Podcast Crazy Nauka · odc. 50

Dlaczego warto być gotowym na atak zombie?

30-01-2024 · 84 min · Tematyczny, Codzienne sprawy, Mózg i psychologia

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

O tym, jak z atakiem zombie poradziłyby sobie Pentagon i CDC, czyli amerykańska agencja ds. kontroli chorób – bo “jeśli jesteś gotowy na apokalipsę zombie, to jesteś gotowy na każdą sytuację kryzysową”. Oraz jakie awaryjne zestawy ratunkowe gromadzą prepersi i w jakich sytuacjach mogą się one przydać.

Rozdziały:
(0:00) Cześć 🙂
(5:20) USA broni się przed zombie
(22:19) O 50. odcinku
(24:56) Wojsko, milicja i zombie
(38:18) Co to jest preppers?
(1:02:07) Przygotuj sobie zestaw

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Dlaczego specjaliści od katastrof i amerykańscy zwolennicy broni palnej lubią zombie?

Piotr: I co powinno się znaleźć w każdym zestawie prepperskim?

Ola: Jak w social mediach dorównać popularnością ślubowi księcia Williama z Kate Middleton? Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: Dziś opowiemy wam o tym, jak amerykańska agencja rządowa, której celem jest zapobieganie chorobom i skutkom katastrof, poradziłaby sobie z apokalipsą zombie. Oraz jakie są plany Pentagonu na wypadek ataku nieumarłych. Powiemy też, jakie żelazne zestawy awaryjne przygotowują polscy i amerykańscy preppersi.

Piotr: Co to są preppersi?

Ola: Jak twierdzą specjaliści, jeśli jesteś gotowy na apokalipsę zombie, to jesteś gotowy na każdą sytuację kryzysową. Taka mądrość życiowa na wstępie.

Piotr: Tak, a z mądrości życiowych to jest 50 odcinek naszego podcastu. Ja wiem, że dla wielu podcastów 50 odcinek to było setki lat temu. No ale prawda jest taka, że myśmy nagrywali co dwa tygodnie, a w ogóle mieliśmy dziurę, o tej dziurze jeszcze za chwilę.

Więc bardzo się cieszymy, że to 50 odcinek i że robimy regularnie i w ogóle. I trochę taka nam wyszła pętla, ale pętla to może nie jest najładniejsze słowo.

Ola: Wolta?

Piotr: Wolta, dobrze, domknięcie.

Ola: Nawiązanie.

Piotr: Nawiązanie, bo ten najnowszy odcinek, właśnie ten.

Ola: Który nagrywamy obecnie.

Piotr: Tak, ten. Nawiązuje mocno do pierwszego odcinka, w którym opowiadaliśmy właśnie o zombie i to od strony naukowej. Bardzo was do wysłuchania tego odcinka zachęcamy, jeżeli ktoś nie wysłuchał jeszcze.

Ola: Dla higieny sami go wysłuchaliśmy, żeby stwierdzić, czy on jest jeszcze straszny.

Piotr: Ale nie jest straszny.

Ola: No, ale okazało się, że jest całkiem niezły.

Piotr: Tak, ponieważ kompletnie nie pamiętałem co w nim jest. Znaczy widziałem jakie ogólne są zagadnienia, więc tak ze świeżą głową podszedłem. Poza tym, że jakość dźwięku jest chyba gorsza niż teraz.

W każdym razie na pewno szumi bardziej. Można by zrobić remaster, ale mnie potwornie denerwuje. Na przykład masz płytę z 91 roku, po czym jest 7 razy remasterowana.

Więc datę ma na przykład 2017 i generalnie i tak dalej. Więc nie będziemy remasterowali.

Ola: Tak, akurat 2017 to był rzeczywiście nasz pierwszy odcinek. Kolejny odcinek miał powstać po tygodniu, a powstał już po niemal roku. A potem były jeszcze 4 lata przerwy.

I już w 2022 zaczęliśmy regularnie nagrywać nasze podcasty.

Piotr: Możemy śmiało powiedzieć, że zaczęliśmy nasz podcast nagrywać w 2017 roku. Chociaż to nie będzie zbyt uczciwe. Więc w ten sposób właśnie.

Ola: Słuchajcie, a jeśli cenicie to, co tutaj robimy w tym naszym podcaście, to może rozważycie wsparcie dla nas. Takie wsparcie pozwoliłoby nam bardziej skupić się właśnie na podcastach, dając nam większą swobodę w ich tworzeniu. Jeżeli chcielibyście coś wpłacić, to link do naszego Patronite znajdziecie w opisie odcinka.

Piotr: Będzie nam bardzo miło. To dla nas naprawdę ważne i przydatne. No i jeszcze powinniśmy dodać, że jesteśmy obecni przecież na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Ola: I tych nieliczących się również.

Piotr: Właśnie. A teraz tak, jedno zobowiązanie takie moje wewnętrzne, ponieważ mówiliśmy o japońskiej misji SLIM i o tym, że wylądowała i nie wiadomo trochę, co się z nią dzieje i tak dalej. Więc szybciutki update, ponieważ zgodnie z tym, czego Japończycy się spodziewali i co zapowiadali, sonda ożyła.

Miała ożyć 31, ożyła już chyba 29 albo lat wcześniej.

Ola: Sonda zombie troszkę, tak mi się skojarzyło.

Piotr: Tak, troszkę sonda zombie. 29 stycznia zaczęła łapać, zgodnie z przewidywaniami, światło słoneczne. Ale też w międzyczasie wyjaśniła się sprawa, dlaczego tak wylądowała, jak wylądowała.

Otóż przewróciła się. To znaczy, jak to niektórzy piszą, na nosie wylądowała. Na ryj spadła, jakkolwiek to nazwiemy.

W każdym razie to nie jest ta pozycja, w której się miała znaleźć. Przez to te panele słoneczne nie były skierowane tak, jak powinny być. Ale nie zmienia to faktu, że wylądowała, działa.

Co więcej, działają to takie fikuśne robociki, które wyrzuciła przed samym lądowaniem. I właśnie z tych robocików zostały przesłane zdjęcia. Więc ona wygląda jak duża, złocista, źle postawiona lodówka.

Będzie link do zdjęć.

Ola: Japońska lodówka na Księżycu.

Piotr: Być może się fajtnęła dlatego, że przy lądowaniu jeden z silników jej odpadł. Ale jeszcze tego nie do końca nie wiemy. Więc tylko czułem się zobowiązany do aktualizacji.

Wielki japoński sukces. Jak ktoś chce posłuchać więcej na ten temat, to więcej właśnie było w odcinku 49. Tym tak zwanym krótszym.

0:05:20 USA broni się przed zombie

Ola: A to, o czym dzisiaj nie będziemy mówić, to może zajawię na początku. To historia w ogóle tego, skąd się bierze określenie zombie. Jaki to miało związek z wierzeniami Voodoo.

Piotr: I nie będziemy też mówić o zwierzętach. O zombie wśród zwierząt.

Ola: Tak, bo o tym właśnie jest ten pierwszy odcinek naszego podcastu, który pochodzi z 2017 roku.

Piotr: Serio warto dosłuchać.

Ola: Posłuchajcie tego, bo to jest naprawdę ciekawe.

Piotr: My takie mądre rzeczy mówiliśmy wtedy, prawda? Jak człowiek słucha i myśli, jak fajnie mówią.

Ola: No ale tutaj odwołujemy się do historii, która też pojawiła się w tamtym podcaście, ale była tylko muśnięta. A tu chcemy ją rozwinąć. Chodzi o wiosnę roku 2011, kiedy to CDC, czyli Centers for Disease Control and Prevention, czyli rządowa agencja amerykańska, która ma zapobiegać chorobom.

Piotr: Sporo było przy okazji pandemii.

Ola: Tak, ona była głośna. I nie tylko chorobom, ale też skutkom katastrof naturalnych. O tym będzie dzisiaj dużo.

I ta agencja, bardzo poważna i rządowa, opublikowała wpis na blogu oraz tweeta na temat przygotowań do apokalipsy zombie. I na oficjalnych stronach CDC pojawił się również komiks pod tytułem Preparedness 101. Zombie pandemic.

I tak zrobiło się trochę dziwnie. Ten komiks był taki komiks rozrywkowy, w którym bohaterowie Todd, Julie i ich pies Max stawiają czoła zarazie, która zamienia ludzi w zombie.

Piotr: Czyli klasyczny scenariusz.

Ola: Klasyczny scenariusz, ale przy tej okazji CDC przemyciło bardzo dużo takich mocno edukacyjnych wątków. A dlaczego to zrobiło? Bo akurat zbliżał się sezon huraganów właśnie w 2011 roku.

I grupa CDC, która była odpowiedzialna za przygotowanie Amerykanów na wypadek klęsk żywiołowych i pandemii, o tym za chwilę jeszcze, szukała sposobu, żeby dotrzeć ze swoimi komunikatami do możliwie jak najszerszej grupy ludzi. No i traf chciał, że trwała akurat dyskusja o skutkach trzęsienia ziemi w Japonii i awarii elektrowni Fukushima. Pamiętacie, to był marzec 2011 rok.

I akurat CDC w tym kontekście zapytało na swoim Twitterze, na jakiego rodzaju sytuacje kryzysowe są przygotowani ludzie, którzy obserwują profil CDC i jaką taktykę tych przygotowań stosują. No i kilka osób podjęło pod tym tweetem temat zombie. Przygotowania się na atak zombie i tak to wszystko się zaczęło.

I w ogóle ten wątek zombie w odniesieniu do popkultury to jest niezwykle bogaty zbiór różnych dzieł filmowych i nie tylko dzieł, ale również całkiem niezłych gniotów. I Dave Daigle, zastępca dyrektora do spraw komunikacji CDC, stwierdził wówczas, że przygotowanie się na klęski żywiołowe i zagrożenia zdrowia publicznego nie są najbardziej seksownymi tematami. W związku z czym uznali, że seksowny będzie temat zombie i się nie pomylili.

Tak naprawdę tematyka zombie jest dosyć długo poruszana. Myśmy w tym pierwszym naszym podcaście mówili o filmie z lat dwudziestych czy trzydziestych. Natomiast dla naszej świadomości chyba najbardziej istotna jest noc żywych trupów.

I to był horror z 68 roku, ale potem był remake, który już nas spotkał. We mnie wzbudził różne straszne odczucia i potem…

Piotr: W ogóle jesteś wrażliwa na takie…

Ola: Tak, ja za horrorami nie przepadam, a już zwłaszcza za horrorami dotyczącymi zombie.

Piotr: Właśnie, to od razu prośba, bo ja już się załamałem, bo my z naszą córką Leną, to znaczy Lena i ja, próbujemy obejrzeć jakiś horror, który nas naprawdę przestraszy. I już przelecieliśmy przez listę wszystkich strasznych horrorów. Jak ktoś ma pomysł na naprawdę straszny horror, definicja jest taka, że jak w nocy się obudzę na siku, to mam się bać pójść do ubikacji.

To poproszę o podesłanie podcasty małpka.crazy.nauka.pl albo gdzieś w komentarzu.

Ola: Tylko ostrzegam, że Piotrek i Lena są zupełnie niereformowalni, bo oni się śmieją na większości horrorów.

Piotr: Nie, ale my się bardzo dobrze bawimy i oglądaliśmy dużo, mnóstwo dobrych, naprawdę dobrych filmów, które są definiowane jako horrory, które są świetne, tylko nie są straszne. Ale dobra, nie o tym mamy gadać.

Ola: Był w 2009 roku Zombieland. To była komedia. Potem od 2010 roku był emitowany serial The Walking Dead i to był ten moment, kiedy ten serial zyskiwał największą popularność i właśnie na fali tej popularności CDC wyskoczyło z tematami zombie.

No i rok 2013, to już jest nieco później, World War Z.

Piotr: Oczywiście to jest szybki przejazd tylko przez te zagadnienia, dlatego, że tych filmów, seriali było znacznie, znacznie więcej. Mniej i bardziej udanych, jakieś iZombie i tak dalej. Ja chciałem jeszcze się odnieść do World War Z.

To było w pierwszym odcinku, ale ja tylko krótko powiem, że jeżeli ktoś widział film…

Ola: Ja bardzo lubię ten film.

Piotr: Ja od razu mówię. Ja go też lubię, natomiast on jest taki trochę nie za mądry. Jest bardzo efektowny, bardzo dynamiczny i tak dalej.

Ja trochę…

Ola: W ogóle filmy o zombie nie są zbyt mądre, powiedzmy sobie szczerze. Wiesz co?

Piotr: Dobra, możemy dyskutować na ten temat. The Last of Us?

Ola: No dobra.

Piotr: Dziękuję właśnie. Więc jest książka napisana przez niejakiego Maxa Brooksa. Max Brooks.

Z tych Brooksów. Tak, to jest syn Mela Brooksa. I on napisał książkę właśnie World War Z.

I ta książka jest znakomita i nie ma nic wspólnego z filmem. To znaczy ma z filmem tyle wspólnego, że jest o zombie i że jest to ogólnoświatowy… To żaden spoiler.

Ogólnoświatowa inwazja zombie.

Ola: No pandemia, tak?

Piotr: Pandemia. Natomiast książka jest znakomitym i właśnie jest mądra, bo jest znakomitym takim studium, można powiedzieć, political fiction trochę, jest społeczna.

Ola: Tak, poszukiwanie pacjenta zero.

Piotr: I jest naprawdę świetna. Jeżeli ktoś nie czytał, to bardzo serdecznie polecam. To nie jest horror, tak?

To znaczy tam nie będziecie się bali wstawać na siku. Świetna, świetna książka. Bardzo ciekawa, bardzo dobrze napisana.

Co zresztą się zorientowałem dosłownie wczoraj. Max Brooks wydał jeszcze taką książkę, The Zombie Survival Guide, Complete Protection from the Living Dead. I to jest książka, ja myślę, że ona była zrobiona na fali popularności tego World War Z, takie wiecie, odcinanie kuponów.

Natomiast okazuje się, że odwrotnie, że on najpierw napisał ten przewodnik przeżycia w zombie. Stworzył tak naprawdę pewien świat, w którym się różne rzeczy dzieją lub nie dzieją. I tam jest dobrze opisane, skąd się ta zaraza wzięła, jaka broń jest skuteczna, jaka nie jest, jak gdzie się kryć.

Ola: O broni jeszcze dzisiaj będzie.

Piotr: Tak. Jakie środki transportu są właściwe, a jakie nie. Bardzo jest tutaj dużo nieoczywistych rzeczy.

Jest też dużo rzeczy dotyczących przygotowania na tę inwazję. Ja tą książkę kupiłem za jakieś grosze. Nieużywaną, nówkę sztukę w antykwariacie anglojęzycznym w Warszawie.

I jest naprawdę bardzo fajna. I dopiero z niej wykwitł właśnie ten, wykwitła ta książka, ten World of Zed. I to jest, naprawdę jeszcze raz polecam.

A jeszcze z rzeczy, które absolutnie nam się spodobały z Leną, to jest Duma i uprzedzenie i zombie. Film z 2016 roku, który ma naprawdę marne oceny i już w ogóle tego nie rozumiem, bo Duma i uprzedzenie jest no strasznym klasykiem, znaczy w strasznym znaczeniu bardzo klasycznym. To jest dobra na pewno opowieść, natomiast dodanie do tej opowieści zombie zdecydowanie ją zdynamizowało.

Jak ktoś ma, tak powiem, poczucie humoru i trochę dystansu.

Ola: Absurdalne, prawda?

Piotr: Nawet nie, bo to nie jest wygłup. To jest tak po prostu, że to jest opowieść z Dumy i uprzedzenia, jak najbardziej. Tyle tylko, że w tym wszystkim się jeszcze pojawia wątek zombie.

I jak dla mnie, zrobili to bardzo zgrabnie. Ja lubię takie wolty, więc jeżeli ktoś będzie miał ochotę, to też zdecydowanie polecam. No i oczywiście nie można, już wspomniałem, nie można pominąć Last of Us, czyli wybitnej gry, z której powstał moim, naszym zdaniem znakomity serial.

Więc to jest też wątek zombie bardzo obecny. Więc warto pamiętać o tym, że rzeczywiście te stworzenia cały czas są obecne w naszej kulturze. To jest w ogóle bardzo ciekawe, dlaczego one są takie atrakcyjne, można powiedzieć, dla tych wszystkich opowieści.

Ja nie będę się bawił w jakieś psychologizowanie, ale nie wiem.

Ola: Może kulturoznawcę trzeba by o nim zapytać.

Piotr: Można zapytać. Zapytamy. O, może Marcina Napiórkowskiego zapytamy.

On jest dobry w te klocki.

Ola: W ogóle to, jak już nawiązujemy do Marcina Napiórkowskiego, to podejrzewam, że będzie mówił o tym, że o zombie są fajne opowieści i te opowieści nam łatwo wchodzą w głowę.

Piotr: Dlaczego właśnie o zombie? To mnie interesuje, przecież masz tyle różnych innych. Wampiry nie mają takiej pozycji jak zombie.

Mają inną zupełnie, ale…

Ola: Mają też mocną.

Piotr: No mają. Ja nie mówię, że mają niemocną, ale zupełnie inaczej są osadzone. No dobra, no dobra.

Ola: Wracając do tematu CDC, czyli tej amerykańskiej agencji, która ma zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób. Kiedy opublikowała te swoje wpisy o zombie, jej strona natychmiast padła pod obciążeniem naprawdę ogromnej liczby wyświetleń. No i opublikowała również tweeta, tak jak wspominałam.

I treść tego tweeta to, jeśli jesteś gotowy na apokalipsę zombie, to jesteś gotowy na każdą sytuację kryzysową. No i ten tweet w ciągu jednego dnia spowodował stukrotne zwiększenie liczby obserwujących profil CDC na Twitterze. Tak, wtedy to był jeszcze Twitter, nie X.

A w ciągu tygodnia do ponad miliona. No i już pierwszego dnia tweet, ten wpis na blogu, miały około 200 milionów wyświetleń, a po tygodniu 3,3 miliarda.

Piotr: Miliarda?

Ola: Tak, podaje. Więc to rzeczywiście zadziwiające, chociaż być może nie, jak zaraz sobie ten temat rozwiniemy. No i CDC z ogromną satysfakcją stwierdziło, że tweety dotyczące apokalipsy zombie miały porównywalną widownię z liczbą obserwujących Royal Wedding, czyli ślub księcia Williama i Kate Middleton.

Piotr: Zdecydowanie apokalipsa zombie jest ciekawsza.

Ola: Też tak uważam. No i tutaj zaczęły się mnożyć różne opracowania naukowe związane z tym, jak popularyzować temat przygotowań na wypadek katastrofy. Różne pojawiły się artykuły ze wskazówkami etycznymi dotyczącymi sposobów zabijania zombie.

I nawet jeden z bioetyków, Daniel O'Connor z Berman Institute of Bioethics na Johns Hopkins University, przeprowadził analizę tego, do jakiego momentu daną osobę można uważać za człowieka, a kiedy już nie. I jak można zabić zombie w sposób moralnie akceptowalny. No i podnoszono tematykę zombie jako zwalczanych mniejszości.

I tutaj pojawiały się głosy etyczne mówiące o tym, że podczas pandemii mogą być takie ruchy, które będą jakby potęgowały uprzedzenia wobec osób chorujących. I być może zombie należałoby traktować jako taką grupę zagrożoną tym wykluczeniem.

Piotr: Ja zaryzykuję taką tezę, że właśnie jest dokładnie odwrotnie. Moim zdaniem atrakcyjność zombie jako przeciwników, jako opowieści polega na tym, że oni wyglądają jak ludzie, ale w ogóle tymi ludźmi nie są. Na przykład w przeciwieństwie do wampirów, które są postaciami tragicznymi, często gdzieś się tam ślimaczą po kątach i dramatyzują, to zombie to jest bezmyślna, czysta przemoc.

Zależnie od opowieści idąca wolno albo szybko, zazwyczaj nieuchronnie i trudna do zepsucia, ale można z czystym sumieniem je rozwalać bez właśnie jakiegoś snucia się bioletycznego.

Ola: No tak, ten wątek będzie tu jeszcze podnoszony i to bardzo mocno. Natomiast wracając do tego, co CDC i co ono w ogóle miało na myśli, bo oprócz tych wskazówek, które dotyczyły samych zombie i zwalczania ich ataków, te dokumenty, ten komiks, również wpis na blogu po prostu zawierały normalne, klasyczne zalecenia dotyczące przygotowania standardowego zestawu ratunkowego i opis dróg ewakuacji w razie ewentualnej katastrofy.

Piotr: Tak, o tym jeszcze będziemy mówili, to od razu zapowiadam.

Ola: I tutaj wielokrotnie specjaliści podkreślali, że te wskazówki sprawdzą się równie dobrze w przypadku powodzi, czy trzęsienia ziemi, czy huraganu, czy epidemii. No i tutaj to robi się mało śmieszne. Bo to był rok 2011.

Piotr: Jak myśmy nagrywali w 2017 nasz pierwszy odcinek, to tam też mówimy o epidemii, mówimy o jakimś SARSie i tak. Ja cię proszę, żebyś przypomniała, co to jest ten SARS.

Ola: Tak, co to jest SARS, że 2003 rok.

Piotr: To były czasy szczęśliwej niewinności. Więc faktem jest, że w tej chwili się zrobiło mało śmiesznie. Póki co apokalipsy zombie nic nie zapowiada.

To znaczy nie bardzo znamy mechanizmy, które by mogły wywołać taki efekt zombiowy. Faktem jest, że rzeczywiście wtedy mówienie o epidemii było takim zjawiskiem raczej ciekawostkowym. Ja jestem bardzo ciekaw, czy w ogóle powstaną w najbliższym czasie jakieś filmy o epidemiach, tak jak była taka moda.

Ola: Contagion, pamiętasz?

Piotr: Tak, my już mówiliśmy wiele razy o nim. Wspominali, że to jest naprawdę dobry film i naprawdę przerażający.

Ola: To jest o takiej grypie na sterydach. Był świetny film, ale zaczęliśmy go oglądać na początku pandemii i odpadliśmy momentalnie. Nasze dzieci były przerażone.

Właściwie nie wiem, dlaczego myśmy to zrobili.

Piotr: Ja myślę, że to nie był zły pomysł, ale okej, dobra. W każdym razie wracając do tematu, nie wydaje mi się, żeby w najbliższym czasie takie filmy mogły powstawać. I też trochę ten temat pandemii tu jest bardziej, inaczej obecny.

Jeszcze będziemy chcieli powiedzieć wkrótce o prepersach. To jest też temat właśnie przygotowywania się do różnych tego typu zjawisk. I zwróćcie uwagę, oczywiście link do komiksu, tego, o którym Ola mówi, znajdziecie w opisie odcinka.

Warto sobie ten komiks przeczytać. On jest prostą angielszczyzną, zrobiony bez problemu można. Jest narysowany nieźle, choć nie rewelacyjnie.

Ola: Jak widzę rysowane stopy i dłonie, to odpadam. Ale to mam nadzieję, że tutaj przeżyjecie to jakoś.

Piotr: Taka stylistyka. Więc zwróćcie uwagę, czytając to, że to jest coś, co powstało dawno temu, a przede wszystkim przed pandemią. Myślę, że to jest jednak w tej kwestii taka bardzo gwałtowna linia, która to bardzo wyraźnie rozdziela.

0:22:19 O 50. odcinku

Ola: I to jest ten moment, kiedy chcemy tutaj rzucić temat, żebyście mówili innym o naszym podcaście, żebyście komentowali w naszych mediach społecznościowych.

Piotr: Co robicie?

Ola: Bo my nie tylko mamy podcast, jak może wiecie, ale również prowadzimy bloga crazynauka.pl Mamy również na Facebooku konto, na Instagramie, na TikToku, na threadsach. Nie mamy tylko na X. Mamy, ale nie używamy, bo nie jesteśmy w stanie.

Piotr: Wszystkiego nie da rady. Pytaliśmy ostatnio w ankiecie na Spotify'u o gadżety. Czy bylibyście zainteresowani?

Bardzo dobrze, szczerze, spora część ludzi powiedziała, że nie byłaby zainteresowana. Natomiast wśród tych rzeczy, które budziłyby wasze zainteresowanie, potencjalnie są kubeczki. My mamy wzór kubeczków gotowy i musimy tylko ustalić z ludźmi od naszego sklepu, czy te kubeczki można w prosty i szybki sposób wprowadzić.

Tutaj dwa nawet stoją. Potem wam gdzieś podrzucimy na jakimś zdjęciu. Jeżeli wam się spodobają, to super.

Ola: My mamy swój sklep na platformie Kreatorium razem z Astrofazą. Link do tego sklepu znajdziecie w opisie odcinka. No i tam są na razie dwa wzory koszulek, ale szykuje się zwiększenie wyboru, asortymentu, więc będziemy dawali znać.

Piotr: Ponieważ to jest 50 odcinek, więc tak sobie pomyśleliśmy, że z tej okazji może by się dało zrobić coś takiego, żeby mieć z wami jakiś bliższy kontakt, taki bezpośredni, bo mamy oczywiście, tak jak Ola powiedziała, wszelkie sociale w różnych miejscach, natomiast moglibyśmy coś takiego specjalnie podcastowego zrobić. Tu mamy parę pomysłów. To mogłoby być na przykład grupa na Facebooku, taka tylko zamknięta.

Mogłoby być czat na Instagramie. Tam się teraz pojawiły takie czaty, które może są mało czatowe, bo głównie nadaje twórca, ale można tam różne fajne rzeczy wrzucać, takie jakby bardziej insajderskie. Może to konto na tych threadsach, czyli na facebookowym czy instagramowym bardziej odpowiedniku Twittera, a może jeszcze coś innego.

Jeżeli macie jakieś preferencje, jeżeli chcielibyście w czymś takim brać udział, jeżeli chcielibyście, żeby takie konto istniało, to w takim razie dajcie nam znać. Będzie ankieta na Spotify, a jeżeli macie jakieś inne pomysły, to zawsze można w komentarzach albo na podcasty małpka.crazy.nauka.pl pisać. Bardzo prosimy.

Ciekawi jesteśmy po prostu, czy takie coś was w ogóle może zainteresować.

0:24:56 Wojsko, milicja i zombie

Ola: No i wracamy do tematu zombie i katastrof naturalnych, bo nie mam, niemal w tym samym czasie, co CDC, dokument będący opisem strategii radzenia sobie za takim zombie, i opublikował nie kto inny, jak Departament Obrony Stanów Zjednoczonych, czyli Pentagon. Dokument nosił tytuł Przeciwdziałanie i dominacja nad zombie oraz kryptonim CONPLAN 8888-11. Brzmi to bardzo poważnie i zaczynał się jeszcze dla podbicia uwagi od oświadczenia, ten plan wcale nie jest żartem.

Piotr: Dzięki Pentagonie.

Ola: A potem na 30 stronach był przedstawiony zarys różnych strategii związanych z atakiem zombie. No i to tak naprawdę, to nie był żaden oficjalny dokument, tylko to był plan szkoleń prowadzonych w latach 2009-2010. Taki został stworzony przez oficerów z jednego z dowództw operacyjnych Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, którzy wpadli na pomysł wykorzystania hipotetycznego ataku zombie w systemie planowania strategicznego na wypadek katastrofy.

Piotr: Czyli znowu zombie jako nośny temat.

Ola: Tak, nośny temat. Dzięki temu powstał taki szablon szkoleniowy, który dotyczył planowania rzeczywistych operacji na dużą skalę, właśnie w sytuacjach awaryjnych, w sytuacjach katastrof. No i to obejmowało strukturę dowodzenia, rozpoznanie, zapewnienie dostępu do opieki medycznej czy przywrócenie potem po wszystkim gospodarki do życia.

Piotr: Muszę powiedzieć, że to brzmi wybitnie podejrzanie.

Ola: Taka gra strategiczna.

Piotr: Dwie agencje, znaczy jedna agencja i jeden departament w podobnym czasie publikują duże dokumenty o zombie i mówią, o tak właściwie to wcale nie takie zombie, ale tak wyszło.

Ola: To ktoś by powiedział przypadek? Nie sądzę. I tu oczywiście pojawiły się głosy mówiące, że coś w tym jest.

Tak, musi być. Tylko co. Tylko co.

O tym jeszcze za chwileczkę. Natomiast Pentagon tłumaczył, że tak naprawdę to jest taki bardzo dobry wzór do tego, żeby rozwijać różne scenariusze właśnie związane z przeciwdziałaniem jakiejś katastrofie. Ale to jest taki bezpieczny wzorzec, dlatego, że nikt się nie obrazi.

Nie ma żadnego państwa, które jest wrogiem. Nie ma państwa, które mogłoby wziąć taki dokument i stwierdzić, że Stany Zjednoczone szykują sobie kampanię przeciwko naszej Korei Północnej albo Iranowi i w związku z tym my podejmiemy działania dyplomatyczne na forum międzynarodowym. Będziemy protestować, że taki plan w ogóle powstał.

Piotr: Ale też muszę ci powiedzieć, że tak mnie naszło, że zwróć uwagę, że to jest też bardzo dehumanizujące wrogów. Bo o ile czysta walka z zombie w jakiejś grze, to jest po prostu napierdzielanka, rozwalanie [? niepewne: łbów] i tak dalej. O tyle, jeżeli przedstawiamy potencjalnego przeciwnika jako zombie, no to absolutnie dehumanizujemy, czy to będzie jakiś kraj czy jakaś inna grupa.

Trochę to jest przerażające.

Ola: Słuszna uwaga. I w ogóle ten temat zombie okazał się wcale nie tak bezpieczny, jakby się wydawało tym, którzy zaczęli sobie go używać do własnych celów. Pojawiły się nieprzewidziane konsekwencje przygotowań do ataku zombie, które rozrosły się w duży ogólnoamerykański, a potem ponadamerykański ruch.

Bo ludzie zaczęli od razu pytać o to, jakiej broni użyć przeciwko zombie.

Piotr: Amerykanie pytają co o broń.

Ola: Ciekawy wątek.

Piotr: Podcast amerykański to parę razy podnosił.

Ola: Tak. No i CDC bezpiecznie odpowiadało. Jesteśmy ośrodkiem zdrowia publicznego.

Więc nie będziemy polecać żadnego typu broni.

Piotr: Pentagon już chyba tak nie mógł odpowiadać.

Ola: Pentagon milczał i w ogóle się nie wypowiadał. Natomiast ten temat został szybciutko przytulony przez National Rifle Association.

Piotr: NRA.

Ola: Amerykańska organizacja, która propaguje prawo do posiadania broni palnej przez każdego obywatela.

Piotr: Robi to w sposób absolutnie skuteczny. Skuteczny, a jednocześnie nie powiem, co robi z logiki, bo się nie będę wyrażał. Ale ich narracja jest zupełnie pod prąd badaniom wszelkim.

Wiedzy takiej naukowej na temat przyczyn strzelanin i w ogóle skutków użycia broni.

Ola: Generalnie chodzi o to, że jeżeli są kolejne strzelaniny, które jak wiadomo w Stanach Zjednoczonych są plagą strzelaniny w szkołach, to trzeba ludziom dać więcej broni palnej, żeby zapobiegać dalszym strzelaninom.

Piotr: Jedna z głupot w skrócie. Troszeczkę ostatnio osłabła skuteczność NRA, ale warto sobie zdawać sprawę, że jest to jedna z najsilniejszych grup lobbystycznych w Stanach Zjednoczonych.

Ola: No więc zombie stały się takim centralnym elementem reklam broni właśnie wykorzystywanym przez NRA. No i stanowiły w tamtym okresie główną część, główny temat corocznych konwencji tego stowarzyszenia, tej organizacji. No i na fali tego entuzjazmu bronią zombie i tym jak będziemy te zombie zabijać powstały takie ruchy społeczności, survivalowców, takich bojówkarzy, którzy udawali, że właśnie skupiają się na walce z zombie, które wiadomo, jak wiadomo zombie czai się na każdym amerykańskim przedmieściu.

I teraz przeczytam kilka nazw takich organizacji, które wówczas powstały. Ja nie wiem, czy one jeszcze, wciąż jeszcze istnieją, natomiast tak. Milicja przeciwko zombie w Kansas.

To są takie tłumaczenia dowolne. Zjednoczony wysiłek oporu przeciwko zombie. Rednecks walczący z zombie.

Zespół wyeliminowania i przetrwania zombie. Eskadra szturmowa pośmiertna i Departament obrony zombie USA.

Piotr: Tak, to są rzeczywiście główny problem społeczny Stanów Zjednoczonych jest ta obecność zombie na przedmieściach.

Ola: Jeszcze była, pojawiły się jeszcze, poszli niektórzy jeszcze o krok dalej, ponieważ nie dość, że właśnie zbroili się przeciwko zombie, to jeszcze stworzyli coś na kształt cosplayu. Oczywiście jakby im to powiedzieć, to by chyba umarli z oburzenia.

Piotr: Przebierali się za zombie?

Ola: Nie, zbroili się. Ich stroje były zupełnie stylizowane na to, jakby należało wyglądać w starciu z zombie. Modyfikowali sobie, tuningowali samochody, tak, żeby one były tak opancerzone, żeby żadne zombie nie zdołało się do nich przedostać.

No w ogóle jakiś cyrk. To takie mieszanka survivalu i cosplayu. U.S. Zombie Outbreak Response Team, ZORT. To skrót i teraz przeczytam, co oni w materiałach swoich promocyjnych pisali, bo to też jest, to jest właśnie temat do dyskusji. Zombie może oznaczać wszystko. Od osoby zarażonej w skutek wybuchu pandemii po szalonego wariata, przestępcę lub gangstera, który chce skrzywdzić twoją rodzinę i ukraść twoje jedzenie.

Piotr: Robi się gęsto. W kontekście tego, że ostatnich wypadków sprzed paru miesięcy, gdzie ktoś na przykład pomylił domy i zastukał mnie do tego domu, co trzeba, w związku z czym został zastrzelony, dosłownie, to nieźle pokazuje, jak bardzo im odjechał peron i wszystkie inne rzeczy. To niestety problem Ameryki.

Wiadomo, że nie cała Ameryka taka jest.

Ola: Ale ten powszechny dostęp do broni w bardzo wielu Stanach jest absolutną zmorą, ale to nie jest temat na dzisiejszy podcast. Ciąg dalszy był na przykład na Florydzie w 2014 roku. Władze stanowe zaproponowały coś na kształt ustawy związanej z apokalipsą zombie jako nazwę projektu, który umożliwiłby obywatelom noszenie broni palnej bez pozwolenia w sytuacji awaryjnej.

Florydamen, jak zawsze wchodzi tutaj. Pozdrawiamy znowu podcast amerykański o Florydamen. No i jakby wisienką na torcie w tym wszystkim będzie badanie przeprowadzone w 2015 roku, które wykazało, że 2% dorosłych Amerykanów uważa, iż najbardziej prawdopodobny scenariusz apokaliptyczny będzie spowodowany właśnie przez zombie.

Piotr: 2% to jeszcze nie tak źle jak na amerykańskie różne odpały. Wiesz co, jakbyś tak powiedziała, nie byłbym bardzo zaskoczony. Właściwie wchodzimy na temat prepersów.

Już spadło to słowo. Kto to są ci prepersi?

Ola: To nie są ci, którzy przebierają się za bojówkarzy przeciw zombie i sobie samochody obijają blachami zombie-odpornymi?

Piotr: Niekoniecznie, chociaż tu są płynne granice bardzo. W ogóle ten ruch preperski od przygotowywania się, powiedzmy, to jest ruch, który uważam, że bardzo ciekawy. To są ludzie, którzy…

Ola: którzy zawsze w filmach katastroficznych mają przygotowany schron i tam całą infrastrukturę i oni jako jedni z ostatnich zostają pokonani.

Piotr: To jest ten najbardziej ekstremalny przypadek.

Ola: Albo są tą jedyną nadzieją ludzkości.

Piotr: To jest ten najbardziej ekstremalny przypadek, czyli ktoś, kto po prostu okazuje się, że jak dwa razy klaśnie i gwizdnie, to jego dom staje się bryłą stali pancernej i ze wszystkich stron okna się zatrzaskują i on tam ma zapasy na trzy tysiące lat i tak dalej. Ale nie, właśnie nie idźmy w tą stronę na razie, bo przede wszystkim to są ludzie, którzy się starają być przygotowani na nagłe, katastroficzne zdarzenia, które zmieniają zasady rządzące światem.

Ola: Społeczeństwem przede wszystkim.

Piotr: Nie tylko społeczeństwem, ale społeczeństwem też. Tym światem, jaki znamy. Mówię społeczeństwem, raczej cywilizacją w ten sposób.

Więc to oczywiście może być ta apokalipsa zombie wspomniana, ale tak jak powiedziałaś, to może być brak prądu, powódź, pandemia albo zamieszki w mieście, albo wojna. I znowu, lat temu, pięć albo dziesięć, to można sobie było hihihi robić, zwłaszcza tu u nas.

Ola: Tak, pandemia, wojna, a to wszystko albo mieliśmy, albo mamy wciąż.

Piotr: Więc zrobiło się mniej śmiesznie w tej kwestii. A przy okazji, rzeczywiście ten ruch preperski być może nie jest takim złym pomysłem. Jest fajny tekst, linki jak zwykle wiecie gdzie.

W tygodniku Interi tam jest taki dłuższy tekst o takich braciach, którzy są prepersami. I cytat króciusieńki. Wszystko co robię służy podniesieniu bezpieczeństwa.

Całość tych działań sprowadza się do tego, by być przygotowanym na wszystko co się da, a zarazem na nic konkretnego. No i właśnie, to jest istota tu. Oni wcale niekoniecznie się szykują na jakąś jedną konkretną rzecz.

Bo są oczywiście takie ruchy, które się szykują na wojnę i oni się tam szkolą wojskowo itd. To jest już zupełnie inny obszar. Natomiast to jest raczej przygotowywanie się do różnych rzeczy, przygotowywanie siebie, przygotowywanie rodziny, przygotowywanie tego miejsca, w którym się żyje.

Ola: W CDC byłoby zachwycona taką postawą.

Piotr: Jest pewne skojarzenie z survivalem. Natomiast ja bym tego jednak nie mylił, bo moim zdaniem survival to jest raczej takie próba nauczenia się przetrwania w warunkach, kiedy nam brakuje wszystkiego. To znaczy w cyklu zrzucili nas na spadochronie w majtkach w środku zimy syberyjskiej w tajdze i mamy przy sobie patyk.

I musimy upolować w tej tajdze syberyjskiej pingwina i zbudować tam miasto. Przestań z tymi pingwinami.

Ola: Chcę pozdrowić Mikołaja Golachowskiego, który walczy, toczy nierówną walkę z tymi, którzy twierdzą, że pingwiny mogą się spotkać z niedźwiedziami polarnymi gdzieś poza zoo. A chodzi o to, że niedźwiedzie polarne to biegun północny, a pingwiny południowe.

Piotr: Tak, więc pozdrawiamy. Natomiast survival, ok. Ja rozumiem, że to wiele osób bawi, to jest ok.

Natomiast rzeczywista przydatność tego można dyskutować. Czy rozpalanie ognia przy pomocy patyka i tak dalej. Natomiast prepersi raczej starają się, żeby im niczego nie zabrakło, a nie działają w sytuacji, kiedy z definicji niczego nie ma.

I ja powiem tak, ta myśl jest mi bliska. My wszyscy jesteśmy po jakimś stopniu prepersami, większość z nas, bo jak gdzieś jedziemy na wakacje, to staramy się przygotować, zabrać ze sobą różne rzeczy, które będą nam przydatne. Uwzględniając to nie mówię na wakacje all inclusive do Egiptu, tylko takie raczej, jak sobie gdzieś tam do jakiegoś domku jedziemy czy nawet pod namiot.

Staramy się zabrać takie rzeczy, które będą przydatne, chociaż trudno przewidzieć co się może wydarzyć. A jednocześnie nie możemy zabrać wszystkiego i w ogromnych ilościach, bo nie da rady. To jest trochę sztuka myślenia o tym, co się może wydarzyć i jak temu najprościej zapobiec.

0:38:18 Co to jest preppersi?

Ola: Takie wprawki preperskie mieliśmy w momencie, kiedy Rosja uderzyła znów na Ukrainę i wszyscy się zastanawialiśmy, czy my też zostaniemy zaraz zaatakowani. My zaczęliśmy się również nerwowo rozglądać za generatorem prądu, bo jak u nas prądu nie ma, to nie ma też gazu, a jak nie ma gazu, to nie ma ogrzewania.

Piotr: To jest zimno.

Ola: Generalnie takie myślenie zaczęło się u nas rodzić właśnie w tamtym momencie.

Piotr: Nie, ono się zaczęło rodzić wcześniej, bo zwróć uwagę na rok 2020, początek pandemii.

Ola: A tak, kiedy znikł papier galetowy z półek.

Piotr: To oczywiście była paranoja. Teraz ja wiem, że wszyscy się będą śmiali, jak w tej chwili na to spojrzymy, ale spróbujmy wrócić pamięcią do tego 2020 roku. Ale tak naprawdę wrócić pamięcią.

Nie z tą wiedzą, którą teraz mamy, tylko tak jak to było wtedy. Wiedzieliśmy, że się rozprzestrzenia nowa, nieznana choroba. Wiedzieliśmy, że niedaleko nas, wtedy we Włoszech, na początku umierają ludzie.

Nie wiedzieliśmy, jak ta choroba się dokładnie przenosi. Wiedzieliśmy też, że będą jakieś ograniczenia. My, ponieważ siedzimy w tym temacie, więc już gdzieś tam od grudnia 2019 roku przyglądaliśmy się tym doniesieniom.

Z Wuhan. Tak, z Wuhan, bliżej staraliśmy się. Spodziewaliśmy się, że coś się będzie działo, bo kupiliśmy trochę więcej jedzenia, zapasy.

Ja nie mówię, czy to było sensowne z dzisiejszego punktu widzenia. Mówię, jak było wtedy. Nie wiedzieliśmy, jak będzie wtedy.

Staraliśmy się właśnie przygotować na to, co nie wiemy, jakie będzie. Zresztą parę dni po tym, jak zaczęliśmy zbierać zapasy, rozmawiałem ze znajomymi. Takie właśnie zeszło na te tematy.

Nagle się okazało, że ci znajomi, którym się w życiu tego nie spodziewał, oni też mają takie preperskie zapędy. Okazało się, że nawet niektórzy bardziej, bo już od dawna mają taki zestaw w domu i go uzupełniają. To nie jest aż takie głupie.

Dobrze jest być przygotowanym na różne niespodziewane rzeczy. Bo te niespodziewane rzeczy mogą mieć skalę ogromną i straszną, taką jak wojna. Mogą mieć skalę ogromną, również straszną, ale inną, taka jak pandemia.

Ale to może być np. brak prądu. Albo pożar w domu.

Jeżeli ktoś mieszka poza centrum miasta, poza dużymi miastami, to wie dobrze, że jak się robi zimno, jak wieje, to jak zabraknie prądu, tego prądu może nie być przez parę dni. To jest na szczęście zwykle lokalne, bo tego prądu nie mamy na osiedlu w naszej wsi. Ale już widać, jak poważnym to jest problemem.

Można zapobiec pewnym elementom, chociażby w ten sposób, żeby kupić sobie wcześniej dużo świeczek. Mamy w garażu takie pudełko i w tym pudełku jest z 10 takich grubaśnych świec, których każda się może palić z 15 godzin.

Ola: Powiem tak, często się przydają.

Piotr: Na szczęście u nas tego prądu tak często nie brakuje. Ale bywało w swoim czasie. I to jest takie preperskie podejście w rozsądnym stopniu prowadzone.

To o czym Ola mówiła, preperstwo często niebezpiecznie zbliża się do fanatyzmu. Ma w sobie wątek antypaństwowości. Takich, że nie można ufać rządowi, władzy itd.

Ma również często twarz prawicowego ekstremizmu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Bo ten wątek jest mocny. W Polsce też jest taki kierunek.

To są takie środowiska, które lubią myśleć o sobie jako o patriotycznych. Tam się pojawiały, już nie chcę w to wchodzić, ale było parę takich postaci, mocno bardzo kontrowersyjnych. To o dziwo również zahacza często o antynaukowe gadki w rodzaju leczenia dziwnymi energiami.

Bo to się tak przeplata. Z jednej strony umiejętność przetrwania w lesie, zbierania ziółek. Potem się okazuje, że te ziółka leczą, znacznie lepiej niż lekarze, a potem się okazuje, że nie dajcie się zstemowić.

Ola: Nie mówię, że nie leczą, tylko mówię, jak to się wypacza.

Piotr: Oczywiście to wcale takie być nie musi. Zwróćmy uwagę na to, że wszyscy myśmy mieli jakieś szkolenia tego typu w szkole. Kiedyś było przysposobienie obronne, teraz jest edukacja dla bezpieczeństwa.

One zwykle były głupio prowadzone. W dawnych czasach… U mnie się nie strzelało akurat, ale był taki pan dziad w szkole, który różne baśni opowiadał.

Wszyscy się z tego śmiali. Szkoda, bo gdyby to było sensownie poprowadzone, to jest niezwykle przydatne. Serio w szkole warto jest nauczyć ludzi, jak sobie radzić, kiedy nie ma prądu, albo kiedy mówią w telewizji, że będzie powódź, że się zbliża fala powodziowa, albo kiedy coś tam jeszcze innego się dzieje.

To jest właśnie to, co powinno być. Oczywiście elementem tego jest udzielanie pierwszej pomocy. Bardzo sensownie poprowadzone, bo to też różnie z tym bywa.

Ola: Do tego zaraz wróciłabym.

Piotr: Na przykład w szkole, w której ja uczę, jest superfajnie zrobione takie kursy. To jest trochę więcej niż pierwsza pomoc, bo tam jest też element, jak sobie radzić w czasie pożaru, ewakuacji. Tam są rozstawiane namioty, w tych namiotach jest zadymienie, trzeba coś znaleźć, trzeba stamtąd wyjść.

To są rzeczy, których nie mamy gdzie indziej się uczyć. Jeszcze w czasach PRL-owskich była jakaś liga obrony, jakieś tego typu organizacje. One coś tam robiły, ale to są rzeczy, których nie brakuje, dopóki się nie staną potrzebne.

Myślę, że nie należy się tak bardzo z tego naśmiewać. Za chwileczkę jeszcze troszeczkę powiemy o tych zestawach, zapasach do domu itd.

Ola: Ale zacznijmy od algorytmu postępowania na wypadek katastrofy, bo to jest coś, co jest publikowane przez te wszystkie agencje, które zajmują się ogarnianiem takich spraw jak katastrofy czy jakieś wydarzenia kryzysowe. W komiksie CDC znalazła się oczywiście lista niezbędnego wyposażenia i zapasów, o których powiemy za chwilkę. Oraz algorytm właśnie postępowania na wypadek katastrofy.

Jaka to może być katastrofa? Piotrek już powiedział najróżniejsza. Bioterroryzm, zagrożenia chemiczne, trzęsienia ziemi, ekstremalne upały, huragany po wodzie, osuwiska ziemne, błotne, pandemie, promieniowanie, tornado, tsunami, wybuchy wulkanów, pożary czy ataki zimy.

Niektóre są nam odległe tematy, ale jak najbardziej część z nich nas dotyczy. No i tutaj są trzy zasadnicze punkty, które specjaliści zalecają, czyli przygotuj plan, bądź poinformowany oraz miej pod ręką zestaw awaryjny. No to ja bym zaczęła od przygotowania planu, no bo to dotyczy na przykład tego, żeby się dogadać z bliskimi.

Jak się będziemy kontaktować, jeżeli coś nas zaskoczy, kiedy jesteśmy z dala od siebie? Pada telekomunikacja, padają telefony. Gdzie się spotykamy?

Gdzie się spotykamy, kiedy się coś złego dzieje w domu albo tutaj w naszym bezpośrednim sąsiedztwie? A co jeżeli w naszym mieście czy w dzielnicy coś się dramatycznego rozgrywa? Czy my mamy takie miejsce ustalone, gdzie na przykład dokąd dzieci ze szkoły będą mogły jakoś dotrzeć i my będziemy mogli je odnaleźć w takim miejscu?

Piotr: No bo pamiętajmy, że problemem jest w sytuacjach kryzysowych nawet niekoniecznie to, że telefonia komórkowa przestaje istnieć, chociaż i tak może się zdarzyć, ale chociażby to, że jest przeładowana. Jeżeli ktoś był na koncercie albo demonstracji albo w ogóle jakiejś imprezie masowej, to wie jak trudno się dodzwonić, kiedy wszyscy nagle zaczynają dzwonić. A jeżeli coś się zaczyna dziać naprawdę pilnego i gwałtownego, to wszyscy zaczynają dzwonić.

I sieć komórkowa nie jest na to przygotowana, nie ma opcji, padnie.

Ola: Zastanów się zawczasu, jak ewakuować zwierzęta. Myśmy widzieli te sceny, jak przez granicę ukraińsko-polską przechodzili ludzie z rozmaitymi zwierzętami. Dobrze mieć np.

kontener, jeżeli mamy małego psa i żeby móc takiego psa w tym kontenerze przenieść gdzieś bezpiecznie. Mieć zapas karmy dla takiego zwierzaka albo też zastanowić się, kto się zajmie tym psem. Kto wraca do domu po psa, a kto od razu biegnie do jakiegoś miejsca spotkania.

To są takie scenariusze, które teraz się wydają abstrakcyjne, ale właśnie w jakiejś sytuacji kryzysowej. W Stanach Zjednoczonych tych sytuacji może być więcej, bo oni tam mają i huragany, i powodzie wywołane tymi huraganami, i tornada. Wydaje się, że oni są bardziej narażeni, zagrożeni.

Natomiast myślę, że gdzieś tam w kącie głowy my też możemy mieć, że coś może się wydarzyć.

Piotr: Wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze. I to jakkolwiek globalnie nie brzmiało, to warto o tym pamiętać, dlatego że zawsze myślimy sobie, że to nas nie dotknie. A z drugiej strony ustalenie zawczasu jakichś takich reguł, chociażby komunikacji, miejsca spotkania, jakiegoś postępowania niewiele nas kosztuje.

Możemy się rodzinnie pośmiać i powygłupiać, ale finalnie, jeżeli to ustalimy, to kiedy rzeczywiście coś się wydarzy, to będziemy w stanie sobie z tym poradzić, bo wtedy już jest za późno na takie ustalenie.

Ola: No i warto porozsyłać te nasze plany też osobom, które są bliskie nam, a nie mieszkają z nami, żeby oni też wiedzieli, gdzie ewentualnie nas znaleźć. Drugi punkt, czyli bądź poinformowana, poinformowany. Warto się zorientować, jakie w ogóle sytuacje kryzysowe mogą się zdarzyć w twojej okolicy.

Jeżeli wprowadziłaś się do nowego budynku, to może warto sprawdzić, czy bywały tu jakieś powodzie na przykład.

Piotr: To są tereny zalewowe.

Ola: Ale na przykład, jeżeli jedziesz za granicę, to też sprawdź, co w takim obszarze się wydarza od czasu do czasu, żeby też wiedzieć, z czym możesz się mierzyć. Była taka sytuacja, że nasi znajomi pojechali do Maroka i tam akurat wydarzyło się trzęsienie ziemi. Ja wiem, że to są ekstremalnie rzadkie przypadki, żeby trafić na coś takiego.

Piotr: Ale na tym polega właśnie preperstwo, żeby być przygotowanym na te rzadkie przypadki.

Ola: Kolejna rzecz właśnie z zakresu bycia poinformowanym to być na bieżąco z najbardziej aktualnymi dostępnymi informacjami na przykład na temat sposobów reakcji na sytuacje kryzysowe. I tutaj mamy sprawdzanie serwisów pogodowych, włączenie powiadomień rządowych o takich sytuacjach zagrożenia. Jest ten system powiadomień, który u nas w kraju RCB działa.

On trochę był nadużywany w niektórych sytuacjach i ludzie podśmiewali się z niego, stracili takie zaufanie do tego systemu.

Piotr: No tak, to był duży błąd takie użycie tego, nie w sytuacjach krytycznych.

Ola: Jest też kolejna rzecz, aplikacja informująca o zagrożeniach w naszej okolicy. Są takie rzeczy, warto się rozejrzeć, może po prostu warto coś takiego mieć na telefonie.

Piotr: No tak, tylko trzeba pamiętać o tym, że telefony działają na początku kryzysu, a później różnie z tym bywa. Też są techniczne możliwości rozsyłania na skutecznych alertów. Sieć komórkowa, każda, ma swoje wewnętrzne, znaczy one są wspólne dla tych sieci, ale takie rozwiązania, których się zwykle nie stosuje.

Ja, kiedy byłem w Kanadzie dawno temu, to gdzieś późno wieczorem na równe nogi postawił mnie mój telefon polski na polskiej karcie, wyjący opętańczo i błyskający. I co się okazało? To był jeden z rzadkich przypadków użycia, to się nazywa bodajże Amber Alert, użycia takiego właśnie powiadomienia, które poszło do wszystkich w danym rejonie.

To chodziło o porwanie dziecka. To dziecko, o ile pamiętam, odnaleziono szczęśliwie. Natomiast wszystkie telefony wszystkich ludzi w danym rejonie zaczęły się nagle drzeć i zaczęły błyskać.

I to nie to, że mieli jakąś aplikację zainstalowaną, to nie to, że dostali smsa. Nie, to jest po prostu taki system alarmowy, nie do przeskoczenia. Jeżeli telefon nie jest tylko wyłączony na amen, to się obudzi i zacznie drzeć.

Więc techniczne możliwości owszem istnieją. W Stanach Zjednoczonych mają dość rozbudowany system powiadamiania. Mają specjalne radia, takie na wypadek, to się Noir Radio nazywa.

To są radia, które wykorzystują tam częstotliwości zarezerwowane do takich sytuacji alarmowych. Zwłaszcza tyczy się to tornat. Tornata są czymś, co występuje nagle, krótko, nie ma czasu, bo idzie jakiś huragan, to wiemy od tygodnia.

Gdzie dokładnie dojdzie, nikt nie wie, ale wiemy.

Ola: Tornata są bardzo lokalne i mogą objąć niewielki obszar, ale w tym niewielkim obszarze zniszczenia są straszliwe.

Piotr: Więc w Europie tych systemów tak rozwiniętych jeszcze nie ma, też pewnie ze względu na to, że takich zagrożeń jest mniej.

Ola: Tak, i tutaj z systemów amerykańskich, z tych zaleceń amerykańskich, ja wynotowałam sobie również to, że warto sobie zlokalizować najbliższe centrum zarządzania kryzysowego, albo miejsce takiej zbiórki dla społeczeństwa. U nas nie ma chyba czegoś takiego, bo ty sprawdzałeś to, prawda?

Piotr: Powiem ci tak, ja zaraz o tym trochę powiem.

Ola: Dobra, ty zaraz do tego wrócisz, ja tylko jeszcze powiem, dorzucę kilka takich protipów, które mogą być ważne. Naucz dzieci jak dzwonić pod 112. Taka rzecz wydawałaby się oczywista.

Trzeba to zrobić i warto się wzajemnie nauczyć na pamięć swoich numerów telefonów.

Piotr: Tak, i warto też jeszcze o jednej rzeczy wiedzieć, to znaczy, że z każdego telefonu, jeżeli tylko jest naładowany, możemy zadzwonić na 112. Nie musimy mieć nawet w nim karty SIM. Ten telefon nie musi być odblokowany.

Czyli jeżeli mamy po prostu jakikolwiek telefon pod ręką, na numery alarmowe możemy z niego zadzwonić.

Ola: Jeszcze z innej trochę beczki, ale też bardzo ważne. Miej w domu gaśnicę i naucz wszystkich domowników, jak jej użyć. Oczywiście nie tych najmłodszych, ale tych pozostałych.

Powinni wszyscy umieć obsługiwać gaśnicę. Mówiłeś o szkoleniach pierwszej pomocy.

Piotr: Ale dobrych. To też jest tak, że wciąż się uczy mnóstwa rzeczy, które są niepotrzebne. I na przykład, zupełnie szczerze, umiejętność usztywnienia złamanej kończyny jest naprawdę bardzo mało potrzebna w normalnym życiu.

Dlatego, że rzadko kiedy musimy taką osobę transportować. Znacznie bardziej potrzebne jest coś, czego się nie uczy na większości szkoleń, czyli tamowanie gwałtownego krwawienia. Takiego masywnego.

Ja ostatnio byłem na szkoleniu, gdzie tego uczono i powiem szczerze, że jest to przerażające. To w jakim tempie wylewa się z człowieka krew.

Ola: Jakiś fantom był taki.

Piotr: To była taka sztuczna rana, z której się lała ciurkiem krew. Trzeba było to jak najszybciej zatamować. Mamy na zatamowanie tego typu krwawienia minutę, dwie.

Kto wie, jak to zrobić? Mało kto. Robi się to dość paskudnie.

Ale to są rzeczy, które powinny być uczone. Na tym szkoleniu, na którym ja byłem, było znacznie mniej niż na tych dużych szkoleniach. Chociaż ono było długie.

Na tych z zabezpieczeniem, zakładaniem opatrunków jodełkowo-krzyżykowo. Tam były sprawy podstawowe. Te, które faktycznie ratują życie.

Zresztą tam ratownicy mówili o tym, że większość ratowników medycznych nie ma do czynienia z tamowaniem masywnego krwotoku. Z bardzo prostego powodu. Jak oni przyjeżdżają, to już jest po ptakach.

Jeśli ktoś ma masywny krwotok tętniczy, to zanim na miejscu pojawi się ratownik medyczny, to już nie ma czego ratować. Dlatego tym ważniejsze jest, żeby to pokazywać zwykłym ludziom. Zwłaszcza, że to nie jest rzecz nie do zrobienia.

Tym bardziej, że żyjemy w strefie, która jest bardzo blisko działań wojennych. Już były przykłady, kiedy teren polski był zaczepiany w jakiś sposób przez odłamki wojenne. Naprawdę to są rzeczy, które powinniśmy znać.

Ola: A oprócz tego przydać się mogą umiejętności survivalowe. Takie jak rozpalanie ogniska, zbudowanie schronienia, czy chociażby łowienie ryb.

Piotr: Ja bym dyskutował, czy to jest rzeczywiście takie przydatne.

Ola: Ale umiejętność rozpalenia ognia, ja nie mówię, że za pomocą dwóch patyczków, bo to nawet starożytnym Indianom się nie udawało.

Piotr: Ja mam wrażenie, że większość osób nie da rady poradzić sobie z rozpaleniem ogniska za pomocą jednej zapalniczki. Bo to wcale nie jest takie oczywiste.

Ola: Ale myślę, że umiejętność rozpalania ognia jest dosyć przydatna. Więc tu być może warto się tego nauczyć.

Piotr: Tak, dlatego zanim będziemy się naśmiewali z dziwacznych prepersów i tak dalej, przyjrzyjmy się temu, co tu może mieć sens. I jeszcze dodałbym do takich rzeczy, które są warte myślenia, zwłaszcza w czasach, kiedy jest w pobliżu zagrożenie, żeby mieć dużo paliwa w samochodzie. I teraz nie chodzi mi o to, żeby tworzyć kolejki na stacjach benzynowych, tylko właśnie o to, żeby nie trzeba było tworzyć kolejek na stacjach benzynowych.

Bo jeżeli mamy kryzys, który wymaga wyniesienia się z naszego terenu w krótkim czasie, to może być bardzo różne rzeczy. To mogą być powodzie na terenach zalewowych, ale może być wojna, różne rzeczy. Nie chodzi mi teraz o wchodzenie w szczegóły, tylko jeżeli musimy się wynieść, to weźmy pod uwagę, że całe mnóstwo ludzi będzie jechało kawałek, a potem będzie musiało zatankować, bo im się skończy paliwo.

Więc dobrze jest mieć tego paliwa zazwyczaj w samochodzie pełny bak, po to chociażby, żeby móc odjechać dalej niż inni. Ja wiem, że to brzmi głupio, ja wiem, że możecie z tego śmiać.

Ola: Prawda jest taka, że wszyscy utkną w korkach.

Piotr: To jest swoją drogą, to jest kwestia czasu reakcji. Wiele jest tego typu elementów. Natomiast zawsze lepiej mieć możliwość odjechania, niż nie mieć tej możliwości odjechania.

To jest w ogóle długa historia, w jakim czasie ludzie reagują, jak reagują i tak dalej. Od zarządzania takimi rzeczami są specjaliści. Po to są sztaby kryzysowe i tu jest troszeczkę o RCB, czyli to jest Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Nam się kojarzy wyłącznie z tymi alertami RCB, tak jak powiedziałaś, mniej lub bardziej mądrymi. Ja myślę, że to jest coś, co mogłoby zrobić bardzo dużo dobrego, chociaż czuję się zawiedziony, przyznam szczerze. Dlatego, że jeżeli wejdziemy sobie na gov.pl ukośnik rcb, czyli miejsce, w którym powinien być zestaw wszystkich informacji, to tam jest mało co. Bardzo się zawiodłem, dlatego że porównywałem to sobie ze stroną z kolei amerykańską, czyli ready.gov, czyli gotowy, rządowa strona właśnie o tym, jak być gotowym na różne zdarzenia. Nie, absolutnie nie, jak być prepersem. Nie, nie, nie.

Dlatego, że ona nie jest zrobiona dla ludzi, którzy chcą się wcześniej jakoś przygotowywać specjalnie. Ona jest zrobiona na każdą okazję. Ona jest i wtedy, kiedy już się coś dzieje i musisz szybko sprawdzić, co zrobić.

Jest też wątek preperski o budowaniu różnych przygotowań itd., ale ta strona jest zrobiona świetnie, dlatego, że mamy jasno konkretne zagadnienia. Ty o nich wspominałaś, tak? Pogoda zimowa, jakieś gwałtowne zjawiska pogodowe, rozpisane to jest wszystko ładnie.

Mamy punkt po punkcie, jak się przygotować, jak reagować itd., itd.

Ola: Tego wszystkiego nie ma.

Piotr: Tu jest całe mnóstwo śmieci, przepraszam bardzo tych, co to robią, ale naprawdę śmieci, zupełnie nieprzydatnych, jakieś projekty międzynarodowe, jakieś strony archiwalne, jakieś badziewie, które tylko mąci. Z kolei są elementy, które mogłyby być przydatne, ale są tak głęboko ukryte, że żeby do nich dotrzeć, to trzeba użyć wyszukiwarki. Jeżeli ktoś naprawdę mógłby coś z tym zrobić, to byłoby super, bo są doskonałe wzorce.

Ja wiem, że Polska to nie Stany Zjednoczone, ale też przygotowanie tego nie jest jakimś super trudnym elementem. Do punktu trzeciego, zestaw awaryjny. To jest bardzo ważny wątek, te zestawy, przygotowania itd., a to dlatego, że to jest coś, co można zrobić zawczasu, można zrobić w sensowny sposób i przydaje się właściwie przy każdej okazji.

1:02:07 Przygotuj sobie zestaw

Ola: Przy każdej okazji, kiedy coś się dzieje złego.

Piotr: Chociaż nie tylko wtedy. O co chodzi? Przede wszystkim mamy dwie koncepcje.

Mamy przygotowanie zapasów w domu, czyli to jest sytuacja, kiedy mamy pozostać w domu, kiedy np. wybucha pandemia i jest twardy lockdown i nie wolno wychodzić z domu, ale też sytuacja, kiedy pada prąd, nieczynne są sklepy, z jakiegoś powodu jest tyle śniegu, że nie da się drzwi otworzyć. Różne rzeczy, powódź itd., ale mamy pozostać w domu. I tu są bardzo starannie rozpisane wszystkie rzeczy. To było 150 tysięcy razy przerabiane, przetwarzane itd. Ja się tu powołam na to, co jest na ready go, czyli taki amerykański zestaw tego, co powinniśmy mieć w domu.

To jest tak, przede wszystkim woda. Nie myślimy o tym, ale przecież to, że odkręcamy kran i leci z niego woda, to nie jest rzecz naturalna, tylko jest to efekt pracy pomp zasilanych elektrycznie. Jak nie ma prądu, to nie ma wody.

Albo jak walnie rura, to nie ma wody. Amerykanie mówią o galonie na głowę, galon na osobę dziennie. I żeby to było na kilka dni, czyli na tydzień na przykład.

Galon to jest 3,7 litra mniej więcej. Możemy sobie to zgrabnie zaokrąglić do 4 litrów, zwłaszcza jeżeli mamy w domu np. psa.

To warto sobie zaokrąglić, czyli innymi słowy 4 litry na osobę na dzień. I to obejmuje zarówno cele wszelkie sanitarne, jak i picie, jak i gotowanie czegoś itd.

Ola: A wypić trzeba 2 litry.

Piotr: Nie, nie trzeba wypijać dwóch litrów na szczęście, bo to 2 litry wody powinniśmy spożyć. Natomiast woda, pamiętajmy, jest też w bardzo wielu innych rzeczach. Druga kwestia to jest żywność.

O tym jeszcze za chwilkę będzie troszkę więcej. Czyli kilkudniowy zapas niepsującej się żywności. Do żywności za chwilę wrócę.

Oni tu wskazują również na radio, na baterie, nie takie wtykane w kontakt, albo na korbkę, bo są takie radia. To już jest w ogóle fajna sprawa, że można sobie pokręcić i po prostu jest prądnica. Do tego latarka koniecznie na baterię.

Latarki są zwykle na baterię, chociaż mogą być na akumulatorki. Apteczka pierwszej pomocy. To jest oddzielny, rozległy temat.

Warto się przyczynić, bo wiele apteczek to są bzdury. To są trzy plasterki na krzyż i do widzenia.

Ola: W tej apteczce powinien się znaleźć koc ratunkowy.

Piotr: Między innymi tak.

Ola: To jest taki koc, który będzie podtrzymywał ciepło i będzie izolował po prostu w razie jakichś niskich temperatur.

Piotr: Dodatkowe baterie. I to takie, które pasują do tego, co mamy w zasili. Czyli na pewno latarki, na pewno radia.

Radio jest lepsze niż cokolwiek innego, dlatego że do nadawania sygnału radiowego wystarczy znacznie prostsza infrastruktura niż do sieci komórkowej. Więc radio jest rzeczą, która jako ostatnia pada. Gwizdek.

Jeżeli mamy sytuację, w której chcemy zasygnalizować naszą obecność, wzywać pomocy czy coś takiego, to znacznie mniej wysiłku idzie, kiedy się dmucha w gwizdek, niż kiedy się człowiek drze. Już pomijając to, że jak się drze, to w końcu traci głos. A dmuchanie w gwizdek jest proste, przenikliwe i bardzo charakterystyczne.

Ola: Czy do tego rozumiem jakaś latarka?

Piotr: Latarkę już mamy na pokładzie.

Ola: I byśmy sygnalizowali, że jesteśmy tu, a nie gdzie indziej.

Piotr: Maski przeciwpyłowe. Teraz to chyba każdy już ma w domu te maseczki. Ale maski wciąż są przydatne, dlatego że jeżeli mamy zadmienie, jeżeli są pożary, jeżeli coś się dzieje, to zawsze pomaga.

Plastikowa folia. Dużo folii i taśmy klejącej. Do zabezpieczenia miejsca, w którym jesteśmy.

Najlepsza w ogóle jest mieć duży zapas tej tak zwanej srebrnej taśmy. Nią można bardzo skutecznie zabezpieczyć okna. Na przykład gdzieś w pobliżu.

Żeby już nie iść w apokalipsę. Tu niedaleko miejsca, gdzie mieszkamy zastanawiająco często zdarzają się pożary magazynów. W tych magazynach są trzymane różne rzeczy.

Ola: Dużo plastiku. Kiedyś magazyn oświetleniowy się palił. I on się palił długie godziny.

Piotr: I na szczęście do nas tylko trochę tego smrodu doleciało. A to jest od nas dobre 10-15 km. Smród na ulicy był straszny.

A wyobraźmy sobie, że coś się pali blisko nas. I może być tak, że dosłownie ten toksyczny, paskudnie działający dym się nam wdziera do domu. Taśma srebrna pozwala na uszczelnienie wystarczające.

Właściwie na tyle okien, drzwi itd. Że nie podusimy się. Jak tylko zaklejamy, to nam brakuje powietrza.

Ale jesteśmy w stanie się skutecznie zabezpieczyć. I podobnie folia. Chociażby po to, żeby zakleić drzwi.

Wilgotne chusteczki. Worki na śmieci. I wszelkiego typu podpaski.

Pieluchy dla dzieci. Worki po to, żebyśmy byli w stanie to, co jest brudne, przechowywać bez zasmradzania się. Klucze lub szczypce.

Uwaga do wyłączania mediów, żeby zakręcić wodę. Czasami nie wystarczy. Gdzieś jest urwany kranik.

Dobrze mieć klucz, żeby móc zakręcać wodę. Żeby móc poodłączać różne rzeczy.

Ola: Tutaj jeszcze dorzucę nożyczki i zapałki. To w amerykańskich zestawach było.

Piotr: Ja jadę po tym podstawowym. Ręczny otwieracz do puszek. Nie, elektryczny to u nas nie jest wielki problem.

Amerykanie mają głównie elektryczne otwieracze.

Ola: Ja umiem otwierać nożem.

Piotr: Lepszy otwieracz, bo nożem jest większa szansa, że się człowiek dziabnie. Jak się dziabniesz teraz, to za 20 minut będziesz w szpitalu. Jak się dziabniesz w kryzysowej sytuacji, to powodzenia.

Mapy. Papierowe. To są płachty z rysuneczkami.

Ola: Ale ty już w tej chwili zacząłeś wymieniać…

Piotr: Ja jadę po podstawowym zestawie z Ready Go.

Ola: Jak zostajesz w domu, to po co ci mapa?

Piotr: Po to, żeby wiedzieć, jak z tego domu chcesz się przenieść. Żeby wiedzieć, co robić. Bo czasami może być sytuacja taka, że nie będzie działała mapa w telefonie.

Bo nie będzie internetu. Bo nie będzie zasięgu sieci komórkowej. Dobrze jest mieć.

Telefon komórkowy z ładowarką i zapasowym power bankiem.

Ola: Ładowarki są dostępne również na korbkę. Na korbkę albo słoneczne.

Piotr: Tylko, że słoneczne… Weź sobie wystawę słoneczną u nas w zimie. Coś bardziej fizycznego.

Ale przede wszystkim power bank musi być naładowany. To trudne trzeba pamiętać. Potem jest jeszcze długa lista rzeczy.

Nie będę wymieniał wszystkich dodatkowych. Mydła, środki do dezynfekcji rąk. Leki, które spożywamy na stałe.

Są leki, których nie można odstawić. Zestaw takie jak okulary, soczewki.

Ola: Żeby zawsze mieć coś w zapasie.

Piotr: Świetnie nam się będzie działało. Jeżeli mamy istotną wadę wzroku. I nie będziemy mieli okularów.

Nie patrz na mnie wymodnie. Jedzenie specjalne. Dla niemowląt, psów itd.

Dobrze jest mieć gotówkę. Dobrze jest mieć jakiś zapas gotówki. Bardzo ważna rzecz.

Dokumenty rodzinne. Dobrze jest mieć kopie paszportów. Ale też jakieś rzeczy typu.

Kopie polis ubezpieczeniowych. Jakieś własności budynku itd. Jak musimy uciekać, to potem fajnie móc takie rzeczy odzyskać.

Tematem wielkim jest śpiwór. Dobrze, żeby każdy miał odzież na zmianę. Zapałki, o których wspomniałeś.

Jakieś papier, ołówek. Rzecz, której mało gdzie się znajduje. Coś, czym można zająć młodsze dzieci.

Książki, puzzle, zabawki, gry. Coś małego. Dla dzieci to jest ogromny stres.

A jeszcze większy stres jest dla dorosłych, którzy muszą uspokajać dzieci. Dobrze takie rzeczy zabezpieczyć. To jest zestaw z ReadyGov.

Ola: Ja jeszcze dorzucę, że cały zestaw dobrze, żeby był przechowywany w wodoodpornym pojemniku. Żeby można go było w całości wziąć i wrzucić do samochodu. Albo mieć go gdzieś, gdzie nie ulegnie zalaniu.

I będzie można go wydobyć, mieć wszystko razem. Oczywiście paszportów nie będziemy tam stale trzymać. Ale w takiej sytuacji, kiedy zbliża się jakieś zagrożenie, to można to tam dopakować.

Piotr: Ucieczkowy to jest drugi temat. Bo to był na razie zestaw tego, co warto trzymać w domu. Jeszcze miałem parę słów o żywności tu powiedzieć.

Żywność to jest oczywiście ogromny i rozległy temat. Ale przede wszystkim zawsze się sprawdzają konserwy. Przede wszystkim dlatego, że konserwy się długo daje uprzechowywać.

I naprawdę po bardzo długim czasie, nawet jeżeli konserwa jest przeterminowana, to zazwyczaj, zwłaszcza jeżeli to nie są konserwy mięsne, chociaż akurat tu mięsne są zalecane, to jedzenie nadal się nadaje do jedzenia. Ważne są wszelkie suche produkty. Kasze, ryż itd.

Przy czym muszą być trzymane w hermetycznych pojemnikach. Nie najlepiej szklanych, plastikowych. Bo są mole spożywcze.

Oczywiście jak jesteśmy głodni, to zjeżdżamy z molami spożywczymi. Nikt nie będzie robił dramy, ale wiadomo jak jest. Wszelkie suszone owoce, wszelkie batoniki energetyczne itd.

Takie jedzenie, które zapewni nam z jednej strony bezpieczne wyżywienie, a z drugiej strony nie musimy go za często wymieniać. Bo to jest oczywiście zawsze problem. Tacy porządni prepersi mają to tak zorganizowane, że mają spis i ustawione alarmy, że jedzenie traci ważność, trzeba je wymienić.

Zjadamy to co mamy w zapasach, wstawiamy tam nowe. Ale przy dobrze przygotowanym zestawie jesteśmy w stanie spokojnie przechowywać to jedzenie.

Ola: A co mówią o jedzeniu liofilizowanym? Tutaj jest potrzebny wrzątek, żeby przyrządzić taką potrawę. Ale to samo dotyczy kaszt, czy ryżu, czy makaronu.

Piotr: Liofilizowane jest bardzo dobre, tyle że jest to drogie i upierdliwe. Oczywiście, jeżeli ktoś ma zapał, to jak najbardziej jest to polecane. Można kupić całe zestawy.

Kiedyś jak w góry szliśmy, tośmy się przyglądali takim zestawom. To są bardzo smaczne posiłki, wygodne itd. Natomiast one wymagają pewnej infrastruktury do przygotowania tego.

To o tym trzeba pamiętać. Ale oczywiście kasze i inne rzeczy też wymagają. Jedzenie puszkowe nie wymaga zazwyczaj, bo się otwiera i je.

Najwyżej nie jest smaczne, ale jest pożywne. Puszkowe jest też dlatego zalecane, że jest wilgotne, więc uzupełnia zapasy wody. Nasze potrzeby wodne zapewnia.

Zaspokaja. To jest jeśli chodzi o te rzeczy domowe. Jeszcze jest drugi wątek.

To są te tak zwane go bag albo bag out, albo jakieś tam inne. Po naszemu się nazywa plecak ucieczkowy, albo ewakuacyjny. To jest coś, co jest teorią.

Chociaż fajnie o tym wiedzieć i myśleć.

Ola: To się w dużej mierze pokrywa z tym, co przed chwilą wymieniłeś.

Piotr: To jest pewien problem. Teoria jest taka, że zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy albo żyjemy na terenie zagrożonym, albo dzieje się koło nas coś takiego, co może spowodować, że będziemy musieli uciekać z domu. Już, teraz.

Mamy sygnał i musimy się wynieść z domu natychmiast. Nie za 10 minut, tylko natychmiast. Dobrze jest mieć taki zestaw przygotowany.

Ja nie będę tego wymieniał bardzo długo, ale w tym powinny być ubrania, powinny być właśnie dokumenty, kopie dokumentów. Powinny być podstawowe rzeczy do dezynfekcji. Powinien być podstawowy posiłek.

W opisie znajdziecie linki do takich zestawów, do informacji. Bardzo wyraźnie w wszelkich dobrych źródłach mówią, żeby nie kupować gotowych takich zestawów. Bo one są.

Na przykład na Allegro można kupić. Prawda jest taka, że duża część tego, co jest w takich zestawach, jest robiona tak, żeby była jak najtaniej. Bo taki zestaw nie jest wcale tani, jak sobie go zaczniemy kompletować.

I tu widzę pewien problem, dlatego że w wielu zaleceniach mówi się, żeby mieć taki zestaw w domu, w samochodzie i w pracy. Świetnie, tylko tyle, że jak w takim zestawie, każdym z nich powinno być to wszystko, co tu jest wymienione. Już nie mówię, że dokumenty.

Ola: Jeszcze trzeba by to regularnie wymieniać.

Piotr: To jest dla mnie trochę mało realistyczne. Jak ktoś jest naprawdę prepersem z prawdziwego zdarzenia, to będzie taki zestaw miał. Ja trochę w to nie wierzę, żeby to tak znowu wszyscy rzeczywiście realnie mogli zadziałać.

Ale dobrze o czymś takim wiedzieć. I tu chcę nawiązać do jeszcze RCB. Dlatego, że RCB, czyli to Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, wydało w 2022 roku taki poradnik.

Nazywa się Bądź Gotowy. Poradnik na czas kryzysu i wojny. Gdybyście próbowali go znaleźć na stronie RCB, to good luck.

On tam jest, ale bardzo dobrze ukryty.

Ola: Jak rozumiem, link do tego podamy w opisie odcinka.

Piotr: Tak, podamy. Chociaż ja powiem w ten sposób. Nie jestem od tego specjalistą.

I oczywiście mogę powiedzieć, że wymyślili to mądrzejsi ode mnie. Ale jak to czytam… Najpierw będę złośliwy.

Znacie taki program Canva. To jest bardzo dobry program.

Ola: Ja jestem mistrzynią Canvy.

Piotr: Do robienia różnych graficznych rzeczy.

Ola: Graficy tego nienawidzą.

Piotr: Na 100% odbyło się to tak, że ktoś powiedział Słuchaj, ty się znasz na Canvy, to weź usiądź i zrób to. Dlatego, że cały ten poradnik jest zrobiony w Canvy. Ale jest po prostu tak brzydki i nieprzejrzysty.

Przepraszam osobę, która to robiła. Ale naprawdę… Żeby robić pewne rzeczy, skład graficzny i w ogóle trzeba mieć o tym jakieś pojęcie.

To jest okropne. Jest strasznie źle zrobione.

Ola: A od strony merytorycznej jakiej?

Piotr: Od strony merytorycznej… Ja nie mam wiedzy, żeby się wypowiadać. Natomiast jak to czytam jako zwykły laikonik…

Czyli laik. To mam wrażenie, że tego jest tutaj za dużo. Zamiast mieć bardzo prosty przewodnik.

Taki uniwersalny. To tu jest wszystko. Co robić podczas wybuchu, gdy słyszysz strzały.

Jak się zachować, jak są… Ataku bronią chemiczną, biologiczną, jądrową. Co będzie, jak obcy żołnierze wejdą na teren.

Niewątpliwie to zostało wydane. Bo to jest w 2022 roku. W związku z intensyfikacją wojny w Ukrainie.

Więc rozumiem. Jest tu też skład takiego plecaka ewakuacyjnego. Dla mnie trochę mało…

Jest tu za dużo. Ja nie chcę go teraz czytać dokładnie. Ale jest mi na przykład śpiwór.

Ja rozumiem, że jeżeli w naszej rodzinie są 4 osoby. To każda z tych… Według tego, co tu jest teoretycznie.

Każda z tych osób powinna mieć oddzielny śpiwór. Oddzielny śpiwór powinniśmy mieć w samochodzie. I oddzielny śpiwór powinien być w miejscu pracy.

My akurat pracujemy z domu. Ale nasze dzieci teoretycznie powinny mieć w szkole po takim plecaku. To jest po prostu nierealne.

Trochę to jest takie pierdzielenie. Wynikające z tego, że te plecaki ewakuacyjne. Tu jest wyraźnie napisane, że powinny być.

Nie wiemy skąd się będziemy ewakuowali. Więc one powinny być w różnych miejscach.

Ola: Ale śpiwory są również w spisie amerykańskim.

Piotr: Tak, ja wiem. Tylko trochę mam wrażenie, że to nie zadziała tak realnie. Bo jeden plecak ewakuacyjny okej.

Trzy plecaki ewakuacyjne dla każdej osoby w domu już nie okej. No anyway. Warto to przejrzeć.

Warto sobie się zorientować. I to jest rozsądne założenie. Żeby wydrukować ten poradnik i go mieć w domu.

Dlatego, że jak już jest problem. To ściąganie go z internetu to nie jest najlepszy moment. Również trzymanie go w pdf nie jest najlepszym sposobem.

No bo wiadomo. Nie wydrukujemy. Natomiast rzeczywiście część z tych porad jest sensownych.

O tu jest coś takiego. W związku z tym, że nie wiesz kiedy będziesz potrzebował dostępu do zestawu ewakuacyjnego. Powinieneś wyposażyć się w oddzielne zestawy dla domu, pracy i do samochodu.

No i good luck.

Ola: Gdybyśmy żyli w świecie idealnym to właśnie tak by było.

Piotr: Po co pisać w takim poradniku takie rzeczy. Skoro człowiek czyta i mówi. No kurde serio.

Jestem przekonany, że ten poradnik można zrobić lepiej. Nie pakując do niego wszystkiego. Na każdą okazję wszystkiego.

Więc ja nie mówię, że takie poradniki nie mają sensu. Cieszę się, że ktoś zrobił taki poradnik po polsku. A teraz niech to jest napisane na nim wydanie pierwsze.

To teraz bardzo proszę niech zrobi wydanie drugie. Które jest po prostu lepsze i sensowniejsze. I mniej chaotyczne.

I nie jest zrobione w kanwie. Być może nie ma co szukać nie wiadomo gdzie. I trzeba się wzorować na amerykańskich poradnikach.

Które po dostosowaniu do naszych warunków. Moim zdaniem sprawdzą się naprawdę sensownie. Przyjrzyjcie się temu.

Ogólna zasada jest taka. Wszystko jest dobrze dopóki jest dobrze. A jak zaczyna być źle to wtedy mamy to co wcześniej przygotowaliśmy.

A jak nie mamy to zaczynają być problemy. Całe to preperstwo. O ile można się z niego śmiać.

Można uważać, że to jest wariactwo. Zwróćmy uwagę my wszyscy trochę jesteśmy prepersami. Wszyscy się przygotowujemy na trudne sytuacje.

Mamy w lodówce zamrożony bigos ze świąt. Albo coś innego. I go wyciągamy jak jest problem.

Mamy jakieś lekarstwa na zapas. Mamy plasterki. Dużo rzeczy mamy na wszelki wypadek w domu.

Więc być może warto jest czasami usystematyzować. Skorzystać z wiedzy ludzi, którzy się specjalizują w takich sprawach. I rzeczywiście przygotować sobie ten zestaw.

Żeby on był przydatny. W tych najbardziej zaskakujących sytuacjach. Które się tylko raz w życiu zdarzą.

Ola: I oby nigdy się nie przydał.

Piotr: To jest główne założenie tego. Oby to wszystko się nie przydało nigdy. Ale jak już ma się przydać to lepiej wiedzieć jak.

Odcinek nam wyszedł inny niż zazwyczaj. Trochę bardziej gadany. Może troszeczkę mniej naukowy.

Ale z drugiej strony weźmy pod uwagę to, że organizacje typu CDC. To są specjaliści. To są również naukowcy.

W tych poradnikach jest mnóstwo elementów psychologicznych. Takich, które uwzględniają to jak ludzie zachowują się w sytuacjach kryzysowych. To jest w ogóle bardzo ciekawy temat.

Mamy nadzieję, że was zainteresowaliśmy.

Ola: A jeżeli dosłuchaliście do tego momentu. To dziękujemy, że jesteście z nami. Śledźcie nas w mediach społecznościowych.

Piotr: I uwaga, hasło zombie. To tyle.

Ola: Dzięki. Cześć.

Źródła

* https://www.cdc.gov/orr/documents/ahpg_final_march_2013.pdf

* https://www.cdc.gov/disasters/foodwater/prepare.html

* https://wwwnc.cdc.gov/travel/page/natural-disasters

* https://www.adjustersinternational.com/resources/news-and-events/the-6-natural-disasters-you-need-to-prepare-for/

* https://stacks.cdc.gov/view/cdc/6023/cdc_6023_DS1.pdf

* https://i2.cdn.turner.com/cnn/2014/images/05/16/dod.zombie.apocalypse.plan.pdf

* https://tygodnik.interia.pl/news-prepersi-czyli-przygotowani-na-armagedon,nId,5798166

* https://instytutsprawobywatelskich.pl/prepersi-czyli-w-oczekiwaniu-na-apokalipse/

* https://preppersi.blogspot.com/2012/11/kim-jest-preppers-prepper-jest-osoba.html

* https://bushcraftowy.pl/wp/survival/zawsze-przygotowany-zbuduj-zestaw-awaryjny-domowy-survival-kit

* https://www.combat.pl/blog/post/spizarnia-preppersa-czyli-slow-kilka-o-gromadzeniu-zapasow

* https://www.gov.pl/web/rcb/badz-gotowy–poradnik-na-czas-kryzysu-i-wojny

* https://www.gov.pl/rcb

* https://www.ready.gov/

* https://www.ready.gov/kit

Źródła

Oto one