Podcast Crazy Nauka · odc. 124
Nauka na czasie – szympans influencer i gwiazda z gwiazdką
Posłuchaj też na:
Dziś dwa mocne naukowe newsy. Pierwszy o szympansach, które zostają małpimi influencerami dzięki źdźbłom trawy, drugi o ujawnionej tajemnicy wielkiej gwiazdy.
Polecajka na dziś to książka “Misterium życia zwierząt” Karsten Brensing
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Piotr: Jak pewna znana gwiazda ujawniła właśnie swoją z dawna skrywaną tajemnicę?
Ola: I co jest bardziej memiczne: trawka w uchu, łosoś na głowie czy chodzenie na ogonie?
Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.
Ola: Witamy was bardzo serdecznie w tym wakacyjnym i chyba krótszym odcinku z krótszego cyklu Nauka na czasie, ponieważ ponoć za długo gadamy na początku naszych podcastów, więc dziś nie będzie dużo gadania. To, co możemy powiedzieć o tym, co nastąpi, to że będzie o wsadzaniu sobie trawki w różne miejsca, jak już pewnie zdążyliście sobie to uświadomić, oraz o ujawnianiu tajemnic pewnej wielkiej gwiazdy.
Piotr: Zapraszamy też jak zwykle do posłuchania naszych podcastów z cyklu Laboratorium Zbrodni, te, które robimy we współpracy z Polskim Radiem. Są do wysłuchania na stronie Polskiego Radia, na Spotify, wszędzie tam, gdzie podcastów słuchać lubicie. I od razu mówimy, że zaczęliśmy nowy cykl i zaczniemy od bardzo mocnego materiału. Ola go szykuje od dłuższego czasu, w ten piątek już, ale nie powiemy więcej, zobaczycie sami.
Ola: Oj, zapomnielibyśmy: przypominamy, jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Piotr: W tych liczących się również. No więc zaczynamy od tego, że nie zaczyna się od "no więc", powiedziała polonistka i po prostu zniknęła w jasnym rozbłysku energii.
Ola: Nie mów tak, bo znowu będzie, że nagabujemy się wzajemnie, jesteśmy dla siebie nieprzyjemni, a my przecież jesteśmy bardzo przyjemni wobec siebie. Siedzimy, patrzymy sobie w oczy i jad nam skapuje z kącików ust razem ze śliną.
0:02:01 Szympansie mody: trawka w uchu i w innych miejscach
Piotr: Wracając do jadu i skapywania, a nie, nie wracając. Słuchajcie, naszło mnie, jak czytałem jeden tekst, bardzo interesujący, że coraz bardziej zasypuje się ta przepaść między ludźmi a zwierzętami, która kiedyś była szalenie oczywista, bo z oczywistych względów wiadomo było, że Bóg stworzył zwierzęta i ludzi oddzielnie i tak dalej. Potem przyszedł taki brodaty dziad Darwin i namieszał strasznie.
W ogóle, Jezus Maria, jak to. I im więcej wiemy o zwierzętach, i o ludziach w sumie też, tym okazuje się, że mniejsza jest ta różnica. W tej chwili wciąż sporo osób się oburza, jak się mówi, że ludzie i inne zwierzęta, ale coraz trudniej jest znaleźć w świetle nauki te cechy, które wyraźnie rozdzielały obie grupy, czyli ludzi i zwierzęta.
I co ważne: jeżeli już są takie cechy, to raczej nie jest tak, że coś jest u ludzi, a nie ma tego u zwierząt, tylko co najwyżej nasilenie tej cechy jest dość płynne, u zwierząt czasami mniejsze, u ludzi większe, co zresztą bardzo dobrze wpisuje się w proces ewolucji. Co ma odróżniać ludzi od zwierząt? Przede wszystkim język, wiadomo, bardzo go rozwinęliśmy, mamy w nim mnóstwo elementów symbolicznych.
Natomiast od wielu lat, a teraz coraz bardziej, orientujemy się, że zwierzęta jak najbardziej mają swoje języki i to, czy zawierają elementy symboliczne, jest dość trudne do określenia. Nie powiedziałbym, że nie zawierają, trudno to zaobserwować, nie mówiąc w danym języku. Możemy mieć pewne wskazówki pochodzące z zachowania, zwłaszcza tych zwierząt bardziej rozwiniętych, jeśli chodzi o rozmiar mózgu, że elementy symboliczne mogą się pojawiać. Kolejna sprawa to myślenie abstrakcyjne, samoświadomość, takie sprawy.
Samoświadomość to w ogóle rzecz, która od dawna nie jest wyłączną domeną człowieka, bo wszystkie testy na samoświadomość poprzechodziły zwierzęta, po których się tego wcale nie spodziewano, na przykład krukowate.
Ola: No akurat po krukowatych to ja bym się spodziewała.
Piotr: Chodzi mi o to, że raczej spodziewano się, że może szympans i orangutan.
Ola: Mówi się "ptasi mużdżek", tak?
Piotr: Na przykład, tak.
Ola: A tu tymczasem delfiny dziarsko, krukowate w ogóle na maksa i różne inne zwierzęta, w tym zdaje się też psy, znalazły się w tej grupie.
Piotr: Nie jestem pewien, czy psy. W każdym razie to oczywiście jest dyskusja, czy te testy rzeczywiście pokazują samoświadomość, ale pokazują to, co uznajemy za samoświadomość na pewno. I znowu myślenie abstrakcyjne to kolejna sprawa. Trudno określić, czy ktoś myśli abstrakcyjnie, jeżeli nie jesteśmy w stanie z nim porozmawiać, możemy robić jakieś testy. Znowu one, zwłaszcza u tych bardziej rozwiniętych, pokazują, że są takie znamiona, które by na to wskazywały.
Ola: U ludzi wielu na przykład myślenie abstrakcyjne nie działa.
Piotr: Nie bardzo, mam takie wrażenie, dokładnie. Mamy moralność, co jest bardzo płynną rzeczą, więc na pewno u zwierząt jest obecny altruizm, formy współczucia, żałoby i tak dalej.
Ola: O tym zresztą też mówiliśmy.
Piotr: Tak, mówiliśmy.
Ola: Na przykład o żałobie wśród słoni.
Piotr: Dokładnie. Gdzie jest ta granica moralności? Czy to jest rozróżnianie dobra i zła? I znowu pytanie, na ile ludzie sobie z tym radzą, bo to też wcale nie jest taka oczywista sprawa. I jest kultura. Kultura kojarzy nam się bardzo jednoznacznie, mamy ją już za zupełną ostoję człowieczeństwa, bo wiecie, budujemy od setek lat wielkie katedry, a jeszcze wcześniej budowaliśmy inne konstrukcje, niekoniecznie religijne. Piszemy poematy, sagi epickie, malujemy monumentalne malowidła, jakieś kaplice sykstyńskie, czy kogo tam najdzie w wolnej chwili.
Ola: No tak, tylko nie my, tylko Michał Anioł.
Piotr: No chyba…
Ola: Kręcimy wspaniałe filmy, to znaczy nie my, tylko na przykład Bertolucci.
Piotr: Na przykład niektóre potwornie nudne.
Ola: Inni różni autorzy. I no właśnie, ale też, uwaga, tworzymy, i tu akurat być może my również znaleźliśmy się w tej grupie, tiktokowe filmiki z dziwnym tańcem do przyspieszonej muzyki.
Piotr: No mnie akurat tego nie mieliśmy.
Ola: Chociaż akurat ja eksperymentowałam z taką sferą plazmową i tam jest podłożona dziwna muzyka, więc można zobaczyć taki film na naszym TikToku. Nasz TikTok istnieje, chociaż od dłuższego czasu niestety leży odłogiem.
Piotr: Jeszcze może poleży trochę, ale Instagram nie leży odłogiem, tam też się filmiki pojawiają. Bo my, jak myślimy o kulturze, to często ją mylimy ze sztuką, tymczasem kultura to ładne określenie czegoś fenotypowego, ale nie chcemy się w to zagłębiać.
Ola: Tak, to zabrzmiało fachowo.
Piotr: Wyczytałem to ostatnio, obrabiając ten temat, ale jest tak wydumane, że pozwolę sobie go nie cytować. Znajdziecie je pewnie w tej pracy, o której będziemy jeszcze mówili na samym początku, ale whatever. Kultura to są zachowania, zwyczaje, normy, symbole, często wierzenia, które nie są dziedziczone, ale są przekazywane osobnikom w jakiejś grupie.
Ola: Takim przykładem kultury rozprzestrzeniającej się wśród zwierząt może być to, co się dzieje wśród krukowatych, które uczą się wzajemnie od siebie, jak korzystać z sygnalizacji świetlnej nad przejściami dla pieszych. Siadają na sygnalizacji, która informuje kierowców o tym, że jest już wczesne czerwone, więc trzeba przyspieszyć, żeby przejechać przez skrzyżowanie, jeżeli jest się czarnym samochodem pewnej marki, nie będziemy mówili, jakiej. I wzajemnie przekazują sobie, że kiedy dla aut zapala się zielone światło, to chwilę wcześniej trzeba przylecieć, zrzucić orzech na przejście dla pieszych. Ten orzech zostanie rozgnieciony przez przejeżdżające samochody, a kiedy samochody zostaną zatrzymane na późnym czerwonym, można bezpiecznie przejść po przejściu i wyjeść orzechy, nie będąc narażonym na przejechanie.
Piotr: Mamy więc zjawiska, pomysły, które rozchodzą się w grupie, często są utrwalane. I jak już Ola wspomniała, u zwierząt jest to wyraźne. Przejdźmy teraz do pewnej szczególnej grupy szympansów.
Ola: Tej grupy, która przebywa w jednym z zamkniętych, chronionych rezerwatów w Zambii. To jest obszar, po którym szympansy mogą chodzić wolno, są dokarmiane, tym niemniej nie mogą wyjść poza ogrodzenie.
Piotr: I na szczęście też nikt do nich nie wchodzi, nikt ich nie zabije.
Ola: To są takie szympansy po przejściach, i to jest też dobre miejsce, gdzie można je obserwować w środowisku prawie naturalnym. Tu zaobserwowano, że w 2010 roku mieszkała w takim rezerwacie samica o imieniu Julie. Pewnego razu zrobiła coś absolutnie oryginalnego: zaczęła sobie wkładać do ucha łodygę trawy, tak po prostu. Nie dlatego, że ją coś swędziało, że chciała coś wyjąć z tego ucha. Sprawa została dokładnie zbadana przez naukowców i jednoznacznie wyszło na to, że wsadzała sobie trawkę w ucho, bo tak chciała. Dlaczego nie?
Ale dopiero później zaczęły dziać się jeszcze ciekawsze rzeczy, bo siedmiu członków należących do tego samego stada, do którego należała Julie, w tym jej syn, przyjęło od niej ten zwyczaj i, uwaga, paradowało sobie z takimi trawkami w uszach, w pojedynczym uchu, każdy z nich. I co ważne, ten zwyczaj utrzymał się w tej grupie szympansów nawet po śmierci Julie, co świadczy o tym, że to nie było tylko proste naśladownictwo. To był element szympansiej kultury, tak jak rzucanie orzechów przez krukowate, czy przekazywanie sobie przez szympansy sposobów na polowanie na mrówki w wąskich dziuplach, w jaki sposób sporządzić narzędzie, które pozwala skutecznie te mrówki wyławiać.
I tutaj warto podkreślić, w odniesieniu do tego wsadzania sobie trawki w ucho, że takie kulturowe elementy mogą mieć różne znaczenie. Do jednej grupy będą należały te narzędzia, które służą do wydobywania jedzenia, rozłupywania orzechów czy jakiejkolwiek innej czynności.
Piotr: Te do rozłupywania orzechów, jeśli można tak powiedzieć, to w ogóle ciekawa sprawa, bo prawie każda grupa szympansów ma swój sposób na rozłupywanie orzechów. Niektóre są wyraźnie lepsze, inne wyraźnie gorsze.
Ola: Co prawda szympansy nie używają do tego samochodów, jak krukowate, może z racji ograniczenia dostępu do samochodów. Mają natomiast różne formy dziadków do orzechów.
Piotr: Tak, i niektóre są wyraźnie lepsze, inne wyraźnie gorsze, i wyraźnie się te zwyczaje utrzymują w danej grupie.
Ola: Natomiast Julie wymyśliła coś kompletnie odklejonego, pozbawionego tego praktycznego aspektu, co w sumie można śmiało nazwać modą. Modą, która została przejęta i się rozprzestrzeniła. Minęło 10 lat i ci sami naukowcy, którzy badali te szympansy w tym rezerwacie, zaobserwowali podobny pomysł w innej grupie szympansów, żyjących na tym samym terenie, ale nie mających kontaktu ze stadem, do którego należała Julie.
I tu znowu zaczęło się od jednego osobnika, takiego szympansiego trendsettera, niejakiego Jumy, który wpadł na pomysł, żeby trzymać trawę w uchu, i w ciągu tygodnia ta moda się rozprzestrzeniła, ponad połowa grupy zaczęła się obnosić z trawką w uchu i generalnie należało to do dobrego tonu wśród tej grupy. Ciekawe, że spośród trzech nowych szympansów, które później dołączyły do tego stada, jeden również zaczął nosić trawkę w uchu, najwyraźniej wzorował się na tej grupie, żeby się z nią zintegrować, żeby jej się przypodobać. My nie znamy czegoś takiego.
Piotr: Znamy zdecydowanie. To pokazuje też fajnie, że nie było tak, że w jakimś jednym momencie to się narodziło, tylko że jest pewien zwyczaj, i ten zwyczaj jest przejmowany nawet przez nowych, chcących włączyć się w grupę.
Ola: Ale Juma, ten nasz trendsetter szympansi, na tym nie poprzestał. Ta rola mu się spodobała i postanowił rozwinąć tę koncepcję z trawką, tym razem wtykając ją sobie tam, gdzie myślicie, czyli w odbyt. Oczywiście nie było to byle jakie wtyknięcie, bo musiało być jakoś specjalnie zrobione. To nie jest tak łatwo być trendsetterem: trawka musiała wystawać, musiała lekko zwisać, ale tak, żeby nie trzeba jej było podtrzymywać, żeby sama się trzymała. Tym niemniej miała ten określony styl.
Piotr: Tak, tak, wyraźnie.
Ola: Ten pomysł okazał się dla całej grupy tak atrakcyjny, że tego samego dnia podchwycił go niejaki Komando. Trzy dni później jeszcze Aimi, Kongo i Wiktoria, tak, to są imiona szympansów. Z kolei John potrzebował nieco ponad miesiąca, żeby się przekonać do tej nowej ozdoby.
Piotr: Niektórzy są oporni.
Ola: Tym niemniej się przekonał. I zapewniam, że te trawki w tyłku również nie służyły do niczego praktycznego, podobnie jak trawki wtknięte w ucho, to była po prostu moda. My się uśmialiśmy nieźle, bo trawka w tyłku to jest coś zabawnego. Tym niemniej pomyślmy, jak my, niekoniecznie ja, chociaż kiedyś praktykowałam, zawiązujemy sobie pod szyją taki pasek materiału, i to ma świadczyć o elegancji. Ja byłam taka alternatywna, ale to już mi minęło. Piotrek też nie praktykuje, co właściwie… nie wiem, dlaczego powiedziałam "my". Żadne z nas nie nosi krawata.
Piotr: Dobra, ja czasem, jak muszę, to noszę. Parę razy w życiu włożyłem, jak szedłem na spotkanie z prezydentem, albo na nasz ślub, albo jeszcze coś tam.
Ola: Nawet nie mów, z którym prezydentem się spotykałeś.
Piotr: Nie powiem.
Ola: OK. W każdym razie, z mojego punktu widzenia, taką modą, która mi się podoba z nieznanych przyczyn, jest podpieranie stopy, buta, takim słupkiem przyczepionym pod piętą, co jest cholernie niewygodne, jak trzeba przejść jakiś kawałek trasy na piechotę. Ja od wielu lat walczę z tym, żeby móc jednak korzystać z takich butów na słupku. Na szpilce mi się wciąż nie udało, bo to są jednorazowe wyczyny. Na słupkach nieco niższych jestem w stanie jakoś funkcjonować, męczę się okropnie, tym niemniej mi się podoba. To wygląda ładnie, noga wygląda zgrabnie. Co to znaczy "zgrabnie"? No whatever.
Piotr: Wcale nie wiem, czy wygląda zgrabnie, moim zdaniem zupełnie nie, więc to też pokazuje, że to kwestia tylko pewnej umowy. Ale zobaczcie, jaka ta umowa jest silna: jeżeli ktoś nie dołączy do zwyczaju wieszania sobie pod szyją kawałka materiału albo nie dołączy do zwyczaju podpierania sobie pięty słupkami, może zostać uznany za niepasującego do towarzystwa. Jesteśmy skłonni ocenić, wykluczyć z grupy, wręcz wyrzucić z grupy kogoś, kto nie przystosuje się do takiego dziwnego zwyczaju. Takich zwyczajów mamy tysiące.
Ola: Na przykład są pewne restauracje, do których się nie wejdzie, nie mając marynarki i krawata, ale jeżeli jest się kobietą, to nie wiem, czy należy podpierać nogi.
Piotr: Nie mam pojęcia, ale zwróćcie uwagę, chodzi nam o pokazanie, jak bardzo to są abstrakcyjne rzeczy.
Ola: Jak bardzo są umowne.
Piotr: Tak, robimy sobie heheszki, że ktoś sobie trawkę w tyłek wsadził, a sami wieszamy sobie w różnych miejscach różne rzeczy.
Ola: Ale zaraz, zaraz, a majtki-stringi? To może nie jest trawka wtykana w tyłek, ale coś innego wtykane w tyłek, i też stanowi element mody, bo umówmy się, to nie jest pierwszy wybór człowieka, jak sobie pomyśli, że ma włożyć majtki, że akurat stringi.
Piotr: Niektórzy twierdzą, że to jest bardzo wygodne.
Ola: Tak, ja też przez jakiś czas próbowałam się do tego przekonać.
Piotr: Nie spotkałem się z osobą, która by twierdziła, że noszenie krawata jest bardzo wygodne. Ale, inny klimat: masz taką rurę z materiału z raz, dwa, trzy, czterema dziurami. To się nazywa t-shirt. Jak masz taką rurę z materiału, która nie jest z przodu rozcięta, to jest nieelegancka i źle postrzegana, a jak masz taką samą rurę z materiału, rozciętą z przodu, z takimi śmiesznymi guziczkami, to już jest koszulka polo. A jak jest całkiem rozcięta, to zaczyna być koszulą i nagle się okazuje, że jest elegancka, no bo tak właściwie jeszcze pod szyją ma trochę inaczej ułożone, ale to wszystko jest totalnie umowne i niczym się nie różni od trawki w tyłku.
Ola: Są też bardziej krótkotrwałe mody, niekoniecznie opierające się na wiązaniu sobie czegoś albo podpieraniu stóp. Może ktoś pamięta Ice Bucket Challenge. Był taki moment szczytowy, że wzięliśmy udział w tym challenge'u.
Piotr: Nie wstydzimy się wcale, nawet powrócił w trochę innej formie w tym roku.
Ola: Akurat to była zbiórka na szczytny cel, więc się nie wstydzimy. Ale weźmy na przykład modę na taniec w natęczeniu do przyspieszonej piosenki Lady Gaga. Ta moda pojawiła się przy okazji premiery serialu "Wednesday", a w dodatku była to piosenka, która w ogóle nie pojawiła się w tym serialu i nie miała z nim nic wspólnego.
Piotr: Tylko tak się złożyło na TikToku, że komuś się dopasowała.
Ola: No tak, to w sumie też są przejawy kultury. Podobnie jak dziewiąta symfonia Beethovena, i tu brzmimy z oburzenia, jak to zestawiać przyspieszoną piosenkę Lady Gaga z dziewiątą symfonią Beethovena, ale to są przejawy kultury, tylko kwestią umowną jest to, co uznajemy za kulturę wysoką, a co za niską. Podobnie przejawem kultury jest wsadzanie sobie trawki w odbyt i paradowanie z nią, imponowanie reszcie grupy.
Piotr: Tu można oczywiście dyskutować, że te kawałki, co Beethoven powymyślał, są odtwarzane, grane i powtarzane od 200 lat, a szympansy tę trawkę nosiły bardzo krótko, i w ogóle co to za moda, nie ma co porównywać.
Ola: Nie ponagrywał?
Piotr: Nie, chyba nie. Tymczasem to się okazuje niekiepskim argumentem, bo w tej pierwszej grupie, gdzie w 2010 roku trawkę w uchu nosiła Julie, ta moda nadal jest obecna, choć jest już mniej popularna. Zakładam, że pewnie Beethoven też jest teraz mniej popularny niż był, powiedzmy, 150 lat temu, ale syn Julie, niejaki Jewel, wraz z jeszcze jednym szympansem nadal podtrzymują tę modę noszenia trawki w uchu, więc w jakimś stopniu utrzymuje się to w tej grupie. Warto pamiętać, że my w tej chwili jako ludzie żyjemy w bardzo zglobalizowanym społeczeństwie, więc Beethoven jest słuchany mniej lub bardziej na całym świecie, natomiast 150 lat temu to było wybitnie lokalne zjawisko. I wcale nie trzeba wiele czasu, żeby coś zostało uznane za ważny przejaw kultury. Jak spojrzymy na dzieła Banksy'ego, to jest przecież rzecz nowa, albo weźmy książki Tokarczuk, to też nie jest nic, co byłoby strasznie długo obecne w kulturze, albo pieśń "Barka", która była traktowana ze śmiertelną powagą, w tej chwili różnie z tą powagą bywa, ale w krótkim czasie zyskała bardzo silną pozycję kulturową.
0:22:42 Kultura zwierząt: orki i delfiny
Ola: Te zwierzęta, o których mówimy, też tworzą kulturę, i to nie tylko szympansy, bo na przykład również orki. Wśród orek na początku lat 80. ubiegłego wieku zapanowała moda na noszenie na głowie stylowego nakrycia w postaci martwego łososia.
Piotr: I czym to się różni od noszenia po prostu kawałka materiału?
Ola: No właśnie, właściwie niczym.
Piotr: Trwałością.
Ola: Trwałością, tak, i nawet kształt jest podobny. Albo taka znacznie głośniejsza moda w naszych czasach, bardziej nagłaśniana przez media, może to znowu jakiś challenge: wywracanie łodzi i jachtów. Zaczęło się to w maju 2020 roku w okolicach Gibraltaru, a sprawcami całego zamieszania były orki. Odnotowano prawie 700 takich ataków w okolicach Gibraltaru, i zawsze była to ta sama banda, składająca się z 15 rozrywkowych orek, które czasem robiły to razem, czasem w mniejszych grupach. Właściwie dlaczego to robiły, czy były do nas nastawione negatywnie? No nie. Badacze przeanalizowali wszystkie dostępne dane i doszli do wniosku, że najlepszą odpowiedzią jest: robiły to, bo tak, bo chciały.
Piotr: Gdyby ktoś się zainteresował, czy to były orki z Majorki, wyjaśniam: nie, to było po drugiej stronie Gibraltaru, ale może się spotkały z tamtymi i jakoś, nie wiem, na jakimś orczym TikToku.
Ola: To akurat była dosyć, czy może wciąż trwa ta moda wśród orek, niebezpieczna moda dla nas.
Piotr: Nie wiem, czy to się już nie skończyło, ale no tak.
Ola: Tym niemniej podejrzewam, że tak inteligentne zwierzęta jak orki miały przy tym sporo ubawu.
Piotr: To wiemy, że miały, to na pewno.
Ola: Jak ludzie krzyczeli, a orki śmiesznie wpadali do wody.
Piotr: Zresztą one im nie robiły krzywdy, to nie chodziło o to, żeby zrzucić i zjeść.
Ola: Nie tak jak z tym kulturowo wyrobionym zwyczajem u orek, kiedy foka chroni się na krze, na fragmencie lodu, a orka podpływa i zaczyna napierać ciałem na drugą stronę tej kry, po to, żeby wystrzelić fokę i niemalże złapać ją w locie, i pożreć.
Piotr: Ale tu chcę podkreślić, że to jest przejaw kultury podobny do łupania orzechów, to znaczy do czegoś służącym, w tym wypadku sposobem polowania, zdobywania pożywienia. Natomiast wywracanie łodzi, podobnie jak słuchanie Beethovena, to są rzeczy tylko umowne, rozrywkowe i nie służące niczemu praktycznemu.
Ola: Jeszcze jeden przykład: w okolicach południowych wybrzeży Australii grupa dzikich delfinów butlonosych zaczęła wykonywać nietypowy trik. Słowo "trik" jest tu jak najbardziej wskazane, bo te delfiny zaczęły chodzić na ogonie po powierzchni wody. To manewr, który polega na wyskoczeniu ponad powierzchnię i przejściu, w cudzysłowie, na ogonie do tyłu. Wygląda to dziwacznie, natomiast pewnym uzasadnieniem staje się to, co można obejrzeć w różnych miejscach, które przetrzymują delfiny i uczą je pewnych sztuczek. Właśnie takie wytresowane delfiny są uczone, żeby chodzić na ogonie, ku uciesze gapiów i zaskoczeniu badaczy, którzy zajęli się tą sprawą na poważnie. Te dzikie delfiny z okolic Australii nie tylko umiały powtórzyć tę sztuczkę, ale też przekazywały ją sobie z pokolenia na pokolenie przez kolejne dekady. To też była jakaś moda, coś, co było w dobrym stylu, żeby pochodzić do tyłu na ogonie po powierzchni wody.
Piotr: Podsumowując ten kawałek: to są różne mody i zabawy, które ewidentnie się rozchodzą, można powiedzieć wiralowo, wśród ludzi dzięki mediom społecznościowym, wśród zwierząt dzięki kontaktom. Czasem te mody, i te ludzkie, i te orcze, mogą być głupie i niebezpieczne, również dla samych orek, bo mogły się przy tym pokaleczyć, przy okazji przewracania łodzi interesowały się głównie sterem, śrubą i tak dalej, więc różnie z tym bywało.
Ola: Jak mali chłopcy, którzy na podwórku rzucali czymś w siebie, kamieniami, to nie dość, że mogli sobie wzajemnie zrobić krzywdę, to jeszcze mogli trafić w kogoś albo w okno.
Piotr: Warto też zwrócić uwagę, że wśród zwierząt zauważamy pewnie bardzo niewielką część przejawów kultury, bo akurat orki bezpośrednio wpłynęły na nas. Natomiast pewnie mają dziesiątki, setki, tysiące innych zwyczajów, pomysłów, jakichś wiralowych koncepcji, które rozchodzą się, można powiedzieć, pod wodą, a my ich po prostu nie zauważamy, bo robią coś, co może być dla nas trudno dostrzegalne. To jest ciekawy temat, jest tu jeszcze duży temat ochrony kultury zwierząt, bo to też jest rzecz, którą wpływ człowieka niszczy. To może kiedyś na inną rozmowę, ale bardzo ciekawe zagadnienie. W ogóle polecamy przeczytanie tej oryginalnej pracy, w której jest mowa o wsadzaniu sobie trawki w tyłek, bo jest całkiem fajnie napisana, jest tam też analiza statystyczna i tak dalej. Linki tradycyjnie znajdziecie tam, gdzie zwykle, czyli w opisie odcinka.
Ola: Nie tam, gdzie trawki.
Piotr: Nie tam, gdzie trawki tym razem. To dobry moment, żeby wam przypomnieć: jeżeli ta historia was jakoś rozbawiła, albo zainteresowała, albo, co cenniejsze, dała wam okazję, żeby zniszczyć nastrój na jakimś bardzo poważnym biznesowym spotkaniu albo przyjęciu, gdzie wszyscy chodzą w krawatach, że połowa grupy chodzi na słupkach podpierających pięty, a druga połowa ma zwisające pod szyją kawałki materiału, to jeśli udało wam się wykorzystać te informacje, to świetna okazja, żeby nam się odwdzięczyć, stawiając kawę na BuyCoffee.to. Bardzo doceniamy, dziękujemy. Albo możecie dołączyć do grona naszych patronów na Patronite.
I teraz przechodzimy do spraw zapowiedzianych związanych z wielkimi gwiazdami tego świata. To będzie bardzo dobry i bardzo zły moment, żeby mówić o tej gwieździe.
0:29:53 Betelgeza, gwiazda która lubi straszyć wybuchem
Ola: Najpierw o influencerach, teraz o celebrytach.
Piotr: Tak, tak, tak. Dlaczego to zły moment, żeby mówić o tej gwieździe? Dlatego, że jej akurat nie widać. Tak się śmiesznie składa, że w naszej szerokości geograficznej tę gwiazdę widać w zimie. A dobry moment jest dlatego, że pojutrze, czyli 24 lipca 2025 roku, dla tych, co słuchają innego dnia, ukaże się oficjalnie, bo na razie jest tylko tak zwany preprint, ale już wiadomo, że się ukaże, bardzo ciekawy artykuł w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters. Ten artykuł mówi o tej gwieździe, czyli o Betelgezie. Muszę przyznać, że to jest moja ulubiona gwiazda, z wielu różnych powodów.
Ola: Moja ulubiona gwiazda?
Piotr: Tak, absolutnie.
Ola: W tej kategorii, ulubionych gwiazd i filmów o wielbłądach?
Piotr: Tak, to bardzo insiderskie żarty. Prosiliście, żebyśmy nie wycinali dźwięków naszych psów, więc właśnie.
Ola: Psy się uruchomiły i teraz usiłują nas nakłonić, żebyśmy przestali gadać, albo żebyśmy im dali jak zwykle jeść. Znaczy, jak zwykle nas nakłaniają, a nie to, że zwykle im nie dajemy jeść, bo dajemy im.
Piotr: Niezwykle, tak. Wracając do tematu: o, dwa psy już są. Betelgeza świeci sobie w Orionie. Orion to gwiazdozbiór, który trochę przypomina klepsydrę, tylko z szerokim przewężeniem pośrodku. W ogóle bardzo lubię gwiazdozbiór Oriona, po pierwsze dlatego, że właśnie w zimie zajmuje…
Ola: To twój ulubiony spośród gwiazdozbiorów?
Piotr: Tak, żebyś wiedziała.
Ola: W kategorii?
Piotr: W kategorii moich ulubionych gwiazdozbiorów. A że ty nie masz ulubionego gwiazdozbioru, to się po prostu schowaj gdzieś pod trawką.
Ola: A skąd wiesz, że nie mam? Nie pytałeś.
Piotr: Masz ulubiony gwiazdozbiór?
Ola: Nie powiem.
Piotr: Dzięki, no właśnie. Wracając do mojego ulubionego gwiazdozbioru: Orion zajmuje potężny kawał nieba, zimowego, na południowym kawałku nieba. Najczęściej widać go o takiej porze, gdy się chodzi na spacery z naszymi hałasującymi, wijącymi się po dywanie psami.
Ola: Które nie wiadomo, czy ziewają, czy…
Piotr: W każdym razie nudzą się okropnie. Można sobie popatrzeć na tego Oriona i bardzo to cenię. Jeszcze w dodatku, może ktoś pamięta, był taki zespół, jeszcze jest, ale już trochę, powiem, schyłkowy…
Ola: Bez przesady, jak daje koncert, to daje czadu.
Piotr: Powiedzmy. W każdym razie chodzi o Metallicę, która nagrała naprawdę znakomity kawałek pod tytułem "Orion" na znakomitej płycie "Master of Puppets". To mój kolejny powód. Skoro już tyle nieważnych informacji o Orionie i o Betelgezie, to jeszcze jedna: Betelgeza ma w ogóle bardzo mocną pozycję promocyjną, z dwóch powodów. Po pierwsze, jedna z czterech wersji jej nazwy w języku angielskim to Betelgeuse, co bardzo skrzętnie wykorzystano w filmie pod tym samym tytułem.
Ola: Właściwie już w dwóch filmach.
Piotr: Już w dwóch filmach, tak jest. I właśnie dlatego ta wymowa utrwaliła się w języku angielskim również dla gwiazdy, bo była jeszcze wersja z twardym "z", z miękkim "s" na końcu i tak dalej. To jeden powód, a drugi to to, że Betelgeza, i tu się zbliżamy do sedna sprawy…
Ola: Powolutku, nieśpiesznie.
Piotr: Mówię szybko. Betelgeza robi różne wesołe hopki, co powoduje, że dość często ląduje w nagłówkach mediów, i to często tych zupełnie niefachowych, bardzo popularnych. Te hopki wynikają z tego, że jest to gwiazda młoda i umierająca. Trochę jak klub 27.
Ola: Klub 27, dla tych, co wiedzą, to wiedzą.
Piotr: Tak.
Ola: Tu nasze psy chyba…
Piotr: Nasze psy dostały absolutnego świra. Psy kochane, przepraszamy was, ale nie skończyliśmy, źle wyczułyście sprawę, nie wiem, co was dzisiaj rozregulowało, zwykle psy dobrze wyczuwają, jeszcze nie, pieski, jeszcze nie. Dobra, więc Betelgeza jest czerwonym nadolbrzymem i to niestety właśnie dlatego szybko zakończy swoje życie. Jej masa to jest tak od 16,5 do 19 mas Słońca, dokładnie nie wiemy. Promień to jest około 760 kilku promieni Słońca, więc gdyby ją ktoś umieścił w miejscu naszego Słońca, prosimy nie robić tego, od razu mówię, jakby ktoś próbował: don't try this at home, to sięgnęłaby niemal do Jowisza, czyli innymi słowy nas by już tu nie było i nie nagrywalibyśmy dla was podcastów, dlatego prosimy o nieumieszczanie Betelgezy.
Ola: Nie róbcie tego, chcemy jeszcze trochę ponagrywać.
Piotr: Jak już wspomniałem, jest młoda, bo ma tylko 10 milionów lat, co w skali kosmicznej jest naprawdę tylko błyskiem, ale też przez to, że jest tak wielgachna, zbliża się dość gwałtownie do końca swojego życia, i ten koniec będzie super spektakularny, bo najprawdopodobniej, znaczy na pewno, będzie to supernowa, i to będzie taka supernowa, która będzie widowiskiem stulecia, nie wiem, tysiąclecia, tylko problem polega na tym, że nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Może to nastąpić jutro, i bardzo proszę zarządzających Betelgezą, żeby to nie nastąpiło jutro, tylko niech nastąpi w czasie jakiejś zimy na naszej półkuli w Polsce, bo wtedy Orion i Betelgeza będą widoczne.
Ola: Ale podejrzewam, że supernowa to przez dłuższy czas.
Piotr: Nie, to jest kilka tygodni maksymalnie, jak ona tam jest jakoś wyraźnie jasna. Ale równie dobrze może to nastąpić za 100 tysięcy lat, więc tak trochę nie wiadomo. Jak za każdym razem wychodzę z psami, to patrzę, czy nie ma supernowej, ale ostatnio, jak patrzyłem, to nie było.
Ola: No bo to akurat jest lato, to może dlatego.
0:36:45 Wielkie przygaśnięcie i odkrycie tajemniczej towarzyszki
Piotr: No tak czy inaczej. Betelgeza jest gwiazdą zmienną półregularną, jak to się mówi, bo ma dwa cykle zmian jasności. Jeden to około 400 dni, związany z pulsacją samej gwiazdy. Ona jest dość niestabilna, z konwekcją w jej wnętrzu, tam się przewala, wiecie, jak po ogórkach kiszonych i kefirze, mniej więcej. Natomiast drugi cykl to jest okres krótszy, około sześcioletni, i do tej pory był niewyjaśniony, to znaczy już teraz wiemy, co się dzieje, ale ona w granicach tych sześciu lat przygasała, raz mocniej, raz trochę mniej, i nie wiadomo było, jaki diabeł. Natomiast jest coś, co nazywa się wielkim przygaśnięciem, co miało miejsce w latach 2019-2020.
Ola: Wielkie przygaśnięcie, i to naprawdę taka wielka gwiazda w wielki sposób przygasa.
Piotr: Absolutnie, jak gwiazdy kina [? niepewne: niemego, jak wszedł dźwięk], tylko że ona się rozjaśniła, a zwykle nie.
Ola: Z wyjątkiem Bustera Keatona, bo on cały czas jest jasną gwiazdą.
Piotr: No tak, ale to co innego. W każdym razie w tym 2019-2020 roku straciła aż 35 procent swojej jasności i myślano, że to jest właśnie ten moment. Trafiła wtedy na wszelkie nagłówki, że Jezus Maria, patrz, ta gwiazda w niebie zaraz wybuchnie. Nie wybuchła, niestety. Okazało się po jakimś czasie, że to przygaśnięcie było efektem wyrzucenia dużej ilości materii i powstania chmury pyłu, która ją przygasiła, można powiedzieć zasłoniła. Natomiast nie było do końca wiadomo, dlaczego to się w ogóle wydarzyło i dlaczego wtedy.
Teraz ogłoszono bezpośrednie, można powiedzieć, wykrycie bliskiej towarzyszki, drugiej gwiazdy, która towarzyszy Betelgezie. To gwiazdka niepozorna jak na tamte rozmiary, bo jest niewiele większa od Słońca, ma tak 1,5-1,6 masy Słońca. I co ciekawe, powstała najpewniej w tym samym czasie co Betelgeza, jest bardzo młodziutka i jeszcze się jej nie odpaliła fuzja wodoru, bo większość gwiazd w tym tak zwanym ciągu głównym jest napędzana tym, że atomy wodoru pod wpływem ogromnego ciśnienia i temperatury sklejają się i tworzą atomy helu, i na tym polega działanie Słońca i różnych innych gwiazd. Tam to jeszcze nie nastąpiło, jest za młodziutka. Na razie zapada się pod własną masą, to, że świeci, jest wywołane zamianą energii potencjalnej na energię cieplną, wypromieniowuje ją, i dopiero jak się dobrze nagrzeje, rozpocznie tę fuzję wodoru. Tyle tylko, że pewnie tego nie zdąży zrobić, zaraz powiem.
Krąży bardzo blisko samej tej ogromnej Betelgezy, bo to są cztery jednostki astronomiczne, czyli cztery odległości Ziemi od Słońca, jak na gwiazdy to nie jest dużo. I co ważne, obiega Betelgezę w czasie 5,94 roku, czyli praktycznie co sześć lat, co doskonale tłumaczy to przygasanie. Jak te gwiazdy są widoczne obok siebie, to ich jasność się kumuluje, a jak ta mała gwiazda chowa się za Betelgezą, to jest wtedy duże przygaśnięcie, a jak wchodzi na jej tarczę, to jest mniejsze przygaśnięcie, bo wtedy nie mamy rozszerzenia tarczy Betelgezy, tylko one się sklejają, i to jest ten dziwny cykl.
Ola: No tylko właściwie jak to się stało, że dotąd nie dostrzeżono tej drugiej, mniejszej gwiazdy? Przecież Betelgeza jest jedną z najsilniej obserwowanych gwiazd, wykorzystuje się do tego najnowocześniejsze teleskopy, także te, które znajdują się na orbicie. Tu problem polegał na tym, że Betelgeza jest bardzo, bardzo jasna, po prostu za bardzo jasna, i jej rozległa atmosfera oraz ogromna jasność całkiem skutecznie maskowały obecność czegokolwiek w pobliżu, nawet gwiazdy. Nawet teleskopy Hubble'a i Chandry nie były w stanie wychwycić słabszego światła tamtej gwiazdy w tym przemożnym blasku Betelgezy. Tymczasem podejrzenia, że w pobliżu Betelgezy jest jakaś towarzyszka, krążyły wśród astronomów już od dawna, coś musiało wyjaśniać te długookresowe zmiany jasności, trwające niemal sześć lat, i te zmiany były trudne do uzasadnienia samymi tylko pulsacjami.
Pod koniec 2024 roku pojawiły się dwie prace, które pokazywały teoretycznie, że bez tej drugiej gwiazdy właściwie nie da się wyjaśnić zachowania Betelgezy. Czyli ktoś wykoncypował, że jeżeli chcemy sensownie wyjaśnić od strony fizycznej, dlaczego Betelgeza zachowuje się tak, jak się zachowuje, to tam musi coś jeszcze być, i to jest właśnie to. Wreszcie postanowiono sprawdzić, czy ta druga gwiazda istnieje, w sposób, który do tej pory był uznawany za niemal niewykonalny, i udało się to dzięki teleskopowi Gemini North, który znajduje się na Hawajach. Jest na nim zamontowany instrument, który nosi nazwę 'Alopeke, co jest hawajskim słowem oznaczającym lisa.
Piotr: Trzymajmy się, że 'Alopeke, bo nie będziemy tego wygłupiać.
Ola: 'Alopeke nie robi zwykłych zdjęć, wykorzystuje technikę zwaną speckle imaging, która polega na robieniu tysięcy ultrakrótkich ekspozycji, trwających zaledwie kilkadziesiąt milisekund. To naprawdę bardzo krótko, i dzięki temu sprytnemu zabiegowi udaje się zamrozić wzburzoną atmosferę Ziemi, bo wokół nas to się wszystko kotłuje, a to, co się kotłuje, zwykle psuje ostrość obrazów, które próbuje się uchwycić z teleskopów naziemnych. To jest przewaga teleskopów kosmicznych, że nie mają zakłóceń spowodowanych atmosferą. W następnej kolejności komputer wybiera najlepsze ujęcia, wykonane w ciągu tych kilkudziesięciu milisekund, jest ich bardzo wiele, komputer składa je razem i usuwa zakłócenia. I w ten sposób w grudniu 2024 roku udało się wreszcie zobaczyć tę słabą, bladą kropkę światła, dokładnie tam, gdzie wcześniejsze modele teoretyczne umieściły tę towarzyszkę, gwiazdkę półtora razy większą od Słońca. To naprawdę można uznać za obserwacyjne mistrzostwo świata: gwiazda była bowiem ponad sześć rzędów wielkości słabsza niż Betelgeza, a mimo to udało się ją uchwycić na zdjęciach. Co więcej, obserwacja została wykonana w absolutnie idealnym, starannie wybranym momencie, dokładnie wtedy, kiedy ta towarzysząca gwiazda znajdowała się najdalej od Betelgezy na swojej orbicie, a to zdarza się raz na prawie sześć lat.
Piotr: No tak, bo tu mamy trochę nieregularne orbity, stąd.
Ola: I te wcześniejsze próby, wykonywane na przykład w 2020 roku, w czasie wielkiego przygaśnięcia, były niestety skazane na porażkę, bo wówczas obie gwiazdy znajdowały się niemal w jednej linii.
Piotr: Wtedy nie da się tego w żaden sposób sfotografować. Następna okazja do potwierdzenia będzie w 2027 roku, wtedy towarzyszka będzie po drugiej stronie Betelgezy i będzie nadzieja na jej sfotografowanie. Na razie nawet w tytule tej pracy jest "prawdopodobna obserwacja", bo to wymaga dobrego potwierdzenia, natomiast są takie okazje, kiedy wszystko się zgadza i do siebie pasuje, i tak właśnie jest w tym wypadku.
Obie gwiazdki razem sobie wesoło umrą, dlatego że co prawda przed tą małą gwiazdą byłoby jeszcze teoretycznie wiele miliardów lat życia, tak jak przed naszym Słońcem, bo jest podobna, jeśli chodzi o cykl życia. Natomiast tu jest inaczej: albo wpadnie do środka Betelgezy i tam zostanie wchłonięta, albo zostanie rozniesiona na strzępy przez wybuch supernowej. I to najprawdopodobniej nastąpi zanim ona w ogóle odpali tę wodorową fuzję, bo do tej fuzji potrzeba jej jeszcze z milion lat albo trochę więcej, natomiast Betelgeza najprawdopodobniej wcześniej nam wybuchnie. Takie dramatyczne historie z życia gwiazd, wiecie, plotek, związki gwiazd trudne, dominująca gwiazda, mniej dominująca, no tak to wygląda.
0:46:00 Polecajka na dziś i słowo na dziś
Ola: I to jest moment na polecajkę na dziś. Wybrałam dla was książkę, która do mnie mocno przemówiła. Autorem tej książki jest Karsten Brensing, biolog morski, doktor etologii. Etologia to nauka, która bada zachowania zwierząt i ich motywacje. Książka nosi tytuł "Misterium życia zwierząt". Przyznam, że to trochę mistyczny tytuł, i w tej książce, jak wiele osób zarzuca, może nie tak wiele, autor trochę za bardzo traktuje zwierzęta przez pryzmat tego, co czują i mówią ludzie, i za bardzo uczłowiecza zwierzęta. Tym niemniej można tam poczytać o zachowaniu delfinów, o tym, w jaki sposób zwierzęta różne emocje odbierają i przeżywają. Muszę powiedzieć, że to naprawdę mega fajna rzecz, żeby różne zachowania i odczucia zrozumieć, że myślenie abstrakcyjne, imprezowanie czy jakieś marzenia to nie jest wyłącznie nasza domena, ale również zwierząt. Ukazała się również druga książka, będąca kontynuacją i uzupełnieniem "Misterium życia zwierząt", pod tytułem "Rozmowa ze zwierzętami", tego samego autora. Myślę, że to są pozycje warte uwagi, jeżeli chcecie się więcej dowiedzieć o tym, co czują i co myślą zwierzęta.
Piotr: Przypominamy, że już za tydzień, teraz pewnie co dwa tygodnie, będzie ten cykl z pytaniami. Macie możliwość przysyłania nam pytań, mailem, bądź wrzucania ich do komentarzy na Spotify, na YouTubie, na Facebooku. Staramy się, nie obiecujemy, że na wszystko odpowiemy, ale staramy się tak dobierać, żeby były zróżnicowane, ciekawe.
Ola: I przypominamy, że jeżeli macie ochotę nas wsparcia, to istnieje nasz Patronite, istnieje BuyCoffee.to, poprzez które kawę możecie nam postawić. A jeżeli nie macie ochoty dać jedno ani drugie, to po prostu nas słuchajcie i dzielcie się wieścią o naszym podcaście ze swoimi znajomymi, i opowiadajcie o łososiu na głowie przy okazji zawiązywania krawata.
Piotr: Ktoś opowie o trawce w tym miejscu, gdzie… na jakiejś imprezie biznesowej, to niech nam da znać, postaramy się to szczególnie docenić.
Ola: Absolutnie. Słowo na dziś… a słowo na dziś trochę zdradziłeś, taki spoiler zrobiłeś: słowo na dziś to trawka.
Piotr: No to dzięki.
Źródła
* https://brill.com/view/journals/beh/162/6-8/article-p459_2.xml
* https://wyborcza.pl/7,75400,32111437,zdzbla-trawy-w-uszach-lub-odbycie-czy-szympansy-moglyby.html#s=S.index-K.C-B.1-L.5.duzy
* https://www.sciencealert.com/chimpfluencers-are-sticking-grass-in-their-ears-and-butts-in-latest-viral-trend
* https://royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rsbl.2018.0314
* https://wyborcza.pl/7,177851,31029823,ani-zemsta-ani-antykaptalistyczna-rewolucja-ataki-orek-na.html
* https://noirlab.edu/public/news/noirlab2523/?lang
* https://arxiv.org/abs/2507.15749
* https://www.sciencealert.com/its-official-betelgeuse-has-a-binary-twin-and-its-already-doomed
* https://www.nytimes.com/2025/07/21/science/betelgeuse-star-companion.html
* https://iopscience.iop.org/article/10.3847/1538-4357/ad87f4
* https://iopscience.iop.org/article/10.3847/1538-4357/ad93c8
Źródła
Szympansy
- brill.com/view/journals/beh/162/6-8/article-p459_2.xml
- wyborcza.pl/7,75400,32111437,zdzbla-trawy-w-uszach-lub-od…
- sciencealert.com/chimpfluencers-are-sticking-grass-in-their-ea…
- royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rsbl.2018.0314
- wyborcza.pl/7,177851,31029823,ani-zemsta-ani-antykaptalis…
