Podcast Crazy Nauka · odc. 182

Kiedy Ludzie mieli okrągłe domy i kamienne naczynia – nadajemy z Cypru sprzed 9000 lat

13-10-2026 · 62 min

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Tu jest treść z serwisu YouTube. Po jej włączeniu YouTube otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Nie tworzyli ceramiki, chociaż tam, skąd przybyli, była ona dobrze znana. Domy budowali okrągłe – dokładnie takie jak w wielu miejscach świata przed tysiącami lat. W wiosce na wzgórzu żyli przez długie 1500 lat, a potem ją porzucili – bez paniki, z rozmysłem. I dlatego dziś wiemy, jak żyli i Wam o tym opowiadamy w wyjątkowym odcinku, który nagraliśmy – i sfilmowaliśmy – dla Was w terenie, w neolitycznej wiosce Chirokitia na Cyprze.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Dlaczego kilka czy kilkanaście tysięcy lat temu ludzie w różnych częściach świata, zupełnie niezależnie od siebie, stawiali takie właśnie domy, okrągłe rotundy?

Piotr: I czy społeczeństwo tu żyjące to było takie idealne, idylliczne, utopijne społeczeństwo bez wojen i sporów? No, zobaczymy.

Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski. Podcast Crazy Nauka.

Ola: Witamy Was bardzo serdecznie. Dzisiaj jest nietypowy odcinek, bo nagrywany na Cyprze. Jesteśmy tu służbowo. Tak, służbowo. Szkolimy organizacje z krajów Unii Europejskiej w tworzeniu, a jakże, podcastów.

Piotr: No i postanowiliśmy właśnie na tym wyjeździe pokazać wam to miejsce. To jest Choirokoitia, to jest neolityczna osada, która jest tuż obok miejsca, w którym mieszkamy. Już tu kiedyś, dawno temu byliśmy. Stwierdziliśmy, że to świetne miejsce, żeby nagrać podcast, więc wybaczcie wszelkie niedoskonałości. No będzie trochę inaczej niż zwykle.

Ola: To prawda. Co więcej, to ta miejscowość, w której teraz jesteśmy, ta wioska liczy sobie 9000 lat. Natomiast natknęliśmy się i na takie pozostałości, które liczą sobie 13,5 tysiąca lat, czyli naprawdę sięgają samych początków rolnictwa na Ziemi.

Piotr: No i oczywiście przypominamy, że warto zasubskrybować nasz podcast. To jest zawsze bardzo dobry pomysł. Również warto słuchać Laboratorium Zbrodni, czyli naszego podcastu tworzonego we współpracy z Polskim Radiem.

Ola: Tak, opowiadamy tam o różnych kryminalnych historiach, ale z naukowego punktu widzenia. A teraz istotna informacja, bo chcemy, żebyście wiedzieli, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I tych nieliczących się również. Słuchajcie, jesteśmy na takim suchym, kamienistym wzgórzu, które otacza pętla rzeki Maroni. O niej za chwilę. Są tu gaje oliwne. W każdym razie drzewa oliwne na pewno. I na pewno możecie usłyszeć w tle szum autostrady, dlatego że to miejsce znajduje się dosłownie, no nie wiem, ile, 100 metrów, 200 metrów od jednej z takich głównych, chyba najgłówniejszej autostrady. Nie wiem, czy ona się A1 przypadkiem nie nazywa albo coś takiego. Która idzie przez tą południową część Cypru i sześć kilometrów stąd jest morze.

Piotr: I od razu jedna rzecz: my opowiadamy o różnych rzeczach. Niektóre z tych rzeczy będą też na wideo. No, nie zrobimy całego wideo podcastu, bo to trochę byłoby zbyt organizacyjnie skomplikowane, ale jeżeli macie ochotę zobaczyć część tych rzeczy, o których mówimy, a słuchacie nas na przykład na Spotify czy coś, to zapraszamy na YouTube'a, bo tam będą wmontowane w podcast fragmenty z wideo.

Ola: O tak i warto tam zajrzeć, bo tu rzeczywiście są niesamowite rzeczy do obejrzenia. I jesteśmy, tak jak już mówiliśmy, w Choirokoitii. To jest jedno z najlepiej zachowanych neolitycznych osiedli wschodniej części Morza Śródziemnego. Neolitycznych. Neolit to jest młodsza epoka kamienia. Ona mniej więcej obejmuje czas od ostatniego zlodowacenia do mniej więcej 3,5 tysiąca lat temu. Plus minus, bo tam są różne niekiedy poglądy na to, co powinno obejmować. W każdym razie tak jest. I to miejsce jest na liście UNESCO od roku 1998.

Ola: I tak się złożyło, że właśnie na tym wzgórzu przez mniej więcej 1500 lat, czyli to miało miejsce między 9000 a 7500 lat temu, mieszkało kilkaset osób. To była wioska, która no rzeczywiście długo trwała. No, 1500 lat to nie w kij dmuchał. I warto powiedzieć, że rzeczywiście potem stało się coś, co sprawiło, że ci ludzie się stąd wynieśli, ale nie zrobili tego w popłochu. To na to nie wskazują wykopaliska, tylko jakoś w uporządkowany sposób.

Piotr: Tak, to jeszcze będzie w dalszym ciągu. No w każdym razie rzeczywiście to miejsce jest takie bardzo naturalnie nadające się do tego. No w tej chwili rzeka Maroni, która otacza to wzgórze, można powiedzieć, że właściwie nie istnieje. To znaczy ona, jeżeli tu są jakieś większe opady, tu pada mniej więcej od grudnia do lutego tylko, to tam się trochę pojawia tej wody.

Piotr: Natomiast to, co było ważne wówczas, to to, że tu były wszystkie niezbędne rzeczy, czyli no była woda. Powiemy o różnicach w klimacie. Były kamienie z koryta tej rzeki, była ziemia potrzebna na cegły. W dolinie były pola. No i był las, bo teraz na Cyprze praktycznie nie ma lasu, a wtedy było całkiem dużo. Czyli generalnie w zasięgu niedługiego spaceru było wszystko, co było potrzebne. Można powiedzieć, że taka wioska piętnastominutowa.

0:05:15 Cypr i pierwsi osadnicy

Ola: Tak, wioska piętnastominutowa. A jeżeli się zastanawiacie, jak to było możliwe na Cyprze, który obecnie jest no właściwie półpustynnym miejscem, to odwołujemy się do tego, co wiadomo na temat klimatu z tamtego okresu. Otóż wówczas zdarzały się takie wezbrania tej rzeczki Maroni, że aż gwałtownie po ulewach ona zalewała okolicę i troszeczkę inaczej przebiegała niż dziś. W każdym razie było tu bardziej wilgotno i dużo bardziej zielono niż obecnie.

Piotr: Żeby to odnieść jakoś do rzeczywistości, to w czasach, kiedy ta wioska tu istniała, to na świecie nie znano pisma, nie umiano wytapiać metali. Kiedy wioska zakończyła swoją działalność z tych czy innych względów, nie wiemy do końca jakich, to do budowy Stonehenge zostało jeszcze około 2500 lat, a do budowy piramid w Gizie około 3000 lat. Więc to taki dobry punkt odniesienia co do tego, no, kiedy to było.

Ola: I jeszcze dodam, że na tym wzgórzu są różne części tej wioski rozsiane w, no, dosyć dużym obszarze. My będziemy szli sobie przez te części i starali się wam opowiedzieć, co tu się działo, bo to naprawdę jest niezwykłe, żeby móc sięgnąć tak daleko w przeszłość i zobaczyć miejsce, które w naprawdę dużym stopniu zachowało się wewnątrz tego wzgórza. No bo te wykopaliska ukazały to, co wewnątrz wzgórza się kryło.

Ola: Cypr to, no cóż, zawsze była wyspa i nadal nią jest. Nigdy nie był połączony ze stałym lądem. Nawet w epoce lodowej poziom morza był dużo niższy i też nie udało się połączyć Cypru. Dlatego wszystko, co tutaj dotarło, co było związane z rolnictwem, każde ziarno, każde zwierzę hodowlane i każdy człowiek, i każde narzędzie cywilizacyjne musiało dotrzeć tutaj drogą morską. Do Turcji jest stąd około 70 kilometrów, do Syrii około 100. No więc odległość w dzisiejszych czasach no zaniedbywalna, ale wówczas to było prawdziwe wyzwanie.

Piotr: Tak. Natomiast kiedy tu przybyli ludzie, to tu żyło trochę zwierząt. Były tu na pewno, wiemy, że były karłowate hipopotamy i karłowate słonie, które później wyginęły. To jest też dyskusyjne dlaczego. Już nie pamiętam, czy będziemy o tym mówili, czy nie, ale no jest to też niejasne, czy ludzie się tego przyczynili, czy nie.

Piotr: W każdym razie czego tu nie było. Nie było owiec, nie było kóz, nie było krów, nie było na przykład danieli i nie było kotów. Koty to jest coś, z czego Cypr absolutnie słynie. Tu pozdrowienie dla wszystkich kotofili. Tu koty są wszędzie, wszędzie, wszędzie i jeszcze w dodatku wszędzie. Co ważne, nie było też dzikiej pszenicy, która, no, stanowiła podstawę właściwie funkcjonowania tych pierwszych cywilizacji rolniczych. Był tylko dziki jęczmień.

Ola: I od około 12 tysięcy lat temu na wyspę zaczęli przypływać łowcy, zbieracze, a potem 11 tysięcy lat temu, czyli właściwie niedługo po łowcach zbieraczach, pojawili się pierwsi rolnicy. No i to sprawiło, że tutaj, na Cyprze zaczęli oni osiadać. O, ktoś strzela.

Piotr: Tak. Od dłuższego czasu strzelają. Mamy nadzieję, że nie…

Ola: Jesteśmy ukryci za murem. Może się uda nie dostać rykoszetem.

Piotr: Rekonstrukcja starożytnego muru dodajmy.

Ola: Okej. W każdym razie w tych czasach, o których mówimy, jeszcze nie strzelano, szczęśliwie. W każdym razie odkryto również na Cyprze taką miejscowość, taką osadę, która liczy 11,5 tysiąca lat. W związku z czym to są naprawdę rekordowe, rekordowo stare rzeczy. I no, ja sobie nie przypominam, przynajmniej z moich lekcji historii, żeby było to szeroko omawiane gdzieś w szkołach czy żeby to były znane sprawy.

Piotr: Tak. No jeśli chodzi jeszcze o te zwierzęta, to później znaleziono tu ślady wielu zwierząt udomowionych mniej lub bardziej. Wszystkie one przywieziono z lądu. To było bydło, to były świnie. Wiemy, że były kozy, owce. Poczesne miejsce zajmowały daniele, o których jeszcze więcej powiemy. Ale były też psy, koty i lisy. Również się załapała mysz domowa, której zakładamy, że nikt tutaj nie zapraszał, ale jakoś sobie poradziła bez zaproszenia. Gdzieś się tam przechowała w tym wszystkim.

Piotr: Ze szczątków tych zwierząt wiemy, że część z nich była no jeszcze anatomicznie dość wczesna, można powiedzieć. No bo wiadomo, że zwierzęta w trakcie tego, jak są udomawiane, no to ulegają różnym zmianom i przemianom. Zresztą chyba kiedyś zrobimy o tym odcinek, bo ktoś zamawiał. I to, co tu się na Cyprze wydarzyło, to jest jeden z takich najwcześniejszych przypadków celowego zasiedlania jakiejś wyspy zwierzętami.

0:10:49 Rolnictwo z Żyznego Półksiężyca

Ola: No tak, i tutaj pewnie się zastanawiacie, jak to się ma do tego miejsca, gdzie się w ogóle narodziło rolnictwo, czyli do Żyznego Półksiężyca. Wiemy, że Żyzny Półksiężyc to jest ten obszar, który obejmuje dzisiejsze obszary Turcji, Syrii, Palestyny aż po Mezopotamię i Egipt. No i to się układa w taki półksiężyc, można powiedzieć. Natomiast Cypr do niego nie należał. No właśnie, głównie przez to, że tutaj nie występowała ta pszenica, ale też przez to, że on był po prostu odizolowany w tamtym okresie.

Ola: A natomiast kulturowo jak najbardziej. Cypr to jest kultura Żyznego Półksiężyca. Tutaj, jak wiecie, jak słyszeliście przed chwilą, ludzie naprawdę wcześnie docierali z rolnictwem, ze zwierzętami i no robili co mogli, żeby tę wyspę zagospodarować.

Piotr: Między innymi, jak powiedziałem, przywieziono tu bydło i tu był pewien problem, dlatego że wiemy z wykopalisk, że we wczesnym okresie to bydło owszem tutaj funkcjonowało, ale potem znika z zapisu i nie wiadomo dlaczego. To znaczy albo wymarło z jakichś względów. No można sobie wyobrazić różne przyczyny, nie wiem, jakąś zarazę, jakąś chorobę. Może warunki mu tu nie odpowiadały? Trudno powiedzieć. W każdym razie wróciło znacznie później, bo dopiero w epoce brązu, czyli około, no 5 tysięcy lat po tych wydarzeniach, kiedy tu się po raz pierwszy sprowadzono z tym całym towarem.

Ola: No właśnie i o tym, że to, co się znajdowało wówczas na Cyprze, pochodziło z rejonu Żyznego Półksiężyca, świadczy wiele szczegółów, wiele elementów kultury. Natomiast to, co tutaj się pojawiło bardzo późno, to jest ceramika. Mimo że w okresie, kiedy ta Chirokitia już istniała, czyli ta osada, w której tutaj jesteśmy na Cyprze obecnie, to wciąż nie potrafiono tutaj wyrabiać garnków ceramicznych. A tymczasem na kontynencie jak najbardziej to już było w użytku. Już robiono ceramikę.

Ola: Co zamiast ceramiki? No więc oni okazali się tutaj na Cyprze mistrzami w robieniu naczyń kamiennych. Tak, nie mylicie się. Oni stali się takimi, no takimi mistrzami w tym rzemiośle, że rzeczywiście odkryto naprawdę sporo takich bardzo precyzyjnie wyrzeźbionych naczyń. Co więcej, one nie tylko były wyrzeźbione, one miały również zdobienia i to dosyć precyzyjne. W związku z czym naprawdę oni byli niesamowici tutaj na tym Cyprze.

Piotr: No wiecie, brali kamień, często płaski i po prostu w nim wydłubywali zagłębienie, które tworzyło naczynie. To oczywiście zależało od kamienia, różne techniki i tak dalej, ale dosłownie w tej chwili siedzimy i patrzymy na tablicę, na której widać właśnie, jak częściowo odłupywano, częściowo ścierano materiał, żeby to naczynie utworzyć.

Piotr: Jeszcze tylko chciałem zauważyć na jedną rzecz, że żeby przewozić wiele razy bydło, no różne materiały przez te 70 czy 100 kilometrów z lądu, to znaczy, że trzeba mieć naprawdę już niezłą technikę i żeglarską i w jakimś stopniu też nawigacyjną. Co ciekawe, w ogóle nie wiemy, czym oni to wozili, dlatego że nie zachowały się absolutnie żadne ślady łodzi. Nie wiemy, czy te łodzie były drewniane, czy one były być może zrobione ze skóry. No, nie wiemy dokładnie, jaka to była konstrukcja. Wiemy, że była na tyle pewna, że no przewieźć krowę albo przewieźć daniela, no to raczej się tego nie robi na jakiejś tratewce kijem podpartej.

Ola: Owszem, owszem. Zwłaszcza że należy jeszcze taką mieć świadomość, że w ogóle ludzie bardzo wcześnie zaczęli się przemieszczać morzem. Dodajmy, że jeszcze te gatunki ludzi, które nie były Homo sapiens, już potrafiły żeglować i dlatego docierały czy to na wyspy Pacyfiku, czy w inne miejsca, które były oddalone od lądu. I robiły to całkiem skutecznie. Łącznie z tym, że po prostu docierały tam i osiedlały się i w sposób ciągły tam funkcjonowały przez ileś tysięcy lat.

Piotr: Jak wiele lat później ktoś mądry powiedział: navigare necesse est.

Ola: Wykopaliska w Chirokitii, zresztą nie tylko w niej, również w innych wioskach neolitycznych, pokazały, co ci ludzie wówczas, tych kilka tysięcy lat temu, jedli. Więc przede wszystkim była to pszenica samopłaska i płaskurka. Rzadziej był to jęczmień. Do tego była soczewica, groch i wyka.

Piotr: Nie wiem nawet, co to jest wyka.

Ola: No właśnie.

Piotr: Trochę wstyd. Musimy sprawdzić.

Ola: Musimy sprawdzić.

Piotr: To ona była jakaś, nie wiem, czy to wyka była. Któraś tam była jakaś gorzka czy coś miała w nazwie. To nie brzmi zachęcająco, ale sprawdzimy, co to wyka.

Ola: Natomiast to, co zbierali, zresztą było tu co zbierać, bo były to pistacje, figi, oliwki i migdały. Był też len, który dawał olej, no i włókno. I oni z tego włókna przędli sobie nici, a z tego robili ubrania.

Ola: No i tu trzeba z jednego zdać sobie sprawę, że to prymitywne zboże to nie było takie zboże jak dzisiaj, że już zaraz po młócce już jest gotowe do tego, żeby jechać do młyna i robić z niego ziarno. Nie. Po młócce nadal te ziarna tkwiły w łusce. Trzeba je było ręcznie łuskać i przesiewać przed zmieleniem.

Ola: No to było mnóstwo pracy przy tym i zajmowali się tym prawdopodobnie wszyscy, o czym zresztą świadczą liczne, bardzo liczne, znajdowane tutaj nie tylko w tej wiosce, żarna do mielenia ziaren, które były umieszczone na środku podwórek praktycznie. Na każdym podwórku było takie żarno i no można z tego wnioskować, że cała rodzina przy tym robiła na pełen etat.

0:17:10 Zwierzęta i zmiany klimatu

Piotr: Tym bardziej że to już nie jest oczywiście grupa łowczo-zbieracza, tylko no rolnictwo, w związku z czym też była hodowla zwierząt i z tego, co wiemy, ta hodowla była nastawiona przede wszystkim na mięso. To znaczy nie znaleziono żadnych śladów, które by mówiły o tym, że oni doili te zwierzęta, że wykorzystywali ich mleko, czy to do po prostu do picia, czy do jakichś przetworów. Znaczy oczywiście może się okazać, że kiedyś coś takiego znajdziemy. Natomiast no na tę chwilę dowodów na to żadnych nie ma.

Piotr: I wspomniane już daniele, dokładnie daniele mezopotamskie. One zostały tutaj przywiezione zupełnie celowo. Jak ktoś kojarzy daniela, jak ktoś nie kojarzy, to niech se zgoogla, bo to taki sympatyczny. Gdzie myśmy daniele…

Ola: Jeleniowaty, nakrapiany na jasno.

Piotr: Tak, myśmy…

Ola: Daniele na…

Piotr: Pamiętasz?

Ola: Na Mazurach.

Piotr: Na Mazurach właśnie. One sobie na przykład mieszkały. Znaczy nie mówię, że stamtąd pochodzą, ale tam można czasami spotkać. I one się łatwo w ogóle bardzo oswajają. Przywieziono je tu jako zwierzęta łowne i wypuszczano na zewnątrz, znaczy na wolność, tak, żeby one sobie tutaj tą wyspę ogarniały. Potem na nie polowano. Są też przesłanki pozwalające sądzić, że część danieli była trzymana w zagrodach, czyli była po prostu klasycznie hodowana.

Piotr: No i też wiemy, że daniele były potrzebne jako źródło materiału do tworzenia narzędzi, bo 70 procent narzędzi tu dostępnych było robione z kości danieli na przykład. Właśnie nadal siedzimy przy tablicy, gdzie są te narzędzia wyrysowane i to były igły, bo oni całkiem dobrze sobie radzili z igłami i z szyciem. I wykorzystywano między innymi na przykład ścięgna zwierzęce do szycia właśnie przy pomocy tych igieł robionych z kości.

Ola: Wykopaliska pokazały, że z czasem ubywało tutaj danieli i świń, czyli tych zwierząt, które żyły sobie w lasach, a przybywało owiec. I to mogło oznaczać, że ten las wokół ludzkich siedzib się przerzedzał. No pewnie częściowo wskutek działalności tych ludzi, którzy tu mieszkali. W tamtym okresie było, tak jak już wspominałam, wilgotniej niż dziś. We wschodniej części Morza Śródziemnego trwało coś, co się nazywało wilgotnym optimum holocenu. I rosły tu, jak pokazują również badania, lasy złożone z pistacji, dębów i oliwek. Bardzo, uważam, ładny zestaw.

Piotr: Brzmi całkiem fajnie.

Ola: Smakowity. W górach rosły sosny. Tak, na Cyprze są całkiem niezłe góry. Zimą spada tam śnieg regularnie. No i tutaj, w tym rejonie około 8200 lat temu nastąpiło gwałtowne zaburzenie klimatu.

Ola: I to, co się stało, jest wiązane z takim wydarzeniem, które jest całkiem odległe geograficznie, dlatego że miało miejsce w Ameryce Północnej. I to, co się tam zdarzyło, to stopniały tam wielkie lodowce, które się stały jeziorami polodowcowymi, i one spłynęły w ogromnych ilościach. Ta woda spłynęła do północnego Atlantyku. Jak to szczegółowo wyglądało, to do dzisiaj nie wiadomo. W każdym razie taki ogromny dopływ słodkiej, zimnej wody wpłynął znacząco nie tylko na to, co się działo na Atlantyku, ale i na to, co się działo w Morzu Śródziemnym, które jak wiemy od Atlantyku jest całkowicie zależne.

Piotr: I wiemy, że ta porcja, ten dopływ wody słodkiej osłabił cyrkulację oceaniczną. Czyli tak naprawdę prądy, które przenoszą ciepło na północ. Przypominam, o czym już parę razy mówiliśmy, że to, że w Europie jest tak ciepło, a jest ciepło, bo jeżeli sobie przeciągniecie linię do Ameryki Północnej, no to ogromna większość Europy znajduje się na takiej szerokości geograficznej, która w Ameryce Północnej już jest obszarem zdecydowanie zimnym.

Piotr: To, że u nas jest ciepło, to jest właśnie efekt działania prądu, który nam przynosi ciepłe, ciepłą wodę i w ogóle ciepło z obszarów bliższych równikowi. Kiedy te prądy osłabły, to ochłodzenie właśnie w tym rejonie północnego Atlantyku było bardzo gwałtowne. Trwało, jak się szacuje, około 100, 200 lat. W okolicach Morza Śródziemnego przyniosło to takie efekty, że zrobiło się bardziej sucho i pogoda była no mniej zdecydowanie przewidywalna.

Piotr: Odkryto też na podstawie badań archeologicznych, że w przedziale mniej więcej między 8400, 8000 lat temu w wielu w ogóle osadach tego obszaru Anatolii, Lewantu. Lewant to jest tam, gdzie powiedzmy Izrael, Liban, Palestyna, Syria, ten kawałek taki, można powiedzieć lądowo otaczający Cypr w jakimś stopniu.

Ola: Natomiast Anatolia no to jest część Turcji, konkretnie Azja Mniejsza, czyli ten taki półwysep, który do cieśniny, tam była ta cieśnina. Boże, jak ona się nazywa w Stambule?

Piotr: Wiem, tak. Bosfor.

Ola: Bosfor! Oczywiście. Który tworzy cieśninę Bosfor wraz z drugim cyplem, który jest już po stronie Europy.

Piotr: Tak. No w każdym razie wiemy też, że te zmiany dotknęły i południowo-wschodniej Europy. Tam się bardzo wiele zmieniało. Natomiast tu, w tym rejonie, w Choirokoitia bardzo ubyło, no właśnie niestety pistacji. I dębów ubyło. Cała ta osada się w tym czasie przebudowywała, przesuwała się. Jeszcze trochę powiemy, jak dojdziemy do muru tej osady.

Piotr: Nie wiemy, czy dokładnie te zmiany były wywołane tylko, a nawet czy były wywołane przede wszystkim tym epizodem zmiany klimatycznej. Natomiast no niewątpliwie jest tu zbieżność czasowa. Można zakładać, że wpływ jakiś to miało.

Ola: Wilgotne optimum to klimatyczne skończyło się tutaj około 6000 lat temu i potem przyszły susze i to już była epoka brązu. Zaczęła się masowa wycinka. Wiadomo, że jak się wytapia metale, to potrzeba do tego drewna na opał. Więc wycinka lasów, wypas kóz, pożary, które oczywiście towarzyszyły paleniu ognia.

Ola: W związku z tym no warto zwrócić uwagę na to, że to przestał być już taki miły zakątek świata. Zresztą on chyba nie zawsze… to miejsce nie było zielonym rajem, jak można by sobie to wyobrażać. Tylko to była taka nieco wilgotniejsza i nieco bardziej zalesiona wersja dzisiejszego Cypru.

Piotr: Dzisiaj Cypr wygląda strasznie, tak no. No nie powiem, że pustynnie, ale…

Ola: No półpustynnie.

Piotr: Suchedłowato straszliwie.

Ola: To prawda. A wówczas zdarzały się gwałtowne ulewy. Ponoć tego lata były gwałtowne ulewy…

Piotr: Acz krótkie.

Ola: Acz krótkie. I uwaga! Pojawiły się meszki, takie mocno gryzące. Więc przyjechaliśmy na Cypr i nas pogryzły meszki w strasznych ilościach. Walczymy z nimi, ale jesteśmy zdecydowanie w defensywie.

Piotr: Jeszcze dodam, że problem polega na tym, że w wielu miejscach mamy bardzo dokładny zapis temperatur, ale też roślin, które w danym rejonie żyły. Zapis, który pochodzi z takich rdzeni wydobywanych najczęściej z dna jeziora. Jeziora mają to do siebie, że tam się gromadzą osady i jeżeli te osady później po jakimś czasie zdołamy, no wykroić, można powiedzieć pionowo, to widzimy dokładnie, jakie pyłki, w jakim okresie.

Piotr: Możemy zobaczyć gwałtowne zmiany klimatu. Możemy zobaczyć te wszystkie rzeczy. Kłopot polega na tym, że na Cyprze nie ma jezior.

Ola: Tak, nie ma z czego wykrajać. Słone jezioro, które jest w Larnace, nie…

Piotr: Są tam, jak się one nazywają, te różowe ptaki.

Ola: Flamingi.

Piotr: Flamingi właśnie.

Ola: Tak, tam można zobaczyć flamingi. Zresztą jak na innych słonych jeziorach. W każdym razie aż tak głęboko te osady nie sięgały, żeby można było z nich coś odczytać i niestety nie dało się zrekonstruować tej historii pyłków roślinnych, która w innych miejscach jest dość łatwo dostępna.

0:26:16 Rekonstrukcje domów i cegła

Piotr: Słuchajcie, to dotarliśmy do miejsca, gdzie są rekonstrukcje domów. Zaraz je tutaj se dokładnie obejrzymy. Natomiast żeby było jasne, to nie są rekonstrukcje zrobione ku uciesze turystów i gawiedzi, chociaż turyści się cieszą, czyli my. Natomiast to jest tak, że w 1993 roku miejscowy Departament Starożytności poprosił francuską specjalistkę o to, żeby spróbowała zrekonstruować te budynki w skali 1 do 1 na podstawie tego, co udało się odkryć z wykopalisk, żeby no spróbować to zbudować.

Piotr: Jakby cały myk polega na tym, że oni wykorzystali, po pierwsze był budżet, co samo w sobie nie jest oczywiste, ale wykorzystali dawne techniki, dlatego że pracowała ta Francuzka z miejscowymi murarzami, budowlańcami, którzy no dobrze znali te wątki, bo jeszcze w XX wieku tutaj budowano z kamienia, z trzciny, ziemi. Więc korzystano z miejscowych technik, korzystano z miejscowych materiałów, dlatego że te kamienie, które tu widzicie na podmurówkach domów, to są kamienie z pobliskiej właśnie rzeki Maroni, o której mówiliśmy.

Piotr: To jest element etnoarcheologii, czyli tak naprawdę sprawdzamy, czy pewne założenia archeologiczne, odkryte na podstawie tam jakichś badań, czy to się przekłada na rzeczywiście to, co było robione. Czy to faktycznie tak działało.

Ola: I mamy, właśnie trochę się zaplątaliśmy, taką sytuację, że to co widzicie tutaj, to jest podwórko jednej rodziny. Dodam jeszcze, że za kamerą po drugiej stronie jest jeszcze jeden taki okrągły dom i pozostałości jeszcze kolejnego. I oni tak robili, że właśnie wokół podwórka, na którym obowiązkowo były żarna, stawiali sobie kolejne domy i one mogły służyć do różnego celu.

Ola: Trochę jak klocki, tak? Kolejne klocki. Jak im się pojawiała rodzina kolejna, się rozmnażali, to okazywało się, że trzeba dostawić i kolejny, kolejny. Część z tych pomieszczeń była przeznaczona na trzymanie zapasów, inne służyły do spania, jeszcze inne na przykład jako jadalnie. W związku z czym można było sobie tutaj dostawiać niemal dowolnie. Chociaż oczywiście, jak wiadomo, no powierzchnia tego wzgórza była ograniczona, więc nawet jeśli dostawiali, to potem musieli się troszeczkę no ścieśniać.

Piotr: Jak widać one też mają różne rozmiary, bo niektóre takie najmniejsze miały około dwóch metrów średnicy, te największe ponad 10 metrów. I co jest fajne, one mają płaskie dachy, jak widzicie dobrze. No to wygląda trochę jak taki nie wiem co, bunkier. I ten dach przez długi czas rysowano, no bo jakoś starano się odtwarzać te miejsca. Rysowano ten dach jako coś takiego bardziej kopulastego, można powiedzieć. Bo tak jakoś ładniej, naturalniej wychodziły im kopułki.

Piotr: Natomiast w 1983 roku na tym stanowisku, w jednym z budynków odnaleziono zapadnięty dach. To znaczy ten dach się spalił i w czasie tego pożaru wpadł do środka budynku. Ogień to wszystko utrwalił i zachował się taki układ, gdzie był odcisk gałęzi, trzciny i tych belek. I to sprawiło, że udało się w ten sposób no właściwie odtworzyć to, jak to było zbudowane. I okazało się, że finalnie, że te dachy na 100 procent były płaskie.

Piotr: One to były belki sosnowe, dwie warstwy trzciny ułożonej tak na krzyż, dwie warstwy ziemi i na wierzchu jeszcze warstwa wapienna. Całość to było jeszcze poprzez taki wieniec z trzcin podtrzymywane. Trudne słowa w języku polskim. Więc widać tą konstrukcję, no w tej chwili jakby z góry, może postaramy się później sfilmować. Natomiast no jest to niewątpliwie płaskie.

Ola: I jeszcze jedna ważna rzecz. Okazało się, że oni nie znali cegły robionej w formach, czyli robili cegły w taki sposób, że wycinali je później z uklepanej warstwy. A robili to w ten sposób, że najpierw rozkładali sieczkę, czyli tak pociętą drobno słomę, potem bryłę gliny i to spłaszczali. Wycinali z niej kwadrat. I no cóż, no to potwierdziły badania, że tak to wykonywali.

Ola: I żeby coś takiego, żeby taka cegła mogła powstać, no to musiało być dwa, trzy dni, nawet czasami więcej, kolejnego uklepywania warstw, które w rezultacie dawały coś, co było twarde i co mogło wytrzymać długi czas. I potem, tak jak Piotrek mówił, to się potwierdziło, bo nawet we współczesnym budownictwie, współczesnym, no w XX wieku, wciąż podobne techniki stosowano na Cyprze.

Piotr: Natomiast jak widzicie, to wszystko wygląda na porządnie otynkowane. I rzeczywiście używano hawary. To jest taka miękka, lokalna, no powiedzmy kreda, takie wapienne coś. Moczono to w wodzie morskiej, kruszono, przesiewano i one były tynkowane w ten sposób, właśnie widać. Natomiast, no, jest też hipoteza, że również we wnętrzach używano tego pobielacza, dlatego żeby było jaśniej. No bo widać, że tu okna nie są jakieś specjalnie imponujące. Takie raczej dziurki. Drzwi owszem, też no nie bardzo.

Piotr: W związku z tym zakładano, że być może dlatego było to w środku malowane. Również malowano ochrą i prawdopodobnie były w środku jakieś malunki. To znaczy zachowały się ślady w Chirokiti bardzo słabe. Natomiast w Tencie, to jest 15 minut stąd, są ślady całkiem porządnych malowideł.

Piotr: Jeszcze ciekawostka. No zwróćcie uwagę, że tu jest taka podmurówka z kamieni. Tu mniejsza, tu większa, wyraźniejsza. To jest również kwestia tego, że progi są troszkę podniesione. One nie są, to nie jest na poziomie ziemi. To jest przynajmniej tych kilka czy nawet kilkanaście centymetrów wyżej. To jest kwestia najprawdopodobniej zabezpieczenia przed ulewami, bo tu rzadko pada, ale jak już spadnie, to tak jak to w takich rejonach daje radę. Zwłaszcza że ta ziemia nie jest bardzo nasiąkająca.

0:33:20 Dlaczego domy były okrągłe

Ola: No i sprawa kluczowa, nad którą ja się naprawdę długo zastanawiałam. To znaczy, dlaczego te domy są okrągłe. I to nie tylko tutaj, ale również w ogóle w całym Żyznym Półksiężycu, jak również w epoce żelaza, czyli od trzech i pół tysiąca lat temu wzwyż. Takie domy budowane były na przykład na Wyspach Brytyjskich, w tym na Orkanach. I właśnie takie domy, wieże. Czy to była funkcja obronna? No i właściwie w przypadku Chirokiti niemalże z całą pewnością można powiedzieć, że to nie była funkcja obronna, tylko te domy… No właśnie. Jest kilka hipotez, dlaczego one były w ten sposób budowane.

Ola: Pierwsza z hipotez mówi, że to jest naturalna kontynuacja tego kształtu, który był bardzo dobrze znany z czasów przedrolniczych, czyli szałasu, takiego z giętych gałęzi, okrągłego szałasu, który był no powszechnie budowany w czasach łowców zbieraczy. I potem, no ponieważ wiedzieli, jak to robić, i byli do tego przyzwyczajeni, to później stawiali takie szałasy, tylko że z kamienia.

Ola: Druga hipoteza mówi o tym, że koło zamyka największą powierzchnię przy danej długości ściany, czyli jest około ponad 25 procent więcej niż kwadrat o tym samym obwodzie. Więc potrzeba na zbudowanie takiego domu znacznie mniej kamienia i gliny, dzięki czemu mamy oszczędność. Ściana nie ma narożników, więc nie trzeba stosować dodatkowych łączeń i marnować materiałów właśnie po to. Ponadto coś, co jest w kształcie właśnie takim okrągłym, samo się usztywnia i jest po prostu dobre od strony inżynieryjnej, ale ma też wady, o których już wspomniałam.

Ola: To znaczy, trudno to powiększyć, a jeżeli chcemy dostawić kolejny tego typu dom, no to trzeba liczyć się z tym, że będzie miał nieco wykrojoną, okrojoną o kawałek, o wycinek koła sąsiedniego domu powierzchnię. I co można by porównać do czegoś na kształt zaćmienia księżyca.

Piotr: Zaćmienia domu. Tak. No, była taka hipoteza, która mówiła, że ludy bardziej wędrowne budowały te domy okrągłe. Ludy osiadłe raczej prostokątne. No i jak to zwykle w archeologii i tego typu historii wszystko się rypło, ponieważ, no właśnie, Chirokitia wszystko zepsuła. Dlatego że to niewątpliwie jest miejsce, gdzie no mieszkańcy byli osiadli i to przez, jak już mówiliśmy na początku, w sumie półtora tysiąca lat.

Piotr: W związku z czym niby powinni budować te domy prostokątne. One się łatwiej rozbudowywały niby. To znaczy łatwiej jest dobudować do prostokątnego, niż kombinować właśnie z takimi wycinkami. Natomiast no tu się okazuje, że mimo że teoria jedno i hipotezy jedno, to praktyka drugie. No troszkę te domy są inne niż sądzono, mimo że osiadłe. No może jest to też związane z tym, że w ogóle są przesłanki, żeby zakładać, że mieszkańcy Chirokiti byli strasznymi konserwatystami. To znaczy tu jest trochę rzeczy, które gdzie indziej już funkcjonowały, a tu się nie przyjmowały. Nie wiemy, czy dlatego, że nie wiedzieli o tym, czy dlatego, że im specjalnie nie zależało.

Ola: No widać, że tu się trochę kultura rozjechała. Ta kultura przeniesiona z Żyznego Półksiężyca tutaj, no właśnie, wciąż nie wytworzyła tej ceramiki. I być może ten konserwatyzm też mógł wynikać z tego, że oni w jakiś sposób no odeszli od tej głównej linii, też mieli mały napływ świeżych zastrzyków kulturowych z zewnątrz. Być może tak było.

Piotr: No na pewno wiemy, że okrągłe domy były wymyślane w wielu miejscach wielokrotnie. Że to nie jest tak, że jeden jakiś dyrektor do spraw domów zarządził, że wszędzie w neolicie będą okrągłe domy. Dlaczego okrągłe były lepsze niż nieokrągłe? Powiedzmy sobie szczerze, nie wiemy.

Ola: Te domy może nie wyglądają na zbyt wygodne. Było tam owszem ciasno, ale była to sprytna ciasnota. A mianowicie no sprytna, bo po pierwsze latem tam się tak bardzo nie nagrzewa. Zimą no wiecie, jak zima na Cyprze wygląda. No umówmy się, nie ma mrozów. Natomiast było to wszystko zrobione tak, żeby można było różne tutaj rzeczy wykonywać we wnętrzu takiego domu. I to, że te otwory i drzwiowe, i okienne były wykonane właśnie w takich niszach i w ten właśnie sposób, to służyło temu, żeby jednak mimo wszystko to było w środku dobrze doświetlone. Tu jest takie okienko, można sobie zobaczyć, ono pod dobrym kątem jest zrobione.

Ola: No i tak. Na środku było palenisko. Palenisko polegało na tym, że tam po prostu kładziono jakieś kamienie, otoczaki. Ogień był rozpalany na bieżąco, natomiast nie grzano na żywym ogniu najprawdopodobniej, tylko używano kamieni do tego. O, tutaj taki pogłos w okrągłym domu się robi. Kamieni. Właśnie to palenisko tu widać i niską powałę. Wrzucano gorące kamienie, najprawdopodobniej do naczyń kamiennych. Tu jest coś, co mogło być misą albo czymkolwiek innym. Coś, co warto zobaczyć. Natomiast to nie jest jakby coś, o czym wspominaliśmy wcześniej. To nie jest precyzyjnie wykonane naczynie, jakie oni potrafili robić.

Ola: W środku takich domów, oprócz paleniska, była właśnie dziura w suficie, w dachu, którą wypuszczano dym. Oprócz tego no oczywiście układano tam posłania. Czasami w wyższych domach budowano antresole, czyli można było sobie się położyć, nazwijmy to, na piętrze. No i w jednym z domów tutaj, na terenie tej osady w Chirokiti, odkryto resztki warsztatu narzędzi kamiennych i tam było kilkaset narzędzi. Były półfabrykaty, był pył kamienny, czyli wszystko to, co dowodzi istnienia tego warsztatu. I rzeczywiście te pięknie zdobione naczynia, o których wam mówiliśmy wcześniej, te kamienne naczynia, takie żeberkowane, ładnie rzeźbione, mogły powstawać właśnie w takich wyspecjalizowanych warsztatach.

Ola: Oprócz kamiennych naczyń w Chirokiti wykopano około 2,5 tysiąca narzędzi kościanych i to były przede wszystkim w 90 procentach szydła i igły. Co tutaj zresztą możecie sobie zobaczyć. Był też kościany grzebień oraz coś na kształt łyżki. I to było robione przede wszystkim z kości daniela. I wiele z tych igieł czy też szydeł nosiło znamiona naprawy. Czyli innymi słowy tak dobrze się sprawdzały, że warto było naprawiać te narzędzia, a następnie używać ich przez kolejne lata.

Ola: Oni zresztą robili tymi igłami i szydłami bardzo wiele. To znaczy po pierwsze szyli ubrania, po drugie robili plecionki z ich pomocą, czyli mieli kosze plecione, które im bardzo dobrze uzupełniały brak ceramiki, a ponadto jeszcze z ich pomocą sobie tkali. Tkali sobie to, co potem wkładali na siebie.

0:42:00 Mur, pochówki i choroby

Piotr: No i teraz stoimy przy czymś, co przez dłuższy czas było dość potężną zagadką Choirokoitia, czyli ten mur. Tu, jak widzicie, są te domy, przy których byliśmy przed chwilą. Natomiast to, po czym ja w tej chwili idę, to są schody, które są rekonstrukcją oryginalnego wejścia do wioski. To znaczy rzeczywiście ta wioska była otoczona takim murem.

Piotr: Natomiast zagadką było to, że przez dłuższy czas uważano, że to wcale nie był mur, tylko – jak go odkryto – że jest to ulica, główna ulica wioski. A to dlatego, że tak w tej chwili widzimy: z jednej strony domy, ale też domy były z drugiej strony tego muru, co jest trochę dziwne, no bo dlaczego z dwóch stron muru domy? Okazało się, że ten mur do pewnego momentu rzeczywiście stanowił granicę wioski. Natomiast później, wraz z jej rozbudową zaczęto budować domy też po drugiej stronie.

Piotr: No i w 84 roku wykazano, że tak naprawdę ta struktura to właśnie był mur zamykający wioskę. I to całkiem nielichy mur, bo on miał około dwóch i pół, trzech metrów grubości, trzy, nawet cztery metry wysokości. Tu nie jest zrekonstruowany w całości. Tu to on ma ze dwa metry najwyżej. Natomiast był większy. Ciągnie się przez około 260 metrów.

Piotr: Trochę nie jest jasna jego rola. To znaczy z jednej strony no mur wiadomo, jest obronny, natomiast tu jest wiele przesłanek, żeby sądzić, że być może on niekoniecznie spełniał taką funkcję obronną. Przede wszystkim nie znaleziono żadnych śladów prowadzenia wojen. Nie ma właściwie grotów strzał, nie ma broni w tych wioskach. Co więcej, na tym murze są takie dziwne elementy, które wyglądają jak, można powiedzieć, schodki. Takie wystające kamienie, i to od, no, tej zewnętrznej strony. Czyli na logikę no rozwala to kompletnie obronną wartość tego muru.

Piotr: Jest hipoteza mówiąca, że te schodki, te stopnie, takie wystające kamienie służyły temu, żeby ten mur konserwować, żeby można było wejść, żeby go można było tam ponaprawiać i tak dalej. Również to wejście to jest tak naprawdę takie wycięcie w murze. No, można powiedzieć, że tylko taka, no nie wiem, nawet nie furtka, no tylko takie sobie podejście. Ono też średnio obronnie wygląda. Więc jedna z hipotez mówi, że ten mur pełnił funkcję taką, można powiedzieć, bardziej symboliczną, integrującą.

Piotr: Tu jeszcze później powstał drugi mur, który ogarniał kolejną część tej wioski w trakcie rozbudowy. Natomiast sama struktura jest kamienno-ziemna i bardzo solidna, więc trochę trudno powiedzieć, o co chodziło. Czy rzeczywiście mogło być tak, że oni zadawali sobie tyle wysiłku, żeby utrzymywać ten mur tylko ze względów symbolicznych? No, nie wiemy. W każdym razie wygląda dość imponująco. I tu szybko pojawia się tajemnicza Ola.

Ola: Tak, ja chcę tylko dopowiedzieć, że tym wejściem, którym sobie przed chwilą Piotrek tak swobodnie chodził, nie mogły wchodzić zwierzęta. One były trzymane na zewnątrz wioski. Nie w obejściu, nie w tych okrągłych domach, które wam przed chwilą pokazywaliśmy, tylko właśnie były na zewnątrz. I być może ten mur był jakąś formą ochrony przed tym, żeby te zwierzęta im po prostu do domów nie właziły.

Piotr: No, możliwe, tak, bo tu badano te wejścia odkryte i tam niewątpliwie zwierzęta tamtędy nie chodziły. Teraz jesteśmy na szczycie tego wzgórza, na którym to wszystko się rozgrywało. Dotarliśmy już do miejsca, gdzie są faktycznie stanowiska archeologiczne, odsłonięte. No bo na początku to były rekonstrukcje. Tam oczywiście też się znajdowały pewne elementy, jak chociażby ten mur. Natomiast tu już mamy to miejsce, gdzie no była najgęstsza wioska.

Ola: To prawda. Tutaj widać to, co odkryto rzeczywiście i nie nadbudowywano tego. I co istotne, w tych miejscach pod podłogami odkryto groby. Tak. Zmarłych chowano pod podłogą i, co ważne, chowano ich w taki sposób, że zanim ich pokryto właśnie jakimś materiałem typu piasek i tak dalej, to kładziono na nich kamień albo żarna. Trudno powiedzieć dlaczego. Może żeby nie wstali i nie próbowali funkcjonować wspólnie z rodziną.

Piotr: Antywampiryczne systemy.

Ola: Trochę tak to brzmi. Oczywiście nie przypisywałabym temu jakiejś magicznej funkcji. Tym niemniej oni wszyscy, ci ludzie, którzy tu żyli, przebywali, można powiedzieć, w jednych pomieszczeniach ze swoimi zmarłymi.

Piotr: Tak. Natomiast te pochówki pokazały jedną istotną rzecz. To znaczy, że większość grobów to były groby osób niedorosłych, szczególnie niemowląt, małych dzieci. Czyli mamy, znaleziono, co nie znaczy, że to są wszystkie, ale znaleziono i zbadano szczątki 243 osób, z czego 135 to właśnie są dzieci. Trudno powiedzieć, czy rzeczywiście można to przełożyć bezpośrednio, no, na dane o populacji, no bo mogło to być też związane z jakimiś zwyczajami pochówkowymi czy coś takiego. No ale wysoka śmiertelność niemowląt, małych dzieci była no dość dobrze udowodnionym historycznie standardem w tamtych czasach.

Piotr: Według szacunków, ale tu trzeba podkreślić, że to są szacunki robione metodami no sprzed ponad pół wieku, właściwie nawet już będzie bliżej 80 lat czy 70. Wtedy jak to badano, to oszacowano, że mężczyźni żyli około 35 lat, kobiety około 33. Mężczyźni mieli około metra sześćdziesięciu wzrostu, kobiety około metra pięćdziesięciu. Co zresztą też zdaje się znajdować swoje odwzorowanie w tym, jak najprawdopodobniej jaką wysokość miały wejścia do tych okrągłych domów.

Ola: No właśnie. A na tych szkieletach odkryto ślady chorób. Ale nie tylko chorób, bo tam były też ślady złamań zrośniętych, ślady po pasożytach, po chorobach zębów, ale też po szkorbucie, co zresztą też widać na uzębieniu. Ale dodatkowo odkryto u pięcioletniej dziewczynki na czaszce takie ślady, które z dużym prawdopodobieństwem świadczyły o tym, że chorowała ona na gruźlicę.

Ola: Otóż zmiany zapalne na wnętrzu czaszki, takie wgłębienia, sitowata konstrukcja, odbicie naczyń świadczą o tym. Zresztą prace naukowe na ten temat się ukazały, że ona mogła walczyć, ta dziewczynka, i przegrała tę walkę z gruźlicą. I to jest najstarszy w basenie Morza Śródziemnego, no, dowód na to, że ludzie tutaj chorowali na gruźlicę.

Piotr: Czy ta gruźlica została tu przywieziona? To w ogóle była choroba, która podążała w tych czasach za ludźmi praktycznie wszędzie. Mówiliśmy o pochówkach przed chwilą. No więc to jest tak, że te pochówki, które odkryto, wszystkie są niemalże takie same. To znaczy Ola mówiła o tym oczywiście, że tam są jakieś kamienie czy coś. Natomiast poza bardzo nielicznymi wyjątkami i to nie spektakularnymi, wszystkie te groby wyglądają podobnie.

Piotr: Wszyscy byli chowani w tej samej pozycji. Właściwie nie było żadnych darów. Właściwie tylko ta dziewczynka, która zmarła na gruźlicę, miała tam jakieś rogi zwierzęce dołożone. Więc to wydaje się świadczyć o tym, że nie było tutaj wyraźnych różnic, jeśli chodzi o zamożność albo jeszcze bardziej jeśli chodzi o taką pozycję społeczną.

0:50:04 Egalitarna wioska i jej opuszczenie

Ola: Co więcej, tę koncepcję potwierdza również to, że nie było ani żadnego większego domu, nazwijmy to domem wodza. Domy były budowane w taki sam sposób, wedle tego samego schematu. No, mogły liczyć, mieć średnicę od dwóch, tam nie wiem, do nawet 11 metrów, ale jakby tutaj się nic nie wyróżniało. Nie było też żadnego centralnego placu ani nie było miejsca, gdzie oni wszyscy by na przykład mogli składować swoje zapasy.

Piotr: Zresztą wszystkie domy zbudowane według tego samego wzoru, ale też często na obrysach starych domów. Narzędzia były robione w ten sam sposób, według tego samego modelu. No to, co się tu rzuca w oczy, to jest no, na tyle, na ile jesteśmy w stanie to stwierdzić teraz, oczywiście po upływie tych kilku lat, spora, no taka, nie wiem, równość, można powiedzieć. Ja wiem, że to śmiała teza, ale zaraz powiem, dlaczego ona może mieć swoje uzasadnienie.

Ola: Generalnie nie ma śladów po tym, że mieszkańcy tej osady wojowali. Nie ma żadnych grotów strzał ani nic, co by mogło świadczyć o tym, że byli z kimś w konflikcie. Owszem, polowali na zwierzęta. Robili wszystkie te rzeczy, które normalnie przyjęta kultura rolnicza wykonuje. Natomiast nie ma śladów po zburzeniu tej osady przez kogoś czy jakichś razów zadanych przez wroga.

Ola: Ewidentnie jest tak, że to, co tutaj zastali archeolodzy, no to jest erozja, opuszczenie domów. No i to, że tak naprawdę znaleźli tylko jeden ślad po pożarze. I to był właśnie ten ślad, który dał nam dowód tego, w jaki sposób oni robili te swoje dachy.

Piotr: Jeszcze na koniec właściwie tylko hipoteza. Są badacze, którzy ją wysuwali, ale ona też w jakimś stopniu trochę może pasować do tej opowieści. To znaczy wiemy, że społeczności łowiecko-zbieracze były społecznościami, które miały znacznie słabiej zaznaczoną hierarchię. Wynikało to głównie z tego, że nie było tam możliwości gromadzenia dóbr. To znaczy dopiero taki podział wyraźny, klasowy. Dziedziczenie, które też dawało bogactwo, to jest efekt tego, co się pojawiło w czasach, no, rolnictwa, kultur rolniczych.

Piotr: Można przyjąć taką hipotezę. Mówię – to nie ja to wymyśliłem – jak zwykle będą źródła w opisie odcinka. Są hipotezy mówiące, że ci cypryjscy osadnicy być może świadomie odrzucali taki standard rolniczego bogacenia się i podziału, że stanowili coś na kształt takiej, no dobra, użyję tego słowa, komuny wręcz, że być może ta migracja na wyspę była właśnie ucieczką od tego nowego, można powiedzieć. No bo rzeczywiście wprowadzenie rolnictwa miało oczywiście mnóstwo korzyści, miało też mnóstwo wad. Ale jedną z cech było to, że dawało bardzo silną nierówność społeczną.

Piotr: Być może. Znowu podkreślam, trzykrotnie: tylko hipoteza. Oni po prostu nie chcieli tego i wynieśli się tu i żyli tutaj w takim, no, bardziej odwzorowującym te dawne czasy społeczeństwie.

Ola: To ja jeszcze tylko dorzucę, że rzeczywiście te bogatsze społeczeństwa rolnicze miały tendencję do tego, że w momencie, kiedy się pojawiały nadwyżki, to pojawiała się kasta tych lepszych, tak? Tych lepszych, którzy rządzili tymi niżej uposażonymi. I wówczas też wykształcała się oprócz kasty rządzącej równoległa kasta kapłanów. I to widać na przestrzeni dziejów.

Ola: I ci kapłani również kontrolowali tę społeczność, która, no cóż, produkowała nadwyżki. Dzięki temu kapłani mogli wyżyć z tych nadwyżek, a sprawowali posługę w innym zakresie duchowym. A tutaj takich rzeczy nie było. Czyli albo tych nadwyżek było stosunkowo niewiele. Może też tak być, że tam po prostu nie było tych nadwyżek, w związku z czym ludzie żyli od pierwszego do pierwszego i nie mieli czym, jakby to powiedzieć…

Piotr: Wygodzić.

Ola: Bogacić i wykarmić tej kasty darmozjadów, która mogłaby na nich żerować.

Piotr: Oczywiście w społecznościach łowiecko-zbieraczych też byli kapłani, ale zupełnie inaczej funkcjonujący. To byli raczej szamani. To były raczej pojedyncze osoby, które pełniły z jakichś względów taką szczególną rolę w wiosce. Wiosce, no, nie w wiosce, w grupie, bo to nie była wioska, ale no nie było to związane z takimi korzyściami jak ci wszyscy kapłani do dziś, którzy no w jakimś stopniu funkcjonują na zasadzie, powiem, duchowego pasożytnictwa, tak to ujmę.

Piotr: Ja znowu jestem w słuchawkach, bo tak zaczęło wiać, że wolę kontrolować sytuację i wiedzieć, czy nam wiatr tutaj nie dmucha. Mamy tak zwanego dead cata, czyli martwego kota. Nie, nie robi się tego z kotów, ale to futerko powoduje, że słyszycie cokolwiek poza hurgoleniem wiatru.

Ola: I hurgoleniem autostrady, która jest tuż obok. W każdym razie tak sobie trwała ta osada na wzgórzu cypryjskim i trwała przez półtora tysiąca lat. Ja przypominam, że państwo polskie ma niewiele więcej niż tysiąc lat i półtora tysiąca lat to jest naprawdę kawał czasu.

Piotr: Zwłaszcza że tu mówimy o jednej wiosze, która sobie stała.

Ola: Była potężna, ale była to wiocha. No i nagle siedem i pół tysiąca lat temu ludzie stąd odeszli. Zasypali swoje domy ziemią, zostawili przełamane, rozbite figurki czy jakieś narzędzia na podłodze i odeszli. Czyli innymi słowy nie była to paniczna ucieczka, tylko spokojna decyzja o tym, że opuszczamy swoje domostwa.

Piotr: I dlaczego? No nie wiemy dlaczego. Nie ma co udawać. Tu archeolodzy kombinują jak koń pod górkę. Właśnie pod górkę. Natomiast może to była jakaś epidemia. Może. Może to była jakaś zmiana klimatu. Może już na przykład na tyle ten Cypr wysechł, że nie bardzo tu się dało funkcjonować według tego schematu. Zwłaszcza że jak już mówiliśmy, społeczność wydawała się być dość konserwatywna, jeśli chodzi o swoje zwyczaje. Przez te półtora tysiąca lat tu się za wiele nie zmieniło.

Piotr: Może to było wytrzebienie lasu, bo w tej chwili jak się jedzie przez Cypr, to to jest przede wszystkim, no tak jak już mówiliśmy, taka półpustynia, a tu kiedyś było naprawdę dużo lasów. I są informacje o tym, że mimo braku tych rdzeni z pyłkami wiemy, że to było zalesione i że zostało to mocno przetrzebione.

Ola: Zresztą zalesiony był cały basen Morza Śródziemnego i dopiero ludzie w czasach starożytnych wycięli drzewa, bo ich potrzebowali. No zresztą tak jak postępują wszędzie i zawsze. Od początku niemalże dziejów ludzkości. Więc sami sobie mogli zaszkodzić. Niewykluczone, że wiele czynników naraz nastąpiło. Tych, o których już Piotrek powiedział.

Piotr: To nie jest tak, że jak gdzieś był las, ludzie go wyrżnęli. Potem ludzie przestali wyrzynać las, to ten las wraca, tak? Na przykład cała Szkocja, o czym kiedyś opowiadaliśmy w jednym z odcinków, była zalesiona. Wycięto ją pod wypas owiec i potem nawet starano się przywracać te lasy. Natomiast…

Ola: Nadal się próbuje przywracać i to naprawdę nie idzie.

Piotr: To nie działa. Nie działa.

Ola: Jak się jedzie przez Szkocję, to czasami widać takie no żałosne próby odtworzenia lasu. No nie.

Piotr: No te przepiękne krajobrazy szkockie z tymi wzgórzami zielonymi i tak dalej to jest miejsce, gdzie był kiedyś las, a nie ma. No nie wiemy, dlaczego się wynieśli z tego Cypru. [? niepewne: Można nie wie.] Może im się ten kryzys społeczny zrobił. Może się okazało, że już dłużej takie funkcjonowanie w takiej komunie im nie działa. Nie wiem. To wszystko są domysły li tylko.

Piotr: No nic nie wskazuje na to, żeby to był jakiś kataklizm, jakieś coś super gwałtownego. Niewiele też wiemy o samych ludziach, bo w tym klimacie bardzo źle się zachowało DNA. Właściwie się nie zachowało, więc bardziej możemy wnioskować na podstawie śladów kultury, co tu się mogło dziać, niż na podstawie no właśnie tego, co wszędzie dobrze służy, czyli DNA.

0:59:05 Podsumowanie i słowo na dziś

Ola: A my dziękujemy wam za wysłuchanie i mam nadzieję, że obejrzenie przynajmniej tych rozległych fragmentów naszego podcastu, które staraliśmy się wam tutaj nagrać. I liczę na to, że ta opowieść wam też da trochę do myślenia, jak to w ogóle wyglądało w rejonie Morza Śródziemnego, czyli tam, gdzie się nasza również kultura narodziła przed tymi dziewięcioma tysiącami lat, a nawet jeszcze dawniej.

Ola: No bo to są takie czasy, których trochę człowiek głową nie ogarnia, a to naprawdę się dużo działo. Chociażby takie kamienne, murowane wioski się pojawiały i trwały całkiem długo, potem znikały. I ci ludzie gdzieś tam odeszli dokądś tam. No ale cóż, no wygląda na to, że warto wiedzieć nieco więcej o swojej własnej historii, no bo jakby nie patrzeć, no to jest również trochę nasza historia.

Piotr: Zdecydowanie ta sama cywilizacja. To, co za nami tutaj widzicie, to jest właśnie stok. Gdzie, no, wiem, że na filmie tego tak dobrze nie widać, ale są poodsłaniane te konkretne domy. Tu zresztą za Olą jest taki największy dom, naprawdę już o dużej średnicy, który miał w dodatku wewnątrz kolumny. Myśmy wczoraj, jak oglądaliśmy plan tego domu, mieliśmy taką rozkminę, że na litość boską, po co oni robili tyle tych kolumn, skoro one zajęły połowę przestrzeni domu?

Ola: Tak. Nastawiali i chyba musieli się tam przeciskać koło nich. Nie wiem, może byli bardzo szczupli.

Piotr: Może lubili. No słuchajcie, nie ustaliliśmy z Olą słowa na dziś. Ja mam dwie propozycje. To może być albo Cypr, albo oliwki, bo tu jest dużo drzew oliwnych, więc może być.

Ola: Tak, pełna zgoda.

Piotr: Wybierzcie sobie.

Ola: Dziękujemy wam bardzo, że dotrwaliście do tego momentu. Przypominamy, że jeżeli macie ochotę, to oczywiście warto nas zasubskrybować. Warto też nas wesprzeć również dobrym słowem, ale nie tylko, bo na przykład w serwisie Patronite można nam coś dorzucić do naszej skarbonki albo po prostu postawić nam kawę na Buycoffee.to, bo jak wiecie, kawę uwielbiamy. Również tutaj pijamy kawę po cypryjsku.

Piotr: Tak jest. A teraz trzymajcie za nas kciuki, ponieważ słońce jest już nisko, a zdaje się, że cała ta tutaj impreza była otwarta do 17:00. Jest już po 17:00, więc jeżeli ten podcast się ukazał, to znaczy, że wyszliśmy stąd i nie zeżarły nas w nocy meszki. No to dzięki.

Ola: To cześć.

Piotr: Cześć.

Ola: Pa, pa z Hirokiti.

Źródła