Niż genueński Gabriel: czy będzie kolejna powódź?

Nad Polskę nadciągnął potężny niż Gabriel, który narodził się koło Genui. Niesie ze sobą ogromną ilość wody i wygląda na to, że zrzuci ją właśnie nad naszym krajem. Czy zatem czeka nas powtórka z ubiegłorocznej powodzi? Jakie są podobieństwa, a jakie różnice pomiędzy sytuacją dziś a tą z września 2024 roku, kiedy południe Polski zalały nawalne deszcze? Krok po kroku wyjaśniamy, o co w tym wszystkim chodzi.

Na mapce widać prognozę skumulowanych opadów między 6 a 11 lipca 2025. Źródło ilustracji: ECMWF Control Forecast

Źródła informacji zawartych w artykule znajdziecie na samym dole

Przyznam, że z ulgą odetchnęłam po weekendowych upałach i po suszy, która zdążyła doszczętnie wypalić poprzycinane na 2 cm trawniki miejskie (kiedy to się wreszcie skończy?). Ucieszyło mnie zwłaszcza to, że nasz nieporządnie zarośnięty ogródek wreszcie sam się podlał. 

Tyle, że tym razem tego upragnionego deszczu może zrobić się za dużo. Dużo za dużo. 

Jak powstaje niż genueński?

A to za sprawą tego, co od ostatniej niedzieli dzieje się w okolicach Genui we Włoszech. Otóż odtworzyła się się tam sytuacja podobna do tej, która doprowadziła do gigantycznych opadów we wrześniu 2024, a w rezultacie do gwałtownej powodzi na Dolnym i Górnym Śląsku i w Małopolsce. 

Chodzi o niż genueński. Systemy niżowe porządkują masy powietrza w taki sposób, że finalnie tworzą cyklon, czyli wielki wir – na półkuli północnej wiatr porusza się w nim w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.  

I taki właśnie niż dość często formuje się w okolicach Zatoki Genueńskiej we Włoszech. Dzieje się to zazwyczaj wtedy, kiedy nad bardzo ciepłe wody Morza Śródziemnego napływa chłodne powietrze znad Atlantyku. Wilgotne powietrze zaczyna gwałtownie się wznosić i w końcu wirować pod wpływem siły Coriolisa. 

A im wyższa jest temperatura powietrza, tym bardziej intensywne jest parowanie. Ponadto – zgodnie z prawami termodynamiki – cieplejsze powietrze może pomieścić więcej pary wodnej (z każdym 1°C wzrostu temperatury powietrza zawarta w nim ilość pary wodnej zwiększa się o 6-7%). 

Płynące do nas masy powietrza są więc aż nabrzmiałe od wilgoci. A żeby się jej pozbyć, taki niż musi się wypadać. 

Dlaczego przybył nad Polskę?

Niże genueńskie często pozbywają się wody na północy Włoch, w Szwajcarii, Grecji czy na Bałkanach. Ale tak się składa, że w szczególnym układzie mas powietrza niże te wędrują nad Europę Środkowo-Wschodnią, w tym nad Polskę. Szlak tej wędrówki nosi nazwę Vb i został po raz pierwszy opisany w 1891 roku przez niemieckiego meteorologa Wilhelma Jacoba van Bebbera. Ta trasa niżu genueńskiego przydarza się rzadko, ale jeśli już się zdarzy, przynosi naszej części Europy bardzo silne opady. 

Tak silne, że to właśnie niże genueńskie były przyczyną wszystkich największych powodzi w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach. A więc powodzi tysiąclecia z 1997 roku, powodzi z maja i czerwca 2010 roku i oczywiście powodzi z września 2024 roku, wywołanej przez niż Borys. 

Właśnie teraz mamy do czynienia z układem, który prowadzi do takich sytuacji. Chmury burzowe w weekend 5-6 lipca zgromadziły się nad Zatoką Genueńską, a w nocy z niedzieli na poniedziałek przybrały postać frontu atmosferycznego. 

Front to granica pomiędzy masami powietrza o różnych właściwościach – w tym wypadku oddziela ona powietrze chłodne od ciepłego i wilgotnego. Ten front połączył ciepły niż genueński z innym układem – chłodnym niżem, który znajduje się nad półwyspem skandynawskim. Wyobraźcie sobie nieco chwiejną linię prowadzącą od Genui, przez Węgry, po Skandynawię. Jej półmetek przypada gdzieś w okolicach południowej granicy Polski. 

W ten sposób potwierdziły się przypuszczenia, że niż genueński obierze tym razem szlak Vb, a więc z całą zawartą w nim wodą wyruszy w stronę naszego kraju. Centrum tego niżu we wtorek w południe znajdowało się nad pograniczem Serbii i Węgier, a nad południowo-wschodnią Polskę dotarło w nocy z wtorku na środę. W tym właśnie czasie Gabriel przybrał formę cyklonu.

Zanim jednak to się stało, już w poniedziałek i wtorek nawiedziły nas burze – tyle, że wówczas związane z chłodnym frontem atmosferycznym. 

Co nas czeka w najbliższych dniach?

Tak więc Gabriel we własnej osobie dotarł nad Polskę. Prognozy są dość zgodne co do tego, co będzie się dziać przez najbliższe dni. Jego centrum zawisło nad południową i centralną częścią kraju i ma tam tkwić aż do piątku-soboty. Powód? Powtórzy się sytuacja z września 2024: niż genueński został zablokowany nad Polską przez wyż znajdujący się nad Rosją. A taka blokada, jak można się domyślać, zwiększa ryzyko powodzi. 

Prognozy mówią o tym, że w ciągu 5 dni może spaść gdzieniegdzie do 160 litrów wody na metr kwadratowy. 

To dużo, ale wciąż mniej, niż spadło w niektórych miejscach we wrześniu 2024 – np. 300 mm w Masywie Śnieżnika w ciągu zaledwie jednej doby. Ważne jest to, że tym razem opady prawdopodobnie rozłożą się na kilka kolejnych dni, więc sytuacja nie jest najgorsza.

Co ciekawe, kiedy już ten dziwny niż ruszy się znad południowej i centralnej Polski, będzie przemieszczać się nie, jak zazwyczaj, na północny wschód, tylko na zachód. 

Dlaczego? Otóż swoje trzy grosze do tej skomplikowanej sytuacji dokłada prąd strumieniowy – znajdująca się na wysokości ok. 10 km smuga czy raczej płaska wstęga intensywnie wiejącego wiatru, która rozdziela chłodne powietrze z obszarów polarnych od cieplejszego, znajdującego się bliżej zwrotników. 

Prąd strumieniowy jest obecnie bardzo słaby (co jest normalne w lecie), ale w tych dniach niemal nad Europą zanika. Rwąc się i meandrując, utworzy, akurat 9-10 lipca, zakole. Ten wir nad północno-wschodnią Polską zawijać się będzie tak, że częściowo skieruje się na północny zachód. Czyli w pewnym stopniu “zawróci” względem normalnego kierunku i popędzi niż genueński na nieco na zachód, zamiast na wschód. 

Skąd tyle deszczu?

Złą wiadomością jest to, że ponownie, jak we wrześniu 2024, mamy do czynienia z masami powietrza niosącymi znacznie więcej wody, niż to się przeciętnie działo w niżu genueńskim.

Dlaczego? I tu właśnie wchodzi z butami ocieplenie klimatu. Otóż niż genueński czerpie energię, czyli wilgoć i ciepło, znad Morza Śródziemnego. A ono znów jest wyjątkowo gorące – doświadcza kolejnej fali upałów, która jest naturalnym następstwem wysokich temperatur powietrza w tym regionie. 

Średnia temperatura wód powierzchniowych Morza Śródziemnego dla tej pory roku to około 23 °C, a tymczasem pod koniec czerwca 2025 r. odnotowano prawie 26 °C! Czyli o prawie 3 °C więcej. Najgorzej jest w Morzu Tyrreńskim i Liguryjskim (częścią tego ostatniego jest Zatoka Genueńska), gdzie temperatura wód powierzchniowych jest o 5-6 °C wyższa od średniej. Dodajmy, że to może jeszcze wzrosnąć, bo najcieplejszym miesiącem dla Morza Śródziemnego jest sierpień.

A jak było we wrześniu 2024? Wtedy również Morze Śródziemne było wyjątkowo gorące, ze średnią 26,4 ºC, co było rekordem wszech czasów. W tym roku mamy szansę go pobić.

Rzeki wezbrały

Czy w związku z tym znów będzie powódź? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Meteorolodzy zastrzegają, że niże genueńskie bywają nieprzewidywalne i niezwykle trudno jest prognozować ich przebieg i skutki. 

Źródło ilustracji: IMGW

IMGW we wtorek ok. 14 wydał komunikat mówiący o tym, że na południu Polski pojawią się wezbrania na rzekach – wezbrania najwyższego stopnia, z przekroczeniem stanów alarmowych. Do obszarów najwyższego ryzyka należą województwo śląskie i część Małopolski z Tatrami i Podhalem. Pocieszające jest to, że według prognoz największe opady spodziewane są na terenie równinnym, w centrum kraju, a nie w górach. Choć to oczywiście jeszcze się okaże.

W dodatku wysuszona na wiór gleba zwłaszcza na początku opadów zachowuje się jak zabetonowana – nie wchłania wody, tylko pozwala jej spływać do kanałów i rzek. A jeśli są to niewielkie koryta, to mogą się błyskawicznie przepełnić. 

Pamiętam, jak w 2010 roku poczciwa rzeczka Perełka wystąpiła z brzegów i zdemolowała centrum Piaseczna (miasta pod Warszawą, w którym mieszkamy). 

Dużym rzekom, w tym Wiśle czy Odrze, fale powodziowe prawdopodobnie nie grożą, bo kilka dni temu notowały bardzo niski poziom wody wskutek suszy. 6 lipca na Wiśle został pobity kolejny rekord: na stacji Warszawa-Bulwary odnotowano zaledwie 13 cm.

Betonoza nie pomaga

Problemem jest też to, że kiedy ulewne deszcze spadają na duże miasta – w tym wypadku zagrożone są m.in. aglomeracja śląska, Bielsko Biała, Częstochowa, Łódź czy Warszawa – to woda hula po nich, jakby jutra miało nie być. Miejska betonoza mocno przyczynia się do lokalnych podtopień. 

Prognozy przewidują też, że pod wpływem niżu genueńskiego utworzy się sztorm na Bałtyku i pojawią się ponaddwumetrowe fale. Mogą one powodować tzw. cofkę na rzekach i wtłaczanie wody w głąb lądu. Zagrożone więc będzie m.in. Trójmiasto.

Chcecie dowiedzieć się więcej? Nagraliśmy na ten temat odcinek Podcastu Crazy Nauka. Prosto i klarownie opowiadamy w nim, o co w tym wszystkim chodzi, unikając meteorologicznego żargonu. Oczywiście te nasze wyjaśnienia w 100% opieramy na rzetelnych źródłach specjalistycznych. Omawiamy też wielkie powodzie w Niemczech, Belgii, Włoszech, Grecji, Libii i Teksasie, które zdarzyły się w ostatnich latach. Posłuchajcie nas!


Nie jesteśmy portalem. To blog tworzony przez dwie osoby – Olę i Piotra (a ten tekst napisałam ja, czyli Ola). Jeśli mój tekst Ci się spodobał, do czegoś się przydał lub coś wyjaśnił – to świetnie. Wkładamy w nasze materiały dużo pracy, starając się, by były rzetelne i zrozumiałe. Jeśli chcesz, możesz w zamian podarować nam wirtualną kawę. Będzie nam bardzo miło. Dziękujemy 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Źródła wykorzystane w artykule:

https://imgw.pl/komunikat-instytutu-meteorologii-i-gospodarki-wodnej-pib-o-aktualnej-i-prognozowanej-synoptycznej-sytuacji-meteorologicznej-i-hydrologicznej-w-kraju-2

https://www.facebook.com/burzaalertimgw

https://meteo.imgw.pl/dyn

https://www.severe-weather.eu/global-weather/marine-heatwave-summer-2025-mediterranean-heat-dome-europe-mk

https://wyborcza.pl/7,75400,32085135,nadciaga-niz-genuenski-silne-opady-w-miastach-moga-sprawic.html

https://www.dw.com/en/floods-in-europe-caused-by-vb-conditions-what-are-they/a-69264729