Podcast Crazy Nauka · odc. 98
Jaka ilość alkoholu jeszcze nie szkodzi i co z czerwonym winem?
Posłuchaj też na:
Przez lata słyszeliśmy o prozdrowotnych właściwościach czerwonego wina i bezpiecznych dawkach alkoholu, na które można sobie regularnie pozwalać. Badania poszły do przodu i coraz więcej z nich pokazuje, że z piciem alkoholu jest zupełnie inaczej, niż nauczyliśmy się myśleć. Dziś opowiadamy o poalkoholowej gastrofazie, zaskakujących efektach “suchego stycznia”, strategiach producentów alkoholu i etykietach z oznaczeniami “rakotwórcze”.
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Ola: W jaki sposób możesz postarzyć swój mózg o 5,5 roku?
Piotr: Co czerwone wino ma wspólnego z ropą, węglem i papierosami?
Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.
Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.
Ola: A my witamy noworocznie, bo dzisiaj jest 98. już odcinek naszego podcastu. A to zdaje się sugerować, że wkrótce pojawi się odcinek 100. I tutaj nie ukrywamy, że coś tam planujemy, ale wciąż nie jesteśmy zgodni co do tego, co to miałoby być.
Piotr: Byliśmy zgodni, ale nam się zgodność rozjechała.
Ola: W związku z czym teraz wam nie powiemy, co planujemy, bo jakbyśmy powiedzieli, to byśmy byli zobligowani i byśmy się jeszcze bardziej kłócili, a przecież nikt by tego nie chciał, prawda?
Piotr: Absolutnie, nikt by tego nie chciał.
Ola: To teraz odcinek 98. Setny sobie zostawiamy na właściwą porę.
Piotr: Pomysł na ten 98. łaził za nami, zwłaszcza za mną, od kilku miesięcy, ale taki finalny kop od tego łażącego za nami odcinka dostaliśmy z okazji czegoś, co się nazywa Dry January, czyli Suchy Styczeń, czyli taka akcja, w ramach której ludzie na miesiąc odstawiają alkohol.
Ola: No i tutaj od razu zastrzeżenie. Nie zamierzamy kogokolwiek namawiać do rezygnacji z alkoholu. Prawda jest taka, że to są indywidualne decyzje każdego z was i nie chcemy na nie wpływać. To mają prawo robić lekarze, osoby, które są związane ze zdrowiem publicznym. My po prostu będziemy przekazywać wam informacje na temat tego, w jaki sposób alkohol wpływa na zdrowie, w jaki sposób wpływa na długość życia. A ponadto chcemy wam opowiedzieć bardzo ciekawą historię, w której są i nadinterpretacje, i życzeniowe myślenie, i błędy poznawcze, a jakże. No i oczywiście manipulacje wielkich firm, tutaj firm alkoholowych.
Piotr: Ja jeszcze dodam, że chcemy wam uświadomić, ale sobie też chcemy, bo ja też miałem takie narastające poczucie rozbieżności między tym, co wiem, wydaje mi się, że wiem, a między tym, co czytam i tak dalej. Więc jeżeli ktoś już wyłączył, to trudno. Jeżeli ktoś chce wyłączyć zaraz, bo będziemy nudzili o alkoholu, to nie, staramy się nie nudzić. Jest naprawdę bardzo, bardzo dużo ciekawych informacji. To jest jeden z takich tematów, do których jak się człowiek dotknie, to wychodzi mu dwunastogodzinny podcast. Zobaczymy, ile nam wyjdzie.
Ola: Tak, a my tutaj nagrywamy dosłownie tuż przed emisją, mam nadzieję, że skończymy do dziewiętnastej, ponieważ…
Piotr: Nie skończymy, nie masz szans, żeby dzisiaj wyszedł do dziewiętnastej, wyjdzie chwilę później.
Ola: Okej, natomiast siedzieliśmy tak długo nad tymi poszczególnymi odnóżkami tematu, że aż nas to wpędziło w czas.
Piotr: Tak, w każdym razie, zanim zaczynamy, to jeszcze szybka autopromocja. Jak już wiecie na pewno, bo wspominaliście w komentarzach, organizujemy na przełomie maja i czerwca naszą wyprawę do Szkocji, w której jesteśmy przewodnikami. Wyprawę razem z biurem One Small Step. Miejsca schodzą szybko, to znaczy nawet z tego, co wiemy, bardzo szybko. Jeśli jeszcze chcecie dołączyć, to jest szansa, właściwie jedna z ostatnich. Zapraszamy, link jest w opisie odcinka.
Ola: No i przypomnijmy zupełnie oryginalnie, że również w Nowym Roku jesteśmy wciąż obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Piotr: I tych nieliczących się również, to lecimy.
Piotr: Słuchajcie, zaczynamy od zastrzeżenia, to już zauważyliście, o tym, że nikogo nie namawiamy, nie zmuszamy. Mówimy o tym dlatego, że to jest bardzo emocjonalnie naładowany temat. Może nie aż tak jak kwestia tego, czy majonez Winiary, czy majonez Kielecki. To wiemy, że to jest taka rzecz, która najbardziej naród dzieli.
Ola: I dlatego nie zdradzimy, czy jesteśmy za Winiarami, czy Kieleckim.
Piotr: Jest jeszcze temat, czy sernik z rodzynkami, czy bez. Ale już jest po świętach, więc chwilowo ten temat też zostawiamy. W każdym razie liczymy się z tym, że w komentarzach mogą być różne zarzuty i wyrzuty. Trudno, stąd te zastrzeżenia. Nic w sumie dziwnego, bo alkohol budzi wielkie emocje, chociażby dlatego, że jest bardzo mocno spleciony z historią ludzkości. I to na pewno też biologicznie jest spleciony. Całkiem niedawno, w 89. odcinku naszego podcastu, mówiliśmy o historii enzymów, które odpowiadają za metabolizm alkoholu w organizmie. To jest ciekawe, bo analiza filogenetyczna wskazuje na to, że ta zdolność rozkładania alkoholu jest z nami od grubych milionów lat.
0:05:14 Ile alkoholu pijemy: historia, statystyki i sprzedaż w Polsce
Ola: Znaczenie alkoholu dla naszej cywilizacji też trudno przecenić. Po pierwsze chodzi o bezpieczeństwo. W czasach, gdy czysta i bezpieczna do picia woda była czymś wyjątkowym i mało dostępnym, niskoprocentowy alkohol, czyli takie słabe piwo, był czymś najbezpieczniejszym, co można było pić, bo utrudniał rozwój niebezpiecznych dla zdrowia mikroorganizmów. Po drugie chodzi o pożywność alkoholu, o tym jeszcze powiemy szerzej. Piwo śmiało można nazwać chlebem w płynie. Jest pożywne, wysokoenergetyczne, zawiera sporo witamin i mikroelementów. O tym między innymi opowiada książka "Historia świata w pięciu szklankach", którą bardzo polecam.
Piotr: Jest jeszcze trzeci czynnik, który właściwie powinien być pierwszym, czyli wpływ alkoholu na świadomość. Alkohol zmienia działanie mózgu w sposób, który zwierzęta, w tym też ludzie, po prostu lubią. Więc za chwileczkę będziemy zaglądali do naszych głów, ale jeszcze spójrzmy właściwie, ile tego alkoholu pijemy my i inni, jak to realnie wygląda.
Ola: Otóż zajrzałam sobie teraz i to nie była "Historia świata w pięciu szklankach", tylko w sześciu. Ale jeśli chodzi o statystyki, to zajrzyjmy do roku 2018. Wówczas w piśmie "Lancet" ukazał się duży raport, który analizował spożycie alkoholu w 195 krajach od 1990 do 2016 roku. Ten raport, co warto podkreślić, został opracowany na bazie wyników prawie 600 wcześniejszych programów badawczych, a udział w tych programach badawczych wzięło aż 28 milionów ludzi. Naprawdę ogromna baza.
Tu jeszcze takie zastrzeżenie poczynię, że istnieje coś takiego jak standardowa porcja alkoholu, czyli jednostka. W zależności od kraju uznaje się za taką 8 do 10, niekiedy 14 gramów czystego etanolu. To 8-10 gramów odpowiada w przybliżeniu lampce wina, takiej 150-mililitrowej, kuflowi piwa pół litra czy jednemu małemu 50-mililitrowemu kieliszkowi whisky albo wódki. To jest dosyć istotne zastrzeżenie na wstępie.
Jeśli chodzi o największy odsetek osób pijących na świecie, to Europa wyraźnie prowadzi. Największy odsetek wśród pijących mężczyzn pochodzi z Danii, gdzie pije ponad 97% męskiej populacji. Potem są Norwegia, Argentyna, Niemcy, Polska z wynikiem 93,8% oraz Francja. Natomiast w przypadku kobiet pierwsze cztery miejsca są takie same, ale Polki nie znalazły się w pierwszej dziesiątce krajów, gdzie procentowy udział pijących jest najwyższy. Na przeciwnym końcu skali są kraje muzułmańskie, gdzie wypija się najmniej alkoholu.
A jeśli chodzi o tych, którzy piją najwięcej, to w przypadku mężczyzn są to Rumuni, którzy średnio dziennie wypijają ponad osiem porcji czystego etanolu, czyli sporo, cztery piwa. Na kolejnych miejscach są Portugalczycy, Luksemburczycy, Litwini i Ukraińcy. I znów uwaga, w pierwszej dziesiątce nie ma Polaków. A jeśli chodzi o kobiety, najwięcej pijącymi są Ukrainki, które wypijają codziennie średnio ponad cztery porcje. A następnie są mieszkanki Andory, Białorusinki, Szwedki, Dunki i znowu Polek tam nie odnotowano w pierwszej dziesiątce.
Piotr: Tylko dodam, że to jest badanie z 2018 roku, w związku z czym zaraz będziemy jeszcze mówili o pandemii, która tu sporo zmieniła, ale zwróćmy też uwagę na to, że na przykład w Ukrainie te liczby mogły się zmienić z przyczyn, że tak powiem, zasadniczych od tego czasu.
Ola: No tak, właśnie, jeśli chodzi o pandemię, to naukowcy ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach przeprowadzili badanie, ile wypijali Polacy podczas pandemii, i wyszło im, że w roku 2020 ilość alkoholu na głowę wyniosła w ciągu roku 11,7 litra, co jest najwyższym poziomem od roku 1961. Innymi słowy, ludzie, którzy są zamykani w domach i tracą kontakt z miejscem pracy, z otoczeniem…
Piotr: Przecież to jest wiele czynników. Nie ma co teraz robić domowej analizy.
Ola: No, ale taka sytuacja w czasie pandemii, że ilość wypijanego alkoholu wzrosła. A skalę problemu, jeśli chodzi o Polskę, pokazuje sprzedaż małych butelek wódki. To jest w ogóle kwestia, która była wielokrotnie rozważana przez osoby, które zajmują się terapiami uzależnień. Sprzedaż "małpek", małych butelek wódki, potęguje wypijanie tego alkoholu.
Piotr: Chociaż sprzyja też takiemu dyskretnemu popijaniu, które w dodatku nie jest zobowiązujące, bo jeżeli się bierze pół litra wódki, to zupełnie inaczej to wygląda niż gdy mamy gdzieś tam małpkę i z tej małpki raz i drugi zasączymy coś.
Ola: Takich małpek Polacy co roku kupują ponad 1 miliard, co się przekłada na 3,3 miliona dziennie, a z tego aż 600 tysięcy jest wypijanych między szóstą rano a południem. To już widać, że to jest picie po bandzie, już nie wieczorne, tylko po bandzie.
Piotr: Najczęściej spożywanymi napojami alkoholowymi w Polsce są piwo (39%), wino (25%) i wódka (16%). To też się zmieniało w ciągu lat, zresztą te dane w ogóle się trochę przepływają.
Ola: Tak, i co więcej, te dane pokazują, że Polacy wypijają rocznie więcej butelek piwa niż wody butelkowanej.
Piotr: Może i dobrze, bo picie kranówki jest bardzo okej.
0:12:43 Co alkohol robi w mózgu i skąd wziął się Dry January
Piotr: To teraz obiecany fragment o tym, co właściwie alkohol robi w naszym mózgu. A robi wiele i to całkiem ciekawych rzeczy, bo przede wszystkim działa na kluczowe neuroprzekaźniki: przede wszystkim na neuroprzekaźnik o nazwie GABA, czyli kwas gamma-aminomasłowy, i na kwas L-glutaminowy. GABA, już skróćmy tę nazwę, to jest taki główny neuroprzekaźnik, który ma działanie hamujące na ośrodkowy układ nerwowy. I alkohol, tu bardzo upraszczam, bo jak się zacząłem w biochemię tego zagłębiać, to skisłem zupełnie, można powiedzieć, podrabia jego działanie w mózgu. Ten mechanizm został właściwie dopiero całkiem niedawno, kilkanaście lat temu, porządnie zbadany.
W każdym razie alkohol hamuje działanie tego ośrodkowego układu nerwowego poprzez działanie na receptory GABA, ale jednocześnie hamuje działanie drugiego neuroprzekaźnika, czyli tego wspomnianego już kwasu L-glutaminowego, bo ten z kolei pobudza układ nerwowy. Mamy więc taki układ, że alkohol przyblokowuje receptory kwasu L-glutaminowego i wzmacnia działanie GABA, czyli tego hamującego neuroprzekaźnika. Czyli mamy podwójny efekt i to powoduje, że czujemy się bardziej zrelaksowani, mniej zaniepokojeni, to bardzo ważny element, ale też mniej czujni i skoncentrowani.
Ola: Ale alkohol wpływa też na inne neuroprzekaźniki, takie jak dopamina i serotonina, kojarzone z poczuciem euforii i szczęścia. Ich zwiększone uwalnianie, zwłaszcza dopaminy w jądrze półleżącym, taka ładna nazwa obszaru w mózgu kluczowego dla układu nagrody, prowadzi do uczucia przyjemności, euforii. Dlatego właśnie wiele osób odczuwa poprawę nastroju, euforię po wypiciu alkoholu, a serotonina z kolei pod wpływem alkoholu prowadzi do już wspomnianego zmniejszenia niepokoju i poprawia nam samopoczucie na bieżąco, ale nie w dłuższej perspektywie, to ważne.
Piotr: Tak, czyli mamy taki zestaw, który sprawia, że picie alkoholu, a dokładnie efekty tego picia dla mózgu, są po prostu przyjemne. Oczywiście to się dzieje do pewnego momentu. Co się dzieje po przedawkowaniu alkoholu, tego nie będziemy opowiadali, właściwie chyba wszyscy wiedzą.
I tu jeszcze ważna rzecz, o której się nie mówi i nie myśli zwykle: alkohol jednoznacznie jest narkotykiem, tak samo jak wiele innych, często zakazanych substancji, tyle tylko, że jest narkotykiem akceptowanym kulturowo, ma bardzo długą tradycję spożywania, obecności, działania w kulturze, więc jest zupełnie inaczej odbierany i bardziej społecznie, no i prawnie akceptowany niż inne narkotyki. Ale to jakby nie o tym dzisiaj, natomiast on i uzależnia, i zmienia działanie układu nerwowego, oczywiście nie tak samo jak niektóre inne, jego działanie jest inne, natomiast niewątpliwie można go zaliczyć do narkotyków.
I teraz jeszcze wspomnę o tej koncepcji Dry January, bo ona jeszcze nam się pojawi, ale myślę, że w sumie u nas niewiele osób słyszało o tej całej akcji. W sumie to nic dziwnego, bo cały pomysł powstał w Wielkiej Brytanii w 2013 roku.
Ola: No w sumie dosyć dawno, jakby nie patrzeć. 11 lat temu, 12 już, oj, oj.
Piotr: Tak, ten czas leci. Co ciekawe, Dry January to jest znak zastrzeżony organizacji Alcohol Change UK, chociaż się go dość powszechnie wszędzie używa. Akcja się w ogóle rozpowszechniła, to jest dłuższa historia, mało od nas interesująca, ale zaczęła żyć w dużym stopniu własnym życiem i spopularyzowała się bardzo w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza po pandemii. Tam niektóre badania pokazują, że nawet 35% pijących alkohol osób deklarowało jakiś udział w tej akcji. Nie zawsze to znaczy, że przez cały styczeń nie piją, ale generalnie jakoś się w to angażowali. I oczywiście większość ludzi przestaje nie pić, zaczyna pić, gdy ten styczeń się skończy.
Natomiast, o tym jeszcze będzie mowa, część osób ogranicza to picie, zmienia zwyczaje itd. Tu jedna drobna uwaga: nagłe odstawienie alkoholu może być niebezpieczne u osób uzależnionych. Jeżeli ktoś jest uzależniony, nie powinien odstawiać nagle, powinien to skonsultować z lekarzem.
Ola: A skoro my tutaj opowiadamy sobie o alkoholowych tematach, to zapewne wielu z was uruchamia się takie skojarzenie: no ale przecież tu nie chodzi o alkoholizm, tylko o picie niewielkich ilości alkoholu, no bo przecież ono nie szkodzi, a nawet jest całkiem zdrowe. No więc to nie jest tak, ale tym szerzej zajmiemy się w dalszej części tego odcinka.
A na razie skupiamy się na koncepcji, że umiarkowane picie alkoholu jest zdrowe. Z jednej strony mamy skojarzenie, że to, co przyjemne, to jest również dobre. Więc alkohol, o którym wiemy, że daje nam miłe efekty, jest automatycznie postrzegany jako korzystnie działający na człowieka. Ale do tego dochodzą oczywiste obserwacje. Ma on działanie przeciwbólowe i dezynfekcyjne. Nawet w Ewangelii świętego Łukasza mamy kawałek o leczeniu ran oliwą i winem. Przez stulecia alkohol był lekiem albo składnikiem leków. Można by o tym przygotować całkiem rozległy, oddzielny odcinek.
0:19:08 Francuski paradoks: mit czerwonego wina i reakcja branży alkoholowej
Piotr: My tu się chcemy skupić na trochę innym kawałku, na takim już bardzo współczesnym, dwudziestowiecznym przekonaniu, że alkohol w rozsądnych ilościach dobrze robi na zdrowie. Jak szukałem informacji o alkoholu do tego odcinka, to naprawdę co chwilę napotykałem w takich bardzo aktualnych już tekstach, w ciągu ostatnich lat powstających, informacje o tym, że na przykład wino albo piwo dobrze robią na różne rzeczy, głównie na serce. Ale że generalnie w umiarkowanych ilościach dobrze robią.
I to jest właśnie moment na wprowadzenie hasła "francuski paradoks". To jest bardzo ciekawy wątek. To pojęcie powstało w 1991 roku pod wpływem obserwacji z dużego badania przeprowadzonego przez WHO. W tym badaniu między innymi sprawdzano, jak spożycie tłuszczów nasyconych wpływa na choroby serca. Badanie objęło 41 miast, 21 krajów, głównie w Europie. I tam wszystko się zgadzało: im więcej tłuszczów nasyconych w diecie, tym więcej zgonów z powodu chorób serca. Wszystko tak, jak się spodziewano.
Ola: Ale pojawiła się tu pewna zagadka, bo Francja kompletnie nie pasowała do tego schematu. Francuzi jedli więcej tłuszczów nasyconych niż, uwaga, Amerykanie, a mimo to rzadziej umierali na choroby serca. I tutaj z wyjaśnieniem pojawił się profesor Serge Renaud z Uniwersytetu w Bordeaux, który zasugerował, że to być może zasługa większego spożycia alkoholu we Francji, a szczególnie czerwonego wina, które, jak wiadomo, jest jednym z głównych produktów eksportowych Francji.
Ta teza właśnie została spopularyzowana w programie "60 minut" w Stanach Zjednoczonych. Po emisji tego programu sprzedaż czerwonego wina skoczyła o, uwaga, 40%. I to się tak wszystko ładnie domykało. Dobry, dość ekskluzywny alkohol z pięknymi tradycjami, francuska dieta wyszczuplająca, zdrowie, kultura. No tylko tak siedzieć i sączyć na tarasie bogatego domu z widokiem na Atlantyk i na mewy latające, chciałam powiedzieć biegające.
Piotr: Albo przynajmniej być tak aspiracyjnie, tak siedzieć gdzieś w jakimś innym miejscu, popijając ze szklanki, ale nadal mając poczucie, że robi się dla siebie coś dobrego, tak jak ci mądrzy Francuzi. No więc zaczęto to badać, bo ta teza francuskiego paradoksu domagała się jakichś badań naukowych. I rzeczywiście w 1997 roku ukazało się duże badanie zrobione na 490 tys. dorosłych Amerykanów. Wskazywało ono, że osoby pijące co najmniej jeden drink dziennie miały o 30-40% niższe ryzyko śmierci z powodu chorób układu krążenia i ogólnie 20% niższe ryzyko śmierci z jakiejkolwiek przyczyny.
W ogóle tych badań w latach 90. było całkiem sporo. I tam było kilka różnych wyjaśnień, w tym to, które pojawiło się w programie "Sixty Minutes". Tam wtedy rzucono coś takiego, że wino przepłukuje naczynia krwionośne.
Ola: To niezła koncepcja.
Piotr: Efekt przepłukujący, flushing effect. To miało niby zapobiegać przyleganiu komórek odpowiedzialnych za tworzenie się skrzepów do ścian tętnic i dzięki temu zmniejszać ryzyko powstawania zatorów, zawałów serca.
Ola: To brzmi trochę jak koncepcja na zdrowy chłopski rozum. Coś jak ze spirytusem, żeby wytrawił brudy na ściankach, na przykład rur.
Piotr: Tak, jakby ktoś wymyślił coś takiego. Szukano bardziej złożonych wyjaśnień. Trafiono na polifenole. Związki polifenolowe, które są zawarte w czerwonym winie, nie tylko w czerwonym winie, obecne są w skórkach winogron, więc i w soku winogronowym, i w samych winogronach. I tu przypisywano im właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne. Szczególnie skupiano się na jednym z tych polifenoli, czyli resweratrolu, który właśnie obecny w skórkach winogron budził duże nadzieje. Wczesne badania, robione między innymi na myszach, ale też na hodowlach komórkowych, pokazywały, że może bardzo korzystnie wpływać na obniżenie ryzyka chorób serca, nowotworów, cukrzycy i sporo innych rzeczy. Tyle tylko, że problem polegał na tym, że im więcej tych badań, tym bardziej tych efektów tam nie było.
Ola: To jeszcze tutaj wtrącę, że antyoksydanty to są przeciwutleniacze. To jest istotna sprawa, żeby wiedzieć, o co tutaj chodzi. I to jest właśnie zawarte w skórkach winogron.
Piotr: Potem zaczęto się już skupiać na tym, żeby sprawdzić, bo to jest w ogóle dość częsta tendencja, zwłaszcza media to często podejmują: jeżeli gdzieś znajdzie się jakiś związek i ten związek ma jakieś działanie, to uznaje się, że na przykład jak w pomidorach będzie jakiś związek X i ten związek jakoś tam działa, to znaczy, że jak będziemy jedli pomidory, to będzie ten efekt działania tego związku. To nie do końca tak działa i tu było podobnie, bo okazało się, że normalne spożycie czerwonego wina, nie jakieś hektolitrowe, po prostu dostarcza tych polifenoli zdecydowanie zbyt mało na to, żeby one rzeczywiście zadziałały na organizm. Więc to już był pierwszy taki sygnał, że coś tu jest nie tak.
Ola: To tak jak z paradoksem zielonej herbaty, której należałoby kilka litrów dziennie wypijać, żeby w ogóle to zadziałało.
Piotr: Szukałem tej informacji i nadal można znaleźć informacje o zielonej herbacie, że wystarczą 3-4 filiżanki dziennie. No niebardzo. Ten temat jeszcze kiedyś zgłębię, może przy jakiejś innej okazji, ale to jest jedna z tych opowieści, że ta zielona herbata zdrowa, tylko że nie do końca to takie proste.
Co dalej? Od 2000 roku gdzieś tak do 2006, zaraz powiem dlaczego do wtedy, zaczęto robić kontrbadania, takie, które już uwzględniały te dotychczasowe wyniki, ale analizowały to znacznie głębiej. Tu szczególnie zasłużyła się Kaye Middleton Fillmore. To badaczka, która chyba jako pierwsza zaczęła publicznie kwestionować te wcześniejsze badania, zwłaszcza ich metodologię. Wskazała na błędy w interpretacji wyników, to znaczy podstawowa sprawa: te osoby umiarkowanie pijące, u których stwierdzano te wszystkie pozytywne efekty, to są osoby wykształcone, bogatsze, generalnie prowadzące zdrowszy tryb życia. Wyszło na to, że raczej mamy tutaj korelacje statystyczne, niebardzo dobrze interpretowane.
Ola: Czyli korelacja to jest zbieżność jakichś danych, a nie wynikanie jednych danych z drugich, czyli nie kauzacja.
Piotr: Co tam jeszcze wyszło? Że to są osoby generalnie bardziej zamożne. Czerwone wino to nie jest taki napój całkiem masowy, więc mamy też osoby, które jednocześnie mają lepszy dostęp do opieki zdrowotnej, były lepiej wykształcone, częściej uprawiały sport, miały lepszą dietę, w tym jadły więcej warzyw. Generalnie prowadziły zdrowszy tryb życia. W 2006 roku ukazała się bardzo przełomowa analiza, taki przegląd tych wcześniejszych badań. Pokazała po raz pierwszy wyraźnie, że te korzyści zdrowotne z picia alkoholu były przeceniane, delikatnie rzecz ujmując.
Natomiast ostatnie lata, zwłaszcza już 2022-2024, to już można powiedzieć, że to jest takie ostateczne obalanie mitu. To znaczy w 2022 roku badania, które się ukazały, pokazały, że alkohol nie tylko nie ma korzyści dla układu krążenia, ale wręcz może zwiększać ryzyko problemów sercowych.
Ola: W międzyczasie tak zwany przemysł alkoholowy miał naprawdę niezłą huśtawkę, od euforii, która zapanowała w latach 90., że właściwie wszystko można i to jest bardzo mile widziane: pijcie wino, zwłaszcza czerwone, i płaćcie tym producentom. Wzmogła się nerwowość tej branży po wynikach badań opublikowanych w 2006 roku.
Jak producenci alkoholu zareagowali na te wyniki? Po pierwsze wyrażali chęć finansowania dużych, długoterminowych badań nad wpływem umiarkowanego spożycia alkoholu na zdrowie. Po drugie przedstawiciele branży alkoholowej i niektórzy naukowcy, obecnie i w przeszłości, podważają wiarygodność i metodologię nowszych badań, które negują korzyści zdrowotne płynące z picia czerwonego wina. Po kolejne producenci alkoholu promują narrację, że wpływ alkoholu na zdrowie jest złożony i nie można go sprowadzić do tak prostych wniosków, że to jest bardziej skomplikowane, trzeba się nad tym dłużej zastanawiać. A ponadto branża alkoholowa nadal promuje koncepcję umiarkowanego picia jako potencjalnie korzystnego dla zdrowia oraz sugeruje, że niektórzy autorzy badań negujących korzyści zdrowotne alkoholu mogą mieć powiązania finansowe z organizacjami antyalkoholowymi, czyli innymi słowy są kupieni przez organizacje antyalkoholowe, co może wpływać na obiektywizm tych badaczy. Co robi jeszcze branża alkoholowa? Wzywa do przeprowadzenia większej liczby wysokiej jakości badań, argumentując, że obecne dowody są wciąż niewystarczające, aby wyciągnąć z nich ostateczne wnioski na temat tego, czy umiarkowane spożycie alkoholu jest zdrowe, czy niezdrowe.
Piotr: I teraz pytanie: co wam to przypomina? Trzy, dwa, jeden: "Kłamstwa branży paliwowej. Skąd wzięły się mity związane ze zmianą klimatu". Schemat jest dokładnie ten sam, co robiła branża paliwowa, a przed nią jeszcze branża tytoniowa, a teraz robi branża alkoholowa.
Ola: Generalnie hasło jest takie: nie mówimy, że alkohol nie szkodzi, ale trzeba to dokładnie zbadać, chętnie sfinansujemy trwające 40 lat badania.
Piotr: Wyniki, które uzyskują teraz naukowcy przeciwni temu, co my promujemy, to są albo zmanipulowane, albo nierozstrzygające, albo w ogóle podejrzane.
Ola: Tak, to jest absolutnie ten sam schemat. Wszędzie tam, gdzie badania naukowe psują komuś biznes, pojawia się ta sprawdzona metoda, którą wymyślił John Hill w latach 50. Pozdrawiamy agencję Hill & Knowlton, którą założył. To właśnie ten sam schemat, wszędzie, wszędzie, wszędzie.
0:31:46 Kalorie, gastrofaza i wpływ alkoholu na DNA
Piotr: Dobra, to teraz temat, który dla mnie był zaskoczeniem, przyznam szczerze. Całkiem niedawno właściwie się o tym dowiedziałem, a może sobie to uświadomiłem…
Ola: No właśnie, czy kiedy widzicie kieliszek wódki, to czy ten widok wam się kojarzy z czymś bardzo wysokokalorycznym? No, chyba nie. A tymczasem czysty etanol ma około 7 kalorii na gram. Dla porównania, około 4 kalorie na gram zawierają węglowodany i białka, a 9 kalorii na gram tłuszcze. Etanol jest więc bliżej tłuszczów, jest prawie tak gęsty kalorycznie jak one.
I tutaj do czego można porównać te ilości? Jeśli chodzi o pół litra piwa, kiedy wypijamy takiego zwykłego lagera o mocy około 4%, to jego kaloryczność sięga 210 kilokalorii. To więcej niż średniej wielkości standardowy baton Prince Polo Classic, który waży 35 gramów, i trochę mniej niż Snickers, który ma około 240 kilokalorii w postaci 50-gramowego batonika.
Jeśli chodzi o czerwone wino, to 150 mililitrów, czyli taka niezbyt duża lampka, zawiera 100 kilokalorii. Wino białe zawiera nieco więcej, ale to drobna różnica. Natomiast co do wódki, to 50 mililitrów, czyli taki standardowy kieliszek, oznacza 120 kilokalorii. Whisky czy rum mają nieco mniejszą kaloryczność.
Piotr: To zwracam uwagę, bo to jest dla mnie takie nieoczywiste. Wódka na oko wygląda jak woda, może też trochę dlatego się tak niezbyt kojarzy, ale 120 kilokalorii na 50 mililitrów napoju, który nie jest słodki, nie ma żadnego kojarzącego się smaku, to naprawdę dużo.
Ola: Czyli 120 kilokalorii to jest pół Snickersa. Trudno to jakoś tak skojarzyć. Jeżeli wypijemy naprawdę solidną, dużą lampkę wina, a takie rzeczywiście gdzieniegdzie można spotkać, wręcz garnki, to może ona zawierać tyle samo kalorii co pączek. Dodam, że pączek to jest od mniej więcej 250 do 600 kilokalorii, w zależności od tego, co jest w środku. Na przykład te z czekoladą czy jakimiś kremami słodkimi mają po 600.
Dlaczego więc po wypiciu lampki wina albo dwóch, albo dwóch kieliszków wódki, zamiast czuć się nasyconą, znaczy ja wódki nie piję, ale powiedzmy, wejdźmy w wino, nie czuję się wcale nasycona, tylko dostaję właśnie gastrofazy i jestem gotowa wciągnąć na raz furę jedzenia. Ja się na co dzień pilnuję, raczej staram się jeść zdrowo, tymczasem wypiję wino i już ciągnie mnie do jedzenia śmieciowego, którego poszukuję w lodówce. Potrafię zjeść paczkę paluszków słonych na przykład. No i co, z czego to wynika?
Dzieje się tak, ponieważ alkohol, można powiedzieć, przełącza mózg w tryb głodowania, zwiększa głód i apetyt. W 2017 roku naukowcy odkryli, że alkohol stymuluje te same neurony w mózgu, oznaczone skrótem AGRP, które są aktywowane również wtedy, kiedy organizm przechodzi w tryb głodowania. Ta zwiększona aktywność może nawet prowadzić do przejadania się wywołanego etanolem, że po prostu wciągamy wszystko, co jest, i nie patrzymy.
Piotr: Gastrofaza, klasyka, czyszczenie lodówki.
Ola: To nie jest jedyny sposób, w jaki alkohol stymuluje nasze poczucie głodu. Alkohol stymuluje lub hamuje wydzielanie niektórych hormonów czy neuroprzekaźników, które wpływają na apetyt. Między innymi alkohol zmniejsza wydzielanie leptyny, a to jest substancja, która hamuje uczucie głodu, a tym samym zwiększa łaknienie. Ponadto to, co się dzieje pod wpływem alkoholu, to zmniejszenie ilości wydzielanych hormonów, które uwalniają się po jedzeniu w celu obniżenia poziomu cukru we krwi, a zazwyczaj wpływają również na obszary związane z układem nagrody. Mamy tutaj takie powiązanie, że jak wypijemy alkohol, to czujemy się bardziej zadowoleni. Chociaż ten proces nie jest jeszcze do końca wyjaśniony naukowo, w efekcie zaczynamy czuć głód po kilku drinkach, nawet jeśli w rzeczywistości jesteśmy całkiem pełni, mocno najedzeni.
Co więcej, alkohol tłumi też utlenianie kwasów tłuszczowych i to przyczynia się do zwiększenia uczucia głodu, bo kwasy tłuszczowe odgrywają znaczącą rolę w regulacji apetytu. Ponadto alkohol wzmacnia termogenezę, czyli wykorzystanie kalorii powodujące produkcję ciepła w organizmie. To się dzieje w krótkim okresie i sprawia, że można ponownie poczuć głód szybciej niż zwykle. Teraz połączcie sobie to z wysoką kalorycznością samego alkoholu i już macie odpowiedź na pytanie, skąd się bierze takie zjawisko jak brzuch piwny i w ogóle dlaczego tyje się od alkoholu, bo prawda jest taka, że się tyje i to jest wyraźnie zauważalne.
Piotr: Tak, jak mówiłem, dla mnie to nie było oczywiste. Tę gastrofazę niby człowiek zauważa, ale mam wrażenie, że nie zawsze łączy ją bezpośrednio z alkoholem.
W każdym razie przechodzimy teraz do, moim zdaniem, znacznie grubszego kalibru sprawy, czyli tego, jak alkohol wpływa na nasze DNA, bo to znowu nie jest rzecz oczywista. Na początku odcinka mówiliśmy o tym, co nas skłoniło do jego nagrania, że temat za długo za nami chodził i w końcu nas kopnął, natomiast tym top of the top kopnięciem była informacja chyba z samego początku tego roku, sprzed kilku dni dosłownie, o tym, że naczelny lekarz USA Vivek Murthy stwierdził, że ostrzeżenia zdrowotne na etykietach alkoholu powinny zostać zaktualizowane o ostrzeżenie o ryzyku raka, o tym, że alkohol przyczynia się do powstawania nowotworów. Dodał też, że zalecane limity spożycia alkoholu trzeba ponownie ocenić, biorąc pod uwagę to zwiększone ryzyko powstawania niektórych nowotworów.
Jest tam też informacja, że spożycie alkoholu jest trzecią co do częstości przyczyną zachorowań na raka w Stanach Zjednoczonych, po tytoniu i po otyłości, i że przyczynia się do 100 tysięcy przypadków nowotworów i 20 tysięcy zgonów rocznie. To są dane dotyczące USA. Murthy zaznaczył też, że informacje, które są teraz na etykietach alkoholu, ostrzegają, jak w większości krajów, przed piciem w czasie ciąży i wpływem alkoholu na prowadzenie pojazdów, i że nie były aktualizowane od 1988 roku, a jednak nauka się nieco zmieniła od tego czasu. Więc spójrzmy na to, co my w tej chwili wiemy na ten temat.
Ola: Naukowcy ustalili, że głównym sposobem, w jaki alkohol wywołuje problemy zdrowotne, jest uszkadzanie DNA. Kiedy pijemy alkohol, nasz organizm metabolizuje go do aldehydu octowego. To substancja chemiczna, która jest toksyczna dla komórek. Aldehyd octowy zarówno uszkadza DNA, jak i uniemożliwia organizmowi naprawę jego uszkodzeń. A kiedy już DNA zostanie uszkodzone, komórka może się rozrosnąć w sposób niekontrolowany, namnożyć, co prowadzi do rozwoju nowotworów.
Co jeszcze? Alkohol powoduje również stres oksydacyjny, czyli inną formę uszkodzenia DNA, która może być szczególnie szkodliwa dla komórek wyściełających naczynia krwionośne. Ten stres oksydacyjny może prowadzić do usztywnienia tętnic, co skutkuje wyższym ciśnieniem krwi i na przykład chorobą tętnic wieńcowych. Uszkadzając DNA, alkohol wpływa więc na wiele układów, wiele narządów. I im dłużej alkohol jest spożywany, tym większe jest ryzyko zniszczenia tkanek.
Piotr: To, jakie nowotwory alkohol powoduje czy się do nich przyczynia, to też jest rzecz, która jest cały czas badana. Natomiast jest taka grupa nowotworów, która teraz bardzo jednoznacznie się wskazuje. To przede wszystkim nowotwory jamy ustnej, gardła, przełyku i krtani. Znaczące wzrosty ryzyka dotyczą też nowotworów żołądka, okrężnicy, odbytnicy, wątroby, uwaga, i tutaj dla mnie zaskoczenie, piersi u kobiet i jajników. Oczywiście im więcej się pije, tym większe jest to ryzyko.
Ola: Im więcej uszkodzeń DNA, tym dłużej się pije.
Piotr: I tu jest w miarę aktualny przegląd, chociaż to jest, tak jak mówię, trochę trudno mierzalne. Są dane dotyczące różnych nowotworów przy różnym spożyciu alkoholu. Uwaga, to jest ryzyko względne, czyli proporcjonalna szansa wystąpienia jakiegoś wyniku dla jednej grupy, na przykład dla osób pijących alkohol, w porównaniu do innej grupy, czyli osób niepijących alkoholu.
Ola: My wam do opisu tego odcinka wstawimy tę listę, żebyście mogli sobie później też do tego zajrzeć, ale posłuchajcie takiego wyciągu, który Piotrek sporządził.
Piotr: Nowotwory jamy ustnej i gardła: jeżeli spożywamy dwa drinki dziennie, czyli około 50 g alkoholu, to wzrost ryzyka względnego wynosi 122%. Cztery drinki dziennie to jest wzrost ryzyka o 475%. Rak przełyku: dwa drinki, wzrost ryzyka 121%, cztery drinki 323%. Nie będę wszystkiego czytał, ale na przykład mamy, właśnie to, o czym mówiłem, zaskoczenie, rak piersi, jeden drink dziennie, bo tu jest inne ustawienie, tylko jeden drink dziennie, bo to wynika też z tych dawniej zalecanych…
Ola: …przez różne towarzystwa naukowe limitów, rzekomo bezpiecznych limitów picia alkoholu.
Piotr: Więc przy jednym drinku dziennie to jest wzrost o 10%, przy dwóch drinkach dziennie wzrost ryzyka o 32%. Z takich jeszcze, jeśli chodzi o nowotwory żołądka, dwa drinki dziennie, wzrost ryzyka o 51%, cztery drinki dziennie, aż o 175%. Więc to są istotne liczby.
Oczywiście trzeba pamiętać, że to ryzyko jest związane z indywidualnymi predyspozycjami, między innymi genetycznymi, ale też środowiskowymi, więc to są, jak mówię, orientacyjne liczby. Natomiast dlaczego w ogóle rośnie to ryzyko nowotworów, to już Ola częściowo wspomniała, ale w tym raporcie naczelnego lekarza USA wymienione są cztery główne mechanizmy. Czyli to, o czym już mówiliśmy: rozkład do aldehydu octowego, czyli normalna procedura rozkładu alkoholu w wątrobie do aldehydu octowego, który uszkadza DNA. Druga rzecz to generowanie reaktywnych form tlenu, które zwiększają stan zapalny, mogą uszkadzać DNA, mogą uszkadzać białka i lipidy w organizmie. Rzecz, o której ja znowu nie wiedziałem, czyli że alkohol zmienia poziom hormonów, w tym estrogenu, i to jest właśnie jedna z przyczyn, dla których wpływa na raka piersi i raka jajników. I co bardzo ciekawe, działa jako rozpuszczalnik. To jest ten moment, kiedy absolutnie najgorszym na świecie pomysłem jest coś, co jest bardzo często robione, czyli jednoczesne picie i palenie, picie alkoholu i palenie tytoniu, dlatego że substancje rakotwórcze, zwłaszcza te z dymu tytoniowego, bardzo dobrze się rozpuszczają w alkoholu, przez co lepiej wchłaniają się do organizmu i już działają na etapie samego picia. Stąd między innymi wzrost ryzyka nowotworów jamy ustnej i gardła.
Ola: I najlepiej udokumentowane są te dwa pierwsze mechanizmy, które Piotrek wymienił, czyli działanie acetaldehydu i stanu zapalnego. Z kolei wpływ na regulację hormonalną i rola alkoholu jako rozpuszczalnika są powszechnie uznawane za istotne ścieżki, sposoby powstawania nowotworów, ale nie są jeszcze w pełni zrozumiałe, nie zostały do końca przebadane, więc pewnie za kilka lat, albo może miesięcy, poznamy te mechanizmy.
Piotr: Tak, i spójrzmy jeszcze na tę gospodarkę hormonalną, tak jak mówiłem, to dla mnie było zaskoczenie. Mamy więc wpływ na estrogen, podnosi się jego poziom, szczególnie u kobiet, to jest właśnie związane między innymi z rakiem piersi, z kolei obniża się poziom testosteronu, to jest znane, problemy z libido, problemy z płodnością, zwiększa się poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Czyli znowu z jednej strony mamy to hamujące działanie na układ nerwowy, które pozornie uspokaja, ale jednak w sumie poziom kortyzolu rośnie.
Ola: Czyli w dłuższej perspektywie.
Piotr: Dokładnie. Mamy podniesienie poziomu prolaktyny, co znowu może prowadzić do niepłodności, obniża się poziom hormonu wzrostu, o tym się od dawna mówiło, że alkohol pity w okresie wzrostu może powodować zatrzymanie tego wzrostu. Także tych przyczyn jest rzeczywiście kilka, te mechanizmy są dość złożone i, co ciekawe, wciąż w bardzo niewielu krajach są ostrzeżenia o tym, że alkohol może wywoływać nowotwory. Na razie dwa kraje mają prawo, które zmusza producentów do umieszczenia takich informacji. To Korea Południowa, która od 2017 roku wymusza umieszczenie jednego z trzech możliwych ostrzeżeń zdrowotnych, tak jak to u nas jest na papierosach, że mogą być różne ostrzeżenia. Jednym z nich jest właśnie ostrzeżenie na alkoholu o zwiększonym ryzyku nowotworów. Co niedawno było bardzo głośne, Irlandia wprowadziła prawo, które zmusza, od maja 2026 roku, jest już prawo, ale jeszcze nie jest stosowane, wszystkie produkty alkoholowe sprzedawane w Irlandii będą musiały zawierać ostrzeżenie, że istnieje bezpośredni związek między alkoholem a śmiertelnymi nowotworami.
I zrobiło się nerwowo wśród producentów alkoholu. Tam naprawdę było już duże zamieszanie i podejrzewam, że gruby lobbing będzie wchodził, bo oczywiście Irlandia to jest Unia Europejska, czyli to otwiera drogę do pojawienia się podobnych ostrzeżeń w innych krajach Unii Europejskiej. Tego przemysł alkoholowy nie lubi, bo to już zaczyna być konkretne ryzyko. I tu tylko krótka uwaga: tego typu ostrzeżenia działają. Ja wiem, że wszyscy mają bekę z tego, że ha, ha, ha, i wcale te obrazki na papierosach straszne nie działają, no więc działają. Obrazki działają lepiej niż sam tekst, ale tekst też działa. Są na to badania, zarówno dotyczące papierosów, bo tu jest bardzo dużo informacji, jak i tych ostrzeżeń w Korei. Rzeczywiście to działa, więc branża alkoholowa ma powody się niepokoić. W Kanadzie jest to rozważane, Stany Zjednoczone też rozważają, chociaż w związku ze zmianą administracji rządu prezydenta, z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że ponieważ Donald Trump kocha robić coś inaczej, wbrew i na złość i pod prąd, to najprawdopodobniej te zmiany nie zostaną tam wprowadzone.
Ola: A co do skuteczności tych etykiet czy ostrzeżeń na opakowaniach, które mówią o tym, że jakiś produkt może wywoływać raka, to w przypadku alkoholu będzie też dodatkowy efekt nowości, no bo jakby nie patrzeć, wielu ludzi po prostu kompletnie nie ma o tym pojęcia, że alkohol może działać rakotwórczo, w związku z czym efekt nowości może mieć bardziej znaczący wpływ na zachowania ludzi, można przypuszczać, aniżeli te etykiety na papierosach, o których wszyscy już wiedzą, że są rakotwórcze, a wciąż palą w sporych ilościach.
Piotr: Tak, jestem ciekaw, czy wy wiedzieliście o tym, że alkohol działa rakotwórczo. Wiem, że zdaje się, że też w komunikacie tego naczelnego lekarza USA jest informacja, że chyba ponad 50% Amerykanów nie miało o tym pojęcia. Ciekaw jestem, może nawet ankietę zrobimy na ten temat.
0:51:19 Ile alkoholu faktycznie szkodzi: heavy drinkers i starzenie mózgu
Ola: A ja tutaj przejdę do tematu tego właśnie, jaka ilość alkoholu już szkodzi, a jaka jeszcze nie szkodzi. Tak jak już wspominał Piotrek, kiedy czytamy gdzieś albo słyszymy o poważnych konsekwencjach zdrowotnych związanych z piciem alkoholu, to kojarzy nam się to przede wszystkim z osobami, które piją naprawdę dużo, czyli tak zwanymi heavy drinkers. To jest nazwa funkcjonująca w literaturze naukowej, anglojęzycznej. Różne agencje rządowe definiują te osoby jako wypijające konkretną liczbę jednostek alkoholu. Jeśli chodzi o mężczyzn, to 5 i więcej dziennie lub 15 i więcej w ciągu tygodnia, a w przypadku kobiet to 4 i więcej dziennie albo 8 i więcej w ciągu tygodnia.
Piotr: Ile to wychodzi na takie ludzkie, bardziej dane?
Ola: Te duże ilości alkoholu mogą oznaczać w przeliczeniu na przykład na liczbę kufli piwa: 2-3 piwa po pół litra dziennie. Albo jeśli chodzi o przeliczenie na lampki wina po 150 ml, to 2-3 lampki wina dziennie. I to wystarczy, żeby zostać zaliczonym do tak zwanych heavy drinkers. Ale nie spodziewamy się, a jednak te zagrożenia, które niesie ze sobą picie alkoholu, istnieją znacznie poniżej poziomu, który kojarzymy z czymś, co można by nazwać problemem alkoholowym.
Piotr: Nie chodzi o alkoholizm jako taki, tylko mówi się o niektórych, że oni za dużo piją. Niekoniecznie musi to być związane z uzależnieniem od alkoholu, chociaż akurat kwestia tego uzależnienia jest dość złożona. Ale chodzi też o takie zdroworozsądkowe spojrzenie, że hej, no właściwie ten to dużo pije, a ten to niedużo.
Ola: No więc mnóstwo ludzi uznaje standardowo za bezpieczny poziom picia, kiedy ogranicza się ono do jednego piwa czy jednego kieliszka wina w ciągu dnia. Tymczasem już takie ilości okazują się, wedle najnowszych badań, szkodliwe, szczególnie jeśli chodzi o wywoływanie niektórych typów raka czy niektórych chorób sercowo-naczyniowych. Co więcej, te ilości alkoholu, które do niedawna uznawane były przez stowarzyszenia naukowe i medyczne czy organizacje rządowe za bezpieczne, licząc rozmaicie, ale powiedzmy, że taki rozstrzał między 7 a 14 porcji na tydzień, to takie rzekomo bezpieczne ilości alkoholu wedle najnowszych badań mogą podwyższać ryzyko zgonu o 14%.
Czyli mamy sytuację taką, że właściwie nie możemy ufać normom, które były promowane przez wiele lat, bo właśnie alkohol uszkadza DNA, co prowadzi do nowotworów, i jest coraz więcej badań, które wskazują na te mechanizmy, o których Piotrek mówił. Nawet jedna, dwie porcje, czyli lampki czy kufle dziennie, wiążą się z podwyższeniem ryzyka zachorowania na raka w porównaniu do ryzyka, jakie mają osoby niepijące alkoholu. Nowsze badania pokazały też, że nawet niewielkie ilości alkoholu zwiększają ryzyko nadciśnienia i chorób serca. Ryzyko to bardzo wyraźnie wzrasta u osób, które piją w nadmiarze.
Tu oczywiście jest dobra wiadomość, bo jeżeli ktoś przestaje pić albo ogranicza mocno picie alkoholu, to ciśnienie krwi u niego spada. Tym niemniej inne problemy nie są tak odwracalne, można powiedzieć, ponieważ picie alkoholu znacznie przyspiesza proces starzenia się mózgu. Przyczynia się do kurczenia się, zwłaszcza płata czołowego, a płat czołowy to nie byle co, bo odpowiada między innymi za planowanie, za myślenie logiczne, za naszą pamięć i też za ocenę emocji, ocenę sytuacji. A jeżeli kurczy się objętość płata czołowego, może to powodować między innymi trudności w koncentracji, niestabilność emocjonalną, agresywne zachowania. To właśnie może wywoływać alkohol, i to niestety w bardzo długoterminowym znaczeniu.
Badanie z roku 2022 wskazuje na to, że regularne picie już niewielkich ilości alkoholu ma dla mózgu podobne konsekwencje jak zwykłe starzenie się organizmu. Badanie to zostało przeprowadzone na danych pobranych od 36 tys. osób i rzeczywiście pokazało takie zupełnie dla mnie do tej pory niewyobrażalne skutki picia alkoholu. U badanych osób analizowano między innymi skany mózgu robione za pomocą rezonansu magnetycznego i okazało się, że pięćdziesięciolatkowie, bo to dotyczy osób już w wieku dojrzałym, u młodych tego jeszcze nie widać, którzy pili średnio jedno piwo albo jeden kieliszek wina dziennie przez dłuższy czas, powiedzmy dwa miesiące lub więcej, mają mózgi starsze od tych, którzy są abstynentami, o ponad dwa lata.
Piotr: No to jest konkretne.
Ola: Z kolei wypijanie półtora piwa lub półtorej lampki wina oznacza postarzenie mózgu o ponad pięć i pół roku. I to już nie następuje tak liniowo, po prostu, tylko rzeczywiście znacząco. Co więcej, jeśli ktoś wypijał dwa piwa dziennie lub odpowiednik tej ilości innego alkoholu, postarza to mózg u niego o dziesięć lat względem osób niepijących. Dziesięć lat.
Piotr: To jest niezła różnica i nie jest to liniowa zmiana.
Ola: Nie, absolutnie, to się tak rzeczywiście zmienia, że każda dodatkowa, nawet niewielka ilość alkoholu wpływa jeszcze bardziej negatywnie. Więc tutaj, wyprzedzając to, co chcę powiedzieć później, każde ograniczenie picia alkoholu ma sens. Mówią o tym naukowcy. Ale prawda jest taka, że nie wszystkie osoby pijące muszą na coś cierpieć, na jakąś chorobę tego typu, które tu były wymieniane. I jak mam konkretnie ustalić, że to właśnie ja jestem narażona na jakieś problemy zdrowotne? Bo mnóstwo osób może stwierdzić: mój dziadek pił przez całe życie i nigdy nie chorował. To jest oczywiście dowód anegdotyczny, który de facto nie jest dowodem, tylko opowieścią, i nie może być traktowany jako dowód w naukowym rozumieniu.
Istnieją różne czynniki, które mogą pogłębić lub zmniejszyć ryzyko, które wywołuje picie alkoholu, ryzyko dla zdrowia. I tak na przykład, jeżeli dobrze się odżywiamy i uprawiamy sporty, to te czynniki działają na naszą korzyść. A jeżeli jemy jedzenie śmieciowe, tłuste, słodkie, palimy papierosy, co gorsza, to działa to zdecydowanie na naszą niekorzyść.
Piotr: I tutaj tylko wspomnę o tym francuskim paradoksie, który się tam wcześniej pojawił. To znaczy, że właśnie osoby, które po prostu miały lepsze parametry środowiska, mimo że piły ten alkohol, mimo że piły czerwone wino, i tak lepiej sobie radziły, dlatego że miały wiele tych elementów, które kompensowały to spożycie alkoholu, i stąd właśnie ten efekt. Dlatego warto pamiętać, że to nie jest wszystko takie bardzo jednoznaczne, wiele czynników się tutaj łączy.
Ola: I właśnie należy pamiętać o jeszcze jednym czynniku, czyli o tych chorobach, na które wcześniej cierpieliśmy czy też cierpimy w dalszym ciągu. One również mogą pogłębiać efekt niszczący, nazwijmy to, alkoholu. Na przykład osoby z nadciśnieniem w ogóle nie powinny pić alkoholu albo wypijać jego symboliczne ilości. I tutaj też trzeba pamiętać, że są szczególne predyspozycje genetyczne do tego, żeby ten alkohol był gorzej metabolizowany i przez to bardziej szkodził. Na przykład u osób pochodzenia azjatyckiego istnieją dwa warianty genetyczne, które wpływają na metabolizm alkoholu do aldehydu octowego, co zresztą już było omawiane.
Piotr: Tak, jeden z wariantów tego genu powoduje, że alkohol jest rozkładany do tego aldehydu szybciej i przez to organizm dostaje potężny strzał tego toksycznego metabolitu, a to z kolei powoduje poważne objawy zatrucia i długofalowe skutki zdrowotne. Te poważne objawy zatrucia to jest po prostu kac, to znaczy spora część populacji, powiedzmy generalnie pochodzenia azjatyckiego, chociaż to jest oczywiście bardziej złożone, ma bardzo mocnego kaca po wypiciu stosunkowo niewielkiej ilości alkoholu. Oczywiście dla nas, którzy mamy inne warianty genów, to jest okazja do fantastycznego rechotu, natomiast faktem jest, że tak to działa.
Jest jeszcze drugi wariant, który z kolei spowalnia metabolizm alkoholu do aldehydu octowego, czyli tak naprawdę dłużej alkohol utrzymuje się w organizmie, a osoby z tym wariantem genu mają trudności w eliminacji aldehydu z organizmu, czyli ten aldehyd również dłużej zostaje i potencjalnie bardziej uszkadza komórki, czyli jest większe ryzyko nowotworów. To tłumaczy, dlaczego, jak to się ładnie mówi, Azjaci gorzej znoszą picie. Tam jest jeszcze kilka innych kwestii, bo to jest trochę bardziej złożona sprawa z tym piciem, jeśli chodzi o tę grupę etniczną. Natomiast to są właśnie te elementy związane bezpośrednio z metabolizmem do aldehydu octowego.
Ola: No dobrze, a teraz rozważmy taką sytuację. Może dla własnego dobra lepiej nie pić stale umiarkowanych ilości alkoholu, tylko na przykład w ciągu tygodnia trzymać się z dala od alkoholu, a w weekend zabalować i wypijać co wieczór 2-3 porcje, czyli 2-3 razy 10 ml etanolu w ciągu tego weekendu. Niestety okazuje się, i pokazują to badania, że nawet przy tej abstynencji w ciągu tygodnia te weekendowe drinki liczą się jako nadmierne spożycie.
Piotr: Tak, to nie jest jak minuty w jakichś tam dawnych planach, że się kumulowały darmowe minuty albo coś innego, to się nie przenosi.
Ola: Niestety kumulują się drinki, i to zarówno w czasie, jak i w ilości alkoholu, który jest dostarczany do organizmu. I przy każdej okazji, i przy umiarkowanym piciu w ciągu tygodnia, i przy upijaniu się w weekendy, alkohol powoduje szkody. Biorąc pod uwagę wszystkie te potencjalne problemy zdrowotne oraz to, że ich ryzyko rośnie z każdą dodatkową porcją alkoholu, naukowcy jasno stwierdzają, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dla zdrowia ilość alkoholu.
1:04:25 Spór o wytyczne: kontrowersyjny raport i brak bezpiecznej dawki
Piotr: I tu uwaga, mały przeskok znowu do firm alkoholowych, bo całkiem niedawno, chyba w grudniu 2024 roku, w Stanach Zjednoczonych pojawił się raport National Academies of Sciences, Engineering and Medicine, i ten raport, ku potężnemu zaskoczeniu wielu specjalistów, podtrzymuje tę dawną hipotezę o potencjalnych korzyściach zdrowotnych wynikających z umiarkowanego spożycia alkoholu, szczególnie w kontekście chorób serca i ogólnej śmiertelności, i podtrzymuje też wytyczne, które do tej pory obowiązują, czyli że właściwie dwa drinki dziennie dla mężczyzn i jeden dla kobiet to nic szkodliwego. To jest stanowisko, które jest w bardzo mocnej sprzeczności z takim coraz bardziej zyskującym na znaczeniu stanowiskiem, popartym badaniami, przyjętym przez Światową Organizację Zdrowia i w ogóle agencje zdrowia publicznego w wielu krajach, że to, o czym Ola mówiła, nie ma bezpiecznego poziomu spożycia alkoholu.
Raport budzi spore kontrowersje ze względu na zastosowaną tam metodologię badań, również dobór naukowców, uwaga, z których część otrzymywała w przeszłości finansowanie właśnie od przemysłu alkoholowego. Zwraca się też uwagę na to, że zastosowane kryteria doboru badań wykluczyły te badania, które wskazują na szkodliwość alkoholu, w tym te, o których mówiłem, czyli te, które łączą nawet niewielkie, umiarkowane, jak to się ładnie mówi, spożycie z różnymi rodzajami nowotworów. Na podstawie tego raportu, ale nie tylko jego, mają powstawać nowe wytyczne. Jest jeszcze drugi raport, który ukaże się w styczniu, nie wiem dokładnie kiedy. Wszyscy są bardzo ciekawi, co będzie w tym drugim. Wygląda na to, że ktoś tu poszedł w jakiś konkretny lobbing albo innego typu działania, dlatego że nagle okazuje się, hej, wracamy do tych dawnych ustaleń, ignorując to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku, a nawet kilkunastu lat. Zastanawiające.
Ola: Ja z kolei poszukiwałam jakiegoś stanowiska któregoś z towarzystw medycznych w Polsce i wciąż nie znalazłam tych nowych ustaleń w żadnym stanowisku. Co nie znaczy, że nie wydano tych zaleceń w nowej formie, ale po prostu mogłam nie znaleźć. Tym niemniej ta informacja nie jest szeroko rozpowszechniona w Polsce, w związku z czym podejrzewam, że u nas jeszcze mogą obowiązywać te zasady, które dotyczą umiarkowanego picia, czyli że istnieje ilość alkoholu, która jest bezpieczna dla zdrowia.
Piotr: No tak, tu oczywiście powstaje pytanie, czy w ogóle, nie wiem, ograniczać, czy w ogóle nie pić?
Ola: Tu można powiedzieć, że każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Tym niemniej naukowcy są zgodni co do tego, że do poprawy zdrowia wystarczy ograniczenie i nie trzeba nagle całkowicie rzucać picia alkoholu, żeby zacząć żyć zdrowiej. Nawet niewielkie ograniczenie może być korzystne, bez względu na to, czy pijesz mało i nieregularnie, czy pijesz dużo i regularnie, zawsze warto ograniczyć. A co do abstynencji, specjaliści, którzy się na ten temat wypowiadają, nie nawołują do całkowitego porzucenia alkoholu.
Piotr: Ja spotkałem się z takim hasłem: jeżeli nie pijesz, to nie zaczynaj pić, a jeżeli pijesz, to ogranicz picie. Najczęściej takie.
Ola: Oczywiście nie dotyczy to osób, które mają zaburzenia związane z używaniem alkoholu, osób cierpiących na choroby układu krążenia, albo kobiet w ciąży, to wszystko wyklucza picie. Natomiast co do wprowadzania abstynencji przez naukowców, oni mówią, że prohibicja nigdy dobrze nie działała.
Piotr: No tak, bo to jest kwestia tego, czy zakazać prawnie, bo skoro mamy tak mocne dowody na szkodliwość alkoholu, a mamy ich coraz więcej, to może należałoby zakazać, tak jak zakazane są twarde narkotyki prawie wszędzie? Nie, to znaczy, na alkohol trzeba patrzeć jednak inaczej, chociażby ze względów kulturowych.
Ola: Tak, i cywilizacyjnych. Mieliśmy już doświadczenia z prohibicją w Stanach Zjednoczonych.
Piotr: Podcast amerykański polecam na ten temat.
Ola: Tak, są świetne odcinki temu poświęcone. I też naukowcy nie chcą takiego efektu, że w momencie, kiedy będą mówili, kiwając palcem i głową, "nie pijcie żadnych ilości alkoholu, zachowajcie abstynencję", ludzie będą mieli tendencję do tego, żeby stanąć w opozycji do czegoś takiego. Ludzie nie lubią, jak im się czegoś zabrania, a alkohol jest tak ugruntowany w naszej kulturze, w społeczeństwie, że po prostu nie da się go tak łatwo wyrugować. I też chyba nauka nie chce efektu, który prowadziłby do sprzeciwiania się wynikom badań. Generalnie jest taka zasada: pij mniej, żyj dłużej. Tego się trzymajmy.
1:10:37 Korzyści z Dry January i nasze doświadczenia z ograniczaniem alkoholu
Piotr: To teraz jeszcze ten Dry January, zapowiadałem, że on jeszcze powróci. Jest sporo korzyści wynikających z tej nawet miesięcznej abstynencji, to też jest wynik badań, bo odkąd temat stał się, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gorący, zaczęto badać, jakie są efekty tego, co ludzie zgłaszają po tym miesiącu niepicia alkoholu.
Bardzo ciekawa rzecz, o której jeszcze nie mówiliśmy, ale bardzo istotna dla wielu osób, to poprawa snu. Alkohol działa dość dziwnie i w nieoczywisty sposób, bo jak większość osób dobrze wie, wypicie większej ilości alkoholu powoduje, że jesteśmy w stanie zasnąć wszędzie, właściwie w dowolnej pozycji.
Ola: I tak wiele osób pije na sen, żeby łatwiej zasnąć.
Piotr: Problem polega na tym, że rzeczywiście alkohol usypia bardzo szybko. Co więcej, pierwsza faza snu jest bardzo głęboka, co może być problemem, bo powoduje silne rozluźnienie mięśni, w tym mięśni odpowiedzialnych za obszar nosowo-gardłowy, więc powoduje większe chrapanie u osób, które mają do niego tendencję, a u tych, które jej nie mają, też może je wywoływać, co z kolei może powodować niedotlenienie. Ale po tej pierwszej, bardzo głębokiej fazie następuje wybudzenie i bardzo potężne spłycenie snu.
To jest schemat, który zna wiele osób. Jeżeli ktoś się kiedyś porządnie upił, to wie, że rzeczywiście zasnąć można wszędzie, na przykład owinąwszy się wokół sedesu. A później człowiek się przewleka jakoś do łóżka, albo nie. Natomiast prawda jest taka, że reszta nocy zwykle nie będzie dobrze przespana. Jak nas, dajmy na to, zmorzy o północy, to gdzieś do trzeciej pośpimy super głęboko, a później już właściwie nie da się dobrze spać, ten sen jest bardzo płytki, bardzo zaburzony. I oczywiście potem człowiek jest w ciągu dnia bardzo rozbity, nie chodzi mi tylko o kaca, ale właśnie o niedospanie. To jest rzecz, która dla wielu osób jest nieoczywista, bo po alkoholu tak dobrze się zasypia. Faktycznie dobrze się zasypia, tylko później śpi się bardzo kiepsko. I to jest właśnie poprawa jakości snu, rzecz zgłaszana po tym Dry January.
Lepsze nawodnienie, to ciekawa sprawa, ponieważ alkohol w ogóle działa odwadniająco. Jeżeli się go ograniczy, nawodnienie organizmu jest lepsze, co ma wpływ chociażby na bóle głowy czy poprawę wyglądu skóry.
Ola: Na bóle głowy, czyli…
Piotr: Znaczy, że je ogranicza. Słabe nawodnienie jest często związane z bólami głowy. Poprawa funkcji seksualnych, o tym też mówiliśmy, ale w ogóle alkohol nie sprzyja życiu seksualnemu, jak pewnie też dość powszechnie wiadomo. Poprawa parametrów zdrowotnych: ludzie, którzy zrobili sobie badania przed powstrzymaniem się od alkoholu, meldują, że nawet po miesięcznej przerwie wiele czynników się poprawia. Chociażby spada cholesterol, normalizuje się ciśnienie krwi, rytm serca jest lepszy. Rzeczywiście wiele rzeczy jest w stanie się naprawić już w ciągu tego jednego miesiąca, chociażby zaczyna się regeneracja wątroby, do pewnego momentu jest ona w stanie się regenerować. Przy najbardziej zaawansowanych etapach uszkodzenia wątroby ta regeneracja już nie następuje, ale wcześniej jak najbardziej.
Ola: To jeszcze dodam jeden czynnik, ten, o którym ja wspominałam, czyli efekt nieobjadania się po alkoholu. W ciągu miesiąca, nie przejadając się, można zniwelować sobie problemy, które z tego przejadania się wynikają, czyli jakieś problemy jelitowe, wzdęcia, niestrawności. I spadek wagi, oczywiście, z alkoholem ten spadek wagi zdecydowanie nie współgra. Efekty tego Dry January mogą się utrzymywać nie tylko w samym styczniu, ale również po jego zakończeniu.
Piotr: No tak, bo pytanie, czy w ogóle jest sens na miesiąc przerywać.
Ola: No tak, to już zależy od dalszych wyborów tych osób, które zaprzestały picia alkoholu w styczniu. Ale ten powrót do dawnych nawyków, jeżeli nastąpi, najprawdopodobniej zniweluje te długoterminowe korzyści zdrowotne. Miesięczna abstynencja, trzeba to sobie powiedzieć jasno, zmniejsza tolerancję na alkohol.
Piotr: No bo to tak działa, że jeżeli często i dużo pijemy, to potrzebujemy więcej alkoholu, żeby w ogóle poczuć to działanie.
Ola: Więc po tym miesiącu niepicia stajemy się bardziej ekonomiczni, można powiedzieć, nie będziemy mieli potrzeby pić tak dużo jak wcześniej, żeby poczuć te same efekty. Żeby poczuć ten lekki rausz, wystarczy pewnie wypić, nie wiem, połowę czy nawet mniej tej ilości, którą wypijaliśmy wcześniej.
Co więcej, ten Dry January może nam pomóc w uświadomieniu sobie, ile i dlaczego pijemy tyle alkoholu. Rezygnacja z alkoholu skłania wiele osób do zadawania sobie pytań: dlaczego właściwie piję aż tyle? Czy alkohol wpływa jakoś na moje samopoczucie? Po co mi to jest potrzebne? Jak to porównać między okresem, kiedy piję, a kiedy nie piję?
I dodatkowo jeszcze jedno porównanie jest ważne: nie pijąc, nie kupujemy alkoholu i nie wydajemy na to pokaźnych kwot, a to są naprawdę, w niektórych budżetach domowych, bardzo znaczące ilości.
Piotr: I nie mówię tylko o takich przypadkach, kiedy ktoś naprawdę bardzo nadużywa. Nie chodzi nam o taki bardzo patologiczny schemat, gdzie ktoś całe pieniądze wydaje na alkohol. Zwróćmy uwagę na to, że nawet w optymalnie rozsądnej wersji butelka wina to wciąż jakieś kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, a jeżeli już pijemy dość regularnie, to na alkohol dość szybko wydajemy duże kwoty.
Ola: Ponadto ten miesiąc niepicia odrywa nas od bardzo mocno zakorzenionych nawyków, takich jak codzienne picie lampki wina po pracy, przychodzimy i strzelamy sobie kieliszeczek na rozluźnienie, a wychodząc z tego rytmu, może uda nam się już do niego nie wrócić. Jest jeszcze badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, które pokazało, że nawet 6 miesięcy po tym Suchym Styczniu osoby, które nie piły przez ten czas, potem piły alkohol średnio o 1 dzień w tygodniu mniej i wypijały o 1 drink mniej każdego dnia, w którym piły, w porównaniu do tego, ile spożywały przed przerwą styczniową.
Piotr: Co, w kontekście tego, o czym mówiła Ola, że właściwie każde ograniczenie ma sens i każde ma korzystny wpływ, zaczyna mieć znaczenie. Jeszcze raz chcemy przypomnieć: nie jest naszym celem namawianie was do niepicia w styczniu albo w ogóle niepicia. Naszym celem jest po prostu podanie wam, jeszcze raz powiem, nam sobie też, bo też sporo się dowiedzieliśmy, przygotowując ten odcinek, zestawu informacji opartych ściśle na nauce. Jak zwykle linki do badań są w opisie odcinka. Co zrobicie z tymi informacjami, to już absolutnie wasza sprawa.
Ola: My w ostatnich miesiącach zdecydowanie ograniczyliśmy spożycie alkoholu. To oczywiście nie jest tak, że nie pijemy zupełnie, ale teraz zdarza nam się to sporadycznie, a nie odwrotnie, że sporadycznie zdarzało nam się nie wypić na przykład lampki wina wieczorem.
Piotr: Tak, jeśli ktoś w ogóle lubi smak alkoholu, ale też samą, nie wiem, celebrację czy ten proces, ja tu oczywiście oddzielam osoby, które są uzależnione od alkoholu, to jest inna historia, chociaż ta granica jest dość płynna i wiele osób, które de facto są alkoholikami, nie wie o tym, ale to jest temat na zupełnie oddzielny odcinek. Natomiast warto pamiętać, że jest teraz spory wybór bezalkoholowych alkoholi rozmaitego rodzaju. Jedne są mniej udane, inne bardziej, moim zdaniem, moim prywatnym, na przykład piwa bezalkoholowe już w tej chwili potrafią być bardzo dobre. Zwłaszcza jak pamiętam sprzed paru ładnych lat, jak było jedno piwo jednej marki, które smakowało jak nie powiem co, to teraz jest wiele piw, które niemal się nie różnią smakiem. Jest na przykład bezalkoholowy gin, który się bardzo dobrze sprawdza. W ogóle jest dużo firm, które produkują alkohol, produkujących też jego bezalkoholowe wersje: mamy whisky, mamy bourbona, wspomniany gin, mamy jakieś aperole, wina oczywiście.
Ola: Z tymi winami jest tak, że wypróbowaliśmy te bezalkoholowe wina i powiem szczerze, że te na przykład jasne wina… ale też ostatnio trafiliśmy na czerwone.
Piotr: Ostatnio piliśmy Tempranillo Cabernet, całkiem dobre czerwone.
Ola: Białe wina pija się schłodzone, i jeszcze te białe wina bezalkoholowe naprawdę dają radę. Powiem tak: jeżeli chcemy w dawnym stylu uczestniczyć w imprezach, to trzymanie kieliszka białego wina bezalkoholowego i popijanie go po prostu sprawia, że jesteśmy w klimacie. Jeżeli mamy taką chęć być w tym klimacie.
Piotr: Dla osób z problemem alkoholowym to jest problem, bo tam zdecydowanie nie należy, bo to może po prostu wyzwalać dawne chęci, dawne zwyczaje. Natomiast dla wielu osób to jest sposób na podmienienie, powiedzmy, i takie łagodne przejście. To nie jest reklama żadnych alkoholi bezalkoholowych, ale zobaczcie sobie, spróbujcie, może znajdziecie coś, co wam będzie pasowało. Bezalkoholowe whisky, bourbon podobno się średnio sprawdzają. Najlepiej sprawdzają się te, które mają już wyjściowo jakiś zdecydowany smak, mniej zapach, bardziej smak, typu na przykład gin czy te aperole, które po prostu mają jakiś miks ziół. Co kto lubi, to jakiś sposób. Natomiast generalnie myślę, że warto się zastanowić, co nas w ogóle skłania do picia alkoholu.
Ola: Wiadomo, że na spotkaniach towarzyskich jest to szeroko praktykowane. Wielu ludzi tak robi i nie ma sobie czego zarzucać.
Piotr: No tak, ale na przykład picie w domu jest zwykle powiązane z czymś, jest to część jakiejś procedury, zwyczaju, ceremonii.
Ola: Celebracji.
Piotr: Tak, typu na przykład: wieczorem siadam, włączam sobie serial i do tego biorę coś do wypicia, jakiś alkohol.
Ola: A ponieważ wiem, że zaraz będę głodna, to stawiam sobie ileś przekąsek, a potem te przekąski uzupełniam kolejnymi, przynoszonymi z zakamarka w domu. I wówczas nie dość, że dużo wypiłam, to jeszcze dużo zjadam. A potem jestem bardzo niezadowolona, bo kładę się do łóżka z pełnym żołądkiem, a nawet czasami zbyt pełnym.
Piotr: Takiej średniej jakości.
Ola: I jeszcze czeka mnie gorsza noc, bo alkohol źle wpływa na sen.
Piotr: Dokładnie. Więc słuchajcie, zróbcie co chcecie, to jest porcja informacji do przemyślenia, do analizy. Styczeń, jeżeli ktoś potrzebuje motywacji i postanowień, jest jakimś dobrym momentem, kiedy można to wypróbować. A nam co zostaje? Słowo na dziś. I to słowo na dziś to jest… Styczeń.
Źródła
* https://en.wikipedia.org/wiki/Dry_January
* https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(18
* https://www.nhs.uk/live-well/alcohol-advice/the-risks-of-drinking-too-much/
* https://www.nature.com/articles/s41467-022-28735-5
* https://www.nytimes.com/2023/01/13/well/mind/alcohol-health-effects.html
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9487798/
* https://www.spectrum.niaaa.nih.gov/Content/archives/Fall_2018_508C.pdf
* https://www.nytimes.com/2025/01/01/health/alcohol-dietary-guidelines.html
* https://www.nature.com/articles/ncomms14014
* https://www.nhs.uk/live-well/alcohol-advice/calories-in-alcohol/
* https://zbiotics.com/blogs/journal/alcohol-and-food-cravings
* https://www.bbc.com/news/health-38562048
* https://medlineplus.gov/ency/patientinstructions/000886.htm
* https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1046/j.1365-2265.2001.01401.x
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6207178/
* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/87483/
* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14557794/
* https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S000689931930616X
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC165791/
* https://neuroexpert.org/encyklopedia/kwas-l-glutaminowy-glutaminian/
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3096805/
* https://www.washingtonpost.com/wellness/2025/01/03/dry-january-alcohol-sleep-better/
* https://www.washingtonpost.com/health/2025/01/03/alcohol-cancer-warning-surgeon-general
* https://www.nytimes.com/2025/01/03/health/alcohol-surgeon-general-warning.html
* https://www.nytimes.com/2024/02/17/well/eat/red-wine-heart-health.html
* https://www.nytimes.com/2021/08/30/well/live/alcohol-atrial-fibrillation.html
* https://www.latimes.com/archives/la-xpm-2006-mar-30-sci-alcohol30-story.html
* https://www.ajpmonline.org/article/S0749-3797(05
* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10723838/
* https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2802963
* https://www.ahajournals.org/doi/10.1161/HYPERTENSIONAHA.123.21224
* https://aacrjournals.org/cebp/article/32/1/46/712618/Do-Beliefs-about-Alcohol-and-Cancer-Risk-Vary-by
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10815776/
* https://en.wikipedia.org/wiki/Resveratrol
* https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2798004
* https://www.rcpsych.ac.uk/mental-health/translations/polish/alcohol-mental-health-and-the-brain
* https://pennstatehealthnews.org/topics/one-group-blog-october-2021/
* https://www.hhs.gov/sites/default/files/oash-alcohol-cancer-risk.pdf
* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6705703/
* https://ufhealth.org/stories/2024/growing-awareness-between-alcohol-and-cancer-risk
Źródła
Bezpieczne limity
- 31310-2/fulltext#S.embed_link-K.C-B.1-L.1.zw
- nhs.uk/live-well/alcohol-advice/the-risks-of-drinkin…
- nature.com/articles/s41467-022-28735-5
- nytimes.com/2023/01/13/well/mind/alcohol-health-effects.h…
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9487798/
- spectrum.niaaa.nih.gov/Content/archives/Fall_2018_508C.pdf
- nytimes.com/2025/01/01/health/alcohol-dietary-guidelines.…
Kalorie
- nature.com/articles/ncomms14014
- nhs.uk/live-well/alcohol-advice/calories-in-alcohol/
- zbiotics.com/blogs/journal/alcohol-and-food-cravings
- bbc.com/news/health-38562048
- medlineplus.gov/ency/patientinstructions/000886.htm
- onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1046/j.1365-2265.2001.01401.x
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6207178/
- pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/87483/
- pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14557794/
- sciencedirect.com/science/article/pii/S000689931930616X
Działanie na mózg
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC165791/
- neuroexpert.org/encyklopedia/kwas-l-glutaminowy-glutaminian/
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3096805/
O śnie
Oznaczanie alko w USA
- washingtonpost.com/health/2025/01/03/alcohol-cancer-warning-surg…
- nytimes.com/2025/01/03/health/alcohol-surgeon-general-war…
Czerwone wino
- nytimes.com/2024/02/17/well/eat/red-wine-heart-health.html
- nytimes.com/2021/08/30/well/live/alcohol-atrial-fibrillat…
- latimes.com/archives/la-xpm-2006-mar-30-sci-alcohol30-sto…
- 00012-7/abstract
- pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10723838/
- jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2802963
- ahajournals.org/doi/10.1161/HYPERTENSIONAHA.123.21224
- aacrjournals.org/cebp/article/32/1/46/712618/Do-Beliefs-about-…
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10815776/
- en.wikipedia.org/wiki/Resveratrol
- jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2798004
- rcpsych.ac.uk/mental-health/translations/polish/alcohol-men…
