Podcast Crazy Nauka · odc. 154
Ołowiani ludzie i najbardziej szkodliwy wynalazca w dziejach
Posłuchaj też na:
Opowieść o „jednoosobowej katastrofie ekologicznej”, czyli o spektakularnej karierze i upadku benzyny ołowiowej. Scenariusz jak z eposu bohaterskiego: siły zła kontra samotny naukowiec, który odkrywa mroczną tajemnicę i ocala świat od zagłady.
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Piotr: Jak ponoć zupełnie nieszkodliwa substancja sprawiała, że ludzie w nocy wyskakiwali przez okna.
Ola: I jaki jest pojedynczy organizm, który najbardziej zaszkodził atmosferze Ziemi? Cześć, tu Ola Stanisławska.
Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka. Na początek krótkie podziękowania za wasze komentarze, za wasze reakcje. Ostatnio dostaliśmy strasznie dużo miłych komentarzy i w ogóle różnych wiadomości.
Dalej znowu nie na wszystkie odpowiedzieliśmy, przepraszam, ale czasem się nie wyrabiamy. Tym niemniej bardzo to doceniamy, prosimy o więcej. Oceniajcie też nas w aplikacjach, w których słuchacie, bo to nam bardzo, bardzo pomaga.
Ola: I przy okazji już na samym początku polecamy wam też dwa kolejne nasze podcasty, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem. A w najnowszym odcinku Laboratorium Zbrodni opowiadamy o seryjnym podpalaczu i mordercy, który nade wszystko lubił oglądać w akcji mundurowych.
Piotr: Jak się miło zaczęło. W Sekcji Teorii Spiskowych z kolei sprawdzamy, co legło u podstaw teorii spiskowych związanych z zamachem na Kennedy'ego i ile w tym w ogóle sensu. W ogóle też chcemy pochwalić, że nasze Laboratorium Zbrodni i Sekcja Teorii Spiskowych są w top ten, w najlepszej dziesiątce podcastów Polskiego Radia.
Jak będziecie więcej słuchali, to będzie jeden w najlepszej jedynce, a drugi w najlepszej dwójce, więc wiecie, jest coś jeszcze do zrobienia.
Ola: I jeszcze chciałam tylko powiedzieć, że w związku z tym stanowimy 20% top ten podcastów Polskiego Radia. Wow, faktycznie.
Piotr: Pomyślałem, że może kiedyś będziemy stanowili 30 albo 40, ale chyba nie damy rady robić czterech podcastów dla Polskiego Radia.
Ola: No, potrzymaj mi piwo. No dobra.
Piotr: Masz wodę. Dobrze, mam tylko wodę. A ja herbatę.
No dobra, ale potrzymam przy okazji. No a przechodząc wreszcie do tego odcinka, bo widzicie, trochę namieszaliśmy z kolejnością. Najpierw dziękujemy, potem wyjaśniamy, ale może nas dosłuchaliście do tego miejsca.
No więc w tym odcinku podcastu Crazy Nauka opowiadamy o karierze i upadku benzyny ołowiowej. No i brzmi to strasznie nudno, no więc jest zupełnie nienudne. Zobaczycie, jest to jedna z lepszych historii, na jakie trafiliśmy od dłuższego czasu.
Ola: Otóż to. I właściwie pierwsze skojarzenie moje było takie, że to jest taka opowieść jak z eposu bohaterskiego. Skojarzyło mi się to z trylogią Tolkiena.
Jest bohater, który sam jeden odkrywa mroczną tajemnicę i, uwaga, ocala świat od zagłady. Są też siły zła, a w szczególności jeden wyjątkowo czarny charakter, którego śmiało można nazwać jednoosobową katastrofą ekologiczną.
Piotr: A, można, można. No i pretekstem jest, jak się domyśliliście, pewnie serial Netflixa „Ołowiane dzieci”, który miał premierę 11 lutego. To nie jest odcinek w żaden sposób sponsorowany, wręcz odwrotnie.
O serialu zresztą powiemy więcej na koniec. Natomiast on opowiada historię doktor Jolanty Wadowskiej-Król, lekarki, która była jedną z tych osób, które w latach 70. w PRL-u odkryły masowe zatrucie ołowiem dzieci w śląskich Szopienicach. Tu jest bohaterką akurat ona, ale nie była to jedyna osoba w to zaangażowana. Bardzo ciekawa historia. Dobra, powiemy więcej na ten temat.
Ola: Ale zanim ruszymy, to koniecznie musimy wam o czymś przypomnieć. Mianowicie o tym, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Piotr: I tych nieliczących się również jesteśmy obecni.
0:03:53 Jak ołów zatruwa organizm
Ola: Zanim przejdziemy do eposu bohaterskiego, to musimy kilka rzeczy wyjaśnić.
Piotr: Wstęp będzie trochę dziwny.
Ola: Taki trochę dziwny, ale konieczny, żebyśmy zrozumieli, o co tu w ogóle chodzi i dlaczego właściwie z tym ołowiem jest taki problem. Dlaczego on jest toksyczny? Otóż ołów ma to do siebie, że jest podstępny.
Oszukuje nasz organizm na poziomie molekularnym, dlatego że jony ołowiu z punktu widzenia naszych organizmów są niezwykle podobne do jonów wapnia i dzięki temu mogą się podszywać pod ten wapń. I co to powoduje? Otóż ołów po pierwsze rozpycha się, można powiedzieć, w kolejkach do komórek, blokując kanały wapniowe.
W związku z tym ten prawdziwy wapń nie może się przedostać przez te kanały i to paraliżuje pracę komórki. Czasem ołów wchodzi do środka komórki i tam udaje ten wapń tak skutecznie, że komórka zaczyna odbierać sygnały, których w ogóle nie powinna w tym momencie odbierać. A dodajmy jeszcze, że to wszystko, co tam się dzieje i co się rozregulowuje, ma związek z pracującym w naszych komórkach białkiem, które nosi nazwę kalmodulina.
No i to właśnie białko reaguje na sygnały pochodzące od wapnia i dzięki tym sygnałom uruchamia bardzo ważne procesy w naszych organizmach. Kiedy ten wapń łączy się z kalmoduliną, czyli wysyła ten sygnał, to wszystko działa jak trzeba: wydzielają się prawidłowo hormony, mózg prawidłowo przesyła impulsy, czyli działają neurotransmitery, one też są od tego uzależnione. Z kolei enzymy trawienne, metaboliczne też działają prawidłowo.
No ale kiedy zamiast tego wapnia do kalmoduliny przyłącza się ołów, to on wypiera różne inne pierwiastki, na przykład cynk, żelazo, magnez z enzymów, co kompletnie paraliżuje ich funkcje w organizmie, a one są bardzo ważne. Tym samym kalmodulina, to białko, zostaje oszukane, zaczyna działać chaotycznie, na oślep gdzieś strzela. Zamiast regulować te procesy, kompletnie je zaburza i właśnie to błędne sterowanie enzymami, hormonami sprawia, że ołów jest dla naszych organizmów tak silnie trujący.
On po prostu niszczy ten cały system komunikacji, jaki mamy wewnątrz naszych organizmów.
Piotr: Ale to nie jest zresztą jedyne, co robi ołów w organizmie, bo to jest w ogóle fascynujące, jak wiele jeden prosty pierwiastek może namieszać.
Ola: Otóż on sabotuje wytwarzanie krwi. Nasza krew potrzebuje hemoglobiny, żeby przenosić tlen, a ołów hamuje aktywność kluczowych enzymów, które są niezbędne do syntezy hemoglobiny.
Piotr: Efekt jest taki, że w wyniku tych zaburzeń organizm się po prostu nie wyrabia z produkcją hemoglobiny. Tej hemoglobiny jest za mało, więc i przenoszenie tlenu jest zaburzone. To oczywiście prowadzi do anemii.
Anemia, całe mnóstwo rozmaitych objawów, takie klasyczne to oczywiście bladość i w ogóle brak sił. Zresztą mocno ten wątek anemii jest pokazany w serialu „Ołowiane dzieci”, ale to jest tylko jeden z elementów. Ta produkcja jest zaburzana, jest przerywana w trakcie i organizm po prostu pozostawia taki półprodukt, czyli kwas aminolewulinowy.
Tak, uwielbiam takie nazwy. Problem polega na tym, że ten półprodukt jest toksyczny dla układu nerwowego.
Ola: Właśnie, i skoro mowa o układzie nerwowym, to mamy tutaj taką sytuację, że ten ołów, który się podszywa pod wapń, przenika przez barierę krew-mózg, czyli po prostu dostaje się do ośrodkowego układu nerwowego, podczepia się pod transport wapnia i wślizguje się do wnętrza neuronów. I co jeszcze robi? Wewnątrz mózgu niszczy połączenia między komórkami, czyli niszczy synapsy, w związku z czym nie mogą być przekazywane płynnie sygnały, i wywołuje to w mózgu różne nieprzyjemne, szkodliwe skutki.
Między innymi bardzo mocno działa na ośrodek pamięci, po prostu uszkadza ten ośrodek, który się znajduje w hipokampie. Oprócz tego ta obecność ołowiu w komórkach wywołuje silny stres oksydacyjny i to prowadzi do uszkodzenia tych komórek, niszczenia ich od wewnątrz. To jest działanie ze wszystkich stron i właśnie ten mózg jest bardzo mocno przez ołów ostrzeliwany, można powiedzieć.
Piotr: Tak, są też duże zmiany dotyczące układu kostnego, bo jak już słyszeliście parę razy, ołów udaje wapń, a jak dobrze wiemy, wapń jest jednym z kluczowych elementów kośćca. Ładne słowo, kośćca.
Ola: Bardzo, tak, ładne, intuicyjne.
Piotr: Zastanawiam się, ile tam jest spółgłosek zlepionych.
Ola: A mówią, że chirurżka jest nie do wypowiedzenia.
Piotr: A kośćca się daje.
Ola: Tak, to jest okej, tak.
Piotr: Wracając do tematu. Ołów, który trafia do dorosłego człowieka, przede wszystkim trafia do kości.
Ola: No i do tych kości trafia aż 90-95% ołowiu, który w ogóle jest przyswajany przez organizm. I ten ołów może tam tkwić latami, od 10 nawet do 30 lat.
A problem polega na tym, ogromny problem, że ten ołów potrafi się uwolnić z kości do krwi w momentach, kiedy organizm bardzo silnie, gwałtownie potrzebuje wapnia, potrzebuje zastrzyku wapnia. I tak się dzieje na przykład podczas ciąży, podczas menopauzy czy po złamaniach kości.
I to prowadzi do tego, że ktoś, kto przez całe lata nie czuł się źle, nie odczuwał skutków zatrucia ołowiem, albo odczuwał je już raz i myśli, że ma to za sobą, może ponownie, po iluś latach, zacząć cierpieć na to zatrucie, mimo że nie miał kontaktu z kolejną porcją ołowiu, bo on się nagle uwolni do krwiobiegu z kości w wyniku tego zapotrzebowania na wapń. No i w tym wszystkim ważne jest to, że ołów najbardziej szkodzi dzieciom.
Piotr: Tak, nie przypadkiem tytuł wszystkiego, co w tej chwili się pojawia w mediach, to „Ołowiane dzieci”.
Ola: Ołowiane dzieci, chociaż dorośli oczywiście też cierpią wskutek zatruć ołowiem, natomiast dzieci mają dużo gorzej, są dużo mniej odporne na tę toksynę niż organizm dorosłego, bo dorośli przyswajają z przewodu pokarmowego, tu głównie były takie badania robione, około 10-15% ołowiu, a u dzieci ten współczynnik wynosi aż 40-50%. I tak, jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, to oznacza, że 4, nawet 5-krotnie więcej ołowiu absorbują organizmy dzieci niż organizmy dorosłych. A to nie wszystko, dlatego że dzieci jeszcze mają naturalną tendencję do tego, żeby ten ołów, który unosi się czy osadza wokół nas, dodatkowo zbierać.
Przez co? Przez to, że się bawią na podłodze, wkładają rączki do buzi, zjadają co popadnie, nie wiem, ziemię, czy na przykład coś obskrobują ze ściany i to zjadają. I to jest również powód tego, że tego ołowiu po prostu znacznie więcej przyswajają.
Piotr: No i tu problem polega na tym, że o ile w dorosłym organizmie ołów zaburza funkcjonowanie tego, co już tam jest, co oczywiście jest też poważnym problemem, o tyle u dzieci zakłóca w ogóle formowanie się odpowiednich struktur nerwowych. Po pierwsze zaburza tworzenie osłonek mielinowych, tych, które chronią włókna nerwowe. Bez nich włókna nerwowe po prostu źle przewodzą.
Zaburza tworzenie połączeń, tu synaps między neuronami, i w ogóle szerzej całej tej sieci neuronów, która jest odpowiedzialna za sprawność intelektualną, emocjonalną i tak dalej. Problem polega na tym, że one się po prostu nie wykształcają tak, jak powinny, i to jest mierzalne. Bo ołów wpływa bezpośrednio na obniżenie poziomu inteligencji, tradycyjnie mierzonego testami IQ.
I jest takie badanie z 2003 roku Canfielda, link, tradycyjnie informujemy, że linki do badań znajdziecie w opisie odcinka. Tylko do badań, tam już rozmaite źródła się pojawią. W każdym razie wzrost stężenia ołowiu we krwi z 1 do 10 mikrogramów na decylitr, czyli na 100 mililitrów, skutkuje spadkiem o 7,4 punktu IQ.
To stężenie ołowiu podawane w mikrogramach na decylitr, tu się jeszcze wielokrotnie będzie pojawiało, jeszcze o nim będziemy mówili, ale w każdym razie widzimy, że to jest do zmierzenia, że to jest konkretna wartość i że to rzeczywiście się dzieje, to nie są jakieś tylko domysły.
Ola: I co ciekawe i niepokojące też, ta zależność, o której tutaj Piotrek powiedział, jest nieliniowa. To oznacza, że największe szkody ołów wyrządza, kiedy te dawki są najmniejsze. I szacuje się, że na samym początku tej ekspozycji na ołów każdy dodatkowy mikrogram tego pierwiastka na decylitr krwi odbiera średnio 1,4 punktu IQ.
Jeśli chodzi o nowsze dane na ten temat, z 2022 roku, to one potwierdzają, że ten problem jest ogromny. U tych dzieci, które były narażone na kontakt z ołowiem przez ponad 4,5 roku, notowano średni spadek IQ o blisko 23 punkty.
Piotr: A to jest bardzo już dużo.
Ola: Tak, w porównaniu z ich rówieśnikami. No i tutaj, jeśli chodzi o takie granice stężeń ołowiu, które znajduje się wokół nas w środowisku, uznawane za dopuszczalne, bezpieczne dawki, to opinie i zalecenia bardzo mocno zmieniały się z biegiem lat. W latach 60., właśnie w tym czasie, kiedy w Polsce była ta epidemia ołowianych dzieci, uznawano, że 60 mikrogramów na decylitr to jeszcze jest dawka dopuszczalna.
W 1985 roku to już było 25 mikrogramów na decylitr, w 1991 roku 10, w 2012 roku 5, od 2021 roku 3,5. A uwaga, obecnie Światowa Organizacja Zdrowia powiedziała dość jasno, jednoznacznie, że nie istnieje taka dawka ołowiu, którą można uznać za bezpieczną dla zdrowia, czyli każda ilość szkodzi.
Piotr: Tak, bo to jest bardzo ważny element, który dobrze, żeby zabrzmiał mocno. Ołów nie pełni w organizmie ludzkim żadnej funkcji biologicznej. Oczywiście może się tam znajdować, zresztą jeszcze o tym będziemy trochę mówili pod koniec, z różnych źródeł, natomiast nie jest tak, że jeżeli nam zabraknie ołowiu, to cokolwiek nam będzie szwankowało, wręcz odwrotnie. Każda, najmniejsza ilość ołowiu jest szkodliwa.
Ola: I nawiązując do tego, co mówiliśmy wcześniej, jeśli chodzi o to, co wydarzyło się w Szopienicach w latach 70., to tam te dawki ołowiu, na które były narażone dzieci, były naprawdę wysokie.
Piotr: Tak, tam przebadano niemal 5 tysięcy dzieci i setki tych dzieci miały krytyczne stężenie ołowiu. Chodziło głównie o emisję z tej huty metali nieżelaznych. Myślę, że my o tym jeszcze powiemy oddzielnie, ale na razie tak, żeby się nie rozdrabniać.
Średnie stężenia przekraczały ówczesne normy nawet 3-4 razy. Na przykład to było 140 mikrogramów na decylitr u dzieci, gdzie ta norma wynosiła 60-70. I to już był poziom, no teraz wiemy, że i tak ta norma była ekstremalnie zawyżona.
Dlaczego była zawyżona, o tym będziemy opowiadali.
Ola: Co do tego, jak można reagować na zatrucie ołowiem, są takie sposoby, jednak one nie są doskonałe. Chodzi o to, że w takich sytuacjach, kiedy pojawiają się zatrucia metalami ciężkimi, wykorzystuje się chelatację. To jest taki proces, w którym specjalne substancje chemiczne, czyli chelatory, wiążą te toksyczne metale ciężkie.
Oprócz ołowiu to może być rtęć, arsen i inne, czy kadm. I jak działa taka chelatacja? Trochę to przypomina szczypce.
Stąd nazwa od greckiego słowa „chele”, które oznacza szczypce kraba. I ta substancja podawana do organizmu [? niepewne: otacza ją ołowiu], tworzy z nim stabilny kompleks i pomaga wydalić go z moczem albo kałem.
Piotr: Tylko pomaga, nie to, że to od razu jakoś usuwa.
Ola: No i właśnie, może obniżyć ten poziom ołowiu we krwi nawet o 60%, ale nie odwróci tych uszkodzeń neurologicznych, w tym strat w ilorazie inteligencji, które już się dokonały.
0:20:17 Stukanie w silnikach i liczba oktanowa
Piotr: No i słuchajcie, mieliście teraz wstęp. Ja wiem, że on jest dość długi jak na wstęp, ale tak. To była opowieść o tym, co ołów robi w organizmie.
Teraz przeskakujemy w zupełnie pozornie niespodziewanym kierunku. Mianowicie zajmiemy się motoryzacją, a dokładnie jednym zjawiskiem, które zachodzi w silnikach. Ja od razu mówię: moja wiedza motoryzacyjna jest prawie żadna. Należę do tej grupy ludzi, którzy samochodów używają na zasadzie, że ma jechać i działać. Nie bardzo się na tym znam.
Natomiast na potrzeby odcinka trochę się douczyłem, więc przepraszam od razu za wszelkie nieścisłości. Tych, którzy teraz chcą już przełączyć, uciec, nakryć się poduszką na głowę i rozpłakać, ostrzegam, że to nie jest dobry pomysł, bo to jest kluczowe dla zrozumienia reszty. Ja się postaram o tym opowiedzieć tak, żeby nie przerazić.
To, o czym mówię, dotyczy silników benzynowych. Jak się domyślacie, paliwem dla silników benzynowych jest benzyna. Ona jest robiona z ropy naftowej w procesie rektyfikacji.
To jest taka wielopoziomowa destylacja, już bez wchodzenia w szczegóły. Generalnie chodzi o to, że w ropie naftowej jest całe mnóstwo różnych węglowodorów. W benzynie też ich jest dużo, ale już bardziej wyselekcjonowane.
Większość to takie, które mają liczbę atomów węgla od 5 do 12. W sumie jest to około 150 związków w benzynie. Natomiast to, co jest ważne, to jest to, że benzyna benzynie nierówna.
Jej skład trochę się zmienia w zależności od surowca, produkcji i innych rzeczy. Co tu jest kluczowe? Te różne węglowodory spalają się w różnym tempie.
Generalnie mają różne właściwości, różną temperaturę czy ciśnienie, przy którym mogą się zapalić. Jak działa silnik? Bez wchodzenia w szczegóły, w silniku najważniejsze są cylindry, bo tam powstaje siła napędowa. W cylindrze dochodzi do takich małych, kontrolowanych zapłonów.
Powstaje coś na kształt takiego mini wybuchu, ale kontrolowanego. W jego wyniku tworzy się dużo gazu, rośnie ciśnienie. Tłok w cylindrze jest odpychany.
To jest ta siła, która powoduje napęd i sprawia, że samochód jedzie do przodu. Natomiast to, co się w cylindrze spala, to oczywiście nie jest sama benzyna, bo sama benzyna się nie zapali.
Ona potrzebuje tlenu, a najlepiej palą się opary benzyny. Tam jest wstrzeliwana mieszanka paliwowo-powietrzna. To jest mieszanina par paliwa i powietrza, krótko rzecz ujmując.
Żeby to wszystko dobrze zadziałało, zapaliło się odpowiednio, ten zapłon powinien być ściśle kontrolowany. Tu jest różnica między silnikami benzynowymi a dieslami. Skupiamy się na benzynowych.
Tam jest taka iskra, która powoduje zapalenie tej całej mieszanki. Co tu się dzieje? Przez to, że benzyna jest mieszaniną związków, to spalanie nie zawsze zachodzi równo tak, jak powinno.
Ola: Tak, jak byłoby pożądane w silniku.
Piotr: Tak, jak byłoby pożądane. Jeżeli ta benzyna nie jest taka, jak być powinna, to jest tak, że pojawia się iskra, ta mieszanka zaczyna się zapalać, więc już część zamienia się w gaz, gwałtownie rośnie ciśnienie w tym cylindrze i w tym momencie, w wyniku tego podniesionego ciśnienia, w innym miejscu cylindra ta mieszanka również może się zapalić. Czyli to nie jest tak, że się w jednym miejscu zapala i ten płomień się równo rozchodzi, tylko ten zapłon następuje w więcej niż jednym miejscu.
Efekt jest taki, że zamiast tego równomiernego spalania powstaje spalanie wybuchowe. Różnica jest chociażby taka, że przy równomiernym spalaniu ten płomień rozchodzi się z dość kontrolowaną stałą prędkością, od 30 do 60 metrów na sekundę. To jest bardzo mała objętość tej mieszanki, ale taka jest prędkość.
Natomiast przy spalaniu wybuchowym ta prędkość to jest nawet 1000 metrów na sekundę, czyli widać tę różnicę. Wtedy tak naprawdę następuje wybuch. I to jest to stukanie. To, o czym mówimy, co tu jest problemem, to tak zwane spalanie stukowe i właśnie taki wybuch powoduje, że pojawia się dźwięk stukania, ale problem polega na tym, że taki wybuch stopniowo uszkadza silnik. Nie to, że go od razu rozwali. Natomiast przy dużym obciążeniu, szczególnie jak jazda pod górkę, silnik zaczyna się przegrzewać. Zresztą to jest takie sprzężenie zwrotne: jak się przegrzewa, to jeszcze intensywniej występuje spalanie stukowe.
Zaczyna się też rozwalać sam tłok, cylinder i te wszystkie elementy przenoszące siłę. Jak temu zapobiec? Najlepiej jest obniżyć ryzyko tego samozapłonu, tego niekontrolowanego.
Można to zrobić, odpowiednio dobierając składniki benzyny, czyli te węglowodory, które tam się pojawiają pożądane. Tylko że takie dobieranie składników jest bardzo nieefektywne i drogie. Drogie, bo trzeba by bardzo starannie rozdzielać te węglowodory, a nieefektywne, bo spora część tych, które nam się nie podobają, po prostu by się marnowała, nie wchodziła w skład benzyny.
I jest takie pojęcie, o którym teraz już rzadko się mówi. Kiedyś częściej się słyszało o liczbie oktanowej. Nadal o niej słyszycie, ale może nie wiecie, co to jest. To, na ile benzyna ma skłonność do takiego samozapłonu, czyli tego stukania, określa właśnie liczba oktanowa. Nie będę wchodził w detale, ale generalnie jest tak, że im wyższa wartość tej liczby oktanowej, tym mniejsza skłonność do stukania. I jak sobie podjedziecie na stację i zobaczycie, że jest benzyna 95 albo 98, to właśnie jest oktanowość benzyny.
95 oktanów albo 98 oktanów. Taka surowa benzyna, która nie jest w żaden sposób poprawiona, która by się nie bardzo nadawała do silników, to jest mniej więcej około 40-60 oktanów. Czyli bardzo duża tendencja do stukania.
No i teraz główny element jest taki, że można oczywiście to zrobić w sprytny sposób, bo jak się doda do benzyny odpowiednie składniki, to są składniki antystukowe, bardzo ładne słowo.
Ola: Tak, śliczne.
Piotr: One sprawiają, że to spalanie jest bardziej równomierne, czyli rośnie liczba oktanowa benzyny. To na różne sposoby działa, bez wchodzenia w chemię i fizykę, krótko rzecz ujmując: albo się zmienia liczba wolnych rodników w tej mieszance, albo taki dodatek działa utleniająco. Z tego, że to stukanie występuje i niszczy silnik, zdawano sobie sprawę bardzo dawno temu, w historii automobilizmu. Eksperymentowano z rozmaitymi substancjami.
Okazało się, że bardzo dobrze w tej roli sprawdza się jodyna albo anilina. Odkryto to gdzieś w okolicach 1920 roku. Natomiast problemem było to, że one były za drogie, żeby je masowo stosować.
I tu w tym momencie przejdziemy za moment do tego, co zrobiono, żeby to stukanie silnika zlikwidować.
Ola: Ale zanim do tego przejdziemy, to oczywiście przypominamy, że pozostajemy dla was podcastem, który jest całkowicie bezpłatny, dostępny bez żadnych ograniczeń. Ale poświęcamy na niego czas, energię, i żebyśmy mogli poświęcać jej wystarczająco dużo, bo treści są naprawdę wymagające, to potrzebujemy pewnej swobody finansowej.
Piotr: I w tym każdy z was może nas wesprzeć, dorzucając nam co miesiąc do skarbonki na Patronite chociaż odrobinkę. Albo stawiając nam kawę, to też jest bardzo miłe. Linki do konta w serwisie Patronite i do bajków są w opisie odcinka.
Bardzo wam dziękujemy za każdą złotówkę, która w ten sposób do nas trafia.
0:28:48 Thomas Midgley: tetraetyloołów i freony
Ola: I w tym momencie przechodzimy do naszego eposu bohaterskiego. Na scenie pojawia się czarny charakter. A jest nim Thomas Midgley Jr. Historycy nazwali to właśnie jego jednoosobową katastrofą ekologiczną. I to nie jest absolutnie żadna przesada, co zaraz wam postaramy się udowodnić. Midgley był, bo już nie żyje od 1944 roku, amerykańskim inżynierem, mechanikiem i chemikiem. Ukończył Cornell University.
Pochodził z rodziny wynalazców. On sam tę smykałkę również miał. I na pewnym etapie swojej kariery zawodowej zatrudnił się w General Motors i tam pracował pod kierunkiem niejakiego Charlesa Ketteringa.
To nazwisko będzie wracać. Kluczowym momentem w karierze Midgleya był rok 1921. To było tuż po tym, jak zaczęto kombinować nad tymi dodatkami do benzyny, które mogłyby sprawić, że ta benzyna stałaby się wyżej oktanowa.
I Midgley był wśród tych inżynierów i naukowców, którzy nad problemem stukania silnika mocno pracowali. I to już od dawna, bo od roku 1916. To się działo pod kierunkiem przełożonego Midgleya, Charlesa Ketteringa. Wówczas oni obaj pracowali w laboratoriach badawczych w Dayton, w spółce zależnej od General Motors. A w roku 1921 to już było samo General Motors.
I co Midgley ustalił, a ustalił sporo na temat tego, dlaczego to stukanie w silniku w ogóle się pojawia i jak można temu zaradzić. Otóż po pierwsze stwierdził, że nie wynika to z awarii silnika, tylko z niewłaściwego spalania paliwa. No to tu mamy jasność.
No i żeby poszukiwać tych dodatków do benzyny, testował żmudnie i bardzo planowo kolejne grupy pierwiastków i związki, które mogłyby sprawić, że ta benzyna stanie się wyżej oktanowa i jej spalanie przestanie powodować to stukotanie. Stukanie? Stukotanie?
Piotr: Stukania. Trzymajmy się stukania, ale myślę, że wiadomo, o co chodzi.
Ola: On przetestował setki związków chemicznych, pierwiastków, no i ostatecznie 9 grudnia 1921 roku ku swojemu szczęściu mógł zakrzyknąć „Eureka”. I to był właśnie moment, kiedy ludzkość powinna była jakoś zagiąć czasoprzestrzeń i pozbawić go możliwości dokonania tego odkrycia. Ponieważ w tym właśnie czasie jeden z jego współpracowników dostarczył mu niewielką ilość tetraetyloołowiu i ten związek Midgley dodał do paliwa i uruchomił taki testowy jednocylindrowy silnik i okazało się, że stukanie natychmiast ustąpiło. I co więcej, kiedy zmniejszał ilość tej substancji, to ona wciąż działała i nawet przy śladowych ilościach tego tetraetyloołowiu silniki pracowały płynnie.
Nawet na paliwie niskooktanowym. A to nie wszystko, bo Midgley zauważył również, że ten tetraetyloołów zawiera jednak ołów, a ten ołów tworzy w silniku osady, i postanowił temu jakoś zaradzić. W związku z czym zastosował do tego bromek etylenu, taki związek, który się wiązał z ołowiem i powodował jego całkowite wydalanie wraz ze spalinami.
Piotr: Nie wypłukiwanie, bo nie woda, ale wyrzucanie.
Ola: Co oczywiście, jak spojrzeć na to z punktu widzenia Midgleya, było genialnym rozwiązaniem, bo w silnikach nie gromadziły się osady i mogły płynnie pracować i nie stukały. Natomiast z punktu widzenia środowiska i dalszych losów ludzkości była to kolejna porażka, bo te dwa dodatki do benzyny, czyli tetraetyloołów i bromek etylenu, to było jedno z większych nieszczęść ludzkości. To, co nam się przytrafiło właśnie w tym 1921 roku, bo po pierwsze z tego tetraetyloołowiu wydzielał się ołów i te lotne cząsteczki ołowiu osiadały na glebie, w wodzie, w żywności, wywołując globalne zanieczyszczenie.
To były setki milionów ton do lat 90. XX wieku i później, o tym zaraz powiemy, jak długo później. Z kolei jeśli chodzi o bromek etylenu, to on okazał się rakotwórczy i zanieczyszczał wody gruntowe, zanieczyszczał powietrze, czyli de facto już mamy katastrofę ekologiczną, która potem tylko się potęgowała.
Piotr: Tak, no tu akurat głównym wątkiem jest ten ołów, dlatego że bromek etylenu był większym problemem w Stanach Zjednoczonych niż w Europie. To wynikało między innymi ze standardów szczelności zbiorników, które były znacznie bardziej restrykcyjne w Europie niż w Stanach. W Europie właściwie te wycieki tego bromku etylenu się nie zdarzały, w Stanach Zjednoczonych owszem, więc to jest poboczny wątek tak naprawdę, bo to nie ten bromek etylenu był tu głównym problemem.
My w ogóle za chwileczkę skupimy się na przemysłowym wykorzystaniu tego wynalazku, bo to jest szalenie ciekawy element.
Ola: Ale ja pociągnę historię Midgleya, bo to jeszcze nie koniec, on się dopiero rozkręca. Midgley od właściwie samego początku zdawał sobie sprawę z tego, jakie zagrożenia niesie ze sobą kontakt z ołowiem, wdychanie go, czy spożywanie, czy jakikolwiek kontakt z tym pierwiastkiem. I już w 1923 roku doświadczył tego na własnej skórze, bo sam się zatruł ołowiem i tłumaczył, pisał do swoich przełożonych, że musi wyjechać na długi urlop na Florydę, bo potrzebuje, tu cytat, dużej dawki świeżego powietrza dla swoich płuc.
No a w tym samym czasie, równolegle, kiedy on sobie jeździł wietrzyć płuca, na pełny gwizdek pracowały fabryki.
Piotr: I to, co się w nich działo, za chwileczkę będziemy mówili, bo to jest część tej opowieści przemysłowej. W każdym razie on wiedział, że ołów jest szkodliwy. Gdyby się nie zorientował w inny sposób, to mógł się zorientować po samym sobie.
Ola: Ale publicznie przekonywał, że wszystko jest w porządku, [? niepewne: Polacy], nic się nie stało, jest to substancja bezpieczna. Doszło do tego, że chciał upewnić publiczność, że to w ogóle nie szkodzi zdrowiu. W roku 1924, podczas głośnej konferencji prasowej, wylał sobie porcyjkę tetraetyloołowiu na dłonie i wdychał opary przez 60 sekund, przy czym deklarował przy dziennikarzach zgromadzonych na sali, że mógłby to właściwie robić codziennie, bez szkody dla zdrowia.
Dodajmy, że wkrótce okazało się, że ponownie jest zatruty ołowiem. Już miał objawy takie jak halucynacje, delirium. Trafił w naprawdę kiepskim stanie do szpitala.
Potem zarząd firmy go po cichu odsunął od bezpośredniego zarządzania produkcją.
Piotr: Ale jakby było mało, że facet wprowadził ten tetraetyloołów. On nie wynalazł tego, bo ta substancja była znana wcześniej, ale odkrył takie jej zastosowanie. On również opracował coś jeszcze, co bardzo lubimy, czyli dichlorodifluorometan, albo jeszcze lepiej znany jako freon 12, czyli pierwszy z sporej grupy freonów.
Kojarzycie na pewno freony. Ci, którzy są w naszym wieku, to kojarzą. Ci, którzy są młodsi, nie muszą.
Generalnie freony to były substancje, które były wykorzystywane jako czynniki chłodzące w rozmaitych lodówkach, klimatyzacjach, wszystkich takich urządzeniach, które służyły chłodzeniu.
Ola: Przepraszam, to ja. Ola wpadła na mikrofon.
Piotr: To akurat te freony opracował wraz ze swoim szefem, już wspomnianym Charlesem Ketteringiem z General Motors. To po prostu absolutny dream team dwóch wspaniałych ludzi. Jeśli chodzi o te freony, to jakby ktoś nie kojarzył, to się okazało sporo później, że freony niszczą warstwę ozonową.
To znaczy wiążą się tam z ozonem w taki sposób, rozwalają go, a z kolei to powoduje większy przepływ ultrafioletu. Atmosfera nie zatrzymywała ultrafioletu. Powstała w wyniku stosowania tych freonów dziura ozonowa.
Dziura ozonowa to niezwykle ciekawy temat. Ja myślę, że my się tym kiedyś zajmiemy. Generalnie produkcja freonów została wstrzymana w latach 90. i to jest taki fajny przykład, że się udało coś sensownego zrobić.
Jeszcze tylko dodam, że on te freony wtedy opracował dlatego, że one miały być tym nieszkodliwym rozwiązaniem, bo stosowano różne inne substancje, które były albo bezpośrednio toksyczne, albo łatwopalne, a freony miały być takie hop, siup, sympatyczne i do przodu.
Ola: To taki kolejny przypadek antymidasa, że czego nie dotknie, to zamienia w truciznę.
Piotr: Tak, można tak ująć.
Ola: W każdym razie jeden z historyków napisał, że Midgley wywarł większy negatywny wpływ na atmosferę Ziemi niż jakikolwiek inny pojedynczy organizm w historii naszej planety.
Piotr: Tak, nie chodzi o gatunek czy grupę organizmów, tak jakbyśmy mieli jeden organizm.
Ola: No i tutaj można powiedzieć, że karma powraca. Nie będę mówiła kim ona jest. W każdym razie w roku 1940 Midgley zachorował na polio.
Przypominam, że to był czas epidemii polio, które w Stanach Zjednoczonych bardzo mocno, i też w Europie, dawały się we znaki. Jak wiemy, polio prowadzi w bardzo wielu przypadkach do niepełnosprawności, może prowadzić. W związku z czym Midgley, który przestał się sprawnie poruszać, opracował dla samego siebie taki skomplikowany system linek i bloczków, który miał mu pomagać w podnoszeniu się z łóżka.
No i [? niepewne: 22, nie 20 listopada] 1944 roku znaleziono go martwego w jego własnym domu w Ohio. Miał wówczas 55 lat. Okazało się, że liny tegoż urządzenia, które sobie sam skonstruował, zadusiły go.
Ta śmierć została uznana za samobójstwo.
Piotr: Chociaż są pewne wątpliwości, czy to rzeczywiście było samobójstwo. Koroner tak to wówczas określił. No tak, karma wraca.
0:41:24 Korporacja Etyl, zatrucia w fabrykach i zasada Kehoe
Piotr: I teraz przechodzimy do wątku już zapowiedzianego, czyli tego, jak sobie poradził z tym wspaniałym wynalazkiem przemysł motoryzacyjny. I zanim zaczniemy, chcemy wam przypomnieć o 5 i 105 odcinku naszego podcastu. To są odcinki, w których mówimy o kłamstwach branży paliwowej związanych ze zmianami klimatu.
Jakby ktoś miał ciepłe myśli na temat branży paliwowej i motoryzacyjnej, bo to nie tylko paliwowa tutaj się pojawiała, to niech sobie odsłucha te odcinki. Ciepłe myśli mu miną. Co tu się dzieje?
Jak może wiecie, albo sami wyczuwacie, tetraetyloołów, zwany też czasami tetraetylkiem ołowiu, nie brzmi dobrze, bo tam jest ten ołów. To, że ołów jest toksyczny, było wiadomo już od bardzo dawna. Na pewno było wiadomo od XIX wieku, a tak naprawdę to już wiadomo było gdzieś od II wieku przed naszą erą.
Ola: Już w Rzymie wiedziano, że te rury ołowiowe to nie jest dobre rozwiązanie, ale zorientowali się po niewczasie.
Piotr: W każdym razie z takich konkretów, w 1878 roku zakazano pracy dzieci w fabrykach bieli ołowiowej. W 1883 roku uchwalono Factories Prevention of Lead Poisoning Act, czyli to była pierwsza ustawa na świecie, która służyła ograniczeniu konkretnej choroby zawodowej, a tą chorobą zawodową było właśnie zatrucie ołowiem. Skoro mamy coś, co jest wspaniałą substancją z punktu widzenia motoryzacji, i to jest ten, jeszcze raz powiem, tetraetyloołów, to jest sposób, jak go wprowadzić do obiegu pod inną nazwą, żeby to brzmiało lepiej marketingowo, żeby w raportach brzydko nie wyglądało.
Może po prostu zmieńmy tę nazwę, nadajmy mu inną nazwę i General Motors tetraetyloołów nazwało etylem. Jak ktoś może kojarzy sprzed kilkudziesięciu lat, to się mówiło czasami „etylina” o benzynie.
Ola: Tak, jak najbardziej. Tak brzmi lepiej niż „ołowina”, prawda?
Piotr: Etyl się nie kojarzy z niczym złym specjalnie, na pewno nie z ołowiem. Jeżeli już się z czymś kojarzy, to może się kojarzyć z alkoholem etylowym, który jest znany i lubiany.
Ola: W związku z tymi kombinacjami marketingowymi i kreacją nazwy, żeby ona nie przypominała czegoś groźnego, powstała korporacja o nazwie Etyl. Utworzyły ją dwie wielkie firmy. Pierwsza z nich to znana wam już z tej opowieści General Motors i ona miała patent na wykorzystanie tego tetraetylu ołowiu jako dodatku przeciwstukowego.
Lubię to słowo. Drugą firmą był Standard Oil of New Jersey, czyli pewnie wam znane ESSO, które miało patent na jego produkcję, ale żadne z nich nie znało się za bardzo na prowadzeniu zakładów chemicznych. W związku z tym dodatkowo zatrudnili firmę DuPont, zapewne również wam znaną, która się bardzo dobrze znała na prowadzeniu zakładów chemicznych.
Piotr: Zaczęto produkcję tego właśnie etylu, jak to ładnie nazywano, i problem zaczął się bardzo szybko, bo zaczęły się pojawiać przypadki zatruć ołowiem. Te zatrucia to były między innymi już wspomniane delirium, halucynacje, generalnie ciężkie uszkodzenia układu nerwowego, wtedy często określane po prostu jako obłęd.
Ola: Jako choroby psychiczne.
Piotr: Były też nawet przypadki śmierci wśród pracowników. Oczywiście starano się to tuszować i w ogóle mówić, że nic się nie stało, natomiast nie zawsze się to dało zrobić, dlatego że tych przypadków było sporo i część z nich była bardzo spektakularna. Na przykład przypadek [? niepewne: Waltera Daimoka], który pewnego październikowego wieczoru 1924 roku, zmęczony, przyszedł z pracy, pracował właśnie przy produkcji tejże substancji. Poszedł spać w swoim łóżku, po czym nagle w środku nocy się zerwał, pobiegł do okna i wyskoczył z drugiego piętra. Po kilku godzinach znaleziono go jeszcze żywego w przejściu i nie był to jedyny taki przypadek.
Był też słynny, opisywany przypadek Williama McSweeneya, który nagle zaczynał widzieć jakieś widma, zaczynał się miotać, rzucać, i któregoś dnia to się zdarzyło w domu. Było to nie do opanowania. Trzeba było czterech sanitariuszy, żeby go zapakować w kaftan bezpieczeństwa i odwieźć do szpitala psychiatrycznego.
Jest artykuł z 1924 roku, z 27 października, w „New York Timesie”. „New York Times” ma tę zaletę, że ma swoje archiwum z praczasów zdigitalizowane, więc można sobie zarówno obejrzeć ten artykuł, przeczytać na stronie, jak i jego wersję cyfrową. Był tam artykuł pod tytułem „Dziwny gaz zabija jednego, przyprawia czterech o szaleństwo” i tu fragment tego artykułu.
Wczoraj czterech mężczyzn leczono z powodu majaczenia w szpitalu Reconstruction Hospital, a jeden zmarł w wyniku wdychania gazu używanego do zwiększania wydajności benzyny w eksperymentach w laboratorium badawczym zakładu Bayway. W sumie 41 pracowników tego zakładu Bayway zachorowało, część z nich zmarła i to było opisywane w prasie. Nie było opisywane w prasie to, co działo się w drugiej fabryce tejże samej firmy w Dayton w stanie Ohio.
Tam wiadomo, że co najmniej dwie osoby zmarły, a 60 zachorowało. Więc problem był bardzo duży. To, dodajmy, nie są dane z wielu lat, to są dane z kilku miesięcy działania tego wszystkiego.
Przedstawiciel tegoż wspomnianego już ESSO, czyli Standard Oil of New Jersey, powiedział, że ten produkowany gaz jest niewinny i że ci ludzie prawdopodobnie oszaleli, bo za ciężko pracowali. Czyli klasyka gatunku absolutnie. Jednocześnie bardzo dobrze było wiadomo, że ta toksyczność jest bardzo silna.
W związku z tym w maju 1925 roku główny lekarz USA zwołał taką specjalną konferencję w Waszyngtonie, żeby omówić tę kwestię, tę kontrowersję, jak to nazywano, towarzyszącą temu wszystkiemu. Jednocześnie korporacja Ethyl czasowo zawiesiła sprzedaż tego swojego dodatku do benzyny. Jednocześnie zdecydowała się na bardzo istotny ruch, mianowicie zatrudnienie specjalisty.
Oczywiście miało to na celu uspokojenie opinii publicznej i rządu. I padło na niejakiego Roberta [? niepewne: Kehoe]. On był patologiem z Uniwersytetu w Cincinnati.
Ola: Był też toksykologiem.
Piotr: Tak, chyba był toksykologiem też. Wiadomo, jak to dobrze działa, jak jest jakiś taki niezależny naukowiec, który nad tym wszystkim zapanuje. On generalnie został głównym doradcą medycznym korporacji Ethyl.
Ola: No i macie tutaj ten czarny charakter, o którym mówiłam. Otóż to jest właśnie Robert Kehoe. Podczas jednego z wystąpień na konferencji Robert Kehoe wygłosił w imieniu koncernów zaangażowanych w korporację Ethyl takie oświadczenie, które mówiło o tym, że rezygnacja ze sprzedaży benzyny zawierającej ołów byłaby możliwa, i tutaj cytuję, jeśli można by wykazać, że w wyniku jej stosowania istnieje rzeczywiste zagrożenie.
Niemniej jednak, podkreślił, jeśli brakuje faktów, dowodów na to zagrożenie, to produkt o tak znaczących korzyściach finansowych nie powinien podlegać, i tutaj znowu cytat, odrzucaniu na podstawie opinii.
Piotr: I tu, słuchajcie, na chwilę zatrzymajmy się na tym całym twierdzeniu, bo ono, jak się tak na nie spojrzy, wydaje się być logiczne, słuszne, rozsądne. Tak zostało odebrane. Ma to ręce i nogi.
Nazwano je zresztą zasadą Kehoe. I teraz, co z nią jest nie tak? Po pierwsze, zwróćcie uwagę, że w tej sytuacji ciężar dowodu zostaje przerzucony na stronę ewentualnych przeciwników stosowania tego tetraetyloołowiu.
To oni mają tutaj udowodnić jego szkodliwość, a nie producent ma udowodnić nieszkodliwość. Czyli coś, co jest zupełnym zaprzeczeniem tego, jak to jest obecnie traktowane. Znaczy, jak się wprowadza lek na rynek, to nie czeka się, aż ktoś udowodni, że ten lek jest szkodliwy, tylko żeby go wprowadzić, to trzeba udowodnić, że jest nieszkodliwy.
No więc tu jest jeszcze jedna rzecz. Te dowody musiałyby być absolutnie niepodważalne i jednoznaczne. Więc jeśli pojawiały się jakiekolwiek wątpliwości co do tych dowodów dostarczonych przez przeciwników, to od razu to wyklucza.
Ola: I tutaj druga rzecz jest również niezwykle ważna. Ta zasada Kehoe zrównuje ten interes ekonomiczny, czyli te korzyści finansowe, z kwestią bezpieczeństwa publicznego i zdrowotnego. Innymi słowy, właściwie to są według niego zupełnie równoważne zagadnienia.
Piotr: Produkt o tak znaczących korzyściach finansowych nie powinien podlegać odrzuceniu tylko dlatego, że może być właściwie szkodliwy, chociaż właściwie to nie wiadomo.
Ola: Udowodnijcie mi, że tak jest. Ale jak będę mógł jakoś to podważyć, jak będę miał jakąś wątpliwość, to w sumie nie będzie ważne to wasze dowodzenie.
Piotr: Przy takim ustawieniu całej sprawy przemysł oczywiście nie przypadkiem, dodajmy, Kehoe to wygłosił. To nie jest tak, że on czknął i wygłosił, tylko to było bardzo starannie przygotowane oświadczenie, bo przemysł doskonale wiedział, że jeżeli tylko będzie w stanie kontrolować badania, jeżeli to przemysł będzie finansował badania i tak dalej, to będzie w stanie kontrolować tę narrację, więc właściwie nie pojawią się żadne wątpliwości. Ja tu tylko dodam, że jest to dokładnie ta sama metoda, która została zastosowana przez przemysł tytoniowy, i bardzo podobna metoda została zastosowana, chociaż już bardziej wyrafinowana, przez przemysł paliwowy w kontekście zmian klimatu.
Jest to rzecz, której się moim zdaniem powinno uczyć w szkołach, każdego, dlatego że ten mechanizm się, jak widać, powtarza od 100 lat i nadal jest bardzo skuteczny.
Ola: Czyli tutaj mamy lata 20., przemysł tytoniowy to są lata 50., natomiast lata 80. głównie i 90. to jest przemysł paliwowy i ich zaprzeczanie temu, że spalanie paliw kopalnych prowadzi do zmian klimatu.
Piotr: Nie to, żeby nadal tego nie robiono. W każdym razie wracając do tej historii, ten komitet rządowy, który tam został powołany do zbadania sprawy, ostatecznie uznał, że właściwie nie ma wystarczających podstaw, żeby zakazać stosowania tej benzyny z dodatkiem ołowiu. Etyliny.
No i sprzedaż dumnie w 1926 roku wznowiono pod hasłem „Ethyl is back”, czyli „Etyl powrócił”. To była kampania z dumą: wracamy i dostarczamy wam to, co najlepsze. Przy okazji Kehoe został oddelegowany jako specjalista do zbadania zgonów w Dayton, gdzie, przypominam, 60 osób zachorowało i wiemy o dwóch, które zmarły, [? niepewne: bo ich prawdopodobnie mniej więcej]
No i stwierdził, że trzeba poprawić wentylację w fabrykach. Że nie to, że trzeba wycofać produkt czy coś, tylko wystarczy poprawić tę wentylację.
Ola: No tak, masz problem z zatruciami ołowiem, otwórz okno.
Piotr: No mniej więcej. Z czasem oczywiście już cichcem poprawiono zabezpieczenia, bo oni sobie nie mogli pozwolić na to, żeby ci pracownicy po prostu marli jak muchy. W związku z czym stosunkowo szybko wprowadzono takie zabezpieczenia, że te zbiorniki były szczelne i tych zatruć było już bardzo niewiele.
Nie zmienia to faktu, że jeszcze raz, po raz kolejny widzimy, jak bardzo dobrze było wiadomo, że to jest mega toksyczne. No i Kehoe został w 1930 roku dyrektorem specjalnie utworzonego Laboratorium Fizjologii Stosowanej Uniwersytetu Cincinnati. Brzmi to bardzo dumnie, prawda?
To było pierwsze laboratorium uniwersyteckie, które było w ogóle poświęcone takim problemom toksykologicznym, które są specyficzne dla przemysłu. I uwaga, uwaga, za jakie pieniądze zostało zrobione to laboratorium. Sfinansowały je General Motors oraz wspomniana firma DuPont.
Ola: I przez kolejne 40 lat te badania, które były prowadzone nad bezpieczeństwem benzyny ołowiowej, były prowadzone prawie wyłącznie przez Kehoe i jego zespół. A finansowane oczywiście przez General Motors i DuPonta. W tym czasie niezależne badania praktycznie ustały.
Piotr: A te umowy, które miał zespół Kehoe, bardzo ściśle kontrolowały publikowanie wyników badań. One były praktycznie cenzurowane przez ten przemysł. Przemysł miał wgląd we wszystko, ponieważ to finansował, w związku z czym mógł co chciał obciąć i zrobić z tym, co chce.
Ola: No i on promował taką tezę, ten nasz czarny charakter Kehoe, że ołów jest naturalnym składnikiem ludzkiego ciała, a zatrucie występuje dopiero po przekroczeniu jakiegoś bardzo wysokiego progu stężenia ołowiu we krwi. I on ten próg usadowił na poziomie 80 mikrogramów na decylitr. No i to była taka teoria, która stała się obowiązującą wykładnią dla rządu i opinii publicznej.
Piotr: Bo były to jedyne badania.
Ola: No właśnie, jedyne, bo nikt inny się na ten temat nie wypowiadał.
Piotr: No poza tym wiecie, naukowiec, University of Cincinnati i w ogóle wszyscy są bardzo poważni. Jeszcze raz odsyłam do 5 i 105 odcinka naszego podcastu, bo ilekroć o tym mówimy, to jest dokładnie ta sama historia.
0:56:43 Clair Patterson i wiek Ziemi
Ola: No i przechodzimy do naszego bohatera pozytywnego. Pierwszy etap jego działalności: bohater odkrywa mroczną tajemnicę.
Piotr: To jest znak rozdziału o Tolkienach.
Ola: Dokładnie. Absolutnie takie skojarzenia miałam. I tutaj mamy postać naprawdę jasną w tym morzu benzyny i oparów ołowiu.
Chodzi o Claira Pattersona. To był wybitny amerykański geochemik. No i on stał się tym odkrywcą jednej z największych katastrof ekologicznych XX wieku.
Otóż mamy już lata czterdzieste i pięćdziesiąte XX wieku, czyli ta benzyna ołowiowa sobie wciąż śmiga bez żadnych zakłóceń i wszystko jest pod kontrolą przemysłu paliwowego. Natomiast Clair Patterson, wówczas doktorant na Uniwersytecie w Chicago, a później naukowiec w California Institute of Technology, czyli w Caltechu, postanowił ustalić, jaki jest dokładny wiek Ziemi. Nie ma to absolutnie nic wspólnego z benzyną, z etyliną, z paliwami i tak dalej.
Ale tutaj pojawi się przypadkowa zbieżność nazw. Otóż wykorzystywał do tego celu metodę datowania uranowo-ołowiowego.
Piotr: Jak to jest z tym datowaniem? W ogóle jest dużo metod datowania opartych na izotopach, chociażby węgiel C-14. Natomiast to jest akurat takie datowanie, które w skali geologicznej się przydaje, uranowo-ołowiowe.
Ono pozwala na naprawdę bardzo precyzyjne, w skali geologicznej, określenie wieku skał i minerałów. Generalnie chodzi o to, że uran stopniowo się rozpada do ołowiu. Uran 238 do ołowiu 206, uran 235 do ołowiu 207.
I też dobrze znamy okres połowicznego rozpadu. To jest odpowiednio 4,47 miliarda lat oraz 704 miliony lat. Więc możemy zmierzyć, ile uranu przemieniło się w ołów.
Natomiast tutaj kluczowe są niektóre minerały, takie jak cyrkony. One do swojej struktury krystalicznej, kiedy powstają, wbudowują chętnie uran, natomiast nie wbudowują ołowiu. Jeżeli weźmiemy taki minerał i go przeanalizujemy, to jeżeli pojawia się w nim ołów, to znaczy, że ten ołów się tam pojawił nie dlatego, że wlazł sobie z zewnątrz, tylko dlatego, że dawno temu był uranem i stopniowo rozpadł się do ołowiu.
W związku z czym, jeżeli określimy w ten sposób stosunek ołowiu do uranu, to możemy zmierzyć, jak stara jest ta skała. To się najlepiej sprawdza przy takich bardzo starych skałach. Skoro mówimy o określeniu dokładnego wieku Ziemi, to w ten sposób całkiem dobrze to można zrobić.
Ola: Patterson dostał akurat za zadanie zmierzenie poziomu ołowiu, a jego współpracownik mierzył wyniki dla uranu. Ten współpracownik uzyskiwał wyniki poprawne i wiarygodne, natomiast dane Pattersona były zupełnie odjechane z czapki, bo wyglądały na stale zawyżone. No i Patterson po jakimś czasie się domyślił, że te próbki były zanieczyszczone.
Zaczął się tym interesować i po jakimś czasie badań doszedł do wniosku, że ołów jest właściwie wszechobecny w jego laboratorium. On się unosi w powietrzu, osiada na sprzęcie, znajduje się w jego własnych włosach. To było coś, co go absolutnie zaskoczyło i zaczęło tłumaczyć te jego zawyżone dane dotyczące zawartości ołowiu w cyrkonach.
Piotr: Żeby poprawnie zmierzyć ten wiek Ziemi, trzeba było wyeliminować te zanieczyszczenia. Ponieważ nie opowiadamy dokładnie o tym wątku badań, więc tylko mały spoiler: udało mu się wreszcie określić ten wiek Ziemi w 1956 roku. Ustalił go na 4,55 miliarda lat.
To jest wynik, który z bardzo niewielkimi zmianami obowiązuje do dzisiaj, więc zrobił to mega dokładnie. Zrobił to dzięki temu, że postanowił się pozbyć tych błędów pomiarowych, czyli pozbyć się tego ołowiu, który jest wszędzie. W Caltechu stworzył jedno z pierwszych na świecie takich laboratoriów, które były całkowicie sterylne, odizolowane od zewnętrznych zanieczyszczeń.
Jeden z pierwszych clean roomów.
Ola: To było takie pomieszczenie, gdzie on bardzo starannie przygotowywał sprzęt. Wszystko było sterylizowane, pozbawiane wszelkich domieszek tego, co jest poza clean roomem, po to właśnie, żeby te błędy pomiarowe, te zanieczyszczenia wyeliminować. No i to jest pierwsza rzecz, i w ten sposób mógł zacząć prowadzić precyzyjne badania i zaczął odkrywać różne bardzo niepokojące fakty.
Otóż badał na przykład osady z dna oceanu i wyszło mu, że ta wierzchnia warstwa tych osadów jest dużo mniej skażona ołowiem niż głębsza. Podobnie było z wodami powierzchniowymi oceanów. I tu akurat dokładną liczbę znamy.
On wykazał, że te wody powierzchniowe są 20 razy bardziej skażone niż głębiny. Badał też rdzenie lodowe z Grenlandii i Antarktydy i okazało się, że patrząc na to, jak ten poziom ołowiu zmieniał się z narastaniem tego lodu i jak jego zawartość zmieniała się z biegiem czasu, wyliczył, że ten gwałtowny wzrost poziomu ołowiu w atmosferze pokrył się z wprowadzeniem do użytku dodatku tetraetylu ołowiu do benzyny w XX wieku. I żeby jeszcze uzyskać więcej pewności co do tego, jak się ten ołów zachowuje w organizmach żywych, badał mumie i jakieś szkielety skamieniałe sprzed setek, tysięcy lat i okazało się, że w próbkach pobranych od ludzi współcześnie żyjących było od 600 do nawet 1200 razy więcej ołowiu niż w tamtych starych szkieletach.
I wniosek był taki, że to, co się stało z ołowiem na Ziemi, zostało drastycznie zaburzone przez człowieka właśnie w momencie, kiedy został wprowadzony ten dodatek tetraetylu ołowiu do benzyny. I to, co w czasach Pattersona uznawano za poziomy ołowiu normalne, typowe dla tamtych czasów, typowe dla środowiska w tamtych czasach, to wcale nie były poziomy naturalne, ani bezpieczne, tylko drastycznie zawyżone przez używanie etyliny, czyli benzyny ołowiowej. Zresztą w Stanach ten problem był bardzo duży, bo ta motoryzacja była bardzo mocno rozwinięta.
Lata 50., 60., no to był gwałtowny skok liczby używanych samochodów, w związku z czym ten problem u nich był wyjątkowo dobrze widoczny. No i w roku 1965 Patterson opublikował bardzo przełomową, ważną pracę naukową, która dotyczyła naturalnych i przemysłowych źródeł ołowiu w środowisku wokół człowieka. I ta praca sprawiła, że wszystko, co się później działo i w życiu Pattersona, i w życiu innych naukowców związanych z tymi badaniami, które on prowadził, skupiło się na walce z przemysłem paliwowym, który oczywiście był na początku w postaci Ethyl Corporation, a później w postaci innych firm paliwowych, i który od razu rzucił się z pazurami na Pattersona.
1:06:30 Walka o zakaz benzyny ołowiowej
Piotr: Ja tylko dodam, że ta Ethyl Corporation nie była jedyną złą firmą, dlatego że po jakimś czasie patent na ten etyl wygasł i między innymi sam DuPont zaczął produkować, no to już w którymś momencie przestało być tak, że tylko ta jedna korporacja sprzedawała tę truciznę. Ona była produkowana już masowo, każdy właściwie, kto chciał, mógł sobie robić.
Ola: Jeśli chodzi o to, jak lobby paliwowe próbowało podejść Pattersona, to najpierw była marchewka. Chcieli kupić milczenie Pattersona.
Zaoferowano mu duże, naprawdę duże jak na tamte czasy fundusze na badania, ale pod warunkiem, że skupi się na próbkach, które pochodziły z dna oceanów, które jeszcze nie wykazywały tego wysokiego skażenia benzyną. Ale Patterson odrzucił tę ofertę. Słusznie uznał, że to jest sposób wpływania na wyniki jego badań, a ponieważ był człowiekiem z wysokim poczuciem etyki, to nie uległ i walczył dalej.
Ale wówczas lobby paliwowe wykorzystało swoje wpływy, żeby go odciąć od finansowania badań. I tak na przykład wcześniejsze kontrakty, jakie miał z amerykańską służbą zdrowia USPHS, wygasły. Ta amerykańska służba zdrowia nie przedłużyła mu kontraktu, a Amerykański Instytut Naftowy, to jest notabene jeden z czarnych charakterów, bohaterów, antybohaterów naszych opowieści o kłamstwach branży paliwowej dotyczących zmiany klimatu, wycofał wszelkie dotacje dla Pattersona, co miało doprowadzić do zamknięcia tego jego sterylnego laboratorium, które, jak się domyślacie, nie było najtańsze w ogóle w stworzeniu i w urządzeniu.
Piotr: Tak, bo tu się pojawił nasz ulubiony lobbysta Robert Kehoe, który publicznie atakował Pattersona, nazywał go geologiem amatorem i w ogóle starał się wszystkich przekonać, że tamten nie ma kwalifikacji, żeby się wypowiadać na temat medyczny, no bo przecież jest tylko geochemikiem, a że ten wysoki poziom ołowiu w organizmach Amerykanów to jest w ogóle zupełnie naturalne zjawisko.
Ola: A kiedy i to nie pomogło, zastosowano szantaż wobec Caltechu, czyli wobec tej uczelni, w której pracował Patterson. Otóż przedstawiciele przemysłu paliwowego naciskali na władze uczelni, żeby uciszyły albo zwolniły Pattersona, bo psuje rzekomo reputację instytutu. Może, uwaga, zniechęcić bogatych darczyńców z sektora naftowego do finansowania działań Caltechu.
Piotr: Urocze.
Ola: No i tutaj, skracając tę historię, Pattersonowi udało się przetrwać tę nagonkę. Wspierała go w tym Narodowa Fundacja Nauki, która szczęśliwie stała po jego stronie. Zainteresowałam się tym, dlaczego on w ogóle zdołał taką kampanię tak silnego lobby przemysłowego przetrwać.
On po prostu był niezwykle wytrwałym, nieustępliwym człowiekiem. Był przekonany o własnych racjach, miał bardzo dobrze skalibrowany kompas moralny. No i jego współpracownicy mówili, że był takim myślicielem, który wyprzedzał swoje czasy.
Był przez wielu niezrozumiany w tamtych czasach, ale ostatecznie jego upór doprowadził do tego, że w końcu środowisko naukowe przyznało mu rację. No i tym, czym Patterson bronił się przed atakami firm paliwowych, było jeszcze większe wyśrubowanie wyników badań, jeszcze lepsze sprawdzanie tych wyników, jeszcze dokładniejsze pomiary. No i te dane z jego clean roomu, który był bardzo restrykcyjnie prowadzony, stanowiły niepodważalny, precyzyjny dowód na to, że ten ołów z benzyny trzeba zacząć jak najszybciej wycofywać, bo jest niezwykle szkodliwy.
Piotr: Oczywiście to wszystko nie nastąpiło tak znowu szybko, hop siup, ale dzięki Pattersonowi wszystko się ruszyło. Wszystko zaczęło się od przesłuchań senackich w 1966 roku. Te przesłuchania między innymi zmusiły naszego ulubionego Roberta Kehoe do tego, żeby stanął przed komisją do spraw zanieczyszczenia powietrza i wody, i tam przewodniczący tej komisji po raz pierwszy podał w wątpliwość tę absolutną pewność. Kehoe to był człowiek, któremu wszyscy mogli zaufać, a tu się nagle okazało, że być może z tym bezpieczeństwem ołowiu nie jest tak do końca, jak on to przekazywał.
Tydzień po Kehoe zeznawał właśnie Patterson i on już bardzo otwarcie zaatakował to, co mówił przemysł, powiedział, że nie ma takiego naturalnego poziomu ołowiu, o jakim oni mówią od lat, i że to jest w ogóle mit, a te dane, które pochodziły ze służby zdrowia publicznego, generalnie są błędne. Całe te przesłuchania, te zeznania wpłynęły na kształt ustawy o czystym powietrzu, Clean Air Act, z 1970 roku, i też powstała dzięki temu Agencja Ochrony Środowiska, która się zajmowała między innymi regulowaniem tych dodatków do paliw. Początek lat 70. to były przepychanki, to znaczy ta Agencja Ochrony Środowiska napierała, przemysł się stawiał i tak dalej. W 1972 roku Agencja zaproponowała przepisy, które nakazywałyby stopniową redukcję tego ołowiu w benzynie o 60-65% do 1977 roku.
Oczywiście korporacja Ethyl & Company i inni współpracownicy twierdzili, że to jest fatalny pomysł, że trzeba to opóźnić, bo jak się tak szybko i gwałtownie to wprowadzi, to gospodarka będzie zrujnowana, a w ogóle nie ma powodów do paniki i tak dalej.
Ola: W dzisiejszych czasach absolutnie mamy non stop powtórki z tej historii, bo co i rusz jakiś szkodliwy przemysł, jak próbuje być zlikwidowany, to wszyscy walą w bębny i alarm jest podnoszony, że koniec świata, gospodarka upadnie i my wszyscy razem z nią, a tymczasem nie do końca tak jest.
Piotr: Tam też był wysuwany argument, który akurat miał sens, ale też nie w tej formie, że trzeba wprowadzić katalizatory. Tu chodziło o to, że jeżeli się korzystało z innych dodatków, które ograniczały to stukanie, to one nie do końca były spalane w silniku i trzeba było je dopalać w katalizatorach. W każdym razie najgrubszym kawałkiem był 1973 rok, bo Etyl pozwał Agencję Ochrony Środowiska i najpierw sąd przyznał rację korporacji i stwierdził, że to, co robi agencja, jest w ogóle irracjonalne i tak dalej, natomiast agencja [? niepewne: wystąpiła gruboprawnie i zamawiała pełnego przeglądu sprawy] i kolejna instancja stosunkiem głosów 5 do 4 poparła Agencję Ochrony Środowiska, powołując się między innymi na badania, które się wtedy pojawiły, które już bardzo wyraźnie wykazywały związek spadku poziomu inteligencji, IQ dzieci, właśnie na skutek ekspozycji na ołów. To był ten moment, kiedy te rzeczy były już bardzo wyraźnie widoczne. I tutaj Etyl odwołał się do najwyższej instancji, czyli Sądu Najwyższego, a Sąd Najwyższy ich pogonił, to znaczy po prostu odmówił rozpatrzenia apelacji. Tym samym ten wyrok stał się prawomocny i te nowe regulacje weszły w życie w 1976 roku w Stanach i rzeczywiście, zaraz o tym jeszcze powiem, bardzo wyraźnie doprowadziło to do spadku, oczywiście stopniowego, poziomu ołowiu w atmosferze i później we krwi Amerykanów. Ostatecznie w Stanach Zjednoczonych wycofano całkowicie benzynę ołowiową 31 grudnia 1995 roku.
Ola: To ja jeszcze dodam, że w 1996 roku, przypomnę, został wycofany freon 12, którego używanie spowodowało powstanie dziury ozonowej. Także te mordercze wynalazki pana Midgleya szczęśliwie poległy, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, bo reszta świata dłużej się pozbywała z kolei tej benzyny ołowiowej.
Piotr: No tak, Unia Europejska zakazała sprzedaży 1 stycznia 2000 roku, w Polsce i w niektórych krajach jeszcze można było do marca 2005 roku sprzedawać. W każdym razie już od lat 80. w większości krajów stopniowo wycofywano tę benzynę. Ostatnim miejscem, gdzie ona w ogóle była jeszcze dostępna, była Algieria i w [? niepewne: liczu] 2021 roku oni wykończyli zapasy takiego paliwa, no i oficjalnie w [? niepewne: liczu] 2021 roku ogłoszono, że już nie ma benzyny ołowiowej na świecie.
Ola: No i to jest zasługą tego Pattersona, który można powiedzieć, że milionom ludzi ocalił życie i zdrowie.
Piotr: Są konkretne dane, żeby nie było. Tu polecam, jest taki artykuł, który również linkujemy w opisie, z 2022 roku, takie zestawienie, bardzo fajnie pokazujące, i wykresy, i czyste dane, jak spadała zawartość ołowiu we krwi. Pamiętacie, to było w tych mikrogramach na decylitr. Ona różnie w różnych krajach, tak dla ogólnej informacji, tu mam dane dla grupy wiekowej od 1 do 5 roku życia, która była bardzo narażona między innymi na silne wchłanianie ołowiu. I tak w latach 1976-1980 średni poziom tego ołowiu wynosił 15,2 mikrograma na decylitr. Trzymając się tej samej grupy wiekowej, na początku lat 90. to już było tylko 2,3, a tu mamy dane z lat 2011-2016 i to jest 0,83. Czyli widzimy, jak duża była ta redukcja, kilkunastokrotna. To różnie w różnych krajach, w różnych grupach wiekowych wychodzi, ale generalnie można powiedzieć, że zmniejszyła się ta zawartość, ten poziom ołowiu we krwi o rząd wielkości. W tej chwili w większości miejsc na świecie, tu podkreślam, nie we wszystkich, w większości miejsc, to wynosi poniżej 1 mikrograma na decylitr. Dlaczego nie wszędzie, o tym za chwileczkę jeszcze powiemy. W każdym razie gdyby ktoś potrzebował dowodu na to, co tu się działo i czy te działania, ta walka miały sens, to te wykresy po prostu mówią same za siebie. Widać, jak ogromna była ta zmiana.
1:19:10 Zapowiedzi, „Ołowiane dzieci” i słowo na dziś
Ola: A my już powoli zbliżamy się do końca, ale jeszcze musimy zapowiedzieć kolejny odcinek naszego podcastu o ołowiu. Tym razem skupimy się na najbardziej dramatycznych skutkach masowych zatruć ołowiem. Oczywiście będzie mowa o tym, co działo się w Polsce, w Szopienicach w latach 70., ale więcej uwagi poświęcimy innym katastrofom ekologicznym, bo mam poczucie, że te Szopienice zostały dosyć dobrze i dokładnie omówione w różnych źródłach obecnie, a te inne katastrofy trwają do dziś.
Na przykład w Indiach czy Zambii problem jest ogromny i nie zapowiada się, żeby się zmniejszał. Co więcej, również w Polsce problem ołowiu wcale nie jest zamknięty, bo tutaj warto podkreślić, że jesteśmy obecnie największym emitentem ołowiu w Unii Europejskiej. O tym też będziemy więcej mówili w najbliższym odcinku podcastu.
Piotr: Nasza polecajka, ale jeszcze się nie rozłączajcie, bo jeszcze jedna ważna rzecz. Polecajką na dziś będzie podcast Polskiego Radia, i nie dlatego, że współpracujemy z Polskim Radiem, tylko dlatego, że naprawdę uważamy, że jest tego wart. Podcast nosi tytuł „Ołowiane dzieci. Prawdziwa historia”. To jest takie reporterskie śledztwo Anny Kowalczyk, dziennikarki Radiowej Jedynki, i ta produkcja powstała na podstawie archiwalnych nagrań. Polskie Radio ma spore archiwum takich nagrań.
Ola: To jest naprawdę rzecz warta uwagi, ale Anna Kowalczyk zrobiła też wywiady ze świadkami, uczestnikami tamtych wydarzeń w Szopienicach, dotarła do dorosłych już dzisiaj tych ołowianych dzieci i one opowiedziały jej o tym, jak to było dorastać w zatrutych ołowiem Szopienicach.
Piotr: Tak, to jest też o tyle ciekawe, że ja przesłuchałem dwa pierwsze odcinki w tej chwili dostępne. Chyba jutro, w środę, powinien się pokazać następny, nie jestem pewien, w jaki rytm one wychodzą, ale te dwa pierwsze są niezwykle ciekawe. Chciałem powiedzieć, że na temat tej katastrofy, tych zdarzeń w Szopienicach jest kilka interesujących źródeł. Na pewno godna polecenia jest książka „[? niepewne: Doktorka od familoków]” Magdaleny Majcher, to jest bardzo rzetelna rzecz. Jest książka, która ma mieszany odbiór, Michała Jędryka, „Ołowiane dzieci, zapomniana epidemia”. Michał Jędryka jest jednym z tych ołowianych dzieci, on tam żył w tym czasie, miał tam kilkanaście lat, kiedy to się działo. Natomiast pojawiły się informacje, że to jest troszkę taka książka, która nie jest jednoznaczna, dlatego że jest tam narracja fabularna trochę pomieszana z reporterską częścią i w trakcie czytania trochę nie wiadomo, co jest czym. Wspomniane „Ołowiane dzieci. Prawdziwa historia”, to bardzo polecamy.
Co do serialu, my z tym serialem mamy pewien problem, który wynika z jego wiarygodności. My oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że to jest serial fabularny, więc to nie podlega dyskusji, w serialu fabularnym można sobie robić, co się chce.
Ola: I to jest wybaczane i jak najbardziej uzasadnione.
Piotr: Natomiast tu jest taki problem: jeżeli ta historia fabularyzowana dotyczy wydarzeń autentycznych i stosunkowo niedawnych, to ona dotyka po prostu konkretnych żywych ludzi. Jest szereg różnych zarzutów do tego serialu. To, co do mnie najbardziej przemawia, to jest to, że tam jest przedstawiona postać nazwana w serialu Krystyną Berger, profesor Krystyna Berger, która jest absolutnie jednoznacznie nawiązaniem do profesor Bożeny Hager-Małeckiej. W serialu jest ona przedstawiona, powiedzmy, niezbyt korzystnie, natomiast w rzeczywistości profesor Hager-Małecka była pierwszą osobą, która w ogóle rozpoznała ołowicę u pacjenta. To był pacjent tej dr Wadowskiej-Król, która jest główną bohaterką serialu i jest bardzo ważną i pozytywną postacią. Natomiast tu jest kompletnie zaburzony ten stosunek, więc to jest niefajne.
Zresztą wnuk profesor Hager-Małeckiej bardzo wyraźnie tutaj protestuje. Jest taki post, pewnie też damy link do tego, bo warto to przeczytać. Tam jest więcej zarzutów, to znaczy w ogóle przedstawienie Śląska i Ślązaków, że Śląsk jest takim mordorem, a Ślązacy taką ciemną masą. To jest trochę ten schemat, który się odbył w „Heweliuszu”, chodzi o serial. To jest niewątpliwie znakomity serial, fabularnie świetnie się go ogląda pod każdym względem, natomiast są tam pewne elementy, które są dla niektórych osób krzywdzące, inne z kolei być może za bardzo wybielają. Wiem, że wolno, więc to nie jest taki zarzut, że o Jezus Maria, nie oglądajcie, to złe, tylko mówię, że trzeba o tym mocno pamiętać. No i zresztą ten sam problem był w serialu „Czarnobyl”. Akurat serial „Czarnobyl” to jest jeszcze oddzielny temat, ale to nie na teraz.
Ola: Tak, [? niepewne: nam gul skoczył] już w pierwszym odcinku. Ciekawostka: czy wiecie, dlaczego ołówek się nazywa ołówek?
Piotr: Tak, słuchajcie, ołówek się nazywa ołówek, przypominam, że w słowie „ołówek” jest zawarty ołów, a to dlatego, że ołowiane pręciki były używane od starożytności do rysowania i do pisania. Ołów zostawia ślad, uwaga na ołów, bo ołów jednak jest toksyczny. Jak ktoś ma kawałek ołowiu jakiegokolwiek, to można sobie tym bardzo ładnie pisać, i dopiero gdzieś w XVI wieku okazało się, że grafit się znakomicie nadaje, nawet początkowo uważano grafit za odmianę ołowiu, i że grafit nadaje się znacznie lepiej w sumie niż ołów. Więc rzeczywiście nazwa „ołówek” pochodzi od tych ołowianych pręcików. Zresztą nie tylko w języku polskim takie urządzenia do pisania mają gdzieś ołów w nazwie. Także to taka nieciekawa ciekawostka o ołówku.
Ola: Nieciekawa ciekawostka to jest nawiązanie do podcastu amerykańskiego, pozdrawiamy panów z podcastu. A na koniec przypominamy, że możecie nas jeszcze słuchać w dwóch dodatkowych podcastach, tych, które powstają we współpracy z Polskim Radiem, czyli w Laboratorium Zbrodni oraz w Sekcji Teorii Spiskowych. Ten drugi jest nie tylko do słuchania, ale też do oglądania, bo to nasz podcast wideo, czyli zapraszamy was również na YouTube. Wczoraj wpadł nowy odcinek.
Piotr: Ten o JFK. Dobrze się słucha.
Ola: W piątek wpadł nowy odcinek Laboratorium Zbrodni. Też się bardzo dobrze słucha.
Piotr: I zapraszamy oczywiście na Spotify, na stronę Polskiego Radia. I pozostało nam słowo na dziś. A powiem tak: dzisiaj nie będzie wrzasku psów, dlatego że psy w trakcie podcastu zaczęły się tak zachowywać, że zostały odprawione karnie do naszej sypialni, gdzie siedzą razem z naszą córką.
Ola: Tak, bo same przecież by nie mogły siedzieć. Tylko chcę powiedzieć, że zaczęłam wprowadzać zimny chów psów, który polega na tym, że jak siedzę przy komputerze i coś nagrywam, to nie biorę psów na ręce i one są absolutnie, właściwie nie są zdruzgotane, one są w szoku, obecnie nie mogą uwierzyć w tę sytuację.
Piotr: Leżą na kanapach, śpią z nami w łóżku, ładują się na krzesła i robią z nami, co chcą, ale tu Ola postanowiła być strasznie twarda, więc dzisiaj psy nie będą wyły. Na koniec, dwa odcinki temu, zdaje się, tak się rozwyły.
Ola: Poczuliście się zaniepokojeni, ale tak, nic im nie było.
Piotr: Zostaje nam słowo na dziś. Musimy kończyć, bo zostało mi w laptopie 10% prądu. A tym słowem jest ołówek. No to cześć.
Źródła
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11163901/
* https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/lead-poisoning-and-health
* https://courses.washington.edu/bethics/Lead/Canfield2003.pdf
* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12700371/
* https://us.edu.pl/no-limits-mamy-olow-we-krwi/
* https://www.pureearth.org/lead101-3/
* https://www.healthandenvironment.org/resources/resource-library/eh-history/thomas-midgley-jr.-developed-tetraethyl-lead-for-gasoline
* https://www.britannica.com/biography/Thomas-Midgley-Jr
* https://www.heartlandscience.org/energy/midgley
* https://en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Midgley_Jr
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Tetraetyloo%C5%82%C3%B3w
* https://californiacurated.com/2021/11/08/the-little-known-california-scientist-who-may-have-saved-millions-of-lives/
* https://english.elpais.com/science-tech/2023-04-07/clair-patterson-the-man-who-calculated-the-earths-age.html
* https://en.wikipedia.org/wiki/Clair_Patterson
* https://authors.library.caltech.edu/records/btnnq-qzk72
* https://www.lindahall.org/about/news/scientist-of-the-day/clair-patterson/
* https://www.iowapbs.org/iowapathways/mypath/2549/clair-patterson-20th-century-geologist
* https://www.polskieradio.pl/podcast/olowiane-dzieci-prawdziwa-historia-,756
* https://www.unicef.org/reports/toxic-truth-childrens-exposure-to-lead-pollution-2020
* https://www.mentalfloss.com/article/94569/clair-patterson-scientist-who-determined-age-earth-and-then-saved-it
* https://www.nytimes.com/1924/10/27/archives/odd-gas-kills-one-makes-four-insane-stricken-at-work-in-standards.html
* https://www.researchgate.net/publication/366613967_Relation_of_blood_lead_levels_and_lead_in_gasoline_an_updated_systematic_review
* https://chemistry.beloit.edu/classes/Chem117/lead/The%20Secret%20History%20of%20Lead.pdf
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Spalanie_stukowe
* https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Arodki_przeciwstukowe
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_oktanowa
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Mieszanka_paliwowo-powietrzna
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Benzyna
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Rektyfikacja_(destylacja
* https://en.wikipedia.org/wiki/Blood_lead_level
* https://en.wikipedia.org/wiki/Uranium%E2%80%93lead_dating
* https://www.facebook.com/piotr.fuglewicz/posts/pfbid02h8f6nwxaYgdvQVtvSTT4H4jKqAM1aPGTPvqbAyHd3ASFffucgwwp5QhnTVxtkwkKl
* https://www.facebook.com/photo/?fbid=1610393977187180&set=a.590671872492734
* https://www.slazag.pl/wnuk-profesorki-z-olowianych-dzieci-to-opowiesc-strasznie-krzywdzaca-i-niesprawiedliwa-uderza-nie-tylko-w-historyczna-prawde-lecz-takze-w-dziedzictwo-mojej-babci-prof-bozeny-hager-maleckiej
Źródła
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11163901/
- who.int/news-room/fact-sheets/detail/lead-poisoning-a…
- courses.washington.edu/bethics/Lead/Canfield2003.pdf
- pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12700371/
- us.edu.pl/no-limits-mamy-olow-we-krwi/
- pureearth.org/lead101-3/
- healthandenvironment.org/resources/resource-library/eh-history/thomas-…
- britannica.com/biography/Thomas-Midgley-Jr
- heartlandscience.org/energy/midgley
- en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Midgley_Jr
- pl.wikipedia.org/wiki/Tetraetyloo%C5%82%C3%B3w
- californiacurated.com/2021/11/08/the-little-known-california-scient…
- english.elpais.com/science-tech/2023-04-07/clair-patterson-the-m…
- en.wikipedia.org/wiki/Clair_Patterson
- authors.library.caltech.edu/records/btnnq-qzk72
- lindahall.org/about/news/scientist-of-the-day/clair-patters…
- iowapbs.org/iowapathways/mypath/2549/clair-patterson-20th…
- polskieradio.pl/podcast/olowiane-dzieci-prawdziwa-historia-,756
- unicef.org/reports/toxic-truth-childrens-exposure-to-lea…
- mentalfloss.com/article/94569/clair-patterson-scientist-who-d…
- nytimes.com/1924/10/27/archives/odd-gas-kills-one-makes-f…
- researchgate.net/publication/366613967_Relation_of_blood_lead_…
- chemistry.beloit.edu/classes/Chem117/lead/The%20Secret%20History%2…
- pl.wikipedia.org/wiki/Spalanie_stukowe
- pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Arodki_przeciwstukowe
- pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_oktanowa
- pl.wikipedia.org/wiki/Mieszanka_paliwowo-powietrzna
- pl.wikipedia.org/wiki/Benzyna
- pl.wikipedia.org/wiki/Rektyfikacja_(destylacja
- en.wikipedia.org/wiki/Blood_lead_level
- en.wikipedia.org/wiki/Uranium%E2%80%93lead_dating
- facebook.com/piotr.fuglewicz/posts/pfbid02h8f6nwxaYgdvQVtv…
- facebook.com/photo/
- slazag.pl/wnuk-profesorki-z-olowianych-dzieci-to-opowie…
