Podcast Crazy Nauka · odc. 75
Czy można jeść przed pływaniem i inne naukowe odpowiedzi na trudne pytania – część 5
Posłuchaj też na:
Kolejny odcinek, w którym naukowo wyjaśniamy codzienne zjawiska, popularne przesądy i faktoidy, nad którymi zwykle nie mamy czasu głębiej się zastanowić:
Skąd się bierze kolka podczas wysiłku fizycznego?
Dlaczego szampony i mydła mogą mieć różne kolory, a piana z nich powstająca jest zawsze biała?
Czy bezpiecznie jest jeść tuż przed pływaniem?
Dlaczego odpowiednio dmuchając potrafimy zrobić tak, że powietrze wychodzi ciepłe lub zimne?
Dlaczego piegi stają się widoczne pod wpływem słońca?
Dlaczego ptaki nie są rażone prądem, kiedy siadają na przewodach elektrycznych?
To piąty odcinek z tego cyklu – poprzednie zestawy pytań i odpowiedzi znajdziecie w odcinkach: 30, 31, 70 i 73.
A jeśli macie jakieś pytania, zamieśćcie je w komentarzach!
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Ola: Co ma wspólnego zakaz jedzenia przed pływaniem ze stuletnim podręcznikiem dla amerykańskich skautów?
Piotr: Dlaczego z zielonego, czerwonego czy niebieskiego mydła piana zawsze jest biała? Cześć, to Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka. To już jest piąta, a trzecia w tym roku część naszych naukowych odpowiedzi na trudne pytania.
Takie pytania, które dotyczą codziennych zjawisk, przesądów, utrwalonych mitów, faktoidów. W czasie wakacji świat troszkę spowalnia, więc mamy teraz czas, żeby się pochylić nad sprawami, takimi którymi człowiek się zwykle głębiej nie zastanawia. Często jest tak, że coś się dzieje, my sobie zadajemy pytanie, dlaczego tak jest, ale to nie jest nic tak ważnego, żebyśmy potem pamiętali, żeby się tym zająć.
A my właśnie teraz zaczęliśmy się takimi rzeczami zajmować, no i też jest to dzięki wam, bo podesłaliście nam sporo pytań, można jeszcze więcej podsyłać. Polecamy, to mogą być albo pytania małpa.crazynauka.pl, albo po prostu w komentarzach. To mogą być komentarze na YouTubie, stamtąd dzisiaj pytania głównie.
Ale też ostatnio Spotify bardzo rozbudował swój system komentarzowy, chyba próbują być Facebookiem, więc już nawet możemy odpowiadać na wasze komentarze, także wow, magia się dzieje.
Ola: Ale też możecie zadawać pytania w komentarzach na naszych kanałach social mediowych, czyli na Instagramie, na Facebooku, tam gdzie wrzucamy na przykład okładki naszych kolejnych odcinków podcastu.
Piotr: Staramy się wytropić wszystkie te miejsca, więc tak.
Ola: Ale Piotrek tutaj trochę skłamał, to nie jest tak, że my od niedawna zajmujemy się odpowiedziami naukowymi na trudne pytania. Tak naprawdę to myśmy spenetrowali ten temat już dosyć dawno temu i pierwsze nasze podcasty na ten temat to właśnie były oparte na tych odpowiedziach, które wygenerowaliśmy ładnych kilka lat temu. Niektóre te odpowiedzi mają nawet koło 10 lat, chciałam przypomnieć.
Piotr: Jak się chcesz tak cofać, to ja pamiętam w przekroju takie dział z odpowiedziami na trudne pytania, to gdzieś w jakimś 2003 prowadziłem, współprowadziłem.
Ola: Czyli tak naprawdę można powiedzieć, że robimy to od bardzo dawna, od zawsze. No i właściwie nie nudzi nam się to, bo każda z tych odpowiedzi rozbudza kolejne pytania, kolejne wątpliwości.
Piotr: A też się często zmieniają u niektórych odpowiedzi, to jest też coś dowiadujemy.
Ola: No to w związku z tym dziś zajmiemy się ptakami siadającymi bez uszczerbku na przewodach elektrycznych. Zajmiemy się również dmuchaniem i huchaniem, jaka jest różnica między jednym a drugim. Białą pianą z kolorowych szamponów, już wspomnieliśmy o tym na wstępie.
Kolkami łapiącymi nas podczas wysiłku fizycznego, większość osób tego doznaje w którymś momencie, na przykład podbiegając do autobusu. Zajmiemy się również jedzeniem lub nie jedzeniem tuż przed pójściem na basen, czy przed pływaniem w jeziorze. Oraz pochylimy się nad tematem piegów, które się mocniej pojawiają, uwidoczniają pod wpływem światła słonecznego.
Piotr: Jak już wspomnieliśmy, to jest kolejny odcinek z tego cyklu. Jakbyście szukali wcześniejszych pytań i odpowiedzi, to wskazujemy 30., 31., 71. i 73.
odcinek. To są właśnie te poświęcone takim pytaniom. Podsyłajcie więcej pytań.
Ola: No i oczywiście, jak zawsze bardzo Wam dziękujemy, że z nami jesteście, że nas słuchacie, że komentujecie, że lajkujecie, szerujecie różne nasze posty. Dziękujemy również i w dużym stopniu, z dużą wdzięcznością się do tych osób zwracamy, które wspierają nas datkami na Patronite i BuyCoffee. Jeżeli i Wy chcecie dołączyć do grona tych osób, za co będziemy ogromnie wdzięczni, to linki do tych serwisów znajdziecie w opisie odcinka.
Jeżeli czujecie, że robimy dobrą robotę, to zapraszamy gorąco.
Piotr: No i oczywiście pamiętajcie, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Ola: I tych nieliczących się również.
Piotr: I teraz uwaga, teraz jest moment, w którym…
Ola: Zazwyczaj przechodzimy do tematu.
Piotr: Tak, ale jeżeli kogoś nie interesuje temat tego, jak to jest z tymi podcastami, gdzie ich słuchać, to niech sobie przeskoczy, nie wiem, półtorej minutki czy coś, bo po prostu obiecałem o tym powiedzieć, więc czuję się zobowiązany. Temat wyniknął z tego głównie, że Google zamknął swój serwis podcastowy i część z Was słucha nas właśnie przez ten serwis podcastowy Google'a, więc się pojawiły pytania, gdzie nas słuchać i jak to w ogóle działa wszystko razem. Więc króciusieńko, to nie jest tak jak na przykład z YouTube'em, że wrzuca się na YouTube'a i jak coś jest wrzucone na YouTube'a, to jest na YouTube'ie, no chyba, że gdzieś to ktoś tam osadzi na jakiejś stronie czy coś, no bo po prostu jest na YouTube'ie.
Z podcastami jest tak, że gdzieś się je publikuje i to nawet nie jest do końca takie najważniejsze gdzie i właściwie wszystkie systemy podcastowe później mają to samo. Czyli my akurat publikujemy w serwisie, który się nazywa Spreaker, tam gdzieś też link macie w opisie, można nas słuchać po prostu na Spreakerze, ale z tego Spreakera podcast jest zaciągany w różne inne miejsca, czyli na przykład do Spotify'a, gdzie słucha nas większość z was, ale też do na przykład Apple Podcasts oraz do, nie wiem, ja na przykład słucham w takim programie, w takiej aplikacji na telefonie, która się nazywa Podcast Addict i to jest mój ulubiony system i nie wysyłamy specjalnie do niej podcastu, ona sobie po prostu zaciąga u źródła.
Ola: O, a ja mam apkę Pocket Casts i ja z niej z kolei słucham podcastów.
Piotr: Co kto lubi, jedynym miejscem, w które musimy rzeczywiście ręcznie, oddzielnie wrzucać to jest wspomniany już YouTube, tamten znikąd nie zaciąga, przynajmniej na razie, w związku z czym po prostu na YouTuba się wrzuca oddzielnie i już, więc jeżeli wam zniknęło Google Podcasts i nie wiecie gdzie nas słuchać i na przykład nie lubicie Spotify'a, tak jak to ktoś tam pisał, to niech sobie ściągnie ten ktoś jakąkolwiek właściwie aplikację do słuchania podcastów albo znajdzie jakąś stronę do słuchania podcastów albo cokolwiek, wszędzie ten nasz podcast jest, dlatego właśnie mówimy o tym, że jesteśmy i na tych liczących się i na tych nieliczących się, czyli jakichś zupełnie marginalnych też, bo wszystkie są zaciągane z jednego miejsca.
To jest ten obiecany element wyjaśnieniowy, a teraz ruszamy z właściwą częścią. Wiem, że niektórzy z was cierpią, że my tyle gadamy na wstępie, ale wiecie, też chcemy wam czasami coś powiedzieć, też chcemy czasami być bliżej was. No i po prostu tyle.
0:07:21 Kolka podczas wysiłku fizycznego
Ola: No to ruszamy z tym tematem. Skąd się bierze kolka podczas wysiłku fizycznego? Ona nosi nawet nazwę kolki wysiłkowej albo kolki biegacza, chociaż trafia się nie tylko biegaczom, o czym za chwilę.
Na pewno znacie to uczucie, tak? Jak już się rozkręcacie, nie wiem, biegając z nabieżni.
Piotr: Już przebiegnęliście 15 metrów. I nagle pokonuje was ból, zgina was w połowie, a wam 20 metrów.
Ola: No tak, taki ból w boku, gdzieś pod żebrami, poniżej żeber, z któregoś boku. Biegniecie do autobusu, już prawie dopadacie, widzicie, że ten kierowca nie zaczyna złośliwie zamknąć wam drzwi.
Piotr: Wcale nie złośliwie, kierowcy zamykają drzwi nie złośliwie, tylko dlatego, że mają swoją robotę i nie mogą sobie pozwolić na to, żeby ratować każdą biedną osobę, która nie zdążyła, bo potem sami się nie wyrabiają i wszyscy pasażerowie plują.
Ola: Przepraszam wszystkich kierowców autobusów.
Piotr: Śledzę kilka serwisów, to znaczy nie serwisów, tylko profili prowadzonych przez kierowców autobusów, więc dlatego postawiłem.
Ola: To bardzo przepraszam kierowców autobusów. Przez całe liceum i studia i pracę również w Warszawie myślałam, że właśnie tak jest, że oni tylko wyczekują tego momentu, kiedy ja dopadam i w drzwi gram.
Piotr: Demonicznie chichoczą z kapiojadem.
Ola: Ale nie, przepraszam. Jest ten moment, że się już rozkręcacie, a tu kolka w boku albo przecierpicie i dobiegniecie, ale zazwyczaj to się kończy tak, że trzeba zwolnić, zatrzymać się i wtedy ta kolka mija.
Piotr: Podobno działa tak, żeby się pochylić, trochę oprzeć, kiedyś tak mówili rękami na kolanach.
Ola: Rękami na kolanach, ucisnąć to miejsce przy boku, podnieść ręce do góry, wykonać kilka wdechów.
Piotr: Zatańczyć pękana.
Ola: Tak, zatańczyć. Nie, tego akurat nie było w zaleceniach. To są takie zalecenia anegdotyczne, to znaczy nie poparte naukowo.
Niestety nie da się określić co innego oprócz właśnie zatrzymania się i krótkiego odpoczynku może tę kolkę powstrzymać. No ale właśnie, ta kolka wysiłkowa nosi również specjalną nazwę po angielsku, to jest Exercise Related Transient Abdominal Pain, w skrócie ETAP. Można to przetłumaczyć jako przejściowy ból brzucha związany z ćwiczeniami.
No i odczuwają ten ból, no i właśnie to, co wspomniałam. I sportowcy, również zawodowi, bardzo wielu mówi, że właśnie zdarza im się to, chociaż sportowcom zdarza się rzadziej niż osobom, które sportu nie uprawiają albo uprawiają rzadko amatorsko. No i tak, z badań wynika, że kolki wysiłkowej co najmniej raz w życiu doznało aż 90% sportowców amatorów i 61% zawodowców.
No i również inne badania pokazują, że tych kolek najczęściej doświadczają pływacy na pierwszym miejscu, potem są biegacze i jeźdźcy konni, tam potem następują kolejne dyscypliny sportowe.
Piotr: Ciekawe, że pływacy mi się to wyłącznie z bieganiem właściwie kojarzyło.
Ola: Mi też, właściwie chyba nigdy mi się nie trafiło podczas pływania, ale to się wiąże chyba z kolejnym zagadnieniem, o którym będę mówiła, czyli z jedzeniem czegoś tuż przed pływaniem, a raczej z zaleceniem nie jedzenia czegoś.
Piotr: Podczas jazdy konnej też mi się nigdy nie zdarzyło. Ciekawe, no dobra, idźmy dalej.
Ola: Ale idźmy dalej właśnie. No i skąd się biorą te kolki? Otóż, otóż proszę państwa, przez długi czas nauka tego nie wiedziała.
Teraz istnieje od kilku czy kilkunastu lat w miarę silna hipoteza, chociaż nie jest przesądzone, że ona się utrzyma już na stałe. Ta hipoteza jakby pokrywa większość faktów związanych z okolicznościami, w jakich kolka się pojawia i jakie objawy wywołuje. No i ta hipoteza, nie będę mówić o tych, które zostały odrzucone, o tych hipotezach, powiem o tej obecnie.
Piotr: Która jeszcze nie została odrzucona.
Ola: Nie została odrzucona, ale wydaje się uzasadniać, czy jakby tłumaczyć to, co się dzieje. No i ta hipoteza wskazuje na decydującą rolę otrzewnej właśnie w powstawaniu kolki. Otrzewna to taka dwuwarstwowa błona, właściwie worek, w którym upakowane są narządy wewnętrzne w obrębie jamy brzusznej.
No i ta wewnętrzna warstwa otrzewnej owija się wokół tychże narządów. Wśród nich są żołądek, jelita, a ta zewnętrzna warstwa otrzewnej przylega do ścian jamy brzusznej i miednicy. No i co ta otrzewna ma wspólnego z kolką?
W roku 2000, w jednym z pism związanych z medycyną sportową, link znajdziecie w opisie odcinka, naukowcy opisali badania, w których wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną kolek w boku jest to, że te dwie warstwy otrzewnej, wewnętrzna i zewnętrzna, ocierają się o siebie podczas ćwiczeń, co powoduje podrażnienie i ten ból, który się objawia taką kolką. Te wnioski wyciągnięto po wywiadach i badaniach około 900 sportowców, ponad 900 sportowców, ale też po badaniach fizjologicznych. No i co wspiera tę hipotezę?
Fakt, że kolki w boku stają się bardziej prawdopodobne, kiedy zaczynamy ćwiczyć niedługo po jedzeniu czy piciu. Kiedy żołądek jest pełny, wówczas naciska na otrzewną, zmuszając dwie jej warstwy do zbliżenia się do siebie i zwiększając szanse na tarcie między nimi. I to rzeczywiście, jakby z mojego doświadczenia, oczywiście jest to dowód anegdotyczny, wynika, że faktycznie jedzenie krótko przed treningiem zmaga takie objawy, jak również inne.
Na przykład to, że jak trenowałam bieganie, to jeżeli zjadłam posiłek niedługo przed bieganiem, to niestety wszystko to, co zjadłam, to mi się próbowało cofnąć w trakcie biegania. To jest bardzo niekomfortowa sytuacja, w związku z czym co najmniej godzinę, a tak naprawdę półtorej, dwie, to była taka bezpieczna odległość od uprawiania sportu. I prawdę mówiąc, jak przestrzegałam tych odstępów, to te kolki mnie nie łapały.
Ale no dobrze, tak jak wspomniałam, to jest dowód anegdotyczny, czyli w rozumieniu naukowym nieistotny. Natomiast przytoczę badania z 2004 roku, które zostały opublikowane w innym piśmie, również link w opisie odcinka. I to badanie wykazało, że soki owocowe i napoje takie, z których korzystają sportowcy o wysokiej zawartości cukru, znacznie częściej powodują kolki niż woda lub w ogóle brak płynu, nie picie na jakiś czas przed rozpoczęciem ćwiczeń.
Z czego to może wynikać? Z tego, że takie hipertoniczne napoje, których często używają sportowcy, no te wysokosłodzone, wyciągają wodę z komórek otrzewnej, a to prowadzi do większego tarcia obu jej warstw. No może też być tak, że te napoje z racji swojego zastosowania pozostają w jelitach dłużej niż woda.
W związku z tym wywierają nacisk na otrzewną też przez dłuższy czas. No i tutaj oczywiście zalecenia, które są związane z wynikami tych badań, dotyczą odstępu między rozpoczęciem ćwiczeń a ostatnim posiłkiem. To mniej więcej jest mowa o godzinie dwóch, co ma zmniejszać radykalnie prawdopodobieństwo pojawienia się kolki.
Co jeszcze może sprawić, że ta kolka będzie bardziej prawdopodobna? Otóż jeżeli krótko przed ćwiczeniami zjemy posiłek bogaty w błonnik lub tłuszcz, no bo te substancje są trawione dłużej niż posiłki o niskiej zawartości błonnika i tłuszczu. Więc też uważajmy na to, co jemy niedługo przed ćwiczeniami.
No i tak jak Piotrek wspomniał, te strategie, których uczono nas, żeby radzić sobie z kolką, no to one w ogóle się nie sprawdzają, więc tu można sobie darować. Po prostu trzeba poczekać chwilę. No i to, co warto zapamiętać, to to, że typowa kolka w boku to jest ból po jednej stronie brzucha.
I ona się pojawia konkretnie podczas ćwiczeń, podczas wysiłku fizycznego i ustępuje dosyć szybko podczas odpoczynku. Jeżeli pojawia się inny rodzaj bólu, jakaś uporczywa kolka, na przykład wyżej w obrębie klatki piersiowej lub też w brzuchu pośrodku, to koniecznie trzeba się z tym zgłosić do lekarza, bo to z kolką wysiłkową nie ma kompletnie nic wspólnego.
Piotr: No dobra, [? niepewne: to bym szczerzył], że temat rzeczywiście trochę dla mnie rewolucjonizujący myślenie o tym, bo byłem przekonany, że to ma na przykład wiele wspólnego z kondycją, że jak ktoś ma lepszą kondycję, to nie ma kolek. Co ciekawe, swoją drogą, możecie, jeżeli macie jakieś doświadczenia w tej kwestii, to napiszcie w komentarzu, bo to też ciekawe. Oczywiście znowu dowód anegdotyczny i tak dalej, ale to ciekawe, ciekawe bardzo.
Ola: Ja to jeszcze dodam, że faktycznie to jest tak, że osoby, które mają lepszą kondycję, mają też większe doświadczenie w uprawianiu ćwiczeń. W związku z czym wiedzą, że zjedzenie czegoś krótko przed ćwiczeniami im szkodzi. Z różnych powodów, po prostu jest źle.
Źle się człowiek czuje, kiedy zaczyna ćwiczyć i mu się po prostu próbuje obiad wylać różnymi otworami.
0:17:55 Dlaczego piana z kolorowych szamponów jest biała
Piotr: No dobra, to teraz obiecane już na wstępie pytanie. Pytanie pochodzi od użytkownika z YouTube, od użytkownika, który się podpisuje jako Dar VV, Dar VV, jakkolwiek chce być czytanym. Jak to się dzieje, że szampony i mydła mogą mieć różne kolory, a piana z nich powstająca jest zawsze biała?
No właśnie, to może zacznijmy od tego, jak to się dzieje, że szampony i mydła mają różne kolory. Nie mówię tutaj o takich zupełnie przezroczystych, bo to oddzielna bajka. Natomiast wiadomo, że często są żółte, różowe, czerwonawe, raczej nie są np.
niebieskie, chociaż się zdarza. No możliwe, w każdym razie mogą mieć najróżniejsze kolory. Kolory mają dlatego, że są do nich dodane barwniki.
Ten barwnik jest w niewielkiej ilości, zwykle takie barwniki są bardzo wydajne. Jest dobrze widoczny wtedy, kiedy produkt jest w postaci płynnej albo stałej jak mydło, dlatego że wtedy cały ten barwnik jest skoncentrowany w stosunkowo małej objętości tego materiału, tego płynu czy ciała stałego. No i to, jakby nie będziemy wchodzili w to, dlaczego barwniki barwią, generalnie wynika to z adsorpcji i odbicia światła przez te barwniki, jak wszystkie barwniki świata.
Natomiast to, co nas tu interesuje, to jest kwestia piany, bo przede wszystkim piana ma zaskakująco dużą powierzchnię. I tu robiłem sobie wyliczenia, korzystałem z różnych systemów. Generalnie można przyjąć, że jeżeli mamy jeden centymetr sześcienny piany, to bąbelki w nim, jakby je tak rozciągnąć, rozpłaszczyć ich powierzchnię, to mają od 200 do 500 centymetrów kwadratowych.
Ola: To ogromne.
Piotr: Ile to jest centymetr sześcienny, to każdy wie. Można sobie, jak powiem, centymetr na centymetr na centymetr. Natomiast 500 centymetrów kwadratowych to jest 80% kartki A4, czyli dużo jak na ten centymetr kwadratowy piany.
To oczywiście zależy od piany, bo zupełnie inne jest np. taka supergęsta piana typu pianka do golenia, czym innym będzie taka sobie bełtnięta parę razy piana z jakiegoś mydła. Wiadomo, ale powiedzmy, że od 200 do 500 centymetrów kwadratowych.
I teraz do utworzenia takiej ilości piany, czyli tego centymetra sześciennego, wystarczy zaledwie 1 setna centymetra sześciennego płynu. Dlatego, że piana to jest przede wszystkim gaz. To znaczy przy takiej pianie szamponowo-mydlanej to jest powietrze.
Wiadomo, że to zależy, bo przy pianie piwnej to jest dwutlenek węgla albo azota, przy takiej coś tam. Różne mogą być te gazy, ale generalnie jest to przede wszystkim gaz. Czyli tak naprawdę mamy bardzo małą objętość płynu, która jest rozsmarowana na bardzo dużą powierzchnię bąbelków, bo ta jedna setna centymetra sześciennego płynu jest rozciągnięta na tą powierzchnię, na te 200 do 500 centymetrów kwadratowych.
No i w sumie efekt jest taki, że tego barwnika tam jest bardzo malutko, więc to jest jeden z głównych powodów, acz być może nie najważniejszy, dla którego tego koloru tam nie widać. Ale po kolei, bo tu jest jeszcze jeden moim zdaniem znacznie ciekawszy element. To znaczy to, że grubość ściany bańki mydlanej zazwyczaj, to zależy znowu od struktury, ale zazwyczaj jest mniejsza niż długość fal światła widzialnego.
To brzmi dziwnie i może nieprawdopodobnie, ale bańki mydlane mają grubość ściany wahającą się zwykle wokół powiedzmy 100 nanometrów, 120. Mogą być oczywiście znacznie grubsze, zwłaszcza w jakichś takich pianach innego niż mydlane pochodzenia, ale mówię o tego typu. Zresztą ta grubość się zmienia.
Im dłużej bańka żyje, tym grubość jest mniejsza.
Ola: No właśnie, a z tą grubością ma jakiś związek to, że niektóre są tęczowe, a inne potarwne?
Piotr: Tak i o tym będzie za chwilę, dosłownie za moment. Natomiast zakres światła widzialnego to jest od 380 do 780 nanometrów, czyli fala światła widzialnego jest dłuższa niż grubość ściany bańki. I już to powoduje, że ta ściana nie może mieć żadnego koloru, który by powstawał dzięki normalnym zjawiskom pochłaniania i odbijania światła, które obsługują barwniki.
Natomiast właśnie to co mówisz, czyli te takie tęczowe kolory to jest zjawisko iryzacji, czyli interferencji światła. O tym zjawisku włożonoby w ogóle długo. Generalnie chodzi o to, że jeżeli mamy jakąś przezroczystą błonę, od której światło się odbija dwukrotnie, bo odbija się od jej powierzchni i drugiej warstwy, to znaczy od dwóch ścianek.
I jeżeli te fale się na siebie nakładają po tym odbiciu, to właśnie następuje interferencja i część z nich się wygasza, część z nich się wzmacnia. Stąd te tęczowe barwy. Zresztą zwróćcie uwagę, że jeżeli zrobicie sobie bańkę taką, którą uda wam się gdzieś posadzić, to ta bańka na początku zwykle nie ma takich tęczowych barw i dopiero po chwili, kilku, nie wiem, minucie z kilkudziesięciu sekundach, kiedy powoli zaczyna wysychać i jest coraz cieńsza ścianka, to ta iryzacja następuje, ta interferencja jest wyraźna i te kolory się pojawiają w taki bardzo już wyraźny sposób.
Ola: Ale potem zanika z kolei.
Piotr: Potem pęka.
Ola: Nie, nie, najpierw się robi zupełnie bezbarwna, pozbawiona jakiejkolwiek barwy, tuż przed pęknięciem.
Piotr: Możliwe. Zwróć uwagę, że jak się puszcza bańki… Może jest wtedy już za cienka i ta interferencja nie występuje już tak, nie wiem, nie wiem, nie zgłębiałem akurat tego zjawiska bardzo, ale możliwe to, że na przykład już ta różnica jest za mała.
No w każdym razie tak naprawdę ta iryzacja daje jakiekolwiek kolory, bo sama w sobie ścianka jest zbyt cienka, żeby była w stanie obsłużyć ten cały proces pochłaniania i tak dalej, odbijania określonych barw, więc dlatego tej barwy tam nie ma. No dobra, więc jakby na razie wyjaśniliśmy sobie, dlaczego piana nie jest kolorowa. No bo za mało barwnika, bo ściana za cienka.
Natomiast pytanie, dlaczego jest w takim razie biała? Znaczy wiem, że biały to też kolor, no ale z fizycznego punktu widzenia jest to mieszanina wszystkich kolorów pasma widzialnego. Więc najprościej rzecz ujmując, każdy bombelek w pianie działa jak małe lustro, które odbija światło dopływające z zewnątrz we wszystkich kierunkach i ono jest wielokrotnie odbijane, jest rozpraszane i generalnie wszystkie kolory się tam mieszają.
Jakby nie ma niczego, co by je wyróżniało, w związku z czym dlatego jest białe, a nie przezroczyste, że jest bardzo wiele tych odbić. To jest grubsza to samo zjawisko, które mamy w śniegu. Kryształy lodu są przezroczyste.
Ola: Chyba, że jest żółty śnieg.
Piotr: Tego nie jemy.
Ola: Nie, nie jemy żółtego śniegu.
Piotr: To jest zestaw pytań na zimę. Mamy na razie lato. Tam również jest tak, że śnieg sam w sobie powinien być przezroczysty, gdyby nie te wielokrotne odbicia.
Zresztą łatwo zobaczyć, że jeżeli piany jest mało, jeżeli mamy cieniutką warstwę piany, to ona jest przezroczysta. Widać, że to jest pod spodem. Musi być tych bąbelków więcej.
Oczywiście, jeżeli są drobniejsze, to łatwiej, bo jest tam więcej tych odbić. I stąd tak naprawdę powstaje ten biały kolor. Dlaczego nie ma innego koloru?
To już sobie dość dokładnie wyjaśniliśmy.
0:26:35 Czy można jeść tuż przed pływaniem
Ola: Czy bezpiecznie jest jeść tuż przed pływaniem? Istnieje taki mit, wciąż jest silny, mówiący o tym, że pływanie bezpośrednio po jedzeniu powoduje skurcze żołądka albo też skurcze innych mięśni.
Piotr: Generalnie grozi śmierć.
Ola: Tak, i może prowadzić do utonięcia. Trzeba odczekać minimum 30 minut, a optymalnie 60 minut po jedzeniu i dopiero wtedy można wejść do wody. Zwróćcie uwagę, że to ma pewne połączenie z tym tematem, o którym opowiadałam jako pierwszym, czyli o kolkach.
Jest tutaj jakiś łącznik, ale o tym za chwilę. Ważne jest, czy badania naukowe potwierdzają to, że pływanie po jedzeniu, chodzi oczywiście o pływanie w zimnej wodzie, czyli w basenie czy w jeziorze, zwiększa ryzyko utonięcia? Otóż nie.
Nigdy nie udokumentowano przypadku utonięcia spowodowanego pływaniem z pełnym żołądkiem. Potwierdzają to również statystyki. Nie ma dowodów na to, że to się zdarza.
Ale skąd ten mit w ogóle się wywodzi? Tak naprawdę szukano różnych źródeł i wychodzi na to, że to była taka chyba wiedza z początku wieku, którą szerzyli różni lekarze. Bo akurat ja trafiłam w źródłach amerykańskich na odniesienie do podręcznika z roku 1911, podręcznika przeznaczonego dla amerykańskich scoutów, Boy Scouts of America, w którym jest duży całkiem akapit mówiący o tym, że skurcz z pewnością może się zdarzyć, kiedy wejdziesz najedzony przed strawieniem posiłku do wody i będziesz pływać.
No i tutaj akurat muszę jeszcze zaznaczyć, że strawienie posiłku, w zależności oczywiście od jego wielkości, trwa około 4 godzin plus. Także trzeba by naprawdę tam długo siedzieć, więc tutaj to też nie jest prawdą. Skąd się ten mit wziął w Polsce?
Nie wiem. Natomiast być może rzeczywiście ta wiedza, taka powszechna fizjologiczna wiedza, stan wiedzy był podobny i w Stanach i u nas. I rzeczywiście ja to słyszałam w dzieciństwie.
Czyli nie wchodź zaraz po jedzeniu do wody, bo zaraz cię złapie skurcz.
Piotr: No tak. Ja myślę, że to może mieć też nawet niekoniecznie skurcz, ale nie wchodź po jedzeniu do wody, bo można utonąć. Takie bezpieczne, ogólne wyjaśnienie.
Ja bym jeszcze obstawiał ten wątek, że jak się napychasz, a potem się gdzieś walniesz na plaży, to generalnie może ci się chcieć spać. Więc może być takie skojarzenie o ciężałości z jakąś niewydolnością fizyczną. Tak sobie zgaduję.
Zwłaszcza, że [? niepewne: test 11 roku doniesienia] to jest taki czas, kiedy można sporo rzeczy spotkać. Takich, że lekarze mówili różne rzeczy, które im się wydawały, bo to była taka wiedza z dziada pradziada, a tym samym uznawana za jedynie słuszną. A potem jak ktoś zaczynał w tym grzebać, to się okazało, że bzdury.
Ola: Więc są dwie właściwie wykluczające się ścieżki rozumowania, jakie zostało podjęte przy tworzeniu tego mitu. Jedno z nich mówi o tym, że najedzenie się powoduje skierowanie krwi w stronę żołądka, a nie w stronę mięśni. W związku z tym odwraca się, czy zmniejsza się przepływ krwi w ramionach i nogach i w skutek tego można się zmęczyć lub zasłabnąć, osłabnąć.
Albo też być bardziej narażonym na paraliżujące skurcze ramion i nóg, co może prowadzić do utonięcia. A druga wersja mówi o tym, zupełnie inna wersja, że kiedy się najadamy, to krew kierowana jest w stronę mięśni, a nie w stronę żołądka, co również powoduje paraliżujące skurcze, zgaduję, żołądka.
Piotr: No dobrze, chyba żołądka. Jest to trochę właśnie wykluczające się.
Ola: Wykluczające się i absurdalne. Teraz tak, ale wychodzi na to, że w każdym z tych uzasadnień jest ziarno prawdy, ale tylko ziarno. Bo gdy jemy, organizm rzeczywiście kieruje dodatkową krew do żołądka i jelit, żeby umożliwić trawienie.
Jednak zmiana ukrwienia po zjedzeniu kanapki czy obiadu nie może być, nie jest na tyle poważna, żeby spowodować tak wielki skurcz, który mógłby doprowadzić do utonięcia.
Piotr: Zresztą nie jesteśmy też takimi ewolucyjni organizmami, które po najedzeniu się muszą gdzieś spocząć, nie wiem, jak wąż, jaki nieprzymierzając i trawić nie wiadomo ile.
Ola: Dwie doby na przykład.
Piotr: Tak, mało zdolni do ruchu. No to tak nie działa.
Ola: No i druga rzecz jest taka, że z kolei, gdy ćwiczymy, nasze mięśnie powinny otrzymywać dodatkową krew. I w tym wypadku niewystarczające ukrwienie, właśnie powstające wskutek przekierowania tej krwi do żołądka i jelit może, może rzekomo, powodować skurcze mięśni. Teoretycznie, tak?
No to tak naprawdę, tak jak mówię, to są jakieś tam hipotezy, skąd może pochodzić ten mit. Nie są to rzeczy sprawdzone. Niemniej jednak fizjolodzy, lekarze sportowi i badania pokazują, że prawdopodobieństwo wystąpienia skurczu żołądka podczas pływania jest niewielkie.
Niezależnie od tego, kiedy się jadło ostatni raz. Skurcze mięśni mogą się zdarzyć. To jest inna sprawa.
Ale nawet one rzadko są czymś więcej niż niedogodnościami. I tak naprawdę, te niedogodności najczęściej można zwalczyć w ten sposób, że albo przestać płynąć, albo podpłynąć sobie do krawędzi basenu, czy do pomostu. A nawet jeżeli jesteśmy na środku jeziora, no to po prostu skurcz taki, no po prostu on po chwili przechodzi.
Piotr: Są poważne skurcze, ale one głównie są związane z pływaniem w zimnej wodzie, dużym wysiłkiem w tej zimnej wodzie. To jest inna rozmowa, inny problem. Raczej nie są to takie skurcze, które by w tym wypadku po najedzeniu miały następować.
Ola: No w każdym razie i badania naukowe, i też różne amerykańskie instytucje, które, jak wiemy, bardzo mocno kładą nacisk na dawanie zaleceń w różnych kluczowych sprawach. I takie amerykańskie instytucje, jak Amerykańska Akademia Pediatrii, czy Amerykański Czerwony Krzyż. One ramię w ramię twierdzą, że nie ma naukowych podstaw stwierdzenia, że takie skurcze, czy żołądka, czy mięśni mogą przyczynić się do utonięcia.
No i nie ma żadnych zaleceń konkretnych ograniczających jedzenie przed pływaniem. Owszem, jest tak, i to przyznają również lekarze, że kiedy wejdziemy do wody zaraz po dużym posiłku, no to mogą nam się przytrawić mdłości, czy właśnie kolka wysiłkowa, o której wcześniej mówiłam.
Piotr: Albo potężne beknięcia, nie oszukujmy się.
Ola: Tak, właśnie takie cofanie się treści żołądkowej. Tak, jednak osoba, która pływa na przykład w basenie, czy na jakimś kontrolowanym akwenie, no to może sobie z łatwością z tym poradzić. Po prostu trzeba wówczas wyjść na brzeg i przeczekać ten moment niedogodności.
To jest dokładnie tak samo, jak zjedzenie dużych ilości jedzenia tuż przed jakimikolwiek ćwiczeniami fizycznymi, innymi, tak. To również może się przyczynić do niedogodności takich jak kolka, czy właśnie mdłości, czy cofanie się, ale nie do utonięcia.
Piotr: Czyli jeżeli planujecie przepłynąć cieśninę Beringa, to być może nie należy jeść byle czego w dużej ilości chwilę przed, ale jeżeli zaplanujecie przepłynąć cieśninę Beringa, to pewnie o tym wiecie.
Ola: Na pewno wiecie i sobie z tym doskonale radzicie. Także, znaczy tak, nie zalecamy wchodzenia do wody zaraz po posiłku, zwłaszcza takim bardzo obfitym. Natomiast, no bez przesady, nie trzeba zegarkiem w ręku wyczekiwać pół godziny, czy godziny, tylko po prostu zdać się na swój instynkt i kiedy samopoczucie, poczucie nasycenia, przejedzenia minie, no to spokojnie można wchodzić do wody.
Piotr: Przede wszystkim nie zalecamy wchodzenia do wody po alkoholu, nawet jeżeli ten alkohol był wypity do posiłku, bo to jest bardzo złudne, bo nam się wydaje, że jak jemy do posiłku, to alkohol mniej wchodzi. Nie, nie wchodzi mniej. Może najwyżej wejść trochę później i to tym gorzej dla nas, jak nas złapie.
Ale generalnie nie pijemy alkoholu przed pływaniem. To taka ogólna rada na całe życie. Jedziemy dalej.
[~0:36:35] Dlaczego dmuchanie chłodzi, a chuchanie grzeje
Piotr: Teraz pytanie, które przyznam szczerze chyba najwięcej problemów mi sprawiło. Znaczy nie pytanie, tylko znalezienie tej dobrej odpowiedzi, czyli dlaczego jak odpowiednio dmuchamy, to możemy albo zrobić tak, że powietrze jest ciepłe albo zimne, czyli innymi słowy, albo jak na przykład się sparzymy, to sobie dmuchamy na palec, a jak nam zimno w ręce, to sobie huchamy na ręce i mimo, że z tej samej dziury wylatuje to samo powietrze, to raz jest ciepłe, raz jest zimne. To jest niezwykle ciekawa sprawa.
Ola: Właśnie, co my tam sobie zamykamy w tych naszych przewodach powietrznych, że raz powietrze leci ogrzane, a raz leci chłodne.
Piotr: Właśnie, to wcale nie tak jak mówisz, ale it's complicated. To jest z kolei pytanie od użytkownika Gram1354. Pozdrawiamy, dziękujemy.
No właśnie, to jest jedno z tych zjawisk, na które się nie da odpowiedzieć w jednym zdaniu. Chyba, że to będzie bardzo długie zdanie, takie w stylu książka. Co to za książka jest taka, co jest w dwóch zdaniach?
Ola: Bramy raju Jerzego Andrzejewskiego.
Piotr: O, właśnie. Albo to zdanie będzie brzmiało, ten efekt powodowany jest przez kilka różnych zjawisk. No bo właśnie tak jest.
I teraz tak. Można w ogóle znaleźć dość dużo wyjaśnień, część z nich jest bardzo uproszczonych, bo mówi jest tak i tak, proszę bardzo, macie tutaj króciutkie wyjaśnienie, już idziemy do domu. Na takie trafiłem i to zbyt skomplikowane.
No więc po kolei. Pierwsza sprawa to jest w ogóle efekt chłodzenia. Myśmy o tym w którymś momencie już mówili, ale generalnie chodzi o to, że jak dmuchamy przez zwężone usta, czyli tak, żeby było zimno, to powodujemy szybszy przepływ powietrza.
A to z kolei zwiększa efekt chłodzenia na skórze, dlatego że takie szybko poruszające się powietrze szybciej nam odprowadza ciepło z powierzchni skóry. To jest efekt konwekcji parowania. Ta parowanie, zresztą o tym już tak jak mówię, parę odcinków temu była mowa, parowanie zwiększa, znaczy schładza skórę.
To jest to zjawisko, że usuwamy ciepłe powietrze z okolicy, już ogrzane od skóry, z okolicy skóry dostarczamy nowe itd. Ale to nie wystarczy. I zaraz też powiem dlaczego to nie wystarczy.
To jest bardzo ciekawa sprawa. Więc druga i chyba najważniejsza kwestia to jest efekt Bernoulliego. Tu nie będę robił długiego wykładu na temat równań Bernoulliego itd., ale generalnie chodzi o to, że taki szybki przepływ powietrza, czyli przez zwężone usta, że tak powiem, powoduje, można powiedzieć, lokalne obniżenie ciśnienia przy tym strumieniu powietrza. A to znowu powoduje efekt zasysania do tego strumienia powietrza z otoczenia. Czyli tak naprawdę to powietrze, które wydmuchujemy z ust, kiedy chcemy schłodzić coś, to jest tylko część, ten strumień wylatujący z naszych ust powoduje zasysanie powietrza z okolicy, z okolicy naszej głowy itd., a to powietrze już jest chłodniejsze. No bo nie wylatuje z naszych płuc, w środku mamy te 37 stopni, powiedzmy, że powietrze wylatujące z nas ma trochę niższą temperaturę.
Ale generalnie tu chodzi o to, że ten strumień, który dolatuje do celu, tylko w części stosunkowo niewielkiej, pochodzi faktycznie z naszych płuc, a reszta to jest powietrze porwane przy okazji z otoczenia. I to jest jakby kluczowa sprawa. I teraz łatwo to sprawdzić, bo możecie sobie zrobić, teraz ten moment, kiedy się będziecie dziwnie zachowywali, możecie sobie zrobić szybko doświadczenie.
To znaczy, jeżeli sobie umieścicie rękę na 20 cm przed twarzą i zaczniecie na nią dmuchać, tak żeby schłodzić tą rękę, to będziecie ją całkiem skutecznie chłodzili. Natomiast jeżeli teraz zrobicie to samo miejsce ręki, najlepiej takie, w którym się dobrze odczuwa zmiany temperatury, umieścicie centymetr przed ustami i nadal będziecie dmuchać w taki sposób, w jaki byście chcieli schłodzić, to ten efekt chłodzenia będzie znacznie słabszy. Znaczy, czuć, że to powietrze wlatujące z ust jest ciepłe.
Masz ten efekt? Zobacz sobie. No jest, jest.
Bardzo blisko, bardzo blisko ustu umieść. Tak, żeby prawie dotykało. No dobrze, jest ciepłe.
Jest cieplejsze, jest różnica. Tam jest jeszcze kilka innych możliwych czynników, które się podaje. To znaczy, mówi się o rozprężeniu adiabatycznym, czyli generalnie chodzi o to, że jak powietrze przechodzi przez usta, to jest bardziej sprężone, bo się musi przecisnąć przez tą wąską dziurkę, a potem jak się rozpręża, to się ochładza.
Ola: Tak jak wiadomo, to z fizyki gazów wynika, że rozprężający się gaz po prostu robi się chłodniejszy.
Piotr: No tyle tylko, że tu jest tak niewielka różnica ciśnień, że ta różnica temperatury byłaby zbyt mała, żeby była odczuwalna. Mówi się o tym, że wydaje się być takim najbardziej naturalnym, że jak się powoli wydycha, czyli chucha, to powietrze ma więcej czasu, żeby się ogrzać, idąc przez drogi oddychowe. Ale znowu nie, dlatego że możemy to zrobić na przykład chociażby tak, że wydniemy usta, potrzymamy tam powietrze nawet przez długi czas i potem je będziemy wydychali na dwa sposoby, czyli raz przez wąską dziurkę, raz przez szeroką i nadal będzie ten efekt chłodzenia i ogrzewania.
Czyli jakby to możemy obalić. Jeszcze spotkałem się z takim wyjaśnieniem, że jak jest bardzo wąski strumień powietrza, to on się szybciej wychładza. Nie wiem, może, niezbyt to do mnie przemawia.
Najbardziej pasuje mi ten efekt Bernoulliego. Chociaż bardzo możliwe jest, że to jest kilka różnych czynników. No bo to dlaczego chucha nie ogrzewa, to jest dosyć oczywiste.
Mamy jednak to powietrze w środku cieplejsze i dostarczamy je na miejsce w takiej cieplejszej wersji, więc ono się nie ma czasu wychłodzić.
Ola: No tak, ja sprawdziłam i rzeczywiście jest znacząca. Ja siedzę i chucham, dmucham i rzeczywiście różnice są znaczące w temperaturze tego strumienia powietrza, który jest wydychany.
Piotr: Mi się wydaje, że największe znaczenie jednak musi mieć ten efekt Bernoulliego, czyli to porywanie powietrza z okolicy. Zresztą w ogóle można parę fajnych doświadczeń w ten sposób zrobić, bo na przykład jest takie fajne doświadczenie z dmuchaniem takiego bardzo dużego balonu, ale nie balonu, który jest z gumy, czyli rozpręża się w trakcie, znaczy rozciąga się, tylko takiego raczej foliowego, czyli masz taką foliową rurę dość długą, która ma na pewno znacznie większą pojemność niż twoje płuca, bo nasze płuca mają tam kilka litrów, a ta rura tak na oko to ma kilkadziesiąt litrów.
Ola: Ale mówisz o takich odpustowych balonikach.
Piotr: Wyobraź sobie, że robisz sobie taki tunel z folii, takie cieniusieńkie i bardzo takie, jak takie torebki, co warzywa w nich można pakować w supermarkecie, te najcieńsze. I jak zrobisz sobie taki tunel, który będzie miał trzy metry długości i średnicy, czy szerokości pół metra, to z całą pewnością po nadmuchaniu jego objętość będzie większa niż objętość twoich płuc. No raczej.
Jakbyś wziął jakiegoś freedivera z pojemnością płuc 11 litrów, to nadal byłoby jeszcze daleko. I teraz da się taki balon jednym wydechem nadmuchać, tylko sztuczka polega na tym, że nie wdmuchujesz powietrza bezpośrednio do tego balonu, tylko robisz do niego dość szerokie wejście i dmuchasz z odległości 30 cm. I w tym momencie ten strumień powietrza z twoich płuc porywa na tyle dużo cząsteczek otaczających cię, że jesteś właściwie na jednym oddechu w stanie napełnić taki cały foliowy balon, tunel, jakkolwiek to nazwać.
Są takie doświadczenia. Gdzieś można sobie na YouTube zobaczyć czy coś. Generalnie jest to zjawisko dość znane i wydaje mi się po przejrzeniu naprawdę wielu różnych stron, że właśnie to jest kluczowe dla tego chłodzenia.
Bo zagadką jest przede wszystkim chłodzenia, nie ogrzewanie, bo że ciepłe z nas wylatuje, to wszyscy wiemy.
0:45:15 Piegi, które wychodzą od słońca
Ola: A dlaczego piegi stają się widoczne pod wpływem słońca?
Piotr: Bo się opalamy.
Ola: Ale dlaczego kropki? No nie. Ale zwróć uwagę, że potem one bledną i kiedy jest zima, to wielu z tych piegów po prostu nie widać.
W ogóle u niektórych osób znikają zupełnie. Natomiast potem znowu jest lato i znowu w tych samych miejscach się pojawiają.
Piotr: Właśnie, czy w tych samych?
Ola: Wychodzi na to, że w tych samych, bo właściwie to jest dosyć prosta sprawa. Bo piegi to jest mechanizm ochronny przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym, czyli promieniowaniem UV. A ekspozycja na słońce powoduje, że skóra wytwarza melaninę, czyli pigment, który chroni skórę przed uszkodzeniami słonecznymi.
No i ten pigment również nadaje skórze wiele odcieni, a także pozwala jej się opalać. No i ta melanina rozprasza promieniowanie UV, co oznacza, że odbija się ono w różnych kierunkach. I to zapobiega przenikaniu UV przez skórę i uszkadzaniu skutek tego naszego DNA.
No ale niektóre obszary naszej skóry produkują więcej melaniny, czyli pigmentu niż inne. No i te bogate w melaninę plamy, plamki, nazywane są piegami. No i wskutek tego, że właśnie działa na nie promieniowanie UV, stają się one bardziej widoczne latem i znikają lub rozjaśniają się w miesiącach, w których promieniowanie UV nie jest takie silne.
Wyróżnia się dwa rodzaje piegów z grubsza. Nie wszystkie się zachowują w ten sam sposób. To od razu mówię, bo te piegi, o których ja tutaj opowiadam, to są efelides z łaciny.
I to jest najczęstszy rodzaj piegów. One są takie zwykle małe, jasnobrązowe, pojawiają się na skórze, wystawionej na działanie słońca i przede wszystkim na twarzy, ramionach, barkach i są one nieszkodliwe.
Piotr: Można je sobie dorobić filtrem na Instagramie, TikToku albo w innym miejscu.
Ola: Albo się robi makijażowo, się kropkuje.
Piotr: Kiedyś te piegi były najbardziej niepożądaną i okropną rzeczą na świecie i panie się kryły pod parasolkami i różnymi innymi rzeczami, żeby tylko piegów nie dostać.
Ola: A teraz właśnie specjalnie sobie domalowują piegi, żeby wyglądać bardziej uroczo. Ale jest również ten drugi rodzaj przebarwień, bo to już nie są piegi, których sobie zdecydowanie nie życzymy i to są plamy soczewicowate. To jest ich najlepsza nazwa, bo inne nazwy to plamy wątrobowe lub plamy starcze.
I one są związane z nagromadzonymi uszkodzeniami DNA skóry. No i oczywiście wywoływanymi przez słońce, przez promieniowanie UV. Wskutek tego promieniowania zwiększa się liczba komórek wytwarzających melaninę i intensywność tej produkcji się wzmaga, co skutkuje powstawaniem plam na skórze.
Tutaj mechanizm jest podobny, jak przy tych zwykłych piegach efelides, natomiast te zmiany nie bledną zimą niestety. No i częściej występują u osób starszych.
Nie są to zmiany nowotworowe i nie wymagają leczenia, ale mogą wyglądać podobnie do niektórych nowotworów skóry. No ale jeżeli masz wątpliwości, zastanawiasz się, czy dana plama jest okej, czy nie okej, czy to nie czerniak, albo jeżeli zauważasz, że ulega ona szybkim zmianom, koniecznie biegnij do dermatologa. No i tu jeszcze warto podkreślić, że oba rodzaje piegów czy też przebarwień skóry występują częściej u osób o jasnej karnacji i u osób z predyspozycjami genetycznymi, czyli jeżeli ktoś wśród naszych przodków miał predyspozycje do tego, żeby mieć piegi albo właśnie do takich plam, które powstają pod wpływem słońca, no to my z dużym prawdopodobieństwem te predyspozycje również będziemy mieć.
No i na koniec, no właśnie, to taki głos rozsądku w twoim domu, koniecznie używajcie kremów z filtrami UV. To jest absolutna konieczność. Wysoki filtr 30 albo więcej i po prostu używajcie ich często, nacierajcie się nimi.
Nie to, że raz rano się natrzemy, a potem już cały dzień będziemy korzystać z kąpieli słonecznej i jeszcze dodatkowo z kąpieli wodnej, więc to się wszystko spłucze. Nawet takie kremy wodoodporne, one też mają swoje granice wytrzymałości. Naprawdę dbajmy o siebie, dbajmy o skórę, bo to nawet nie chodzi o to, że te plamy brzydko wyglądają, ale po prostu to prowadzi do nowotworów skóry, to, że wystawiamy skórę na słońce bez odpowiedniej ochrony.
Pamiętajmy o tym.
Piotr: I nie wierzcie różnym, nie tylko internetowym, ale głównie ściemniaczom, którzy mówią, że albo te filtry są potwornie szkodliwe i w ogóle, albo w ogóle nie działają i w ogóle, albo ich używanie prowadzi do czegoś tam strasznego. Nie, nieprawda nie prowadzi, używajcie, nie wierzcie oszustom. No właśnie, ja miałem takie tematy, które mają strasznie nieoczywiste odpowiedzi albo skomplikowane odpowiedzi.
Ola: Ale u mnie też były takie tematy. Zwróć uwagę, że te kolki, wykluczające się różne hipotezy.
0:51:07 Dlaczego ptaki nie są rażone prądem na przewodach
Piotr: Pytanie, dlaczego ptaki nie są porażone prądem, kiedy siadają na przewodach elektrycznych?
Ola: Ale niektóre są.
Piotr: W pewnych szczególnych przypadkach, ale generalnie widać co i raz i nie mówię na takich przewodach telefonicznych, jeśli jeszcze istnieją w ogóle, czy innych tam światłowodach, jak wiszą gdzieś, tylko na przewodach wysokiego napięcia czy średniego napięcia. Można spotkać takie najprostsze wyjaśnienie, takie z książeczek dla dzieci niemalże, czyli nie są porażone, bo nie dotykają ziemi. Do widzenia.
Jakby to cokolwiek wyjaśniało. To nie jest takie proste. Nie będę ryzykował bardzo głębokiego wchodzenia w fizykę prądu, bo to nie jest moja mocna strona, ale postaram się pokazać kilka wątków, które tu mają znaczenie.
Generalnie ta odpowiedź o niedotykaniu ma sens, bo zdarza się, że czasami dotykają. I tu najczęściej, to się rzadko stosunkowo zdarza, ale najczęściej mają duże ptaki, typu bociany, czy jakieś ptaki drapieżne o dużej rozpiętości skrzydeł.
Ola: Są takie miejsca w Europie, gdzie wśród linii wysokiego napięcia odpoczywają sobie bociany podczas swojej migracji na południe albo na północ i niestety tam te bociany masowo giną. Właśnie wskutek tego, że mają bardzo dużą rozpiętość skrzydeł, to one robią co?
Piotr: One zwierają dwa przewody albo przewód i słup, od którego normalnie te przewody są odizolowane. Czyli generalnie powodują uziemienie i gwałtowny przepływ prądu. To samo, co zresztą się zdarza, kiedyś były takie dość dramatyczne wypadki, kiedy ludzie wchodzili na jakieś słupy wysokiego napięcia i później albo spadali, albo sikali, albo dotykali gałęziami, albo się wychylali, przeskakiwał łuk elektryczny i byli porażani, no bo dokładnie powodowali uziemienie, zwarcie i przepływ tego prądu gwałtowny.
To jest dość zrozumiałe. Natomiast co tam się więcej dzieje? Przede wszystkim jak ptaszek siada sobie na takim przewodzie, to nie jest tak, że przez niego prąd nie przepływa.
Prąd przez niego przepływa, ale bardzo niewielki. Weźmy sobie ptaszka, bo to prosty przykład, ma dwie nóżki tylne i one sobie stoją obok siebie w odległości kilku centymetrów i tym samym ptaszek tworzy coś, co można nazwać obwodem równoległym. Czyli tak jakbyśmy mieli jakiś obwód elektryczny i jeszcze taki malutki obwodzik po drodze do niego podłączyli.
Jakby tam żaróweczkę wkręcić, to by może świeciło. W ptaszka nie wkręcamy żaróweczek, zwłaszcza w takiego siedzącego na przewodach wysoko. W każdym razie mamy taki obwód równoległy, czyli prąd płynie sobie nóżka, ciało ptaszka, nóżka i dalej.
Natomiast ptak to nie przewód. To może dla niektórych być może zaskoczenie. Bo te miedziane przewody, najczęściej miedziane, stawiają znacznie mniejszy opór niż ciało ptaka.
Więc prądowi się nie chce płynąć przez jakieś ptaki, woli sobie płynąć tym przewodem. Tak naprawdę przez ptaka płynie bardzo mały prąd. I teraz troszeczkę to wszystko skomplikujmy.
Ola: I ptakom to nie przeszkadza?
Piotr: Nie, zaraz o tym powiem. Bo ptak to nie jest tylko taki prosty obwód równoległy, jakbyśmy tam drucik doczepili. Tylko ptak jest też kondensatorem, bo ma swoją pojemność elektryczną.
Ola: Pamiętajmy, że ptaki to potomkowie dinozaurów. Dinozaury też były kondensatorami. Dinozaur, że kondensator siedzący na przewodach elektrycznych.
Piotr: Widzisz, że cię poniosło trochę.
Ola: Nie idźcie w tę stronę.
Piotr: Więc w takim ptaku trochę prądu może być zgromadzone. Więc do momentu, kiedy się ten kondensator ptasi nie napełni, to ten prąd płynący do ptaka będzie odrobinkę większy. Potem kondensator się napełnia i już sobie tylko przepływa stały, bardzo malusieńki prąd.
Komplikujemy bardziej.
Ola: Miałeś wyjaśniać.
Piotr: Nie jest tak, że przed przewodami płynie prąd stały. Płynie prąd zmienny. I to nam psuje całą zabawę.
I tu już nie będę wchodził w szczegóły. Tu odsyłam do… Macie link w opisie do strony bardzo dobrej Zresztą Zapytaj Fizyka.
To jest strona prowadzona przez Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tam jest to dobrze rozpisane. Ale generalnie przez to, że ten przepływ prądu jest taki sinusoidalny, to coś co się nazywa prądem skutecznym przechodzącym przez ptaka jest troszeczkę większe.
Ale to jeszcze zostawmy. Jeszcze jest to, że ten ptasi kondensator nie tak, że się naładuje i już jest naładowany, tylko się ładuje i rozładowuje 50 razy na sekundę. Taką mamy częstotliwość prądu w Polsce.
Ola: Te ptaki, co one tam przeżywają?
Piotr: Na szczęście link do badania jest w opisie. Ktoś się pokusił o podsumowanie tego wszystkiego. My tego nie będziemy próbowali robić.
Teraz opowiadać szczegółów, bo tam jest cała praca naukowa. Ale jak tak wszystko się podsumuje, to wychodzi na to, że tak. Ponieważ w Polsce linie wysokiego napięcia mają prąd 110 tysięcy woltów, to po przeliczeniu tych wszystkich elementów wynika, że przez ptaka płynie prąd rzędu 0,2 mA.
To jest bardzo malutko. Powiem tak. Dla człowieka 1 mA to jest na granicy jakiejkolwiek wyczuwalności, a to nie jest też tak, że ptak jest mniejszy, więc bardziej wyczuwa.
Generalnie te 0,2 mA są absolutnie pomijalne dla ptaka. Nie jest to dla niego w żaden sposób odczuwalne. W żaden sposób nie przeszkadza, nawet jeżeli uwzględnimy wszystkie te dodatkowe efekty, czyli prąd zmienny, kondensator, ptasi itd.
Więc tak naprawdę to zjawisko siedzenia na drucie jest dość skomplikowane. Tam się całkiem wiele fizycznie dzieje, ale sumując ten prąd jest tak znikomy, że dla ptaka nie ma żadnego znaczenia. To jest jeszcze bardzo ciekawy wątek, ale już pewnie nie na teraz.
To jest to, jak są specjaliści, którzy pracują przy takich liniach, ludzie, którzy się zajmują konserwacją tych linii czy cokolwiek. Te linie nie są wtedy odłączane od prądu. Natomiast tam się robi szereg rzeczy, żeby tych ludzi zabezpieczyć i nie jest to wyłącznie kwestia tego, że ich się izoluje.
Oczywiście oni robią to z helikoptera, czyli żeby uniknąć tego uziemienia, albo stoją na bardzo dobrych izolatorach, ale również, żeby uniknąć tego, ponieważ człowiek jest większy niż ptak, więc jest większym kondensatorem. Żeby się dłużej naładowywał tym prądem, ten prąd przepływający przez człowieka w czasie ładowania tego ludzkiego kondensatora byłby dość duży. W związku z czym tam się stosuje różne rozwiązania, na przykład takie, że pracuje się w takich kombinezonach, które same przewodzą prąd i robią trochę zaklatkę Faradaya, czyli prąd nie przepływa przez człowieka w środku, tylko przez ten kombinezon po wierzchu.
A jeszcze w dodatku się tak to robi, żeby ten ludzki kondensator się tam naładował wolniej, wcześniej itd. Więc tam jest znowu szereg rozwiązań. Absolutnie to pokazuje, że podejście do nauki na zdrowy chłopski rozum jest niezdrowe i niebezpieczne, bo trzeba uwzględnić bardzo dużo różnych fizycznych zjawisk.
Ptaki wszystkie je razem uwzględniły, przeliczyły to sobie, wyszło im 0,2 mA w Polsce, zależy od kraju, ale tak czy inaczej po przeliczeniu tego wszystkiego zdecydowały, że można siadać, tylko trzeba uważać, żeby skrzydełkiem nie zaczepić.
Ola: Wy tego nie próbujcie, tym bardziej w domu. Nie gmyrajcie żadnymi patykami przy jakichkolwiek liniach elektrycznych.
Piotr: Jak na Cię dzisiaj zrobiło moralizatorsko. Nie wkręcajcie ptakom żarówek ani dinozaurom.
Ola: Ani dinozaurom, tylko podziwiajcie ich. Jako i my ich podziwiamy.
Piotr: Ola idzie podziwiać dinozaury, a słowem na dziś jest…
Ola: Melatonina.
Źródła
* https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4281377/
* https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2796944
* https://www.athens-science-festival.gr/en/blog_en/why-does-a-colored-soap-produce-white-foam/
* https://www.scienceabc.com/eyeopeners/why-is-soap-foamlather-always-white-colored.html
* https://www.researchgate.net/publication/376548273_To_swim_or_not_to_swim_after_eating_a_randomised_controlled_crossover_feasibility_trial
* https://www.medicinenet.com/summer_debunking_summer_health_myths/views.htm
* https://www.redcross.org/take-a-class/resources/articles/eating-before-swimming-myth
* https://www.britannica.com/story/is-it-really-dangerous-to-swim-after-eating
* https://www.thenakedscientists.com/get-naked/experiments/why-your-breath-sometimes-warm-and-sometimes-cold
* https://www.sciencefocus.com/science/why-does-blowing-hard-on-our-hands-cool-them-but-just-breathing-on-them-warm-them
* https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/pcmr.12232
* https://www.medicalnewstoday.com/articles/323471#freckles-sun-spots-and-moles
* https://my.clevelandclinic.org/health/articles/23091-freckles
* https://zapytajfizyka.fuw.edu.pl/pytania/dlaczego-ptaki-moga-siedziec-oraz-ludzie-pracowac-na-liniach-wysokiego-napiecia/
* https://pubs.aip.org/aapt/ajp/article-abstract/82/7/691/1043939/Birds-on-power-lines?redirectedFrom=fulltext
Źródła
- ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4281377/
- ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2796944
- athens-science-festival.gr/en/blog_en/why-does-a-colored-soap-produce-wh…
- scienceabc.com/eyeopeners/why-is-soap-foamlather-always-whit…
- researchgate.net/publication/376548273_To_swim_or_not_to_swim_…
- medicinenet.com/summer_debunking_summer_health_myths/views.htm
- redcross.org/take-a-class/resources/articles/eating-before…
- britannica.com/story/is-it-really-dangerous-to-swim-after-ea…
- thenakedscientists.com/get-naked/experiments/why-your-breath-sometim…
- sciencefocus.com/science/why-does-blowing-hard-on-our-hands-co…
- pubs.aip.org/aapt/ajp/article-abstract/82/7/691/1043939/Bi…
