Podcast Crazy Nauka · odc. 106
Nauka na czasie: Blue Ghost na Księżycu i jak rośnie poziom wody w Bałtyku
Posłuchaj też na:
Czy na Księżycu może działać nawigacja GPS?I dlaczego poziom Bałtyku podnosi się u polskich wybrzeży, a opada po stronie Szwecji?
Opowiadamy o misji pewnego szczególnego świetlika, którego zaniosło aż na Księżyc, oraz o tym, o ile już wzrósł poziom wody w Bałtyku, jak będzie się podnosił w najbliższych dziesięcioleciach i co to oznacza dla Gdańska i Żuław.
To odcinek z cyklu “Nauka na czasie”, czyli lżejsza wersja naszego podcastu, w której omawiamy dwa wybrane naukowe doniesienia. Cykl ten publikujemy co drugi tydzień, na przemian z dłuższymi odcinkami.
Nasza szkocka wyprawa:
onesmallstep.travel/szkocjacrazynauka-2025
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Piotr: Czy na Księżycu może działać nawigacja GPS?
Ola: I dlaczego poziom wody w Bałtyku podnosi się u polskich wybrzeży, a opada po stronie Szwecji?
Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka. Dziś wam opowiemy o misji pewnego szczególnego świetlika, którego zaniosło aż na Księżyc. I o tym, o ile już wzrósł poziom wody w Bałtyku, jak będzie się podnosił w najbliższych dziesięcioleciach. No i co to oznacza dla Gdańska i Żuław. To jest ten odcinek, wiecie, z cyklu Nauka na czasie. Ta taka, no właśnie, lżejsza, kiedyś mówiliśmy krótsza wersja naszego podcastu.
Ola: Tak, musimy teraz ostrożnie podchodzić do tej zagadni [? niepewne: zdanie urwane w nagraniu].
Piotr: Tak, z tą krótkością różnie bywa. No w każdym razie wracamy do takiego klasycznego podejścia, gdzie omawiamy dwa jakieś naukowe doniesienia, wydarzenia. Za tydzień będzie dłuższy odcinek, tydzień temu też był dłuższy odcinek. Czyli, wiecie, ten taki rytm wracamy do takiego, można powiedzieć, normalnego.
Ola: No i pozwólcie, że się pochwalimy. Tak. Ostatnio, w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy nagrodę Radia Z [? niepewne: nazwa ucięta w nagraniu] imienia Andrzeja Wojciechowskiego [? niepewne: możliwe poprawne brzmienie "Woyciechowskiego"] w kategorii Autor Internetowy. Ogromnie się cieszymy, to jest dla nas wielkie wyróżnienie, bo to też prestiżowa nagroda. Ale to jeszcze dodam, że to nie pierwsza nagroda za nasz podcast, bo w ubiegłym roku dostaliśmy statuetkę Podcast Roku imienia Janusza Majki.
Piotr: Nawet jeszcze w ubiegłejszym, bo to była końcówka 2023.
Ola: Aha, dobrze, to było w ubiegłejszym, w kategorii Nauka, Edukacja, Technologie. No i tutaj miło jest nam tak sobie myśleć, że oprócz Was, naszych wspaniałych, cudownych słuchaczy, doceniają nas również jurorzy w różnych prestiżowych konkursach dziennikarskich. Dziękujemy Wam, że trzymaliście za nas kciuki, bo wiemy, dostaliśmy od Was mnóstwo słów wsparcia i dziękujemy za te wszystkie miłe słowa, które nam przekazaliście w naszych social mediach i na różne sposoby.
Piotr: Gratulacje.
Ola: Gratulować, pogratulować nam i w ogóle cieszymy się, że jesteście z nami. Bardzo, bardzo Wam dziękujemy za to.
Piotr: I zapowiadaliśmy zmiany, te zmiany się zbliżają, nie ukrywamy, że pewnym ułatwieniem będzie właśnie otrzymanie tej nagrody, więc też dziękujemy tym, którzy po prostu nas słuchają, tym, którzy komentują, a tych komentarzy jest coraz więcej, to nas ogromnie cieszy. Bardzo dziękujemy tym, którzy nam ostatnio wystawili oceny na Spotify i prosimy o więcej, nie ukrywam, bo to jest coś, czego nam trochę brakuje, po to zwyczajnie, żeby się ten podcast szerzej rozchodził. To nie jest tak, że my za każdą ocenę dostajemy 300 milionów złotych i dzięki temu wszystkim…
Ola: Nie, nie dostajemy.
Piotr: Nie chciałem Ci mówić, że nie dostajemy.
Ola: Myślałam, że deponujesz na jakimś tajemnym koncie na Kajmanach albo innych krokodylach.
Piotr: No więc po prostu dzięki temu się szerzej rozchodzi, więc jak możecie, to nas polecajcie, oceniajcie, bardzo Wam za to dziękujemy.
Ola: I ogromnie dziękujemy tym wszystkim spośród Was, którzy nas wspierają, dorzucając się do naszej pracy na Patronite czy BuyCoffee. Dla nas to jest ogromna pomoc, jeżeli macie ochotę nas wspierać regularnie albo jednorazowo postawić nam kawę, no to znajdziecie linki do tych serwisów w opisie odcinka. Tak i to chyba…
Piotr: A nie, jeszcze jedna rzecz.
Ola: Oj, zapomnieliśmy.
Piotr: Więc wiesz, no bo nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
Ola: I tych nieliczących się również.
0:03:37 Blue Ghost: lądowanie świetlika na Księżycu
Piotr: Tak, no to słuchajcie, było o Świetliku, to już z tego Świetlika zacznę tłumaczyć, no bo co, Świetlik, Księżyc i tak dalej. To było 2 marca, czyli całkiem niedawno, czyli względem tego, jak nagrywamy to, przedwczoraj, o godzinie 9:34 polskiego czasu właśnie na Księżycu wylądował taki Świetlik. To znaczy, w sumie to jest taki statek kosmiczny, ale po pierwsze wyprodukowała go firma Firefly, czyli właśnie Świetlik, a po drugie nazywa się ten konkretny statek, ta misja, Blue Ghost.
Ola: Czyli niebieski duch.
Piotr: Dziękuję, tak właśnie. No już można by powiedzieć o tym, że niebieski duch, bo już samo w sobie brzmi pięknie i malowniczo, ale w sumie chodzi o takiego chrząszcza z rodziny świetlikowatych. Te chrząszcze żyją na wschodzie, w centralnych obszarach Stanów Zjednoczonych. Jakby ktoś go chciał zobaczyć, to łacińska nazwa tego śliczniaka brzmi [? niepewne: faucis reticulata].
Ola: Faucis.
Piotr: [? niepewne: Faucis reticulata], no przecież mówię.
Ola: No tak, tak. Kto by się tutaj czepiał?
Piotr: Właśnie, tutaj łaciną nie rzucaj.
Ola: Nie będzie Stanisławska pluć nam w twarz i dzieci nam łacinić.
Piotr: No w każdym razie Świetlik ma takie wielkie ślepia, bardzo malownicze, i ma dwie świecące plamki na pupie, i postanowiono go uhonorować. Zostawmy go na razie, spójrzmy na ten Księżyc, jego tam imiennika obecnego. W ogóle dlaczego o tym mówimy? Bo Firefly Aerospace, jak brzmi pełna nazwa, to jest pierwsza komercyjna firma, której udało się wykonać w pełni prawidłowe lądowanie na Księżycu. Oczywiście nie to, że byli pierwsi, którzy próbowali, bo w sumie były cztery wcześniejsze takie komercyjne misje, którym się albo w ogóle nie udało, albo troszkę się nie udało, albo troszkę się udało.
Ola: To jeszcze przepraszam, powiedzmy to sobie na samym początku. Czy to znowu Elon Musk gdzieś się ląduje ze swoim sprzętem na Księżycu?
Piotr: Nie, suprisingly nie, to nie Elon Musk.
Ola: Możemy być nieco uspokojeni, że ta ekspansja jeszcze tam nie dotarła do końca.
Piotr: No, to swoje paluchy przyłożył, bo wyniosła to rakieta Muska. Natomiast Elon Musk dostał tak przeogromne pieniądze od Stanów Zjednoczonych, że zdominował te komercyjne loty. O tym też trzeba pamiętać, bo w tej chwili Elon Musk zajmuje się przycinaniem rzekomo wydatków budżetowych amerykańskich. Tymczasem jednymi z istotniejszych biorców tych subwencji rządu amerykańskiego są jego firmy, zarówno Tesla, jak i SpaceX, więc tu dostrzegam pewien nieznaczny konflikt interesów.
Ola: Czyżby hipokryzja?
Piotr: Nie, nic z tych rzeczy. Zostawmy Elona i zajmijmy się świetlikami. Były cztery, jak już powiedziałem, wcześniejsze misje komercyjne. Pierwsza to był 2019 rok i to był izraelski lądownik Beresheet, który rozbił się, bo mu nawalił główny silnik podczas lądowania, co jest dość istotnym problemem, jak komuś nawala główny silnik podczas lądowania. W 2023 roku z kolei była japońska misja Hakuto-R Mission 1 i z nią po prostu utracono kontakt przed lądowaniem, więc z pewnością można założyć, że się gdzieś rozbiła po Księżycu. Nie wiemy gdzie. Potem była misja z 2024 roku, Peregrine Mission 1. To w ogóle była porażka kompletna, bo to jest coś, co się zepsuło zaraz po starcie, wyciekło paliwo, statek się spalił w atmosferze, więc w ogóle w stronę Księżyca można było sobie tylko popatrzeć. Najlepiej poszło lądownikowi o nazwie Odyseusz firmy Intuitive Machines. On 22 lutego 2024 roku wylądował niestety na zbyt stromym zboczu, bo tam nie zadziałał system oceny miejsca lądowania. Z tego zbocza się ześlizgnął, połamał sobie nóżki i generalnie opadł na jeden bok, tak się o 30 stopni przechylił. Działał, ale przestał działać. Nie był to niewątpliwie pełny sukces.
Ola: To mi przypomina scenariusz z misji Rosetta, kiedy europejski lądownik właśnie dotknął komety. To jeszcze było trochę co innego. On się odbił, nie zahaczył i też się trochę przekręcił, i nie mógł ładować baterii.
Piotr: Nie wiedzieliśmy, z czego jest kometa zrobiona. W sumie nic dziwnego, bo rzadko bywaliśmy na kometach do tej pory, więc to był problem z oceną tego, że spodziewano się, że w tę kometę da się zahaczyć, da się wbić. Że ten materiał, z którego ona jest zrobiona, pozwoli na takie zaczepienie się już przy pierwszym dotknięciu, a nie pozwolił, i ten lądownik się odbił. Zachował się jak piłeczka gumowa, więc to trochę inny problem, bo tu wiemy, z czego jest zrobiony. Tu po prostu nawalił jeden z systemów przy lądowaniu, dlatego tak to wszystko było. Zostawmy już te porażki, zajmijmy się sukcesami. Świetlikowi poszło świetnie. Wystartował 15 stycznia 2025 roku. 2 marca wylądował i od razu, jak ktoś bardziej w loty kosmiczne kiedyś się wczytywał, to może mu się włączyć system alarmowy. Dlaczego tak długo? Od 15 stycznia do 2 marca, w końcu misje Apollo leciały na Księżyc w jedną stronę 4 dni.
Ola: Gdyby to trwało dłużej, to by załoga Apollo 13 nie przeżyła.
Piotr: Tak, to jest tak, że ten Blue Ghost rzeczywiście, technicznie rzecz biorąc, na Księżyc leciał 4 dni, bo tyle się leci na Księżyc. A pozostałe 42 dni to było tak: 25 dni spędził sobie na orbicie Ziemi. To były testy sprzętu i też modyfikowanie orbity, żeby się dobrze w ten strzał księżycowy ustawić. Potem były te 4 dni właściwego lotu i jeszcze 16 dni latania wokół Księżyca. To znowu były testy sprzętu, ale już też badania naukowe, o których za chwileczkę powiem. Dlaczego my w ogóle o tym mówimy? To jest taki syndrom, jaki był podczas kolejnych misji Apollo. To już w filmie Apollo 13 jest ładnie pokazane, kiedy oni tam robią wielki show z pokładu, a nikt ich nie ogląda. Apollo 11 wylądowało, Apollo 12, kogo może obchodzić trzecia misja na Księżyc? Na litość boską, nuda. To oczywiście jest bardziej skomplikowane, bo problemy w tamtych czasach były takie, że coraz silniejszy był ruch przeciwko tym lotom księżycowym, bo one dużo kosztowały. Jednocześnie wojna, Wietnam, całe zamieszanie, spadało zainteresowanie. Ale znowu mamy coś takiego, że ponieważ się dość dużo dzieje w różnych misjach kosmicznych, więc trochę już, Boże Święty, znowu coś na Księżycu wylądowało, nuda. Ja wiem, że nie obudzimy tym jakichś gigantycznych emocji i nie usłyszymy Waszego dyszenia po drugiej stronie. Dziękuję, Olu, za to dyszenie, które usłyszałem. W każdym razie krótko, co w tym jest ważnego. To, że się zaczyna era komercyjnych działań na Księżycu. To jest rzeczywiście nowość, bo mamy już od dawna komercyjne działania na orbicie okołoziemskiej. To jest rzecz, do której się całkowicie przyzwyczailiśmy, natomiast Księżyc wciąż był dość trudny. Księżyc w ogóle jest trudny, dlatego że ma dwie cechy. Jest na tyle duży, że ma silną grawitację, a jednocześnie nie ma atmosfery, w związku z czym łatwo się o niego rozbić i trudno wyhamować. Nie ma spadochronu, nie bardzo działają takie sprawy. Oczywiście nie są to jedyne powody, ale dość istotne, dlaczego lądowanie na Księżycu nie jest takie łatwe.
Ola: To ja tylko zapytam, czy my właściwie powinniśmy się cieszyć z tego, że rozpoczyna się prawdziwa era lotów komercyjnych na Księżyc.
Piotr: Myślę, że tak. To nie znaczy, że…
Ola: To jest fajna eksploatacja złóż księżycowych.
Piotr: To też, ale wydaje mi się, że to jest dość naturalny kierunek rozwoju ludzkości i to, że przebimbaliśmy ostatnie 50 lat, nie latając na Księżyc praktycznie. Już nie mówię tylko o załogowych lotach, ale w ogóle te misje księżycowe były jakieś sporadyczne.
Ola: Wiesz, te z lat 60. i początku 70. to był pokaz w ramach zimnej wojny.
Piotr: Ale robiliśmy sobie technologię, która pozwalała nam na takie loty, i niekoniecznie musieliśmy tam wysyłać kolejnych Amerykanów, białych mężczyzn o kwadratowych szczękach, bo mogliśmy pójść trochę bardziej w inny rozwój. Tak można było pójść w misje bezzałogowe. Mnóstwo różnych rzeczy można było zrobić. Polecamy, jak zawsze, serial For All Mankind na Apple TV. To nie jest reklama, po prostu jest fajny.
Ola: Jest fajny, jest to alternatywna wersja podboju kosmosu.
Piotr: Bardzo fajnie zrobiono. Bardzo fajnie, czekamy na kolejny sezon. Czy to jest dobrze? Ja myślę, że tak. To tak samo jak komercyjne loty na orbitę. One są niewątpliwie tańsze. Ja teraz pomijam kompletnie elementy Elona Muska, bo to jest też oddzielny temat zupełnie. Nie o to w tej chwili chodzi.
Ola: Do Elona Muska odnosimy się w podcaście u Sylwii Czubkowskiej i Joanny Sosnowskiej. Te historie bardzo fajnie tam opowiadają o jego motywacjach i różnych działaniach.
0:14:06 Po co komercyjnie eksplorować Księżyc
Piotr: Tak, dziewczyny tam nawiązują często. Co na tym Księżycu komercyjnie można robić? Dużo mówiliśmy o Księżycu i jego atrakcyjności trochę ponad rok temu, w 49. odcinku podcastu. To było właśnie przy okazji tych misji, o których tutaj mówiłem, między innymi tego lądowania. Dlatego tam jest więcej na ten temat. Na Księżycu można budować rozmaite obiekty, stałe i załogowe, i bezzałogowe. To jest coś, co na pewno będzie się działo. Księżyc jest w ogóle świetnym punktem startu do dalszych misji, chociażby na Marsa. Znowu dlatego, że ma mało grawitacji. Mimo że ma dużą jak na lądowanie, natomiast mało jak na startowanie. Można znacznie taniej, znacznie prościej, znacznie większe obiekty wystrzelić stamtąd. A też z tego, co wiemy, choć jeszcze nie do końca wiemy, jak dużo jest wody na Księżycu, ale wiemy, że tam jest na pewno chociaż trochę. Gdyby się udało to uruchomić, to mamy wodór i tlen. One bardzo zgrabnie się sprawdzają jako paliwo rakietowe, więc to jest kolejna rzecz. To, o czym wspomniałaś, czyli wydobycie surowców, między innymi słynnego helu-3. Takie rzeczy jak turystyka kosmiczna i, last but not least, badania naukowe. To są rzeczy, więc ja myślę, że to jest nieunikniony etap i niech to się dzieje. Niech ludzie rzeczywiście zaczynają w ten kosmos trochę dalej sięgać, bo to jest potrzebne. Teraz o samej sondzie czy też lądowniku. To jest takie śmieszne, dość wysokie urządzenie, 3,5 metra. Ma trzy piętra. Na najwyższym piętrze jest…
Ola: Takie pięterka.
Piotr: Tak, taki gołębnik wysoki. Na najwyższym piętrze jest zestaw obserwacyjny. Tam jest potem zestaw właśnie naukowy i do innych działań. W każdym razie znajdziecie w opisie odcinka linki, gdzie można sobie obejrzeć ten lądownik i tak dalej. Jest tam mnóstwo instrumentów. Ja nie będę ich wszystkich nazw wymieniał, bo i tak zapomnicie w pół sekundy po tym, jak skończę mówić. Ale bardziej o tym, co tam się rzeczywiście ciekawego będzie działo z tymi instrumentami. Tam są retroreflektory, trudne słowo, czyli to samo, co, albo podobne, chociaż nowocześniejsze i lepsze, jak te pozostawione przez Apollo na Księżycu. To są tak naprawdę, powiedzmy, lustra. Nie do końca lustra, ale takie odbijacze laserów. Bo jak się z Ziemi wystrzeli z lasera w stronę Księżyca, to ten sygnał leci tam sobie w sumie ze dwie sekundy tam i z powrotem.
Ola: To można dzięki temu poznać odległość Ziemi od Księżyca. I po co to właściwie jeszcze?
Piotr: Z ruchu Księżyca można wywnioskować nieco o budowie wewnętrznej Księżyca na podstawie tego ruchu. Takie elementy. Tam są też instrumenty, które mają badać interakcję ziemskiego pola magnetycznego z wiatrem słonecznym.
Ola: Podobnie jak nad Globusem.
Piotr: Podobnie, chociaż Globusy już są. I bardzo ciekawy w ogóle wątek, to znaczy tam chyba ze trzy są eksperymenty, czy jakieś pokazowe elementy temu służące. Chodzi o to, że na Księżycu jest straszny syf. Tam się nie sprząta od dawna.
Ola: Właśnie im przywiozą jeszcze więcej syfu, nie? Wiesz co, no trochę.
Piotr: No wiem, że mamy taki odruch, że w ogóle ojej, zaśmiecimy Księżyc. No jeszcze chwila, zanim go zaśmiecimy.
Ola: Wiesz co, ja tutaj robię za adwokata diabła, ale po prostu wydaje mi się, że wielu osobom taka lampka się tutaj zapala. Po co jeszcze i to? Już zaśmieciliśmy Ziemię, już tyle złego narobiliśmy.
Piotr: To może powiem tak, po co badania kosmiczne?
Ola: Tak, tak, ja wiem, przecież są potrzebujące dzieci. Ja wiem, ja wiem i to jest rozmowa zupełnie z innej bajki, ja się zgadzam. Ja tutaj po prostu podnoszę argumenty, które wydają mi się istotne w tej dyskusji.
Piotr: To znaczy, powiem tak: patrząc na rozmiar Księżyca i to, co na nim jest, i to, czego na nim nie ma, czyli na przykład życia, bo co do tego możemy mieć już właściwie niemal stuprocentową pewność, to zawiezienie tam kilku ton rozmaitego żelastwa nie zmieni tego Księżyca w istotny sposób. Natomiast w perspektywie, nie wiem, dziesiątek czy setek lat, o ile się nie wytłuczemy tutaj we własnym zakresie sami, rzeczywiście Księżyc zostanie pewnie jakoś tam zabudowany i tak dalej. Chociaż wciąż pamiętam, że to jest naprawdę kawał lądu, w związku z czym to nie jest tak, że my tam zaraz zrobimy wysypisko śmieci i tak dalej.
Ola: No tak, bo to trochę drogo by wyszło.
Piotr: No więc nie wydaje mi się, żeby to był w tej chwili główny temat do martwienia się, natomiast nie jestem też daleki od tego, że z jednej strony temat w ogóle ochrony środowiska jest mi bliski, bez wątpienia, natomiast z drugiej strony jestem daleki od takiego mistyczno-maniakalnego spojrzenia, gdzieś tu, o tym, jak to ludzkość, świat, ziemia, śmieci, w ogóle co my tu robimy. Nie idźmy w tę stronę. Możemy oczywiście wstrzymać jakikolwiek rozwój ludzkości. Ci, co to chętnie głoszą, chciałbym zobaczyć, jak sobie radzą bez smartfona oraz bez lekarza, oraz bez jedzenia tego, które kupują i tak dalej. To jest takie pierdzielenie, przepraszam bardzo, więc wybacz, że poświęciłem temu sporo czasu, nie będę już w tę stronę szedł dalej.
Ola: Ale cię podpuściłam. To ja jeszcze tylko powiem, że jak zaczęłaś mówić o budowaniu baz na Księżycu, to od razu mi się skojarzyła książka "Cylinder Van Troffa", wspaniała powieść Janusza Zajdla, właśnie o wizji tej księżycowej kolonii podziemnej.
Piotr: W ogóle to możemy kiedyś zrobić taki odcinek z różnymi polecajkami, tak sobie pomyślę. Może nie cały, bo pewnie część ludzi by wyszła, trzaskając drzwiami, ale mamy i filmy fajne do polecenia. Dobra, zapytam. Jeżeli chcielibyście, żeby w którymś z tych tak zwanych krótszych odcinków poświęcić jakiś kawałek różnym naszym polecajkom, książkowo, filmowo, serialowo, różnym innym, to dajcie znać. Bo jeżeli was to nie interesuje, to nie będziemy wam na głowę zwalali naszych przemyśleń, ale może ktoś ma ochotę, to może jakieś takie zestawienie zrobimy. Wracam już po odśmieceniu Księżyca do tego, co oni tam robią. Bo zacząłem mówić o tym, że na Księżycu jest syf. Ten syf jest jak najbardziej pochodzenia naturalnego, to znaczy od paru ładnych miliardów lat w Księżyc cały czas uderzają rozmaite meteoryty. Przypominam, brak atmosfery sprzyja temu, żeby tam cały czas coś spadało. I te meteoryty mielą grunt księżycowy, skałę księżycową. Na Księżycu jest gruba warstwa tak zwanego regolitu, jak to się ładnie mówi, który jest, można powiedzieć, takim drobnym, bardzo ostrym piaskiem. Bo jak weźmiemy garść piasku ziemskiego, to to są takie kuleczkowate twory, te ziarna piasku. Natomiast na Księżycu to są bardzo ostre, bo one nie ulegają erozji, drobiny, które potrafią uszkadzać różne rzeczy i tak dalej. Chodzi o to, żeby zapanować nad tym podczas kolejnych misji, więc bada się tu przyleganie tego regolitu do różnych powierzchni i też różne systemy oczyszczania z niego. Przypominam, że to już było problemem podczas misji Apollo, bo oni wchodzili w tych skafandrach do wnętrza, dopiero później tam była hermetyzacja i tak dalej, więc nanosili ten cały brud. Coś z tym trzeba będzie zrobić w przyszłości, już teraz to się bada. Bada się też w tej misji odporność komputerów na promieniowanie kosmiczne. To znowu brak atmosfery i pola magnetycznego sprawia, że wysokoenergetyczne cząstki rozwalają skutecznie układy elektroniczne, zwłaszcza że te układy elektroniczne, im są bardziej precyzyjne, im są drobniejsze, tym łatwiej je zepsuć. Będzie też tam element wiercenia dziur w Księżycu. To już też długa tradycja, Polacy też w różnych miejscach swoim kretem dziury robili. Tu jest takie wiertło, które ma trzy metry w głąb się wwiercić, badać między innymi przepływ ciepła wewnątrz Księżyca. Oczywiście jest tam kamera. Ta kamera nakręciła jeden film z podejścia do lądowania z wysokości 100 kilometrów. Powiem Wam, że to absolutnie wygląda jak render. Wiem, że zaraz się pojawią ci wszyscy, którzy uważają, że nie było żadnego lądowania na Księżycu, albo że w ogóle nie ma Księżyca, ale obejrzyjcie to sobie. Znowu link jest w opisie odcinka, więc warto zobaczyć. Też ta kamera ma inne plany, jeszcze o tym za moment powiem. Ma między innymi filmować zachód słońca, na razie filmowała wschód słońca, dlatego że ta cała misja trwa jeden dzień księżycowy, czyli około 14 dni. Rozpoczęła się o wschodzie słońca, a skończy się prawdopodobnie o zachodzie, bo zasilanie padnie.
Ola: Czyli wschód słońca i zachód, to jest właśnie odległość między nimi czasowa, to jest te 14 dni.
0:23:56 Instrumenty pokładowe Blue Ghosta i księżycowy GPS
Piotr: Dokładnie. I teraz wątek, który mnie szczególnie zainteresował, to jest księżycowy GPS. My się bardzo przyzwyczailiśmy do tego, że na Ziemi mamy taki stały punkt odniesienia. Każdy punkt da się precyzyjnie określić jakimś ciągiem liczb, czy w inny sposób to opisując. Przypominam, że to jest system, który nie od zawsze był na Ziemi, a tak naprawdę to dopiero 1 maja 2000 roku zaczęliśmy z niego korzystać w normalny sposób, dlatego że GPS jest w ogóle, przypominam, amerykańskim systemem pochodzenia wojskowego i przed majem 2000 roku ten system był zakłócany, więc dla cywilów był bezużyteczny, bo ta dokładność pomiaru była bardzo niewielka. Od tego czasu już tak się przyzwyczailiśmy przez te ćwierć wieku, że właściwie nie bardzo sobie wyobrażamy radzenie sobie bez GPS-ów czy też innych systemów, bo przypominam, że jest europejski system…
Ola: Galileo.
Piotr: Galileo, jest rosyjski system GLONASS, jest chiński system, którego nazwy nie pamiętam, ale jest na literkę B, i inne kraje. Jest japoński system.
Ola: Ja też nie pamiętam.
Piotr: Więc przyzwyczailiśmy się do tego, a tymczasem na Księżycu nie ma żadnego punktu odniesienia i to jest problem, dlatego że jak coś jest na Księżycu, to wiemy, że jest na Księżycu i mniej więcej gdzie, bo tam mniej więcej celowaliśmy, ale jak coś wyląduje niedokładnie tam, gdzie miało wylądować, to trudno określić, gdzie jest, nie może wysłać swojej pozycji GPS-owej, no bo na Księżycu takiego systemu nie ma. No i tu pomysł polega na tym, żeby wykorzystać te same satelity dokładnie, które obsługują Ziemię, tyle tylko, że one są rozmieszczone wokół Ziemi na dość odległej orbicie, ale jednak. Natomiast na Księżycu jest jeszcze dalej. Czyli tu chodzi o to, że po pierwsze to są satelity, które są odległe od Księżyca o 400 tysięcy kilometrów, powiedzmy. Po drugie, wszystkie są z jednej strony, można powiedzieć, no bo jaka jest Ziemia widziana z Księżyca, mniej więcej wiemy, i one wszystkie są wokół Ziemi, w związku z czym nie są rozmieszczone wokół Księżyca, co nie zmienia faktu…
Ola: Że one widzą, w cudzysłowie, tylko jedną stronę Księżyca.
Piotr: No, to w ogóle jest tak, no to jest w ogóle zasadnicza sprawa z tym, że Księżyc ma dwie strony i my oglądamy tylko jedną, ale już nawet…
Ola: I ta druga strona nie jest ciemną stroną Księżyca.
Piotr: Tak, ale już nawet jak patrzymy na tę jedną stronę, to patrząc z Księżyca, te satelity są blisko siebie, można powiedzieć, bo jak staniemy na powierzchni Ziemi, to satelity tych wszystkich systemów nawigacji, lokalizacji satelitarnej są rozmieszczone po całym niebie. Gdzie nie spojrzymy, to gdzieś tam jakiś satelita będzie. Jak staniemy i włączymy sobie jakiś taki system, który nam chociażby w telefonie pokazuje, ile tych satelitów widać, to ich widać jednocześnie kilkanaście, kilkadziesiąt, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę kilka różnych systemów, nie tylko same GPS-y. Natomiast tu one wszystkie są blisko siebie i widziane z daleka, więc to utrudnia, bo przypominam, że cały pomysł polega na tym, żeby mierzyć różnicę czasu dotarcia sygnału.
Ola: Jest takie pojęcie triangulacji, czyli żeby co najmniej trzy satelity pomogły wyznaczyć punkt w przestrzeni, w którym się znajdujemy, i dzięki temu ta nawigacja była bardziej precyzyjna, i im więcej tych satelitów, tym te wskazania są bardziej precyzyjne. Czy ja mam rację?
Piotr: Tak, tak, tak, masz rację jak najbardziej. Do tego jeszcze na Ziemi jest cały system naziemnej infrastruktury, która pozwala zwiększyć precyzję tej lokalizacji. O ile naziemna jest, na Księżycu takiej nie ma, takiego systemu. Więc mamy problem, ale warto próbować, dlatego że taka nawigacja działająca na Księżycu ułatwiłaby te autonomiczne lądowania, ułatwiłaby w przyszłości poruszanie się po Księżycu, czy tym automatycznym systemom, czy ludziom. Lokalizowanie tych wszystkich lądowników, łazików, czy innych tam gratów, które się gdzieś zgubiły. W związku z tym, jak nam coś wylądowało niedokładnie tam, gdzie chcieliśmy, to to coś mogłoby nam wysłać sygnał: hej, jestem tu i tu, a nie: hej, jestem na Księżycu, ale nie wiem gdzie. To dość istotna różnica. Generalnie wszystkie te zalety, które mają na Ziemi systemy nawigacji, mogłyby tam też działać i pracuje się nad tym. I ten 46-dniowy lot na Księżyc, bardzo długi, między innymi był dlatego tak długi, że część tego czasu była przeznaczona na zbadanie możliwości wykorzystania tej nawigacji korzystającej z ziemskich satelitów. I to wydaje się działać nieźle, jak na razie. Jest w planach wysłanie specjalnego odbiornika, takiego, który będzie dopasowany do tych słabych sygnałów przylatujących z jednej strony. Zobaczymy, jak to zadziała. W każdym razie jest tam parę ciekawych rzeczy na tym Blue Ghoście. Całe lądowanie, w ogóle misja poszła tak dobrze, że nie ma się do czego przyczepić, bo tak szukałem, żeby się jakoś dowalić do czegoś, ale nie ma do czego. Blue Ghost 2 marca w tej procedurze lądowania wykonał tam takie dwa manewry, nie planowe, ale spodziewane, które umożliwiły wylądowanie w takim miejscu, żeby tam nie było żadnych niebezpiecznych głazów i tak dalej. To znany problem na Księżycu. O tej wspomnianej 9:34 polskiego czasu Blue Ghost wylądował w Morzu Przesileń. Uwielbiam nazwy księżycowe.
Ola: Tak, cudne są.
Piotr: Tak, w pobliżu takiej formacji wulkanicznej, która się nazywa Mons Latreille. Nie będę się męczył, bo to jest od francuskiego nazwiska.
Ola: Latreille?
Piotr: Otóż tak. Moja pani od francuskiego powiedziała mi po pół roku mojego uczenia się francuskiego, żebym się już nie uczył francuskiego i żebym pomyślał o czym innym. Bardzo to doceniam, bardzo ją serdecznie pozdrawiam i trzymam się tej wersji, więc zostawmy język francuski. Jak już powiedziałem, lądowanie się odbyło o wschodzie słońca, więc też te panele słoneczne miały najlepsze zasilanie. Zrobiono nie tak znowu jeszcze dużo zdjęć do tej chwili na razie, ale jest przepiękne zdjęcie wschodu słońca, jest bardzo ładne zdjęcie, takie wręcz ikoniczne, z cieniem lądownika i Ziemią w tle, takie, że wow, polecam.
Ola: To u nas na okładce tegoż podcastu je zobaczycie.
Piotr: Dobra, damy je.
Ola: Już się dałam, ja już przygotowałam to.
Piotr: A to ja przepraszam.
Ola: No właśnie, proszę bardzo.
Piotr: I z ciekawych rzeczy, jeszcze lądownik ma wykonać zdjęcia zaćmienia słońca na Księżycu, to będzie 14 marca, i zachodu słońca 16 marca. Tam będzie też badane zjawisko unoszenia się tego wspomnianego pyłu księżycowego pod wpływem promieniowania słonecznego, bo to się dzieje. To jest w ogóle misja, przy której się też NASA ogrzała, znaczy kto się ogrzał, ten się ogrzał, w każdym razie chwaliła się tym, dlatego że to jest część takiego programu Commercial Lunar Payload Services, CLPS, taki jest skrót. Przyjazny, user friendly. Nie, no mogli tam dodać jeszcze jakieś, nie wiem, Commercial Lunar… CLAPS, na przykład. I jakiś, albo A, no, jest na razie CLPS. W każdym razie to jest tak, że NASA zleca różnym komercyjnym partnerom takie opracowanie szybkiego transportu ładunków różnych, naukowych, ale też jakichś technologicznych, rządowych, na powierzchnię Księżyca. I Firefly planuje już dwie takie misje w nieodległym czasie. To będzie Blue Ghost Mission 2. I to jest bardzo fajne, bo to jest misja na niewidoczną stronę Księżyca. I tam jeszcze ma być wykorzystany taki pojazd orbitalny o pięknej nazwie Elytra Dark. Jeśli ktoś grał w Minecrafta, to kojarzy Elytrę, a ja sprawdziłem, co to jest elytra. Słuchaj, elytry to są te pokrywy skrzydełek, które mają chrząszcze. I chrząszcze, nie tylko chrząszcze, ale przede wszystkim, jak sobie wyobrazisz na przykład takiego chrabąszcza majowego, to on ma skrzydełka przykryte takimi…
Ola: Tak, tak, takimi chitynowymi przykrywkami.
Piotr: Więc to są stwardniałe pierwsze pary skrzydeł i to są właśnie elytry, więc…
Ola: A co to ma wspólnego z Minecraftem?
Piotr: Takie jest tam urządzenie do latania, Elytra się nazywa. To wygląda jak taki, nie wiem, trochę plecak odrzutowy. Bardzo przydatne narzędzie, bo w ogóle w Minecrafcie…
Ola: A, kojarzę.
Piotr: No właśnie, więc to są te elytry. I tamta Elytra ma najpierw umieścić na orbicie tego Blue Ghosta i jeszcze satelitę Europejskiej Agencji Kosmicznej. To ma pozostać na orbicie potem, żeby umożliwić łączność, bo się słabo łączy bez satelity z tą niewidoczną stroną Księżyca i tak dalej. Potem jeszcze w 2028 roku ma być misja Blue Ghost Mission 3. To z kolei znowu na widoczną stronę Księżyca. Rozkręca się, zwłaszcza że wcześniej nie wyszło parę innych tych komercyjnych misji, które były też robione w ramach tego CLPS-u NASA-owskiego, więc dobrze, że wyszło. Ja uważam, że to się powinno ruszać. Możecie uważać inaczej, absolutnie. Możecie nam dać znać w komentarzach.
Ola: Może nawet jakąś sondę zrobimy, co?
Piotr: I co? I wyślemy ją na Księżyc.
Ola: Dobra, to tak zrobimy. Sonda Stanisławscy.
0:33:33 Zaproszenie na wyprawę do Szkocji
Ola: I tutaj tak sobie myślę, że to jest dobry moment, żeby wspomnieć o tym, że jeżeli lubicie nas słuchać, a podejrzewam, że lubicie, skoro nas słuchacie, no to możecie nas posłuchać również na żywo. Oprócz tego, że czasami dajemy jakieś wykłady…
Piotr: O czym będziemy informować.
Ola: Tak, tak, to możecie również pojechać z nami w fajne miejsce i słuchać nas rzeczywiście bezpośrednio z bliska, ponieważ jesteśmy współorganizatorami wyprawy takiej popularnonaukowej do Szkocji. Na przełomie maja i czerwca ruszamy do Szkocji po raz kolejny. Miejsca ostatnie jeszcze są. Także jeżeli ktoś miałby ochotę posłuchać popularnonaukowych opowieści o Szkocji, o tym, dlaczego tam się dzieje tak, jak się dzieje, o tym, co to za przyroda, pojeździć po fantastycznych, najpiękniejszych miejscach na całej kuli ziemskiej, to my gorąco zapraszamy. Będziemy przewodnikami, będziemy kierowcami, będziemy storytellerami. Opowiemy wam mnóstwo fajnych historii i będziemy się dobrze bawić. Zachęcamy, a link do opisu tej wyprawy znajdziecie w opisie odcinka.
Piotr: Jak najbardziej. Jeszcze pomyślałem, że jak będziemy już tę sondę na Księżyc wysyłali, to sonda Stanisławscy brzmi tak niebardzo, a pomyśl sobie: sonda Fala.
Ola: Fala jest trochę nieobecna. Ja jeszcze rozważałam sondę Crazy Nauka, też ładnie.
Piotr: Może Crazy Nauka Mission Fala albo coś takiego.
Ola: Dobrze, że nie Fail.
Piotr: Jest to bardzo śmieszne.
Ola: No to przejdźmy zatem do tematu Bałtyku.
Piotr: Ale przejdź do Bałtyku, przejdź, ruszaj już.
0:35:24 Wzrost poziomu wody w Bałtyku i na świecie
Ola: No tutaj temat jest poważny, mało wesoły trochę, bo od początku XX wieku poziom naszego Bałtyku, poziom naszego morza u naszych polskich wybrzeży wzrósł już o 20 centymetrów w Świnoujściu i o 30 centymetrów w Gdańsku. To się może wydawać trochę dziwne i nielogiczne, ja to oczywiście wszystko wyjaśnię, ale za chwilę, widzę twój wyraz twarzy. Chcesz zadać to pytanie? Powstrzymaj się, wyjaśnię, skąd ta różnica. Ale najpierw powiem kilka innych ważnych rzeczy, że ten wzrost mniej więcej się zgadza z tym, co wynika z danych globalnych, czyli wszechocean w tej chwili od początku XX wieku podniósł się, podniósł się jego poziom o mniej więcej 21 centymetrów, co wynika ze zwiększania objętości wskutek reakcji cieplnych, im cieplejsze, tym ma większą objętość ciecz, a po drugie wynika ze stopnienia lądolodów i lodowców, lodu morskiego, i tej wody po prostu przybywa. No i to nie jest tak, że od początku tego XX wieku poziom wszechoceanu rośnie sobie równomiernie. Wcale nie. Otóż, co pewnie nie zdziwi Was, to przyspiesza. Więc mamy wzrost 20 i 30 centymetrów dla polskiego wybrzeża i z tego aż 15 centymetrów wzrostu przypada na ostatnie 30 lat.
Piotr: Tylko jeszcze mówiąc: przyspiesza.
Ola: Przyspiesza, i w Bałtyku oznacza to tempo wzrostu 4,8 milimetra na rok.
Piotr: To jest dużo.
Ola: To jest dużo w porównaniu do danych dotyczących całej Ziemi. Wszechocean podnosi się w tempie 3,3 milimetra na rok.
Piotr: Co tak Bałtyk wyrwało tak gwałtownie?
Ola: No w ogóle północna półkula gwałtownie, bardzo szybko się ociepla. Jesteśmy w pobliżu obszarów polarnych i te czapy, nie czapy lodowe, tylko lód morski, bardzo mocno topnieje, w szybszym tempie. Tempo ocieplenia w samej Arktyce jest czterokrotnie szybsze niż średnia światowa. W związku z czym my dostajemy rykoszetem.
Piotr: Skoroszytem.
Ola: No właśnie, wiedziałam, że to nastąpi.
Piotr: Ale nie powiedziałbym, gdybyś nie zawiesiła głosu.
Ola: Ten dowcip mi się przypomniał, ale on był bardzo tutaj nie na miejscu i starałam się go nie powiedzieć, ale tak.
Piotr: Było nie zawieszać głosu.
Ola: OK, więc przyspiesza. Tu oczywiście zaznaczę, choć naprawdę uważam, że to już jest oczywiste, że ten wzrost poziomu morza jest wywołany przez ocieplanie się, zmianę klimatu, która z kolei jest wywoływana przez spalanie paliw kopalnych.
Piotr: No i o tym już na tym odcinku, i wcześniej, zostawmy ten temat.
Ola: No i początkowo głównym czynnikiem, który w toku zmiany klimatu miał wpływ na poziom oceanów, to było zwiększanie się właśnie objętości wody oceanicznej pod wpływem wzrostu temperatury. To, o czym powiedzieliśmy przed chwilą, to jest ten normalny proces fizyczny. Jednak już około 2000 roku topnienie lodowców i lodu morskiego, i lądolodu antarktycznego i grenlandzkiego przekroczyło skutki ekspansji cieplnej oceanów. To stało się większym, bardziej znaczącym czynnikiem dla podnoszenia się poziomu wody w oceanach. No i co dalej, tak? Co dalej? Skupmy się teraz na Europie, ponieważ całkiem niedawno, w styczniu, Europejska Agencja Środowiska opublikowała prognozę wzrostu poziomu mórz wokół wybrzeży Europy. No i tutaj wynika, że do roku 2100, czyli do końca XXI wieku, Morze Bałtyckie podniesie się dodatkowo o, no właśnie, jakieś od 50 mniej więcej do 80 centymetrów, albo nawet bardziej, jeżeli klimat się będzie szybciej zmieniał. No i tak, tutaj mamy…
Piotr: Ja tu jedną rzecz mogę wtrącić, gdyby komuś się wydało, że te liczby to jest he, he, he, to nie, wiem, że na przykład w Jastrzębiej Górze jest bardzo wysoki klif. Ten klif się osypuje między innymi ze względu na to zwiększanie się, podnoszenie się poziomu morza, ale też chciałem powiedzieć, że są miejsca na świecie, gdzie naprawdę niewiele wystają nad powierzchnię morza.
Ola: Chociażby Półwysep Helski.
Piotr: Tak, ale tu rekordzistą są Malediwy, których najwyższy punkt sięga dwóch metrów nad poziomem morza, więc tam 30 centymetrów zmiany to, tak, szybko licząc, naprawdę jest dość zasadnicza różnica. Mówię to, żebyśmy nie mieli tylko takiego polsko-europejsko-centrycznego spojrzenia, już Ci oddaję głos.
Ola: Ja też chcę powiedzieć, że w przypadku Polski to też jest problem, bo już w tej chwili trzeba zabezpieczać te tereny, które są położone w depresji. A przypominam, że depresja to jest ten obszar, który leży poniżej poziomu morza, i to są całe nasze Żuławy, na przykład, oraz okolice Zalewu Szczecińskiego. Do tego zaraz jeszcze wrócę. No i tutaj, dlaczego rozstrzał tych wskaźników, o ile może wzrosnąć poziom morza, jest taki duży? No to wszystko zależy od scenariusza, według którego będzie przebiegała dalsza zmiana klimatu, a to oczywiście jest też zależne od tego, ile dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych ludzkość wpompuje jeszcze w atmosferę i w jakim tempie będzie to zachodzić. No i to, co może się stać do końca XXI wieku, obrazują te widełki, zaczynają się od niespełna 30 centymetrów wzrostu poziomu morza przy scenariuszu, który obejmuje bardzo niskie emisje dwutlenku węgla, co w tej chwili jest mało realistyczne, przez naukowców jest traktowane jako bardzo mało prawdopodobne, do takiego scenariusza, który obejmuje wzrost o ponad jeden metr, i to też jest scenariusz, który jest traktowany jako bardzo mało prawdopodobny. Ale my mówimy tu o dwóch skrajnościach, natomiast to, co jest pomiędzy, to jest wszystko bardzo realne. Obecnie mamy taką sytuację, że emisje CO₂, które powinny spadać, żeby zatrzymać ten trend, wcale nie spadają, tylko rosną z roku na rok, są bite rekordy. No i 2024 był rokiem, w którym ten wzrost temperatury na świecie, liczony względem czasów przed rewolucją przemysłową, po raz pierwszy przekroczył półtora stopnia Celsjusza. Jeszcze kilkanaście lat temu mówiono o tym, że jeżeli uda nam się do końca XXI wieku osiągnąć wzrost nie wyższy niż półtora stopnia Celsjusza, to będzie wszystko okej. Więc nie będzie okej, bo już mamy. No a w Polsce, tak, lokalnie, u nas ten wzrost nie wyniósł półtora stopnia, tylko niemal trzy stopnie Celsjusza.
Piotr: To jest mocna informacja, powiem szczerze.
Ola: I to naprawdę nie idzie w dobrym kierunku, no bo tu mamy różne problemy typu susze, gwałtowne zjawiska pogodowe. Okej, zostawmy to, po wodzie mieliśmy to w zeszłym roku. Teraz omówmy to, co się będzie działo z morzem. Otóż w scenariuszu, który mówi o przebiegu zdarzeń ekstremalnie niepomyślnym, no i na szczęście wciąż jeszcze niebardzo prawdopodobnym, gdyby doszło do rozpadu lądolodu Grenlandii i Antarktydy oraz rozpadu lodu morskiego w Arktyce, co już się niestety dzieje, i te pomiary czy też symulacje, które zostały opublikowane przez Europejską Agencję Środowiska w połowie stycznia, to uwzględniają, wówczas poziom oceanów na Ziemi mógłby wzrosnąć aż o 2,3 metra do 2100 roku, a do 2150 roku o prawie 5,5 metra. Gdyby to nastąpiło, miejmy nadzieję, że skoro to jest mało prawdopodobne, to nie nastąpi zbyt szybko, ale wygląda na to, że kiedyś to w końcu nastąpi. A jak wyglądają te prognozy dla naszego polskiego wybrzeża? Otóż dane pokazują, i tutaj Was zaskoczę, że sytuacja na Morzu Bałtyckim zmienia się najszybciej spośród wszystkich mórz otaczających Europę. To jest morze wewnętrzne, które nie ma regularnych, bardzo silnych dopływów wody oceanicznej, jest morzem zamkniętym. Poza tym tu jeszcze zachodzą takie procesy dziwne, o których Wam zaraz powiem, które też zaburzają ten cały obraz. No i tutaj, jak wspomniałam, prawie o 5 milimetrów na rok u nas na Morzu Bałtyckim rośnie poziom wody, a do roku 2100 w Gdańsku może wzrosnąć poziom wody w Bałtyku aż o 50-90 centymetrów. To samo na Helu, to samo we Władysławowie. No i jak sobie spojrzycie na mapkę z symulacją tego wzrostu poziomu morza, ja ją zamieszczam, link do niej w opisie odcinka, no to się przekonacie, że zalane zostaną Żuławy Wiślane, okolice Zalewu Szczecińskiego i część Gdańska przy takim wzroście poziomu morza. Tu można sobie oczywiście pomyśleć, że zostaną zbudowane zapory, że się zabezpieczymy, no ale na litość, spójrzmy na Półwysep Helski, żeby zachować linię kolejową.
Piotr: Nie obudujemy Półwyspu Helskiego raczej betonowym murem.
Ola: Musiałyby być mury o wysokości większej niż ten metr, powiedzmy, dlatego że jak przychodzą fale sztormowe, o których za chwilę, to przeleje się.
Piotr: To się przeleje. Półwysep Helski nie jest bardzo trwałą konstrukcją, że tak powiem.
Ola: No nie jest, nie jest. No i tu widać, że on będzie po prostu wkrótce utracony. I tutaj wracam do tego, co obiecywałam na początku. Dlaczego w Gdańsku poziom morza się podnosi szybciej niż w innych punktach na polskim wybrzeżu.
0:46:41 Dlaczego Gdańsk tonie szybciej: odbicie polodowcowe
Piotr: Miałem tak głupią myśl na ten temat, że nie powiem.
Ola: Nie, nie, nie mów, nie mów, nie zdradzaj nam swoich myśli głębokich. Otóż dzieje się tak z powodu tego, co się dzieje z Półwyspem Skandynawskim. Tak, to są naczynia połączone. Otóż Półwysep Skandynawski podnosi się od czasów ostatniego zlodowacenia. Od kiedy był bardzo mocno przyciśnięty lodowcem. Ten lodowiec zniknął, już nie jest przyciskany, w związku z czym to się nazywa odbudową polodowcową. Niekiedy mówi się na to odbicie polodowcowe. No i z tego powodu Skandynawia, ta część Skandynawii, podnosi się jako jedyna w Europie i nie odnotowuje wzrostu poziomu morza, wręcz przeciwnie, odnotowuje spadek, a jednocześnie ta woda gdzieś się przelewa. No, niestety, na naszą stronę się przelewa. W związku z tym… poczekaj, tak, spisek Skandynawów. W związku z tym nam ubywa wybrzeża. To też jest istotne, bo, o, dziękujemy, Fala, musimy przerwać. To wracając do przerwanego nagle wątku: to, że woda się przelewa od strony Skandynawii na nasze wybrzeże, po pierwsze odbiera nam ląd, znowu Szwedzi, znowu, okej, przepraszam.
Piotr: Muszę to powiedzieć: potop szwedzki.
Ola: Dobrze, dziękuję, proszę. Aż się dziwię, że ja na to nie wpadłam. Właśnie czekałam, aż to powiesz. Coś niesamowitego, no dobrze. I oznacza to również, że po naszej stronie grunt się obniża, i najbardziej to jest widoczne w rejonie Żuław, obniża się w tempie 2 milimetrów na rok, oraz w rejonie Zatoki Gdańskiej około 1 milimetra na rok. I to daje, wygląda na to, że to spoko, nie ma problemu, a tylko, że to daje 10 do 20 centymetrów na każde stulecie. I to trzeba dodać do tego prognozowanego wzrostu poziomu Bałtyku w rejonie, zwłaszcza Zatoki Gdańskiej i Żuław, o którym mówimy w kontekście zmian klimatu.
Piotr: Czyli szykuje nam się Zatoka Żuławska.
Ola: Trochę tak. Prognozy, tym razem pochodzące od polskich naukowców, a nie z tego raportu przygotowanego przez Europejską Agencję Środowiska, wskazują na to, że w perspektywie 30 lat kilkakrotnie częstsze będą wezbrania sztormowe. Wezbrania sztormowe to jest takie podnoszenie się poziomu morza podczas sztormu. I one mają być kilkakrotnie częstsze niż w przeszłości. Dodajmy, że te wezbrania sztormowe to jest nie byle co, bo to jest takie zjawisko, które powoduje wpychanie wody morskiej na ląd. I najwyższe zanotowane wartości takich sytuacji na polskim wybrzeżu osiągały poziom przekraczający o dwa metry ten normalny, średni poziom.
Piotr: Z jednej strony mamy obniżanie się lądu, z drugiej strony mamy podwyższanie się morza, a z trzeciej strony mamy częstsze, tak powiem, gwałtowne, jednorazowe podwyższenia się morza.
Ola: Wskutek sztormów, i te wezbrania będą kilkakrotnie częstsze. I można się spodziewać, że również może być tak, że sztormy będą bardziej gwałtowne, bo zmiana klimatu prowadzi do zwiększenia częstotliwości i nasilenia gwałtownych zjawisk pogodowych, czyli mamy sytuację bardzo, bardzo nieciekawą. Do tego dołóżmy jeszcze taką, powiedzmy sobie, dosyć dużą odporność różnych decydentów nadmorskich na wiedzę o tym, że poziom morza się podwyższa i że może coś należałoby z tym robić.
Piotr: Oby nie było tak, że zmiany zaczną być wprowadzane po tym, jak nastąpi jakieś większe nieszczęście, bo to też jest znany schemat.
0:51:00 Zakończenie i słowo na dziś
Ola: Tak, mądry Polak po szkodzie, albo po szkodzie niemądry. Okej, dobra, to taki optymistyczny akcent na koniec. Nie chcę mówić, że jest za późno, bo wcale nie jest. Można z tym coś zrobić, można myśleć o tym, w jaki sposób się zabezpieczać. Oczywiście budowanie wysokich murów na Helu sensu pewnie nie ma, natomiast pewnie mają sens inne rozwiązania, ale o tym pewnie możemy opowiedzieć w którymś z kolejnych odcinków naszego podcastu. I pozostaje nam jeszcze na zakończenie słowo na dziś.
Piotr: I tym słowem jest Świetlik. No to cześć.
Ola: Cześć.
Źródła
Księżyc: – https://www.nasa.gov/news-release/touchdown-carrying-nasa-science-fireflys-blue-ghost-lands-on-moon/ – https://en.wikipedia.org/wiki/Blue_Ghost_Mission_1 – https://fireflyspace.com/missions/blue-ghost-mission-1/ – https://www.flickr.com/photos/fireflyspace/54353240540/in/album-72177720313239766/ – https://nssdc.gsfc.nasa.gov/nmc/spacecraft/display.action?id=BLUEGHOST – https://www.livescience.com/space/space-exploration/sunrise-on-the-moon-captured-by-blue-ghost-spacecraft-after-nasa-and-firefly-aerospace-announce-successful-lunar-landing
Bałtyk: – https://www.eea.europa.eu/en/analysis/indicators/global-and-european-sea-level-rise – https://marine.copernicus.eu/pl/ocean-climate-portal/sea-level – https://sealevel.nasa.gov/ipcc-ar6-sea-level-projection-tool – https://coastal.climatecentral.org/map/6/19.3919/54.2696/ – https://marine.copernicus.eu/access-data/ocean-monitoring-indicators/baltic-sea-mean-sea-level-time-series-and-trend – https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/wprowadzenie-do-6-raportu-ipcc-490 – https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/polska-akademia-nauk-o-wzroscie-poziomu-morza-455 – https://imgw.pl/charakterystyka-wybranych-elementow-klimatu-w-polsce-w-2024-roku-podsumowanie/
Źródła
Księżyc
- nasa.gov/news-release/touchdown-carrying-nasa-science-…
- en.wikipedia.org/wiki/Blue_Ghost_Mission_1
- fireflyspace.com/missions/blue-ghost-mission-1/
- flickr.com/photos/fireflyspace/54353240540/in/album-7217…
- nssdc.gsfc.nasa.gov/nmc/spacecraft/display.action
- livescience.com/space/space-exploration/sunrise-on-the-moon-c…
Bałtyk
- eea.europa.eu/en/analysis/indicators/global-and-european-se…
- marine.copernicus.eu/pl/ocean-climate-portal/sea-level
- sealevel.nasa.gov/ipcc-ar6-sea-level-projection-tool
- coastal.climatecentral.org/map/6/19.3919/54.2696/
- marine.copernicus.eu/access-data/ocean-monitoring-indicators/balti…
- naukaoklimacie.pl/aktualnosci/wprowadzenie-do-6-raportu-ipcc-490
- naukaoklimacie.pl/aktualnosci/polska-akademia-nauk-o-wzroscie-p…
- imgw.pl/charakterystyka-wybranych-elementow-klimatu-w…
