Podcast Crazy Nauka · odc. 152

Nauka na czasie: Wir polarny się rozpada, wirus Nipah straszy – czy mamy się bać

03-02-2026 · 49 min · Nauka na czasie, Ciało i zdrowie, Klimat i środowisko

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Wir polarny „rozpadający się nad naszymi głowami” i doniesienia o groźnym wirusie z Indii brzmią jak zapowiedź chaosu — ale co z tego naprawdę wynika?

W tym odcinku z cyklu Nauka na czasie sprawdzamy, czym są zaburzenia wiru polarnego i czy mogą realnie wpłynąć na pogodę w Europie. Rozbrajamy też medialne alarmy wokół wirusa Nipah, wyjaśniając, czym jest ten patogen i dlaczego obecne ogniska nie oznaczają automatycznie nowej pandemii.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Piotr: Jak nam się nad głowami rozpada właśnie wir polarny i co to może dla nas znaczyć?

Ola: Czy wirus z Indii faktycznie grozi kolejną pandemią?

Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: Dziś dwa tematy w odcinku z cyklu Nauka na czasie, teoretycznie w krótszym odcinku. I w ramach pierwszego z tych tematów rozbroimy medialne zamieszanie wokół wirusa Nipah.

Piotr: I zaskoczę was, bo drugi temat nie będzie kosmiczny. Po licznych skargach i zażaleniach wpisywanych do księgi skarg i zażaleń zrobiliśmy, jak może zauważyliście ostatnio, serię kosmicznych tematów, więc dzisiaj jedyną kosmiczną informacją jest to, że NASA przełożyła start misji Artemis 2 najwcześniej na początek marca, bo im jakieś anomalie przy tankowaniu rakiety wyszły.

Ola: No tak, to o tym nie będziemy mówili.

Piotr: O tym nie będziemy mówili.

Ola: A o czym opowiemy?

Piotr: Nie będziemy też mówić dzisiaj o innych kosmicznych rzeczach, ale będziemy mówili o rzeczach właściwie w stronę kosmosu kawałek, dlatego że o zjawiskach zachodzących na wysokości 30 kilometrów albo trochę wyżej i o tym, jak one wpływają na naszą pogodę i czego możemy się po tej pogodzie spodziewać. A nagrywamy to dzień po najzimniejszej nocy od wielu, wielu lat, przynajmniej w rejonie Warszawy.

Wiem, że mieszkańcy takich ciepłych obszarów Polski, jak na przykład Zakopane, mieli ciepło albo…

Ola: We Wrocławiu też było ciepło.

Piotr: Tak, Dolny Śląsk pozdrawiamy. Tam śnieg, może kojarzycie takie białe, nie ma, a u nas jest. No więc będzie takich trochę tematów.

Ola: I w tym miejscu bardzo, bardzo wam dziękujemy za to, że nas słuchacie, że z nami jesteście, zwłaszcza ci, którzy regularnie nas słuchają co tydzień. Przepraszamy za opóźnienie z ubiegłego tygodnia.

Piotr: To było zaplanowane, bo przypominam, że mieliśmy dzięki temu odcinek dokładnie w rocznicę katastrofy Challengera. Polecamy bardzo poprzedni odcinek również.

Ola: Oczywiście. Natomiast jeżeli możecie nas polecać swoim znajomym, oceniać nasz podcast czy po prostu dzielić się nim w mediach społecznościowych, to czyńcie to, bo to nam bardzo pomaga i wspiera nasze zasięgi.

Piotr: Jak wiecie, robimy dwa podcasty też z Polskim Radiem. Wiem, że to jest ten moment, kiedy przewijacie dalej, ale teraz będziemy troszeczkę inaczej do sprawy podchodzili, bo przede wszystkim będziemy mówili, co w nich jest. A jest bardzo fajna historia w Laboratorium Zbrodni, czyli tym, który w piątek wyszedł. Jest to odcinek o historii pewnego podpalacza, który wywołał prawdopodobnie około 2000 pożarów, ale miał taką specjalizację, że wywołał te pożary przy pomocy szalenie prostego i przemyślnego urządzenia, konstrukcji można powiedzieć. Mam taką myśl, że już dzisiaj by się nie dało tak łatwo w ten sposób wywoływać pożarów, ale nie powiem wam dlaczego, posłuchajcie sobie.

Ola: A jakbyście chcieli zobaczyć to urządzenie, to pokazujemy jego rekonstrukcję naszej roboty na rolce. Rolkę mamy na Instagramie oraz można ją zobaczyć na YouTubie.

Piotr: Znaczy jeszcze nie, a może już nawet jest, może jeszcze i nie być, może jutro wpaść dopiero. No w każdym razie najwyżej dwa razy wyjdziecie do naszego Instagrama, co polecamy.

Ola: I tu mogę zdradzić, że Piotrek zrobił sztucznego papierosa, ponieważ nie dysponujemy takimi w naszym domu.

Piotr: Pytaliśmy córkę, czy ma może papierosy, ale nikt nie miał, ale zapałki nasze prawdziwe. Wszystko zaraz zdradzisz, Jezu. No dobrze, idziemy dalej.

Ola: A jeśli chodzi o drugi z naszych podcastów, który robimy we współpracy z Polskim Radiem, no to tam z kolei omawiamy kwestię Trójkąta Bermudzkiego i tego, jak bardzo on jest zabójczy i obfituje w katastrofy statków, samolotów. Tyle że wcale nie, bo go nawet nie ma wśród dziesięciu tych akwenów, w których zdarza się najwięcej takich katastrof czy też zaginięć.

Piotr: Zresztą firmy odpowiadające za ubezpieczenia statków i tego typu rzeczy wiedzą to najlepiej, o tym też tam mówimy. No i zanim dalej ruszymy, słuchajcie, jedna ważna informacja. Otóż jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

0:04:44 Wirus Nipah: ognisko w Indiach i medialny alarm

Ola: I tych nieliczących się również. I zaczynamy od tematu, który od kilku dni rozpala media, zwłaszcza media popularnonaukowe. Chodzi o wirus Nipah.

Piotr: Tutaj się postawię, wcale niekoniecznie media popularnonaukowe, bo mam wrażenie, że bardziej na tym temacie skorzystały media, które z nauką mają tyle wspólnego, co ja z graniem na trąbce.

Ola: No dobrze, okej, w porządku, i ten temat jest dmuchany, od razu mówimy. Wirus Nipah, pisze się Nipah przez samo H na końcu, a chodzi o to, że ognisko tego bardzo groźnego wirusa pojawiło się w styczniu w Indiach, w stanie Bengal Zachodni, który się znajduje w pobliżu granicy z Bangladeszem. Ognisko to jest zlokalizowane w mieście Barasat, niedaleko Kalkuty, którą zapewne część z was kojarzy, wiadomo z czym.

No i tutaj, jeśli chodzi o liczby zarażonych, co zostało potwierdzone testami, były dwie osoby, pracownicy służby zdrowia, a przebadano niemal 200 osób, które miały z nimi kontakt. Kwarantanną objęto ponad 100 spośród nich. Ta sprawa jest bardzo mocno nagłośniona z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ten wirus ma bardzo wysoką śmiertelność, która wynosi od 40 do nawet 75%.

Piotr: To jest bardzo dużo.

Ola: To jest bardzo dużo. To znaczy, że taki odsetek osób, które zachorowały, umiera. A dodajmy, że na tę chorobę wywoływaną przez tego wirusa nie ma ani lekarstwa, które leczyłoby przyczyny, ani szczepionki. Trwają prace nad kilkoma preparatami, ale to jeszcze nie jest ten moment, że możemy się spodziewać rychłego ich pojawienia się na rynku.

Natomiast drugim takim elementem, który niepokoi i elektryzuje media, właśnie głównie media, jest to, że Światowa Organizacja Zdrowia umieściła wirusa Nipah na liście chorób, które mają największy potencjał wywołania epidemii, a nawet pandemii. To znaczy, że ten wirus jest stale monitorowany i wymaga wielu badań, które są na bieżąco prowadzone po to, żeby wiedzieć, co się dzieje, i móc w razie czego interweniować. Na tej krótkiej liście, którą Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała już jakiś czas temu, znajdują się również takie wirusy jak Ebola, Zika, SARS czy COVID-19, dobrze wam znany.

No i tutaj oczywiście pojawia się pytanie, czy ten wirus Nipah nam zagraża, nam tutaj w Polsce, w Europie, i czy rzeczywiście może się roznieść po całym świecie, wywołując pandemię. Na początek, żeby nie było, uspokajam. Ja, to znaczy nie ja, tylko uspokajają te organizacje, które są odpowiedzialne za zdrowie publiczne w naszym rejonie świata i nie tylko, a mianowicie Światowa Organizacja Zdrowia, czyli WHO, oraz ECDC, czyli nasze Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób. One oświadczyły, że jeśli chodzi o turystów z Europy, którzy przebywają w Indiach, nawet w tym stanie, nawet w tym mieście, to mają oni bardzo niskie prawdopodobieństwo zakażenia się. Dlaczego?

Dlatego że ten wirus, tu zdradzę nieco to, co będę chciała rozwinąć później, przenosi się owszem między ludźmi, ale tylko przy bardzo bliskich kontaktach. Może się również przenosić przez żywność i wodę zakażone przez nietoperze, ale to jest podstawa bezpieczeństwa i higieny dla turystów: unikać niemytych owoców czy też surowych soków. Ponadto przeniesienie tego wirusa do Europy przez podróżnych WHO i ECDC uznały za bardzo mało prawdopodobne.

Również dlatego, że ten wirus po pierwsze słabo się utrzymuje w środowisku, czyli poza organizmem żywiciela, po drugie jest endemiczny, czyli występuje lokalnie w Azji Południowo-Wschodniej. Przebieg choroby, którą wywołuje, jest dosyć gwałtowny, w związku z czym osoby, które wykazują te objawy, są szybko izolowane i dlatego nie dochodzi do rozprzestrzeniania się tej choroby.

Piotr: Zwróćcie uwagę, że w przeciwieństwie do COVID-u, czyli SARS-CoV-2, tu mamy takie czynniki, które wcale nie sprzyjają pandemizowaniu. Mamy wysoką śmiertelność, mamy bardzo słabe przenoszenie się między ludźmi, mamy słabe przechowywanie się tego wirusa w środowisku.

Ola: I co więcej, też nieco zdradzę: nie mamy tych nosicieli, od których można się zarazić, u nas w Europie, czyli konkretnie nietoperzy z rodzaju rudawek, zwanych czasami lisami latającymi.

Piotr: Bardzo skądinąd piękne.

0:10:57 Czym jest wirus Nipah i jak się przenosi

Ola: Piękne są, tak. Ale zacznijmy od opowiedzenia, czym ten wirus jest, czym nie jest i dlaczego się tak dziwnie nazywa. Ta nazwa pochodzi od nazwy wioski Sungai Nipah. Ta wioska znajduje się w Malezji i tam wyizolowano tego wirusa po raz pierwszy u człowieka, właśnie podczas ogniska chorobowego w tej miejscowości. Nipah to jest paramyksowirus. Należy do tej samej rodziny co wirus świnki, odry czy RSV.

Występuje, tak jak już wspomniałam, u zwierząt. Jest roznoszony przez nietoperze owocożerne. To są nietoperze z rodzaju rudawek, czyli przypominające lisy latające. Czasem się je tak nazywa. One są dosyć duże. Wyglądają, jak na mój gust, pociesznie, a nie groźnie. Być może niektórym się kojarzą niezbyt pozytywnie, natomiast myśmy je oglądali kiedyś podczas naszych podróży i one są naprawdę śliczne i malownicze. Z tych zakażonych nietoperzy wirus może się przenosić zarówno na inne zwierzęta, w tym świnie, jak i na ludzi. Z tych innych zwierząt też może się przenosić na ludzi. W Malezji podczas tego pierwszego ogniska, tej epidemii wywołanej przez wirusa Nipah, była taka sytuacja, że od nietoperzy zaraziły się świnie, a potem ludzie od świń.

No i oczywiście najwięcej obaw niesie to, że ten wirus może się bezpośrednio przenosić między ludźmi, ale, tak jak wspomnieliśmy, poprzez bliski kontakt. Co to oznacza? Najczęściej jest tak, jak było w przypadku Indii w styczniu tego roku, że zachorowali pracownicy jednego szpitala w jednym mieście, którzy mieli ze sobą bliski kontakt, i w takich miejscach ta choroba może się rozprzestrzeniać. Podobnie, jeżeli chory przebywa w domu, to jego najbliżsi mogą się zarazić głównie przez wydzieliny i dotyk.

No i tak jak wspominałam, przez zjedzenie zanieczyszczonych przez nietoperze owoców, czy na przykład soku owocowego zrobionego z takich zanieczyszczonych owoców. Co oznacza zanieczyszczonych? To jest taki eufemizm, po prostu obsiusiane, obfajdane przez nietoperze.

Piotr: To nie było naukowe określenie.

Ola: Tak, zwłaszcza sok daktylowy, który jest pity na surowo w niektórych krajach, bardzo służy przenoszeniu tej choroby. Oprócz Malezji, gdzie po raz pierwszy został ten wirus wykryty, odnotowano też jego ogniska w Bangladeszu, w Indiach, na Filipinach i w Singapurze. Dodajmy, że w Bangladeszu niemal co roku pojawiają się jakieś ogniska tej choroby. W Indiach trochę rzadziej, ale też w niektórych obszarach nawracają te ogniska chorobowe. Trzeba jednak wspomnieć, że ten wirus jest obecny tam, gdzie żyją te nietoperze, te rudawki, a one żyją również w Australii i Oceanii oraz, dodajmy, w Afryce. Na razie w Australii i Oceanii nie wykryto żadnych przypadków zachorowań, podobnie jak w Afryce. Natomiast u tych afrykańskich rudawek stwierdzono obecność przeciwciał przeciwko wirusowi Nipah, czyli miały kontakt, to jest sygnał, że również w Afryce ta choroba może występować. Ale póki co, i tutaj WHO i CDC, czyli te organizacje prozdrowotne, są zgodne, Nipah ogranicza się obecnie w swoim zasięgu do Azji Południowo-Wschodniej. I prawie nic nie wskazuje na to, żeby miał się przenieść na resztę świata.

0:16:11 Objawy, leczenie i apel o spokój

Piotr: Oczywiście kliknęli i obejrzeli jak najwięcej reklam, napiszą, co napiszą, tytuł ma być chwytliwy, im dalej w tekście zajdziecie, tym więcej reklam zobaczycie, więc sami wiecie, jak to działa.

Ola: A jeśli chodzi o objawy tej choroby, to kiedy zaczęłam więcej się dowiadywać na ten temat, zrobiło mi się trochę nieswojo, bo ten wirus wywołuje w cięższych przypadkach zapalenie mózgu, konkretnie obrzęk mózgu. Ja, jak może wiecie, kilka miesięcy temu chorowałam na kleszczowe zapalenie mózgu. To jest oczywiście inna choroba niż to, co wywołuje zakażenie od nietoperzy, natomiast tutaj objawy początkowe zwłaszcza są podobne, bo są grypopodobne: pojawiają się trudności w oddychaniu, bóle głowy, dezorientacja. Czasami ta choroba przebiega bezobjawowo, ale oprócz zapalenia mózgu może też wywołać ostrą infekcję dróg oddechowych, może się skończyć ostrym zapaleniem płuc.

Postać związana z zapaleniem mózgu jest tą postacią, która najczęściej prowadzi do śmierci, a spośród osób, którym udaje się przeżyć zapalenie mózgu, 1 na 5 doświadcza długotrwałych powikłań neurologicznych. Mogą to być nawracające drgawki, skrajne zmęczenie, zmiany w zachowaniu. W ogóle choroby neurologiczne są niezwykle groźne i te powikłania potrafią być bardzo nieprzyjemne, potrafią zostać z człowiekiem na całe życie. Ja mam wciąż zawroty głowy po moim zapaleniu mózgu, a od tego, bo ja chorowałam w maju, już trochę minęło. Minęło trochę czasu, w maju 2025.

W każdym razie, wracając do wirusa Nipah: nie ma na chorobę przez niego wywoływaną ani leku, ani szczepionki. Może się szczepionki pojawią, są opracowywane pod kątem właśnie tych krajów w Azji Południowo-Wschodniej, w których ten wirus występuje.

Ci ludzie, którzy zachorują, mają największe szanse na przetrwanie tej choroby, kiedy szybko trafią pod specjalistyczną opiekę i zostanie podjęte intensywne leczenie objawowe, które polega najczęściej na podawaniu leków [? niepewne: przeciwpólowych], nawadnianiu człowieka i podtrzymywaniu go w jakim takim dobrostanie. Ci ludzie, którzy chorują w obszarach z utrudnionym dostępem do opieki zdrowotnej, mają większy problem i tam też trudniej jest o izolowanie chorych. Ale tak jak powtarzają te organizacje, właśnie WHO i CDC, nie ma co panikować. Póki co stwierdzono zakażenie u dwojga osób w Indiach, a to, co się dzieje z tym wirusem, jest stale monitorowane i stale badane. Więc póki co doniesienia medialne niech sobie tam będą, a wy już wiecie: dystans, dystans i równowaga.

0:19:48 Wsparcie podcastu i najzimniejsza noc

Piotr: Tak, spokojnie, nie dajcie się wkręcać, bo to się klika, jak się dajecie wkręcać. Ważna informacja: pozostajemy dla was całkowicie bezpłatnym podcastem. Taki mamy nadal plan, dostęp bez żadnych ograniczeń, jak wiecie. Żebyśmy mogli dalej tacy być i żeby nam to wychodziło, i żebyśmy mogli poświęcać dość czasu na tworzenie tych treści, bardzo przyda nam się wasze wsparcie, również finansowe. Jest parę sposobów.

Ola: Możecie na przykład wrzucić nam co miesiąc do naszej skarbonki na Patronite jakiś grosz albo postawić nam po prostu kawę w ramach serwisu [? niepewne: BuyCoffee2]. Z tego funduszu możemy również ufundować naszym pieskom nagródki, o czym doskonale wiecie, bo często dostajemy takie darowizny z konkretnym przeznaczeniem na jedzonko dla naszych piesków. O, już jeden się uaktywnił na hasło nagródki.

Piotr: Właśnie chciałem powiedzieć, że dziś jest spokój, ale już chyba przestaje być spokój.

Ola: Przepraszam za użycie słowa trigger.

Piotr: Tak, absolutnie. Wybudziłaś psy, to teraz idziemy dalej. Drugi zapowiadany temat to jest temat w sumie nie taki prosty. To jest temat pogodowy. Jak już wspomniałem, nagrywamy to po najzimniejszej nocy. Abi, nie wskakuj mi na kolana, potworze. Po najzimniejszej nocy nie tylko tego roku, ale paru ostatnich lat, przynajmniej w rejonie Warszawy. Na naszym domowym termometrze, takim zewnętrznym, zmierzyłem minus 20 stopni, 24 dziesiąte. Generalnie różnica między tym, co w środku domu, a tym, co na zewnątrz, wynosiła 40 stopni. W tej chwili, jak to mówię, jest minus 10,4 stopnia.

Ola: Czyli temperatura rośnie.

Piotr: Czyli jest cieplej, niż było. Być może to była najzimniejsza noc tej zimy, a być może wcale nie. O tym, dlaczego jest tak zimno tej zimy, bo tak naprawdę te ekstremalne temperatury mamy od miesiąca, to kilka dni. O tym jeszcze do końca nie jesteśmy gotowi mówić. To znaczy, poczekajmy. Dużo ciekawych rzeczy się dzieje w atmosferze. W ogóle ta nasza atmosfera, jak dobrze wiecie, to jest niezwykle ciekawa rzecz. Tu polecamy opowieści profesora Malinowskiego, który jest fizykiem atmosfery, a w tej chwili jest gdzieś… Gdzie on jest w ogóle? Gdzieś podróżuje.

Ola: Na Galapagos.

Piotr: Na Galapagos. Jest właśnie pięknie.

Ola: Płynie jachtem w okolicach Galapagos.

0:22:44 Jak zbudowana jest atmosfera i gdzie szukać wiru polarnego

Piotr: Piękne miejsce. Co do naszej atmosfery: ona ma, jak wiecie, jakieś 100 kilometrów, tak teoretycznie.

Ola: Grubości.

Piotr: Grubości od Ziemi, co jest oczywiście absolutnie teoretycznym założeniem, bo ona jest coraz cieńsza i można powiedzieć, że do nieskończoności się rozprasza. Natomiast realnie na poziomie 30 kilometrów jest tego powietrza bardzo mało. Na poziomie morza mamy ciśnienie około 1000 hektopaskali, takie średnie, a na tych 30 kilometrach mamy zaledwie 10 hektopaskali, co pokazuje, o ile mniej tam tego powietrza jest. O ile w górę ta odległość jest naprawdę niewielka, 30 kilometrów, no to sobie policzcie: jak macie gdzieś pojechać na rowerze 30 kilometrów, to nie jest duży wysiłek, więc już byście byli, jadąc pionowo w górę, niemalże poza powietrzem. Natomiast to, co się najciekawszego dzieje, dzieje się w poziomie, bo tam się bardzo wiele rzeczy przewala, mimo że ta atmosfera jest taka cienka.

Dzisiaj spojrzymy sobie właśnie między innymi na wysokość tych około 30 kilometrów. Tak naprawdę, jak się mówi o atmosferze, o fizyce atmosfery, o takich zjawiskach, to zwykle się mówi nie tyle o wysokości, co o ciśnieniu. To znaczy mówi się, że to jest mniej więcej poziom ciśnienia właśnie 10 hektopaskali. Takimi danymi zwykle posługują się specjaliści.

Ola: I warto sobie wyobrazić, jak ta nasza atmosfera wygląda, bo to nie jest tak, że to jest jednolity twór i tylko od czasu do czasu pojawiają się w nim chmurki. Na różnych poziomach pojawiają się to rzeki szybciej płynącego powietrza, to różne wiry. To wiry, które są na stałe umieszczone mniej więcej w danym regionie, to stałe wiatry, które wieją na określonym pułapie. To jest wszystko tak zorganizowane, z różnymi przepływami. Trzeba sobie wyobrazić, że nasza ziemska atmosfera to bardzo dynamiczny twór.

Piotr: Wielka szkoda, że powietrze jest przezroczyste, bo byłoby to pięknie widoczne. Gdybyście chcieli zobaczyć nieprzezroczyste powietrze, to od razu was odeślę na stronę. Link będzie w opisie, ale możecie sobie już nawet teraz tam wejść. Jest też aplikacja na telefon. Adres tego serwisu, już kiedyś go polecaliśmy, to earth.nullschool.net. To jest serwis, który pokazuje znacznie więcej niż tylko powietrze. Można tam zobaczyć falowanie oceanu, cząstki zawieszone w powietrzu i różne inne takie cuda. Mój ulubiony kawałek to jest właśnie ta część poświęcona atmosferze i przepływom. Można sobie tam zobaczyć prędkość wiatru, kierunek wiatru na różnych wysokościach. Temperatury między innymi to też pomaga.

W każdym razie, gdybyście sobie tam weszli, to od razu mówię, gdyby ktoś chciał poeksperymentować: po lewej na dole jest rozwijane menu. Trzeba się chwilę zapoznać z tą stroną, ale tak na szybko. Można sobie spojrzeć na różne wysokości. Domyślnie pokazuje właśnie tę warstwę powietrza i siłę wiatru. I jest tam coś takiego jak wysokość. Można tę wysokość ustalić według hektopaskali. Jest na powierzchni Ziemi, to jest SFC, czyli od [? niepewne: Surface Scrut]. Później mamy te wysokości, które nas interesują: 250 hektopaskali i 10 hektopaskali. Mówię o tym, gdyby ktoś miał ochotę sobie, słuchając tego, popykać i pooglądać.

Dlaczego właśnie takie wysokości, o czym my tu mówimy? 250 hektopaskali to jest wysokość plus minus 10 kilometrów: 9, 13, 9, 12. Czyli wysokość, na której wieje jet stream, czyli prąd strumieniowy. To jest taka powietrzna rzeka, która płynie, czy też wieje, z zachodu na wschód stale, mniej więcej na naszej szerokości geograficznej. Raz wyżej, raz niżej. Teoretycznie wieje sobie prawie prosto, natomiast praktycznie meandruje, zakręca, rozdziela się, łamie. Najbardziej nas obchodzą te meandry.

Ola: To ja tylko tutaj wspomnę, że jak próbujecie to sobie wyobrazić, to weźcie koło podbiegunowe. Mówimy o naszym kole podbiegunowym północnym. Ten obszar bliżej nas, wokół koła podbiegunowego, to jest właśnie ten obszar, który opasuje ta rzeka powietrzna, ten prąd strumieniowy, wokół rejonów arktycznych.

Piotr: Jeżeli chcecie go sobie zobaczyć, to na Earth Null School wstawiacie sobie wysokość 250 hektopaskali i tam widać, jak to wieje. To jest coś, co w dużym stopniu decyduje o pogodzie, wpływa na nią właściwie przez cały rok. Natomiast to, co nas teraz najbardziej interesuje, to jest coś, co dzieje się wyżej, a jest związane ściśle z tym prądem strumieniowym, czyli osławiony wir polarny. Na pewno już o tym słyszeliście, zwłaszcza że ostatnio temat znowu zaczął wracać. Jak chcecie zobaczyć wir polarny, to na tej samej stronie ustawcie sobie wysokość 10 hektopaskali, czyli tam około 30 kilometrów mniej więcej. No i tam się dzieją rzeczy nadzwyczaj interesujące.

Otóż czym jest ten wir polarny? Wir polarny to jest taki wiatr wiejący znowu ściśle wokół obszarów biegunowych, przynajmniej tak powinno być. On się kształtuje na naszej półkuli gdzieś w okolicach jesieni, a rozpada gdzieś w okolicach wiosny. Wynika to z dużych różnic temperatur: okolice polarne są w ogóle nieoświetlone, no bo wiecie, słońce i tak dalej, noc polarna, a poniżej jest cieplej. Następuje takie rozdzielenie i ten wir polarny kręci się sobie spokojnie, i w jakimś stopniu stabilizuje nam pogodę również w naszym rejonie, bo wpływa też bezpośrednio na jet stream, czyli na prąd strumieniowy, ten znajdujący się o te 20 km niżej.

Ola: Wpływa w ten sposób, że tak naprawdę jeden z drugim są wzajemnie powiązane. Wir polarny można powiedzieć, że jest w jakimś stopniu ograniczany przez ten prąd strumieniowy i możecie sobie wyobrazić ich współdziałanie.

Piotr: Tak, znaczy, może ja jednokierunkowo tej zależności nie wskazuję, czy one na siebie wzajemnie wpływają, bo gdzieś napotkałem takie malownicze porównanie, że cała ta konstrukcja wiru polarnego i prądu strumieniowego to jest trochę jak taka wielka lodowa ściana oddzielająca arktyczne obszary od obszarów poniżej, która chroni przed przepływem, i czasami ten lód nam się bardziej roztapia i tak dalej. No wiem, tak trochę go poniosło, ale…

Ola: To jak ten mur wokół Antarktydy, który…

Piotr: Tak, którego nie można przekroczyć.

Ola: Bo to jest element płaskiej Ziemi.

Piotr: Absolutnie.

Ola: Albo ten mur, który w Grze o Tron się pojawiał.

Piotr: Dziękujemy, polecamy. A właśnie, polecajka, serial, jak to się nazywa? Rycerz Siedmiu Królestw. To ze świata Gry o Tron, ale bardzo na razie udana wersja. A to nie będzie więcej tej polecajki, bo to jest polecajka nieoficjalna, na razie trzy odcinki.

Ola: I niemerytoryczna.

Piotr: Nie, tam nie muszą być merytoryczne. Dobra, o co tu chodzi? Otóż czasami jest tak, że ten prąd strumieniowy, ten, co zapitala na wysokości mniej więcej dziesięciu kilometrów, on oczywiście nie zapitala tylko w poziomie. Czasami go też bujnie do góry. Czasami jak go bujnie mocno, to potrafi go bujnąć tak, że aż wpada w te obszary bardzo wysokie, dobrze kilkanaście plus, tak powyżej 20 kilometrów. Tam czasami potrafi zahaczyć o coś. I on wtedy zaczepia o wir polarny, przekazuje mu trochę energii i temperatura tam zaczyna rosnąć. To są takie zjawiska, które potrafią rzeczywiście wywoływać niezwykłe efekty.

Ostatnie takie duże zaburzenie było, jak się nie mylę, na początku stycznia 2024 roku. I akurat wtedy dosyć dokładnie to śledziłem, niemalże chwila po chwili. To zaburzenie było na tyle istotne, że temperatura w ciągu kilkunastu godzin zmieniła się z minus 80 stopni, które są dość normalne na tej wysokości tych 30 kilometrów, do najpierw minus 10, a potem nawet plus 2. Czyli gwałtownie się to wszystko bardzo ogrzało. Tak gwałtowne ogrzewanie, jak się domyślacie, może spowodować dość duże zaburzenia przepływu powietrza, wiele tam zmienić. I faktycznie coś takiego się wtedy wydarzyło. To spowodowało dość gwałtowny spadek temperatury też w Polsce. Pośrednio, bo z kolei ten wir polarny wpływa na jet stream, czyli na prąd strumieniowy. Jak prąd strumieniowy zostanie zaburzony, to przestaje płynąć porządnie, jak rzeka lekko zakręcająca, i zaczyna meandrować. I teraz meandry, czyli takie zakola, można powiedzieć.

Ola: Zakola czasami przypominające wręcz pętlę.

Piotr: Tak. I teraz wyobraźcie sobie coś takiego, wróćmy do tej analogii z murem. Nie jest to zbyt szczelny mur, ale niech będzie. Jeżeli taki mur wykona taką pętlę i my znajdziemy się po północnej stronie tej pętli…

Ola: Czyli od strony bieguna.

Piotr: Czyli od strony bieguna, to znajdujemy się po tej zimnej stronie muru, tam, gdzie chłodne powietrze ma dostęp. Jeżeli znowu mur się przesunie i znajdziemy się w takim zakolu po południowej stronie tego muru, no to mamy większe szanse na dopływ ciepłego powietrza. To jest gigantyczne uproszczenie, ja wszystkich specjalistów bardzo przepraszam, ale staram się mniej więcej przedstawić, o co tu chodzi, z grubsza.

0:33:32 Wir polarny w 2026 roku: rozciągnięty i bliski rozpadu

Piotr: No i co my w tej chwili mamy? Otóż rzeczywiście w tym roku ten wir polarny zaczął się zachowywać znowu w sposób, jak porządnemu wirowi polarnemu nie wypada. To się zaczęło dziać, jak sobie prześledziłem, znowu na tym Earth Null School, bo można się tam też cofać w czasie: na górze można sobie zmieniać datę. Jak popatrzyłem, to gdzieś około 10 stycznia ten wir polarny, który wyglądał całkiem przyzwoicie, jak takie niezbyt może równe, ale jednak kółko otaczające biegun, zaczął się rozciapciwać, wypłaszczać. Jeżeli sobie spojrzymy na niego w tej chwili, no to powiem szczerze, wygląda bardzo dziwacznie, dlatego że wygląda, jakby ktoś na nim usiadł. A dokładniej usiadły na nim dwie struktury i to są dwa wyże takie. Jeden z tych wyżów ma… Dokładnie wyżów czy wyży?

Ola: A wiesz, że nie wiem.

Piotr: Jeden z tych dwóch ma… Wyżów.

Ola: Nie, nie wyży. To źle brzmi.

Piotr: Dobrze, więc jeden z tych dwóch wyżów ma środek dokładnie w tej chwili nad Wyspami Brytyjskimi. To się oczywiście zmienia. A drugi niemal dokładnie nad Kamczatką. Jakby ktoś spojrzał sobie na mapę, to Kamczatka i Wyspy Brytyjskie są niemalże po dwóch przeciwległych stronach bieguna. To ciekawe swoją drogą, bo jakby mnie ktoś zapytał, to bym powiedział, że one nie są tak po przeciwnych stronach bieguna, tylko bliżej siebie, ale to jest nasz taki [? niepewne: Europoi-Azjocentryzm].

Ola: No to nie będzie tak po przeciwnych…

Piotr: No to spójrz sobie na mapę. To jest po przeciwnych stronach bieguna.

Ola: Dobrze, bieguna tak rzeczywiście… Ciekawe, ciekawe.

Piotr: Prawie, prawie tak. No w każdym razie, wracając do tematu: one ścisnęły ten wir polarny i on w tej chwili jest bardzo rozciągnięty. To znaczy zamiast tworzyć takie koło, tworzy dosłownie pasmo, taki placek niemalże, który uwypukla się nad Kanadę, aż do Stanów Zjednoczonych, a z drugiej strony sięga Centralnej Azji, Rosji, Syberii i tak dalej. I to nosi znamiona rozpadu tego wiru. To znaczy na razie on jeszcze się nie rozpadł, ale jest taki ciekawy tekst. Oczywiście zamieszczam go również w linkach, ze strony severe-weather.eu, i to jest analiza, która została zrobiona 30 stycznia. Ona wskazuje właśnie na to załamanie, rozpad tego wiru polarnego, że ono postępuje, że nastąpiło już to zjawisko gwałtownego ocieplenia. To ma taką ładną nazwę: silne ocieplenie stratosferyczne. Wir osłabł i to, co może nastąpić, to że on się może wręcz zatrzymać, czyli to wirowanie może się zatrzymać. Może być aż tak, że zmieni kierunek, że będzie się kręcił w drugą stronę. Co to powoduje? Takie zatrzymanie obiegu tego powietrza powoduje zniknięcie na jakiś czas tego muru, który nas odgradza od tych naprawdę zimnych obszarów okołobiegunowych.

Oczywiście na to ma wpływ również, i tutaj pewnie zaraz nas przestanie słuchać jakieś kilkadziesiąt osób, zmiana klimatu, dlatego że obszary arktyczne to są obszary, które się ocieplają znacznie silniej niż inne, szybciej niż inne rejony Ziemi.

Ola: Czterokrotnie szybciej niż średnia dla globu.

Piotr: A to z kolei powoduje kolejne zaburzenia tej całej struktury, między innymi szybsze rozpady jet streamu i tak dalej. To ocieplenie tego rejonu nie jest takie, żebyśmy się tu mogli cieszyć, że stamtąd nam ciepłe powietrze napłynie. Nie, nie, nie, to nie jest jeszcze ten rejon.

0:37:54 Co dalej z pogodą: prognozy i stan obecny w Polsce

Piotr: W każdym razie, co tam się ciekawego może dziać? Tu się opieram na tekście właśnie z tego Severe Weather. Oni przewidują, że ten rozpad wiru polarnego może nastąpić gdzieś w okolicach połowy lutego. Jakie to może mieć skutki? Przy obecnym kształcie tego wiru przede wszystkim pewnie dostanie się, jak często zresztą, Ameryce Północnej. Natomiast wiele wskazuje na to, że również Europa może jeszcze dostać rykoszetem, a właściwie trudno powiedzieć rykoszetem, bo to jest druga strona tego samego spłaszczenia, drugi z tych obszarów wyżowych, który w tej chwili wisi sobie nad Azją. Przewidywania mówią, ale od razu mówię, proszę tego nie traktować jako prognozy pogody, to znaczy przewidywania związane z obecną sytuacją wiru polarnego wskazują, że te anomalie związane z jego rozpadem mogą trwać jeszcze spokojnie na kawałek marca, co może znaczyć, że będziemy mieli sporo niespodzianek. To znaczy mogą nam jeszcze wracać mrozy, może być tak, że będziemy mieli kolejne napływy takiego zimnego powietrza.

To, co się w tej chwili konkretnie dzieje, co się wydarzyło 1, 2, 3 lutego 2026 roku, jakby nas ktoś słuchał w jakimś innym momencie, to jest lokalnie rzecz biorąc prostsze wyjaśnienie, ale oczywiście związane z tymi wszystkimi perturbacjami. To jest kwestia tego, że jest wyż, który wisi sobie gdzieś tam na granicy Finlandii i Rosji, i jest to kwestia tego, w którą stronę się obracają, gadaliśmy o tym kiedyś, wyże, w którą stronę niże. Krótko przyjmując, jesteśmy po tej stronie wyżu, że on nam napędza na zasadzie takiego wiatraczka kręcącego się zimne powietrze z północy, które do nas spłynęło dosyć gwałtownie. Co ciekawe, spłynęło na tyle gwałtownie, że w okolicach Suwałk było już prawie minus 30, w okolicach Warszawy było minus 20, nawet ten Dolny Śląsk, który się tak pięknie trzymał, jeszcze bardziej w stronę Małopolski było minus 9. Chyba Zakopane było najcieplejsze. W Suwałkach nawet minus 35 pokazuje, chociaż, a wiem, bo to jest na wysokości 5 centymetrów, przepraszam. Natomiast oficjalnie w Suwałkach odnotowano minus 27,7, w Zakopanem powiało upałem: minus 6,3. Upałem, tak. To jest stan obecny.

No i co dalej? Jeżeli ktoś ma ochotę sobie poczytać, to oczywiście, tak jak powiedziałem, ten tekst z tego Severe Weather jest dość rozległy, trochę amerykocentryczny. To też ciekawe, bo strona ma przecież w nazwie EU. Nawet nie śledziłem, w dużym stopniu skupia się na Ameryce Północnej, ale jest tam sporo wskazań pokazujących, że Europa również może w związku z tymi anomaliami być mocno dotknięta. To znaczy może być u nas zimno, możemy mieć przejściowo raz upał, raz minus 3, raz minus 20.

0:41:59 Pogoda a klimat, susza i gołoledź

Ola: Upał to, wiesz, 19 stopni 1 stycznia 2, 3 lata temu.

Piotr: No tak, no więc i tu od razu rzecz, którą muszę powiedzieć, sorry: to nie znaczy, że skończyło się globalne ocieplenie. Zawsze to mówimy, to tak nie działa, nie mylmy pogody z klimatem, jak doskonale wiecie. To, że w tej chwili tak emocjonujemy się tymi temperaturami, wynika z tego, że przez ostatnie lata takie temperatury bardzo rzadko się zdarzały albo w ogóle się nie zdarzały. Jeszcze jedno, co też można teraz napotkać, takie kombatantyzm, czyli twierdzenie, że o, za moich czasów takie temperatury to była norma, w ogóle minus 20 to było już całkiem zimno, ale minus 25 albo minus 30 to przecież się stale zdarzało. No nie, to tak nie działa. Nawet za bardzo dobrych czasów najstarszych górali żyjących, nie tylko górali, temperatury na poziomie minus 20 stopni w okolicach Warszawy to wciąż są bardzo niskie temperatury. W styczniu, w lutym to nie są normalne temperatury. Ja wiem, że są różne przysłowia, nie wiem, luty, włóż ciepłe buty, tralalala i tak dalej.

Ola: I przysłowia mądrością narodu.

Piotr: Tak jest, ale one nie oznaczają, że kiedyś tak było stale. To, co mamy w tej chwili, to jest również anomalia, nawet jeżeli weźmiemy taką średnią wieloletnią z 30 lat, to wciąż jest temperatura bardzo niska. Więc jeżeli macie ochotę się pobawić, bardzo serdecznie polecam pobawienie się tym, jeszcze raz powiem: earth.nullschool.net. Bardzo fajna strona. Od niedawna mają też aplikację.

Ola: Te wizualizacje są naprawdę bardzo wpływające na wyobraźnię. Warto tam zajrzeć. Ja jeszcze tylko dorzucę, że może wielu z nas liczy na to, że dzięki tym niskim temperaturom średnia roczna nam się obniży w tym roku. No cóż, mamy taką sytuację, że z każdym kolejnym rokiem robi się coraz goręcej i goręcej. Ten ostatni rok nie był pierwszym najgorętszym, ale był w ścisłej czołówce i tutaj nie ma co liczyć na spowolnienie tego trendu. Warto by trzymać kciuki, chociaż oczywiście trzymanie kciuków to jest kategoria magii, a my raczej staramy się mówić po naukowemu. Natomiast rzeczywiście dobrze by było, żeby więcej popadało tej zimy. To może uniknęlibyśmy podczas wiosennych roztopów tego, co ostatnio jest plagą, czyli wiosennych susz, bo zima po prostu bywa kompletnie sucha i wiosną już problem się zaczyna, a latem to już w ogóle robi się niezwykle źle pod tym względem.

Piotr: Zwróćcie uwagę, że mimo że wciąż w znacznej części Polski leży śnieg, to w większości nie jest to świeży śnieg, to znaczy w styczniu spadło bardzo niewiele śniegu. Ja wiem, że mamy takie wrażenie, że ohohoho, ale napadało, panie. Natomiast suma opadów styczniowa jest bardzo niska i oczywiście fajnie, że ten śnieg leży, bo jak się zaczną roztopy, to przynajmniej trochę to nawilży tę ziemię, ale tak naprawdę tego śniegu musiałoby spaść znacznie, znacznie więcej, żeby sytuacja się w istotny sposób poprawiła.

Ola: I tutaj to znaczy, że to, co uznajemy za tak zwaną złą pogodę, to jest coś, co mogłoby nam się dobrego wydarzyć tej zimy.

Piotr: To, co było kiedyś, panie, za dawnych dobrych czasów, to było tak, że tego śniegu napadywało na tyle, że topiąc się na wiosnę, ale też w trakcie zimy, gdy było raz cieplej, raz zimniej, po prostu wsiąkał w ziemię. To, co się w tej chwili dzieje, jest jak zwykle nie najlepiej. Plus jeszcze oczywiście czekają nas dodatkowe atrakcje: jak dobrze pójdzie, to za kilka dni, już nawet w okolicach czwartku, zdaje się, zapowiada się gołoledź. To jest też ciekawe zjawisko, bo z góry pada deszcz, ten deszcz potem wchodzi w obszar, gdzie temperatura jest poniżej zera, następuje często przechłodzenie kropel, czyli krople mają temperaturę niższą niż 0 stopni, powinny zamarzać, ale z racji tego, że są czyste, mało w nich zarodków krystalizacji, to nie zamarzają. Natomiast w momencie, kiedy spadną na ziemię, praktycznie natychmiast zamieniają się w lód. Już dwa razy w tym roku mieliśmy ten efekt. Mówię w tej chwili o obszarze Polski centralnej, wschodniej, południowo-wschodniej. Był taki efekt, że jak się podeszło na przykład do samochodu, to ten samochód był obrośnięty [? niepewne: równolodem], bo te krople, które spadały, albo właśnie były przechłodzone, albo powierzchnia ziemi i samochody miały temperaturę ujemną, wciąż były bardzo zimne, w związku z czym to wszystko zamieniało się w lód. Wtedy jest ślizgawka i wtedy najlepiej siedzieć w domu, jak tylko możecie, bo jest po prostu bardzo, bardzo niebezpiecznie.

Miałem krótko gadać, ale się rozgadałem, ale uważam, że to bardzo ciekawe. Tak, to jest ten krótszy odcinek, a na koniec tego odcinka przypominamy. To tylko chciałem podsumować, powiedzieć, że mamy jeszcze tekst sprzed dwóch lat, gdzie ja to zjawisko, opowiadając o tym, co się działo dwa lata temu, dość dokładnie opisuję, jakie tam są zależności tych wszystkich prądów niższych i wyższych. Do tego wszystkiego linki znajdziecie w opisie. Już ci oddaję głos.

0:48:06 Zakończenie i słowo na dziś

Ola: Okej, to już na koniec mogę powiedzieć, że zachęcamy was oczywiście do posłuchania naszych serii podcastowych, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem, czyli do Laboratorium Zbrodni i Sekcji Teorii Spiskowych, gdzie o Trójkącie Bermudzkim mówimy. Przypominam, że ta Sekcja Teorii Spiskowych jest również do oglądania. Można popatrzeć, jak się zwijamy i męczymy na wizji.

Piotr: Możecie posłuchać komentarzy, bo również na YouTubie ludzie mają niezłą jazdę, bo to jest trochę wyrwane z kontekstu Crazy Nauki, raczej w sosie Polskiego Radia, w związku z czym tam mamy wjazd, zawsze możemy się dowiedzieć o tym, jakimi jesteśmy idiotami, jak bardzo się na niczym nie znamy. Szczerze, bawi mnie to, ale…

Ola: A ja tam po prostu nie zaglądam, żeby sobie krwi nie psuć. No i pozostaje nam jeszcze słowo na dziś. A tym słowem jest…

Piotr: Rudawka. No, to dzięki. Cześć.

Tak, jak ktoś dotrzymał do tego miejsca, to Abi biega.

Ola: Tak, z radości. To nie jest tak, że na nią walec drogowy najechał. Także to jest bonus po napisach.

Piotr: Scena po napisach. Abi, dzięki za scenę po napisach. Dobra, to naprawdę kończymy.

Źródła

* https://www.who.int/emergencies/disease-outbreak-news/item/2026-DON593

* https://www.ecdc.europa.eu/en/news-events/nipah-virus-disease-cases-reported-west-bengal-india-very-low-risk-europeans

* https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/nipah-virus

* https://www.bbc.com/polska/articles/crlepxpj3njo

* https://www.bbc.com/news/articles/ce3k41z2061o

* https://www.who.int/activities/prioritizing-diseases-for-research-and-development-in-emergency-contexts

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirus_Nipah

* https://earth.nullschool.net/

* https://www.severe-weather.eu/global-weather/polar-vortex-collapse-february-2026-stratospheric-warming-forecast-winter-united-states-canada-europe-fa/

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Wir_polarny

* https://www.crazynauka.pl/skad-ten-mroz-czyli-wielkie-zamieszanie-w-atosferze/

Źródła

Nipah

Wir