Podcast Crazy Nauka · odc. 74

Nauka na czasie: korzyści z dobrej kupy i (być może) pewnych narkotyków

23-07-2024 · 31 min · Nauka na czasie, Ciało i zdrowie, Mózg i psychologia

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Mówimy o coraz ciekawszych, bo wreszcie dopuszczalnych badaniach nad wpływem narkotyków na ludzkie mózgi oraz o tym, że schemat chodzenia na kupę zdradza zaskakująco dużo informacji o naszym zdrowiu.

Cykl “Nauka na czasie” to lżejszy format naszego podcastu, w którym omawiamy dwa wybrane naukowe newsy. Cykl ten publikujemy co drugi tydzień, na przemian z dłuższymi odcinkami.

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Ola: Co jest dla naszych jelit strefą złotowłosej?

Piotr: Jak grzybki halucynogenne przebudowują ludzkie mózgi?

Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka. Dziś odcinek jest trochę inny, bo nagrywamy go w terenie, czyli jakieś 5 godzin drogi od naszego domu i miejsca, gdzie zwykle nagrywamy. Więc coś może brzmieć inaczej, coś nam może ćwierkać, stukać, muczeć, albo nie wiemy co jeszcze.

Ola: Klekotać jak bocian.

Piotr: Klekotać. Bocianów jest tutaj ekstremalnie dużo. To jest niesamowite, jak jechaliśmy, to na odcinku dwóch kilometrów widzieliśmy chyba z 30 bocianów w gniazdach.

Ola: I trochę mniej kombajnów, bo właśnie trwają żniwa. Pozdrawiamy żniwa. I jesteśmy w domu naszych przyjaciół, pozdrawiamy przyjaciół.

To jest odcinek z naszej serii Nauka na czasie, czyli mówimy krócej. Mówimy o wybranych przez nas naukowych newsach. Dziś będzie o coraz ciekawszych, bo wreszcie dopuszczalnych badaniach nad wpływem narkotyków na ludzkie mózgi.

Piotr: Oraz o tym, że schemat chodzenia na kupę zdradza zaskakująco dużo informacji o naszym zdrowiu. Tu od razu wtrącenie: rozumiem, że kogoś może drażnić słowo kupa. Już było o tym w odcinku o sikaniu. Nie będziemy mówili koniecznie defekacja i takie inne.

Ola: Ani stolec, więc mówimy kupa, przybliżamy naukę ludziom. Chodzi o skracanie dystansów, w związku z czym pogódźmy się z tym.

Piotr: Większość ludzi robi raczej kupę, a nie stolec. No dobra, ale wracając do tematów mniej, że tak powiem, odbytowych.

Ola: Bardzo wam dziękujemy za to, że z nami jesteście, że nas wspieracie w naszych socialach, że w życiu codziennym nas wspieracie również. Pozdrawiamy Zabrost Wielki, bo tu właśnie w tej chwili przebywamy. Cieszymy się, że dorzucacie się do naszych działań poprzez takie serwisy jak Patronite i BuyCoffee. Zachęcamy tych spośród was, którzy jeszcze tego nie robią, żeby nas wsparli, jeżeli cenicie i lubicie to, co my robimy. Przypominamy, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I tych nieliczących się również. I tu drobna uwaga: za tydzień wyjaśnimy dokładniej, jak to jest z tymi platformami, bo pojawiły się na ten temat pytania, na przykład Google Podcast zniknęło i gdzie my w ogóle jesteśmy, jak to działa. Więc za tydzień będzie takie trochę dłuższe wtrącenie na ten temat, a teraz…

0:02:53 Psylocybina i badania nad wpływem narkotyków na mózg

Ola: I zaczynamy od narkotyków, nie od kupy.

Piotr: Tak jest, bo jest coraz więcej naprawdę ciekawych badań dotyczących tego, jak działają narkotyki. To jest związane z tym, że w wielu krajach zostały poluzowane przepisy dotyczące karania za posiadanie narkotyków. W części świata wręcz dopuszczono stosowanie tych substancji, które kilkanaście lat temu były absolutnie zakazane.

To jest w ogóle duży temat. Czy dopuszczenie, depenalizacja, pełne dopuszczenie używania narkotyków – jakich narkotyków, czy to jest dobre, czy złe, jakie przynosi efekty – to jest może nawet bardziej społeczny niż naukowy temat. W tym odcinku świadomie cały ten obszar pomijamy, bo się nie da o wszystkim.

Ola: Nie robimy wielkiego odcinka społecznego.

Piotr: Może kiedyś taki odcinek nawet powstanie, bo to jest bardzo interesujące i dzieją się rzeczy spodziewane i niespodziewane. Ciekawy temat, ale teraz trochę o czym innym. Przede wszystkim schemat, jeśli chodzi o używanie narkotyków, jest dosyć zauważalny. W latach 60. bardzo wzrosła popularność rozmaitych narkotyków, zwłaszcza tych halucynogennych. I w tym czasie zaczęły się pojawiać pierwsze takie porządne badania dotyczące tych substancji.

Natomiast to się szybko skończyło, przede wszystkim w związku z delegalizacją większości tych substancji, a później kolejnych. Bo też było tak, że pewne substancje wpadały do użytku, były wykorzystywane, używane, po czym były zakazywane. Tak na przykład było w Polsce z szałwią wieszczą, która przez jakiś czas nie znajdowała się na liście zakazanych substancji, a potem na nią wpadła. To jest jedna z takich halucynogennych roślin. To, jak ta delegalizacja przebiegała, to też ciekawa sprawa, bo często wykorzystywane były zupełnie nieprawdziwe informacje na ten temat, ale to znowu bardziej społeczny temat.

Ola: No tak, bo rozumiem, że na to miało wpływ szerzenie się narkomanii na świecie, uzależnień i tak dalej. I rozumiem, że żeby nie rozróżniać rozmaitych substancji, po prostu wszystkie wrzucono w jeden worek i nazwano je narkotykami, i zakazano.

Piotr: W pewnym stopniu tak, natomiast bardziej wiązało się to z obawami, z nerwowymi reakcjami wobec kontrkultury, niż ze ścisłym związkiem z faktycznym działaniem tych substancji. Wrzucanie do jednego worka heroiny, kokainy i LSD jest bez sensu, bo każda z tych substancji działa zupełnie inaczej i stanowi zupełnie inne zagrożenie. Gdybyśmy chcieli być konsekwentni, powinniśmy również wrzucić tam nikotynę, kofeinę i parę innych tego typu psychoaktywnych substancji.

Ale nie o tym. W każdym razie problem polega na tym, że stosunkowo niewiele wiemy o działaniu narkotyków, bo niewiele było tych badań – temat dość szybko został ucięty. Ale też wtedy, kiedy te badania można było w miarę normalnie prowadzić, narzędzia do badania na przykład mózgu były jeszcze bardzo prymitywne.

Ola: Ograniczone.

Piotr: Można tak ująć. Więc niewiele wiemy. Teraz jest nowa fala badań, bo temat wrócił i daje bardzo ciekawe wyniki, zwłaszcza w obszarze substancji określanych jako halucynogenne. Czyli wspomniane LSD, meskalina, czyli substancja aktywna w niektórych gatunkach kaktusów. I psylocybina, o której dziś będzie najwięcej. Psylocybina jest znana z grzybków halucynogennych. To oczywiście uproszczenie, bo jest tam wiele tych substancji, ale psylocybina jest uznana za tę główną.

I ciekawe jest to, co się dzieje w mózgu. Bo psylocybina już od paru ładnych lat daje w badaniach interesujące wyniki związane z leczeniem między innymi depresji, ale też uzależnień. I tu od razu bardzo ważna uwaga: to nie jest tak, że jeżeli ktoś cierpi na depresję, to musi się nażreć grzybków halucynogennych i ta depresja mu minie. To nie jest zupełnie to. Psylocybina była elementem wykorzystywanym w terapii. Główną rolę w tej terapii odgrywał doświadczony terapeuta, natomiast psylocybina była pewnym związkiem, który aktywował pewne schematy – o tym będzie dzisiaj mowa. Coś tam odblokowywał, pozwalał na jakieś działania. Więc to jest jeden z elementów terapii.

Co ważne, w tych badaniach też bardzo wyraźnie wychodziło, że pojawiały się różne niepożądane, często niebezpieczne objawy. Więc to z cyklu ostrożnie i bez wariactwa. Ale teraz do rzeczy: co się właściwie dzieje w mózgu, że u części z tych osób – części, podkreślam – które były poddawane takiej terapii, znikają na długo, być może na bardzo długo, czyli na długie lata, na pewno na tygodnie i miesiące, objawy depresji?

Jest bardzo ciekawe badanie opublikowane w Nature. Link jak zwykle do wszystkich badań znajdziecie w opisie. Polski tytuł tego badania to "Psylocybina desynchronizuje ludzki mózg". Brzmi groźnie, ale zaraz wyjaśnię, o co chodzi. Bardzo ciekawe. Skupili się w tym badaniu na działaniu tak zwanych wielkoskalowych sieci mózgowych. To są bardziej funkcjonalne struktury – wiadomo, mózg składa się z miliardów neuronów, zresztą nie tylko neuronów. I te neurony tworzą coś na kształt takich funkcjonalnych sieci. Mówię funkcjonalnych, bo to nie są struktury anatomiczne, tylko raczej coś wykrywane w badaniu takim jak funkcjonalny rezonans magnetyczny.

I kiedy mózg wykazuje pewną aktywność – coś robimy, o czymś myślimy albo o czymś nie myślimy, albo wykonujemy jakieś czynności – to aktywują się w mózgu takie sieci, które nie są nawet powiązane do końca na takiej zasadzie, że wiemy, że jakiś obszar anatomiczny nam się odpala, tylko są to różne obszary, które pełnią różne funkcje, ale współdziałają przy jakiejś aktywności. I wśród tych sieci jest coś, co się nazywa siecią trybu domyślnego albo spoczynkowego, i ona jest aktywna szczególnie wtedy, kiedy nie skupiamy się na jakichś zewnętrznych doznaniach, bodźcach, a raczej myślimy o sobie, o innych osobach, albo analizujemy naszą przeszłość czy myślimy o przyszłości – czyli takie skupienie się na sobie. I uważa się, że ta sieć odpowiada za tworzenie u nas poczucia przestrzeni, czasu i jaźni.

To, co w tym badaniu wykazano, to to, że psylocybina czasowo powodowała, że te funkcjonalne sieci działały w mniej spójny sposób i zatracały bardzo specyficzny dla każdego człowieka schemat działania – specyficzny, bo to jest trochę jak odcisk palca, u każdego człowieka ta sieć działa inaczej, w powtarzalny, stosunkowo łatwy do rozpoznania sposób. Drugi efekt psylocybiny to zmniejszenie rozróżnienia między różnymi sieciami w mózgu, czyli trudniej było wykryć, czy działa akurat ta sieć, czy jakaś inna – można powiedzieć, że to wszystko się trochę rozmywało. I w przypadku właśnie tej sieci trybu domyślnego, w której odnotowano największe zmiany, podczas mocnego etapu działania psylocybiny, czyli po jej podaniu, kiedy mózg jest bezpośrednio pod jej wpływem, zacierał się ten indywidualny charakter tej sieci. Co dość dobrze odpowiada relacjom osób zażywających psylocybinę, czyli doznaniom opisywanym często jako rozpuszczenie się jaźni, jakieś stopienie z jakimś większym bytem, wszechświatem, czymś tam jeszcze innym.

Ola: Jak poczucie jedności z naturą.

Piotr: Tak, jedności z naturą i też często jedności z innymi ludźmi. To dość dobrze odpowiada temu, że wszystkie nasze mózgi, pod wpływem psylocybiny, zaczynają działać w podobny sposób i tracą ten indywidualny charakter, przy czym – co ważne – to nie jest tak, że tracą go na stałe, o tym jeszcze za chwilę powiem.

Ola: I też w związku z tym to chyba może tłumaczyć, że w momencie, kiedy kilka osób zażywa te substancje psychoaktywne, tę psylocybinę, to one się bardzo dobrze rozumieją i poruszają się w podobnych strefach właśnie rozpuszczenia się w absolucie.

Piotr: Tak, często relacje mówią o tym, że ludzie czytają sobie w myślach, że natychmiast chwytają to, co ktoś inny chciałby powiedzieć. Oczywiście wiadomo, że takie momenty i zapamiętywanie ich jest mocno zaburzone, i potem analiza tego typu doznań już bez wpływu tej substancji niekoniecznie odpowiada temu, co wtedy czuliśmy, ale ważne jest właśnie to, co wtedy czujemy. Zresztą mówi się też o tym, że zaburzenie tej sieci trybu domyślnego zakłóca odczuwanie czasu, przestrzeni, schematu ciała, czyli właśnie tych rzeczy, za które ta sieć odpowiada. I naukowcy opisują w tym badaniu, że podczas działania psylocybiny – jeszcze raz mówię, że to jest ten etap świeżo po zażyciu – mózgi badanych osób były w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym praktycznie nie do odróżnienia.

Ola: Czyli ten indywidualny odcisk palca mózgowy się zatarł i tak naprawdę wszyscy się upodobnili tymi schematami do siebie.

Piotr: Tak, dokładnie. I takie czasowe rozluźnienie tych wcześniej ustalonych schematów mija. Mija to trwa trochę czasu, natomiast sieci się odbudowują, czy zaczynają znowu działać – bo to nie jest tak, że ulegają jakiemuś zniszczeniu, po prostu czasowo przestają działać tak jak wcześniej. Natomiast odbudowują się już nieco inaczej. Można powiedzieć, że czasowo, przez kilka tygodni – zanim ta sieć wróci do takiej w miarę normalnej, pełnej wcześniejszej funkcjonalności – jest ona bardziej plastyczna, bardziej elastyczna, ma większą możliwość dostosowywania się. I te odbudowywane sieci mogą działać nieco inaczej. Być może są w stanie naprawić jakieś ich niedoskonałości, jakieś działania. Te elementy, które wcześniej nie działały właściwie, być może są w stanie się na tyle przebudować, że likwidują właśnie te elementy odpowiadające za powstawanie depresji, uzależnień czy coś takiego. To jest na razie bardzo wczesny etap badań.

Co ważne, ta odbudowa trwa przez jakiś czas. To nie znaczy, że człowiek w tym czasie nie jest zdolny do działania, gdzieś tam leży i bełkocze – absolutnie nie. Natomiast to jest czas, w którym rzeczywiście ta podatność na terapię jest większa i umożliwia naprawienie jakichś schematów. To też w jakimś stopniu tłumaczy coś, co się nazywa flashbackami, czyli to, że człowiek po zażyciu psylocybiny, po zjedzeniu jakichś grzybków, potrafi – już wtedy, kiedy efekt działania wydaje się, że minął – mieć jeszcze nawet po kilku tygodniach jakieś nagłe wskoczenia czegoś. Jedna osoba relacjonowała mi na przykład, że parę tygodni po zażyciu grzybków siedziała przy stole i nagle zaczęła widzieć, że głowy całej rodziny zaczynają się zmieniać, puchnąć i jakoś dziwnie zniekształcać, a po chwili to minęło. Może to być jakoś związane z tym, że mimo iż zniknęło chemiczne działanie tej aktywnej substancji, to w mózgu jeszcze zachodzą jakieś zmiany. To oczywiście jest też związane z niebezpieczeństwem, bo takie rzeczy mogą mieć dość mocny, czasami bardzo niebezpieczny wpływ na człowieka.

Ola: Mogą na przykład uruchomić takie części naszej jaźni, które są związane z lękiem, i pogłębić ten lęk. Trzeba to mieć na uwadze – w momencie, kiedy chcielibyśmy czegoś takiego spróbować, to nie róbmy tego. I broń Boże, nikt, kto podejrzewa u siebie depresję czy ma ją zdiagnozowaną, nie powinien robić takich rzeczy na własną rękę, dlatego że to po prostu może się okazać groźne dla zdrowia, dla życia, i tak naprawdę bez udziału doświadczonego terapeuty takie eksperymenty, w dużym cudzysłowie, mogą się okazać naprawdę niebezpieczne, wręcz zabójcze.

Piotr: No tak, don't try this at home. W tej chwili te badania są dopiero rozkręcane. To badanie, o którym tutaj mówię, było prowadzone bodaj na siedmiu osobach, więc na malutkiej grupie. Natomiast nie jest to pierwsze badanie, związane z tym były badania na większych grupach. Na pewno zanim się tego typu rzeczy wprowadzi do terapii, to wymaga bardzo rozbudowanych badań, i to pewnie na znacznie, znacznie większych grupach. Więc w tej chwili podajemy to jako jakiś trop, jakiś wątek, jakąś ciekawostkę. Uważajcie na to, czytajcie sobie o tym jak najbardziej, natomiast nie róbcie rzeczy głupich.

0:18:48 Strefa złotowłosej: jak częstotliwość wypróżnień wpływa na zdrowie

Ola: Ja przechodzę do badania, w którym wzięło udział ponad 1400 osób, w związku z czym to jest badanie potężne. I tu jak najbardziej wnioski płyną z tego badania dla nas wszystkich, bardzo praktyczne. A badanie dotyczy kupy. Ja znów o kupie – niedawno w którymś z naszych podcastów, w pytaniach i odpowiedziach, było o kupie. Natomiast wakacje są, więc warto o tym powiedzieć. Kupa, nie żaden kał, nie odchody, nie stolec, nie defekacja – zmniejszamy dystans, mówimy normalnie. I ta właśnie kupa ma zdradzać bardzo dużo informacji o naszym zdrowiu, również długoterminowo. Tutaj ważna uwaga: nie będę mówiła o słynnej bristolskiej skali uformowania stolca. To jest ten moment, kiedy raz jeden używam tego sformułowania, bo to jest takie fachowe – swoją drogą bardzo przydatne narzędzie diagnostyczne. Bristolska skala uformowania stolca.

Piotr: Piękna nasza.

Ola: Dobra, drugi. I koniec. To badanie, o którym powiem, dotyczyło tego, jak często chadza się do toalety, żeby zrobić kupę. I czy to może być ważne? Otóż tak, bardzo ważne. Badania, które kilka dni temu ukazały się w piśmie Cell Reports Medicine, wskazują na to, że częstotliwość wypróżniania się znacząco wpływa na fizjologię i na nasze zdrowie w dłuższej perspektywie. Wpływ tego jest bardzo niedoceniany i niezauważany nawet przez lekarzy, a okazuje się, że naprawdę ma to ogromne, wręcz kluczowe znaczenie. I uwaga, spoiler alert – powiem teraz, jakie są główne wnioski płynące z tego badania. Najkorzystniej jest wtedy, kiedy robisz kupę raz dziennie lub dwa razy dziennie.

Piotr: I teraz wszyscy robią rachunek sumienia.

Ola: Tak, ale zaraz dojdziemy do tego, jak jest w innych przypadkach. Autorzy tego nowego badania, naukowcy z różnych instytucji naukowych w Seattle, wyszli od tego, że poprzednie wyniki badań sugerowały, że istnieje związek między zaparciami lub biegunką a większym ryzykiem infekcji i chorób neurodegeneracyjnych. Choroby neurodegeneracyjne to między innymi Parkinson czy Alzheimer. Ponieważ jednak to obserwowano u osób chorych, u pacjentów, którzy cierpieli na te choroby, nie było jasne, czy te nieregularne wizyty w toalecie były przyczyną, czy skutkiem tych chorób. Dlatego w najnowszym badaniu, na 400 zdrowych dorosłych ochotnikach, wykonano taki eksperyment. Zbierano od nich dane kliniczne, w tym oczywiście te, które dotyczą częstotliwości chodzenia na kupę, ale również takie, które mówią o dokładnym składzie ich krwi czy składzie mikrobiomu jelitowego, oraz zbierano od nich dane genetyczne.

I podzielono częstotliwość wypróżnień zgłaszaną przez uczestników badania na cztery główne grupy. Pierwsza grupa to zaparcie – pojawia się wtedy, kiedy jest jedno lub dwa wypróżnienia na tydzień. Druga grupa to niska normalna częstotliwość, czyli 3 do 6 kup na tydzień. Trzecia grupa została nazwana częstotliwością wysoką normalną, czyli 1 do 3 kup dziennie, a czwarta grupa to biegunka.

Piotr: To już strach pomyśleć.

Ola: I teraz, żeby przejść dalej i opisać wyniki tych badań, chciałabym w skrócie opowiedzieć, jak działają nasze bakterie jelitowe, czyli mikroflora jelitowa, żyjąca głównie w jelicie grubym. Te bakterie żywią się składnikami pokarmowymi, które znajdują się w naszym jedzeniu, a przede wszystkim żywią się błonnikiem pokarmowym, czyli niestrawialnymi dla nas resztkami roślinnymi – mogą być wam znane takie nazwy jak inulina, pektyny, celuloza czy lignina. Bakterie jelitowe przetwarzają ten błonnik – właściwie są różne rodzaje błonnika, ale nie będę tu wchodziła w szczegóły, bo ma być krótko – w łatwo przyswajalne substancje, takie jak krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. To bardzo ważne substancje, i dla nas, i dla bakterii, dlatego że dla tych bakterii stanowią bardzo wartościowe źródło energii, a jak również są niezbędne komórkom naszego nabłonka w jelitach. Właśnie dzięki tym krótkołańcuchowym kwasom tłuszczowym ten nabłonek w jelitach może się regenerować, co zapobiega stanom zapalnym i nowotworom. Innymi słowy, jeżeli się nie może regenerować, to pojawia się stan zapalny i mogą się pojawić nowotwory.

Wracam do kluczowych wniosków z tego badania częstotliwości chodzenia na kupę. Podczas zaparć bakterie jelitowe najpierw zużywają dostępny błonnik pokarmowy, a potem, kiedy zbyt długo nie chodzimy na kupę, przerzucają się na rozkładanie białek. To jest powszechnie znana informacja. Wskutek tego wytwarzają niekorzystne dla naszego zdrowia toksyny, takie jak siarczan p-krezolu i siarczan indoksylu. To toksyny, które są szczególnie uciążliwe dla naszych nerek. W tych badaniach naukowcy odkryli, że nawet u zdrowych osób cierpiących na zaparcia wzrasta stężenie tych toksyn we krwi. To pierwszy z tych wniosków. Okazało się również, że do zaparć, czyli rzadszych wypróżnień, tendencje mają, statystycznie rzecz ujmując, osoby młodsze, kobiety i osoby z niższym wskaźnikiem masy ciała. Różnicę między dwiema płciami naukowcy tłumaczą tym, że są tu czynniki hormonalne i neurologiczne, które różnią mężczyzn i kobiety. Istotne jest również to, że mężczyźni zazwyczaj po prostu jedzą więcej – oczywiście zazwyczaj, czyli nie jest to regułą, mówię o statystykach, a nie o tym, jak każdy z nas działa.

A teraz przejdźmy do biegunek. Tutaj pojawia się inny problem. Organizm podczas biegunki wydala nadmiar kwasu żółciowego, który w przeciwnym razie wątroba wykorzystałaby do rozpuszczenia i wchłonięcia tłuszczów z pożywienia. Skutkiem tego jest powstawanie stanu zapalnego i, w efekcie, możliwość uszkodzenia wątroby. Badacze, którzy robili te najnowsze badania, odkryli, że najlepsze warunki do działania bakterii jelitowych, które fermentują błonnik, stwarzają, tak jak wspomniałam na wstępie, jedna lub dwie kupy dziennie. I to jest piękna historia, ponieważ oni nazwali to w tych badaniach strefą złotowłosej.

Piotr: Które dwa razy dziennie chodziły na kupę.

Ola: No nie, one akurat miały miseczki z owsianką, i trzecia, misiowa miska z owsianką nie była ani za zimna, ani za ciepła, lecz w sam raz dla złotowłosej.

Piotr: Seria skojarzeń towarzysząca tym za ciepłym miskom.

Ola: Nie idźmy w tym kierunku, idźmy w stronę kosmosu, bo strefa złotowłosej to jest określenie używane do nazywania ekosfery, czyli strefy warunków kosmicznych wokół gwiazd, które sprzyjają powstawaniu życia.

Piotr: Być może po tych badaniach nad kupą już nie będą używali tej nazwy.

Ola: Strefa złotowłosej w odniesieniu do kupy. Nie idźmy w tę stronę. Teraz bardzo ważne wnioski z tych badań, naprawdę ważne, bo naukowcy dokładnie określili, co sprzyja załapaniu się do tej wymarzonej strefy złotowłosej, tej najzdrowszej. Otóż to jedzenie większej ilości owoców i warzyw, picie dużej ilości wody, regularna aktywność fizyczna i dieta oparta głównie na roślinach. Muszę powiedzieć, że to jest ten moment, kiedy nauka wyraźnie i na serio w dużym zakresie może nam poprawić jakość życia, bo jak wiemy takie rzeczy, jesteśmy w stanie z niewielkim trudem wprowadzić takie zasady do swojego życia, a wtedy naprawdę ta jakość życia, i też długość życia, i jakość kupy… Dobra, nie mówimy o bristolskiej skali czego?

Piotr: Uformowania stolca.

Ola: Powiedziałaś, że nie będziesz mówiła trzeci raz.

Piotr: Ojej, no dobrze, złapałaś mnie na tym. W każdym razie stosujcie się do tych zasad, bo są proste, przejrzyste, i wówczas znajdziecie się w strefie złotowłosej wraz z waszą kupą… nie, już nie powiem, bo to będzie piąty raz o stolcu.

Ja tylko chciałem powiedzieć, który jest na stronie, napisany przez Martę [? niepewne: Licję III], który to tekst jest właśnie o tym, jak żyć długo i zdrowo. Ja go lubię, dlatego że jest strasznie banalny – znaczy bez obrazy dla autorki – po prostu autorka zebrała faktycznie bardzo solidne dane naukowe i okazuje się, że żebyśmy żyli długo i zdrowo, i w miarę szczęśliwie, musimy stosować bardzo proste zasady. Wszyscy te zasady z grubsza znamy, tylko tyle, że się do nich nie stosujemy.

Ola: I te zasady praktycznie się pokrywają z tym, co jest korzystne dla strefy złotowłosej, czyli jedzenie dużej ilości owoców i warzyw, picie dużej ilości wody, regularna aktywność fizyczna, dieta oparta głównie na roślinach. A my wszyscy poszukujemy tabletki na dobre życie, na odchudzanie i na to, żeby mieć fajne mięśnie, a tymczasem takie proste zasady są tak trudne do wprowadzenia w życie.

Piotr: Niedawno było badanie pokazujące, że żarcie multiwitamin, tych wszystkich multiwitaminowych preparatów, nie tylko nie jest korzystne, ale jest wręcz niekorzystne. To już inny temat. A my na dzisiaj kończymy, i słowem dnia – nie jest to słowo, które mi najpierw przyszło na myśl – jest złotowłosa.

Ola: No właśnie, to dzięki, cześć.

Piotr: Cześć.

Źródła

Brak URL-i w kolumnie "źródła (z opisu)" w indeksie. W opisie oficjalnym odcinka podane są wyłącznie linki promocyjne (Patronite, BuyCoffee, koszulki). Prowadzący wspominają w nagraniu dwie publikacje bez podania ich URL-i: badanie w czasopiśmie "Nature" pod polskim tytułem "Psylocybina desynchronizuje ludzki mózg" (dot. wpływu psylocybiny na wielkoskalowe sieci mózgowe, w tym sieć trybu domyślnego) oraz badanie w czasopiśmie "Cell Reports Medicine" (dot. związku częstotliwości wypróżnień ze zdrowiem, ponad 400 zdrowych dorosłych ochotników, naukowcy z instytucji naukowych w Seattle). Wspomniany jest też tekst na stronie internetowej autorstwa Marty [? niepewne: Licji III] o zasadach długiego i zdrowego życia, bez podanego adresu.

Źródła

Linki do badań, omówień