Podcast Crazy Nauka · odc. 130

Czym magia różni się od religii i inne odpowiedzi na trudne pytania

26-08-2025 · 65 min · Trudne pytania, Mity, dezinformacja i teorie spiskowe, Mózg i psychologia

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Czy specjalne okulary do komputera – takie z filtrem niebieskiego światła – mają sens?
Czym magia różni się od religii i czemu dopadają nas wszystkich?

Polecajka: książka “Seks, betel i czary. Życie seksualne dzikich sto lat później”, Aleksandra Gumowska, Znak Literanova

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Czy specjalne okulary do komputera, takie z filtrem niebieskiego światła, mają w ogóle sens?

Piotr: Czym magia różni się od religii i czemu dopadają nas wszystkich? Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: I oto wielkimi krokami nadchodzi zapewne ostatni w tym sezonie odcinek naszego wakacyjnego cyklu Pytania i Odpowiedzi. A może inaczej, to na pewno ostatni z wakacyjnych, no bo już wakacje się kończą niestety. Ale być może nie ostatni w tym roku. To nie znaczy, że my mieliśmy w tym roku wakacje, bo pracujemy nawet bardziej intensywnie niż w ciągu roku w te wakacje.

Piotr: Tak jest, praca naprawdę nas uszczęśliwia i w ogóle tu ten…

Ola: Mamy kołacze dzięki tej pracy.

Piotr: Jezus Maria, ale się zrobiło. Dobrze, sporo nam jeszcze pytań zostało od was do ogarnięcia, a więc mamy plan, żebyśmy do nich wracali tak od czasu do czasu jeszcze przed kolejnymi wakacjami, żeby tego wszystkiego nie odkładać. Także pewnie będziemy jeszcze te pytaniowo-odpowiedziowe rzeczy wrzucali, może w trochę innej formie, może jakieś mieszanki. No zobaczymy.

Ola: No i dzisiaj będzie nieco skromniej, bo cóż, dwa pytania. No i chciałoby się powiedzieć dwie odpowiedzi, ale tak naprawdę to odpowiedzi będzie znacznie więcej.

Piotr: Tak, oto takie pytania. Dlaczego tylko dwa pytania? No bo tak się zdarzyło, że te nasze wakacje, których nie było, jak już Ola nadmieniła, dość gwałtownie wyhamowały. W poniedziałek byłem na Radzie Pedagogicznej, we wtorek mam też w szkole szkolenie z… szkole, szkolenie, no w sumie można tak powiedzieć.

Ola: Z warsztaty na przykład.

Piotr: Nie, to nie są warsztaty. No niech będzie. W każdym razie z pierwszej pomocy. Bardzo zresztą to jest ciekawe szkolenie. Bardzo na nie czekam, bardzo je lubię. Jest bardzo praktyczne, super ciekawe.

Ola: Bardzo mi się podobały twoje objaśnienia, w jaki sposób tamować krwotok z tętnicy udowej na przykład.

Piotr: Tak, tak.

Ola: I to były niezwykle dziwne dla mnie stwierdzenia. I tutaj nie będziemy wam zdradzać, bo rzeczywiście zrobimy taki odcinek o resuscytacji i też o udzielaniu pierwszej pomocy w różnych dziwnych sytuacjach.

Piotr: Tak, o masywnych krwawieniach się rzadko kiedy uczy. I w ogóle jak nam tłumaczą, no też wielu ratowników nie ma okazji tego robić, bo zwykle po prostu nie zdążają. Jeżeli nie zrobi tego osoba, która jest na miejscu, to nie ma czego zbierać.

Ola: No więc dzisiaj będzie o tym, o czym już wspomnieliśmy, czyli czy faktycznie niebieskie światło z ekranów i innych źródeł tak na nas wpływa, jak o tym można usłyszeć, zwłaszcza w reklamach salonów optycznych.

Piotr: Na przykład tak. No i oczywiście o tym, dlaczego ludzie wierzą w magię, ale też skąd właściwie wzięły się religie. To jest ogromny temat, tu tylko będzie takie poliźnięcie po wierzchu. Tradycyjnie wspominamy o tym, że mamy drugi podcast. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, chociaż ostatnio spotkałem osobę, która słucha naszego głównego podcastu, a jakoś tak udało jej się ominąć tę informację, że mamy drugi podcast, czyli Laboratorium Zbrodni, który robimy we współpracy z Polskim Radiem. To jest taki naukowy true crime, w każdy piątek się ukazuje.

Ola: I oczywiście rzecz niezwykle ważna, bo byśmy już zapomnieli: jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: Tak, i na tych nieliczących się również.

0:03:44 Czy okulary z filtrem niebieskiego światła mają sens?

Ola: Pierwsze pytanie, na które tutaj postaramy się odpowiedzieć, zadała Ula Zacharska na Spotify. No i właśnie, zastanówmy się, czy okulary z filtrem światła niebieskiego to hit czy kit, tak jak kiedyś magazyny ilustrowane takie tytuły lubiły dawać. No i kiedy wpiszemy sobie w wyszukiwarkę okulary z filtrem światła niebieskiego, to wyskoczy nam mnóstwo ofert salonów optycznych.

Piotr: Sprawdzałaś?

Ola: Sprawdzałam. Można też znaleźć to samo, czyli te okulary z filtrem, pod hasłem okulary do komputera. I tutaj uwaga, jeśli chodzi o filtr światła niebieskiego, to od razu mówię, że tu nie chodzi o żaden filtr UV, który blokuje promieniowanie ultrafioletowe. I tutaj wyjaśnię, że takim najskuteczniejszym filtrem do tego promieniowania ultrafioletowego jest UV400, bo on blokuje promieniowanie o długości fali do 400 nanometrów, czyli właściwie chroni przed całym spektrum szkodliwego promieniowania UVA, UVB i UVC. Dodajmy, że tak naprawdę promieniowanie ultrafioletowe kończy się na 380 nanometrach, ale tak na wszelki wypadek objęto tą ochroną do 400 nanometrów.

Piotr: Ładnie brzmi, 400.

Ola: Tak, zawsze jakiś naddatek, jakiś plus. No i tutaj ważna uwaga: w taki filtr UV powinny być wyposażone każde okulary przeciwsłoneczne, ale też powinny taki filtr posiadać okulary korekcyjne, o czym może nie każdy wie, bo ja nawet nie wiem, czy moje okulary taki filtr posiadają.

Piotr: Być może posiadają.

Ola: Niektóre typy soczewek korekcyjnych, czyli tych szkieł okularowych, same w sobie dają pełną ochronę przed UV, i to są np. takie soczewki z poliwęglanu, bez konieczności dodawania do nich dodatkowych powłok. A inne szkła okularowe czy soczewki, to jest prawidłowa nazwa, wymagają tej specjalnej warstwy ochronnej, i do tych właśnie należą takie tradycyjne soczewki plastikowe. I jak to sprawdzić? To też szybko powiem, ja wiem, że to nie jest ten temat, ale jak sprawdzić, czy w naszych okularach jest ten filtr UV, czy go nie ma? No więc można sobie to sprawdzić za pomocą naświetlania banknotu specjalnym światłem UV. Przy użyciu np. latarki UV można spojrzeć sobie przez okulary na taki banknot i tam w świetle UV powinny się wyświetlać jakieś symbole, i w momencie kiedy założymy te okulary, to te symbole przestaną być widoczne.

Piotr: Jak ktoś nie ma banknotu, to można jeździć do optyki, oni zwykle mają też takie sprawdzarki.

Ola: I jest jeszcze jeden filtr, który jest popularny, znany, czyli filtr polaryzacyjny, czyli taka specjalna warstwa umieszczona w soczewkach okularowych, która eliminuje odbicia i odblaski światła, szczególnie te, które powstają na takich płaskich, błyszczących powierzchniach, czyli np. na wodzie, na szkle. I takie filtry polaryzacyjne są zwłaszcza cenne przy jeździe samochodem, czy właśnie przy pracy przy komputerze. No i teraz uwaga, po tym niezwykle przydługim wstępie: to nie te filtry, które wymieniłam, to nie są te, o których będę mówić, które dotyczą światła niebieskiego, bo ten filtr zrobił się popularny kilka lat temu. I ma on w założeniu neutralizować niebieskie światło, które jest emitowane m.in. przez smartfony, laptopy, czy telewizory. No i co się zarzuca temu światłu, jaki wpływ na nasz wzrok ma ono mieć? Przeczytałam różne rzeczy w różnych miejscach.

Piotr: Zgubny.

Ola: I ono ma powodować ból i zmęczenie oczu, bóle głowy. Ma zaburzać sen, wywoływać migreny, czy nawet powodować pogorszenie stanu przy takim schorzeniu jak AMD, czyli zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem, oraz przy zaćmie. I co tutaj jest prawdą, to zaraz powiem na podstawie badań, co badania wykazały. No ale zacznijmy od tego, jak to niebieskie światło, które jest odsądzane od czci i wiary, a propos twojej części tego podcastu, wpływa na ludzki organizm. Zresztą nie tylko na ludzki. Przypomnijmy sobie, że siatkówka w naszym oku zawiera nie tylko czopki i pręciki, ale też światłoczułe komórki zwojowe. Tak się one ładnie nazywają. I one wykrywają głównie światło niebieskie i fioletowe, czyli światło o długości fali od 380 do 500 nanometrów. I tutaj przypomnę, że to szkodliwe, niosące wyższą energię promieniowanie UV obejmuje długości fal do 380 nanometrów, czyli to, co jest powyżej, to jest to światło niebieskie i fioletowe. No więc te komórki zwojowe, które wykrywają dawki tego światła, nie odpowiadają za widzenie, tylko regulują nasz zegar biologiczny, czyli informują nas, kiedy jest dzień, a kiedy noc. I one wysyłają sygnały do mózgu, które informują mózg, czy powinien być senny, czy raczej nie, i wpływają na wydzielanie melatoniny. Kiedy dawki światła niebieskiego, czyli tego, które jest emitowane przez słońce, maleją, to znaczy, że to jest sygnał dla mózgu, że należy zacząć wydzielać melatoninę, hormon, który wspomaga nasz sen. No i to wszystko bardzo sobie dobrze działało, aż do czasu, kiedy ludzkość wynalazła sztuczne oświetlenie elektryczne.

Piotr: Do kroćset.

Ola: Do kroćset. I najpierw było to oświetlenie żółte, żarowe, czyli te żarówki, one emitowały żółte, takie lekko pomarańczowe światło. Jeszcze były latarnie gazowe, ale to chyba też było takie bardziej żółtawe.

Piotr: Były tam jeszcze jakieś cudaki typu sodowe, to pomarańczowe, a tam, no tak, niektóre, świetlówki.

Ola: Tak, ale powiedzmy, że skupmy się na tym elektrycznym, które pozwoliło w miarę tani sposób wydłużać sobie dzień do późnych godzin nocnych, albo nawet na całą dobę, no i pracować dłużej w fabrykach. I to już było niezbyt zdrowe dla naszych organizmów. A potem wkroczyło niebieskawo-białe światło, które jest emitowane przez diody LED, czyli to jest to światło, które mamy, które jest emitowane przez nasze smartfony, komputery, tablety czy telewizory.

Piotr: No i lampy.

Ola: No i lampy oczywiście, no bo lampy też teraz mamy LEDowe. W zasadzie to przez cały czas stale jesteśmy wystawieni na niebieskie światło, sztuczne, ale też naturalne. I co szkodliwego jest w takim świetle niebieskim? No i próbowano to badać. No ale jak to z badaniami bywa, w warunkach laboratoryjnych to nie do końca się pokrywa z tym, co istnieje w rzeczywistości. Te badania prowadzone w laboratoriach na komórkach i na zwierzętach były prowadzone z użyciem bardzo wysokich dawek tego światła niebieskiego, znacznie większych niż w codziennym życiu. I one sugerowały, że to światło może uszkadzać siatkówkę. No i to odkrycie, w połączeniu z tym, że z urządzeń elektronicznych korzystamy niemal bez przerwy obecnie, sprawiło, że pojawił się taki nowy pomysł, że powinno istnieć coś, co by nas chroniło przed tym zgubnym, złym, niezdrowym wpływem tego światła niebieskiego, jak to zdają się sugerować badania. I tym czymś mogą być np. okulary blokujące niebieskie światło, które należałoby nosić wieczorem, a niektórzy sugerowali, że nawet przez cały dzień. No i tutaj ważna informacja: kolejny produkt, kolejny filtr. Trudno powiedzieć, czy potrzebny, czy nie, ale w każdym razie podnoszący cenę soczewek okularowych, niewątpliwie sprawiający, że jest to jeszcze jeden sposób na to, żeby ludzie chcieli wymieniać okulary na coraz nowsze modele wyposażone w to dodatkowe udogodnienie. No i tutaj warto zaznaczyć, że powstały również specjalne soczewki-implanty, które są wszczepiane do oka przy okazji operacji zaćmy, i które mają w sobie filtr blokujący niebieskie światło, co ponoć ma pomagać w utrzymaniu tego efektu pooperacyjnego. No i cóż, przyjrzyjmy się tym, jakie w ogóle okulary wprowadzono do użytku, takie, które mają blokować to niebieskie światło. Otóż zaczęło się od okularów pomarańczowych, mających pomarańczowe soczewki. Jak sobie wyszukacie w internecie, no to można zobaczyć: powiedzmy sobie szczerze, wygląda to w sposób charakterystyczny, dziwny, niekoniecznie twarzowy, i one blokują dotarcie większości niebieskiego światła do oka, bo oczywiście zawsze się coś tam bokiem prześlizgnie i to nie będzie stuprocentowa ochrona. Ale wyobraźmy sobie, że przez całą dobę blokujemy dostęp tego niebieskiego światła do oka, a prawda jest taka, że to niebieskie światło to nas budzi, sprawia, że nie chce nam się spać.

Piotr: No tak, bo to chyba był głównym wątkiem, tak jak ja sobie myślę, tym, który przynajmniej najbardziej do mnie docierał: taka teza, że najprościej, jak w ciągu dnia mam być rozbudzony, no to dociera do nas bardzo dużo niebieskiego światła, bo rzeczywiście jest istotny element niebieskiego światła w świetle słonecznym, natomiast ku wieczorowi, jak ma się nam chcieć spać, no to naturalnie w przyrodzie zaczyna dominować bardziej pomarańczowe, czerwone światło. Niebieskie zostaje odcięte, odfiltrowane przez atmosferę, więc nasz mózg, przez te komórki jakieś tam mądrze brzmiące w siatkówce, zaczyna szykować się do snu.

Ola: Komórki zwojowe.

Piotr: Dziękuję. A jak tego nie ma, no to cały czas dostajemy niebieskie i cały czas nasz mózg dostaje informację, że jest środek dnia i będzie nam się chciało spać. Tak to było przynajmniej ogłaszane.

Ola: I w zasadzie to jest prawda, bo jeżeli będziemy używali przez cały czas tych pomarańczowych okularów, no to sobie po prostu zakłócimy zwyczajnie wydzielanie melatoniny i będziemy mieli stałe parcie na melatoninę, grożące tym, że stale będziemy senni. Jednak te pomarańczowe soczewki nie były tak atrakcyjne, żeby wiele osób chciało je nosić na co dzień: mało twarzowe, czy też bardzo charakterystyczne, rzucające się w oczy. W związku z czym producenci doszli do wniosku, że żeby blokować niebieskie światło, będą robili okulary bezbarwne. One co prawda będą przepuszczały część tego światła niebieskiego, ale wyeliminują na przykład 40% tego światła, które dociera do naszych oczu, więc jakąś tam ochronę nam zapewnią. I właśnie w tym kontekście była mowa o tym, że te soczewki z takim filtrem niebieskim, czy eliminującym niebieskie światło, mają pomagać na to, żeby nam się oczy nie męczyły przy komputerze, żeby nas głowa nie bolała, żeby w ogóle wyeliminować te dolegliwości, które mamy, kiedy przesiadujemy godzinami przy komputerze i potem coś jest nie tak z naszym wzrokiem. Przypominam, że były również takie sugestie, że niebieskie światło może pogarszać stan oczu w takich chorobach jak zwyrodnienie plamki żółtej, czyli AMD, oraz przy zaćmie. W związku z tym trzeba było to sprawdzić: czy w ogóle jest prawda, że te efekty mogą być wywoływane przez niebieskie światło i czy takie okulary mogą temu zapobiec. I tutaj pierwsze, co wpadło mi w ręce, to był taki przegląd z 2019 roku, który obejmował 17 takich badań, uznanych za metodologicznie przejrzyste i właściwie wykonane. I to były badania pochodzące z 6 krajów, liczące grupy osób biorących udział w badaniach od 5 do 156 uczestników. No i wyniki były takie, że te okulary z filtrem światła niebieskiego nie przynoszą żadnych krótkoterminowych korzyści, jeśli chodzi o zmniejszenie zmęczenia oczu. Jeżeli porównamy te wyniki ze standardowymi soczewkami, jedna grupa porównana do drugiej nie wykazała żadnych różnic. Również te badania pokazały, że brakuje danych o wpływie tych filtrów na choroby oczu, na przykład na uszkodzenia siatkówki. Kolejny przegląd przeprowadziła brytyjska organizacja non-profit o nazwie Cochrane Collaboration. To jest taka organizacja, która tworzy podsumowania badań naukowych na temat zdrowia.

Piotr: Tak, ciesząca się bardzo dobrą opinią, bardzo wiarygodna.

Ola: I ona w 2023 roku opublikowała taki przegląd dostępnych dowodów naukowych na temat okularów z filtrami blokującymi niebieskie światło. No i tutaj można w dużym skrócie powiedzieć: nie działają. Ani na zmęczenie oczu, ani na bóle oczu, ani na zaćmę, ani na AMD. Oj, oj, oj. No i tutaj właściwie mogłabym skończyć tę część podcastu, ale, tak jak tłumaczą specjaliści z tej grupy Cochrane i ci, którzy komentowali te badania, jest to troszeczkę bardziej złożone, bo niestety największym problemem w tym wszystkim jest to, że jest zbyt mało rzetelnych danych, zbyt mało rzetelnych badań na ten temat, żeby można było wysnuć jakieś daleko idące, jednoznaczne wnioski. Tym niemniej wszystko to, czym obecnie nauka dysponuje, mówi, że to nie działa.

Piotr: No tak, no to raczej trzeba by udowodnić, że działa, a nie…

Ola: Zacznijmy od ostrości wzroku: czy one wpływają na ostrość wzroku, te filtry, czy nie mają niewielki lub żaden wpływ – to jest wniosek. Z drugiej strony trzeba jeszcze stwierdzić, że te filtry nie mają na celu wyostrzenia wzroku, ale miło jest wiedzieć, że nie pogarszają go, i to jest to, co pozytywne specjaliści przedstawiali na podstawie tych badań. Ponadto autorzy tych badań nie byli w stanie określić, czy te okulary, zarówno pomarańczowe, jak i bezbarwne, pomagają w rozróżnianiu kontrastu i kolorów, a właśnie rozróżnianie kontrastu i kolorów to są wskaźniki zdrowej siatkówki, w związku z czym trudno było znaleźć takie czynniki, które by pomagały to określić. Dodatkowo po przebadaniu licznych danych i różnych analiz na ten temat stwierdzono, że nie ma dowodów naukowych na istnienie takiego mechanizmu fizjologicznego, który łączy niebieskie światło ze zmęczeniem oczu, że po prostu nie ma czegoś takiego. Ja zaraz wyjaśnię, dlaczego tego nie ma, ale przedtem jeszcze przejdę przez wyniki badań. Chodzi o kwestię powstawania zaćmy i zwyrodnienia plamki żółtej oraz pogłębiania się tych chorób rzekomo pod wpływem światła niebieskiego, i to nie znalazło potwierdzenia w badaniach naukowych. To znaczy np. rok po operacji zaćmy i po wszczepieniu implantów z filtrem niebieskiego światła, ostrość wzroku u osoby z implantem bez tego filtra i z filtrem była podobna, porównywalna. No i co dalej? Wiadomo, że niebieskie światło może zakłócać sen, to już wiemy z jakiego mechanizmu fizjologicznego to wynika: hamuje wydzielanie melatoniny i zaburza rytm dobowy. No i tutaj jednak kilka badań nad filtrami światła niebieskiego używanymi przed snem dało niespójne wyniki. Trzy z tych badań wykazały poprawę jakości snu, a trzy wykazały kompletny brak różnic czy z niebieskim filtrem, czy bez. I dotyczyło to, uwaga, głównie osób z zaburzeniami snu, więc właściwie nie można uznać tej grupy za reprezentatywną dla całego społeczeństwa, dla ogółu, w związku z czym tutaj też wyciąganie wniosków jest utrudnione. No i brak też dowodów na skuteczność tych filtrów przy zespole, czy syndromie widzenia komputerowego – jest coś takiego, taka nazwa, taka dolegliwość. Jeśli chodzi o zespół, czy syndrom widzenia komputerowego, to jego objawy to zmęczenie oczu, bóle głowy, suchość i zaczerwienienie gałek ocznych.

Piotr: To nie jest przypadkiem od niemrugania? Bo to, o ile pamiętam, wlepianie się w ekran głównie powodowało to, że rzadziej mrugaliśmy, więc gorzej nawilżone były oczy i się przez to bardziej męczyły.

Ola: To masz jeszcze jeden element, bo te wyniki, do których ja dotarłam, wymieniają inne powody tego zespołu widzenia komputerowego.

Piotr: Oglądanie głupich rzeczy na ekranie.

Ola: Wlepianie się. No tak, zbyt silne, oślepiające światło. Może tak być, że po prostu jasne światło, kontrastujące na przykład z ciemnością pomieszczenia, w którym coś oglądamy, ma wpływ na te objawy. Niska wilgotność powietrza: po prostu wysychają nam gałki oczne i w związku z tym robią się zaczerwienione. Długie wpatrywanie się w ekran, ale właśnie też bez mrugania. Oraz nieprawidłowa postawa ciała, czyli nieergonomiczne ustawienie szyi i głowy. Wiemy z badań, że takie pochylanie głowy do oglądania smartfona może powodować bóle głowy i bóle karku, to jest fakt. No i tutaj warto powiedzieć, że zamiast filtrów światła niebieskiego warto zastosować zasadę 20-20-20, czyli co 20 minut patrzeć przez 20 sekund na obiekt oddalony o 20 metrów.

Piotr: No tak, to jest kwestia akomodacji oka. To znaczy, że w ogóle większość czasu spędzamy wpatrując się w obiekty, które są za blisko nas, podczas gdy nasz wzrok wyewoluował do patrzenia raczej na duże odległości.

Ola: Tak, na duże odległości, to prawda. No i tutaj jeszcze warto wymienić inne czynniki, które mogą powodować zmęczenie wzroku. To mogą być, oprócz złych nawyków, czynniki środowiskowe: jakiś smog, jakieś niezdrowe powietrze, albo choroby, na przykład dalekowzroczność czy zespół suchego oka. To też może mieć wpływ.

Piotr: Brzmi jak nazwa metalowej kapeli.

Ola: Myślę, że ktoś powinien taki zespół założyć.

Piotr: Już jest, trzeba będzie sprawdzić. Sprawdzę na Spotify.

Ola: No i teraz ważna rzecz, jeśli chodzi o wpływ tego niebieskiego światła na nasz proces zasypiania: to może być powodowane nie tyle przez niebieskie światło, co przez samo światło. Otóż mamy takie komórki z tyłu oka, które komunikują się z mózgiem, żeby uwalniać melatoninę, i one są wrażliwe nie tylko na niebieskie światło, ale również na inne kolory.

Piotr: Przepraszam.

Ola: Co się śmiejesz?

Piotr: Bo napisałem w Spotify "zespół suchego oka", mając nadzieję, że ktoś tak nazwał zespół, i w pierwszym miejscu wyrzuciło mi zespół Koma, co być może słuchanie Komy rzeczywiście wywołuje zespół suchego oka, nie wykluczałbym. Może mi wyrzuciło również znany skądinąd zespół Defekt Mózgu, to jeszcze mogę zrozumieć, ale Koma? No dobra, jedźmy dalej. W każdym razie nazwa najwyraźniej nie jest zajęta. Jeżeli ktoś chce szybko założyć kapelę Zespół Suchego Oka, to jest okazja, kto pierwszy, ten lepszy.

Ola: Tak, dla nas 5% zysków.

Piotr: No dobra, żartowałaś. Za każdym razem na koncercie wymienia się nasz podcast.

Ola: Wracając do tych komórek, do których ciągle właśnie wracam w tej mojej części: one są wrażliwe nie tylko na niebieskie światło, ale też na inne kolory światła. To jest istotne, bo oczywiście najbardziej reagują na niebieskie światło, ale jeżeli mamy w domu wiele urządzeń, które w trybie nocnym mają włączone takie diody, które jasno świecą, no cóż, nadal emitują dość jasne światło. To może przeszkadzać przy spaniu, zwłaszcza tym osobom, które miewają problemy ze snem.

Piotr: Mamy taką cholerną latarnię za oknem, ja pierniczę od kiedy ją zrobili. Jak jest chociaż trochę uchylone okno, to mi świeci w oczy.

Ola: No i ci przeszkadza. I to niestety ma wpływ na jakość snu. Oczywiście tak, tutaj warto pomyśleć o przyciemnianiu latarni przed snem. Właśnie musimy coś z tym zrobić, jakąś sobie dodatkową blokadę na oknie.

Piotr: Bez sensu, że przez całą noc ta latarnia napiernicza tak samo intensywnie, to nie jest bardzo potrzebne.

Ola: Warto przyciemniać sobie wieczorem światła, a na noc w ogóle wszystko wyłączać. No i co jeszcze podkreślają naukowcy, to to, że nie tyle chodzi o filtrowanie światła przed snem, ale o sposób, w jaki korzystamy z tych ekranów przed snem, czyli z laptopów, smartfonów, tabletów czy telewizorów. No bo jeżeli tuż przed snem oglądamy wiadomości, informacje, które nas nakręcają…

Piotr: Ale też TikToka.

Ola: Ale też TikToka. Informacje ze świata: kolejna wojna, kolejne bombardowania. Czy też przewijamy streaming i cały czas nam się pokazują nowe informacje, coraz gorsze, albo coraz bardziej łupiąca muzyka. To też może wywoływać efekt taki, że nasz sen po prostu będzie zakłócony, jeżeli to się dzieje tuż przed zaśnięciem. I generalnie przed snem zalecane są, uwaga, to taka nudna rada specjalistów, czynności bardziej relaksujące niż triggerowanie się różnymi bzdurami, i nie tylko bzdurami, ze świata. Ale spójrzmy na to z innej perspektywy. Ja już wcześniej wspominałam, rozmawialiśmy o słońcu, o tym, że to ono nam wrzuca najwięcej tego niebieskiego światła. No bo jakby to ująć, ono naprawdę emituje go tyle, że w porównaniu z nim ilość tego emitowanego przez smartfony czy tablety jest po prostu… żenująco mała. Ale spójrzmy na to z punktu widzenia naukowego. Otóż zespół Public Health England, czyli instytucji w Wielkiej Brytanii, która zajmuje się zdrowiem publicznym, porównał to niebieskie światło emitowane przez słońce z tym, które jest emitowane przez urządzenie elektroniczne ustawione, uwaga, na maksymalną jasność. Okazało się, że te ekrany smartfonów i tak dalej emitują mniej niż 1% tej ilości światła niebieskiego, które otrzymujemy z promieni słonecznych. To jest ta dobra wiadomość, ale przecież po zachodzie słońca serwujemy sobie już tylko samo światło niebieskie z tych naszych urządzeń elektronicznych, i to może nam hamować uwalnianie melatoniny. No i tutaj, cóż, oczywiście to, co się zaleca, to włączyć sobie te tryby nocne w urządzeniach. Coś, co odetnie nam niebieskie światło od smartfonów i innych urządzeń po zachodzie słońca. One przejdą w bardziej ciepłe barwy, pomarańczowy i żółty, i to będzie po prostu mniej pobudzało nasz mózg.

Piotr: A praktycznie każdy nowoczesny system już w tej chwili ma to, czy na telefon, czy na komputer, może nawet domyślnie jest włączony.

Ola: No tylko że, uwaga, w tych badaniach, do których ja dotarłam przy okazji tych okularów z filtrem niebieskiego światła, jest też powiedziane, że nie ma absolutnie potwierdzonego naukowo działania tych filtrów w urządzeniach elektronicznych, które przełączają nam światło z zimnego na ciepłe po zachodzie słońca. Ale jest za to pocieszająca wiadomość, bardzo dobra dla nas: przegląd 15 badań naukowych na ten temat wykazał, że uwaga, po dwugodzinnej ekspozycji na światło niebieskie wieczorem, poziom melatoniny w naszym organizmie wróci do normy, uwaga, w ciągu 15 minut od wyłączenia tych urządzeń. No dobrze, i powiem tak: uważam, że te filtry niebieskiego światła powinny być włączone, żeby jednak utrzymywać ten mózg w takim stanie, żeby nie był pobudzany. Tym niemniej pamiętajmy o tym, że to słońce jest naszym naturalnym źródłem niebieskiego światła.

Piotr: Naszym naturalnym wrogiem.

Ola: No to UV, promieniowanie UV jest naszym wielkim wrogiem, ale też wiele mu zawdzięczamy, powiedzmy sobie szczerze, całą naszą ewolucję.

Piotr: Wampiry się z tobą nie zgodzą.

Ola: No ale też spójrzmy na to wszystko, co się mówi o tym świetle niebieskim, z tego punktu widzenia, że należy zachować zdrowy rozsądek i że nie wystarczy filtr, żebyśmy dobrze spali, tylko trzeba też myśleć o tym, żeby wyeliminować to, co nas denerwuje, co nas pobudza i co nas wprawia w jakiś dziwny nastrój przed snem, zamiast się relaksować i przygotowywać do tego snu. I na podsumowanie tylko powiem, że jest taka organizacja, która się nazywa Amerykańska Akademia Okulistyki, i ona również wydała swoje zalecenia, czy też oświadczenia, dotyczące tych filtrów niebieskiego światła, zbieżne z tym, co wcześniej powiedziałam: nie ma naukowych dowodów na to, że światło komputera czy smartfona uszkadza wzrok, i akademia nie zaleca żadnych specjalnych okularów do pracy przy komputerze, żadnego filtra specjalnego.

Piotr: Czyli udało się wygenerować problem po to, żeby sprzedać do niego rozwiązanie.

Ola: No i tutaj akademia dodała jeszcze jedno stwierdzenie, że rekomendowanie tej technologii przez różnych usługodawców, którzy twierdzą, że jej korzystne działanie zostało naukowo udowodnione, no cóż, to jest po prostu albo nieuczciwe, albo nieuzasadnione, bo ktoś w to uwierzył, i że nic nie przemawia za zakupem takich droższych filtrów. A o tym, dlaczego wierzymy w różne rzeczy, to Piotrek sobie zaraz nam wszystkim opowie.

Piotr: Następnym razem, jak będziesz mówiła, że długo gadam…

Ola: Ile gadałam? Bo ja sobie tym razem nie włączyłam stopera.

Piotr: Wiesz co, po tym… bo wiecie, to co wy słyszycie jest troszeczkę jednak podmontowane, bo czasami coś nam nie wyjdzie. No, 40 minut minęło nagrania, więc jakoś, jak znam, tak szacuję, że na waszych licznikach pewnie jest jakieś 37 minut, może 36.

Ola: Przy ostatnim podcaście, Laboratorium Zbrodni, ty tak długo gadałeś, że myślałam, że usunę.

Piotr: Proszę cię, to jest Laboratorium Zbrodni, naprawdę powinnaś mnie słuchać w napięciu. To idziemy dalej.

0:35:29 Dlaczego wierzymy w magię i religię? Hipoteza adaptacji prospołecznej

Piotr: Jak już Ola wspomniała, będzie o wierzeniach w różne rzeczy. To jest pytanie zadane przez Szarą Pręgę na Spotify, nie wiem, czy to jest ta Szara Pręga, czy ten Szary Pręga, w każdym razie bardzo ładny login. Pytanie brzmiało: dlaczego ludzie wierzą w magię? Natomiast to jest trochę szersze pytanie. Przede wszystkim warto sobie zdawać sprawę z tego, że wszystkie znane kultury ludzkie wykształciły jakąś formę wierzeń religijnych, magicznych itd., co już samo w sobie wskazuje na to, że coś w tym jest, to znaczy, że bardzo mamy tendencję do takich wierzeń. Ja, przygotowując ten kawałek, zacząłem od magii, ale bardzo szybko wychodzi na to, że trzeba i religię w to włączyć. To nie jest absolutnie próba urażenia czyichś uczuć religijnych, bo to zupełnie nie o to chodzi. Po prostu z punktu widzenia nauki, w tym przypadku socjologii, antropologii, magię postrzega się zazwyczaj jako coś poprzedzającego religię, jako, można powiedzieć, prymitywniejszą trochę formę religii, albo inaczej patrząc, czysto użytkową. To znaczy magia służy bezpośrednio do tego, w tych wierzeniach, żeby wywrzeć jakieś bezpośrednie działanie, mieć jakąś bezpośrednią kontrolę nad jakimiś zjawiskami czy czymś takim. I to jest magia. Natomiast religia jest o krok wyżej i tam jest zwykle jakiś kult jakichś sił wyższych, które często dysponują magią. Więc magia jest bardziej użytkowa, religia jest bardziej opisowa, chociaż oczywiście też traktujemy ją bardzo użytkowo. Ale tak naprawdę w naszych mózgach to jest praktycznie to samo. Zresztą warto tu pamiętać o tym, że to co jedna religia postrzega jako religię, inna religia może postrzegać jako magię, i na odwrót. To znaczy, my możemy uważać, że jakieś tam poczynania jakiejś innej grupy religijnej to jest po prostu jakaś czysta magia, zabobon, jak chcemy to nazwać, i vice versa. Pamiętajmy o tym, że my sobie teraz w szkole uczymy się o Zeusie i różnych innych bogach i trochę mamy z tego bekę, bo oni tacy śmieszni, w ogóle gdzieś tam piją wino i różne inne ambrozje. Tymczasem ludzie w to wierzyli tak samo, jak w naszych czasach ludzie wierzą w boga chrześcijańskiego, w bogów innych religii monoteistycznych, politeistycznych i tak dalej. Właściwie każda religia traktuje się bardzo poważnie, więc to też warto tutaj pamiętać. Natomiast uznając to, że te zjawiska religii i magii są właściwie de facto tym samym, idźmy sobie dalej. Są dwie bardzo ciekawe grupy hipotez wyjaśniających pojawienie się w ogóle tej religii, magii w ludzkiej ewolucji, w ludzkich umysłach, i to, że jest ona tak wszechobecna. Jedna hipoteza, tak się ładnie nazywa, to hipoteza adaptacji prospołecznej. I ona mówi, że religia została utrwalona, ja tu zamiennie używam religia, magia, to już wyjaśniłem, została utrwalona również ewolucyjnie w naszych mózgach, w naszych zachowaniach, dlatego że w istotny sposób zwiększała szansę przetrwania jakiejś grupy, dlatego że wzmacniała współpracę, wzmacniała interakcję między ludźmi. I przypominam uprzejmie, że główną mocą homo sapiens jest umiejętność współpracy. Pazurki słabe, ząbki słabe, biegamy może wytrwale, ale nie za szybko, skórkę mamy miękką, no dawno by nas zjedli, gdyby nie to, że umiemy ze sobą znakomicie współpracować.

Ola: A religia pozwalała skupić się na jednym celu.

Piotr: Tak, to znaczy ona ma cały szereg różnych takich mechanizmów, bo już samo to, że mamy jakichś bogów czy boga, który wszystko widzi cały czas, albo nie cały czas, bo to różnie zależnie od religii, ale generalnie widzi więcej niż inni członkowie grupy, już to powoduje, że ludzie mają tendencję do trzymania się pewnych zasad, dlatego że czują się, można powiedzieć, stale obserwowani. Zresztą były takie badania, jakby niebezpośrednio nawiązujące do religii, które sprawdzały to, że już sama delikatna sugestia, że ktoś jest obserwowany, zmienia zachowanie człowieka. Czyli na przykład nalepienie gdzieś oka, symbolu oka, już zmieniało trochę zachowania ludzi. Lustro, które wiemy jak działa, my sami tam jesteśmy, ale już to powoduje, że ludzie zaczynają zachowywać się w inny sposób, tak jakby byli, można powiedzieć, przez kogoś kontrolowani. Więc wprowadzenie takiej siły, która nas stale obserwuje, powoduje, że ludzie są bardziej skłonni do przestrzegania norm, nawet wtedy, kiedy nie są bezpośrednio kontrolowani, i takie grupy po prostu zaczynają działać sprawniej, można powiedzieć. Mamy też w ogóle element tego, że jeżeli są jakieś rytuały religijne, to te rytuały, jak dobrze wiecie, są bardzo skomplikowane. Zresztą podobnie rytuały magiczne, bo to w sumie podobne działanie. One są bardzo skomplikowane, w związku z czym często wymagają też dużej inwestycji, czy to czasu, czy nawet środków. A duża inwestycja oznacza, że ludzie naprawdę się w coś angażują. To znaczy, żeby już odprawić taki rytuał, to trzeba temu sporo poświęcić, czyli w ten sposób dowodzimy naszej wierności pewnym zasadom i możemy być w grupie traktowani jako ktoś zaufany, skoro my też tyle w to energii włożyliśmy, po prostu koszt tego jest wysoki. Oczywiście są też takie bardzo proste korzyści płynące z religii, które mogą dotyczyć zarówno aspektu zdrowotnego, jak i psychicznego, bo ludziom często łatwiej jest znosić pewne rzeczy, jeżeli znajdują oparcie w jakiejś wierze. To mogą być bardzo różne rzeczy, ale generalnie łatwiej nam jest znieść pewne niedogodności, czy wręcz nieszczęście, jeżeli możemy część winy z siebie zrzucić, czy jakoś inaczej przenieść to napięcie. Ale też religie wydają nakazy i zakazy, które w momencie, kiedy one powstawały, mogą mieć bardzo konkretne znaczenie, chociażby mikrobiologiczne. Nie jedz tego, nie rób tamtego, bo z jakichś tam względów…

Ola: W tym klimacie, w tym momencie dziejowym może to być bardzo szkodliwe, możesz się zatruć, możesz umrzeć.

Piotr: Dokładnie, więc tu jest sporo takich rzeczy, które mogą też wpływać na jakieś kwestie reprodukcyjne, chociażby zakaz kazirodztwa, który niby jest dość ugruntowany, ale jednocześnie jest bardzo często podkreślany w religiach właśnie ze względu na to, że jest tam duże ryzyko. To jest w ogóle ciekawa historia o kazirodztwie.

Ola: Jeszcze kanibalizm, ale to też nie jest powszechne, tym niemniej kanibalizm też jest tabu w większości kultur. To też jest coś, co może zagrozić życiu, przede wszystkim przez priony, czyli przeniesienie się z mózgu osoby, która zmarła, na tego, kto zje taki mózg.

0:44:09 Hipoteza efektu ubocznego ewolucji mózgu i myślenie magiczne u zwierząt

Piotr: Tak, ale nie tylko, bo inne choroby też w ten sposób się mogą przenosić. I to jest ta hipoteza, która sugeruje, że religia była opłacalna społecznie i dlatego została utrwalona w naszych mózgach. Natomiast jest druga, wydawałoby się konkurencyjna, ale nie do końca, hipoteza mówiąca o tym, że jest to produkt uboczny rozwoju naszego mózgu. Chodzi o to, że nasze mózgi dokonały bardzo gwałtownego skoku na pewnym etapie ewolucji. Jesteśmy mniej więcej w stanie wyznaczyć takie momenty, kiedy tam rzeczywiście bardzo dużo się działo. Niewątpliwie na etapie rozwoju wszystkich człowiekowatych i wokół nich rozwój mózgu był bardzo duży, zwiększenie jego objętości i złożoności. Tam powstały mechanizmy, które mogły skutkować właśnie wierzeniami w magię czy w religię. Zwraca się uwagę na trzy takie grupy. Jest coś takiego jak szczególna tendencja do dopatrywania się działania jakiejś istoty sprawczej. Chodzi o to, że jeżeli coś się dzieje, to ludzie mają tendencję do uważania, że stoi za tym jakieś celowe działanie, co miało bardzo konkretne uzasadnienie ewolucyjne, dlatego że jeżeli coś robi szuru-buru w krzakach, to ci, którzy uznawali, że to pewnie wiatr albo nic takiego, zostali zjedzeni, a ci, którzy uważali, że to był drapieżnik, najprawdopodobniej przeżyli. Oczywiście ordynarnie upraszczam, ale z grubsza chodzi o takie zjawisko, które powoduje, że nie ignorowaliśmy zagrożenia, raczej byliśmy nadwrażliwi. Ta nadwrażliwość była korzystna, to znaczy lepiej było 17 razy zerwać się do ucieczki, niż jeden raz się nie zerwać. Jesteśmy wszyscy potomkami tych, którzy się 17 razy zerwali do ucieczki, bo ci, co się nie zerwali, zostali skonsumowani i do swoich genów dalej nie przekazali. I tu pojawia się pierwszy element, czyli uznajemy, że za czymś, za wszystkim jest jakieś działanie jakiegoś ukrytego bytu, że coś musiało to spowodować. I to oczywiście ma bardzo wiele objawów, bo począwszy od takich najprostszych, że jak grzmi, to najpewniej ktoś czymś rzuca, albo to jest jakiś celowy gniew…

Ola: Albo aniołki przetaczają beczki po niebie.

Piotr: Coś by, aż po współczesne objawy tego, czyli teoria inteligentnego projektu, która nie jest żadną teorią, tylko jest po prostu zawoalowanym kreacjonizmem. To jest też bardzo ciekawa sprawa i może kiedyś zrobimy o tym odcinek, dlatego że działają w Polsce nawet organizacje, które jakieś stypendia ludziom dają, na poważnych uczelniach się pojawiają, tylko po to, żeby promować w taki gustownie zawoalowany sposób tę teorię inteligentnego projektu, mówiącą właśnie, że to niemożliwe, żeby różne rzeczy same powstały, bo to musiał ktoś zaprojektować. To jest oddzielna, długa historia, bo nikt nie twierdzi, że same powstały, to jest znacznie bardziej złożone. Sam inteligentny projekt, nie dajcie się wkręcać, jest to po prostu zwykły kreacjonizm, czyli przypisywanie jakiegoś ukrytego działania. Druga z takich rzeczy, które się dzieją w naszym umyśle, to jest coś takiego jak teoria umysłu, czyli to, że jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co inni ludzie myślą i jakie mają intencje. Czyli jak ja na kogoś patrzę, kto coś robi, to ja mogę sobie mniej więcej wskoczyć w jego umysł, wyobrazić sobie, co on ma na myśli. Oczywiście to nie zawsze działa, nie zawsze jest skuteczne itd., ale jest to absolutna podstawa działania w jakiejś grupie społecznej. I tu znowu, jeżeli to zostanie nieco przesterowane, to nasze rzutowanie ze świata istot żywych przenosimy na jakieś byty niematerialne. Zaczynamy sobie wyobrażać, że światem mogą kierować jakieś obiekty, czy jakieś istoty, które coś sobie myślą itd. No i oczywista też rzecz, czyli takie znowu bardzo w ludziach wysterowane, mocno wyszukiwanie wszelkich wzorów, wyjaśnień. Bardzo potrzebujemy wyjaśniać niezrozumiałe zjawiska i robimy to z ogromnym uporem.

Ola: I z entuzjazmem. Zwłaszcza w dzieciństwie, kiedy pytamy: a jak to działa, a dlaczego, a po co.

Piotr: No tak, ale to są pytania, na które próbujemy dostać sensowne odpowiedzi. Natomiast zwróćcie uwagę, że jeżeli nie ma takich odpowiedzi, to my sobie je sami generujemy. I właściwie cała przednaukowa, powiedzmy roboczo, ogromna część wiedzy gdzieś tam przed jakimś XVII wiekiem, opiera się właśnie na takich wyjaśnieniach: że aniołki przetaczają beczki, że kobietom wędruje macica, i stąd melancholia. I te wszystkie opowieści, aż po Arystotelesa sięgające.

Ola: Masz problem.

Piotr: No mam, mam. Jakbym go spotkał, to bym mu nawtykał. No w każdym razie, szukamy bardzo tych wzorów, wyjaśnień w takich miejscach, gdzie niekoniecznie one muszą być. I to jest bardzo prosty sposób na pojawienie się takiego magicznego myślenia. Więc mamy, podsumowując, te dwie grupy hipotez: jedną grupę, która mówi, że to jest pewna adaptacja prospołeczna, a druga grupa mówi, że to jest efekt uboczny tego, że nasze mózgi są przesterowane, że za dobrze, za bardzo się starają i wymyślają w efekcie rzeczy, których nie ma. No i jest też, na szczęście, taka grupa specjalistów, którzy łączą te dwie rzeczy, to znaczy mówią, że bardzo możliwe, że nasze mózgi się przesterowały, zaczęły takie rzeczy generować, natomiast myśmy to dobrze wykorzystali dla wzmocnienia tych wszystkich prospołecznych działań. Także to być może rzeczywiście w ten sposób mogło powstać. Niektórzy są wręcz skłonni uznawać, że religia jest pewną formą takiego pasożyta mózgu, to znaczy czegoś takiego, co się w mózgu…

Ola: To teraz się narażasz.

Piotr: Nie, nie narażam się. Jeżeli ktoś jest głęboko wierzący, to może sobie spojrzeć na inne religie. Mówimy o zjawisku, nie zajmujemy się tutaj z punktu widzenia teologii, tylko raczej spojrzenia antropologicznego na te kwestie. Więc nie jest moim celem obrażanie kogokolwiek, tylko przeanalizowanie, skąd to się wzięło, bo religie, jak już mówiłem, pojawiają się praktycznie wszędzie. I co właśnie bardzo ciekawe, pewne elementy magicznego bądź religijnego myślenia najprawdopodobniej są też obecne u zwierząt. Uważało się przez długi czas, że to jest w ogóle niemożliwe, że religia, magia jest elementem wyłącznie ludzkim. Natomiast jest wiele zachowań, które można interpretować jako zachowania w jakimś stopniu nawiązujące do jakiejś religijności czy czegoś ponadzmysłowego u zwierząt. I oczywiście być może nasze wyjaśnienia są tylko antropomorfizacją, ale może nie, bo na przykład to, że słonie chowają swoich zmarłych, i opłakują, i nie tylko swoich, bo chowają też inne zwierzęta, to jest ciekawa sprawa.

Ola: Przeżywają żałobę.

Piotr: Dokładnie. Też czasami je chowają z jakimiś dodatkowymi obiektami itd. Są takie zjawiska zaobserwowane u szympansów i u bonobo, kiedy one na przykład przed nadchodzącą burzą tańczą, wykonują jakieś dziwne gesty, które nie mają żadnego uzasadnienia logicznego, które nie służą niczemu bezpośredniemu, co byśmy byli w stanie wykazać. I tego typu zjawisk jest sporo. Na przykład chociażby u orek jest też pewne celebrowanie zmarłych. I teraz tak, można temu przypisać czysto praktyczne działania. No bo może na przykład słonie chowają swoich zmarłych i nie swoich po to, żeby padlina nie leżała, żeby nie przyciągać drapieżników itd. Natomiast wiele z tych rzeczy jest tak trochę na granicy, to znaczy z jednej strony możemy im znaleźć logiczne uzasadnienie, z drugiej strony troszkę to zaczyna być takie dziwaczne, i to może być ta delikatna granica.

Ola: Zdaje się, że u słoni to nawet takie elementy zdobienia tych grobów następowały, czy kwiaty, czy jakieś gałęzie przynosiły.

0:54:09 Malinowski, rytuały i myślenie magiczne w codziennym życiu

Piotr: Dokładnie, więc może być tak, że to jest ta cienka granica, że to jest ten moment między zachowaniami racjonalnymi, czemuś tam służącymi, które w jakimś stopniu ulegają pewnej rytualizacji, pewnej zamianie właśnie w schemat, który już przestaje być czysto racjonalny. Oczywiście są też ciekawe badania, takie już czysto psychologiczne, pokazujące funkcje magii, religii, i to, że ona przede wszystkim służy radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami. Są badania Bronisława Malinowskiego, naszego słynnego badacza, na Triobriandach. Pozdrawiamy tutaj Olę Gumowską, która się tym zajmowała, napisała książkę na ten temat.

Ola: Seks, betel i czary.

Piotr: Dokładnie. I on obserwował to, że wtedy, kiedy połów rybaków miał być prowadzony na łagodnym, bezpiecznym terenie, jakimś akwenie, to nie były odprawiane takie rytuały. Kiedy wypływali gdzieś na otwarty ocean, to już ta magia się pojawiała, i to jest w ogóle bardzo częste. Widzimy chociażby to, że ludzie, którzy uważają się za bardzo racjonalnych i na co dzień są jak najbardziej dalecy od jakichkolwiek magicznych działań w swoim przekonaniu, to w sytuacjach stresowych się do tej magii odwołują, mimo że zamieniają to w śmiech itd. Klasyka gatunku to są te wszystkie ceremonie związane ze zdawaniem egzaminów czy jakimiś takimi rzeczami, nie wiem, krzyżowanie palców. Dosłownie kilka dni temu rozmawiałem z osobą, która naprawdę mnie zaskoczyła, bo nie uważałem jej za osobę, która wierzy w magię. Jak mówiła o jakiejś bardzo ważnej dla siebie sprawie, która się musi rozstrzygnąć, to krzyżowała palce.

Ola: A nie odpukiwała w niemalowane?

Piotr: Tak, odpukiwanie, przechodzenie pod drabinami albo nie – to jest też bardzo ciekawy wątek, dlatego że tu możemy do Kahnemana nawiązać, już nie będę bardzo tego rozwijał, ty o tym już kilka razy mówiłaś.

Ola: Do Daniela Kahnemana, bardzo polecamy jego książki, to noblista.

Piotr: Tak, jest. I on mówi o systemie pierwszym, systemie drugim myślenia. Ten system pierwszy jest taki szybki, intuicyjny, ten drugi to jest ten analityczny, powolny itd. Taka dobra dezinformacja odwołuje się do systemu pierwszego, czyli tego szybkiego, który pozwala trochę ominąć ten system drugi, racjonalny. Natomiast to, co tutaj można też przytoczyć, to to, że takie działania magiczne, jak wkładanie czerwonej bielizny na studniówkę czy jakieś inne takie cuda, odwołują się do tego systemu pierwszego, tego szybkiego, nieracjonalnego, ale ten system racjonalny, ten drugi, w jakimś stopniu je przepuszcza. To znaczy, dopóki one powodują poprawę samopoczucia czy coś, ten system drugi je akceptuje. Więc dlatego mamy skłonność do tego myślenia magicznego. Jeżeli ktoś jest bardzo zagorzałym, nie wiem, ateistą, przy czym nie mówię o takich ateistach wojujących, którzy robią sobie z tego jakąś własną, oddzielną ideologię, tylko po prostu jest po prostu niewierzącym człowiekiem, to te elementy magicznego myślenia i tak się pojawiają. One mogą czasami być bardzo przesterowane, tak jak w nerwicy natręctw, gdzie, nie wiem, człowiek musi, nie wiem, sześć razy wejść po schodach i zejść, albo trzy razy otworzyć zamek, zamknąć zamek. To też są elementy, które można podłączyć pod przesterowanie naszego mózgu, to, że mamy pewne mechanizmy, które stosunkowo łatwo przeskakują z obszaru racjonalności na obszar czasami wręcz niebezpiecznej nieracjonalności. Więc, tak już cokolwiek podsumowując, ludzie wierzą w religię dlatego, że jest bardzo mocno zakorzeniona w naszych mózgach. Dlaczego jest zakorzeniona? Jest na to kilka różnych opowieści, nie do końca jesteśmy pewni, która z nich jest prawdziwa, ale ponieważ to się pojawia wszędzie, więc raczej, zresztą, tak jak to już wspomniałaś, w takim rozwoju osobniczym też to jest bardzo wyraźnie widoczne, dlatego że najróżniejsze formy myślenia magicznego i religijnego są bardzo mocno obecne u dzieci. Dopiero z czasem uczymy się odfiltrowywać niektóre z nich, mniej lub bardziej. Tak naprawdę przejście do odrzucenia religii i świadomej rezygnacji z magicznego myślenia, tak jak mówię, zazwyczaj nie do końca zostaje odfiltrowane, to jest pewien proces, który trzeba na jakimś etapie świadomie przeprowadzić. Nawet osoby wychowywane w ateizmie mają na początku takie spojrzenie nawiązujące do religii, tę chęć wyjaśniania pewnych zjawisk albo nadawania pewnym obiektom celowości, że kamień jest po to, żeby na nim siedziała żaba. Nie, kamień nie jest po to ani po nic innego też nie jest, po prostu jest. Natomiast jest tam taki rys, i to jest ewidentnie sposób działania naszego mózgu. Więc dość rozległa to odpowiedź na pytanie, chociaż krótsza niż twoja.

Ola: Tak mówisz, ale to tylko dlatego tak mówisz, że ja nie mierzę czasu dzisiaj, w związku z czym… Tak, sterujesz, jesteś tą istotą sprawczą, która…

Piotr: Tak, to właśnie ja. To jest szalenie ciekawy temat i moim zdaniem akurat o tym powinno się uczyć w szkole, bo to jest coś, co dotyczy absolutnie nas wszystkich, i absolutnie nie jest skierowane przeciwko religii. To znaczy to, że jesteśmy w stanie pewne mechanizmy wytłumaczyć na poziomie ewolucyjno-wręcz neurologicznym, bo tam jeszcze jest więcej wątków, ja już nie wchodziłem w to, bo na przykład są też hipotezy związane z wydzielaniem dopaminy na pewnych etapach, które sprzyja również pewnym takim religijnym skojarzeniom i tak dalej. To jest ogromny temat. Tak sobie pomyślałem, że można by kiedyś zaprosić, ale właściwie nie wiem kogo, bo trzeba by i antropologa, i neurobiologa, i jeszcze kilka innych osób, i socjologa.

Ola: Może zmontujemy taką ekipę, która nam pomoże to wszystko zrozumieć.

Piotr: Szalenie ciekawy temat, słuchajcie. Ola coś tam intensywnie pyka w komputer, więc mnie nie słucha w ogóle, więc informuję ją uprzejmie, że docieramy właśnie do końca.

Ola: Słucham cię absolutnie.

1:01:48 Polecajka i słowo na dziś

Piotr: Podmieniłaś nam polecajkę.

Ola: Tak, podmieniłam w tym czasie polecajkę, chociaż możesz tamtą też wymienić.

Piotr: A sprawdziłaś tę polecajkę? Jeszcze jest gdzieś dostępna w ogóle?

Ola: To ty sprawdzisz, a ja opowiem o tym. Już mówiliśmy o książce "Seks, betel i czary", którą napisała Aleksandra Gumowska. Książka została wydana przez Znak Literanova. Nadal do kupienia. Podtytuł brzmi: "Życie seksualne dzikich 100 lat później". I ta książka jest dokładnie o tym, co się dzieje w tym miejscu, do którego 100 lat wcześniej dotarł Bronisław Malinowski. To są Wyspy Trobrianda, wtedy nie do końca prawidłowo to powiedziałam, Trobrianda, trudne słowo.

Piotr: Zdaje się, że Ola tam była, pojechała, to nie to, że siedziała w internecie i googlała.

Ola: I tak. Zamieszkała w chatce z liści. Naczelny wódz przyjął ją jak córkę, wodzowa nadała jej imię swojego podklanu. Generalnie była tam z nimi, mieszkała tam z nimi, starała się z nimi rozmawiać, korzystając siłą rzeczy z tłumaczy. I opisuje to bardzo fajnie, jak to teraz wygląda, jak to się zmieniło, i też opowiada, jak zderzała te wizje sprzed 100 lat, tych czarno-białych zdjęć, z rzeczywistością, którą zastała na tych wyspach. Jest to absolutnie fascynująca pozycja, Ola świetnie pisze, możemy ją z pełną świadomością polecić i z pełną odpowiedzialnością, że to jest kawał dobrego dziennikarstwa, takiego reportażowego.

Piotr: Tak, książka jest wydana, co prawda, już lat temu 11, jak patrzę.

Ola: Pierwsze wydanie było z 2016?

Piotr: 2014. Jak patrzę na Allegro, jest sporo zwykle używanych książek, ale już tam od 8 zł można znaleźć. Fajna to jest książka, warto ją przeczytać. Tak jak Ola powiedziała, kawał potężnej, solidnej roboty, w takim starym, dobrym, dziennikarskim stylu. Więc to jest niewątpliwie do polecenia. W takim razie polecajkę, która była na dzisiaj planowana, przekładamy na za tydzień. Co się odwlecze, i tak dalej, przysłowia są mądrością narodów.

Ola: Zostało nam słowo na dziś, którego żadne z nas nie wybrało, bo się skupiliśmy na czymś zupełnie innym. W takim razie, czy masz już jakieś?

Piotr: Może być po prostu magia. Nie będzie magii – to słowem na dziś jest magia. A my się z wami na dziś żegnamy.

Ola: Cześć.

Źródła

* https://www.mcgill.ca/oss/article/medical-critical-thinking/feeling-blue-about-evidence-blue-blocking-glasses

* https://www.scientificamerican.com/article/do-blue-light-glasses-help-with-eyestrain/

* https://www.mayoclinichealthsystem.org/hometown-health/speaking-of-health/are-blue-light-blocking-glasses-a-must-have

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34983271/

* https://nafalinauki.pl/swiatlo-widzialne/

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Siatkówka_(anatomia)

* https://thereader.mitpress.mit.edu/the-powerful-role-of-magical-beliefs-in-our-everyday-thinking/

* https://en.wikipedia.org/wiki/Evolutionary_origin_of_religion

* https://en.wikipedia.org/wiki/Ritual_behavior_in_animals

* https://en.wikipedia.org/wiki/Evolutionary_psychology_of_religion

* https://www.science.org/content/blog-post/origin-religion

* https://jamesbishopblog.com/2019/03/23/james-frazer-evolutionary-development-of-mans-religious-psyche/

* https://en.wikipedia.org/wiki/Cognitive_science_of_religion

* https://www.psychstory.co.uk/psychology-blog/magic-religon-philosophy-science

Źródła