Podcast Crazy Nauka · odc. 181

Nauka na czasie: co z tą dżumą w rosji? Sprawdzamy

07-10-2026 · 50 min

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Opowiadamy o tajemniczej śmierci pracownicy rosyjskiego laboratorium przeciwdżumowego, o której wiadomo, że prowadziła badania nad pałeczką dżumy. Objęciu izolacją i kwarantanną kilkuset osób z jej otoczenia. O rosyjskich oficjalnych deklaracjach, zwyczajowo wiarygodnych: “U nas dżumy niet” i o reakcjach WHO i ECDC. Oraz o tym, gdzie w rosji, poza laboratorium w Irkucku, kryje się dżuma i czy może nam zagrozić.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Dlaczego Światowa Organizacja Zdrowia się niepokoi, skoro Rosja oficjalnie zaprzecza wyciekowi dżumy ze swojego laboratorium?

Piotr: I czy grozi nam wielki powrót tej choroby?

Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski. Witamy w podcaście Crazy Nauka. Dzień później, wiemy, ale…

Ola: Przepraszamy, ale mamy swoje powody. Nagrywamy na Cyprze. Jesteśmy tu służbowo i cóż, no takie warunki jakie są, takie są.

Piotr: Ale też ma to pewne uzasadnienie, to opóźnienie, bo czekaliśmy na aktualizację informacji.

Ola: Owszem, bo dziś opowiemy wam o tajemniczej śmierci pracownicy rosyjskiego laboratorium przeciwdżumowego, o której wiadomo, o tej pani, że prowadziła badania nad pałeczką dżumy właśnie. Opowiemy też o objęciu izolacją kilkuset osób z jej otoczenia oraz o oficjalnych deklaracjach Rosji. No tutaj trzeba podkreślić, jak zawsze bardzo wiarygodnych. Kiedy Rosja zaprzecza, to na…

Piotr: Tak jest.

Ola: …to na pewno tak jest.

Piotr: Jeszcze będziemy o tym mówili.

Ola: Że u nas dżumy niet.

Piotr: Tak, to jest właściwie kolejny odcinek z tej naszej newsowej serii Nauka na czasie. Chociaż kiedyś mówiliśmy, że to te krótsze odcinki, krótsze nam nie wychodzą, no ale przynajmniej dotyczy czegoś aktualnego.

Ola: A jeżeli jeszcze nie macie subskrypcji naszego kanału podcastowego, no to jest to bardzo dobry moment, żeby ją uruchomić.

Piotr: Tak jest. I polecajcie bardzo prosimy wszystkim nasze odcinki, bo to zawsze dla nas bardzo miło. No i oczywiście też zapraszamy was do Laboratorium Zbrodni. Jakiś czas temu was zapraszaliśmy również, jak może pamiętają niektórzy, do Sekcji Teorii Spiskowych. Sekcja Teorii Spiskowych się już skończyła, ale możemy ujawnić, dostaliśmy zgodę, że za dwa tygodnie, czyli 21 października, rusza nasza nowa seria podcastowa robiona we współpracy z Polskim Radiem. Jeszcze na razie szczegółów nie ujawniamy.

Ola: A nie możemy chociaż tytułu zdradzić?

Piotr: Nie możemy.

Ola: A!

Piotr: Zdradzimy wszystko za tydzień. Wszystko powie…

Ola: Już nie mogę wytrzymać.

Piotr: Powiemy, jak powiemy. W każdym razie…

Ola: Pierwsze odcinki są już nagrane.

Piotr: Są nagrane, a kolejne są w drodze. To tak dla zainteresowanych.

Ola: I oczywiście to jest ten moment, że przypominamy wam, iż jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I też jesteśmy obecni na nieliczących się platformach podcastowych też.

Ola: No patrz, jaki oryginalny na siłę. Mamy właśnie 7 października. Godzina według polskiego czasu 14:13. Dobrze? Zgadza się?

Piotr: Dobrze. Zgadza się.

Ola: I ten stan wiedzy, który tutaj usłyszycie, to jest właśnie stan wiedzy na ten moment. Wiemy na temat tego, co się stało w Rosji, stosunkowo niewiele, ale to, co wiemy, budzi obawy uzasadnione, o czym też…

Piotr: Mniej lub bardziej.

Ola: Mniej lub bardziej. O czym za chwilę szczegółowo opowiemy. I to, co się stało, dotyczy Darii Szypiłowej, 28-letniej pracownicy irkuckiego Naukowo-Badawczego Instytutu Przeciwdżumowego Syberii i Dalekiego Wschodu. Taka krótka, przyjazna nazwa.

Piotr: No Rosjanie lubią takie.

Ola: Tak. I ta pani została przyjęta do szpitala 29 września z ciężkim zapaleniem płuc. Szpital się mieści w Szelechowie, czyli w mieście sąsiadującym z Irkuckiem. Zaraz to będzie miało jeszcze znaczenie. I ta kobieta po dwóch, niespełna trzech dniach pobytu w szpitalu zmarła w nocy z 1 na 2 października. No i oficjalne rosyjskie rozpoznanie brzmi obecnie tak, że to jest zapalenie płuc o nieustalonej etiologii, czyli de facto nie wiadomo, co je spowodowało.

Piotr: Tak. No wiemy, jakie były objawy, no bo zapalenie płuc, natomiast nie wiemy, co spowodowało i to jest tutaj dosyć kluczowy element.

Ola: No tak. I dlaczego w ogóle pojawiło się podejrzenie dżumy? Oczywiście jako pierwsze wytłumaczenie nasuwa się to, że ta Szypiłowa pracowała w instytucie, który się właśnie specjalizował w badaniach nad dżumą i nad innymi szczególnie niebezpiecznymi zakażeniami. No, a nie jest to jakieś niewielkie laboratorium, tylko naprawdę potęga.

Ola: Instytut utworzony został w 1934 roku jako centrum radzieckiej służby przeciwdżumowej właśnie dla Syberii i Dalekiego Wschodu i obecnie należy do systemu o równie przyjaznej nazwie Rospotrebnadzoru. I co to jest ten Rospotrebnadzor? To też jest ważne, żeby to wyjaśnić. To jest…

Piotr: Teraz kolejna długa nazwa. Szykujcie się.

Ola: Tak. To jest skrót taki, właściwie nie skrót, tylko Rosjanie tworzą sobie takie skrótowce dziwne od różnych długich nazw.

Piotr: Pierwszych zwykle tam kilku sylab danej nazwy i to jest jakieś, nie wiem, czy w jakimś innym języku się takie robi, ale to bardzo charakterystyczne dla rosyjskiego.

Ola: No i tak, ten Rospotrebnadzor to jest Federalna Służba do spraw Nadzoru w Sferze Ochrony Praw Konsumentów i Dobrostanu Człowieka w Rosji.

Piotr: Muszą mieć tam dużo roboty.

Ola: Żeby ludziom żyło się dostatnio. I tak w skrócie można opisać to jako odpowiednik połączenia naszego polskiego Sanepidu z UOKiK-iem, czyli Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I to jest potężny urząd, potężna agencja federalna. I laboratorium, które podlega tej służbie federalnej, ono się mieści w Irkucku i ono monitoruje naturalne ogniska dżumy na Syberii. Bada tam szczególnie niebezpieczne patogeny, nie tylko pałeczki dżumy, no i prowadzi też diagnostykę i badania nad bezpieczeństwem biologicznym.

Ola: W wydaniu Rosji to nie brzmi zbyt uspokajająco. Także jak wielu z was zapewne czuje, to być może nie jest tylko laboratorium, które bada wyłącznie to, co tam się znajduje, tylko…

Piotr: Może jeszcze coś z tym innego robić.

Ola: Coś z tym innego robi. Oczywiście nie złapaliśmy nikogo za rękę i nie ma na to takich oficjalnych dowodów, tym niemniej są dowody pośrednie, czyli poszlaki. Ale wróćmy do tematu tego, dlaczego w ogóle świat się zainteresował tym jednym przypadkiem. Chodzi o to, że ta konkretnie osoba, Szypiłowa, ona faktycznie zajmowała się pałeczką dżumy, czyli Yersinia pestis. I to jest potwierdzone w dokumentach naukowych, i to niezależnie od różnych medialnych doniesień na ten temat.

Ola: Otóż w marcu 2026 roku była współautorką pracy, która nosi następujący tytuł, tak w ogólnym zarysie: „Badanie wrażliwości na leki przeciwbakteryjne Yersinia pestis z naturalnych ognisk dżumy Syberii”. No i ta praca została przedstawiona podczas XVIII Ogólnorosyjskiego Kongresu Chorób Zakaźnych. To oczywiście nie dowodzi tego, że Szypiłowa pracowała z bakteriami akurat wtedy, kiedy doszło do tego domniemanego wypadku, ale pokazuje, że no, ta osoba miała bezpośredni związek zawodowy z tymi badaniami nad pałeczką dżumy.

Ola: Co jeszcze budzi uzasadnione obawy, to to, że takie ciężkie, bardzo szybko postępujące zapalenie płuc… No, ona, jak wiemy, zmarła w ciągu dwóch, trzech dni od przyjęcia do szpitala, a w ciągu niespełna tygodnia od pierwszych objawów. No to jest obraz mogący być obrazem pierwotnej dżumy płucnej, która mogłaby się rozwinąć po zakażeniu bakterią, która wnika do organizmu, wniknęła do organizmu przez drogi oddechowe właśnie na przykład podczas wypadku laboratoryjnego.

Ola: Dlaczego pierwotna i dżuma płucna i dlaczego w ogóle? Co to oznacza, że to dżuma płucna? Dżuma płucna jest taką samą dżumą jak ta, którą znamy z różnych podręczników historii, która, no, plagami, różnymi epidemiami nawiedzała Europę. Z tym że tutaj charakterystyczne jest to, że akurat w przypadku dżumy płucnej ta bakteria wnika do organizmu przez układ oddechowy, a w przypadku takiej dżumy, która jest najbardziej popularna, najbardziej zaistniała w świadomości zbiorowej, czyli w przypadku dżumy dymienicznej, to zakażenie postępuje inaczej, następuje inaczej. To Piotrek o tym jeszcze więcej opowie.

0:09:46 Dżuma płucna i wypadek w laboratorium

Piotr: Tak, będziemy jeszcze w ogóle o samej dżumie troszkę więcej, bo to też jest istotny temat, ale na razie skupiamy się na tych, no powiedzmy, bieżących wydarzeniach.

Ola: A pierwotna dżuma płucna to jest taka postać tej choroby, która nastąpiła jakby poprzez zakażenie niebędące powikłaniem po dżumie dymienicznej. Tylko od razu hop i pałeczka dżumy skacze do płuc. No to tak w skrócie. I pojawiły się również medialne doniesienia, które mówią o tym, że doszło do wypadku laboratoryjnego tam w Irkucku i że 25 września Szypiłowa miała ponoć rozbić probówkę, która zawierała Yersinia pestis.

Piotr: I tu od razu istotna uwaga. No, wedle najlepszej wiedzy tych, co się znają, nie rozbiła żadnej probówki, ponieważ w tym i w takich laboratoriach nie używa się probówek, które się rozbijają. To znaczy nie używa się szklanych probówek do tego typu rzeczy. W związku z czym to od razu brzmi jak doniesienie z cyklu: pan dziennikarz lubo też pani dziennikarka napisała coś efektownego. Więc trzeba podkreślić, że najprawdopodobniej nie rozbiła żadnej probówki, co nie zmienia faktu, że jakieś zdarzenie mogło mieć tam miejsce.

Ola: Tak, tak, to mi przypomina scenariusz takiego filmu, który mnie kiedyś przeraził, jak byłam dziewczęciem młodym. Mianowicie…

Piotr: „Ania z Zielonego Wzgórza”?

Ola: No akurat nie o ten tytuł mi chodziło, tylko o „Sygnał ostrzegawczy”, gdzie właśnie dochodzi do wypadku laboratoryjnego w taki sposób, że się tam probówka przykleja do naklejki, która się przykleja z kolei do rękawa skafandra tego ochronnego.

Piotr: I się rozbija.

Ola: Tylko że tam nie ma dżumy, tylko inna choroba. Ale to jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, to może gdzieś znajdzie ten film.

Piotr: Od tego czasu wynaleziono plastik i już się tak łatwo nie rozbijają probówki.

Ola: Otóż to. Ale niepokojące jest to, że właśnie cztery dni po tym rzekomym wypadku laboratoryjnym, który jak Piotrek tłumaczy, nie mógłby mieć miejsca w takiej postaci, jak to media piszą, trafiła ta Szypiłowa do szpitala. No i po niespełna tygodniu od domniemanej ekspozycji na patogen zmarła.

Ola: No oczywiście taki przebieg czasowy, tak szybko przebiegające zakażenie prowadzące do śmierci, no to jest właściwość dżumy płucnej. Rzeczywiście ona zabija w ekspresowym tempie. No ale tutaj po raz kolejny zastrzegamy: nie ma dowodu, że jakikolwiek wyciek z laboratorium nastąpił i że to nie jest po prostu fantazja mediów.

Piotr: No ale też zaraz będziemy to wiele razy podkreślali, to jest Rosja, a Rosja to jest inny stan umysłu i informacyjnie Rosja radzi sobie też w szczególny sposób z tego typu zdarzeniami.

Ola: Oczywiście. Stanowczo, oficjalnie zaprzecza od pierwszych chwil, że doszło do wypadku laboratoryjnego. No ale uwaga! Dlaczego to nie wystarcza opinii publicznej, a zwłaszcza instytucjom takim jak WHO?

Ola: Ponieważ zupełnym przypadkiem po śmierci Szypiłowej około 200 osób, które miały wcześniej z nią kontakt, zostało objętych obserwacją lub kwarantanną. Ponad 60 pracowników instytutu zostało czasowo odizolowanych wewnątrz tej placówki i ograniczenia wprowadzono między innymi w kilku placówkach medycznych, w tym w szpitalu w Szelechowie, gdzie leczono Szypiłową, i w innych szpitalach, na przykład w szpitalu położniczym w Irkucku, a do samego Irkucka zajechała szefowa Rospotrebnadzoru Anna Popowa. W związku z czym to jest sprawa…

Piotr: Też jest ważnym sygnałem, że to nie jest tak, że nic się nie dzieje.

Ola: Tam się nic nie dzieje. To też nie jest dowód na to, że tam rzeczywiście ta dżuma się pojawiła, ale coś jest na rzeczy. Tylko co? I u tych osób, które kontaktowały się z Szypiłową, jak oficjalnie twierdzi ten…

Piotr: Nadzór.

Ola: Nadzór, ta federalna agencja o trudnej nazwie, nie stwierdzono dżumy u żadnej z tych osób. Nie pojawiły się przypadki żadnej ciężkiej choroby, które by mogły odpowiadać dżumie płucnej. Innymi słowy nic się nie stało, wracajcie do roboty, nie interesujcie się.

Ola: No i tak być może by się wydarzyło, gdyby podejrzeń nie nabrała Światowa Organizacja Zdrowia, która się tym żywo zainteresowała, więc zobligowała władze rosyjskie do przekazania informacji medycznych na temat tego, co tam się właściwie wydarzyło. No i oczywiście w tych informacjach było zawarte to, że w Irkucku nie ma potwierdzonych przypadków dżumy oraz że szczegółowe badania materiału pobranego od zmarłej nie wykryły mikroorganizmów związanych z jej działalnością zawodową.

Ola: No ale Światowa Organizacja Zdrowia była tak niemiła, że zaczęła się tam wczytywać dokładniej. No i cóż się okazało? Otóż w tych informacjach, które Rosja przekazała WHO, nie ma zawartej tej, jakby nie patrzeć, kluczowej informacji, czy Szypiłowa została konkretnie przebadana w kierunku obecności Yersinia pestis i czy dżumę u niej definitywnie wykluczono.

Piotr: Ja chciałem tylko zwrócić uwagę, że stwierdzenie, że nie wykryły mikroorganizmów związanych z jej działalnością zawodową, jest bardzo bezpiecznym stwierdzeniem…

Ola: Tak, tak!

Piotr: Bo może na przykład przeniesiono ją tydzień wcześniej do działu krojenia marchwi i w związku z tym jej śmierci nie spowodowało krojenie marchwi.

Ola: Ani mordercze marchewki.

Piotr: Tak, takie numery w Rosji nie są absolutnie niczym niebywałym.

Ola: Absolutnie nie. I właśnie dlatego te podejrzenia są tak silne i wcale nie są uspokajające wieści płynące z Rosji. Bo tak naprawdę Rosja nie przekazała WHO żadnych wyników badań, które by pozwalały niezależnym ekspertom zweryfikować diagnozę, że tam dżumy nie ma, albo stwierdzić, skąd, co właściwie wywołało to śmiertelne zapalenie płuc u Szypiłowej.

0:16:50 Kwarantanna, plotki i reakcja WHO

Piotr: Czyli sytuację mamy taką, że Rosja mówi, że no nic się nie stało, pani umarła, nie wiemy dlaczego, ale na pewno nie od dżumy. Chyba że może i tak dalej.

Piotr: Tam jeszcze było parę innych wątków w międzyczasie, bo na przykład jeden z, zdaje się, że z szefów sąsiedniego obwodu. Dobra, nie chcę skłamać, tu nie chcę się pomylić, jeśli chodzi o nazewnictwo administracyjne rosyjskie. Natomiast jeden z sąsiednich władców napisał w którymś momencie, że kobieta, która zmarła na dżumę – w takim komunikacie dotyczącym… to miał być tak naprawdę komunikat uspokajający, bo on napisał coś w rodzaju, że tam nie ma zagrożenia związanego z tym, że kobieta zmarła na dżumę. Potem poprawił ten komunikat na: kobieta, która tam, już nie pamiętam teraz znowu sformułowania, ale być może zmarła na dżumę. No w każdym razie zostało to rozwodnione i rozcieńczone.

Piotr: Z kolei szef tego obszaru administracyjnego, w którym to się odbyło, w ogóle nic nie mówi, co też jest dość znamienne dla rosyjskich działań informacyjnych.

Ola: Natomiast wieść o tym, że ileś tam osób, kilkaset osób odizolowano albo objęto kwarantanną, rozniosła się również wcześniej w lokalnych mediach. I to jest tam sprawa dosyć głośna.

Piotr: Tak, no jak zwykle w Rosji, a wcześniej w Związku Radzieckim często brak informacji wywołuje jeszcze większe straty niż informacja. Tak było zresztą chociażby w przypadku Czarnobyla. To długa historia i nie na teraz, ale już o niej opowiadaliśmy parę razy.

Piotr: Ujmę to w ten sposób: tam się jeszcze pojawił jeden element, który budzi wątpliwości, ale nie możemy go podać jako pewnika. I to jest informacja, która się pojawiła bodaj dzisiaj, mianowicie, że zmarła dru… Nie! Że zachorowała druga osoba, która również jest hospitalizowana z powodu takiego zapalenia płuc.

Ola: Takiego błyskawicznie przebiegającego.

Piotr: Tak jest. Pojawiła się również informacja, ja już zupełnie nie potwierdzam, że być może ta osoba zmarła, a być może nie. Przy czym trzeba podkreślić, że te informacje póki co pochodzą z mediów mało wiarygodnych, więc nie podajemy tego jako informacji sprawdzonej. Podajemy, mówimy, że coś takiego się pojawiło.

Piotr: Ale nawet pomijając tę drugą osobę, mamy takie zjawisko, które można podsumować krótko, że jeśli coś wygląda jak dżuma, zachowuje się jak dżuma i zabija jak dżuma, to być może jest to dżuma. Zwłaszcza że jak Ola mówiła, ta nieszczęsna kobieta pracowała przy dżumie. No więc…

Ola: No tak, a im bardziej oficjalnie Rosja temu zaprzecza, tym więcej to budzi wątpliwości.

Piotr: Im bardziej Prosiaczek zaglądał, tym bardziej…

Ola: Tym bardziej Kubusia tam nie było. A w naszym podcaście to jest dobry moment na to, żeby to powiedzieć. Właśnie staramy się podawać informacje sprawdzone, porządnie zweryfikowane. Dlatego tam, gdzie istnieją wątpliwości albo, no cóż, nie ma takich podstaw, żeby móc coś powiedzieć z całą odpowiedzialnością, to wam to podajemy jasno i informujemy. Nie gonimy za sensacją, staramy się czekać, aż spłynie więcej informacji. Bieżączkę taką codzienną znajdziecie w wielu miejscach, a my staramy się te informacje jakoś przetrawić i również…

Piotr: Sprawdzić.

Ola: I sprawdzić, i z wielu miejsc pozbierać.

Piotr: Jeżeli Wam odpowiada takie podejście do tworzenia podcastów, no to bardzo Was serdecznie zachęcamy do wsparcia naszej pracy, czy to na Patronite, gdzie można robić to na dłuższą metę, ale też jednorazowo na Buycoffee.to. Bardzo też doceniamy subskrypcje, ocenianie naszego podcastu i mówienie o nim innym. Bardzo Wam dziękujemy, że z nami jesteście.

Ola: Mimo braku transparentności ze strony Rosji WHO ocenia, że ryzyko rozniesienia się tej choroby na szerszą populację jest bardzo niskie i że nie powinniśmy się tym martwić. Podobnie mówi ECDC, czyli Europejskie Centrum do Spraw Prewencji i Kontroli Chorób, które niejako powtórzyło to, co wcześniej stwierdziła WHO. No i podkreśliło, że trzyma rękę na pulsie, to znaczy bardzo uważnie monitoruje przebieg tych zdarzeń w Rosji. Zresztą szef naukowy WHO, doktor Piotr Kramarz, osobiście jest odpowiedzialny za monitorowanie tego przypadku.

Piotr: Czekamy na to, aż ECDC wyda jakieś bardziej, być może rozbudowane informacje, bo na razie pojawiły się tylko takie bardzo ostrożne, żeby nie powiedzieć, że zdawkowe. No ale zakładamy, że jest to również dowód na to, że nic strasznego się póki co nie dzieje.

Ola: No a uwaga! Zaniepokojone okazały się Stany Zjednoczone, wtem. Stany, które odchodzą od linii naukowej w…

Piotr: Wielu kwestiach.

Ola: Również w opiece zdrowotnej. To nagle wezwały Rosję do tego, żeby była bardziej, żeby stosowała bardziej przejrzystą taktykę i okazała te dokumentacje. I nawet dzisiaj, całkiem niedawno prezydent Trump zapowiedział, że zadzwoni w tej sprawie do swojego przyjaciela Putina.

Piotr: Wow, wow.

Ola: I na pewno…

Piotr: I na pewno Putin powie mu, jak jest.

Ola: Powie mu, jak jest. Powie mu prawdę i panowie sobie ustalą, jak dalej postępować. Jak wiadomo, prezydent Trump ma ogromny wpływ na Władimira Putina.

Piotr: Tu uwaga do tych, którzy się złoszczą, że mówimy o polityce w podcaście. Jak zwykle o polityce w podcaście mówimy zwykle wtedy, kiedy to polityka ładuje się w naukę. To jest właśnie jeden z takich momentów. Dlatego wspominamy o tych postaciach. Pozostaje w tej chwili zasadnicza kwestia, to znaczy czy to jest moment, w którym dżuma może powrócić? No więc powiem w ten sposób: nie, dżuma nie może powrócić, ponieważ nigdzie się nie wybierała i jest z nami cały czas.

0:23:19 Dżuma dziś: objawy i leczenie

Ola: Ale uwaga! W Europie takiego przypadku dżumy nie było od kilkudziesięciu lat.

Piotr: No takiego.

Ola: W Europie, w Unii Europejskiej.

Piotr: Zależy, co rozumiesz przez Europę, bo…

Ola: I to wiadomo z ECDC, że u nas na terenie Unii Europejskiej dżumy nie było od kilkudziesięciu lat.

Piotr: Co nie zmienia faktu, że rokrocznie na dżumę umiera na świecie nie mniej niż 60 osób. To znaczy to jest średnia pewna, wyciągnięta z ostatnich, od 2019 do 2025 roku. Jak to uśrednimy, najprawdopodobniej umiera więcej osób, bo niektóre kraje raportują to w sposób dziwaczny, o czym jeszcze za chwilę powiem. Parę słów o samej dżumie. No, tak jak Ola mówiła, wywołuje ją bakteria Yersinia pestis. To jest choroba odzwierzęca.

Piotr: Ta jedna bakteria może powodować trzy postacie dżumy. To jest dżuma dymienicza. To jest przypadek, kiedy bakterie namnażają się w węzłach chłonnych i właśnie powstają dymienice, jak to się nazywa, czyli takie nabrzmiałe, bardzo widoczne uwypuklenia tych węzłów chłonnych. One są spuchnięte i tak dalej. To jest postać, która jest na człowieka przenoszona przez pchły niemal zawsze i nie przenosi się pomiędzy ludźmi.

Piotr: Jest dżuma septyczna i to jest moment, kiedy bakterie namnażają się we krwi i mogą prowadzić do sepsy, do niewydolności wielonarządowej. Również ona może powstać pierwotnie, to znaczy od razu się może rozwinąć, ale może być też powikłaniem na przykład tej dżumy dymieniczej. I jest dżuma płucna, o której tu mówiliśmy. I to jest postać, która no jest jedną z najcięższych i najniebezpieczniejszych, powodującą właśnie poważne zapalenie płuc, i to jest postać, która właściwie, jeżeli nie jest leczona i to nie jest leczona bardzo szybko, prawie zawsze prowadzi do śmierci.

Ola: I tam pierwsze objawy potrafią wystąpić już po 24 godzinach czy nawet wcześniej.

Piotr: No nawet tak, ale no generalnie to się mówi, że to jest od 24 godzin do sześciu dni mniej więcej. To jest tak, że ta dżuma w postaci płucnej może się pojawić albo w wyniku tego, że do płuc dostały się bakterie, albo może być właśnie rozwinięciem, powikłaniem którejś z tych innych postaci. I właśnie postać płucna to jest jedyna, w której choroba może się przenosić bezpośrednio pomiędzy ludźmi, drogą kropelkową.

Piotr: Przy czym tu trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że w przeciwieństwie do chorób wirusowych, takich jak chociażby COVID albo grypa, albo różnych innych, które roznoszą się poprzez taki, no można powiedzieć, drobny spray rozpylony w powietrzu i który się może dość długo utrzymywać, czyli po tym, jak ktoś kichnie, kaszlnie i tak dalej, to te wirusy mogą się długo utrzymywać w powietrzu. Tak w przypadku tej dżumy płucnej to wymaga, no, de facto oplucia niemalże.

Piotr: To znaczy, kaszlący człowiek wyrzuca z siebie bakterie w większych znacznie kroplach, więc to nie jest tak, że wejdziemy do pomieszczenia, w którym była chora osoba i tam coś złapiemy, tylko raczej to musi być dość bezpośredni, trwający przez jakąś dłuższą chwilę kontakt z taką osobą. No co oczywiście nie zmienia faktu, że może się ta choroba w ten sposób przenosić.

Ola: To jeszcze tylko dorzucę, że takie właściwości mają bakterie, że one się jednak trudniej przenoszą drogą kropelkową, bo wirusy są w związku z tą swoją właściwością, że potrafią w aerozolach przetrwać bardzo długo, zawieszonych w powietrzu, to są ekstremalnie, bywają ekstremalnie zakaźne. Bakterie są nieco mniej skuteczne…

Piotr: No tak.

Ola: w tym zakresie.

Piotr: W tym zakresie tak. Ta dżuma w postaci płucnej jest całkiem dobrze wyleczalna przy pomocy antybiotyków, jeżeli to leczenie wdroży się w ciągu 24 godzin. I tak naprawdę przeżywalność zależy w ogromnym stopniu od jakości opieki zdrowotnej, ale też szybkości reakcji takich odpowiednich służb na to, jak, no jak szybko to zostanie wychwycone, jak szybko taka osoba zacznie być leczona.

Ola: To ja jeszcze dodam, że jak zapewnia ECDC, czyli to Europejskie Centrum do Spraw Prewencji i Kontroli Chorób, na postać dymieniczą istnieje szereg antybiotyków, które są bardzo skuteczne w leczeniu dżumy, więc tutaj jakby to jest wiadomość uspokajająca.

0:28:32 Skąd się wzięła dżuma

Piotr: Dżuma jest z nami od bardzo dawna. To znaczy nie wiemy do końca jeszcze, jak dawno się pojawiła, chociaż są różne ciekawe badania, również nawet z tego i z zeszłego roku, które tego dotyczą. W każdym razie wiemy, że ona wyewoluowała z takiej z nią blisko spokrewnionej bakterii Yersinia pseudotuberculosis, która była zresztą bakterią obecną również w przewodach pokarmowych. I to jest jakaś jej, no, mutacja, która wytworzyła inny gatunek.

Piotr: Ślady zakażeń tą bakterią odkryto już w ludzkich szczątkach mających ponad 5 tysięcy lat. Jednym z takich miejsc, gdzie ta choroba się, nie wiemy, czy tam oczywiście zaszła ta mutacja, ale gdzie ona się pojawiała już bardzo wcześnie, to są właśnie obszary Syberii, no generalnie obecnej Rosji można powiedzieć. To, co na pewno wszyscy słyszeli, to to, że dżuma wywołała no co najmniej trzy takie wielkie pandemie. O nich za chwileczkę. Natomiast trzeba powiedzieć, że ona jest stale obecna. Jak już powiedziałem, ludzie na to umierają.

Piotr: Przy czym to nie jest tak, że jest obecna wszędzie i stale i bez przerwy coś kotłuje. Są takie, kilka takich kluczowych punktów i chyba najważniejsze to jest Demokratyczna Republika Konga. Tam jest takie stałe ognisko w górzystym regionie Ituri. To jest na północnym wschodzie kraju, i co najmniej od 1928 roku wiemy, że ta dżuma tam jest i ona tam cały czas się pojawia, cały czas się pojawiają zachorowania. Drugie takie miejsce to jest Madagaskar. Tam z kolei mamy też, no, dość konkretny obszar, gdzie to się dzieje.

Piotr: W reszcie Afryki również mamy w niektórych miejscach, w Ugandzie, w Kenii zdarzają się takie, takie ogniska. No w tej chwili Afryka jest jedynym kontynentem, gdzie dżuma no regularnie powoduje zachorowania idące w dziesiątki albo setki przypadków rocznie. Jest Azja. Azja z kolei ma bardzo dużo naturalnych ognisk dżumy. Zaraz też o tym powiem. Natomiast w sumie bardzo rzadko ludzie tam chorują, jak na, jak na ten standard.

Piotr: Bo, no, jest na przykład Mongolia. Tam w Mongolii bakteria stale jest obecna w naturze. To oznacza tak naprawdę, że jest najczęściej obecna w populacji gryzoni i pcheł, które na tych gryzoniach się żywią. Dlatego…

Ola: Wśród tych gryzoni bardzo ważną rolę odgrywają niejakie szczekuszki.

Piotr: Szczekuszki również, ale też susły, myszoskoczki i świstaki. I tam panuje pewna równowaga. To znaczy te zwierzęta w jakimś stopniu stosunkowo niewielkim chorują. Pchły przenoszą pomiędzy nimi tę chorobę, natomiast to utrzymuje się na pewnym poziomie.

Piotr: Zdarzają się takie momenty, one zwłaszcza, no historycznie są znane, kiedy z jakiegoś nie do końca jasnego powodu nagle ta choroba powoduje śmierć znacznie większej liczby tych zwierząt. I to z kolei powoduje, że te pchły nie mają co jeść i bardzo aktywnie zaczynają szukać innych ofiar i wtedy często przenoszą się na ludzi.

Ola: Ja chcę tutaj wtrącić, że w odcinku 171 pod tytułem „Wulkan, który sprowadził czarną śmierć do Europy”, no i mamy całkiem pokaźną…

Piotr: Tak, tak było.

Ola: opowieść o dżumie, która no, potwierdzono, że czarna śmierć równała się dżumie.

Piotr: Tak, ja troszeczkę powiem jeszcze o tych wielkich pandemiach, ale też nie będę się za bardzo rozdrabniał. Są Chiny. W Chinach, gdzie jak wiecie mieszka sporo osób, tych przypadków jest bardzo mało. No tam rocznie się zdarza cztery, pięć maksymalnie, ale zwykle jeden, dwa. Są lata, kiedy w ogóle się nie zdarzają.

Piotr: No i jest Rosja. Rosja to jest obszar, gdzie jest w tej chwili 11 takich oficjalnie monitorowanych naturalnych ognisk dżumy. I nie przypadkiem ten instytut o długiej nazwie znajduje się właśnie tam, dlatego że to jest jeden z tych obszarów, gdzie dżuma od wielu, wielu lat występuje w sposób, no właśnie, naturalny. To znaczy…

Ola: Endemiczny, to się mówi.

Piotr: Tak. I znajduje się w tej grupie zwierząt, o których mówiliśmy, i od czasu do czasu zdarza się przeskakiwać na człowieka, ale znowu bardzo rzadko. I teraz ciekawostka. Jest dżuma na przykład stale obecna również w Stanach Zjednoczonych, co zapewne zakładam, że będzie dla was nie mniejszym zaskoczeniem niż dla mnie.

Piotr: To jest w ogóle nowy wynalazek, dlatego że dżuma się tam pojawiła prawdopodobnie na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku i została tam zawleczona przy okazji trzeciej takiej wielkiej pandemii światowej. Zresztą w podobnym czasie, chociaż z innych źródeł, trafiła do Ameryki Południowej.

Ola: No i tam gdzie przetrwała, w jakich rezerwuarach?

Piotr: To jest tak, że dżuma sobie tam znalazła swoje własne zwierzątka, z którymi jest jej dobrze, tak? To znowu są zazwyczaj właśnie gryzonie, podobne populacje. I takie naturalne ogniska występują głównie w zachodniej części Stanów Zjednoczonych, na północy Nowego Meksyku, ale też w Kalifornii, na zachodzie Nevady, w południowym Oregonie i tak dalej. Tam z kolei to są pieski preriowe, wiewiórki ziemne, szczury leśne, myszy, no generalnie rozmaite gryzonie i okołogryzoniowate stworzonka.

Ola: A przypadki dżumy wśród ludzi się zdarzają w Stanach?

Piotr: Zdarza się nie za wiele. Szacuje się, że około siedmiu przypadków rocznie. Tak średnio rzecz biorąc. No, średnio pięć i pół wychodzi tutaj mediana z lat, to jest akurat 91, 2018.

Ola: No to w tej rozmowie telefonicznej to Władimir będzie mógł Donaldowi powiedzieć…

Piotr: Tak, właśnie.

Ola: „Ej, ty, spójrz sobie…

Piotr: Dokładnie, ogarnij się chłopaku.

Ola: …co się u ciebie dzieje”.

Piotr: Mamy dżumę również w Ameryce Południowej. Również ona jest tam zawleczona. No i w Europie, tak jak Ola powiedziała, zależy jak zdefiniujemy Europę, bo naturalne ogniska znajdują się na północnym Kaukazie, w południowej Rosji i na Zakaukaziu. Tam Gruzja, Armenia, Azerbejdżan. Tam jest ich całkiem dużo, bo w samym Kaukazie jest około 13 takich naturalnych ognisk opisanych. Właściwie jedynym miejscem, gdzie nie ma dżumy, nie mówię o Antarktydzie, to jest Oceania i Australia. Tam póki co dżuma się nie trafia, można powiedzieć. I ona sobie może tam trwać.

Piotr: To znaczy, dlatego powiedziałem, że dżuma nigdy nie zniknęła, więc nie ma co mówić o powrocie dżumy. Dlatego że ona po prostu jest. I jest w tych populacjach, z których czasami przeskakuje, czasami nie przeskakuje. No, jest to dość skomplikowany układ. Już teraz bez wchodzenia w szczegóły. To zależy właśnie od tego na przykład, jak blisko ludzie są gryzoni. Bo na przykład właśnie na Madagaskarze czy w Demokratycznej Republice Konga to jest kwestia tego, że ludzie często śpią na ziemi i tego, że domy nie są, nie wiem, jak to powiedzieć, szczelne, tak? Że gryzonie są tam stale obecne.

Piotr: Ale na przykład też takich bardziej społecznych elementów, czyli na przykład właśnie w Demokratycznej Republice Konga, ze względu na częste kradzieże jedzenia ludzie zaczęli jedzenie trzymać w domu. Również zapasy jedzenia, można powiedzieć. W związku z czym wraz z tymi zapasami gryzonie przeniosły się do domów i są po prostu bliżej ludzi, więc i pchły są bliżej ludzi. I tak to się, tak to się toczy i odbywa.

Piotr: Gdybyśmy mieli szukać miejsca, z którego dżuma w ogóle się wywodzi, to jest trochę ciekawych badań na ten temat i można powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie wskazać jednego miejsca, ale to jest taki pas od zachodniej Rosji przez Azję Centralną po okolice Bajkału. To jest mniej więcej ten kawałek, skąd dżuma najprawdopodobniej przyszła. Najprawdopodobniej ta linia, która obecnie, no, jest dominująca, można powiedzieć, czyli właśnie Yersinia pestis, przekształciła się jakieś 6000 lat temu z tej pseudotuberculosis, więc jest to stosunkowo nowa choroba, można powiedzieć.

Ola: My zresztą w tym odcinku 171 opowiadaliśmy o takim miejscu, z którego genetycznie wywodzą się te szczepy bakterii, które właśnie jako czarna śmierć zaatakowały Europę w XIV wieku.

0:38:04 Wielkie pandemie dżumy

Piotr: Dokładnie. A skoro już o czarnej śmierci, to mamy trzy takie wielkie pandemie dżumy. I to jest właśnie ta pierwsza pandemia. To jest dżuma Justyniana. To jest tak plus minus. Zaraz powiem dlaczego. To jest ważne, że plus minus. Zaczęła się około 541 roku naszej ery. Skończyła się, no właśnie, skończyła, jak skończyła, około 750. Prawdopodobnie zaczęła się w Egipcie. Natomiast to nie znaczy, że tam się narodziła. To znaczy, że tam mogła zostać przeniesiona na statkach, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, i nie wiemy, ile ludzi zabiła.

Piotr: To znaczy, kiedyś szacowano, że to mogły być dziesiątki milionów. Czasem mówią, że sto milionów. W tej chwili na podstawie różnych badań wiemy, że to nie takie proste. To znaczy, ta liczba mogła być znacznie mniejsza, ale to, co jest chyba najbardziej charakterystyczne dla wszystkich tych pandemii, o których będę mówił, to jest to, że to jest bardzo nierównomierne, to znaczy w nawet niezbyt od siebie oddalonych obszarach może być tak, że w jednym miejscu dżuma wytłukła prawie wszystkich, a w innym miejscu właściwie nie wpłynęła na przykład na gospodarkę.

Piotr: Wiemy o tym chociażby, to już bardziej się tyczy drugiej pandemii, o której za moment, na podstawie tego, że jesteśmy w stanie sprawdzić, czy ludzie w danym okresie na przykład zmienili, można powiedzieć, sposób gospodarowania polami. To znaczy, jeżeli dżuma dotknęła w bardzo dużym stopniu jakąś populację, to ludzie przestawali uprawiać tam pola, w związku z czym te pola były zajmowane przez inne gatunki roślin. Jesteśmy w stanie na przykład na podstawie zachowanych pyłków określić, co było na danym terenie uprawiane i jak szybko to się zmieniało. Więc na tej podstawie szacuje się właśnie te zmiany, tak. Potem była druga pandemia, czyli ta słynna czarna śmierć.

Ola: XIV wiek.

Piotr: Tak jest. To się zaczęło. Zaczęło około 1346 roku i myśmy o tym opowiadali, o ile pamiętam, w tamtym odcinku.

Ola: Tak, tak, to jest właśnie o tym ten odcinek. Również kiedyś w jednym z odcinków mówiliśmy o tym, że to nieprawda, że dżuma ominęła tereny Rzeczypospolitej, bo to tak naprawdę bardzo nierówno było. Ten nasz kraj w dawnych czasach został nierówno dotknięty przez tę chorobę. Na pewno w dużych miastach była obecna, natomiast rzeczywiście nie kosiła żyć ludzkich tak jak w Europie Zachodniej.

Piotr: Tak, ale na pewno nie było tak, że byliśmy taką białą czy zieloną, czy jakąś tam inną plamą na mapie. I o ile mówi się o pewnym zakresie czasowym, kiedy ta czarna śmierć się skończyła, o tyle dżuma zdecydowanie nie zniknęła. To znaczy było całe mnóstwo rozmaitych epidemii już wtedy, a może nie pandemii, które ciągnęły się przez kolejne stulecia, bo były i w XIV, i w XV wieku. Potem były zarazy we włoskich miastach, była wielka zaraza londyńska w XVII wieku, była wielka zaraza Marsylii w XVIII wieku, była epidemia moskiewska również w XVIII wieku.

Piotr: I tak naprawdę w XVII, XVIII wieku ta dżuma w Europie Zachodniej zaczynała zanikać. Ale z kolei w Europie Wschodniej, w Afryce Północnej, Imperium Osmańskim miewała się bardzo dobrze. I właśnie gdzieś aż do XIX wieku trudno powiedzieć, żeby ona wygasła. No, tu z różnych względów to mogły być i większa świadomość w ogóle, można powiedzieć, epidemiologiczna, jeśli o tamtych czasach można powiedzieć, bo ograniczenia sanitarne różne wprowadzano, też budownictwo się zmieniło.

Piotr: Natomiast na przełomie XIX i XX wieku była trzecia taka pandemia i ona zaczęła się najprawdopodobniej w Chinach. To z tego, co wiemy, w południowo-zachodnich Chinach i tam najpewniej jeszcze od XVIII wieku się ciągnęła. Natomiast w 1894 roku dotarła do Kantonu i tam spowodowała dziesiątki tysięcy przypadków zgonów. Później trafiła do Hongkongu, no i stamtąd się rozprzestrzeniła. I tak naprawdę sam przełom XIX i XX wieku to jest Bombaj, Madagaskar, właśnie Brazylia, Hawaje, Portugalia. Sydney wtedy się pojawiła, ale tam się jakoś nie utrzymała. San Francisco. No generalnie wszędzie trafiła.

Piotr: Najprawdopodobniej najwięcej osób umarło w Indiach w tym czasie. Znowu nie mamy oczywiście bardzo dokładnych danych, ale szacuje się, że było tam ponad 12 milionów zgonów, więc to jest rzeczywiście moment, kiedy też tą pandemię zaczęto, no, już naukowo można powiedzieć, analizować. Bez wchodzenia w szczegóły. Tam się pojawił Aleksandr Jers… Jakkolwiek, przepraszam.

Ola: Dlatego Yersinia pestis.

Piotr: Dlatego Yersinia pestis. Chociaż tak naprawdę był jeszcze Japończyk Shibasaburo Kitasato, który miał nie mniejszy wpływ, prawdopodobnie, chociaż akurat te próbki, które on badał, były chyba zanieczyszczone jakimiś innymi bakteriami, więc on tam, no, uznaje się właśnie, że jest to Yersinia. No i to jest moment, kiedy tak naprawdę ostatni raz dżuma uderzyła w tak dużym stopniu. Natomiast to był dla niej fantastyczny ruch, można powiedzieć, populacyjno-genetyczny, dlatego że to pozwoliło jej się rozprzestrzenić po całym świecie i w bardzo wielu miejscach się zachowała, tak?

Ola: No tak, bo szlaki handlowe były już bardzo, znaczy, świat był bardzo mocno…

Piotr: Skomunikowany, tak.

Ola: Skomunikowany i te szlaki handlowe prowadziły naprawdę daleko i łatwo jej się było przemieszczać.

Piotr: Tak, i to, że ona jest w zachodnich Stanach Zjednoczonych, w Peru, nie wiem, w Brazylii, na Madagaskarze, to jest właśnie pokłosie tej XIX- i XX-wiecznej pandemii. Także, no, ona stale była, stale jest. Jak mówię, trudno jest oszacować dokładnie, jak to wygląda w tej chwili, dlatego że Demokratyczna Republika Konga z różnych względów, i politycznych, i zdrowotno-praktyczno-społecznych, nie raportuje zbyt dobrze i zbyt precyzyjnie tego, ile tam osób umiera, ponieważ jest to jedno z głównych miejsc, w których rzeczywiście coś się dzieje, więc no, trudno nam ocenić.

Ola: Ja to przypomnę, że Demokratyczna Republika Konga ma również poważny problem z ebolą, w związku z czym…

Piotr: Tak, tak, tak.

Ola: Oni tam naprawdę mają co robić, więc być może raportowanie nie należy do ich priorytetów obecnie.

0:45:13 Podsumowanie i słowo na dziś

Piotr: Natomiast podsumowując już i zbliżając się do końca, to, że coś w Rosji się wydarzyło, to jest oczywiście szalenie niepokojące z wielu względów, chociażby ze względu na ogólną refleksję na temat bezpieczeństwa rosyjskich laboratoriów mikrobiologicznych. Bo jak wiemy, Rosja ma nie tylko laboratoria, które się zajmują dżumą, ale też na przykład ospą prawdziwą. Niby nie, a jednak mają ją u siebie.

Ola: Mają mnóstwo wąglika…

Piotr: Tak jest.

Ola: Nad którym też prowadzą badania.

Piotr: Również to są okolice Bajkału. Tam się od czasu do czasu coś dzieje, więc nie ma takiego zagrożenia w tej chwili, żeby to, co się zdarzyło w Rosji niezależnie, no bo nie mamy potwierdzenia, podkreślamy to wyraźnie, że to jest dżuma. No ale znowu, skoro się wszystko zachowuje jak dżuma, to może to być dżuma.

Piotr: To nie znaczy, że jest to zagrożenie, czy to dla Rosji całej, czy to dla Europy, czy to dla świata. Nie jest to większe zagrożenie niż stała obecność dżumy w tych wszystkich miejscach. Co więcej, dobrze sobie w tej chwili potrafimy radzić z dżumą w tych zwłaszcza krajach, no które są bogatsze i które mają tą opiekę zdrowotną dobrze rozwiniętą. Mamy leki na to.

Ola: Antybiotyki bardzo dobrze działają…

Piotr: Dokładnie.

Ola: I szybkie trafienie do szpitala, no powinno przeciwdziałać jakimkolwiek, no poważniejszym przebiegom tej choroby. No chyba, że to jest właśnie dżuma płucna.

Piotr: No tak. I też, no w Rosji z tego, co wiadomo, bo znowu przepływ informacji z Rosją jest taki sobie. Tam też zapanowała forma paniki, można powiedzieć, włącznie z tym, że ponoć, podkreślam ponoć, ludzie w Moskwie się zainteresowali znowu kupowaniem maseczek i takich różnych rzeczy. No, nie ma to żadnego uzasadnienia epidemiologicznego, ale też ja podchodzę dość ostrożnie do tego typu doniesień, bo to są takie bardzo atrakcyjne prasowo doniesienia.

Piotr: To znaczy, no rzeczywiście, może ktoś gdzieś kogoś widział w maseczce, nie znaczy, że Rosjanie i Moskwiczanie teraz masowo wszyscy tutaj panikują. No nie idźmy w tą stronę, bo to jest temat, który się znacznie bardziej medialnie realizuje, niż rzeczywiście znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Ola: No tak, a tak naprawdę to, co opisują media zachodnie, to są głównie informacje zaczerpnięte z Telegrama, czyli z tego serwisu społecznościowego, który w Rosji działa…

Piotr: No tak.

Ola: Na którym się różne opinie pojawiają.

Piotr: Znaczy wiemy, że Telegram jest jednym z głównych rozsiewników dezinformacji wszelakiej, więc no bardzo sceptycznie do tego należy podchodzić. No, sytuacja niewątpliwie będzie monitorowana. Co Rosja się przyzna albo nie przyzna, to trudno powiedzieć. Patrzymy na rosyjskie komunikaty z trudno powiedzieć przymrużeniem oka, nawet z mocnym zaciśnięciem obu oczu, czy też obojga oczu. Obu? Chyba…

Ola: Obojga.

Piotr: Jednego oka i drugiego, bo wiemy, jak Rosja takie rzeczy ogarnia, więc myśl na dziś: nie ma się czym przejmować. Jest to dobra okazja, żeby się dowiedzieć nieco więcej o bardzo ciekawym zjawisku, jakim w ogóle jest dżuma i tak dalej. O jej historii i różnych innych elementach.

Piotr: Zanudzilibyśmy was pewnie szczegółami, ale chociażby badania nad tym, jak dżuma się właśnie narodziła i roznosiła, niezwykle ciekawe. Także kiedyś może zrobimy 20-godzinny odcinek o dżumie. Ale może…

Ola: Tak, ale jeżeli już poczuliście się zachęceni, to zawsze możecie wysłuchać odcinka 171.

Piotr: [? niepewne: Od puszcza]

Ola: A to tyle na dziś. My przypominamy, że co tydzień w piątek ukazują się nowe odcinki naszego podcastu drugiego, Laboratorium Zbrodni.

Piotr: Nasz trzeci podcast, a właściwie czwarty, pojawi się 21 października. Jeszcze wam o nim więcej powiemy wkrótce.

Ola: Jak najbardziej.

Piotr: No i słowo na dziś nam zostało. I no mam…

Ola: Powiem tak, szczekuszka już była…

Piotr: No wiem, właśnie tak.

Ola: Przy tamtym odcinku. Natomiast no tu…

Piotr: Chyba nie będziemy się wysilali, no.

Ola: Chyba bez polotu dzisiaj będzie.

Piotr: No dobra.

Ola: To słowem na dziś będzie dżuma.

Piotr: No to dzięki. Cześć.

Ola: Cześć.

Piotr: A psy nie szczekają, bo nie ma ich z nami znowu.

Ola: Kurczę, no nie wzięliśmy ich tutaj ze sobą. No już tęsknię.

Piotr: Następnym razem sami poszczekamy.

Źródła