Podcast Crazy Nauka · odc. 120

Nauka na czasie: twarz denisowianina i ekstremalnie wczesny test na nowotwory

24-06-2025 · 33 min · Nauka na czasie, Ciało i zdrowie, Historia nauki i odkryć

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

W tym odcinku: tajemnice najbardziej skrytego spośród archaicznych gatunków człowieka oraz tak wczesny test na nowotwory, że wyprzedza diagnozę nawet o kilka lat. Czyli dwa newsy z cyklu “Nauka na czasie”.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Czy wreszcie zobaczymy twarz tajemniczego człowieka, który żył obok homo sapiens i neandertalczyków?

Piotr: Jak wcześnie da się odkryć, że ktoś zaczyna mieć nowotwór? Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: I wracamy do naszego dawnego rytmu, czyli dziś opowiemy o dwóch naukowych doniesieniach w ramach tak zwanej krótszej wersji naszego podcastu. A jaka będzie? Czy będzie krótsza czy dłuższa? To się jeszcze okaże.

Piotr: Jeszcze nie wiemy, na jak długo wracamy do takiego rytmu, bo już mamy różne myśli, bo kolejny odcinek będzie 30 czerwca, czyli ostatni dzień przedwakacyjny, tak przynajmniej teoretycznie, bo niektórzy te wakacje mają wcześniej. No i rozważamy różne wersje, między innymi powrót cyklu ulubionego przez was, mianowicie pytań i odpowiedzi. Jeżeli byście chcieli, żebyśmy w czasie wakacji wrócili do tego cyklu, dajcie znać, możecie napisać, możecie w komentarzu poinformować nas. Nie, serio, bo się cały czas wahamy, czy iść w tę stronę, czy w inną, czy jeszcze gdzieś iść.

Ola: Tak, mamy przeróżne pomysły, a dziś pierwszym z tych newsów, które omówimy, będzie doniesienie na temat Denisowian, czyli gatunku człowieka, który wymarł niemal 25 tysięcy lat temu i do niedawna nie było wiadomo, jak właściwie wyglądał.

Piotr: A drugi news będzie na temat choroby, która wciąż budzi chyba największy strach, czyli nowotworów szeroko rozumianych, bo to przecież jest bardzo wiele różnych nowotworów, i nowych sposobów wykrywania tych chorób na tyle wcześnie, żeby nie były tak groźne, jak są w tej chwili. Będzie tam też sztuczna inteligencja.

Ola: I zapraszamy was przy tej okazji do posłuchania innej serii naszych podcastów. Chodzi o cykl Laboratorium Zbrodni.

Piotr: Pewnie może o nim słyszeliście.

Ola: Tak, o którym dosyć często mówimy. Robimy ten cykl we współpracy z Polskim Radiem. Możecie znaleźć odcinki z tego cyklu na stronie Polskiego Radia, oczywiście na Spotify, no i wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.

Piotr: Dzięki, że jesteście, że słuchacie, że oceniacie, że piszecie do nas, że komentujecie. Róbcie tego więcej, bo bardzo to lubimy. Bardzo nam jest miło odpowiadać na rozmaite komentarze, po prostu je czytać. A jeżeli byście chcieli nas dodatkowo wsparć, to i na Patronite'a zapraszamy, i na BuyCoffee, tu gdzie można nam jednorazową kawę postawić. Tak, niedługo zrobię pierogi, wiem, wiem, wiszą nade mną te pierogi, ale…

Ola: Ja też na nie czekam.

Piotr: No to świetnie, to mam dodatkową motywację.

Ola: I ważne przypomnienie, bo pewnie nie wszyscy o tym pamiętają, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: Tak, patrz, a na tych nieliczących się też jesteśmy obecni.

0:03:09 Kim byli Denisowianie i skąd wzięła się zagadka „człowieka-smoka"

Ola: Brawo. Pierwsze z odkryć, które tutaj dzisiaj omówimy, to odkrycie dotyczące Denisowian. Rzuca ono nieco światła na jeden z najbardziej tajemniczych spośród archaicznych gatunków człowieka.

Ten gatunek wymarł, tak jak wspominałam, około 25 tysięcy lat temu, a świat dowiedział się, że w ogóle tacy ludzie istnieli, dopiero w roku 2010. Dowiedział się przy okazji odkrycia, którego dokonano w jaskini Denisowej w górach Ałtaj na Syberii. Znaleziono tam, no cóż, niewiele.

Fragment paliczka, czyli kości palca, który należał do dziecka, najprawdopodobniej dziewczynki, oraz kilka zębów Denisowianeczka. Bardzo ładnie. Oraz znaleziono tam też kilka zębów, fragmentów kości.

Ogólnie niezbyt wiele, żeby wyrobić sobie jakiś pogląd na to, co to byli za ludzie. Nieco więcej światła rzuciło dopiero badanie DNA, które udało się wyizolować ze szczątków znalezionych właśnie w jaskini Denisowej. Tę analizę przeprowadził zespół słynnego Svante Pääbo, ewolucjonisty, który zresztą za swoje badania i odkrycia otrzymał Nagrodę Nobla.

Genetycznie Denisowianie okazali się bliskimi kuzynami neandertalczyków, ale odrębną linią ewolucyjną. Moment wyginięcia neandertalczyków w sumie pokrywa się z momentem wyginięcia Denisowian. Bo tak jak u Denisowian 25 tysięcy lat temu, to u neandertalczyków 24,5 tysiąca lat temu.

Istnieją uzasadnione podejrzenia, że do tego wyginięcia jednego i drugiego gatunku, przede wszystkim neandertalczyków, bo tego dotyczy najwięcej badań, mogli się walnie przyczynić przedstawiciele naszego gatunku, homo sapiens.

Piotr: Też nie do końca wiadomo, w jaki sposób, bo to nie znaczy, że wytłukliśmy tych neandertalczyków maczugami.

Ola: Ale też zmiany klimatu mogły tutaj mieć istotne znaczenie i najprawdopodobniej miały. Ale wróćmy do Denisowian. Tak jak już wspominałam, nie znaleziono wiele ich szczątków.

Potem jeszcze jakieś pozostałości po tych ludziach odkryto na Wyżynie Tybetańskiej, w Laosie i w Hiszpanii. Rozrzut geograficzny duży, a pojęcie na temat tego, kim w ogóle byli ci ludzie, małe. Tak jak o neandertalczykach wiemy sporo, tak o Denisowianach niewiele.

Dalszy ciąg odtwarzania historii Denisowian dorzucili chińscy naukowcy, chociaż oni byli przekonani, że odkryli jeszcze inny gatunek człowieka, taki, który żył w przeszłości. Nazwali go Homo longi, co znaczy człowiek-smok. I to nie chodzi o jego wygląd zewnętrzny, że był podobny do smoka, choć może nie tylko. Nazwa pochodzi od potocznego określenia prowincji. I teraz uwaga, będę kaleczyć język chiński: Heilongjiang. Ta prowincja leży w Mandżurii, w której odkryto te czaszki. A Heilongjiang to jest smocza rzeka, stąd też człowiek-smok. Takie proste, intuicyjne wyjaśnienie.

Artykuły na ten temat ukazały się aż trzy, w 2021 roku, w piśmie The Innovation. Wówczas opisano, że tak naprawdę ta czaszka nie jest zupełnie nowym znaleziskiem, tylko odkryto ją w roku 1933, a dopiero w 2018 została przekazana do badań paleontologom. I tutaj taka dygresja: człowiek, który ją przekazał, twierdził, że jego dziadek odkopał tę skamielinę w roku właśnie 1933 podczas prac budowlanych przy moście nad Smoczą Rzeką, a potem zakopał czaszkę w opuszczonej studni, bo najpierw obawiał się okupacji japońskiej, potem okupacji komunistycznej, i wreszcie doczekał czasów współczesnych, a jego wnuk poznał tę prawdę w momencie, kiedy dziadek umierał i miał mu wyznać, że ta czaszka w tej studni się znajduje.

Tak, strasznie dramatyczna i najprawdopodobniej nieprawdziwa historia, ponieważ inna, uproszczona wersja podaje, że tak naprawdę człowiek, który przekazał tę czaszkę, chciał się uchronić przed konsekwencjami tego, że zrobił to nie do końca legalnie: ją odkrył i nie do końca legalnie przechowywał.

Piotr: Jak wymyślić kłamstwo, w które nikt nie uwierzy? Jak je tak skomplikować? Dziadek, komuniści, okupacje. Otóż tak.

Ola: No i w tym wspomnianym już roku 2021 tą czaszką intensywnie zajęli się paleontolodzy z Uniwersytetu, uwaga, w [? niepewne: Xiujiaqua].

Piotr: Kiedyś się dzisiaj postanowiłaś pomęczyć.

Ola: Tak, bo nie po to szukałam wymowy na YouTubie.

Piotr: Nasze przygotowania do dzisiejszego odcinka polegały w dużym stopniu na tym, że Ola głośno sprawdzała różne wymowy z różnych wiarygodnych miejsc.

Ola: Tak, nie po to ich szukałam, żeby ich potem nie wykorzystać.

Piotr: Ale i tak to, co mówisz, na pewno nie ma nic wspólnego z językiem chińskim. Jest tam zbyt wiele elementów, których nie odtworzy amator, ale spoko.

Ola: Ja wiem, że nie ma, ale niech ludzie słyszą, że się staram. Wiek czaszki określono na mniej więcej 146 tysięcy lat albo więcej. Okazało się, że czaszka ma pojemność 1,42 litra, co oznacza, że mózg tego człowieka był trochę większy od typowego mózgu homo sapiens.

Budowa czaszki jest odrobinę podobna do naszej. To znaczy jest krótka twarz, małe kości policzkowe i wysoko sklepiona podstawa czaszki, ale jednocześnie jest tam trochę cech archaicznych, czyli niska puszka, niska mózgoczaszka, mocne łuki brwiowe.

Piotr: Ale to ciekawe, że niskie czoło przy dużej pojemności mózgu.

Ola: Tak, to jest troszeczkę jakby taki element przejściowy między nami a neandertalczykami.

Piotr: Ale nie jest najpewniej.

Ola: Najpewniej nie, absolutnie. I tak, jak powiedziałam: mocne łuki brwiowe, duże, bardzo duże oczodoły, duże zęby trzonowe, charakterystyczne, bo mające po trzy korzenie, a my mamy po dwa, ale nie my wszyscy, tylko my w tej części świata, a o reszcie świata za chwilę opowiem. I jeszcze jedna cecha charakterystyczna: ta czaszka miała mocno rozwiniętą szczękę względem żuchwy, czyli rzeczywiście dziwna ta budowa.

Górna część tej czaszki okazała się być jedną z najlepiej zachowanych skamieniałości ludzkich, jakie w ogóle odnaleziono. Świetnie jest zachowana, więc można ją w łatwy sposób badać. Kolejne badania, tym razem przeprowadzone w tym roku i opublikowane w czerwcu, pokazały nam jeszcze więcej informacji na temat tego człowieka-smoka.

Tak naprawdę wyszło z tych badań, bo to były badania dotyczące właśnie DNA, że ten człowiek nie był żadnym odrębnym gatunkiem. Ta czaszka nie należała do żadnego odrębnego gatunku Homo longi, tylko do Denisowianina.

Piotr: Czyli niezły przeskok od jakiegoś tam paliczka, jakichś tam szczątków, ochłapków kości.

0:12:03 Co o Denisowianach mówi ich DNA

Ola: Nagle się okazuje, że nauka dysponuje wspaniale zachowaną czaszką i tak naprawdę ta czaszka może pozwolić dosyć łatwo zrekonstruować wygląd tego człowieka. Już są jakieś próby czynione, natomiast jeszcze nie ma takiej oficjalnej naukowej rekonstrukcji twarzy Denisowianina na podstawie tych najnowszych badań. I co te badania DNA odkryły?

Przede wszystkim zacznę od tego, czego się nie udało. Nie udało się znaleźć dobrze zachowanego DNA jądrowego, czyli tego, które jest przechowywane w jądrze komórkowym. Z tego DNA byśmy się najwięcej dowiedzieli na temat tego wymarłego gatunku.

Znamy DNA jądrowe neandertalczyków i homo sapiens, to oczywiste. Badania porównawcze pozwoliłyby na rzeczywiste wskazanie różnic i zbieżności w genomie tych trzech gatunków. Natomiast udało się wyodrębnić mitochondrialne DNA z tej czaszki i je zrekonstruować.

Mitochondrialne DNA to jest odrębne DNA, które jest zawarte w mitochondriach, czyli tak zwanych elektrowniach komórkowych. Jest przekazywane w linii żeńskiej i rzeczywiście sporo można się na jego temat dowiedzieć. Podobną kolejność miało odkrywanie i rekonstruowanie DNA neandertalczyków, bo również rozpoczęto od rekonstrukcji mitochondrialnego DNA.

W ostatnich miesiącach ukazały się kolejne odkrycia dotyczące Denisowian, a mianowicie chodzi o odkrycie fragmentu męskiej żuchwy z trzema zębami wyposażonymi właśnie w te charakterystyczne potrójne korzenie. Ten fragment został znaleziony u wybrzeży Tajwanu, wyłowiony z oceanu przez rybaków w 2008 roku. Dodajmy, że ta kość należała do osobnika, który żył podczas ostatniego zlodowacenia, a w tym okresie ten rejon, który obecnie znajduje się pod wodą, znajdował się nad powierzchnią oceanu, czyli mogli tam żyć ludzie.

W 2015 roku opublikowano opis tego fragmentu kości, ale nie przypisano go do konkretnego gatunku człowieka. Bardzo szczegółowe analizy wykazały, że są w tej kości obecne warianty białek przypisywane Denisowianom. Takie same warianty występują u ludzi współczesnych, w których DNA zawarte jest DNA denisowiańskie.

O tym za chwilę. Wszystkie te doniesienia razem wzięte, na razie nie jest ich zbyt wiele, ale pokazują wyraźnie, że Denisowianie to nie byli ludzie, którzy żyli tylko na określonym obszarze, gdzieś na Syberii czy w środkowej Azji, ale że byli dosyć elastyczni, jeśli chodzi o środowisko życia, bo nie tylko Syberia i Wyżyna Tybetańska, ale też subtropikalny Tajwan. Więc tutaj jest duży rozrzut.

Istnieją podejrzenia, że na wyspach w południowo-wschodniej Azji również Denisowianie byli obecni. Na jakiej podstawie były czynione te założenia? Otóż sytuacja jest taka, że ci ludzie pozostawili po sobie mocne piętno genetyczne, które wciąż przechowywane jest w DNA współczesnych mieszkańców Azji Wschodniej, Nowej Gwinei i Oceanii.

Na przykład DNA rdzennych mieszkańców Nowej Gwinei w blisko 5, nawet 6% składa się z denisowiańskiego materiału genetycznego. To jest coś, czego nasze DNA nie zawiera, bo my z kolei mamy udział neandertalski, dosyć wysoki. Kilka procent neandertalskiego DNA mają Europejczycy.

I również w populacji Dalekiego Wschodu widać te podobieństwa w budowie zębów, na przykład. Otóż te trzonowce u Azjatów częściej właśnie są wyposażone w trzy korzenie niż dwa. Statystyki mówią, że takie potrójnie zakorzenione trzonowce ma nawet 40% mieszkańców Chin i Ameryki. Bo dodajmy, że do obu Ameryk ludzie dotarli poprzez Azję.

Piotr: Rdzennych mieszkańców Ameryki.

Ola: Tak, rdzennych mieszkańców. W innych rejonach świata takie trójkorzenne trzonowce ma niecałe 3,5% ludzi.

Piotr: Niezły ślad.

Ola: Niezły ślad genetyczny. Co jeszcze mówi genetyka, co mówią badania genetyczne o Denisowianach? Otóż byli oni blisko spokrewnieni z neandertalczykami, i bliżej z nimi niż z homo sapiens, niż z nami. Znacznie bliżej. Ale krzyżowali się zarówno z neandertalczykami, jak i z naszymi praprzodkami, i mieli płodne potomstwo, co jest istotne i wciąż sprawia, że naukowcy dyskutują, czy to rzeczywiście były odrębne gatunki.

Piotr: To jest w ogóle problem z definicją gatunku w takich sytuacjach, bo ta klasyczna definicja, że jak się może rozmnażać i dawać płodne potomstwo, to gatunek, a jak nie może, to nie gatunek, to nie takie proste, jak się okazuje.

Ola: To nie takie proste. W każdym razie ja bardzo czekam na rekonstrukcję twarzy Denisowianina, bo to byłoby coś naprawdę niezwykłego i fajnie byłoby popatrzeć, jak wyglądali ludzie, którzy byli tu przed nami, nie tylko neandertalczycy.

Piotr: Przecież to nie jest podróbka, ponieważ w tamtych rejonach była duża specjalizacja w robieniu podróbek różnych materiałów, ale akurat sądząc po tym DNA, to nie jest jakaś podróbka. Ta historia ze studnią i tak dalej mnie zachęca.

Ola: Badania ukazały się w najnowszych numerach, właśnie te dotyczące tej czaszki człowieka-smoka, w najnowszych numerach Science i Cell, czyli w bardzo prestiżowych pismach naukowych. Można sądzić, że sprawdzono pochodzenie tych badań i ich wiarygodność. Mam nadzieję, że to się okaże być początek nowych, bardzo fajnych badań, które naprawdę dużo nam powiedzą o naszych dalekich kuzynach, których już nie ma.

0:20:08 Test, który wykrywa nowotwór na trzy lata przed diagnozą

Piotr: Teraz temat już zapowiadany, czyli temat, o którym nikt nie lubi myśleć, nikt nie lubi mówić, dziennikarze nie lubią o tym pisać, a czytelnicy nie lubią o tym czytać, tak że brzmi zachęcająco. Temat nowotworów jest tematem, który, jak sama dobrze wiesz ze swojej pracy w różnych dziennikach…

Ola: Są tacy, którzy lubią o tym pisać, bo się na tym dobrze znają i wczuwają się w temat.

Piotr: Te tematy są wdzięczne, ludzie chętnie je czytają, żeby się dowiedzieć. Ten strach przed nowotworami, zrozumiały poniekąd, jest tak głęboko zakorzeniony, że właściwie działamy wszyscy na wyparciu. To jest oczywiście problem, bo nowotwory się całkiem nieźle leczą, większość z nich, jeżeli są wcześniej wykrywane. To jest oczywista oczywistość, ale to oczywiście wszystko zależy od rodzaju nowotworu. Na przykład w przypadku raka płuc wczesne wykrycie zwiększa szansę na przeżycie kilkunastokrotnie.

W epidemiologii i w ogóle w badaniach nad nowotworami jest takie pojęcie pięcioletniej przeżywalności, czyli jaka część osób zdiagnozowanych przeżywa pięć lat od diagnozy. Na przykład w przypadku raka jelita grubego, przy wczesnym wykryciu mamy 90% szans na przeżycie tych pięciu lat. To nie znaczy, że później nie będziemy żyli, tylko to jest ten okres zakładany, a przy późnym wykryciu to jest tylko 10%. Dla raka prostaty wczesne wykrycie to niemal 100% wyleczalności, przy późnym wykryciu mamy 50% szans tego pięcioletniego przeżycia.

Więc zrozumiałe jest, że bardzo się szuka wszelkich sposobów wczesnego diagnozowania, i najlepiej, żeby to się sprawdzało w badaniach przesiewowych, czyli takich badaniach, gdzie badamy zdrowych ludzi po to, żeby wyszukiwać jakieś ślady nadchodzących problemów. Ostatnio dużo się w tej kwestii dzieje, a teraz ukazała się w czerwcu praca naukowców z Johns Hopkins University w Baltimore. Jak zwykle wszystkie źródła znajdziecie w opisie odcinka.

Skupili się na tym, jak wcześnie można znaleźć we krwi ślady tego, że ktoś zachoruje na nowotwór.

Ola: Właśnie, nie to, że istnieje ryzyko zachorowania, tylko że zachoruje.

Piotr: Ryzyko to jest jedna rzecz, ono wynika z genetyki. Wiadomo, że są takie warianty genetyczne, które ogromnie zwiększają ryzyko zachorowania na nowotwory piersi. To jest oddzielny temat, znany i tak dalej, ale to jest ryzyko.

Tu chodzi o to, że komórki nowotworowe uwalniają fragmenty DNA do krwi. Te fragmenty DNA to się nazywa cfDNA, czyli Circulating Free DNA, czyli krążące swobodnie fragmenty DNA. Zaraz troszkę więcej powiem o tej metodzie.

W każdym razie tego jest bardzo mało, dlatego że jeżeli nowotwór jest na bardzo wczesnym etapie, to komórek, które uległy jakiejś mutacji i zaczynają wariować, jest po prostu niewiele, więc też to DNA przez nie wyrzucane jest w niewielkiej ilości. Tutaj wzięto ciekawy materiał, bo czym innym jest badanie, kiedy bierzemy osobę, o której już wiemy, że ma nowotwór w tej chwili, bierzemy jej krew i w tej krwi szukamy czegoś, bo ten nowotwór już jest rozwinięty, skoro został wykryty.

Natomiast tu wykorzystano próbki pochodzące z lat 80. i 90., z takiego badania, które było w ogóle bardzo duże. Badanie było nakierowane na co innego, na określenie ryzyka zapadania na różne choroby, szeroko rozumianego układu krwionośnego, układu krążenia. Badano tam ryzyko zapadania na najróżniejsze elementy.

W każdym razie ważne jest to, że przez dłuższy czas, przez kilka lat, pobierano próbki krwi od dużej grupy osób i jednocześnie monitorowano stan zdrowia tych osób. To, co tu wzięto, to sięgnięto po te stare, wciąż przechowywane próbki i badano osocze osób, o których historię dalszego zdrowia i choroby dobrze już znamy. Wzięto próbki 26 osób, o których wiadomo, że pojawiły się u nich nowotwory, i 26 takich, które na te nowotwory nie zachorowały.

Najpierw badano próbki pobrane, bo pobierano je kilkukrotnie od tych ludzi, na pół roku mniej więcej przed zdiagnozowaniem nowotworu, i z tej grupy 26 osób u 8 udało się wykryć już na pół roku przed wyraźne ślady. Natomiast co jeszcze znacznie ciekawsze, sięgnięto po starsze próbki, pobrane trochę ponad 3 lata przed diagnozą, i z tych 8 osób jeszcze u 6 udało się wytropić to zmienione DNA znajdujące się we krwi.

Do tego wykorzystano testy, które się nazywają MCED, Multi Cancer Early Detection Test. To są testy, które są na razie na wstępnym etapie, to znaczy, o ile się orientuję, jeszcze nie są dopuszczone do normalnej diagnostyki, natomiast są na przykład oferowane przez różne firmy i wykorzystują właśnie to pozakomórkowe DNA, cfDNA, które krąży we krwi, ale też krzyżują to z markerami metabolicznymi, które mogą świadczyć o istnieniu nowotworów, i poszukują też charakterystycznych wzorców metylacji DNA. Metylacja to jest przyłączanie do DNA, jak sama nazwa wskazuje, grupy metylowej, czyli CH3, i to jest jeden z mechanizmów epigenetycznych regulujących to, czy jakieś fragmenty DNA działają, czy nie działają, czy się odpalają itd. Nie chcę wchodzić w to, bo to zaczyna być wyższy etap biochemii, ale generalnie badane są różne elementy znajdujące się we krwi, i, co istotne i ciekawe, z wykorzystaniem systemów opartych na sztucznej inteligencji wyłapywane są rozmaite prawidłowości, które pozwalają stwierdzić, że dana osoba może mieć jeden z nowotworów. Bo jak sama nazwa wskazuje, ten multi-cancer early detection to nie jest test skierowany na jeden konkretny nowotwór, tylko ogarniający wiele różnych nowotworów.

Ola: A wiadomo, ile i jakie to mogą być?

Piotr: Wiesz co, są różne testy i różne nowotwory. Celuje się oczywiście w te najpopularniejsze, ale też chodzi o to, żeby je możliwie rozszerzyć na rozmaite, mniej typowe. Niestety nie wiem dokładnie, jakie nowotwory w tym akurat badaniu były namierzane.

Niemniej okazuje się, że generalnie te testy MCED są w stanie wykryć nowotwór na kilka lat, na trzy lata przed jego zdiagnozowaniem. A to zaczyna dawać naprawdę duże możliwości, dlatego że wczesne leczenie jest super istotne. Tak naprawdę na tym etapie można większość tych nowotworów, można powiedzieć, stłamsić, i też wdrożyć później bardzo konkretne monitorowanie danej osoby w poszukiwaniu ewentualnie pojawiających się kolejnych oznak nowotworu.

Więc to rzeczywiście jest coś bardzo interesującego. Problem polega na tym, że wciąż te testy są na etapie badań, wciąż nie mają jednoznacznie określonej skuteczności, nie mają też, co jest bardzo ważne, jednoznacznie określonego ryzyka, zarówno w wynikach fałszywie pozytywnych, jak i fałszywie negatywnych. Czyli z jednej strony chodzi o to, żeby nie alarmować ludzi bez potrzeby, choć oczywiście zawsze to jest lepsze niż przegapienie czegoś, ale z drugiej strony też nie dawać uspokajających niepotrzebnie wyników.

Więc dlatego te testy wciąż nie są dopuszczone. To jest jeden z elementów, które wskazują na to, że pozwalają na skuteczne wykrywanie nie tylko w ogóle nowotworów, ale bardzo, bardzo wcześnie. Wydaje się, że to jest niezwykle obiecujący kierunek, chociaż wszyscy zapowiadają, że nie jest tak, że mają zastąpić w jakimś krótkim czasie mamografię czy inne tego typu badania, również przesiewowe, bo to raczej ma być jakieś uzupełnienie.

Ola: I to wiadomo w tej chwili, że na trzy lata do przodu przed pojawieniem się pierwszych objawów nowotworu, przed diagnozą, można już wykryć, że ten nowotwór się pojawił.

Piotr: Że on już jest, tylko jest na tyle mały, że właściwie nie stanowi jeszcze problemu. Jesteśmy w stanie dość szybko go ubić, zanim cokolwiek zacznie tam działać.

Tu jest jeszcze ciekawe to, że te próbki były stare, miały około 40 lat. I w dodatku były przechowywane w warunkach powiedzmy nieidealnych, bo probówki, w których były przechowywane, to nie są takie probówki, jak się teraz wykorzystuje do przechowywania DNA. Więc można też przyjąć założenie, że gdyby to były nowsze próbki, pobierane tu i teraz i badane od razu, to bardzo prawdopodobne, że ta skuteczność wykrywania byłaby jeszcze o stopień wyższa.

Ola: Pewnie się pojawią takie badania.

Piotr: No na pewno, zwłaszcza że, jak wspomniałem, to jest badanie, które wykorzystuje systemy oparte na sztucznej inteligencji, która się w tej chwili bardzo mocno rozwija i w ogóle w diagnostyce zacznie nabierać ogromnego znaczenia. W tej chwili nabiera go, ale wciąż jest jeszcze różnie obecna. Ja myślę, że my kiedyś powinniśmy o tym zrobić większy odcinek.

Może z kimś bardzo mądrym porozmawiać, kto w tym siedzi po uszy, bo to jest niezwykle ciekawe, i to z różnych punktów widzenia: z punktu widzenia faktycznej skuteczności, z punktu widzenia tego, jak ludzie na to patrzą, jak patrzą na to pacjenci, jak patrzą na to lekarze, czy są temu przychylni, czy nieprzychylni. To jest duży temat, bardzo ciekawy, i tak sobie zaraz gdzieś go zanotujemy. Myślę, że będzie można do niego wracać.

Ola: Będziemy wracać, zdecydowanie. Za tydzień zapraszamy was na długi odcinek naszego podcastu. Tak jest. Nie wiemy, co to ma być. Niemniej zapewniamy, że będzie ciekawie.

Piotr: Staramy się, staramy.

Ola: Tak, zapraszamy was też oczywiście do podcastów, które robimy we współpracy z Polskim Radiem, czyli do Laboratorium Zbrodni.

Piotr: Co piątek się teraz ukazuje.

Ola: Co piątek, tak. To jest nasz true crime w naszym wydaniu, czyli historia kryminalna z mocnym akcentem, z mocnymi akcentami naukowymi. Zapraszamy was również na BuyCoffee, jeżeli macie ochotę postawić nam kawę.

Piotr: Bajpierogi, to ktoś zaproponował.

Ola: Jeżeli wam się podobało to, co robimy.

Piotr: Nasze psy zaczynają się gryźć rozrywkowo, co jest wyraźną oznaką, że mamy już kończyć. Zostało tylko słowo na dziś. Najlepsze jest to, że ja napisałem inne słowo na dziś. Na samym końcu Ola nie zauważyła, więc będą dzisiaj dwa słowa na dziś.

Jedno słowo na dziś to jest słowo Oli: smok. A drugie to moje: Denisowianeczka. Wybierzcie sobie. No, to cześć.

Źródła

* https://www.nature.com/articles/d41586-025-01899-y

* https://www.science.org/doi/10.1126/science.adu9677

* https://www.science.org/doi/10.1126/science.ads3888

* https://www.sciencenews.org/article/denisovans-taiwan-jaw-fossil-evidence

* https://www.sciencenews.org/article/cancer-tumor-dna-blood-test-screening

* https://www.sciencedaily.com/releases/2025/06/250613013845.htm

* https://www.nature.com/articles/d41586-025-00530-4

* https://aacrjournals.org/cancerdiscovery/article-abstract/doi/10.1158/2159-8290.CD-25-0375/762609/Detection-of-cancers-three-years-prior-to

Źródła