Podcast Crazy Nauka · odc. 175
Czy zakładanie nogi na nogę jest niezdrowe i jak wymiotują żyrafy?
Posłuchaj też na:
Czy zakładanie nogi na nogę jest niezdrowe? Jak i po co kameleony zmieniają kolory? Czy i w jaki sposób żyrafy wymiotują? To ostatni odcinek tegorocznego wakacyjnego cyklu, w którym odpowiadamy – z pomocą nauki i badań – na Wasze pytania. Zapraszamy do nowego odcinka Podcastu Crazy Nauki!
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
Data publikacji: 2026-08-25
Długość: 0:58:55
0:00:00 Wstęp
Ola: Czy zakładanie nogi na nogę jest niezdrowe?
Piotr: Jak i po co kameleony zmieniają kolory?
Ola: Czy i w jaki sposób żyrafy wymiotują? Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski.
Piotr: Witamy w podcaście Crazy Nauka. Kończymy nasz wakacyjny cykl, w którym odpowiadamy na wasze i nie tylko pochodzące od was pytania. Albo staramy się odpowiedzieć, o ile umiemy.
I tu jest jeszcze jedna informacja. Nie na wszystkie z tych pytań, które przysłaliście, mogliśmy odpowiedzieć z różnych względów. Na przykład niektóre z nich właściwie wymagałyby udzielania porad medycznych, czego oczywiście nie możemy zrobić.
W związku z tym postaramy się tym osobom, które do nas napisały, a którym nie daliśmy rady odpowiedzieć, po prostu odpisać krótko mailowo, jeżeli nie z samym wyjaśnieniem, to przynajmniej z informacją, co i jak.
Ola: A dziś będziemy opowiadać wam o kameleonach, o żyrafach i o zakładaniu nogi na nogę, co już zapewne usłyszeliście na wstępie. No i ważna bardzo sprawa. Leżymy tutaj rejtanem i bardzo was przepraszamy za to, że w ubiegłym tygodniu się nie pojawiliśmy.
Byliśmy przez chwilę na wakacjach i oczywiście jak zwykle myśleliśmy, że zdążymy nagrać podcast po powrocie. Nie wiem, dlaczego tak myśleliśmy, bo mieliśmy nadzieję i pewny optymizm. Co prawda we wtorek wieczorem mieliśmy i wrócić, i nagrać, ale jakoś tak myśleliśmy, że nam się uda.
Piotr: Myśleliśmy, że w środę nam się też uda. No bywa, koniec tłumaczenia, pędzimy do przodu. Przypominam oczywiście o naszych podcastach, które robimy z Polskim Radiem.
Ola: Jeśli chodzi o te nasze podcasty, to robimy Laboratorium Zbrodni, czyli naszą true crime'ową serię, i w najnowszym odcinku opowiadamy o dwóch wersjach zabójstwa dokonanego przez Oskara Pistoriusa, czyli tego słynnego sprintera, który biegał na protezach.
Piotr: W Sekcji Teorii Spiskowych rozmawiamy z naszym gościem o rozmaitych teoriach spiskowych, które tworzone były przez różnych ludzi i różne firmy wokół zmian klimatu.
Ola: Ale zanim ruszymy dalej, to koniecznie musimy wam przypomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Otóż o tym, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Piotr: I tych nieliczących się również.
0:02:40 Noga na nogę: skąd przekonanie o szkodliwości i co z ciśnieniem
Ola: Zacznijmy od zakładania nogi na nogę. Myślę, że większość z was słyszała chociaż raz o tym, że to zakładanie nogi na nogę jest po prostu niezdrowe, że możesz mieć żylaki, że to szkodzi jakoś nogom, że to szkodzi postawie, że będziesz mieć krzywy kręgosłup.
Piotr: Że wzrok sobie zepsujesz.
Ola: Nie, to akurat inny mit. No właśnie i tutaj się wydało, że to jest mit, że to jest przesąd.
Piotr: Spoiler, spoiler.
Ola: No i teraz może sprawdźcie, jak zakładacie nogę na nogę, tak spontanicznie, na szybko, bez myślenia. Załóżcie nogę na nogę.
Piotr: Już teraz to trochę jak „nie myśl o słoniu" wyszło.
Ola: Nie myśl o słoniu, ale która noga wędruje na którą? No to uwaga, dwa razy częściej wędruje prawa na lewą. Tak jest według badań.
Piotr: Czy to jest dominująca prawa? Wiemy coś o tym?
Ola: Tak, że to jest ta strona, która dominuje, i ona sobie zawsze wędruje na wierzch, ale to nie znaczy, że sobie nie zmieniamy tego regularnie, bo rzeczywiście tak jest, że jak nam przestaje być wygodnie w tej pozycji na lewo, to zmieniamy sobie na prawo i tak dalej. A skąd to przekonanie, że zakładanie nogi na nogę jest niezdrowe? No cóż, to jest taki zdrowotny truizm, którego nikt nie weryfikuje, bo tak zawsze mówiono, starsi mówili, w dzieciństwie nam wymawiano.
Z naszego punktu widzenia można powiedzieć, że jest to taki efekt szkoły pruskiej, czyli nie garb się, siedź prosto, nie trzymaj łokci na stole, nie zakładaj nogi na nogę, bo to jest taka postawa, która świadczy o niedbalstwie, o takim niepotrzebnym luzie, a przecież my się luzować nie powinniśmy, bo jesteśmy narodem zdyscyplinowanym i powinniśmy też tak wyglądać. Natomiast uwaga, to nie jest tylko nasz lokalny problem. Otóż w Sydney, czyli w Australii, również prowadzono badania pod tym kątem i tam się okazało, że dokładnie jest tak samo, czyli że takie siedzenie prosto, bez zakładania nogi na nogę, to jest przez pokolenia oznaka dyscypliny i dobrego wychowania.
Czyli tam z kolei też wpływy anglikańskie, z tego, co protestanckie. Porządek ma być. No i coś, co było dobrym obyczajem, jakąś tradycją, zamienia się w naszej świadomości w coś na kształt faktu medycznego.
Nikt tego nie próbuje udowodnić, a tak funkcjonuje w świadomości.
Piotr: Dużo takich jest. Ja całkiem niedawno uświadomiłem kilku osobom, że szpinak wcale nie ma więcej żelaza. Jesteśmy, przypominam, w latach 20. wieku XXI, a to się ciągnie już od ponad 100 lat i nadal wiele osób tak uważa.
Jedna osoba powiedziała, że zmarnowała sobie życie, jedząc szpinak i myśląc, że to czemuś służy.
Ola: Ale szpinak jest smaczny.
Piotr: Co innego, jak jesz szpinak, bo jest smaczny, a co innego, jak nie lubisz szpinaku, bo ci ktoś go zdołał obrzydzić i przemagasz się, bo to tak jest zdrowe.
Ola: Ktoś jest w stanie tak robić, to sam jest sobie winien. To tak jak ja bym jadła jarmuż i po iluś latach zrozumiała, że to było [? niepewne: wiesz czego] ważne.
Piotr: A jeżeli byś uważała, że on jest szalenie zdrowy i ocali cię przed czymś tam?
Ola: Nawet to by mnie do jarmużu nie przekonało. Wszyscy wielbiciele jarmużu, niestety, możecie mnie biczować. Spójrzmy więc na poszczególne elementy tego mitu.
Czyli na przykład na to, że zakładanie nogi na nogę może powodować wzrost ciśnienia. I uwaga, jest w tym ziarno prawdy, bo faktycznie, kiedy się zakłada nogę na nogę, to to ciśnienie faktycznie rośnie.
Piotr: Ciśnienie w nodze, nie w całym człowieku.
Ola: No więc uwaga, w całym człowieku. Rośnie, ale na chwilę, na krótko, ponieważ po trzech minutach od zdjęcia tej nogi jednej z drugiej ono wraca do normy. I teraz jak ten mechanizm wygląda?
W bardzo dużym uproszczeniu, w momencie kiedy jedna noga trafia na drugą, no wyobraźmy sobie węża ogrodowego. Ta noga, którą zakładamy na drugą nogę, jest takim wężem ogrodowym i w którymś momencie ten wąż ogrodowy zostaje ściśnięty. A więc część krwi zostaje na dole, ale część zostaje przepompowana, przepchnięta ku górze.
Łącznie z tym, że mięśnie się napinają i one też powodują przepchnięcie tej krwi ku górze w stronę serca. I to serce zaczyna mieć więcej krwi do przepompowania. I rzeczywiście to tak działa, że w pewnych określonych sytuacjach to ciśnienie krwi może się podnieść.
Wyniki badań pokazują, że ten wzrost ciśnienia jest praktycznie zaniedbywalny. Natomiast jest to już widoczne i znaczące u osób, które są leczone na nadciśnienie. Dla nich to nie jest bez znaczenia.
I podczas gdy przy samej chorobie takie mikroskoki nie mają wyraźnego znaczenia, to już przy pomiarze ciśnienia, przy samej czynności pomiaru to znaczenie jest…
Piotr: Czyli nie mierzmy ciśnienia w tej pozycji.
Ola: Tak. Nie zakładajmy nogi na nogę, nie krzyżujmy nóg, kiedy mierzymy ciśnienie. Stawiamy obie stopy na podłodze.
Piotr: To chyba jest nawet w instrukcji.
Ola: Jest. Owszem, bo były badania robione i to jest powszechne wskazanie, żeby trzymać obie stopy płasko na podłodze i żeby siedzieć w pozycji wyprostowanej.
Piotr: Tak, przyzwoicie siedzieć.
Ola: Właśnie. Szkoła pruska miała rację. Naturalnie.
Piotr: Oczywiście, jak zawsze.
0:09:02 Drętwienie nóg, upadająca stopa, żylaki i zużywanie stawów
Ola: Kolejna rzecz. Drętwienie nóg. Zdarza się, że kiedy sobie tak siedzimy z nogą na nogę, to nam te nogi zaczną drętwieć.
Piotr: Tak. To całkiem realne. Trzeba dłużej posiedzieć.
Ola: Ale kiedy tak dłużej posiedzimy, jak ta noga zaczyna drętwieć, to wówczas się poruszymy i co się dzieje?
Piotr: Po chwili przestaje. Krążenie wraca. Tak samo jak siedzimy w jakiejś dziwnej pozycji, gdzie mamy jakieś naczynie krwionośne odcięte.
To po chwili wraca. Zależy, jak długo siedzimy.
Ola: To jest to całe straszne zagrożenie. Chodzi o nerw strzałkowy, który odpowiada za czucie w podudziu i w stopie.
Kiedy jest uciskany, to pojawia się mrowienie. Wówczas należy zmienić pozycję. I to jest ten sygnał.
Piotr: To dość wyraźny jest sygnał, bo już naprawdę trudno wytrzymać w takiej pozycji. Organizm jest przygotowany na tę straszną sytuację.
Ola: To prawda. Natomiast wiele osób, które są przekonane o tym, że ta pozycja noga na nogę szkodzi, powtarza takie przekonanie, że takie schorzenie, które się nazywa upadającą stopą, to jest porażenie nerwu, przy którym nie da się unieść w przód stopy, jest również wywoływane zakładaniem nogi na nogę. To schorzenie istnieje naprawdę.
No ale cóż, ono nie jest wywoływane zakładaniem nogi na nogę. Nawet to zakładanie nogi na nogę nie jest jednym z czynników, które wzmagają ten stan. Tylko na przykład wśród tych czynników szkodzących takim osobom, które na to cierpią, jest siedzenie w siadzie skrzyżnym.
Na podłodze, czyli po turecku. Czyli w ogóle rzecz niezwiązana z tym, o czym my tutaj mówimy. To są takie odległe skojarzenia i ktoś siedzi, łączy kropki, głowi się i się okazuje, że to wszystko, jak tak siedzisz niedbale, to na pewno coś ci się złego stanie.
Piotr: No, porządek musi być na świecie, jak jest sprawiedliwość.
Ola: No tak, oczywiście. Ten dyskomfort, o którym mówiliśmy, że jak zaczyna mrowić, zaczyna boleć, to my się ruszamy. To jest sygnał od organizmu, że trzeba coś zrobić.
Piotr: Dość wyraźnie.
Ola: I wtedy zmieniamy pozycję i przestaje boleć. I to oznacza, że jest lepiej. I to jest jakby ten moment, kiedy wiadomo, że nic nam się złego nie dzieje.
Co oczywiście nie można odnieść do całego naszego zdrowia, ale w tym wypadku sygnał jest wyraźny. Sygnał jest bardzo wyraźny.
Piotr: I trudny do pomylenia z czymkolwiek.
Ola: Przejdźmy jeszcze przez żylaki.
Piotr: A to akurat masz rację, bo to jest moim zdaniem jeden z najczęstszych. Ja myślę, że gdybym nie poznał tych wszystkich straszliwych zagrożeń, to tak z biegu, jakbyś mnie zapytała o zagrożenie, to bym powiedział, że żylaki są największym problemem. Zresztą ostatnio też zetknąłem się z taką tezą.
Jest to na pewno rozpowszechnione przekonanie.
Ola: Na początku należy spojrzeć na to, jak w ogóle powstają żylaki. Chodzi o to, że zastawki w żyłach przestają się domykać, a krew się cofa pod wpływem grawitacji i rozpycha ścianę żył. Te żyły się zniekształcają, tworzą się zakrzepy, dzieją się rzeczy złe.
Jeśli chodzi o czynniki ryzyka, czyli powody, dla których te żylaki się tworzą, to z biegiem czasu, czyli pod wpływem wieku. Są to czynniki genetyczne, czyli rodzinne. W ciąży się potrafią pojawiać, pod wpływem otyłości.
No i ważna bardzo sprawa, pod wpływem wielogodzinnego stania. Często to stanie ma miejsce w pracy. Stoi ktoś za ladą i nie rusza się.
Ważne: nie rusza się, nie chodzi, mało przestępuje z nogi na nogę.
Piotr: To jest ten mechanizm. Chodzenie, poruszanie się powoduje przepompowywanie tej krwi, niezaleganie. To samo mamy w samolocie.
Bardzo wyraźnie się zaleca, żeby przy dłuższych lotach cokolwiek robić. Nawet jeżeli siedzimy pośrodku straszliwych rzędów i nie możemy się ruszyć, to przynajmniej jest tam napinanie łydek, są te ćwiczenia, które powodują, że problem nie jest tak poważny, a potrafi być bardzo poważny, bo przecież taka zakrzepica samolotowa może nawet skutkować śmiercią. Oczywiście nie chcę nikogo straszyć teraz w ten sposób, ale są takie przypadki znane.
Ola: Otóż to, zmiana pozycji tu jest absolutnie kluczowa, żeby rozruszać te nogi, żeby wywołać pracę tej pompy. Chociażby w tym samolocie, jak już nawet nie da się całkowicie rozprostować, to żeby spróbować rozprostować nogi, nawet w jakiś sposób [? niepewne: stanąć pozytywnie].
Piotr: Pozdrawiamy Wizzera i Ryanera.
Ola: Jeżeli ludzie tuż po dotknięciu samolotu, płyty lotniska już wstają i stoją w takiej pozycji zgarbionej, ale mają już nogi wyprostowane, to rozumiem, że ta pozycja jest przećwiczona przez wiele osób, w związku z czym potrafią ludzie tak stać i mają wówczas wyprostowane nogi, więc spoko, uważam, że da się.
Piotr: Nawet jak się nie da, to się da, bo są na to ćwiczenia. Jeżeli ktoś lata często samolotem na dłuższych trasach, a jeszcze lata samolotem tanim, czyli niewygodnym, to niech sobie znajdzie takie ćwiczenia, bo to jest ważne.
Ola: Jeśli chodzi o siedzenie z nogą na nogę, to nie. Akurat siedzenie takich problemów nie wywołuje, stanie owszem. Ale jak pamiętamy, siedzenie zbyt długo w tej samej pozycji powoduje, że nam zaczynają kończyny drętwieć, w związku z czym musimy się ruszyć, a ruszenie się powoduje ruszenie pompy.
W związku z czym jest to taka sytuacja, która oczywiście nie bezwarunkowo, bo osoby, które mają problemy już z zakrzepicą, naturalnie są bardziej narażone w takich sytuacjach na problemy. Natomiast mówimy tu o osobach, które takich problemów standardowo nie mają i nie powinny się obawiać, że się ich nabawią właśnie wskutek siedzenia z nogą na nogę. Jeszcze słówko o zużywaniu się bioder i kolan wskutek siedzenia z nogą na nogę.
Jeśli chodzi o to, czy one się rzeczywiście zużywają, to spójrzmy na to, co robimy, wchodząc po schodach, robiąc przysiady, nosząc zakupy, wstając z krzesła. To jest prawdziwe zużywanie się bioder i kolan, a zakładanie nogi na nogę to nawet nie jest jak splunięcie.
Piotr: To nie znaczy, że nie należy wchodzić po schodach i wstawać z krzesła.
Ola: Absolutnie to nie znaczy.
Piotr: Ostatnio były jakieś badania, że wchodzenie po schodach po jedzeniu ma bardzo dobry wpływ na zdrowie, ale jeszcze o tym pogadamy.
Ola: W ogóle chodzenie po schodach ma bardzo dobry wpływ na zdrowie, jeżeli oczywiście ktoś jest w stanie po tych schodach chodzić. Jest bardzo wiele badań mówiących o tym, że w ogóle zmiany pozycji, nie siedzenie długo, to jest klucz do tego, żebyśmy nie mieli problemów z postawą. Czyli te wszystkie zegarki nieszczęsne, które się awanturują, że za długo siedzimy i które nam pokazują: wstań, rusz się, zrób kilkanaście kroków, to nie jest tylko głupota i trzeba je uciszać natychmiast, bo mamy jeszcze robotę w biurze do zrobienia.
Piotr: Jeszcze tylko skończę. Ale wiem, że patrzysz oczyma duszy na mnie. Ja tego nie powiedziałem.
0:17:32 Badanie z Korei i wnioski: liczy się zmiana pozycji
Ola: W każdym razie one naprawdę mądre rzeczy mówią. Nawet jeżeli nie chcemy tego słyszeć, to generalnie najgorszym, co może być, jest ta sama pozycja przez zbyt długi czas. Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą tu należy wspomnieć przy tej pozycji noga na nogę.
Jeśli chodzi o wpływ na kręgosłup. Było takie jedno badanie, na małej grupie zrobione.
Piotr: Czyli to myszy.
Ola: In vitro. Nie in vitro, i właśnie na ludziach. To badanie prowadzone było w 2016 roku w Korei Południowej.
Wzięło w nim udział 30 studentów zdrowych, którym kazano przez 20 minut siedzieć z prawą nogą założoną na lewe kolano [? niepewne: kolaną]. I przed tym badaniem, i po nim zrobiono im skan 3D kręgosłupa. To było takie badanie skanerem optycznym.
I okazało się, że po takim siedzeniu 20-minutowym z nogą na nogę, tu po prawej stronie skrócił się tym ludziom blisko 12 milimetrów. A miednica się skręciła o około 2,5 stopnia. No i tu nagle zonk.
No bo jak to? To przecież jest wada postawy. Co się dzieje?
Robi się groźnie. No i co więcej? Autorzy badania napisali w takiej dyskusji ogólnej, że to może sugerować, że krzyżowanie nóg może powodować skoliozę i deformację kręgosłupa.
Tylko że zmierzyli 30 osób po 20 minutach. I to były takie pomiary robione jednorazowo. Nie sprawdzili, jak szybko cofa się ta zmiana po tym, jak wstaną i pochodzą chwilę.
Nie sprawdzili, jak zmienia się ta sytuacja po minutach, godzinach czy po latach. Co prawda sami się przyznawali do tego, że te ich badania mają ograniczoną metodologię, również ograniczoną liczność tej grupy. No bo 30 osób, umówmy się, to jest naprawdę bardzo mało.
To jest trochę tak, jakby ktoś wywnioskował z tego, że w momencie kiedy marszczy czoło, to jest zagrożone głębokimi zmarszczkami. No tak, no owszem. Kiedyś mu się może zaczną zmarszczki robić, ale może niekoniecznie nawet w jednym miejscu, co w drugim.
W każdym razie, taka sytuacja, że tego typu wyniki badań pewnie napędzają różne strachy. Też trzeba umieć czytać takie badania, to znaczy nie ulegać temu, że jakiś jeden z drugim naukowiec coś ogłosił i stwierdził, że tutaj coś wywoła skoliozę, bo 30 osób siedziało przez 20 minut z nogą na nogę i kilkanaście sekund później mieli skręconą miednicę. W każdym razie trzeba z takimi rzeczami uważać.
Tym niemniej w chwili obecnej nauka nie ma twardych dowodów za tym, żeby uznać pozycję z nogą na nogę za szkodliwą. Zresztą w ogóle przeprowadzono taką ankietę wśród fizjoterapeutów, znów w Sydney. Sydney dzisiaj jest często przywoływane.
W kwietniu 2026 roku tam naukowcy doszli do wniosku w jednej z prac, że nie ma dowodów, że jakakolwiek codzienna pozycja siedząca z całą pewnością może zaszkodzić człowiekowi, a właśnie w tymże badaniu poproszono innych fizjoterapeutów z różnych krajów, żeby wskazali taką najlepszą według nich pozycję siedzącą i te odpowiedzi były tak całkowicie odmienne, różne, że nie byli w stanie wytypować tej jednej właściwej.
Warto spojrzeć na różne kultury. Jak siedzą na Dalekim Wschodzie, jak siedzą w Europie, jak siedzą w Afryce, jak siedzą w krajach Bliskiego Wschodu. To są tak różne sprawy.
Piotr: Części tych pozycji my w ogóle nie jesteśmy w stanie utrzymać, typu to siedzenie, takie kucanie z pełnymi stopami na ziemi. Bardzo wygodna pozycja dla wielu, a dla innych w ogóle nie do utrzymania.
Ola: No tak, albo siedzenie sobie tak, jak się w Japonii siedzi czy w Korei.
Piotr: Czy na podkulonych nogach, czy na skrzyżowanych nogach. Różne są rozmaite.
Ola: My kompletnie nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni i cierpimy w takich pozycjach. To jeden wniosek po tym całym dłuższym wywodzie. Generalnie tutaj kluczem do tego wszystkiego są zmiany pozycji.
Naszym wrogiem jest bezruch, a nie to, że sobie na jakiś czas założymy nogę na nogę czy nawet nogę na ucho.
Piotr: Nogę na ucho? Jak utrzymasz? Zastanawiam się, jak długo można by wytrzymać.
Ola: W każdym razie, gdyby z nogą na uchu wytrzymać na przykład dłużej niż godzinę, to też byłaby to niezdrowa pozycja, bo pewnie też coś by nam uszkadzała. Jeszcze jedna rzecz. Były też badania pokazujące, że po wszczepieniu endoprotezy biodra lekarze nie zalecają twardo pacjentom, żeby nie zakładali nogi na nogę.
I to jest również najlepszym dowodem na to, że ta pozycja z nogą na nogę nie jest tak bezwzględnie szkodliwa. Gdyby była, to w tej sytuacji to byłoby zdecydowane przeciwwskazanie.
Piotr: Ciekawe i zaskakujące, ale to jest z tego samego cyklu, co już dawno temu mówiliśmy o siedzeniu blisko telewizora i o tej opowieści, że sobie wzrok zepsujesz, albo o czytaniu po ciemku, że sobie wzrok zepsujesz. Trzeba dopisać do tej grupy naszych opowieści.
Ola: Tak, ja już sobie zepsułam.
Piotr: Tak, właśnie od oglądania z bliska telewizora i czytania. Słuchajcie, bardzo wam dziękujemy za to, że jesteście tu z nami, że nas słuchacie, że oceniacie nasze podcasty, że komentujecie. Bardzo dziękujemy za miłe maile, bo ostatnio trochę takich było.
To jest super, super fajne. Warto nasz podcast zasubskrybować. Dzięki temu nie tylko wam odcinki nie umkną, ale też nasz podcast będzie się lepiej rozchodził.
To zawsze dla nas miłe.
Ola: A jeżeli chcecie zrobić coś więcej, to zajrzyjcie na nasz profil na Patronite albo postawcie nam kawę na BuyCoffeeToo. To oczywiście ogromnie nas cieszy. Każde wsparcie to jest dla nas wielka sprawa i oczywiście za każde wsparcie bardzo wam dziękujemy.
Tak jest.
0:25:21 Kameleony: mit o tle, fizyka barw i badania nad mechanizmem
Piotr: A teraz bardzo zastanawiający temat i byłem bardzo zaskoczony właściwie, jak go przygotowałem. Jak i dlaczego kameleony zmieniają kolory? To pytanie pochodzi od Klary.
Dzięki, Klara, pozdrawiamy bardzo mocno. Przede wszystkim ja mam wrażenie, że wokół kameleonów powstała cała taka kameleonowa mitologia wynikająca chyba z jakichś filmów dla dzieci albo książeczek, albo jakiejś takiej niezdrowej fascynacji tymi kameleonami. Bo faktycznie zapytać już nawet nie tylko kilkulatka, ale całkiem dorosłych ludzi, to podejrzewam, że większość osób byłaby przekonana, że kameleon w jakimś stopniu, jak się go postawi na jakimś kolorze, na jakimś tle, to przybiera kolor czy wręcz wzór tego tła.
A nie? No właśnie nie, albo jeżeli, to w bardzo małym stopniu. To znaczy, jeżeli postawimy go na żółtym kocu, to będzie żółty.
Ola: A nie będzie?
Piotr: A jak go postawimy na szachownicy, to będzie szachownicowy.
Ola: A jak go postawimy z wieżą pośrodku?
Piotr: Z wieżą pośrodku, tak. A jak go postawimy na takiej wykładzinie, jak jest w [? niepewne: leśnieniu], to będzie na takiej wykładzinowej, jak w [? niepewne: leśnieniu]. On nie kopiuje ani koloru tła, ani wzoru itd.
Co więcej, okazuje się, że wcale te jego zmiany koloru nie służą kamuflażowi. Ale jak to? Jeżeli służą, to w bardzo nieoczywisty sposób, o czym będzie za chwilę.
I co więcej, nawet nie wiedziano, w jaki sposób te kolory się zmieniają, bo to też jest właściwie wiedza, którą posiadamy od mniej więcej 10 lat. Czyli jak na opowieści o kameleonach, które się słyszało od dzieciństwa, to całkiem niedawno. I tu króciusieńkie wprowadzenie, jeśli chodzi o kolory w ogóle, bo kolory w przyrodzie mają dwa pochodzenia, że tak powiem.
Jedno pochodzenie to są, można powiedzieć, pigmenty, jakieś takie barwniki. I jak marchewka jest pomarańczowa, to dlatego, że ma karoten. Karoten po prostu działa w ten sposób, że pochłania inne długości światła, a pomarańczowy odbija.
Chlorofil odbija zielony itd. Czyli mamy takie jednolite, kolorystyczne barwniki. One oczywiście mogą się nakładać, uzupełniać itd.
Natomiast drugi sposób uzyskiwania kolorów w naturze to jest coś, co wynika z takiej czystej fizyki na poziomie długości fal. Bo to działa w ten sposób, że jeżeli mamy jakąś strukturę, która jest przezroczysta, ale jest bardzo niewielka, czyli ma rozmiar zbliżony do długości fali światła, czyli rzędu kilkuset nanometrów, to fale światła, które się w jakimś stopniu zawsze na tym załamują, odbijają, zaczynają ze sobą interferować. Czyli wchodzą w taką współzależność same ze sobą, że się gdzieś wzmacniają, gdzieś osłabiają itd.
Ten drugi sposób jest zaskakująco popularny i w bardzo wielu, często nieoczywistych miejscach występuje. Bo to też może na różne sposoby działać. Najbardziej oczywistym i prostym sposobem jest bańka mydlana.
Oczywiście tam to nie jest celowe uzyskiwanie kolorów, ale to, że przecież bańka mydlana jest kompletnie przezroczysta, a jednocześnie mamy te tęczowe barwy na niej, albo jak krople jakiejś benzyny na kałuży, nie róbcie tego, spuścimy, to tam będą również takie tęczowe przebarwienia. I to wynika z tego, że powstaje bardzo cieniutka warstwa, która powoduje zjawisko wzmacniania, osłabiania fal w różnych miejscach. W bardziej skomplikowanym układzie powstaje coś, co się nazywa kryształem fotonicznym, gdzie to już jest znacznie bardziej skomplikowana, powtarzalna struktura i tam zachodzi, już bez wchodzenia w bardzo dokładne detale, zjawisko właśnie takiego odbijania i wpływania na siebie tych fal światła.
I teraz na przykład takie skomplikowane systemy mają pawie. Pawie pióro technicznie rzecz biorąc nie ma żadnego koloru. To znaczy jest przezroczyste.
Wiem, że to nie jest bardzo oczywiste. Natomiast tam jest taka skomplikowana sieć pręcików, które powodują, że w różnych miejscach one mają różne zagęszczenie i na tym piórze powstają niezmienne w tym wypadku kolory, dlatego że one są, można powiedzieć, utrwalone w tym kształcie pióra. Też bardzo wiele motyli.
Właściwie chyba wszystkie kolory motyli, ich skrzydeł, chociaż to też trochę są tu pewne różnice. Motyle skrzydła są pokryte takimi łuskami, które same w sobie nie mają koloru, ale powodują powstawanie takich barw. Być może u niektórych motyli jest to barwnik pigmentowy.
Nie analizowałem tego bardzo starannie, ale u bardzo wielu rzeczywiście to są takie struktury, często kilkuwarstwowe, które dają taki kolor. Więc w przypadku kameleona to jest mieszanina dwóch systemów, bo kameleony zarówno… Ważna uwaga.
Nie wszystkie kameleony zmieniają kolory. Zazwyczaj zmieniają je samce, a samice i młode kameleony nie bardzo, i to tylko u niektórych gatunków się dzieje.
Ola: Samce zmieniają dlatego, żeby stroszyć piórka, oczywiście w cudzysłowie, a samice, bo nie muszą, a dzieci, bo nie umieją.
Piotr: Jakbyś tam była, jakbyś była kameleonem, masz nawet takie trochę oczy. Szkoda, że państwo tego nie widzą. Dziękuję.
W takim badaniu z 2015 roku, które było opublikowane w Nature Communications, badano akurat kameleona lamparciego, czyli jednego z tych, które mają ten system.
Ola: Jak on się ładnie nazywa po łacinie: Furcifer pardalis.
Piotr: Prawda? Bardzo ładny, ale i tak go nic nie przeskoczy. Lama glama jest absolutnie na topie, jak dla mnie.
Lama glama to jest lama. W każdym razie, co mają kameleony, te badane? One mają dwie warstwy skóry, w których znajdują się kryształy.
Kryształy guaniny. Tej samej guaniny, która jest jednym ze składników DNA. Tylko że ona jest tutaj w postaci krystalicznej.
Taka krystaliczna guanina ma tendencję do silnego załamywania światła. Wierzchnia warstwa, ta bliższa światu warstwa skóry, ma takie bardzo drobniutkie kryształy ułożone w regularną trójkątną sieć. I to ona właśnie u nich odpowiada za zmianę barwy.
Jest jeszcze dolna warstwa, gdzie również są kryształy, ale większe i nieregularnie ułożone. I ona z kolei służy czemuś innemu. Najprawdopodobniej służy odbijaniu podczerwieni.
To znaczy ogranicza nagrzewanie się czy też przegrzewanie się kameleona. Ale to jest dla nas mało istotne. Tę warstwę górną, tę od barwy, posiadają właśnie przede wszystkim dorosłe samce.
U samic i młodych jest ona zredukowana. Jest tam jakaś struktura, ale nie taka wyraźna. Co tu się w ogóle dzieje?
Dzieje się coś takiego, że jeżeli kameleon… Zaraz będę mówił, dlaczego kameleon zmienia barwę i w jakiej sytuacji, bo to jest oddzielna bajka, ale na razie jeszcze skupiając się na samej fizyce. Zmienia się odległość między kryształami w tej strukturze.
To jest mniej więcej około 30% zmiana. Jeżeli mamy mniejsze odstępy, to tam bardziej interferują fale krótkie. Powstaje nam niebieski kolor.
Jeżeli mamy rozprężoną, można powiedzieć, tę sieć, to raczej dominuje żółty, pomarańczowy, czerwony kolor.
Ola: Mówiłeś, że nie mógłby być w całości żółty, jak nasz koc na stole, na którym nagrywamy.
Piotr: Mógłby, ale nie z powodu koca, tylko z powodów zupełnie innych, o których za chwilę. Tam jeszcze, żeby było oczywiście trudniej, to nie jest tylko zjawisko właśnie powstające w wyniku tej interferencji fal, ale tam do tego dochodzą barwniki takie pigmentowe w skórze. Czyli np. jeżeli kameleon zyskuje zieleń, to jest to niebieski kolor pochodzący z tych struktur w skórze załamujących fale i do tego dochodzi żółty barwnik, który jest takim pigmentowym barwnikiem. Ja pamiętam, jak pacholeńciem będąc, próbowałem rysować, pewnie każdy miał takie doświadczenie, kredkami żółte słońce na niebieskim niebie i w cholerę zielone wychodziło. Nie wiem, czy miałaś takie doświadczenie?
Ola: Miałam, a potem specjalnie łączyłam kolory i sprawdzałam, co z tego wychodzi.
Piotr: No więc kameleony też specjalnie łączą kolory i właśnie łączą zieleń z tych irydoforów, dokładnie z żółtym barwnikiem i wychodzi im z tego niebieski itd. To jest ten mechanizm, który myśmy w 2015 roku dostali. Tam jest wiele elementów jeszcze, bo też jest ciemnienie, jaśnienie całej skóry.
Nie chcę wchodzić w miliony detali, ale chodzi mi o to, że to jest też podziw dla mechanizmów ewolucji, że w ogóle coś takiego daje się wykształcić ewolucyjnie.
Ola: Ja już od razu widzę tę scenę jak z Men in Black, że się otwiera w kameleonie w środku i tam siedzi taki mały obcy i ma taki pulpit dowodzenia i teraz tak, dajemy na 30 stopni, a tutaj zmniejszamy [? niepewne: kąt nawylenia], suwa tymi suwakami i wiesz, kameleony, teraz kolory nie maskujące, bo to wcale nie jest tak, jak oni myślą.
Piotr: A potem nagle kichnie jeden z tych suwaków, mu się przesuwa i kameleon robi się jakiś idiotycznie czerwony w kropki. No takie życie.
Ola: Tak, słuchają państwo audycji popularnonaukowej.
Piotr: Tak, przynajmniej postaram się, żeby taka była. Sprawdzano to na różne sposoby. Między innymi robiono coś takiego, że brano samce kameleonów i pobierano im naprawdę malusieńką, taką biopsję skóry.
Ola: Dobrze, dobrze. Zaznacz od razu, że nie robiono im krzywdy, bo wszyscy tutaj się kulimy.
Piotr: Na pewno kameleony nie chciały, żeby im to pobierać, ale jednocześnie nie było to nic, co im wywoływało jakieś trwałe uszkodzenia, tak to ujmę. Więc pobierano od kameleonów próbkę skóry, kiedy skóra miała jeden kolor, później odpowiednio pobudzano, o tym za chwilę, i pobierano tuż obok próbkę skóry i porównywano to pod mikroskopem i te zamrożone stany skóry. Widać było, że są te różnice w tej sieci kryształów.
Również badano same kawałki skóry, już takie większe, które były in vitro badane, i tu z kolei zmieniano osmotyczność roztworów, co powodowało zmianę struktury tej sieci. Rzeczywiście ta skóra również zmieniała kolor, więc to jest takie drugie potwierdzenie. Jeszcze w dodatku sobie matematycznie to policzono, biorąc pod uwagę rozmiar tych kryształów, ułożenie ich i zgadzało się, to znaczy to, co wychodziło matematycznie, zgadzało się z tymi kolorami, które kameleony prezentowały.
I teraz pytanie dość fundamentalne. Po co one to robią i kiedy one to robią?
Ola: No właśnie, bo to, że naukowcy sobie liczą, no to rozumiem, że jednak ten obcy z Men in Black nie siedzi jednak w tym kameleonie.
Piotr: Jeżeli siedzi, to zapłacił naukowcom, żeby o tym nie mówili. Myślę, że należy to w ten sposób ująć.
Ola: Wszyscy są kupieni. Absolutnie, wszyscy są kupieni.
Piotr: Ja dzisiaj śledzę komentarze pod jedną z naszych rolek poświęconej zmianie klimatu i tam absolutnie dominuje narracja, że wszyscy są kupieni.
Ola: Nie, no my jesteśmy kupieni.
Piotr: Nie, nie, naukowcy są kupieni. My to jesteśmy po prostu żałosnymi idiotami.
0:39:10 Po co kameleony zmieniają barwy: sygnały społeczne, pojedynki i kamuflaż
Ola: No dobrze, to powiedz, po co te kameleony to robią?
Piotr: Przede wszystkim jest to najprawdopodobniej system sygnalizacji społecznej. Można powiedzieć, że odpowiednik naszych min. O, uniosłaś brwi, no właśnie.
Jakbyś była kameleonem, to mogłabyś się zrobić na przykład fioletowa albo jakaś inna.
Ola: Kurczę, że nie jestem kameleonem.
Piotr: Jak do tego dojdziesz, to przejdziemy na wideopodcast. To będzie naprawdę, te zmiany kolorów, koniecznie musicie to zobaczyć.
Ola: Pracuję nad tym.
Piotr: Dziękujemy. Badano to na przykład w ten sposób, że aranżowano coś na kształt pojedynków samców. To znaczy nie pozwalano im się bić, ale brano, jak wiemy, samce kameleonów mają najmocniejszy ten mechanizm zmieniania barw.
Pozwalano im, czy tam stawiano je przed sobą, tak żeby się widziały, i obserwowano, co się dzieje.
Ola: I prężyły muskuły.
Piotr: No i zmieniały kolory, dokładnie. I obserwowano, że w takich sytuacjach społecznych, szczególnie kiedy samce ze sobą konkurują, kiedy dochodzi do pewnego konfliktu pomiędzy nimi, to ta zmiana kolorów jest najmocniejsza i najwyraźniejsza. Co zresztą, w jakimś stopniu, jak słusznie zauważyłaś, pokrywa się z tym, że samce tak, a samice i młode nie.
Więc to bardzo wyraźnie jedno z drugim pasowało.
Ola: Zobacz, jaką mam sieć krystaliczną, a twoja jest słaba w porównaniu z moją, a twoje [? niepewne: ksantopory].
Piotr: A w tym wszystkim oczywiście też podmieniano kolory tła, żeby zobaczyć, czy to miało jakiś wpływ. Nie miało. Czy to był żółty koc, szachownica, czy cokolwiek innego w tle?
Nie. To znaczy, nie odtwarzane były te wzory, tylko w takich sytuacjach dominowały właśnie te zjawiska społeczne.
Ola: Czyli można tutaj założyć, myślę, bezpiecznie, że naukowcy do tej pory odkryli, w jaki sposób kameleony rodzaju męskiego obrzucają się błotem, inwektywami.
Piotr: Tak, można tak powiedzieć. Co więcej, tam były jeszcze takie, to nie jest bardzo wyraźne, ale wychodziło na to na przykład, że dało się przewidzieć, to akurat w naturze obserwowano, co jest trochę inne badanie, ale że dawało się przewidzieć, który kameleon wygra. To znaczy, to jest badanie chyba, dobra, nieważne, nie będę w tej chwili szukał dokładnie, które, ale wychodziło na to, że te kameleony, u których na przykład mocniej widoczne były paski na brzegu albo chyba głowa bardziej jaśniała, te zazwyczaj wygrywały.
Więc to wyraźnie jest taki sygnał z cyklu: jestem najmocniejszy. Ten drugi co prawda uważa, że być może też jest najmocniejszy, ale można było przewidzieć.
Ola: Czyli to taka trochę walka psychologiczna.
Piotr: Tak, tak, tak, bo w ogóle sama walka kameleonów trwa bardzo krótko i zresztą nie przynosi im jakichś poważnych strat i uszkodzeń. Ten pojedynek trwa chyba kilkanaście sekund maksymalnie. Natomiast poprzedzony jest prężeniem [? niepewne: mózgu], czyli zmienianiem koloru, czy może prężeniem skóry, czy prężeniem siatki kryształów w skórze i zmienianiem kolorów.
Więc najpierw, rozumiesz, stoi dwóch facetów naprzeciwko siebie i zmienia kolory, a potem jest, wiesz, krótkie łupu-cupu i po sprawie.
Ola: Może ludzcy mężczyźni powinni brać przykład.
Piotr: Oni się robią czerwoni, wiesz, na przykład.
Ola: Ale jeszcze potem ta część walki powinna być bardziej [? niepewne: wzbocerowana].
Piotr: No tak, to jest trochę inny system zmieniania kolorów.
Ola: Chociaż moim zdaniem bardziej humanitarny.
Piotr: No tak, tak, można to tak ująć. Właśnie i to jest jeszcze też ciekawa sprawa, dlatego że to, co my widzimy, nie do końca odpowiada temu, co widzą inne kameleony.
Ola: Bo też one tym okiem mogą tak rzucić ze siebie.
Piotr: To swoją drogą, że mogą, tak powiem, zrobić dowolnego zeza [? niepewne: tylnoprzedniego]. Tu raczej chodzi o to, że receptory wokół kameleona, fotoreceptory są trochę inne, jak to zwykle, niż w naszym oku, tak jak i u psów i u wszystkich tam różnych zwierzaków. Jakby my mamy swój zakres widzenia barwnego, one mają jakieś inne.
I tu właśnie wychodziło to, że te samce, które rozjaśniały głowę, częściej wygrywały. Te, które rozjaśniały prążki po bokach, były śmielsze do ruszania do ataku. Ale to były rzeczy, które były obserwowalne dopiero w odpowiednim paśmie.
To znaczy wtedy, kiedy uwzględniliśmy to widzenie kameleonie. Jeszcze jest też wątek kamuflażowy. Mówiłem, że nie kamuflaż, ale trochę kamuflaż.
To jest ciekawa sprawa.
Ola: Jak ten kameleon okiem?
Piotr: Okazuje się, że kameleony owszem w jakimś stopniu zmieniały barwy pod wpływem zagrożeń. Tu prezentowano im ptaki, które im zagrażają, albo węże, które im zagrażają. To były modele węży.
Zrobili węża, który był odlewem z martwego węża. Potem go jakiś profesjonalista pomalował w wężowe kolory. Był super wężowy ten wąż.
Ola: Czyli zabrali kameleony na klasyczny horror. Tylko taki bardziej statyczny.
Piotr: Co się okazuje, że kameleony owszem zmieniały kolory, ale nie tak, żeby się dopasować do tła, że ten żółty koc. Tylko zupełnie co innego robiły. Uwzględniały to, jak dany gatunek przeciwnika widzi.
Żeby wyjaśnić i nie trzymać was w napięciu. [? niepewne: Ami], przestań proszę. Ostatnio ktoś nam pisał, że my przesadzamy z tymi psami i cały czas je tutaj promujemy i pompujemy, więc psy się same promują.
Jak to działa? To działa tak, że ptaki mają wzrok znacznie wrażliwszy na barwy. W związku z czym kameleony dopasowywały się na widok ptaka.
Te konkretne, badane, bo to nie wszystkie kameleony świata, tylko konkretny gatunek, dopasowywały się odcieniem, kolorem do tła. Więc tu rzeczywiście ten element kamuflażu się pojawia u tego gatunku. Natomiast w przypadku węży dopasowywały jasność, ponieważ węże mają, można powiedzieć, gorszy wzrok, a na pewno znacznie gorsze widzenie barwne.
I w przypadku węży lepiej sprawdza się strategia dopasowywania jasności do tła, tak żeby wąż tego nie zauważył. W związku z czym widać, że mamy tę zmianę bardzo inteligentnie dopasowaną. Tu też istotna sprawa.
Ola: Inteligentny projekt?
Piotr: Wypluj to słowo. Nie pozdrawiamy tej fundacji, która ośmiesza się inteligentnym projektem. W ogóle jej nie pozdrawiamy.
I ostatnia rzecz właściwie, że to nie jest tak, że kameleony zmieniają tę barwę tak, że hop-siup. Jak na pewno zobaczycie milion filmików rozmaitych, reklamowych, nie wiem, chyba była taka reklama [? niepewne: Farb kiedy], że idzie kameleon i tam się zmienia, mija różne rzeczy w tle i on się dopasowuje do tego. No nie, to znaczy po pierwsze się nie dopasowuje w ten sposób do tła, po drugie te zmiany barwy zachodzą stosunkowo wolno.
Ola: Ojej, to chcesz powiedzieć, że to, co pokazuje telewizja, to nie jest prawdą, że telewizja kłamie?
Piotr: Nie, telewizja nigdy nie kłamie. Wszystko, co zobaczycie w telewizji, to prawda, chyba że akurat nie. No więc ta zmiana zachodzi stosunkowo wolno, zależy od gatunku, oczywiście zależy od sytuacji, od wielu elementów, ale tak to w skrócie można podsumować, dziękujemy kameleonom i lecimy dalej.
0:47:28 Jak wymiotują żyrafy
Ola: A ja tutaj już kminiłam od dłuższego czasu, jak tak zgrabnie przejść do tej mojej części. Stwierdziłam: a na deser. Czyli w jakiś sposób żyrafy wymiotują.
Hola. Przepraszam.
Piotr: Pozdrawiam wszystkich jedzących obiady, kolacje, śniadania.
Ola: Ale oni widzieli, bo zapowiadaliśmy to na początku.
Piotr: Tak, ale nie mówiłaś, że wymiotują deserem.
Ola: Nie, nie mówię, że wymiotują deserem, tylko dla naszych słuchaczy na deser.
Piotr: Smacznego, wiesz co, przejdź już może do konkretów.
Ola: Dobrze, ja taki obrazek jeszcze chciałam, taki plastyczny, żeby wszyscy sobie wyobrazili, że mają szyję o długości dwóch metrów i że nagle muszą zwrócić ten deser, który właśnie zjedli. Nie, nie jest nieźle. I że żyrafa tak też ma, tylko że wiele razy dziennie i że wcale jej to nie przeszkadza.
I to już.
Piotr: Nie, nie. Deser żyrafowy.
Ola: Żyrafie się cofa ciągle. I to wcale nie są wymioty. Chcą państwo więcej usłyszeć?
Piotr: Tak, tak. Wszyscy. Wszyscy tutaj.
Dziękuję.
Ola: To jest naprawdę fascynujący temat. Szkoda, że państwo mnie nie widzą, jaka jestem rozentuzjazmowana. I sprawa wygląda następująco.
Otóż każda żyrafa, taka zwyczajna, przeciętna żyrafa i taka wyjątkowa również, potrafi, jak chce, jak nie chce to też, cofać sobie jedzenie z żołądka do pyska. I robi to wiele razy dziennie, niefrasobliwie, nie musi o tym myśleć, nie musi tego pragnąć, po prostu to robi. No ale tak wymiotować po ludzku, jak my sobie wymiotujemy czasami, to ona prawie nigdy nie wymiotuje.
A jeżeli już jej się to przydarzy, to może się to bardzo źle dla niej skończyć.
Piotr: Jak definiujesz wymiotowanie po ludzku w tym wszystkim?
Ola: Dobrze, to zacznijmy od wymiotowania po żyrafie. Przede wszystkim tutaj jest kwestia tego, jak wygląda układ pokarmowy takiej żyrafy. Otóż ona nie ma czterech żołądków, tak jak się czasami mówi, tylko jej żołądek ma cztery komory.
Żyrafa jest przeżuwaczem, tak jak krowa, owca.
Piotr: Czyli żyrafa to jest taka krowa z długą szyją?
Ola: Nie, to jest żyrafa, po prostu. I te cztery komory żołądka: dwie pierwsze służą do tego, żeby w nich odbywała się fermentacja. To są takie kadzie fermentacyjne, można powiedzieć.
To jest żwacz i czepiec, tak się ładnie nazywają. Zresztą pewnie te nazwy wam się obiły o uszy przy okazji wiedzy o krowach. I tam właśnie w tych kadziach fermentacyjnych bakterie pracują sobie intensywnie i rozkładają liście.
Potem są kolejne komory i dopiero ta czwarta komora to jest odpowiednik ludzkiego żołądka z kwasem żołądkowym. I to dopiero tam zachodzi takie trawienie jak u nas w żołądku. Więc mamy sytuację taką, że taka żyrafa sobie stoi, skubie sobie liście akacji gdzieś bardzo wysoko, gdzie ludzki wzrok nie sięga już.
Ona sobie je tam ledwo przeżuwa, od razu połyka, a potem kiedy już te liście trafią do pierwszej komory żołądka, no to ona sobie cofa te liście takie lekko sfermentowane, półstrawione do pyska. One są taką papką i wtedy przeżuwa je porządnie. No bo jak to?
No to takie [? niepewne: nieprzerzute]? Trawić? Trochę tak nielegalnie.
No i one tak sobie przeżuwają. Tak jak te krówki na polu sobie tak stoją i też przeżuwają. No jak taka żyrafa sobie stoi, przeżuwa od niechcenia, porusza szczęką.
Piotr: Mniej to widać, bo trzeba głowę zadrzeć.
Ola: Tak i ta kulka tego jej jedzenia pokonuje ten przełyk długości około dwóch metrów. No tak, to jest dużo rzeczywiście. I ona musi nie dość, że najpierw ten przełyk pokonuje w dół, to potem musi wrócić pod górę.
Piotr: Ten smak w ustach.
Ola: To nie jest ten smak, o którym myślisz. No bo nie jest kwaśne. Nie, nie, nie, to nie to samo.
Dobra, nie fantazjuj tutaj. Za chwilę do tego przejdziemy. W każdym razie potem sobie wraca wbrew grawitacji.
Podobno jak się dobrze przyjrzeć, ja się nie przyglądałam, przyznaję się, no to podobno widać na szyi taką wędrującą w górę wypukłość. Może jak będziecie w zoo, to się przyjrzycie i rzeczywiście ta wypukłość będzie wędrowała. Kto wie.
No i ten przełyk jest bardzo efektywny. On bardzo dobrze pracuje w obie strony. To jest tryb taki bardzo normalny.
I to zarówno u żyraf, jak i u krów i u tych innych przeżuwaczy to świetnie działa. No a to, że akurat żyrafa się postarała w toku ewolucji i ma szyję, która ma 2 metry długości, no to jest akurat jej problem. No i ta szyja musi działać jak u przeżuwacza.
No więc działa. Musi mieć też wyjątkowo silne mięśnie przełyku. No i ma.
No i właśnie to, co wraca do tego pyska, nie jest kwaśne, no bo nie trafiło jeszcze do tej czwartej komory żołądka, gdzie ten kwas żołądkowy się znajduje. Tylko trafiło do tej pierwszej komory fermentacyjnej. Więc żyrafa nie odczuwa tego niesmaku, o którym myślisz, kiedy wyobrażasz sobie to, jak się cofa pożywienie z żołądka.
No więc tak. No ale kiedy sobie myślimy o tym prawdziwym wymiotowaniu, no to to się przeżuwaczom również niekiedy zdarza. Ale jeżeli już im się to zdarzy, to jest to niezwykle niebezpieczne.
No i może się to zdarzyć wtedy, kiedy taki przeżuwacz, czy to żyrafa, czy to krowa, czy to jakieś inne zwierzę naje się trujących roślin. I wtedy rzeczywiście może się zdarzyć, że z powodu tej toksycznej zawartości nastąpi gwałtowne opróżnienie żwacza, czyli jednego z tych żołądków, komór żołądka, przez pysk. I to już nie będzie takie właśnie bezpieczne sobie przeżuwanie, tylko rzeczywiście opróżnienie na kształt tego, co my przeżywamy, kiedy wymiotujemy.
Tylko wciąż zwróćmy uwagę, że żwacz to jest jeden z tych żołądków fermentacyjnych. No to co tu jest takiego niebezpiecznego? No niebezpieczne jest to, że taki typ wymiotowania grozi tym zwierzętom zachłyśnięciem.
A zachłyśnięcie oznacza, że treść pokarmowa może trafić do płuc. A jak trafi do płuc, to grozi zapaleniem płuc, a to prowadzi do śmierci. W związku z tym, że przeżuwacze zwyczajnie nie potrafią wymiotować, bo im to na co dzień w ogóle nie jest potrzebne, to kiedy im się to już przydarzy, to po prostu jest to dla nich skrajnie niebezpieczne.
My potrafimy wymiotować, bo to jest jedna z tych czynności fizjologicznych, które potrafią nam uratować życie. Dlatego nie jest to dla nas taki dramat, bo potrafimy robić to bezpiecznie, jakby nie patrzeć.
Piotr: Czyli staram się, czy te wymioty służące pozbyciu się na przykład tego rododendronu, czy one idą z tej części żołądka kwasowej?
Ola: Nie, one idą z tej fermentacyjnej.
Piotr: Czyli z tej kwasowej pewnie w ogóle się nie da niczego już zwrócić, bo to już jest cały labirynt żołądkowy.
Ola: One idą ze żwacza, czyli z tego fermentacyjnego żołądka, ale ponieważ nie jest to zwracanie w celu przeżuwania, tylko po prostu zwracanie awaryjne, to dzieje się to w zupełnie innym trybie.
Piotr: No tak, bo to nie jest takie łagodne przesunięcie do dalszego [? niepewne: przerzucia], tylko gwałtowne…
Ola: Tak, wypychanie tego z pyska i to jest jedyna taka sytuacja, kiedy zwierzę musi się pozbyć tego pożywienia i ono po prostu nie jest przystosowane do tego, żeby tak się go pozbywać. Przepraszam bardzo, jeden z naszych psów właśnie szaleje z zabawką.
0:57:00 Zakończenie i słowo na dziś
Piotr: To, że my o naszych psach opowiadamy, wiem, że to niektórych denerwuje, ale to nie jest tak, że my postanowiliśmy z nich zrobić maskotki podcastu. One po prostu, od kiedy zwłaszcza są dwa, bo jak wiecie, kto nas od dawna słucha, pojawił się drugi pies w trakcie, funkcjonują we własnym trybie i stąd ich również obecność tu.
Ola: Dokładnie, ja opowiadam o wymiotującej żyrafie, która wymiotuje z narażeniem życia, a tu biega nasz mniejszy z psów. I próbuje zagryźć pluszowego łosia. Na szczęście wyjęła tego łosia, który nie piszczy.
Piotr: Tak, a drugi pies ryje w tym czasie w pufie. Dobrze, słuchajcie. To jest opowieść, dzisiaj się zrobiła w sumie dość mocno zwierzęca, znaczy dwie trzecie zwierząt.
Jak zwykle, jak przygotowujemy odcinki, to się dowiadujemy różnych rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. To jest chyba najfajniejsza część tej roboty. Więc cóż, jeżeli wam się podoba to, jak opowiadamy, jeżeli chcecie uczestniczyć w tym wszystkim, to bardzo prosimy, żebyście oceniali nasze podcasty, żebyście je komentowali.
To jest niezwykle cenne. Jeżeli macie ochotę, to możecie dołączyć do grona naszych patronek i patronów. Ewentualnie postawić nam kawę na [? niepewne: bajkow].
I to jest dla nas naprawdę bardzo istotne wsparcie.
Ola: I oczywiście pamiętajcie o tym, że możecie słuchać również dwóch kolejnych naszych serii podcastowych, które robimy we współpracy z Polskim Radiem, czyli Laboratorium Zbrodni i Sekcji Teorii Spiskowych. Można je znaleźć na stronie Polskiego Radia, na Spotify i wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.
Piotr: I słowo na dziś nam zostaje… No cóż, jakie jest słowo na dziś, Olu?
Ola: Kameleon.
Piotr: No to dzięki. Cześć.
Źródła
https://www.bbc.com/future/article/20151013-is-crossing-your-legs-bad-for-you
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5140821/
https://www.ovid.com/jnls/bpmonitoring/abstract/10.1097/mbp.0b013e3280b083a7~the-effect-of-crossing-legs-on-blood-pressure
https://www.uts.edu.au/news/2026/04/is-sitting-with-your-legs-crossed-actually-bad-for-you
https://www.healthline.com/health/crossed-legs-while-sitting
https://www.thenakedscientists.com/articles/questions/how-do-giraffes-vomit
https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1095643316301921?via%3Dihub
https://www.nature.com/articles/ncomms7368
https://doi.org/10.1371/journal.pbio.0060025
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2610148
https://doi.org/10.1098/rsbl.2013.0892
https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.abn2415
https://www.journals.uchicago.edu/doi/10.1086/physzool.66.2.30163690
Źródła
- bbc.com/future/article/20151013-is-crossing-your-legs…
- pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5140821/
- ovid.com/jnls/bpmonitoring/abstract/10.1097/mbp.0b013e…
- uts.edu.au/news/2026/04/is-sitting-with-your-legs-crosse…
- healthline.com/health/crossed-legs-while-sitting
- thenakedscientists.com/articles/questions/how-do-giraffes-vomit
- sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1095643316301921
- nature.com/articles/ncomms7368
- doi.org/10.1371/journal.pbio.0060025
- ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2610148
- doi.org/10.1098/rsbl.2013.0892
- science.org/doi/10.1126/sciadv.abn2415
- journals.uchicago.edu/doi/10.1086/physzool.66.2.30163690
