Podcast Crazy Nauka · odc. 131

Nauka na czasie: Jak trzyma się piana na piwie oraz wariant Frankensteina

02-09-2025 · 54 min · Nauka na czasie, Ciało i zdrowie, Fizyka i technika

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Czy nowe warianty koronawirusa są rzeczywiście tak groźne, jak o tym piszą niektóre media? I dlaczego piana na piwie w ogóle się utrzymuje?

(1:16) Piana na piwie
(27:16) Nowe warianty koronawirusa

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Piotr: Jak piana na piwie potrafi się sama naprawiać?

Ola: Wariant Frankensteina i żyletki w gardle. Czy nowe warianty koronawirusa są rzeczywiście tak groźne, jak o tym piszą niektóre media?

Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka, i to jest ten rzekomo krótszy odcinek z cyklu Nauka na czasie. Dziś będą dwa tematy, tak jak powinno być teoretycznie. Opowiemy o tym, dlaczego piana na piwie w ogóle się utrzymuje, bo to wcale nie jest takie oczywiste.

Ola: Oraz opowiemy o tym, co nas czeka w związku z pojawieniem się dwóch dość mocno ekspansywnych wariantów koronawirusa SARS-CoV-2. Czy rzeczywiście te warianty są tak groźne, jakby się wydawało, albo jakby niektóre nagłówki podpowiadały?

Piotr: Zapraszamy was też do posłuchania naszych podcastów z cyklu Laboratorium Zbrodni. To są te, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem, te, które znajdziecie na Spotify i wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.

Ola: I oczywiście przypominamy, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I tych nieliczących się również. Chciałem powiedzieć, że dzisiaj jakoś strasznie szybko nam poszedł ten wstęp.

0:01:21 Nowy projekt podcastowy i możliwe opóźnienia

Ola: Niektórzy na nas krzyczą, że za długo gadamy na początku, więc już niedługo nic nie będziemy mówić na początku, tylko od końca będziemy zaczynać.

Piotr: O, sprytny plan. Słuchajcie, jeśli chodzi o pytania, bo się pojawiały pytania o pytania, my będziemy jeszcze wracali do tych pytań i odpowiedzi. Skoro już mówimy o tym, jakie odcinki będą, jakie nie będą i kiedy, to od razu jedna informacja. Otóż ruszamy z jeszcze jednym projektem podcastowym.

Ola: Na razie to jest bardzo tajne i nie możemy wam niczego zdradzić.

Piotr: W ogóle wam niczego nie powiedzieliśmy. Gdyby ktokolwiek twierdził, że cokolwiek wam mówiliśmy, to się wszystkiego wyprzemy.

Ola: I wyprzemy się również tego, że w przyszłym tygodniu będziemy coś robili w związku z tym nowym projektem. I w związku z tym może się okazać niestety, że nastąpią opóźnienia w naszym regularnym odcinku podcastu Crazy Nauki.

Piotr: Jedno opóźnienie, bo nie planujemy ich specjalnie więcej, ale może się zdarzyć coś takiego, że przyszłotygodniowy odcinek Crazy Nauki głównej pojawi się z jakąś obsuwą albo w ogóle się nie pojawi. Przepraszamy, po prostu za dużo się dzieje i musimy nad tym zapanować. I taka jest prawda.

Ola: A wiecie, jak to z nami jest.

0:02:36 Piwo: lagery i ale

Piotr: Tak, jesteśmy bardzo zorganizowani. Dobra, wracając do głównego tematu. Będzie o piwie. Piwo, wiadomo, kojarzy się bardzo jednoznacznie z pianką. Wszelkie reklamy piwa, przynajmniej w Polsce, gdzieś tę piankę zawsze wykorzystują. Oczywiście, jak to zwykle w reklamach, ta pianka wcale nie jest pianką piwną, tylko jakimś fejkiem robionym przy pomocy jakiegoś płynu. Ale to już taki los reklamowego jedzenia i picia.

Ola: A czy w piwach bezalkoholowych ta pianka funkcjonuje na takiej samej zasadzie jak w piwach alkoholowych?

Piotr: Tak, dokładnie. Tak samo, nawet czasami może lepiej funkcjonować, bo alkohol jako taki nie sprzyja tworzeniu się pianki. To ciekawe. Alkohol szkodzi pianie, tak to można ująć. Więc teoretycznie w tych bezalkoholowych piana nawet mogłaby być trochę mocniejsza.

Ola: No to my polecamy te bezalkoholowe, zresztą je regularnie pijamy.

Piotr: Owszem, jak najbardziej.

Ola: Nie powiemy, których marek, bo nie jest to odcinek sponsorowany.

Piotr: Nie będziemy reklamowali piwa, nie o to chodzi. Jak to z tymi pianami jest? Te piwa, które są w Polsce najchętniej pite, czyli najczęściej pojawiają się w reklamach i są najbardziej kojarzone, to są piwa typu lager. Ja tu trochę zrobię systematyki piw, bo potem będzie ona ważniejsza w dalszej części, ale też pewnie każdemu ta wiedza się przyda, przynajmniej warto ją mieć.

Piwa typu lager to są te lżejsze, jasne. Powstają w wyniku tak zwanej dolnej fermentacji, czyli w tym procesie drożdże opadają na dno i tam sobie spokojnie pracują. Właśnie tu jest ważne, że pracują spokojnie, bo prowadzą tę fermentację w stosunkowo niskiej temperaturze, zaskakująco niskiej jak na taki proces, czyli optymalnie 8-12 stopni. Pracują powoli i wszystko to sprawia, że w wyniku ich pracy powstaje stosunkowo mało produktów ubocznych, poza alkoholem etylowym, wiadomo. Czyli mało alkoholi wyższych, a alkohole wyższe to są te, które mają więcej niż dwa atomy węgla w cząsteczce. Powstaje też mniej estrów. To są te substancje, które najbardziej odpowiadają za różne ciekawe aromaty piwa. W lagerach jest ich stosunkowo niewiele, więc prawda jest też taka, że lagery zazwyczaj nie pachną jakoś specjalnie. To są piwa raczej postrzegane jako lżejsze.

Oczywiście jest całe mnóstwo odmian i nie będę teraz wchodził w szczegóły produkcji, rzemieślniczej, przemysłowej i tak dalej. W każdym razie kiedy w Polsce mówi się "piwo", pierwsze skojarzenie to właśnie lagery, czyli ta dolna fermentacja. Natomiast jest drugi rodzaj piw, który u nas też już jest bardzo popularny, choć wciąż mniej: piwo górnej fermentacji. Jak sama nazwa wskazuje, tu podczas fermentowania drożdże pozostają na górze i tworzą taki uroczo wyglądający kożuch, który wygląda jak jakieś dziwne zanieczyszczenia, ale to są po prostu pracujące drożdże. Pracują krócej i w wyższej temperaturze, 16-24 stopnie, i powstaje tam znacznie więcej tych wspomnianych estrów i wyższych alkoholi, więc zapachy tych piw są dużo bogatsze. Są jakieś owocowe, takie, owakie.

Nie mówię o piwach, do których dodaje się jeszcze czegoś, ale nawet takie podstawowe, robione z chmielu, przy odpowiednim jego doborze i tak dalej, rzeczywiście potrafią mieć bardzo ciekawe aromaty, na przykład cytrusowe. I w ten sposób powstają piwa typu ale, tak zwane, czyli cała ta grupa stoutów. Stouty to też są ale, wszelkie APA, IPA, inne pipa i tak dalej, które są coraz popularniejsze teraz. Też piwa pszeniczne, i tutaj w tej grupie znajdują się słynne piwa belgijskie, najróżniejsze. Oni tam mają piwa, które są kilkukrotnie fermentowane, nawet chyba trzykrotnie, i to już jest taka konkretna siekiera, bo mają po prawie 10 albo nawet więcej procent alkoholu. Nie mówię tutaj o jakimś doprawianiu czy destylacjach, tylko po prostu o kilkukrotnych fermentacjach.

Ola: To ja tylko dorzucę, że kiedy kiedyś byłam w Belgii, to tam się chwalono, że niemalże każda knajpa ma swój własny mini browar. Jeśli chodzi o piwa belgijskie, to właściwie do wyboru, do koloru, bo każdy niemal tam robi piwo i tych rodzajów jest chyba najwięcej na świecie, na pewno w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

Piotr: No jest to oczywiście całe bogactwo i cała oddzielna grupa piw. I na obu rodzajach piw, i na ale, i na lagerach tworzy się piana, chociaż ona czasem może być różna. Zdarzają się takie piwa, na których tej piany praktycznie nie ma. Nie należy się też dziwić na przykład w Wielkiej Brytanii, że jak zamówimy piwo i dostaniemy po prostu kufel bez cienia jakiejkolwiek piany, to nie znaczy, że to piwo jest wygazowane czy coś takiego. Bywają i takie piwa.

0:08:29 Badanie o piwnej pianie i napięcie powierzchniowe

Piotr: W każdym razie rodzajom piw postanowili się przyjrzeć autorzy pracy, którą można na polski przetłumaczyć, więc przydługi tytuł: "Ukryta subtelność stabilności piany piwnej. Plan działania służący tworzeniu zaawansowanych receptur piany".

Ola: To prawie poezja.

Piotr: Prawie poezja, tak. To jest badanie opublikowane w bardzo poważnym czasopiśmie "Physics of Fluids", czyli "Fizyka płynów". I okazało się, że właściwie są dwie zupełnie różne piany: na lagerach i na ale, czyli na piwach dolnej i górnej fermentacji. Przede wszystkim zupełnie różne są powody, dla których te piany się utrzymują, bo one rzeczywiście się przez jakiś czas utrzymują. Sami dobrze wiecie, jeżeli ktokolwiek pił piwo albo widział piwo, że nie jest tak, że ta piana błyskawicznie opada.

Właśnie, czemu w ogóle piana powstaje i czemu później przestaje istnieć? Jak weźmiecie butelkę i nalejecie do niej do połowy wody, to możecie tą butelką trząść do upadłego i piana nie powstanie. To znaczy nawet jeżeli powstanie kilka pęcherzyków, to one momentalnie znikają, i to jest efekt tego, że woda ma bardzo, bardzo duże napięcie powierzchniowe. To w ogóle ma fundamentalne konsekwencje dla różnych zjawisk na Ziemi, ale skupmy się na tym najważniejszym, czyli na pianie na piwie. Nawet jeżeli zdarzy się, że powstanie pęcherzyk powietrza otoczony cienką warstwą wody, to napięcie powierzchniowe czym prędzej ściągnie z niego tę warstewkę wody.

Napięcie powierzchniowe działa tak, jak sami wiecie z klasycznego doświadczenia: można położyć na powierzchni wody szpilkę i ona będzie się na tej powierzchni trzymała, jak ją delikatnie położymy, właśnie dlatego, że cząsteczki wody na granicy powietrza i cieczy, gazu i cieczy, na tyle mocno się przyciągają, że tworzą właściwie taką błonkę.

Ola: To można ładnie zaobserwować, kiedy się zrobi tak zwany menisk wypukły albo wklęsły. Przy wypukłym to fajnie widać, bo potrafi być tak, że ta warstewka wody półkoliście wystaje ponad powierzchnię szklanki.

Piotr: Tak, nie pęka dokładnie dzięki temu napięciu powierzchniowemu. Natomiast jak już się uprzemy, żeby zrobić tę pianę, to musimy tam dodać jakiejś substancji. Jeżeli do tej naszej butelki z wodą, gdzie nam się nie udało zrobić piany, dodamy troszeczkę, naprawdę może być odrobina, substancji, która obniża napięcie powierzchniowe, to ją można nazwać surfaktantem, chociaż to jest bardziej skomplikowane, bo surfaktanty mają różne inne właściwości. Ale powiedzmy, po pierwsze ona obniży wzajemne przyciąganie się cząsteczek wody. Po drugie jeszcze pomoże utworzyć taką cienką warstwę. I to jest właśnie to, z czego robią się wszelkie bańki mydlane i nie tylko mydlane. Jakbyśmy sobie spojrzeli z bliska na bańkę mydlaną, to jest cienka warstwa wody, która z obu stron jest otoczona w tym wypadku akurat cząsteczkami mydła.

Ola: Czyli jakiegoś detergentu.

Piotr: Tak, jakiegoś detergentu. I teraz piana ma dwóch głównych wrogów, chociaż ma też innych. Tych dwóch głównych wrogów to grawitacja i parowanie. Grawitacja, bo jak mamy jakąkolwiek bańkę, czy to pojedynczą bańkę mydlaną, czy dużo małych banieczek w piwie, to grawitacja sprawia, że woda z nich ścieka. To znaczy spływa ku dołowi, w związku z czym te banieczki na górze stają się cieńsze i z czasem po prostu pękają. A druga rzecz to parowanie, czyli to, że z tak bardzo cienkiej warstwy woda odparowuje stosunkowo szybko i powłoka bańki robi się na tyle cienka, że w końcu pęka i do widzenia, kończy się bańka, nie ma tematu.

Ola: Tutaj fajnie można to zaobserwować, jak bańki zamarzają na mrozie. Też fajnie widać, że pod wpływem grawitacji są pod spodem nieco grubsze, a cieńsze się robią z wierzchu.

Piotr: Tak, one też wysychają w międzyczasie, tam jest kilka czynników. Ale jak się dobrze…

Ola: Na silnym mrozie.

Piotr: No, musi być silny mróz, żeby ładnie zamarzła.

Ola: Nawet chyba mamy u siebie taki filmik.

Piotr: Chyba nam się udało, chociaż to jest trudno uchwycić, ale zrobiliśmy w każdym razie takie próby. No i żeby się ta piana utrzymywała, trzeba pokonać i tę grawitację, i to parowanie. I tak się dzieje właśnie w piwie, tyle tylko, że tam zwykle nie dodajemy mydła, znaczy, jak ktoś lubi, to oczywiście można, ale mimo tego piana się utrzymuje.

0:12:36 Dwa mechanizmy: białka w lagerach i efekt Marangoniego w ale

Piotr: No i teraz pytanie, dlaczego ona się właściwie utrzymuje? I odpowiedź brzmi, jak to zwykle w nauce… To zależy. A właśnie, dziękuję. Bo jak się okazało w tym badaniu, w piwach typu lager i w piwach typu ale to jest inny mechanizm. Mianowicie w lagerach, czyli w tych naszych typowych piwach, najważniejsze okazują się białka, które się w tym piwie znajdują. Jest tam całe mnóstwo różnych białek. Zresztą to też jest oddzielna historia, którą już kiedyś opowiadaliśmy: dlaczego piwo jest w ogóle ważne cywilizacyjnie, jak pozwalało ludziom się dożywiać i pić bezpiecznie wodę, która była w ten sposób odkażana. Ale nie o tym teraz.

Ola: Piwo jest nazywane niekiedy przez historyków nauki chlebem w płynie.

Piotr: Tak, dokładnie. I teraz, co się dzieje? Te białka potrafią utworzyć cienką błonę, która wzmacnia te banieczki piany. Dzięki temu banieczki są bardziej elastyczne, całość jest bardziej lepka i po prostu wszystko dłużej wytrzymuje. Jest tu takie białko, które się nazywa [? niepewne: LPT1]. Jak zwykle nazwy białek są dziwne. Ono już istnieje w tym całym zestawie, natomiast podczas jednego z etapów przygotowywania piwa, który się nazywa gotowaniem brzeczki, też kiedyś o tym mówiliśmy, ale nie będę teraz wchodził w szczegóły, ono się rozfałdowuje. Jak pewnie doskonale pamiętacie z biochemii i innych dziedzin, białka działają w określony sposób biologiczny wtedy, gdy mają jakiś konkretny układ przestrzenny. Nie wszystkie, ale dla większości to jest prawda. Pod wpływem temperatury na przykład mogą ten układ zmieniać i właśnie to LPT1 pod wpływem temperatury się, można powiedzieć, trochę rozpłaszcza. Dzięki temu rozpłaszczone białka są w stanie się ze sobą łączyć i tworzyć warstewkę ochronną. I to sprawia, że piana jest bardziej lepka, trwalsza, wolniej to wszystko paruje, wolniej się rozpada.

Natomiast w drugim rodzaju piw, czyli w ale, mechanizm jest zgoła inny. Białkość też tam się pojawia, o tym za chwilę, ale okazuje się, że piana z ale ma bardzo niską lepkość i te białka w ogóle nie spełniają tam takiej funkcji jak w lagerach. To jest z kolei mechanizm oparty na efekcie Marangoniego, bez wchodzenia w nadmierne szczegóły. To jest takie zjawisko, które zapewnia coś na kształt samonaprawiania się baniek. Upraszczając, polega ono na tym, że jeżeli mamy jakąś powierzchnię cieczy i na tej powierzchni w jednym miejscu jest większe napięcie powierzchniowe, a w innym mniejsze, to woda będzie przepływała w stronę tego mocniejszego napięcia powierzchniowego. Ten proces jest w sumie dość logiczny, bo napięcie powierzchniowe przyciąga do siebie cząsteczki wody, więc woda będzie uciekała z miejsca, gdzie napięcie jest mniejsze, do tego, gdzie jest większe.

Jakby ktoś chciał sobie to ładnie zilustrować, pobawić się z dzieckiem, kotem, psem, mężem czy wujem, to można zrobić takie fajne, drobne doświadczenie. Wziąć miseczkę z wodą i posypać powierzchnię wody pieprzem, tylko nie ziarnistym, tylko takim już zmielonym.

Ola: Nie wrzucać kulek pieprzu?

Piotr: Możesz sobie wrzucać, jak chcesz, ale efektu nie będzie. I wtedy ten pieprz będzie się utrzymywał na powierzchni wody właśnie w wyniku napięcia powierzchniowego. Jak sobie tak równomiernie posypiemy tę powierzchnię i weźmiemy kropelkę, nawet maleńką, odrobinę jakiegoś środka w rodzaju mydła, płynu do zmywania czy czegoś takiego i dotkniemy powierzchni wody pośrodku, to pieprz natychmiast ucieknie ku krawędziom miseczki. Zniknie po prostu. To bardzo fajnie wygląda. I już go nie ma. Dlatego że jak na środku dotkniemy powierzchni wody, to w tym miejscu gwałtownie obniżymy napięcie powierzchniowe. Po bokach ono będzie większe, więc cała woda razem z tym pieprzem będzie uciekała ku brzegom. Tak to w skrócie działa.

Ola: Nie należy tego potem pić?

Piotr: Raczej nie należy. Myślę, że od kropli się nic nie stanie. Najpierw smak będzie nieprzyjemny i bańki z nosem dolecą.

Ola: Pieprz z mydłem, pycha.

Piotr: Taki rosołek domowy. I tak to teraz działa, że dzięki temu zjawisku, jak bańka robi się cieńsza w jakimś miejscu, bo w wyniku parowania czy grawitacji, to woda jest tam z powrotem wciągana w to miejsce w wyniku tego efektu i to miejsce z powrotem jest pogrubiane. To jest naprawianie się baniek. To jest dość skomplikowany fizycznie proces, jak tam dość długo rozkminiałem, ale generalnie bańki dzięki temu samonaprawiają się i to jest właśnie ten efekt, który dominuje w pianach górnej fermentacji.

To jest też jeszcze o tyle ciekawe, że te piwa górnej fermentacji, czyli ale, często są mocniejsze alkoholowo, o czym już wspominałem. W badaniu, o którym mówię, badano między innymi trzy rodzaje belgijskiego piwa: jednokrotnie, dwukrotnie i trzykrotnie fermentowane. To trzykrotnie fermentowane było najmocniejsze, miało prawie 10% alkoholu. No to już poważnie. I okazało się, że właśnie na tym trzykrotnie fermentowanym pianka była najtrwalsza, mimo że alkohol nie sprzyja istnieniu piany.

W czasach intensywnie covidowych, a o covidzie jeszcze będzie mowa dzisiaj, bawiłem się różnymi rzeczami. Mieliśmy, jak w wielu domach, psikacz do dezynfekowania rąk alkoholem i kiedyś po jakimś myciu rąk zostało sporo piany w umywalce, bo jakoś tak kompulsywnie, gwałtownie myłem, i jak psiknąłem na to tym sprejem alkoholowym, to piana zniknęła. Zachodzą tam dość skomplikowane zjawiska, nie chcę teraz wchodzić w szczegóły fizyczne, ale generalnie i alkohol, i tłuszcze nie sprzyjają trwałości piany. Natomiast okazało się, że w tym potrójnie fermentowanym piwie, mimo że jest w nim najwięcej alkoholu, efekt samonaprawiania się był tak mocny, że ten alkohol nie przeszkadzał. Wynikało z tego, że to białko, to LPT1, o którym wcześniej wspominałem, przechodziło w tych kolejnych fermentacjach jakieś kolejne przemiany strukturalne i generalnie bardzo sprzyjało temu samonaprawianiu się, temu, że tworzyły się różne gradienty napięcia powierzchniowego.

Powiem w ten sposób: badanie w ogóle wzięło się z tego, że autorzy zainspirowali się spostrzeżeniami piwowarów, którzy oceniali jakość piwa, stopień fermentacji i tak dalej właśnie na podstawie piany. Ale mówią, że to może iść w wielu kierunkach. Poza oczywistymi, bo piana na tych gatunkach piwa, gdzie w ogóle występuje, jest postrzegana jako oznaka jakości piwa, w związku z czym browary raczej starają się robić tak, żeby ta piana była jak najwyraźniejsza.

0:20:46 Guinness, zastosowania badania i wsparcie podcastu

Ola: No właśnie, ja ci tu wejdę w słowo, bo bardzo istotna rzecz mnie nurtuje. Piwo, jeśli nie najsłynniejsze, ciemne, mocne ale, stout, notabene stouty to moje ulubione piwa, ma zawsze w środku puszki na przykład taką specjalną kulkę, czymś wypełnioną.

Piotr: Jak byśmy o tym kiedyś opowiadali.

Ola: Dlaczego to piwo musi współistnieć z tą kulką? Ona uwalnia jakiś gaz, prawda?

Piotr: To jest patent, nie pamiętam którego roku, oni sobie wymyślili ten koncept. Chodzi o to, że w większości piw piany są wypełnione dwutlenkiem węgla, natomiast w Guinnessie, o ile pamiętam dobrze, piana jest azotowa, to znaczy tam jest azot i to powoduje, że te bąbelki są drobniejsze, piana przez to jest gęstsza. Jest taka kremowa. Tak, bardziej kremowa, tam w ogóle zachodzą ciekawe zjawiska, ale jak się naleje Guinnessa, to wygląda, jakby bańki leciały w dół zamiast do góry. Już kiedyś o tym opowiadaliśmy. W każdym razie ta kuleczka jest związana właśnie z tym, że jest w niej uwalniany azot, który powoduje tworzenie się tej piany, bo bez tego im taka piana nie wychodziła, a piana jest czymś w rodzaju znaku firmowego Guinnessa, więc postanowili to zrobić. To rzeczywiście działa bardzo fajnie i jest to ich własny wynalazek.

Już tak podsumowując nieco, bo jak zwykle powstaje pytanie, po co oni to wszystko robią. Po pierwsze z ciekawości. Po drugie dlatego, że zrobili taką, jak to powiedzieć, nie tabelę, tylko ilustrację pozwalającą określić różne parametry piany i zoptymalizować ją. Na przykład piwowarzy są w stanie stwierdzić, że ich piwo mogłoby mieć mocniejszą piankę, gdyby któryś z parametrów troszeczkę zmienili, i takie rzeczy można zmieniać, oczywiście zmieniając troszeczkę warunki fermentacji, składniki, proporcje i tak dalej.

To jest jedna sprawa, ale oczywiście idą dalej, bo twierdzą, że te doświadczenia z piwa można też wykorzystać w różnych innych miejscach, gdzie są używane piany. One są w bardzo wielu miejscach używane, styropian to jest piana i w ogóle jest całe mnóstwo innych pian, ale optymalizacja jakości tej piany i trwałości może mieć zastosowanie i w przemyśle spożywczym, i w kosmetyce, chociażby pianki do golenia, żele pod prysznic, coś takiego. Też w medycynie, dlatego że, to znowu duży temat, ale substancje zmniejszające napięcie powierzchniowe są nam potrzebne w płucach do oddychania, żeby nam się płuca nie zatykały. O nasze psy się…

Ola: O właśnie, nasz pies się zakrztusił, to nasza fala, ale już, już jest dobrze, nie martwcie się.

Piotr: Tak, właśnie, bardzo dziękujemy osobie, która postawiła znowu naszym pieskom smaczki, nagródki. Nasze pieski zbliżają się do kształtu idealnej kuli również dzięki waszemu wsparciu. Bardzo dziękuję i pozdrawiają. Pieski są bardzo czujne, dostaniecie potem to, co wam sfinansowali nasi drodzy słuchacze. Jeszcze raz dziękujemy.

W każdym razie jest jeszcze jeden ciekawy wątek, który mnie bardzo zaintrygował. Można robić specjalne kufle czy szklanki, które będą miały naniesione laserowo odpowiednie zestawy takich punkcików na brzegach, sprzyjających powstawaniu konkretnych rodzajów piany. Wow, to już jest naprawdę futurystyczne. Tak, będzie można zrobić kufle, które będą wspierały tworzenie się i trwałość piany, tak żeby te bąbelki miały określony rozmiar i dzięki temu były jak najtrwalsze. Jak widać, zastosowań jest bardzo wiele, a temat wydaje się interesujący. Psy mnie napadają i jednocześnie się krztuszą, robią wszystko, żeby na siebie zwrócić uwagę.

Ola: Tak, to jest właśnie ten moment, w którym, jeżeli was ta historia rozbawiła, w jakiś sposób zainteresowała albo dała wam okazję, żeby zabłysnąć w towarzystwie swoją znajomością piwnej piany, to możecie nam postawić, a jakże, nie piwo, tylko kawę na [? niepewne: By Coffee Too]. Kawę my pijemy, pieski jedzą smaczki, a jeżeli piwa dla nas, to bezalkoholowe. Tak, stouty bezalkoholowe też istnieją.

Piotr: Ostatnio się Guinness intensywnie chwali. Mieliśmy nie reklamować żadnych. No dobra, on już mówił sam, zaczęłaś o Guinnessie gadać.

Ola: Ale nie, ja powiedziałam, że to jest irlandzkie piwo, że to jest stout i ale i tak dalej, a ty tak cię naprowadziłam, że to ty powiedziałeś.

Piotr: Ale wow, ale mnie władowałaś. Bezalkoholowe piwa są fajne i bardzo dobra wiadomość jest taka, że one się… Ja pamiętam takie czasy, jak było piwo Bavaria, jedyne bezalkoholowe piwo, i ono smakowało, jakby ktoś [? niepewne: wyrzuł], przepraszam, dobra, nie, nie powiem, bo znowu użyłem marki, no, nie smakowało tak, jak bym sobie życzył. Na szczęście Bavaria się poprawiła, bo chyba wciąż istnieje, o ile pamiętam, widziałem i kiedyś tam spróbowałem, ale jest całe mnóstwo innych piw bezalkoholowych i one naprawdę… Tym niemniej naszym podstawowym napojem do pracy przy podcastach jest kawa, nie piwo bezalkoholowe.

Ola: Jeżeli macie ochotę ją nam postawić, to jesteśmy bardzo chętni. Jeżeli macie ochotę pójść o krok dalej, zostać naszymi patronami na Patronite, patronami i matronami, to również zapraszamy, linki znajdziecie w opisie odcinka.

0:27:13 Nowe warianty koronawirusa: Nimbus i Stratus

Piotr: Tak jest i w związku z tym ruszamy do drugiego tematu.

Ola: No i tutaj można powiedzieć, że ojej, to już odgrzewane kotlety, bo przecież COVID-19 to już było, pandemia za nami. Owszem, pandemia została u nas odwołana, COVID zniknął z nagłówków gazet, tym niemniej jest, towarzyszy nam i stał się podobny do sezonowej grypy, to znaczy powraca do nas, jest z nami przez cały czas i należy do jednej z tych chorób, które są nieustająco monitorowane przez wielkie organizacje sprawujące pieczę nad zdrowiem publicznym, czyli Światową Organizację Zdrowia i Europejskie Centrum do Spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób. Wśród szczególnie wartych uwagi wariantów koronawirusa znalazły się dwa nowe, które nas atakują od wiosny tego roku, i to są dwa subwarianty omikronu.

Omikron to był taki słynny wariant, który dawał nam w kość w poprzednim sezonie grypowym i chyba jeszcze w poprzednim. W każdym razie to jest wariant, który stał się powszechny, zdominował inne warianty i okazał się mocniej zakaźny nawet niż niektóre poprzednie, ale przy okazji wywołujący mniej dotkliwe dolegliwości, w związku z czym po prostu stale nam towarzyszy. Te dwa nowe subwarianty noszą bardzo przyjazne nazwy. Pierwsza brzmi NB.1.8.1.

Piotr: Nauczyłaś się na pamięć?

Ola: Nie, zapisałam to sobie. Ale uwaga, nieoficjalnie jest nazywany Nimbusem od tego NB na początku. Drugi wariant, którego skrótowiec jest nieco łatwiej zapamiętać, to XFG, ale znany jest jako Stratus. Mamy więc Nimbusa i Stratusa, tak jest łatwiej o tym mówić, i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że teraz, kiedy wkraczamy w nowy rok szkolny, a jesień, niestety, nadchodzi wielkimi krokami, te dwa warianty będą nam zapewniały rozrywkę w postaci rozprzestrzeniających się infekcji wirusowych.

Piotr: Tak, ja sobie spojrzałem, tu ci wpadnę w słowo, na [? niepewne: defoliator.pl], pozdrawiamy twórcę defoliatora. Tam jest taki, nazywa się to dashboard sytuacji epidemiologicznej w Polsce, czyli dane pobierane z oficjalnych źródeł informacji o liczbie zachorowań. Mieliśmy w zeszłym roku gwałtowny wzrost już w połowie sierpnia i pik osiągnęliśmy, jak patrzę, na początku października. To było w zeszłym roku. W tym roku już widać lekkie poruszenie, to znaczy ostatnie dane są…

Ola: Widać poruszenie, ale te wyniki są o wiele niższe niż w ubiegłym roku, natomiast już rosną.

Piotr: Na razie są niższe, ale widać już, że względem początku sierpnia połowa sierpnia jest wyraźnie podniesiona. Teraz pewnie niedługo będą dostępne dane dla początku września i wtedy będziemy mogli oceniać, jak to dalej wygląda.

Ola: No tak, i w ten sposób Piotrek zniszczył mój końcowy akapit tego, co chcę powiedzieć. Dobra, przejdźmy zatem do tego, czym są te oba warianty. Nimbus został po raz pierwszy wykryty w styczniu 2025 roku i mówi się o nim, że charakteryzuje się splątanym drzewem genealogicznym. Chodzi o to, że powstał w wyniku wymiany materiału genetycznego pomiędzy różnymi wersjami omikronu, które atakują tę samą komórkę. Zebrał to wszystko i ma w sobie siedem nowych mutacji w białku kolczastym, o którym wiemy, że jest kluczowe dla zapewnienia właśnie [? niepewne: mutagenności] i wnikania wirusa do komórek. Ten Nimbus został zakwalifikowany jako wariant pod obserwacją WHO. Jest cały czas obserwowany i monitorowany. Zaraz powiem, co zaobserwowano, ale jeszcze wcześniej trochę o Stratusie. Stratus jest z kolei mieszanką dwóch wcześniejszych wariantów i ma cztery kluczowe mutacje w białku kolczastym. I uwaga, bywa określany mianem wariantu Frankensteina ze względu na to swoje kombinowane pochodzenie.

Piotr: Brzmi też medialnie.

0:32:18 Nimbus i Stratus: rozprzestrzenianie i zakaźność

Ola: Bardzo medialnie, tak. To rzeczywiście jest chętnie używane określenie. I on z kolei nie jest monitorowany przez WHO jako taki mniej groźny. Potencjalnie. I tutaj właśnie "potencjalnie" jest ważnym słowem. Cofnijmy się nieco do wiosny tego roku, kiedy najbardziej popularnym, dominującym wariantem był taki, który nosi również przyjazną nazwę LP8.1. Niestety, nie znalazłam takiego odpowiednika w nazwie codziennej, w związku z czym przez chwilę będę się posługiwała tym skrótowcem.

Piotr: Przynazwijmy go umownie Patryk.

Ola: Patryk, dobrze. I wariant Patryk zaczął koło maja tego roku ustępować Nimbusowi i Stratusowi. Teraz Nimbus dominuje w Chinach i rozprzestrzenia się na inne kraje Azji. Jest obecny w Stanach Zjednoczonych, w Europie. Czyli praktycznie cała półkula północna jest obecnie przez niego zdominowana. Z kolei Stratus rozprzestrzenia się jeszcze szybciej niż Nimbus. Do końca maja 2025 roku odpowiadał za 25% zachorowań na koronawirusa w Europie, a Nimbus wówczas odpowiadał za 9%. Nowszych danych w tej chwili nie mamy. Natomiast wiemy, że to cały czas rośnie, a wariant Patryk powoli odchodzi do lamusa.

Jeśli chodzi o parametry zakaźności obydwu wariantów koronawirusa, to zwróćmy uwagę na to, że Nimbus bardzo silnie wiąże się z receptorem ACE2. To jest ten receptor, który znajduje się w błonie komórkowej i którego SARS-CoV-2 używa do wnikania do komórek ludzkich. Zdecydowanie warto powiedzieć, że Nimbus radzi sobie z tym wiązaniem, czyli silniej wiąże się z tym receptorem niż Stratus. A to sprawia, że może łatwo wnikać w komórki i przez to rozprzestrzenia się szybciej niż inne podtypy koronawirusa. To jest ważne, bo jego zakaźność może być nawet 2,5 razy wyższa niż wariantu LP8.1, czyli Patryka.

Piotr: Dziękuję.

0:35:02 Odporność, objawy i ocena ryzyka

Ola: Proszę bardzo. Przejdźmy właśnie do tego, co te warianty i podwarianty sobie wykształciły. Ich superbronią jest tworzenie modyfikacji, które łatwiej wymykają się układowi odpornościowemu. Przez to, że wirusy stale mutują, mogą wciąż atakować od nowa te same organizmy, które nie mają w związku z tym na te nowe warianty takiej odporności, jaką miały na poprzednie. Dlatego też co roku musi się pojawiać nowa szczepionka przeciw grypie i muszą się pojawiać nowe szczepienia przeciw COVID-owi, bo te stare przestają być skuteczne względem nowych wariantów.

Jeśli chodzi o Nimbusa, to nieco lepiej omija te zasadzki zastawiane na niego przez układ odpornościowy niż jego poprzednik, czyli LP8.1, czyli Patryk. Dzieje się tak głównie przez mutacje w białku kolcowym. Jedna z nich osłabia działanie części przeciwciał, a inna pomaga wirusowi skutecznie je omijać. Ten efekt, trzeba zaznaczyć, nie jest jednak dramatycznie większy niż w starszych wariantach koronawirusa. Czyli nie jest to jakaś dramatyczna zmiana, która działa straszliwie na naszą niekorzyść. Owszem, jakaś zmiana jest. Tym niemniej nie jest to na tyle poważne, żeby WHO czy Europejskie Centrum do Spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób rwały sobie włosy z głowy.

Z kolei wariant Stratus ma dodatkowe mutacje w białku kolcowym i lepiej radzi sobie z unikaniem działania układu odpornościowego. Mimo to, i tutaj obie organizacje, WHO i ECDC, czyli to Europejskie Centrum, zaznaczają, odporność nabyta po szczepieniach, które były dostępne w ostatnich latach, albo po przechorowaniu daje nam znaczny stopień ochrony. To nie jest stuprocentowa ochrona, ale jak to zazwyczaj bywa, szczepionka będzie chroniła przed trafieniem do szpitala, przed poważnymi powikłaniami, przed poważnym przebiegiem.

Piotr: I zmniejsza też ryzyko COVID-u, który jest wciąż ogromnym problemem.

Ola: Wciąż ogromnym problemem. Po prostu lżej przejdziemy daną infekcję, dzięki temu będziemy też łatwiej dochodzili do zdrowia. To jest warte świeczki. Jak się zaszczepić, to o tym za moment, bo jeszcze spójrzmy na różnice pomiędzy Nimbusem i Stratusem w objawach, jakie dają oba te warianty. Są to minimalne różnice, ale warto im się przyjrzeć. Przy Nimbusie najczęściej zgłaszane są problemy z oddychaniem, takie jak kaszel czy ból gardła, no i gorączka i zmęczenie. Czyli taki klasyk. I przy tym wariancie, właśnie przy Nimbusie, pada czasem określenie, że występuje bardzo silny ból gardła, przypominający żyletki w gardle. To jest właśnie to drugie medialne określenie, na które trafiłam.

Piotr: Wariant Frankensteina i żyletki w gardle. Ciekawe, ile osób ma okazję. To jest tak obrazowe, że każdy odnosi się do własnych doświadczeń.

0:38:58 Szczepienia i monitorowanie zachorowań w Polsce

Ola: Miałam raz coś na kształt żyletek w gardle, kiedy chorowałam na anginę. To mogę powiedzieć. Nic podobnego sobie nie przypominam. W każdym razie, jeżeli tak jest, to musi być bardzo nieprzyjemne. Przy Nimbusie mogą się też pojawić objawy ze strony układu pokarmowego, takie jak nudności czy biegunka. Z kolei Stratus jest w objawach bardziej zbliżony do wcześniejszych wariantów, czyli mamy tutaj ból gardła, kaszel, zmęczenie, katar, bóle głowy i mięśni, ale też chrypka i drapanie w gardle pojawiały się wśród tych często wymienianych objawów.

I znowu ważna rzecz, jeśli chodzi o objawy: te dotychczasowe informacje, jakie zostały zebrane o Nimbusie i Stratusie, pokazują, że te dwa warianty nie prowadzą do cięższych objawów choroby w porównaniu z innymi, krążącymi w eterze, w powietrzu, wariantami. I w związku z tym ryzyko, które określają agencje typu WHO, jest określane jako niskie, jeśli chodzi o zagrożenia dla zdrowia publicznego.

Teraz chciałabym kilka słów powiedzieć o tym, jak można zapobiec zakażeniu się Stratusem i Nimbusem i czy to w ogóle jest możliwe w Polsce. Wiemy o tym, że od 29 lipca oficjalnie nie ma szczepionek na koronawirusa w Polsce, nie są dostępne. Natomiast rząd obiecuje, i Ministerstwo Zdrowia całkiem niedawno się określiło, ale bez szczegółów na ten temat, że nowa szczepionka ma trafić do Polski pod koniec września albo w drugiej połowie września tego roku. Wtedy jest też planowane uruchomienie szczepień. I dosłownie przed chwilą Piotrek zwrócił moją uwagę na to, że pani profesor Agnieszka Szuster-Ciesielska, która sporo pisze na temat chorób zakaźnych, zwłaszcza COVID-u, wrzuciła informację przekazaną przez Ministerstwo Zdrowia o tym, że od 9 września będzie można uzyskać bezpłatne skierowania w ramach Internetowego Konta Pacjenta na szczepienia przeciw COVID-19 w tym najbliższym sezonie. Więc już można będzie o to się starać od 9 września w IKP.

Jeszcze wrócę na chwilę do tego, jakie w ogóle będą szczepionki dostępne w tym sezonie przeciwko koronawirusowi. Wiadomo, że w trakcie wdrażania są nowe preparaty. Oczywiście te, które wcześniej istniały, też będą dostępne w jakichś nowych wariantach. Natomiast to, czego możemy się spodziewać, co jest skuteczne przeciw wariantowi Patryk, czyli LP8.1, który dominował w poprzednim sezonie grypowo-covidowym: wiadomo, że przeciwko niemu zostały utworzone nowe partie szczepionek, które będą użyte w tym sezonie. Szczepionka Pfizer-BioNTech została zatwierdzona przez Europejską Agencję Leków 25 lipca. Badania wskazują na to, że daje ona bardzo dużą ochronę przed wariantami Stratus i Nimbus. Tu trzeba podkreślić, że to będzie całkiem niezła ochrona. Produkcja tej szczepionki ruszyła w wakacje i transporty szczepionek mają dotrzeć teraz, w najbliższych tygodniach. Trudno powiedzieć, jak to będzie w Polsce i czy ta akurat szczepionka u nas będzie dostępna.

Kolejną nową rzeczą, która również będzie mocniej działała przeciwko tym nowym wariantom, a przy okazji będzie mogła generować mniej skutków ubocznych, jest nowa szczepionka Moderny, mNEXSPIKE. To jest następczyni poprzedniej szczepionki Spikevax, która została zmodyfikowana i zawiera mniej substancji aktywnej niż Spikevax, czyli oblicza się, że około pięciu razy mniej tego materiału, co właśnie daje mniej skutków ubocznych. Ta szczepionka też trafi na rynek teraz jesienią, w tym najbliższym sezonie. Trudno powiedzieć, czy u nas będzie. W każdym razie warto się zorientować, jaką szczepionką będziemy szczepieni, bo w Internetowym Koncie Pacjenta można to odczytać, można się dowiedzieć, czasami można wybrać.

I jeszcze ważna informacja dotycząca w ogóle szczepień jako takich. Jeśli chodzi o szczepienia w aptekach, jak pamiętacie, może już wam o tym kilka razy mówiliśmy, są one dostępne u nas właściwie od kilku czy kilkunastu miesięcy. Można pójść do apteki, na miejscu zdobyć skierowanie wystawione przez farmaceutę, który od razu zaszczepi nas na miejscu w tejże aptece.

Piotr: Tak, dorosłych, bo niepełnoletni wciąż wymagają wizyty lekarskiej.

Ola: Tak, i teraz ważna informacja: od 25 sierpnia, czyli dosłownie od niecałego tygodnia, obowiązuje rozszerzona lista szczepień, z których można skorzystać w aptekach. Rozszerzono ją aż do jedenastu, a wśród chorób, którym można zapobiegać dzięki tym szczepieniom dostępnym w aptekach, są między innymi kleszczowe zapalenie mózgu, jak wiecie, moja ulubiona choroba w ostatnich miesiącach, [? niepewne: cudzy słów duży], chorowałam na to, nie polecam. Jest tam również wirus HPV, półpasiec czy krztusiec. Warto o tym wiedzieć, można pójść do apteki, zapisać się, mieć zaaplikowaną szczepionkę.

Piotr: Tylko sprawdźcie, w których aptekach takie szczepienia są możliwe. Czasami warto do takiej apteki zadzwonić czy podejść i zapytać, czy mają daną szczepionkę w danym momencie.

Ola: Tak, tutaj też pamiętajcie, że nie jest tak, że to wszystko jest bezpłatne. Niektóre szczepionki są częściowo finansowane z NFZ-u, inne nie. To zależy od konkretnej szczepionki, ale za sam fakt szczepienia przez farmaceutę nie zapłacimy, bo to NFZ płaci aptekom i pracownikom za szczepienie ludzi.

I tu jeszcze coś, o czym Piotrek wcześniej wspomniał, czyli troszeczkę zniosłeś ten mój temat, którym chciałam zamknąć to wejście antenowe. Jeśli chodzi o Polskę, to ile osób choruje na COVID? W pierwszych dwóch tygodniach sierpnia przybyło ponad 4100 nowych zakażeń koronawirusa.

Piotr: Ale nie wiem, ile choruje, dlatego że nie jest to monitorowane i to są te osoby, u których zostało to rozpoznane.

Ola: Tak, to jest następna rzecz, którą chciałam teraz powiedzieć. Nie no, możesz się odzywać. W każdym razie nie ma takiego monitoringu. On się nie odbywa w czasie rzeczywistym, jak to było w czasie pandemii. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego zbiera jakieś dane w ujęciu dwutygodniowym.

Piotr: "Jakieś dane", tak jest to określone.

Ola: Niestety, to można powiedzieć, że w ogóle nie jest wystarczające i właściwie tylko zamazuje rzeczywisty obraz, bo po prostu nie wiemy, jak wygląda sytuacja koronawirusowa od momentu, kiedy państwo przestało się tym u nas oficjalnie zajmować. Przestał być kładziony nacisk na to. Natomiast dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że wkrótce ma ruszyć ogólnodostępny w sieci system elektronicznego ewidencjonowania liczby zakażeń. Podobno ten system jest już na ukończeniu. Czasami wiadomo, jak to z systemami na ukończeniu bywa, ale on ma raportować dane o zachorowaniach i o szczepieniach na wybrane choroby zakaźne, takie jak grypa, COVID-19, półpasiec czy RSV. Na podstawie tych danych będzie można sprawdzić, kiedy naprawdę zaczyna się sezon zachorowań na daną chorobę, jak to się rozkłada w społeczeństwie, wśród płci czy w odniesieniu do województw.

Jeśli chodzi o monitorowanie sposobem domowym, to wciąż w mocy utrzymuje się zalecenie: jeżeli czujemy jakieś niepokojące objawy albo po prostu objawy typu przeziębieniowego, to czasem warto dla siebie samej sprawdzić, czy to aby nie jest COVID. Są takie testy combo, gdzie mamy do przetestowania COVID-19, grypę i RSV. Warto to sobie zrobić i się przekonać, czy jesteśmy aby zdrowi, kiedy idziemy się spotkać ze starszymi rodzicami, dziadkami albo osobami, które cierpią. COVID stał się mniej groźny, co zresztą było przewidywane przez naukowców.

Piotr: Wciąż może być dla osób, które mają gorszą odporność i inne problemy, bardzo niebezpieczny, więc szanujmy ich po prostu i nie zabijajmy.

Ola: Co szczególnie ważne, żeby po prostu nie roznosić tego wirusa, no i też starać się uchronić przed ciężkim przebiegiem choroby, w tym szczepionki. Szczepienia działają, tylko że trzeba je ponawiać, bo jak wiemy, wirusy starają się nas przechytrzyć, a świat nauki stara się przechytrzyć wirusy, w związku z czym ten wyścig zbrojeń cały czas trwa. Dlatego zaszczepienie się przed trzema laty nie będzie nas chroniło przed najnowszymi wariantami, nawet w małej części, i zdecydowanie zalecamy, nie tylko my, ale przede wszystkim lekarze i specjaliści, żeby to robić. Pamiętajmy też, że w sezonie grypowym częściej podlegamy nadkażeniom bakteryjnym, przez to że jesteśmy nieco mniej odporni, a pogoda i przebywanie z innymi ludźmi sprzyjają temu, że choroby się roznoszą chętniej. I ważna uwaga na koniec: szczepcie się przeciwko grypie, już warto teraz to zrobić, dlatego że im później, tym będziemy bardziej narażeni na to, że zachorujemy, zanim się zaszczepimy. Muszę powiedzieć, że w zeszłym roku zaszczepiliśmy się porządnie i wcześniej i rzeczywiście uniknęliśmy tego pomoru w cudzysłowie grypowego, który opanował na przykład szkoły naszych dzieci, bo nasze dzieci były zdrowe albo leciutko zakatarzone, a my kompletnie nietknięci tą zarazą.

Piotr: Tak, to jest jeszcze ciekawy temat, który zgłębimy przy okazji. Pojawia się taka narracja, żeby się teraz nie szczepić na grypę, bo jakiś pik grypowy pojawia się na wiosnę i jak się teraz zaszczepimy, to już nam wygaśnie ta odporność. Po pierwsze, te piki pojawiają się bardzo [? niepewne: różnie]. Rzeczywiście w zeszłym roku maksimum zachorowań to może nie była wiosna, tylko luty. Natomiast to jest bardziej skomplikowane i na pewno nie jest tak, że należy z tym czekać, bo to, że w zeszłym roku właśnie w okolicach września czy października tych zachorowań było bardzo mało, nie znaczy, że w tym roku też tak samo będzie. Ustalimy jeszcze temat, jak to działa w przypadku ewentualnie powtórnego zaszczepienia się na wiosnę, bo i taki wątek się pojawiał. W każdym razie tak czy inaczej nie czekajcie i nie wierzcie w opowieści, że "Jezus Maria, najlepiej się zaszczepić nie wiadomo kiedy", bo jak już będzie to "nie wiadomo kiedy", to może być za późno, więc szczepcie się na grypę również.

0:52:32 Polecajka, wsparcie i słowo na dziś

Ola: Szczepcie się, a w ramach polecajki na dziś, bo właśnie sobie uświadomiłam, co chcę, żeby było polecajką na dziś, bo nie udało nam się wcześniej tego ustalić. Chciałabym wam polecić książkę, bardzo fajną, książkę Toma [? niepewne: Standedge]. To jest historia naszej cywilizacji opowiedziana przez pryzmat popularności sześciu napojów. Wśród nich jest oczywiście piwo, czyli płynny chleb. Jak ogromną rolę odegrało piwo, i nie tylko, dla rozwoju dużych społeczności miejskich, można właśnie w tej książce przeczytać. Jest tam również mowa o winie, o kawie, zdaje się, że whisky tam było, coca-cola i coś tak. Bardzo herbata.

Piotr: Nie wiem, czy myśmy kiedyś o tej książce wspominali, chyba nie polecaliśmy jej jeszcze jako oficjalnej polecajki.

Ola: Serdecznie polecam, to jest bardzo ciekawa i poszerzająca horyzonty lektura.

Piotr: No właśnie, słuchajcie, przypominamy, że zapraszamy na naszego Patronite'a, który w ramach [? niepewne: bajkowic] działa.

Ola: Nasze psy utworzyły taką prywatną stronę, żebyśmy nie pobierali procentu od ich zysków.

Piotr: Słowo na dziś jest zupełnie od czapy.

Ola: To z kolei wymyślił Piotrek, kiedy ja szukałam czegoś wartościowego.

Piotr: Słowem na dziś, moi drodzy, jest Patryk. No to dzięki.

Źródła

* https://pubs.aip.org/aip/pof/article/37/8/082139/3360405/The-hidden-subtlety-of-beer-foam-stability-A

* https://en.wikipedia.org/wiki/Ale

* https://en.wikipedia.org/wiki/Marangoni_effect

* https://cdn.who.int/media/docs/default-source/documents/epp/tracking-sars-cov-2/23052025_nb.1.8.1_ire.pdf

* https://wyborcza.pl/7,75400,32060884,nimbus-i-stratus-dwa-nowe-warianty-koronawirusa-czy-sa.html

* https://www.medonet.pl/koronawirus,covid-19-wroci-w-nowej-odslonie–nimbus-i-stratus-w-natarciu,artykul,53368144.html

* https://www.termedia.pl/mz/Bedzie-wiecej-zakazen-nowym-subwariantem-SARS-CoV-2-,63624.html

* https://www.termedia.pl/koronawirus/Szczepienia-przeciw-COVID-19-rusza-jesienia-,63672.html

* https://tropicalmed.pl/wiadomosci/2025/szczepionka-na-nowy-wariant-covid-19

* https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/od-25-sierpnia-2025-roku-wiecej-szczepien-w-aptekach-za-podanie-szczepionki-zaplaci-nfz,8816.html

* https://www.termedia.pl/koronawirus/FDA-zatwierdza-nowa-szczepionke-przeciwko-COVID-19,62645.html

* https://www.fda.gov/vaccines-blood-biologics/mnexspike

Źródła

Piwo