Podcast Crazy Nauka · odc. 6
Na fali Crazy Nauki – o tym, po co komu to całe 5G
Posłuchaj też na:
Czy faktycznie potrzebujemy sieci komórkowej 5. generacji, skoro internet na naszych komórkach i tak śmiga? Owszem, bo nie tylko o prędkość tu chodzi. Starsze sieci po prostu zapchają się i to wcale nie z powodu liczby telefonów komórkowych. Rozmawiamy o tym z Rafałem Pawlakiem z Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego.
Informacja o przewróconym maszcie telefonii komórkowej na Kaszubach: antyweb.pl/runal-maszt-telefonii-komorkowej
Partnerem podcastu jest serwis Na fali nauki – nafalinauki.pl/
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski z Crazy Nauki.
Ola: I witamy was w kolejnej odsłonie podcastu Na fali Crazy Nauki, który przygotowujemy we współpracy z serwisem Na Fali Nauki.
Piotr: Poprzednio rozmawialiśmy o różnych rzeczach, ale tematem przewodnim były fale elektromagnetyczne i całe ich pasmo, i co tam się dzieje. Teraz chcemy się skupić na trochę innym kawałku, czyli na sieci 5G. Sieć 5G budziła duże emocje, w tej chwili już trochę mniejsze, ale właśnie gdzieś w okolicach kwietnia-maja mija rocznica wydarzeń sieciowych z 2020 roku, kiedy to w różnych miejscach a to podpalano, a to obalano maszty 5G, a to robiono różne inne dziwne rzeczy.
Trochę już ta moda minęła, chociaż ostatnio w Polsce jeden maszt poleciał, o tym będziemy jeszcze mówili. Myślę, że wspólnym mianownikiem tego wszystkiego jest kompletny brak zrozumienia, po co nam to całe 5G. Nie dziwię się, bo rzeczywiście przynajmniej w Polsce kampania informacyjna na ten temat była taka sobie.
To znaczy większość osób chyba zostało z przekonaniem, że 5G to będzie szybszy internet w komóreczce, a właściwie po co szybszy internet w komórce, skoro i tak filmy dobrze działają, a jak coś chcę ściągnąć, to się ściąga.
Ola: A jeszcze kilka lat temu było bardzo głośno o tym, co to 5G będzie potrafiło i jak wpłynie na internet rzeczy. Dodajmy, że ten internet rzeczy rozwija się w sposób dla nas prawie niezauważalny albo zupełnie niezauważalny. Gdzieś tam podskórnie sobie pączkuje i uwaga, według szacunków podawanych przez raport Ericsson Mobility, w roku 2022, przypominam, że to jest właśnie ten rok, który właśnie trwa, do internetu rzeczy ma być podłączonych aż 18 miliardów urządzeń, rozmaitych urządzeń.
No właśnie, co to są za urządzenia? Gdzie one w ogóle się kryją?
Piotr: Trochę nie lubię tego określenia "internet rzeczy". Mam wrażenie, że się przepaliło. Trochę jak z wirtualną rzeczywistością: był wokół tego hype i co z tego? Bo pod internet rzeczy podłączano różne opowieści o tym, że tu będą roboty łączyły się ze wszystkim, albo inteligentne supermiasta, albo nie wiadomo co jeszcze.
Tylko że tak słabo. Nie wątpię, że w jakimś pięknym Singapurze czy innym miejscu te inteligentne supermiasta funkcjonują, ale nasze superinteligentne Piaseczno jest nadal Piasecznem i niewiele się tu zmieniło. Więc trochę hasło "internet rzeczy" się wyeksploatowało, a tymczasem to rzeczywiście się dzieje i jak się dobrze zastanowimy, to tych rzeczy, które podłączają się do internetu, jest strasznie dużo i coraz więcej.
I to jest właśnie jeden z głównych powodów, dla których w ogóle mówi się o wprowadzaniu 5G. Nie szybkość, tylko pojemność tej sieci.
Ola: O tym, jakie będą zastosowania 5G, jakie już są zastosowania 5G, i jak to działa, jak stawia się maszty, jakie mają moce, z jakich częstotliwości korzystają, o to wszystko zapytamy naszego gościa. Zaprosiliśmy dzisiaj do naszego podcastu Rafała Pawlaka z Instytutu Łączności, który specjalizuje się w tej tematyce. Na początku kwietnia na Kaszubach doszło do wypadku, jaki często obserwowaliśmy w roku 2020: runął maszt telefonii komórkowej.
Policja ustaliła, że było to celowe zniszczenie. Kilkudziesięciometrowy maszt został przewrócony. To jest coś, co zdarzało się dwa lata temu.
W tej chwili na szczęście jest tych zdarzeń mniej, natomiast wiele osób wciąż ma poczucie, że skoro ten maszt był wiązany właśnie z telefonią 5G, to telefonia 5G nie jest nam do niczego potrzebna, a nawet może być szkodliwa. Nawet osoby, które uważają, że może nie ma takiej szkodliwości, jak głoszą niektóre środowiska antynaukowe, i tak uważają, że ten maszt nie był potrzebny i go nie żal. Lokalnie na Kaszubach takie głosy chodzą.
Chcielibyśmy się teraz wspólnie z Panem zastanowić, do czego właściwie to 5G może nam się przydać. Bo szybszy internet wielu osobom już nie jest potrzebny, to, co uzyskujemy w ramach sieci GSM albo LTE, jest wystarczającą prędkością. A co jeszcze, co więcej może dostarczyć nam sieć 5G?
0:05:37 Po co nam 5G: internet rzeczy i komunikacja maszyna-maszyna
Rafał Pawlak: Na sieć 5G, na technologię 5G, nie należy patrzeć przez pryzmat własnego smartfonu, który każdy ma jeden, czasem dwa, ewentualnie dual SIM, czyli tylko jeden telefon obsługujący dwa numery. Prawda jest taka, że ten rynek jest w miarę nasycony, ileż może przybyć nowych abonentów? Pewnie niewiele albo niewielu.
Natomiast na sieć 5G należy patrzeć zupełnie z innej perspektywy: jako na sieć, która będzie obsługiwała bardzo dużo ruchu, w którym nie będzie uczestniczył człowiek wprost. Jest to ruch nazywany maszyna do maszyny, czyli bezobsługowy. Są to różnego rodzaju urządzenia, w które wyposaża się wszelkiego rodzaju liczniki, energii elektrycznej, wodomierze, gazomierze. Takie zastosowania, gdzie bezpośrednio nie ma w ogóle interfejsu dla człowieka, nie ma klawiatury, nie ma wyświetlacza. Takie urządzenia potrzebują zasobów, aby móc skutecznie pełnić funkcję, do której zostały zaprojektowane, czyli przekazywać różnego rodzaju dane.
Tych urządzeń zgromadzonych na niedużej powierzchni może być bardzo dużo. I okazuje się, że pojawia się problem z zasięgiem, to raz, a problem z pojemnością, to dwa. Sieci projektowane są, tak jak każde urządzenie elektryczne czy elektroniczne, w określonym celu, przyjmuje się pewne wartości brzegowe, które muszą być spełnione.
Podobnie jest z projektowaniem sieci radiokomunikacyjnych, w szczególności sieci komórkowych. Takie sieci mają określoną pojemność. Bez wykorzystania nowych pasm częstotliwości nie ma możliwości obsłużenia tak olbrzymiego ruchu, który niebawem nas czeka w związku z rozwojem elektroniki, która wkraczać będzie do naszych domów, która w każdym praktycznie aspekcie już jest wyposażona w interfejs radiowy.
Mowa tu oczywiście o tak zwanym internecie rzeczy, czyli o tym, że właściwie każde urządzenie będzie mogło komunikować się z innymi, komunikować się z siecią. To stanie się niebawem takim standardem, jak w tej chwili bez zastanowienia każdy powie, że mamy w domu energię elektryczną, mamy gaz doprowadzony, i to jest rzecz normalna. Więc rzeczą normalną stanie się również to, że nasz budynek stanie się bardzo inteligentny i że będziemy używać urządzeń wyposażonych w taką inteligencję. Żeby to mogło skutecznie funkcjonować, potrzebna jest komunikacja.
Nie sposób wymyślić tu jakiejkolwiek innej niż komunikacja radiowa. Żeby to wszystko zadziałało, potrzebne są określone zasoby częstotliwości. To nie jest nic nowego, bo gdy przesiadaliśmy się z 3G na 4G, problem był dokładnie taki sam: potrzebne były nowe częstotliwości, żeby system 4G mógł działać w sposób prawidłowy, do którego został zaprojektowany.
Ola: Pozwoli Pan, że wejdę w słowo, bo o tych częstotliwościach za chwilę będziemy mówili. Wróciłabym na chwilę do urządzeń, które wchodzą w skład tego internetu rzeczy, o którym Pan przed chwilą mówił. Wymienił Pan rozmaite liczniki, energii, wody, ale to są urządzenia, które nie są postrzegane przez końcowych użytkowników, czyli przez nas, jako rzeczy, które są dla nas.
Chciałabym poprosić o wymienienie takich zastosowań, które po pierwsze już być może funkcjonują, po drugie są, nazwijmy to w cudzysłowie, sexy dla końcowego użytkownika, a po trzecie stanowią dla nas realną ulgę czy realną korzyść, która dla mnie, końcowego użytkownika, może być atrakcyjna.
Rafał Pawlak: Tak, oczywiście. Rzeczywiście jest też tak, że wyposażanie chociażby tych liczników, o których wspomniałem, w takie interfejsy radiowe, jest pewną ulgą i korzyścią dla użytkownika, bo można zapomnieć o tym, że trzeba będzie wpuścić inkasenta, żeby przysłowiowy wodomierz odczytał. To też jest krok w dobrym kierunku. Natomiast do elektroniki powszechnego użytku, do czegoś, z czym mamy lub mieć będziemy niebawem do czynienia na co dzień, można zaliczyć właściwie każde wyposażenie, którego używamy na co dzień.
Całe opomiarowanie budynku, szereg czujników związanych z pomiarem temperatury, wilgotności, sterowania na przykład ogrzewaniem, być może rekuperacją, być może klimatyzacją. Każde zastosowanie, w którym elektronika będzie myślała za nas. Nie musimy dbać o to, żeby w odpowiednim momencie uruchomić centralne ogrzewanie, jeżeli mieszkamy w domu jednorodzinnym, bo zostanie to wykonane automatycznie, według zaplanowanego scenariusza.
A my co najwyżej zostaniemy poinformowani, że wszystko działa tak, jak sobie tego zażyczyliśmy. Żeby to zadziałało, musimy mieć taką inteligencję zaszytą w budynku. Sprowadza się to do tego, że budynek jest wyposażony, czy powinien być wyposażony, w szereg czujników, których nie sposób inaczej łączyć, rekonfigurować, instalować w różnych miejscach, w sposób jak najbardziej dogodny, jak najmniej inwazyjny, niż właśnie tworząc sieć połączeń radiowych.
To także zastosowania, które wykraczają poza nasz dom. Można mówić o rozwiązaniach, które już się sprawdzają, z których korzystamy być może zupełnie nieświadomie. Na przykład instalacje inteligentnego oświetlenia na ulicach, gdzie w zależności od natężenia światła można regulować intensywność świecenia lamp, czy w ogóle moment, kiedy lampy będą włączone. Najlepszym rozwiązaniem byłoby takie, kiedy człowiek zaczyna korzystać z dobrodziejstw takich rozwiązań w sposób, który nie będzie wymagał interakcji ze strony użytkownika, kiedy dostaje automatycznie zastosowania, które w pełni ułatwiają mu życie.
0:13:12 Samochody, sprzęt AGD i inteligentny dom
Piotr: A jak wygląda kwestia z samochodami? Bo sporo się mówi o samochodach, i nie chodzi mi nawet o jakieś superinteligentne, samobieżne, autonomiczne maszyny, ale w tej chwili wiele samochodów jest wyposażonych w połączenie, czy to ze względu na nawigację, czy na komunikację w razie wypadku. Czy to też jest jeden z tych elementów?
Rafał Pawlak: Można powiedzieć, że to są podwaliny, pierwsze jaskółki tego, że pojazd staje się urządzeniem tworzącym część szeroko rozumianej sieci radiowej. Sama nawigacja, w którą wyposażone są pojazdy, musi mieć moduł radiowy odbiornika GPS, żeby następowała lokalizacja pojazdu. Jeżeli mówimy o funkcjonalnościach pojazdów polegających na zawiadamianiu służb ratunkowych o zdarzeniach, o kolizjach, samochód musi być wyposażony w modem radiowy, który loguje się do sieci komórkowej.
To też jest element infrastruktury machine to machine, gdzie samochód jest w stanie się samozlokalizować i w razie sytuacji krytycznej wysłać komunikat, co się stało i gdzie jest wymagana pomoc. Albo kierowca może po prostu poprosić o połączenie z centrum, od którego może uzyskać informacje, porady. To są rozwiązania już spotykane, natomiast nie można jeszcze mówić o połączeniach między pojazdami typowo, tak jak mamy system wyspowy: każdy samochód, tak jak każdy użytkownik smartfonu, jest traktowany indywidualnie, niezależnie.
W sieciach piątej generacji, gdzie jest mowa o samochodach autonomicznych, to pewnego rodzaju przyszłość, można dyskutować, czy mniej, czy bardziej odległa, ale w takich rozwiązaniach wszystkie pojazdy zaczynają tworzyć sieć wzajemnych powiązań między sobą i łączą się również z siecią piątej generacji. To dopiero daje szereg bardzo krytycznych informacji, które pozwalają mówić rzeczywiście o pojeździe autonomicznym, który będzie potrafił nie tyle ruszyć i przemieścić się z miejsca na miejsce, ale bezpiecznie zahamować i w odpowiedni sposób reagować na sytuacje występujące w ruchu drogowym czy miejskim.
Będzie wiedział, gdzie może zaparkować. Znowu mamy cały system opomiarowania w inteligentnym mieście, w ruchu drogowym, być może również sterowanie zieloną falą na światłach drogowych. Wiele różnych rozwiązań, wszystko ograniczone jest wyłącznie fantazją człowieka i podejściem inżynierskim, żeby ktoś odpowiednio zrealizował koncepcję, pomysł.
Ola: Jeszcze kilka lat temu przyszłość telefonii 5G przedstawiano na przykładzie słynnych inteligentnych lodówek, które miały same się orientować, czego brakuje, i jakie zakupy zrobić, miały wysyłać zamówienia do sklepów. To był przykład, który został troszeczkę obśmiany i już w tej chwili chyba się od tego typu pomysłów odchodzi, czy mi się wydaje?
Rafał Pawlak: W sprzętach gospodarstwa domowego powszechnego użytku, typu lodówka, pralka, zmywarka, w tej chwili w większości, jeśli nie we wszystkich, instalowane są moduły radiowe. Służą one głównie do komunikacji bliskiego zasięgu, przeważnie modułów Wi-Fi, ewentualnie Bluetooth, które pozwalają komunikować się ze smartfonem użytkownika i powiadomić go na przykład, w jakim cyklu prania znajduje się w tej chwili pralka, albo że pranie zostało ukończone i można przejść do fazy suszenia.
To wszystko jest jeszcze w wydaniu bardzo niesieciowym, nieglobalnym. Dopiero wyjście z taką komunikacją na świat pozwoli mówić o realnym internecie rzeczy, o globalnej sieci połączeń. To jest kierunek, który nie został zaniedbany, i rozwój idzie dokładnie w tę stronę, tak żeby można było z każdym urządzeniem w domu, z każdą niemal żarówką, oczywiście w ujęciu nowoczesnym, oświetleniu LED-owym, w jakiś sposób się porozumieć, ustawić, zaprogramować scenariusz oświetlenia w domu w zależności od pory czy obecności mieszkańców. W tym kierunku świat zdąża.
0:18:53 Ile urządzeń pomieści 5G: pojemność sieci a częstotliwości
Piotr: Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, jaka jest różnica, to znaczy jaką pojemność ma na przykład sieć LTE czy dotychczasowe sieci, jaki to jest przeskok względem sieci 5G? Oczywiście 5G też jest na różnych etapach rozwoju, są tam różne częstotliwości uruchomione czy nieuruchomione, ale żeby mieć jakieś porównanie, jaka to jest proporcja, jaka to jest skala?
Rafał Pawlak: Nie chciałbym wchodzić w konkretne liczby, żeby porównywać, bo to też zależy od tego, w jaki sposób stacje bazowe są konfigurowane i projektowane. Natomiast rzeczywiście, w sieciach piątej generacji działających zgodnie ze standardem, w określonych pasmach częstotliwości, mowa jest o realnej obsłudze na poziomie mniej więcej miliona urządzeń zgromadzonych na kilometrze kwadratowym. Do takich pojemności sieci poprzedniej generacji nie są dostosowane, bo nigdy nie były w taki sposób projektowane ani nie mogą być zaprojektowane, ze względu na pewne ograniczenia.
Żeby osiągać takie gigantyczne pojemności, kłania się znowu kwestia zagospodarowania łączności radiowej w zupełnie nowe pasma częstotliwości. Nie da się uciec od warstwy fizycznej także w sieci 5G, bo to jest po prostu kolejna wersja, kolejne wydanie. Nie ma tu żadnej czarnej dziury czy czarnej magii, to kolejny etap rozwoju technologii. Fizyka tutaj cały czas działa ta sama, nie ma nic niezwykłego: jeżeli nie będzie można używać nowych częstotliwości, nowych zasobów, to pewnych funkcjonalności nie da się osiągnąć. Dopiero wykorzystanie określonych zasobów widmowych, czyli szerokości pasma, które może być wykorzystane do transmisji danych, pozwoli na osiągnięcie odpowiednich funkcjonalności w sieciach piątej generacji i kolejnych.
0:21:29 Czy 5G szkodzi? Częstotliwości i limity pola elektromagnetycznego
Piotr: Skoro już mówimy o częstotliwościach, to chcę zahaczyć o temat obaw, bo przeciwnicy sieci 5G, a skądinąd wiemy, że jest to również inspiracja rosyjskich służb dezinformacyjnych, które bardzo chętnie działają w tym obszarze, mówią często o tym, że wprowadzamy zupełnie nowe częstotliwości o nieznanych właściwościach i że one być może nam bardzo zaszkodzą. Jak to w rzeczywistości jest?
Rafał Pawlak: W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Trzeba brać pod uwagę przede wszystkim to, że cały czas poruszamy się w zakresie częstotliwości tak zwanych niejonizujących. Wszystkie częstotliwości radiowe, te, o których mówimy, nawet do częstotliwości 300 gigaherców, są częstotliwościami niejonizującymi. Jedyny udowodniony, absolutnie bezspornie naukowy efekt oddziaływania takich częstotliwości na człowieka, na materię ożywioną, to efekt termiczny, czyli zwiększenie ciepła ciała człowieka w wyniku ekspozycji na pole elektromagnetyczne.
Co nas przed tym chroni? Chronią nas wartości graniczne, które w środowisku nie mogą być przekroczone i które są uniwersalne. Nie patrzą na to, czy technologia jest nowa, inna, nowsza, niebezpieczna. Dla wszystkich częstotliwości do 300 gigaherców mamy ustalone wartości graniczne zapewniające bezpieczeństwo. Więc czy to będzie technologia do tej pory używana, 2G, 3G, 4G, czy nowa 5G, czy kolejna 6G, limity chronią. Nie ma mowy o tym, żeby dochodziło do jakiegokolwiek negatywnego oddziaływania, bo polskie prawo, podobnie jak europejskie i światowe, jest skonstruowane w ten sposób, że limity, czyli dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych w środowisku, nie mogą być przekraczane. Muszą być zawsze bezwzględnie dotrzymane.
Piotr: Ale te limity niedawno zmieniono, przepraszam, chciałem zapytać, bo to jest kolejny wątek, który był często podnoszony, czyli że właśnie specjalnie dla sieci 5G te limity zmieniono, i że to znaczy, że coś tu jest nie tak. Jak to jest?
Rafał Pawlak: Bardzo często spotykamy się z takim twierdzeniem, że zwiększono limity właśnie po to, żeby 5G. Ja bym poszedł do tego tematu dokładnie odwrotnie i zadał pytanie, dlaczego przez tak długi okres czasu te limity były niezharmonizowane z wymaganiami europejskimi. Bo to nie jest tak, że mieliśmy limity PEM takie jak praktycznie wszystkie kraje europejskie i nagle zwiększyliśmy je, żeby można było budować sieć 5G. Tak nie jest.
Mieliśmy limity PEM wielokrotnie zaniżone w stosunku do tego, jak było i nadal jest praktycznie we wszystkich krajach europejskich. W związku z czym nie można mówić, że doprowadzamy do jakiegoś stanu zagrożenia czy wywołujemy stan zagrożenia, bo tak po prostu nie jest. Dopiero po ponad 20 latach wyrównaliśmy do poziomu, który nadal panuje w Europie. Rzeczywiście limity, które obowiązywały do tej pory w Polsce, uniemożliwiały skuteczne projektowanie sieci piątej generacji.
Te limity, obowiązujące do końca 2020 roku, sprawiały, że zarówno sieci 2G, 3G, jak i 4G musiały być konfigurowane w sposób nieefektywny. Dochodziło do marnotrawienia zasobów widmowych. Stacje bazowe na całym świecie korzystają z tej samej aparatury, z tych samych urządzeń nadawczo-odbiorczych, z tych samych anten, natomiast podlegają pewnej konfiguracji. I okazywało się, że akurat w Polsce musiały być konfigurowane inaczej niż w całej reszcie krajów, tylko po to, żeby spełnić wymagania archaicznych przepisów dotyczących maksymalnych poziomów pól elektromagnetycznych. Przy podobnej, średnio rzecz biorąc, gęstości zaludnienia w innych miastach państw europejskich stacje bazowe mogły być inaczej instalowane, inaczej usytuowane anteny, można było uzyskiwać lepsze wydajności pracy stacji bazowych, bo limity PEM nie były tak restrykcyjne. Te obowiązujące w Polsce były identyfikowane jako główny element sprawczy, który mógł skutecznie blokować sprawne wdrażanie sieci 5G w Polsce.
0:26:47 Dlaczego stacje bazowe 5G będą gęstsze, ale słabsze
Ola: Przeciwnicy telefonii 5G podnosili jeszcze jeden argument, o który chcielibyśmy zapytać: że trzeba gęściej stawiać stacje bazowe, aby zapewnić pokrycie tą siecią, i że to najprawdopodobniej jest bardziej szkodliwe niż rzadsze rozstawienie stacji bazowych, jakie ma miejsce przy obecnie najpopularniejszych technologiach telefonii komórkowej.
Rafał Pawlak: To znowu jest kompletne niezrozumienie tematu. Rzeczywiście 5G ma wykorzystywać nowe zakresy częstotliwości, również wyższe niż używane dotychczas. Najwyższą obecnie używaną częstotliwością jest pasmo 2600 megaherców, natomiast dla 5G pasmo, które będzie skutecznie wykorzystywane, najbardziej powszechne, najbardziej popularne, to pasmo rozciągające się między 3400 a 3800 megaherców, czyli trochę wyżej niż te 2600. Z fizyki zjawiska, bo z niczego innego, wynika, że propagacja fali radiowej bardzo silnie zależy od tego, na jakiej częstotliwości emituje nadajnik, więc im wyższa częstotliwość, tym gorsza propagacja.
W związku z tym, aby uzyskać skuteczne pokrycie danego obszaru sygnałem radiowym na wyższych częstotliwościach, stacje bazowe trzeba budować gęściej, przy czym moc emitowana przez poszczególne stacje może być mniejsza niż dla stacji pracujących na niższych częstotliwościach. Tego elementu wiedzy zabrakło osobom, które mówiły, że powstanie las nadajników, tak gęsta sieć, że stacje bazowe co 100 metrów, mówiąc o stacjach bazowych w rozumieniu takim, jak teraz są budowane, że w mieście co 100, co 200 metrów powstanie maszt taki, jaki widzimy w tej chwili. Oczywiście to nieprawda, tak nie będzie wyglądało.
Sieć będzie gęstsza, ale jednocześnie ze znacznie niższymi poziomami mocy. Gdyby tak nie było, dochodziłoby do zjawiska samozakłócania się sieci, to znaczy nadajniki pojedynczych stacji bazowych, gdyby pracowały z dużą mocą, zakłócałyby pozostałe nadajniki. Jako prosty przykład: jeżeli stoimy w niedużej odległości od siebie, kilka osób może mówić względnie cicho i każdy z każdym się znakomicie porozumie. Jeżeli stoimy w znacznie większej odległości, żeby mieć równie skuteczne zrozumienie przekazywanych informacji, musimy do siebie wręcz krzyczeć. Dokładnie tak samo jest ze stacjami bazowymi.
Stacje bazowe, które pracują na niskich częstotliwościach, 800, 900 megaherców czy 700 megaherców, dedykowane dla 5G, to stacje typowo wykorzystywane w obszarach pozamiejskich, wiejskich, o niedużej gęstości zaludnienia, o stosunkowo małym zapotrzebowaniu na zasoby. Mogą więc stać w dużych odległościach od siebie i żeby uzyskać odpowiednio duże pokrycie, muszą nadawać ze stosunkowo dużą mocą, oczywiście zawsze w granicach dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych. Kiedy mamy podobne stacje w obszarach miejskich, o dużej gęstości zaludnienia, wykorzystuje się już częstotliwości znacznie wyższe, bo wymagane są większe pojemności sieci, ale moce, z jakimi emitują stacje, są znacznie mniejsze niż te używane na przykład w obszarach wiejskich.
Piotr: Bardzo Panu dziękujemy za wyjaśnienia.
Rafał Pawlak: Dziękuję.
0:30:48 Podsumowanie i zapowiedź kolejnych odcinków
Piotr: Internet rzeczy już z nami jest, mimo tej nazwy, za którą, jak już mówiłem, nie przepadam, ale faktycznie rzeczy podłączonych robi się coraz więcej, a ta sieć 5G, o czym też warto pamiętać, wciąż się rozbudowuje. To nie jest tak, że zero-jedynkowo jej nie było, a potem już jest. Pojawiają się nowe częstotliwości, są uruchamiane, więc to jest coś, co w dość naturalny sposób towarzyszy rozwojowi technologii, pojawianiu się różnych urządzeń, chociażby takich jak smartwatche, które pięć lat temu były jeszcze czymś dość wyjątkowym.
Mieliśmy bardziej opaski na rękę, w tej chwili dość standardowym rozwiązaniem jest smartwatch, który łączy się z internetem niezależnie od telefonu komórkowego. To jest wygodne, bo na przykład jak idziemy biegać, to nie musimy nosić przy sobie telefonu, zegarek jest w stanie to obsłużyć. To jest przykład bardzo konsumenckiego rozwiązania, ale tych rozwiązań jest znacznie więcej, i chyba to, co mówił nasz gość, jest ważne: żebyśmy ich nie zauważali. Tak być powinno, że pracują gdzieś w tle, obok nas, poza naszym zasięgiem wzroku, i dzięki temu jest nam po prostu wygodniej, coś sprawniej działa, komuś można pomóc, uratować życie nawet.
Jest jeszcze jedna rzecz, czyli obawy względem 5G, mity, strachy. To jest temat rzeka, jak ktoś obserwuje Crazy Naukę, to wie, że zajmujemy się tym często i gęsto, więc już teraz chcę zapowiedzieć, że do tego tematu będziemy wracali w najbliższych odcinkach Na fali Crazy Nauki, do dezinformacji w kontekście 5G, w kontekście technologii straszenia, manipulowania tymi tematami.
Ola: W takim razie bardzo dziękujemy naszemu gościowi, dziękujemy również wam za to, że wysłuchaliście naszego podcastu Na fali Crazy Nauki, i zapraszamy na kolejne odsłony tej serii oraz innych podcastów crazynaukowych, które również regularnie nagrywamy.
Piotr: Dzięki, cześć i do następnego razu.
Źródła
* https://antyweb.pl/runal-maszt-telefonii-komorkowej
* https://nafalinauki.pl/
