 50% przypadków – oraz łagodny niepokój, drżenie ciała, zaburzenia, poczucie takiej odrębności od rzeczywistości. To dotyczy 13% badanych. Bywa, że ludzie narzekają na zmęczenie, zmniejszoną energię, spadek czujności, oczywiście senność, no i – co się wiąże z tym efektem dopaminowym – obniżony nastrój, trudności z koncentracją, drażliwość ogólną i takie myślenie "owinięte watą", ja to tak nazywam.

Te objawy odstawienia mogą się pojawić po 12 lub nawet po 24 godzinach po wypiciu ostatniej kawy. Swój szczyt osiągają po 20 do 51 godzinach i mogą trwać 2 dni, ale w niektórych, szczególnie uciążliwych przypadkach – nawet do 10 dni.

Piotr: Ale dodajmy, że mogą w ogóle nie trwać, dlatego że bardzo wiele osób, które regularnie piją kawę, jak jej nie wypiją, to po prostu jej nie wypiją i tyle, i kompletnie nic się nie dzieje. Tu raczej mówimy o takich przypadkach, gdzie to uzależnienie jest odczuwalne.

Ola: Pamiętajmy, że to jest fizyczne, delikatne uzależnienie.

Piotr: Tak, to jest coś, co absolutnie bez najmniejszego problemu można przełamać. Nie bójmy się, to nie jest takie uzależnienie, które w poważny sposób zmienia biochemię organizmu.

Ola: Właśnie, bo kofeina, to warto wspomnieć, jest całkowicie wydalana z organizmu.

Piotr: Znaczy kofeina.

Ola: Kofeina, oczywiście. Jest szybko rozprowadzana po krwiobiegu, a następnie całkowicie wydalana, w związku z czym nie jest tak, że gdzieś się kumuluje i jej negatywne skutki mogą z czasem nasilać.

Piotr: Skoro już użyłaś magicznego słowa "wydalana"…

Ola: Twój ulubiony temat.

Piotr: …musimy jeszcze zahaczyć o tematy toaletowe, bo są zjawiska, o których nie sposób tu nie wspomnieć.

Ola: Myślałam, że o których nie śniło się waszym filozofom. Nie, to nie te zjawiska.

Piotr: Nie wiem, o czym się śni filozofom. Mamy znajomych filozofów, możemy zapytać. To jest dobry pomysł.

Ola: Czym się śni bieganie do toalety po kawie?

Piotr: Dlatego, że rzeczywiście wiele osób zgłasza, że szybko, krótko po wypiciu kawy muszą się wysikać. Krótko mówiąc, oddać mocz, kto woli. Chodzi tu o hormon wazopresynę – to jest hormon antydiuretyczny, a jego wydzielaniem zarządza przysadka mózgowa. Zadaniem tego hormonu jest przeciwdziałanie odwodnieniu organizmu. Im więcej wazopresyny dociera do naszych nerek, tym więcej wody zatrzymują one w organizmie – jest odwirowywana w kanalikach i zostaje w organizmie, nie trafia do moczu. Mocz się wtedy zagęszcza. Natomiast kofeina, ale też alkohol, wpływają na przysadkę mózgową tak, że zmniejsza ona wydzielanie wazopresyny. Czyli tak naprawdę organizm nie dostaje informacji, że ma oszczędzać wodę. Zwiększa produkcję moczu, w ten sposób pozbywa się tego rzekomego, domniemanego nadmiaru wody. To po prostu powoduje, że kawa, ale też alkohol, powodują większe wydzielanie moczu, szybciej nam się chce wysikać. Ale to jest jeszcze mały pikuś, bo jest jeszcze ten duży pikuś.

Ola: Jeszcze jest dwójeczka, czyli dlaczego po kawie chce się kupę.

Piotr: I to jest bardzo ciekawy wątek. Nie u wszystkich występuje. To jest temat na ankietę.

Ola: Są nieliczne badania na ten temat, a ja uważam, że ten temat jest fascynujący. Wyniki tych badań mówią, że praktycznie niemal 30% osób reaguje na wypicie kawy pospieszną wizytą w toalecie z zamiarem "dwójki". To działanie jeszcze do końca nie jest wyjaśnione, ale najwięcej wskazówek mamy, aby sądzić, że chodzi o działanie gastryny.

Piotr: Wpadnę ci tutaj w słowo, zanim pójdziesz dalej, bo wiemy, że kawa może działać drażniąco na przykład na żołądek u osób szczególnie wrażliwych. Ale to mówię szczególnie do osób, które nie doznają tego szczególnego przymusu pobiegnięcia do toalety: to się pojawia praktycznie natychmiast po wypiciu kawy. To nie jest tak, że wypijemy kawkę i pół godzinki później… układ pokarmowy tak nie działa, to nie jest tak, że ma się rurę prostą, która sięga od ust do odbytu, i co się wleje, to się zaraz z drugiej strony wyleje. Chociaż znałem osoby, które tak uważały. Ale to jest bardziej skomplikowane, już ci oddaję głos.

Ola: No dobrze. Wracamy do gastryny.

Piotr: Oddaję głos do studia.

Ola: Dziękuję. Gastryna to hormon, który jest produkowany w żołądku i części dwunastnicy, i ta gastryna sprawia, że wzmaga się perystaltyka przewodu pokarmowego, również w jego końcowym odcinku. To wydaje się wyjaśniać mechanizm działania kawy, bo do żołądka i dwunastnicy kawa dociera bardzo szybko i od razu zaczyna tam działać, pobudzając wydzielanie gastryny. Gastryna umożliwia produkcję kwasu żołądkowego, a ten kwas żołądkowy nie tylko trawi jedzenie, ale też może pobudzać aktywność okrężnicy. Skurcze okrężnicy, mówiąc naukowo, przesuwają nasz stolec w kierunku odbytu. I voilà, mamy potrzebę zrobienia kupy.

Piotr: Tak, to jest trochę działanie na skróty, bo gdyby ta kawa miała dotrzeć do końca naszego układu pokarmowego, miałaby do pokonania dobrych sześć, siedem metrów, a tu hop, siup, na skróty.

Ola: Ona załatwia to impulsikami wykonywanymi za pomocą różnych substancji w naszym organizmie.

Piotr: Taka mała kawowa manipulacja.

[~0:43:40] Dlaczego kawa drożeje: klimat, susza i spekulacje

Piotr: Teraz spojrzymy na trochę inny aspekt, bo przejechaliśmy się przez różne tematy związane głównie z fizjologią i biochemią działania. Muszę przyznać, że jednym z głównych pomysłów, który nas skłonił do nagrania tego odcinka, była nasza obserwacja. Jak już wiecie, pijemy sporo kawy i już wiecie dlaczego – głównie dlatego, że ją lubimy, ale też czujemy się usprawiedliwieni, znając te wszystkie wyniki badań.

Ola: Tak, zawsze człowiek lepiej się czuje, jak to, co robi, znajduje potwierdzenie w badaniach naukowych. To się nazywa efektem potwierdzenia.

Piotr: Nie.

Ola: Efekt wspierania decyzji.

Piotr: O właśnie, dokładnie. Okej, więc my tę kawę kupujemy naprawdę regularnie, bo pracujemy z domu, więc w domu ją spożywamy w dużych ilościach, nasz ekspres pracuje na wysokich obrotach.

Ola: Znacznie ciężej niż nasz samochód.

Piotr: Dokładnie. I dzięki temu, że kupujemy ją regularnie – to zużycie mamy dość stałe i rytmiczne – mamy niezły przegląd tego, jak się zmieniają ceny kawy. Od kilku lat jesteśmy też wierni jednej konkretnej palarni – ktoś nam ją kiedyś polecił jako dobrą i niezbyt drogą, bardzo dobrze się sprawdziła, doceniamy ją i lubimy, więc pozostajemy jej wierni, co też daje mi możliwość przejrzenia historii zakupów i zobaczenia, jak zmieniały się te ceny.

Zrobiłem sobie taką analizę – to nie jest żadna pogłębiona analiza, ale mówię, skąd w ogóle wziął się pomysł na odcinek. W 2022 roku za kilogram brazylijskiej arabiki – o arabice i innych odmianach za chwilę – płaciliśmy 50 zł. Pod koniec 2022 roku ta cena lekko drgnęła, najpierw do 52 zł. W marcu 2023 roku było to 54 zł, w kwietniu 2023 roku 55 zł, i ta cena się na dłuższy czas zatrzymała – przez cały 2023 rok i większość 2024 to było właśnie 55 zł. A potem nagle, bum: przyszedł styczeń tego roku, czyli 25, i nasza kawa nagle zaczęła kosztować już nie 55, a 65 zł. A dzisiaj, jak skonstatowałem, że nam się kawa kończy, kupiłem znowu tę samą kawę i teraz kosztuje 70 zł za kilogram. I nie chcę teraz gadać o tym, czy to jest droga kawa, bo ktoś umrze z oburzenia.

Ola: Tak, tak.

Piotr: Ktoś nam się zaraz oburzy, że pijemy byle jaką kawę, bo dobra kawa zaczyna się od 150 zł za kilogram, albo że nam się w głowach przewraca i pijemy strasznie drogą kawę. Nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że jest pewien trend zmiany cen, i to nie jest tak, że nasza ulubiona palarnia coś kombinuje i podnosi ceny, bo jest chciwa. To jest tak, że cały rynek kawowy doświadcza tego samego, czyli gwałtownego w tej chwili wzrostu cen, który zaczął się mniej więcej w październiku 2023 roku i wciąż trwa. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ta cena minimalnie spadła, niewiele. W każdym razie rekord padł 10 lutego 2025 roku – kawa osiągnęła nowy rekord, na pewno w ciągu ostatnich 50 lat tyle nie kosztowała. Oczywiście na to nakłada się inflacja, ale to na pewno jest najwyższa cena co najmniej od 50 lat: 4 dolary 20 centów za fund. Fund to jest około 450 gramów. To jest cena z nowojorskiej giełdy, taki punkt odniesienia dla całego świata.

Gdyby ktoś teraz był wstrząśnięty, że płaci 60 czy 70 zł za kawę, a tu fund, czyli pół kilo, kosztuje 4 dolary, to od razu mówię: to jest zielona kawa, surowiec, który trzeba jeszcze przetransportować, wypalić – w palarniach się pali kawę – zapakować, dostarczyć do klienta. Więc to jest surowiec kawowy, ale daje nam jakiś punkt odniesienia. I to oznacza, że w ciągu półtora roku cena kawy podskoczyła prawie trzy razy, czyli – bo to groźniej brzmi – o 280%. To nie jest efekt inflacji, mimo że inflacja też była duża w tym czasie, ale aż tak duża na pewno nie była.

Spójrzmy więc, co się w ogóle dzieje, bo dzieje się bardzo dużo rzeczy, i jak zwykle w takich sprawach odpowiedź nie jest prosta i jednoznaczna, trudno powiedzieć, co ma w tej chwili największe znaczenie. Na pewno jest to zmiana klimatu. Wiem, że zaraz ktoś się oburzy, że my wszystko zwalamy na zmianę klimatu, ale w tej chwili dwoma największymi producentami i eksporterami kawy są Brazylia i Wietnam – wiem, że to nieoczywiste, ale Wietnam jest bardzo ważnym pod tym względem krajem. W Brazylii problemem jest przede wszystkim susza.

Ola: Tak, susza jest gigantyczna i objęła w ogóle całą Amazonię.

Piotr: Dokładnie.

Ola: I to nie jest tak, że ona jest przemijająca – to jest od wielu już lat trwająca susza, która się pogłębia i która owocuje niestety już poważnymi pożarami.

Piotr: To też. I do tego jeszcze dochodzą przymrozki. Zostawmy już ten wątek ocieplenia klimatu i przymrozków – powiem tylko, że ze zmianą klimatu pojawiają się ogólnie różne, bardziej gwałtowne zjawiska pogodowe, i to spowodowało spadek eksportu z Brazylii o 11%. Ale to jeszcze mały pikuś, dlatego że w Wietnamie mamy, niespodzianka, susze, i tam spadł eksport o prawie 40%. To jest ogromna różnica. Na to nałożyły się rozmaite zakłócenia łańcuchów dostaw, na przykład ostatnie ataki na statki na Morzu Czerwonym – tamtędy płynie spora część kawy z Azji. Do tego wzrost spożycia kawy w krajach takich jak Chiny.

Ola: Bo Chiny się bogacą i też chcą tych samych…

Piotr: Przejmują różne wzorce kulturowe. Kawa nie była napojem tradycyjnie pitym w Chinach, a w tej chwili już jest, i to jest istotny element – Chiny są ogromne, więc i spożycie kawy jest tam duże.

Do tego dochodzi też niestabilność gospodarcza na świecie – to, co USA odwala w ostatnich tygodniach, wszyscy wiemy, jakie efekty powoduje, choć akurat na bieżącą cenę kawy ma to tylko pośredni wpływ. I jeszcze ciekawy temat, o którym nie podejmuję się opowiadać, bo się na tym kompletnie nie znam – spekulacje. Rynek kawowy jest podatny na spekulacje finansowe, gra się tam na różne rzeczy, na przykład na to, że sytuacja będzie się pogarszała. Są obawy, że będzie coraz gorzej – raz mniej, raz bardziej uzasadnione, trudno to jednoznacznie ocenić. W każdym razie problem polega na tym, że przewidując, że będzie gorzej, tę kawę się kupuje, w związku z czym ceny rosną. Czy rzeczywiście będzie gorzej, czy sytuacja będzie trudniejsza – strasznie trudno powiedzieć, zwłaszcza w perspektywie miesięcy, bo różne rzeczy się mogą dziać. Większość analityków przewiduje, że w 2025 roku ceny kawy będą rosły, i to mocno, ale są i tacy, którzy mówią, że ten trend się powinien odwrócić. Wystarczy, że będzie miesiąc bardzo gwałtownych opadów, które zniszczą uprawy, albo cokolwiek innego. Natomiast jak spojrzymy na to w dłuższej perspektywie, to na pewno sytuacja z kawą będzie trudniejsza, jeszcze o tym troszeczkę powiemy.

Gdyby ktoś stwierdził: gdzie wy tę kawę kupujecie, u mnie w ogóle te ceny nie wzrosły, tam gdzie ja kupuję wszystko kosztuje tyle samo, może parę złotych różnicy – to jest kwestia tego, gdzie się kupuje. Większe albo gigantyczne firmy wciąż w jakimś stopniu kompensują ten wzrost cen, polegając na zapasach, które posiadają, albo trochę do tego dokładając, bo wiedzą, że klienci źle znoszą gwałtowne wzrosty cen. Ale jest też kwestia tego, że duzi dostawcy dopiero renegocjują ceny z dużymi sieciami handlowymi, gdzie mają jakąś cenę ustaloną jakiś czas temu – na pewno to wzrośnie. Więc w wielu miejscach wciąż jest tania kawa. Można dyskutować, czy lepiej kupować kawę świeżo paloną, czy komuś jest wszystko jedno, jaką kupi. Powiem tak: jeżeli kawa, którą kupujecie, jest wciąż niedroga, czyli kosztuje na przykład 60 zł za kilogram czy nawet mniej – nie mówię o jakiejś bardzo byle jakiej kawie, mówię o ziarnistej kawie przyzwoitej jakości – to kupcie sobie tę kawę, bo już niedługo taka tania nie będzie.

0:54:12 Arabika, robusta i kornik kawowiec

Ola: A tutaj trzeba powiedzieć, że kawa wymaga bardzo specyficznych, odpowiednich warunków. Musi być uprawiana w odpowiednim klimacie, w odpowiedniej wilgotności.

Piotr: Potrzebuje też odpowiedniego rytmu dobowego temperatury.

Ola: A już zwłaszcza wymagająca jest arabika, uznawana za tę smaczniejszą z kaw. Kawa to oczywiście kawa, każdy widzi, ale są dwa główne gatunki: kawa arabska, czyli arabika, i kawa kongijska, czyli robusta. Oba te gatunki wywodzą się z Afryki.

Piotr: Chociaż już są uprawiane w najróżniejszych miejscach świata, jak widać.

Ola: Tak, w tej chwili rozprzestrzeniły się na cały świat, ale ten świat, który ma odpowiedni rytm dobowy, to się czasami nazywa nawet pasem kawowym – odpowiednio wysokie temperatury. Kawa kongijska, czyli robusta, rośnie szybciej niż arabika, wcześniej owocuje, jest bardziej odporna na zmiany klimatu, bardziej odporna na szkodniki i choroby, ale jest też bardziej gorzka i zawiera więcej kofeiny.

Piotr: Jest mniej aromatyczna przede wszystkim.

Ola: Tak, tu warto podkreślić, że Włosi gustują w robuście i do swoich mieszanek dodają jej sporo. Jest też mocniej wypalana – ta kawa włoska ma specyficzny, bardzo gorzki smak.

Piotr: To jest kwestia sposobu wypalania.

Ola: Tak, i też gustu lokalnego. Z kolei uważana za subtelniejszą, bardziej wyrafinowaną i przez to droższą arabika zawiera kofeiny od 1 do 1,5 procenta. Robusta ma od niej ostrzejszy, bardziej gorzki smak, tak jak już wspominałam, ale za to dwukrotnie więcej kofeiny – od 2,4 do 2,8 procenta. I raczej postępuje się tak, że ta bardziej aromatyczna arabika jest mieszana z robustą, bo sama robusta nie jest wybitna. Z robusty robi się z kolei kawę rozpuszczalną.

Piotr: Tak, to jest jeden z powodów, dla których kawa rozpuszczalna ma więcej kofeiny, ale też, no, jeden z powodów, ma zwykle uboższy smak i zapach.

Ola: No i wyjaśnienie, dlaczego Włosi gustują w dodatku robusty: bo z robusty powstaje ładniejsza, lepsza pianka na espresso.

Piotr: Tak, ta słynna, tłusta krema to jest właśnie przede wszystkim zasługa robusty. W ogóle jest tak, że obszary dostępne do uprawy kawy mocno się kurczą, na świecie robi się cieplej, i zauważalną tendencją jest to, że przenosi się uprawy kawy wyżej – w wyższych rejonach jest wciąż chłodniej i wciąż jest utrzymywany ten dobowy rytm temperaturowy potrzebny do tego, żeby kawa dobrze dojrzewała. Problemem są też szkodniki i choroby kawy – jednym z takich od dawna znanych problemów jest tak zwana rdza liścia kawy. To choroba grzybowa, która powoduje brązowienie spodów liści kawy. Da się z tym walczyć różnymi fungicydami, ale te fungicydy są drogie, a sposób ich dystrybucji i użycia też jest problemem.

Bardzo dużym problemem jest wspomniany na samym początku kornik, czyli kornik kawowiec. Lubi ciepło, więc do niedawna uprawy na większych wysokościach były przed nim bezpieczne, ale już nie są, bo ciepło robi się i wyżej.

Ola: Zajmuje kolejne obszary.

Piotr: Tak, bardzo charakterystycznie niszczy uprawy, dlatego że wierci dziury w ziarnach kawy, dosłownie – jakby ktoś wyborował otworek w tej kawie. Jest bardzo odporny na działanie kofeiny, no właśnie, bo kofeina jest po to, żeby wytłuc rozmaite owady, a ten owad akurat się nie daje.

Ola: Musi być niezwykle pobudzony.

Piotr: Musi być tak bardzo… mały, nerwowy kornik, wyobraź go sobie, z trzęsącymi się czułkami.

Ola: I tutaj są w ogóle bardzo kiepskie prognozy, jeśli chodzi o to, co się będzie działo z kawą pod wpływem zmiany klimatu, bo do 2050 roku nawet połowa obszarów, które obecnie się nadają pod uprawy kawy, może stać się nieprzydatna do tej uprawy z powodu ocieplania się klimatu.

Piotr: Dokładnie, ale problemem może być też jakość kawy, dlatego że jeżeli jest więcej słońca i jest susza, to metabolizm tych roślin się zmienia i ziarna dojrzewają za szybko, a to powoduje, że są mniej smaczne, aromatyczne, po prostu znacznie gorszej jakości. Oczywiście o tym wiadomo już od dawna, więc prowadzone są rozmaite prace – specjaliści starają się wyhodować odmiany bardziej odporne, zarówno na suszę i te zmiany klimatu, jak i na szkodniki. Szczerze, najlepszym rozwiązaniem byłaby modyfikacja genetyczna. Nie mówię, że to jest proste, ale mam nadzieję, że tak jak odwrócił się trend antyatomowy – były przecież całe lata, kiedy nastroje mówiły, że energia jądrowa to jest coś strasznego i złego, a między innymi napaść Rosji na Ukrainę trochę odwróciła to myślenie, w tej chwili mamy znowu, przynajmniej w Europie, zwrot ku atomowi, co nas bardzo cieszy – to mam nadzieję, że w którymś momencie nastąpi też odejście od tych strachów przed GMO i modyfikacjami genetycznymi. Może kiedyś zrobimy o tym odcinek, bo to jest bardzo ciekawy temat.

Ola: Tak, wypadałoby zrobić, i z czego te strachy wynikają, i jak wpłynęły na to, co się dzieje z żywnością na świecie – zwłaszcza dotyka to krajów najuboższych.

Piotr: Dokładnie, jak są napędzane głównie przez bogatych ludzi z bogatych krajów. Ten wątek GMO jest szalenie ciekawy. Jest to na pewno jakaś nadzieja dla kawy, że ktoś tu coś wykombinuje dobrego i skutecznego.

[~1:01:20] Podsumowanie, polecajka i słowo na dziś

Piotr: Tak wygląda ten nasz przegląd kawowy od strony geopolityczno-gospodarczej. Nie jesteśmy specjalistami od ekonomii, więc nie będziemy się tu nadmiernie wymądrzali. Chodziło mi najbardziej o to, żeby zrozumieć, dlaczego płacimy za tę kawę tyle, ile płacimy w tej chwili, a płaciliśmy całkiem niedawno mniej.

Ola: A mi z kolei chodziło o to, żeby zgromadzić te badania, które mówią o tym, jak rzeczywiście kawa wpływa na ludzki organizm.

Piotr: Chciałaś się czuć usprawiedliwiona, jak sobie wypijasz kolejną kawę.

Ola: Tak, efekt wspierania decyzji. I tutaj mnie mocno uspokaja to, że kawa pita nawet w takim lekkim nadmiarze, czyli tak 5-6 filiżanek dziennie…

Piotr: Tyle to ty zwykle nie wypijesz.

Ola: No nie, aż tyle to nie wypijemy. I ona nie szkodzi, tylko wręcz pomaga.

Piotr: Dodajmy, że to są porządne badania – to nie jest badanie zrobione gdzieś w piwnicy na trzech przypadkowych studentach, tylko rzeczywiście takie na bardzo dużych grupach ludzi i prowadzone przez długi czas, więc też bardzo wiarygodne.

Ola: No to tak, to jest ten moment, kiedy…

Piotr: Wiem, że to jest moment, kiedy próbujecie się rozłączyć i wyłączyć już, ale jeszcze nie.

Ola: Jeszcze będzie słowo dnia i polecajka. I to jest dobry moment, żeby przypomnieć, że jeżeli podobał wam się ten odcinek, to może chcecie nam postawić kawę na Buy Coffee To.

Piotr: Link w opisie, oczywiście wraz z innymi źródłami. Bardzo nam będzie miło, są różne kawy do wyboru, można postawić mniejszą, większą. Zawsze jest bardzo miłe, jak ktoś nam stawia tę kawę.

Ola: I jeszcze teraz dwie rzeczy. Po pierwsze, polecajka na dziś.

Piotr: No właśnie, bo już mamy tę tradycję polecajkową. Od razu mówimy, że to nie jest tak – czasami polecajki są związane z tematem odcinka, a czasami nie są. I to jest właśnie ten przypadek.

Ola: A moim zdaniem trochę jest to związane z tematem odcinka, ponieważ jest to wizja postapokaliptyczna. To, co chcemy wam przypomnieć – a w momencie, kiedy kawy zabraknie na świecie, to dla mnie to już będzie post-apo.

Piotr: Jest jeszcze jeden wątek, może ktoś się domyśli, o co nam chodzi. Mówiliśmy tutaj o rdzy liścia kawy, a to jest choroba grzybowa. I to, o czym mówimy, to też jest choroba grzybowa. Kto wie, ten wie. [? niepewne: Pozdro lakumatych]. Chodzi oczywiście o…

Ola: Serial "The Last of Us".

Piotr: Oraz gry, ale teraz mówimy o serialu.

Ola: O serialu, bo zbliża się premiera nowego sezonu.

Piotr: I to nie jest reklama.

Ola: Nie jest reklama, nie mamy żadnej współpracy. Ten serial nam się bardzo, bardzo podobał, ten pierwszy sezon. Mamy nadzieję, że drugi też będzie super.

Piotr: Wedle doniesień tych, co już widzieli, jest super, chociaż poważniejszy i gęstszy.

Ola: I to jest coś, co zdecydowanie polecamy.

Piotr: To jest znakomite, również dlatego, że są tam wątki – jak zwykle w różnych apo i post-apo, może nie zawsze, ale często, są jakieś wątki związane z nauką. Oczywiście bez przesady, to nie jest tak, że wszystko jest w odlepieniu od nauki. Mamy jeszcze parę innych takich post-apowych rzeczy, które też jakoś tam nawiązują… mam z tyłu głowy jedną, ale dzisiaj nie powiem.

Ola: Wiem, ale nie powiem. No to jeszcze zostało nam słowo na dziś.

Piotr: No właśnie. I tym słowem na dziś jest arabika. No to dzięki.

Źródła

* https://www.crazynauka.pl/picie-kawy-moze-wydluzyc-zycie/

* https://www.crazynauka.pl/jak-i-jaka-pic-kawe-zeby-dawala-kopa/

* https://www.crazynauka.pl/kawa-pomaga-ale-tylko-przez-dwie-doby/

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17023717/

* https://blog.genuineorigin.com/2023/01/how-much-caffeine-is-in-coffee/

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29777049/

* https://www.health.harvard.edu/mind-and-mood/drinking-both-coffee-and-tea-linked-to-lower-risks-for-stroke-and-dementia

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34784347/

* https://www.inc.com/bill-murphy-jr/a-massive-new-study-of-347077-people-just-revealed-exactly-how-much-coffee-you-should-drink-each-day-before-health-dangers-outweigh-benefits.html

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12519715/

* https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK430790/

* https://www.medicaldaily.com/drinking-coffee-lowers-liver-cancer-risk-people-who-drink-3-alcoholic-beverages-day-327482

* https://www.ncbi.nlm.nih.gov/search/research-news/15914/

* https://www.macrotrends.net/2535/coffee-prices-historical-chart-data

* https://www.bankier.pl/wiadomosc/Smutek-dla-fanow-espresso-i-latte-radosc-dla-spekulantow-Ceny-kawy-wzrosly-poteznie-8897695.html

* https://greenly.earth/en-us/blog/industries/is-coffee-threatened-by-climate-change

* https://www.anthropocenemagazine.org/2024/08/coffee-is-threatened-by-climate-change-the-solution-may-be-closer-at-hand-than-we-thought/

* https://themunicheye.com/themunicheye.com/rising-coffee-prices-climate-change-market-speculation-13191

* https://dzikiezycie.pl/archiwum/2019/wrzesien-2019/czy-obudzimy-sie-w-swiecie-bez-kawy

Źródła