Podcast Crazy Nauka · odc. 143
Nauka na czasie: Od wilka do jamnika, od żbika do kota rzymskiego legionisty
Posłuchaj też na:
Kiedy psy zaczęły się tak bardzo od siebie różnić jak ratlerek od doga czy chart od mopsa? Selektywna hodowla trwa raptem 200–300 lat, a psy są z nami od co najmniej 10–11 tysięcy. Naukowa odpowiedź zaskakuje: ta różnorodność to wcale nie efekt ostatnich stuleci, tylko tysięcy lat. A koty? Skąd się wzięły w Europie? No więc wygląda na to, że wcale nie trafiły tu – jak dotąd sądzono – z rolnikami. Przyszły z… rzymskimi legionistami. Posłuchajcie Podcastu Crazy Nauka!
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Ola: Czy dzisiejsze drastyczne różnice w wyglądzie ras psów to wyłącznie sprawka ostatnich kilkuset lat intensywnej hodowli?
Piotr: Czy nasze domowe koty to raczej dzieło rolników, czy może wojowników?
Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.
Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka. Przepraszamy za hałasy w tle, [? niepewne: Fala] wylizuje miskę [? niepewne: Abi]. Mówiliście, żeby nie usuwać wszystkich psich dźwięków.
Ola: To macie.
Piotr: Ale to na temat.
Ola: To jest bardzo na temat, dlatego że opowiemy o tym, kiedy dokładnie psy zaczęły się tak bardzo różnić między sobą wyglądem, że w efekcie mamy teraz jamniki, mopsy, charty, mastify czy pudelki, jak Fala i Abi. I co właściwie do tego doprowadziło. No i tutaj zaznaczam od razu, to nie będzie historia, którą już dobrze znacie.
Piotr: W ogóle będzie dzisiaj trochę zaskakujących wiadomości. I postanowiliśmy zrobić taki odcinek, żeby wszystkich usatysfakcjonować. No bo my jesteśmy raczej w stronę psiową, ale bardzo szanujemy koty.
Pozdrowilibyśmy pewną Georgianę z Cypru, ale obawiam się, że może nie słuchać naszego podcastu. Tym niemniej ją pozdrawiamy.
Ola: Georgiana jest jedyna w swoim rodzaju.
Piotr: Absolutnie. Więc będzie o kotach, a dokładniej o pewnej rewolucji. Jeszcze nie takiej pewnej do końca, ale rewolucji w naszej wiedzy o tym, skąd koty wzięły się w Europie. I tu znowu będzie inaczej, niż nam się wydawało, ale zaraz o tym więcej.
Ola: No i oczywiście przypominamy, że możecie nas teraz słuchać już w trzech różnych podcastach. Czyli w tym, którego słuchacie, oraz w dwóch robionych we współpracy z Polskim Radiem. Pierwszy z nich to Laboratorium Zbrodni, czyli taka nasza odmiana true crime, która jest podbita wątkami naukowymi.
Oraz drugi cykl, Sekcja Teorii Spiskowych, w którym staramy się rozbierać na czynniki pierwsze te teorie spiskowe, szukać w nich ziarna prawdy i właściwie zastanawiać się, co poszło nie tak, a co tak.
Piotr: Dzisiaj nagraliśmy taki mocno z podbiciem naukowym odcinek Teorii Spiskowych. Będziecie go mogli posłuchać tak jak zwykle na Spotify albo na Polskim Radiu. Natomiast można go też będzie obejrzeć na YouTubie, bo to jest podcast wideo.
Mocno się tam gimnastykujemy. Wczoraj był nowy odcinek, ale to jeszcze sami sobie znajdziecie. Nie będę teraz tematów mówił, bo to wiecie, tak to działa, że potem ktoś słucha innego dnia i wszystko się miesza.
Tym niemniej zachęcamy, bo to jest dużo roboty. A poza tym chciałem powiedzieć, że robimy tylko trzy podcasty w tygodniu, więc zostały jeszcze cztery dni do wypełnienia. Czekamy na propozycje.
Ola: Żart. Fala na szczęście chyba już skończyła wylizywać wszystkie miski po raz trzeci.
Piotr: Czekam, aż nasze dzieci przyjdą i [? niepewne: dochałasowalą].
Ola: Tak, ale zanim się doczekamy tego, to koniecznie musimy wam przypomnieć, że, i tu was zaskoczymy na pewno, jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych i tych nieliczących się również.
[~0:03:05] Jak bardzo różnią się psy i co zmieniła hodowla
Ola: Jak więc doszło do tego, że psy zaczęły się tak bardzo od siebie różnić? Mamy na przykład ratlerka i doga niemieckiego, mamy charta afgańskiego, mamy mopsa, mamy pudelki i mamy chihuahua. Chihuahuę mieliśmy jeszcze kilka lat temu, ale ona umarła.
Piotr: Tak, bardzo dumne psy i piękne.
Ola: No i psy różnią się wielkością, kształtem czaszki, długością pyska, proporcjami ciała.
Piotr: Ale też futrem, sierścią, włosami, czy jak to nazwiemy.
Ola: Właściwie potrafią się różnić niemalże wszystkim.
Piotr: Mało jest w ogóle gatunków, które by miały tak duże różnice pomiędzy różnymi rasami, odmianami, grupami i osobnikami. Bo rzeczywiście, jak weźmiemy psa, który waży nieco ponad 2 kilo, i na przykład wilczarza irlandzkiego chyba, który jest największą rasą, to no tak.
Ola: Tak, a przy tych wszystkich wizualnych różnicach, i też różnicach polegających na tym, że inaczej jest zbudowany włos, inaczej te psy funkcjonują pod względem na przykład wydolności oddechowej, to wciąż pozostaje jeden gatunek, tak. Canis familiaris. No i wiemy bardzo dobrze, że hodowcy są w stanie zmienić wygląd psów poprzez selektywną hodowlę.
Jesteśmy świadkami tego, a oprócz tego możemy również przekonać się, jak rasy, które dzisiaj uważamy za zupełnie standardowe, wyglądały jeszcze 100 lat temu, kiedy tak bardzo intensywnej selektywnej hodowli nie było. Na przykład owczarki niemieckie są obecnie bardziej głęboko kątowane. To jest takie określenie, które mówi o tym, jak bardzo jest obniżony [? niepewne: zad] i skrócone tylne kończyny. Kojarzycie te nieszczęsne owczarki niemieckie, które tak chodzą w takim przysiadzie?
Taki ideał sobie hodowcy wymyślili, ale to niestety…
Piotr: A to też wynika z dysplazji.
Ola: Skutkiem tego jest dysplazja.
Piotr: Tak, tak. Mówię, że ten sposób chodzenia. Nie że kątowanie samo, ale że czasami ten chód też jest spowodowany dysplazją.
Ola: No niestety, to jest to, do czego negatywnego jest w stanie doprowadzić hodowla. Bulteriery też były inne 100 lat temu. One miały te czaszki w miarę normalnie zbudowane, a potem zaszła mutacja, którą hodowcy postanowili podtrzymać i teraz bulteriery mają takie…
No wiecie, jak wyglądają bulteriery z profilu. Boksery, mopsy czy bulldogi z kolei mają skrócone kufy względem tego, jak to wyglądało 100 lat temu. No i to właśnie powoduje problemy z oddychaniem, z termoregulacją i rozmaite jeszcze związane z tym inne kłopoty.
A jamnikom i basetom skróciły się łapy. Tak, jeszcze bardziej się skróciły, bo 100 lat temu te psy jeszcze jakoś dawały radę. Teraz mają krótsze łapy.
W związku z tym pojawiają im się problemy z kręgosłupem, no bo nie są w stanie skutecznie na przykład chodzić po schodach. No i wiemy też o tym, że te zmiany zawdzięczamy, tu chyba mogę powiedzieć w cudzysłowie, ostatnim 200-300 latom selektywnej hodowli. No ale czy to, co robili ci hodowcy przez te ostatnie kilkaset lat, tłumaczy całą tę ogromną różnorodność w wyglądzie psów?
Innymi słowy, czy te psy różniły się między sobą już wcześniej, a jeżeli tak, to w jakim stopniu? Zanim ludzie zaczęli starać się o to, żeby były dziwaczne. Być może wiecie, być może nie, bo to wciąż jest właściwie wielka zagadka, kiedy dokładnie zostały psy udomowione.
0:07:22 Kiedy powstała psia różnorodność: czaszki z badania w „Science”
Piotr: To się zmieniało w ciągu ostatnich lat. Kiedy prowadzimy Crazy Naukę, a będzie już jakieś 13 lat z okładem, mam wrażenie, że były trzy takie duże aktualizacje. Co od razu mówię, nie świadczy o słabości nauki, bo ci naukowcy sami nie wiedzą, czego chcą, tylko wręcz odwrotnie, świadczy o tym, że wiedza nam się aktualizuje.
Ola: Otóż to. Wiadomo, że co najmniej 10-11 tysięcy lat temu pies już był udomowiony, a niektóre badania mówią, że nawet 30 tysięcy lat temu mogło to nastąpić. No i co działo się właściwie z ich wyglądem przez większość tego okresu, kiedy żyły z ludźmi? Bo jakby nie patrzeć, te ostatnie 200-300 lat to, względem tych powiedzmy 11 albo kilkunastu tysięcy lat, malutka część ich żywota. Kiedy jeszcze nie istniały nowoczesne rasy, pies cały czas był przy człowieku.
No i tutaj mamy bardzo ciekawą odpowiedź, którą dają badania opublikowane w listopadzie tego roku w piśmie „Science”. Były one prowadzone przez bardzo wielu naukowców, jest tam ponad chyba 30 nazwisk podpisanych pod tym artykułem, między innymi badacze z Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji. Rosji dlatego, że szczątki niektórych takich starożytnych psów pochodzą z terenu Rosji, ale o tym za chwilę.
No i ten zespół zaczął analizować duży zbiór czaszek z różnych części świata, pochodzących od psowatych, czyli nie tylko od psów, ale również od tych praprzodków psów, co do których trochę nie wiadomo, czy były wilkami, czy psami, i też czaszki wilków. I to z okresu ostatnich 50 tysięcy lat. Dokładnie mieli do dyspozycji 643 czaszki.
No i tutaj właśnie warto powiedzieć, że przeskanowano te czaszki metodą trójwymiarowej morfometrii geometrycznej. Taka ładna nazwa. Chodzi o to, że za pomocą modeli 3D badacze dokładnie zmierzyli wielkość i kształt każdej czaszki.
No i wychwycili dzięki temu nawet bardzo, bardzo subtelne różnice. I dało to ciekawe wyniki. Otóż dla mnie te wyniki są w pewien sposób szokujące i chcę się tym z wami podzielić.
Na początku okazało się, że czaszki psów, czy też właśnie tych psowatych z epoki lodowcowej, czyli starszych niż 11-12 tysięcy lat, w zasadzie nie różniły się wyraźnie od czaszek wilków. Jeszcze nie było widać na nich takiej charakterystycznej psiej morfologii, czyli budowy ciała. Jeśli chodzi o czaszkę, to mamy tu do czynienia z wydłużonym, smukłym, dłuższym pyskiem u wilka i bardziej masywnymi strukturami kostnymi, większą mózgoczaszką niż u psa.
U psa to wszystko ulega udomowieniu. To są cechy udomowienia, ale powiemy o tym w innym odcinku.
Piotr: Kiedyś tak zrobimy. Ktoś proponował w komentarzu ten temat udomowienia i myślę, że będzie jednym z takich dobrych tematów na duży nasz podcast.
Ola: Ale są jeszcze inne badania psowatych z okresu sprzed 12 tysięcy lat, prowadzone na szczątkach mających od 20 do 40 tysięcy lat. Były to badania genetyczne i dotyczyły tych osobników, które żyły w rozkwicie epoki lodowcowej. I tutaj, mimo że pomiary czaszek wskazują, że czaszki psów jeszcze się nie różniły od czaszek wilków, to jednak różnice genetyczne już były bardzo wyraźne.
No i te zmiany genetyczne sugerują, że bliskie relacje ludzi z psowatymi przodkami psów mogły się zacząć wcześniej, niż pozwala to stwierdzić sam kształt czaszki. A z kolei ta charakterystyczna czaszka psa domowego, czyli ta skrócona kufa, mniejsza mózgoczaszka, łagodniejsze rysy twarzy, pojawia się po raz pierwszy, i to wedle najnowszych badań, około 11 tysięcy lat temu. Czyli właściwie niedługo po ustąpieniu lądolodu z tej naszej części świata.
I tego właśnie dowodzą czaszki, które zostały wykopane na stanowisku w wiosce [? niepewne: Weretie] w Rosji. Znaleziska w ogóle z tego regionu, jest ich sporo, dotyczą i psowatych wcześniejszych, i późniejszych. Mówią o tym, że psy nie tylko zaczęły się różnić od wilków, ale też właśnie w tym okresie zaczęły się różnicować między sobą pod względem budowy ciała, w tym proporcji.
11 tysięcy lat temu już zaczynają się różnicować pod względem wyglądu. I co ważne, jak obliczyli naukowcy, to zróżnicowanie, jeśli chodzi o kształt ciała, proporcje, było już wtedy blisko dwukrotnie większe niż u tych psowatych z epoki lodowcowej. I to zróżnicowanie sprzed 11 tysięcy lat stanowiło już mniej więcej połowę zakresu tej zmienności, którą obserwujemy dziś u współczesnych psów.
Czyli ten proces był już dosyć zaawansowany. No i oznacza to, że duża część tej psiej różnorodności pojawiła się tysiące, no kilkanaście tysięcy lat, grube tysiące lat przed erą nowoczesnej hodowli. I to na długo zanim ludzie celowo zaczęli tworzyć takie skrajnie odmienne rasy psów.
No i skąd wzięła się ta ogromna różnorodność, która pojawiła się tuż po ustąpieniu lądolodu 11 tysięcy lat temu? No i cóż, znowu wpływ ludzi. Pierwsze społeczności ludzkie wywarły na psy ogromny wpływ.
I to zarówno pod względem zadań, które im przydzielano, bo niektóre psy pomagały w polowaniach. Inne później w wypasie zwierząt. Jeszcze inne pełniły funkcję towarzyszy czy też strażników ogródków, domostw.
Więc żyły te psy w odmiennych środowiskach i kulturach. Były inaczej traktowane. Były inaczej żywione.
Zupełnie inaczej traktowane, czyli niektóre mogły przebywać stale na zewnątrz. Inne były być może wpuszczane do ludzkich domostw. No i te różnice mogły szybko uruchomić selekcję sprzyjającą różnym typom budowy ciała.
No i tutaj jeszcze warto zaznaczyć, wracając do zagadnienia udomowienia, że to wciąż jest niejasne, kiedy ono dokładnie nastąpiło. Te badania wyraźnie pokazują, że żaden z tych psowatych z epoki lodowcowej, takich protopsów, jak można je nazwać, nie ma jeszcze cech typowych dla udomowionych psów. Ale z całą pewnością można stwierdzić, że kiedy tylko pojawiły się te charakterystyczne cechy psie, czyli kiedy pojawiła się psia morfologia, na przykład charakterystyczna budowa czaszki, to od razu psy zaczęły się różnicować. A to, co zrobili hodowcy w ciągu ostatnich kilkuset lat, to po prostu dołożyło do tego skrajne formy tego zróżnicowania.
0:16:00 Udomowienie kotów i początki rolnictwa
Piotr: To mamy kawał pięknych historii psów, bardzo to wszystko się ładnie łączy, bo ja oczywiście, jak już zapowiadaliśmy, będę mówił o kotach. I właściwie moja historia zaczyna się w podobnym czasie. Znaczy okej, koty są znacznie później najprawdopodobniej udomowione, bo szacuje się, że wraz z narodzinami rolnictwa, czyli gdzieś 10 tysięcy lat temu, tak plus minus duży, bo to zależy, jak liczyć. W każdym razie Żyzny Półksiężyc, te sprawy. To jest dość logiczne, dlatego że koty nie miały powodu specjalnie interesować się ludźmi, a ludzie kotami, do czasu dopóki ludzie nie zorganizowali sobie hodowli gryzoni. Nasze rolnictwo to jest wspaniała okazja do tego, żeby wszelkie myszy i inne myszowate stworzenia miały okazję się [? niepewne: nawpitalać] po kokardę i zeżreć nam plony i narobić kupy.
Ola: I się rozmnożyć w bajecznych rozmiarach.
Piotr: A dla kotów to wspaniała okazja do tego, żeby sobie popolować na te zwierzątka. Ludzie również chętnie te koty widzieli, dlatego że przyda się ktoś, kto zje te szkodniki. Oczywiście koty mają jeszcze swoje zalety, to znaczy nie są groźne dla człowieka, co też jest istotne, bo psowate mogą stanowić dla człowieka zagrożenie.
Oczywiście ma to swoje wady i zalety, mogą też służyć do obrony. Ja wiem oczywiście, że [? niepewne: kotów weterynarza] stanowi zagrożenie dla wszystkiego, co istnieje, ale to jest trochę inny przypadek. Natomiast generalnie koty raczej ludzi nie atakują, przynajmniej te koty koty.
0:18:18 Koty w Europie: rolnicy czy legioniści
Piotr: No i teraz nie ma wątpliwości, że ten związek narodził się właśnie w okresie, kiedy narodziło się rolnictwo. Natomiast teraz pokazało się bardzo ciekawe, również…
Ola: W „Science”?
Piotr: Również w „Science”, może nawet ten sam numer. Chociaż na okładce są koty, więc nie wiem tak naprawdę, co tu jest ważniejsze w tej sytuacji.
Ola: Z listopada?
Piotr: 27 listopada.
Ola: O kurcze, może to jest naprawdę ten sam numer.
Piotr: Może i ten sam numer. W każdym razie na okładce są koty, taki klasyczny dachowiec patrzący na napis „Science”. I to jest bardzo ciekawe badanie, które właśnie kręci się wokół tego, co się działo później.
To znaczy chodzi o to, że koty z Żyznego Półksiężyca, czyli Bliskiego Wschodu, trafiły do Europy. I zakładano, że trafiły wraz z napływem rolnictwa do Europy, czyli właśnie niewiele później, bo z tego obszaru Żyznego Półksiężyca rolnictwo dość szybko zaczęło dryfować. I wychodzono z założenia, że te europejskie koty to są potomkowie tamtych kotów, które się skumały z rolnikami.
I że w związku z tym ta ekspansja nastąpiła właśnie te 10 tysięcy lat temu, może dziewięć, w tym okresie mniej więcej. Potwierdzały to badania genetyczne. Tyle tylko, że te badania genetyczne, jak się okazuje, mają pewne dość istotne ograniczenie.
I od razu mówię, to badanie, o którym w tej chwili mówię, linki do wszystkich tych rzeczy znajdziecie w opisie odcinka, ma swoje ograniczenia, bo jest zrobione na stosunkowo niewielkiej próbie, można powiedzieć. Dlatego że to jest 87 genomów starożytnych i współczesnych kotów od neolitu po XIX wiek, plus tam jeszcze jest chyba 17 współczesnych kotów z różnych rejonów. One nie zawsze mają wystarczająco dobrą reprezentację i tak dalej. Natomiast to, co jest istotne, to jest to, że badano DNA jądrowe.
Natomiast te wcześniejsze badania opierały się na DNA mitochondrialnym. Zaraz powiem, jakie to ma znaczenie. Ale o co tu chodzi?
Otóż okazuje się, przynajmniej wedle tego odkrycia, mówię, ono jeszcze wymaga potwierdzenia, że koty domowe, czyli Felis catus, tak to się nazywa po łacinie, trafiły do Europy dużo później, niż sądziliśmy, czyli około 2000 lat temu. I co więcej, wcale nie dzięki rozwojowi rolnictwa, tylko dzięki wojownikom, czyli rzymskim legionistom. I bardzo wyraźnie widać, że rozprzestrzeniały się wzdłuż dróg, które, jak wiadomo, wszystkie prowadzą do Rzymu, tych dróg, którymi przemieszczali się legioniści.
Bo w ogóle uwielbienie dla kotów w Rzymie jest dobrze znane. Wiemy, że legioniści bardzo chętnie zabierali ze sobą koty. I to zarówno ze względów bardzo praktycznych, znowu do ochrony wszelkich zasobów, jakie wieźli, głównie zbóż i tego typu rzeczy, ale też ze względów czysto towarzyskich.
Zresztą znane są liczne pochówki kotów wraz z legionistami. Te koty też były, jak wiemy, mumifikowane i tak dalej, więc to nie był taki czysto praktyczny związek z cyklu „koty do roboty”, tylko…
Ola: Legioniści byli kociarzami.
0:21:26 Żbiki, DNA mitochondrialne i dwie fale kotów
Piotr: Tak, legioniści byli kociarzami, dokładnie. Legionista kociarz to fajna wizja swoją drogą. No i teraz, co tu się wydarzyło?
Otóż te badania wcześniejsze, te datujące koty na bardzo dawny okres, te europejskie koty, podkreślam, opierały się na DNA mitochondrialnym, jak już powiedziałem, czyli DNA dziedziczonym po matce. I teraz wychodzi na to, że w dość dalekiej przeszłości europejskie dzikie żbiki krzyżowały się z samicami kotów nubijskich z Bliskiego Wschodu. I to przez jakiś czas następowało, później prawdopodobnie przestało i żbiki europejskie wróciły właściwie całkowicie, można powiedzieć, do tego fenotypu, do tego wyglądu żbikowego w Europie.
Natomiast w ich genach, w ich komórkach zachowało się to DNA pochodzące od kota. Czyli mieliśmy tu w Europie żbiki, które miały istotny udział mitochondrialnego DNA kotów z Bliskiego Wschodu. A ponieważ badano do tej pory głównie to mitochondrialne DNA, bo ono się lepiej zachowuje, w związku z tym uznano, że w Europie już od dawna, dawna mieliśmy koty.
Takie koty jak te nubijskie. Natomiast to najnowsze badanie, które, jak już powiedziałem, jest zrobione na 87 genomach, pokazuje, że najprawdopodobniej to, co braliśmy do tej pory za koty w Europie, to były po prostu żbiki. Właśnie te żbiki są, że tak powiem, nie zupełnie z nieprawego łoża, bo trudno to tak nazwać.
W każdym razie żbiki po skoku w bok, tak to mówimy, nubijskim. I to badanie pokazuje, przy czym ma ono ograniczenia, tak jak mówię, ale w tej chwili wygląda na to, że mieliśmy dwie kocie fale. I najpierw były to koty na Sardynii, które pojawiły się wcześniej niż na kontynencie.
One trafiły tam z Afryki Północnej. Albo je tam Fenicjanie, albo Kartagińczycy przywieźli. I to nie są te koty, które później rozprzestrzeniły się w Europie.
Owszem, one nadal sobie żyją na Sardynii. To jest zupełnie oddzielna kocia linia. Żyją tam dziko często.
I to są takie starsze koty. Natomiast te młodsze koty, które pojawiły się jakieś 200 lat później, czyli w okolicach I wieku naszej ery, trafiły z Afryki Północnej, ale to jest inna linia niż ta, która jest na Sardynii. I niewątpliwie miała związek właśnie i z handlem, i z podbojami rzymskimi.
I to były te koty, które rozprzestrzeniały się dzięki Rzymianom. Dzięki temu, że Rzymianie je zabierali. I rzeczywiście to już są koty koty.
Koty właściwe, nie żbiki. Zresztą w ogóle przez długi czas te zwierzaki, mimo że genetycznie są sobie bliskie i mogą się krzyżować, ze względów ekologiczno-populacyjnych się nie krzyżowały. Nie lubiły się, krótko rzecz ujmując, poza, tak jak mówię, tym skokiem w bok nubijskim.
Natomiast w tej chwili to się zmienia, dlatego że powstaje bardzo wiele hybryd żbiczo-kocich, ze względu na to, że ograniczyliśmy żbikom bardzo ich siedliska, w związku z czym one się zbliżają do kotów i, dosłownie i w przenośni, mamy w tej chwili bardzo dużo takich krzyżówek. Zresztą to jest problem, dlatego że znikają żbiki jako takie. Wiele z tych żbików przestaje być żbikami, staje się kotami czy hybrydami kocimi.
No i tu powstaje pytanie, jak sobie radzono w Europie, kiedy nie było tutaj kotów, z rozmaitymi szkodnikami. No trudno powiedzieć, może to były jakieś pułapki, nie wiem, może to były psy, no bo jest bardzo dużo ras psów, które były hodowane po to, żeby właśnie polować na gryzonie. Więc to jest temat do zbadania.
Oczywiście, jak już mówiłem parę razy, są tu ograniczenia, to znaczy mamy tutaj 70 starożytnych genomów i 17 współczesnych dzikich genomów, więc to nie jest bardzo duża próba. Trochę mało jest w tym wszystkim reprezentantów dzikich populacji z Afryki Północnej i z Bliskiego Wschodu. Więc tu jest sporo jeszcze do zrobienia, natomiast wygląda na to, że dzięki tym badaniom genetycznym złapaliśmy pewną pomyłkę, również genetyczną, która nam wcześniej wychodziła.
No i niewątpliwie jest to temat do dalszej eksploatacji, eksploracji. Eksploracji. Tak, dziękuję.
Kocie tematy, mam wrażenie, wypływają coraz bardziej, bo psie tematy są cały czas badane, bo psy w ogóle są bardzo wdzięczne. Natomiast koty są trochę trudniejszym tematem, właśnie ze względu między innymi na to, że są mniej w sumie związane z ludźmi. Czasem trudno odróżnić te dzikie od tych niedzikich i tak dalej.
No więc podsumowując, wygląda na to, że te koty, które tu nam się snują po okolicy, to są koty wojowników, a nie koty rolników. Więc jeżeli ktoś ma tam jakiegoś swojego mruczka czy innego fifasia pod ręką, no to niech go teraz z szacunkiem wyczochra, o ile oczywiście ten wojownik będzie sobie życzył, bo wiadomo, jak to z tym bywa. I niech doceni, że to są koty, które tutaj naprawdę, naprawdę walczyły.
No akurat szczerze, do Polski rzymskie podboje nie doszły, ale koty, jak widać, poradziły sobie. Ten ostatni odcinek, przybywając bez legionistów, dały radę. Szanujemy, podziwiamy.
0:27:27 Okładki „Science” i „Nature”
Ola: A ja w międzyczasie, kiedy tutaj Piotrek tak opowiadał o kotach, sprawdziłam, z którego listopada był ten numer „Science”, o którym wspominałam.
Piotr: No słucham.
Ola: Z 13 listopada. Twoje jest nowsze.
Natomiast tak, na okładce tego mojego numeru „Science” jest taki gad morski sprzed 250 milionów lat.
Piotr: Odsyłamy do odcinka o gadach morskich.
Ola: Absolutnie. Natomiast zupełnie przypadkiem zabłądziłam również do numeru pisma „Nature” z 13 listopada. I tu mamy coś absolutnie przedziwnego.
Aż sprawdziłam. To jest [? niepewne: polistodon]. Mianowicie z epoki jurajskiej pochodzący od ssaków, czyli bardzo, bardzo jakiś taki stary przodek ssaków, który wygląda jak bóbr, chociaż trudno mi powiedzieć, jaki ma ogon, bo na tych ilustracjach nie widać.
Bóbr, ale mający róg na nosie.
Piotr: A nie, to spoko. Bóbr z rogiem na nosie to jest właściwie…
Ola: Bobrorożec.
Piotr: A wczoraj takiego widziałem.
Ola: Ale to trzeba było może nie zażywać tych substancji.
Piotr: Rzeczywiście, przesadziłem trochę.
0:28:42 Zakończenie i słowo na dziś
Ola: Dziękujemy.
Piotr: Dziękujemy, kończymy to.
Ola: Za to, że wysłuchaliście naszego podcastu. Nasze pieski nam przed chwilą wjechały z ostrym szczekaniem. Mam nadzieję, że…
Piotr: Trzeba będzie tym razem wyciąć, bo by was ogłuszyło.
Ola: By was ogłuszyło i niestety wyleciał mój komentarz. Uważam go za niezwykle cenny. Mianowicie, że psy dużo głośniej szczekają niż koty.
Piotr: Dziękujemy, Olu. To jest ten moment, kiedy się tutaj pojawiają oklaski.
Ola: Słuchajcie, udostępniajcie nasz podcast. Mówcie o nim znajomym, przyjaciołom. No i jeżeli macie taką wolę, jeżeli cenicie to, co robimy, no to może wesprzyjcie nas w serwisie Patronite. Można tam nas wesprzeć finansowo, regularnie.
Piotr: Albo postawić nam kawę. Nam, naszym psom. Nasze psy nie piją kawy, ale wasze psy jedzą za to różne fizjologiczne rzeczy.
Ola: I na smaczki też można przeznaczyć swoją wpłatę.
Piotr: Tak jest. Pozdrawiamy i psiarzy, i kociarzy. Jest, jak rzadko, taka zgodność pewna.
Nie, nie zrobimy odcinka o tym, czy lepszy jest majonez kielecki, czy Winiary. W tym kontekście nie pozdrawiamy redaktora [? niepewne: Makselona], który ma błędne mniemanie w tej kwestii. I to tyle na dziś.
Ola: A, nie, jeszcze polecajka. Ja uważam, że jak najbardziej na polecajkę nadają się psie sucharki.
Piotr: Absolutnie.
Ola: I to są wydania książkowe. Nikt nam nie płaci. Nie mamy współpracy.
Piotr: Ale bardzo szanujemy i podziwiamy.
Ola: Polecamy ze szczerego serca. Oraz jest również słowo na dziś.
Piotr: A, i tym słowem na dziś jest…
Ola: Pudelek.
Piotr: Dzięki. Cześć.
Źródła
* https://www.science.org/doi/10.1126/science.adt0995
* https://academia.pan.pl/skad-wziely-sie-rasy-psow-sa-starsze-niz-dotad-sadzono/
* https://en.wikipedia.org/wiki/Domestication_of_the_dog
* https://www.science.org/doi/10.1126/science.adt2642
* https://wyborcza.pl/7,75400,32429085,koty-domowe-zawdzieczamy-rzymianom-a-nie-pierwszym-rolnikom.html
