Podcast Crazy Nauka · odc. 20

Arktyczna zmarzlina nie jest już wieczna. Skutki – dramatyczne

14-01-2023 · 54 min · Tematyczny, Klimat i środowisko, Żywioły i geologia

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Jaką chorobę przeniósł na zwierzęta i ludzi renifer, który padł przed 70 laty?
Gdzie w Polsce istnieje wieczna zmarzlina?
Dlaczego koncern paliwowy sztucznie zamraża ziemię pod ropociągiem na Alasce
Z jakiego powodu dawne lotnisko na Syberii wygląda jak wielka folia bąbelkowa?

—
W tym odcinku Podcastu Crazy Nauki opowiemy Wam o zmarzlinie, która nie jest już nazywana “wieczną”, ale “wieloletnią”: co się z nią dzieje w wyniku ocieplania się klimatu? I co się dzieje z wsiami, drogami czy rurociągami, które na niej wybudowano? I wreszcie: co się stanie z klimatem, kiedy ten proces, o którym Wam tu opowiemy, nabierze tempa?

—

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

* Numer odcinka: 20

* Data publikacji: 2023-01-14

* Długość: 0:54:18

* Podcast: Crazy Nauka. Prowadzą: Ola Stanisławska i Piotr Stanisławski

0:00:00 Wstęp

Ola: Jaką chorobę przeniósł na zwierzęta i ludzi renifer, który padł przed 70 laty?

Piotr: Gdzie w Polsce istnieje wieczna zmarzlina?

Ola: Dlaczego koncern paliwowy sztucznie zamraża ziemię pod ropociągiem na Alasce?

Piotr: I z jakiego powodu dawne lotnisko na Syberii wygląda jak wielka folia bąbelkowa?

Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.

Ola: Dziś opowiemy wam o zmarzlinie, która już nie jest nazywana wieczną zmarzliną. To taki utarty zbitek słów: wieczna zmarzlina. Uwaga, już nie jest wieczna, tylko wieloletnia. Co się z nią dzieje w wyniku ocieplania się klimatu? I co się dzieje z wsiami, drogami czy rurociągami, które na niej wybudowano? A jest tego sporo. I wreszcie, co się stanie z klimatem, kiedy ten proces, o którym wam tu opowiemy, nabierze tempa?

Piotr: To od razu wam powiem, że to nie jest taki podcast z cyklu "mówimy same słuszne sprawy o ociepleniu klimatu" i nuda. Jak czytałem to, co Ola przygotowywała, bo to jej dzieło, to co i raz były takie momenty: o, wow, nie wiedziałem. Więc naprawdę nie bójcie się, nie będzie przynudzania, ale skoro już nas słuchacie, to pewnie chociaż trochę nam ufacie. Możecie to zaufanie okazać, subskrybując nas tu i ówdzie, czyli tam, gdzie nas słuchacie, co dla nas jest ważne i bardzo pomaga.

Ola: A jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I nieliczących się, a tym razem się udało.

Ola: To była moja kwestia.

Piotr: Dziękuję, wiem, ale zawdzięczam ci.

0:01:46 Czym jest wieloletnia zmarzlina i gdzie występuje

Piotr: Więc słuchajcie, do roboty. Żeby sobie uświadomić, jaka jest skala tego problemu z rozmarzaniem i jakiego obszaru Ziemi w ogóle dotyczy, warto najpierw powiedzieć, czym jest ta wieloletnia, dawniej wieczna zmarzlina. Fachowo bywa nazywana zlodowaceniem podziemnym i polega na tym, że na trwałe, chociaż definicyjnie chodzi o co najmniej dwa kolejne lata, część skorupy ziemskiej jest utrzymywana w temperaturze poniżej zera stopni Celsjusza, i to niezależnie od pory roku. Taka zmarzlina powstaje w warunkach suchego, zimnego klimatu, przy średniej temperaturze powietrza poniżej minus 11 stopni.

Ola: Czyli średniej z całego roku.

Piotr: Z całego roku, bo to się może bujać w tę i we w tę. Dodajmy, że średnia temperatura w Polsce w tej chwili, dla porównania, to około plus 8, w zależności od tego, jaką średnią długoletnią bierzemy – i trochę już zaczyna być wyższa. Natomiast już powstała zmarzlina utrzymuje się, jeżeli średnia temperatura nie przekracza minus 8 stopni.

Ola: I teraz istotna uwaga. Wieloletnia zmarzlina nie powstała, jak się niekiedy uważa, pod masywem lodowca podczas ostatniej epoki lodowcowej, tylko przed jego czołem. Przed – to jest ważne. Utworzyła się tam wówczas sucha, mroźna i wietrzna pustynia, i to właśnie pod nią zamarzł grunt, nieraz nawet na ponad 1000 metrów w głąb.

Piotr: Ta obecnie istniejąca wieloletnia zmarzlina to trochę zabytek, istniejący od ostatniego zlodowacenia. Obejmuje Arktykę – to jest pojęcie, od razu to zaznaczam, bo Antarktydę łatwo wyznaczyć, bo to kontynent, a Arktyka to tak naprawdę obszar obejmujący kilka różnych kontynentów i miejsc. To jest około 80% Alaski, większość północnej Kanady – tam w ogóle jest pusto, zimno i wieje – i 65% Syberii, głównie tej wschodniej. Tam sięga daleko na południe, aż do samej granicy Mongolii. W zachodniej Syberii jest tylko na północnym wybrzeżu morza. Tak z definicji to wygląda.

Ola: Jak spojrzycie na mapę świata, głównie na mapę Azji, to zmarzlina sięgająca do granicy Mongolii to naprawdę kawał terenu na południe. A jeszcze uważniej spójrzcie na obszar Rosji i w ogóle Azji, żeby zobaczyć, jak ogromna jest Syberia. Powiem szczerze: jak słyszałam "Syberia, Syberia", to myślałam, że to jest taka północno-wschodnia część Rosji. Otóż nie, moi drodzy. Syberia jest obszarem naprawdę przeogromnym, sięgającym na wschód od gór Ural. I góry Ural przy Syberii są już tak strasznie na zachodzie, że w tym miejscu w ogóle powinien się kończyć ląd stały i zaczynać ocean, jeśli spojrzeć na Syberię. Ten obszar Syberii obejmuje aż 77% powierzchni Rosji.

Piotr: To jest ten moment, kiedy miałem pierwsze takie: co, 77%? Ola sprawdzała.

Ola: Sprawdzałam, nawet patrzyłam na specjalnie zrobione mapy, bo musiałam to zobaczyć na grafice, żeby uwierzyć.

Piotr: Globus Syberii.

Ola: I teren Syberii jest nieco większy od powierzchni całej Europy i 40 razy większy od powierzchni Polski.

Piotr: A na tej wieloletniej zmarzlinie na całym świecie żyje około 5 milionów ludzi, więc naprawdę sporo.

Ola: Wieloletnia zmarzlina, dawniej nazywana wieczną, sięga na głębokość średnio kilkudziesięciu metrów. Są oczywiście wyjątki: w północnej Kanadzie obejmuje w głąb od 150 do 300 metrów, maksymalnie do 700. Natomiast we wschodniej Syberii – a to jest w ogóle inne miejsce na Ziemi…

Piotr: To jest odmienny stan umysłu, nie region geograficzny.

Ola: Właśnie, i tam zmarzlina dochodzi aż do 1500 metrów w głąb gruntu. Punktowo zmarzlinę można znaleźć też w górach skandynawskich i na Grenlandii. A istnieje jeszcze coś takiego jak nieciągła zmarzlina.

Piotr: Piękna nazwa.

Ola: Zmarzlina z niezamarzniętymi "wyspami". Średnia temperatura w ciągu roku w takim miejscu oscyluje od minus 4 do minus 8 stopni Celsjusza. Ten typ zmarzliny zajmuje większość Tybetu, czyli okolice Himalajów, oraz część Alp.

Piotr: To jest kolejny punkt "wow".

Ola: Ale jeszcze będzie bardziej wow. Istnieje też coś takiego jak sporadyczna zmarzlina, czyli płaty niejednolicie zamarzającego gruntu. I to istnieje przy temperaturze średniej w ciągu roku od minus 1 do minus 4 stopni Celsjusza.

0:07:21 Polska zmarzlina pod Suwałkami

Piotr: U nas w ogródku jest odrobinę cieplej, wciąż jeszcze. A teraz ciekawostka, fajne "wow": okazuje się, że wieloletnia zmarzlina, pozostałość po ostatnim zlodowaceniu, jest w północno-wschodniej Polsce, a jakże, w okolicy Suwałk.

Ola: To jest nasz polski biegun zimna, i nie przypadkiem.

Piotr: I teraz wiemy dokładnie, gdzie się zaczyna: dokładnie na głębokości 357 metrów pod ziemią, a kończy się – no właśnie, wiemy, że sięga na pewno do 450 metrów. Tyle na pewno wiemy. Dotrwała do naszych czasów dzięki specyficznym warunkom geologicznym.

Ola: Bardzo specyficznym, bo tam jest coś wyjątkowego w skali świata.

Piotr: Może nie świata, ale na pewno Europy. Tam na głębokości 800 metrów znajduje się skała anortozytowa, czyli taki masyw, potężna buła tej skały.

Ola: A takie skały anortozytowe budują tak zwane kontynenty na Księżycu.

Piotr: W ogóle są dość potężnie obecne na Księżycu, mają różne ciekawe cechy – odsyłam do podręczników geologicznych – ale dla nas istotne jest to, że w tej skale jest mało izotopów promieniotwórczych. To ważne, bo zazwyczaj jak się kopie pod ziemią, robi się coraz cieplej, z bardzo prostego powodu: im bliżej środka Ziemi, tym cieplej, bo ziemskie jądro wypromieniowuje ciepło ku powierzchni. Jednym z podstawowych źródeł tego ciepła, zarówno tego z samego jądra Ziemi, jak i tego, które powstaje po drodze, jest rozpad radioaktywny – w skałach jest sporo izotopów radioaktywnych, które rozpadając się, generują ciepło, a to tworzy strumień unoszący się ku powierzchni.

Ola: Tu się wtrącę: skały, które zawierają izotopy radioaktywne, to nie są jakieś wyjątkowe, naznaczone skały.

Piotr: Wyjątkowe są te, które ich nie zawierają.

Ola: Wszystkie ziemskie skały zawierają takie izotopy, w mniejszym lub większym stopniu.

Piotr: Właściwie wszystko na Ziemi je zawiera. W każdym razie anortozyt ma tych izotopów promieniotwórczych wyjątkowo mało, w związku z czym nie grzeje – to, co się znajduje nad nim, dostaje mniej ciepła, niż gdyby tej skały nie było, bo ona pochłania trochę ciepła idącego z dołu, ale własnego nie generuje. I właśnie dzięki tej budowie geologicznej nad tą skałą pozostała warstwa zmarzliny jeszcze od zlodowacenia. Tam w ogóle jest dużo ciekawych rzeczy, bo jest też tytan i wanad, i nawet rozważano ich wydobycie – na szczęście się nie udało.

Ola: Z takiej ogromnej głębokości.

Piotr: Nie bardzo ogromnej, ale wystarczająco. Na szczęście nie zdemolowano tego regionu. Efekt jest taki, że to, co zamarzło podczas ostatniego zlodowacenia, przetrwało do naszych czasów, mimo że średnia temperatura na powierzchni jest wyższa niż powinna być – właśnie dzięki tej dziwnej geologicznej strukturze podziemnej.

Ola: Fenomen odkryto całkiem niedawno, bo w 2010 roku przedstawiciele Państwowego Instytutu Geologicznego robili tam odwierty. Badali to miejsce być może również pod kątem tych bogactw naturalnych, jak wanad.

Piotr: Nie, akurat to badanie z 2010 roku zrobiono właśnie po to, żeby zbadać tę zmarzlinę. Wcześniej podziurawiono tę ziemię, szukając różnych skarbów jeszcze za czasów PRL-u. Przy okazji dowiedziano się, że coś tam jest dziwnego i zimnego, więc w 2010 roku wiercono tę dziurę specjalnie, i dlatego wiemy, że do 450 metrów lub głębiej wszystko jest zamarznięte. Okazało się, że pojawiła się tam woda o temperaturze chyba 0,03 stopnia Celsjusza powyżej zera, w związku z czym właściwie wszystko zamarzło i dalej się nie dowierca.

Ola: No to teraz już wiecie, który kawałek naszego podcastu wciągnął Piotrka najbardziej. Państwowy Instytut Geologiczny stwierdził, że te skały pod Suwałkami są najzimniejszymi skałami w całej Europie. To jest niesamowite, genialne. Ja szczerze mówiąc, po raz pierwszy o tym usłyszałam całkiem niedawno.

Piotr: Mamy powody do dumy.

0:12:11 Jak rozmarzanie zmarzliny niszczy budynki i domy

Ola: Wraz z ocieplaniem się klimatu wieloletnia zmarzlina zaczęła topnieć. Na nieszczęście ocieplenie w Arktyce postępuje dwa razy szybciej niż w innych rejonach globu, więc obszary wieloletniej zmarzliny są mocniej narażone na topnienie. Jeżeli chcecie zobaczyć badania, które to potwierdzają, zajrzyjcie do linków w opisie.

Piotr: W opisie odcinka w ogóle będzie dużo linków do źródeł – jak kogoś ten temat interesuje bardziej, to polecamy. W każdym razie topnienie tej już niewiecznej zmarzliny ma bardzo poważne konsekwencje dla klimatu, bo to zjawisko zarówno jest wywoływane przez zmiany klimatu, jak i na klimat oddziałuje.

Ola: O tym też powiemy sporo.

Piotr: I ma konsekwencje oczywiście dla ludzi, którzy tam mieszkają – przypominam, 5 milionów osób. Zaczniemy od tego, co się dzieje z różnymi strukturami zbudowanymi przez ludzi: budynkami, drogami, rurociągami, które na tej już tylko wieloletniej zmarzlinie zostały postawione.

Ola: Na początek warto powiedzieć, że zmarzlina nie jest jednorodna na całej głębokości. W wielu obszarach Arktyki jej górna warstwa, ta przy powierzchni, jest warstwą aktywną – zamarza i rozmarza wraz z porami roku. Te warstwy położone niżej, dotychczas niezmienne, mają temperaturę poniżej zera. W związku z tym odwilż wieloletniej zmarzliny w wielu rejonach Arktyki wcale nie jest nowym problemem, i architekci oraz budowniczowie od dziesięcioleci biorą pod uwagę tę sezonową zmienność. Dlatego stawiają domy na przykład na długich słupach wbitych głęboko w grunt. Stopniowe wtapianie się w grunt budynków, które nie są wystarczająco przed tym zabezpieczone, od dawna jest wliczone w koszty budownictwa na wieloletniej zmarzlinie. Znalazłam na przykład taką informację, że w Irkucku – to miasto w pobliżu jeziora Bajkał, wcale nie tak bardzo na północy, jakby się mogło wydawać – w domach wzniesionych na wiecznej, a teraz wieloletniej zmarzlinie kilkadziesiąt lat temu, obecnie pierwsze piętro znajduje się na poziomie gruntu.

Piotr: To sezonowe zamarzanie i odmarzanie tego, co kiedyś było całkiem zamarznięte, zaczyna wpływać też na te obszary Arktyki, które wcześniej były naprawdę stabilne – można było mieć pewność, że tu po prostu jest zamarznięte i wszystko jest stabilnie. To powoduje mnóstwo kłopotów, bo kiedy woda zamarza, zwiększa swoją objętość, rozszerza się, więc ziemia się podnosi. Kiedy rozmarza, zamienia się w ciecz, objętość się zmniejsza, wszystko się zapada. Zjawisko znane każdemu, kto zostawił butelkę piwa albo wina w zamrażalniku. Tu po prostu powoduje wypychanie i wciąganie tej ziemi, co można sobie wyobrazić, jakie ma konsekwencje dla tego, co na niej stoi.

Ola: Co więcej, są takie rejony, gdzie już zamarzać nie chce – o tym za chwilę powiemy. W wielu obszarach Arktyki sytuacja wymyka się już spod kontroli.

Piotr: Ponieważ ta ziemia zamarza i rozmarza – najgorzej jak rozmarza – budowle, które na niej stoją, zaczynają pękać, osuwać się, zapadać. Trudno jest budować jakiekolwiek nowe domy na takiej już niestabilnej zmarzlinie, bo nie wiadomo, jak to postawić, skoro wiadomo, że potem się roztopi, rozpuści, zapadnie. Poważny problem to transport materiałów budowlanych, które z definicji są ciężkie – tam jest totalne błoto, a do tego drogi ulegają zniszczeniu. To powoduje bardzo poważne konsekwencje społeczne: na Alasce coraz częściej mówi się o bezdomności ludzi, którzy tracą domy, bo nie stać ich na odremontowanie tego, co przez dziesięciolecia było stabilne, a w ostatnich latach zaczyna się rozpadać, pękać, zapadać, znikać.

Ola: Można na to spojrzeć jako na szersze zjawisko społeczne, bo w tych miejscowościach na dalekiej północy najczęściej żyją rdzenni mieszkańcy tych obszarów – ludzie, którzy przez dziesięciolecia, a nawet stulecia byli spychani na margines, na gorsze gleby, na mniej przyjazne obszary. Teraz znaleźli się na krawędzi: na Alasce to właśnie rdzenni mieszkańcy najczęściej są dotykani bezdomnością, biedą, brakiem perspektyw na zbudowanie sobie domu. Niekiedy narasta też konieczność przeniesienia w inne miejsce całych wsi, bo grunt, na którym stoją, staje się coraz bardziej niestabilny, zwłaszcza w regionach podmokłych, które po rozmarznięciu zamieniają się w mokradła.

Piotr: Czyli domy na bagnie.

Ola: Najpierw są lodowe obszary, a później nagle okazuje się, że to bagno. To naprawdę gigantyczny problem, bo tereny podmokłe zajmują aż jedną czwartą powierzchni lądowej Arktyki. Jak spojrzycie na mapę – naprawdę polecam – to zobaczycie, że te miejscowości wyglądają jak sita, jak gąbki z wielkimi dziurami, bo to są tereny podmokłe, i jeżeli zabierze się z nich lód, to mało co zostanie ze stabilnego gruntu. Według pesymistycznego scenariusza klimatycznego – czyli "business as usual": nic nie robimy, nadal spalamy paliwa kopalne, emitujemy ogromne ilości gazów cieplarnianych – aż połowa tych terenów podmokłych będzie narażona na rozmarzanie wieloletniej zmarzliny do 2100 roku.

0:19:41 Wysiedlone wioski i miasta ratujące się przed zapadaniem

Piotr: Na Alasce jest taka wioska Newtok, jedna z pierwszych ofiar tego zjawiska. Mieszkają tam ludzie z plemienia Yupik i to jest jedna z pierwszych społeczności w Ameryce Północnej wysiedlona z powodu zmian klimatu. Ich domy po prostu zniknęły, zapadły się, wioskę zalała woda, wszystko rozmarzło, i od 2019 roku są stopniowo przenoszeni przez władze federalne do nowej wioski, oddalonej o 15 kilometrów. Ta nowa wioska nazywa się Mertarvik. Zastanawiam się szczerze, czy te 15 kilometrów wystarczy.

Ola: Ile to wytrwa jeszcze?

Piotr: Nie wiem dokładnie, jak to wygląda, nie zakładam, że są idiotami – być może ta nowa wioska jest położona wyżej, na innym gruncie, ale te 15 kilometrów nie brzmi tak, żebyśmy mieli się czuć bardzo bezpiecznie. To akurat rzecz do sprawdzenia, musiałbym się przyjrzeć, jak to wygląda. Więcej jest takich miast na Alasce, które w najbliższych latach będą się musiały przenieść – to Shishmaref i Wales, miasta, o których już wiadomo, że są skazane. Pochłonie je woda, pochłonie je błoto, bo zostały zbudowane w miejscu, które w żadnych innych warunkach nie nadaje się do życia poza kompletnym zamarznięciem gruntu.

Jest tu jeszcze jeden problem, bardzo obrazowy: w miastach Arktyki nie ma gdzie grzebać ludzi. Nie ma gdzie robić pogrzebów, bo nie ma gdzie tych ludzi zakopać. Tam były cmentarze, a te cmentarze w tej chwili zamieniają się w bagna. Pozostaje kremacja, która niekoniecznie jest zgodna z wierzeniami ludzi tam mieszkających. Z wielu względów to jest problem. To są zjawiska, o których, jak się mówi o zmianach klimatu, po prostu na co dzień się nie myśli.

Ola: Nie myśli się o tym, że nagle cmentarz zamienia się w bagnisko.

Piotr: To nie jest jedyne takie miejsce – ostatnio jeszcze czytałem, tylko nie pamiętam gdzie, że też zmiany klimatu i dość gwałtowne spływy wody spowodowały rozmoczenie cmentarza i wypłukiwanie zwłok. Zrobiono dużą, dość makabryczną akcję zbierania tego wszystkiego i przenoszenia.

Ola: Obrazowo to opowiedziałeś. Niektóre miejscowości arktyczne próbują się chronić przed skutkami zmiany klimatu, i tak dzieje się na przykład w miejscowości Tuktoyaktuk w Kanadzie. To miejscowość położona na podmokłej wyspie, wyglądającej jak gąbka, na Morzu Beauforta. Tam linia brzegowa ulega erozji, cofa się w straszliwym tempie – 2 metrów rocznie. Wygląda to tak, że wieloletnia zmarzlina wisi nad morzem takimi klifami, nawisami, morze podmywa i kolejne kawałki lądu ze zmarzliną odpadają do wody i są spłukiwane. Obliczono, że do 2050 roku, czyli naprawdę niedługo, wyspa zostanie całkowicie pochłonięta przez morze. I teraz – co mają zrobić ludzie, którzy tam żyją od wielu lat? W 2021 roku wystąpili do władz Kanady o fundusze na umocnienie linii brzegowej tej miejscowości. W ramach tej wielkiej inicjatywy ratowania miasta robotnicy kładą warstwy izolacji, takiej styropianowej włókniny, która ma chronić wieloletnią zmarzlinę przed wzrostem temperatury, topnieniem i kruszeniem się do morza. Brzmi to trochę dziwnie: będziemy ładować styropian w wieloletnią zmarzlinę.

Piotr: Inna sytuacja niż na przykład w Polsce, w okolicach Jastrzębiej Góry, gdzie morze stopniowo zjada ląd, po kilka centymetrów rocznie. Tam problem polega na czymś innym – nie na wypłukiwaniu piasku czy jakiegoś stabilnego gruntu, tylko na tym, że to, co wpada do morza, po prostu zmienia się w błoto. Coś, co było twarde jak skała, robi się błotem, więc nie chodzi tylko o to, żeby postawić falochrony, bo one nie ochronią przed roztapianiem – stąd ta cała instalacja.

Ola: Która ma izolować od ocieplającej się atmosfery. Na te działania ochronne w tym mieście Kanada ma wydać co najmniej 42 miliony dolarów. I uwaga, mimo to nie może zagwarantować mieszkańcom tej miejscowości stabilnych warunków życia dłużej niż do 2052 roku – tak mniej więcej wyliczono, że te umocnienia dotrwają do tego momentu, a potem nie wiadomo. Dodajmy, że podobny los może spotkać wiele innych miejscowości Ameryki Północnej i Syberii. Na Syberii ten problem jest jeszcze większy, chociaż mniej o nim słychać, bo z Rosji w ogóle wychodzi mniej informacji.

Piotr: Zwróćmy uwagę, że często mówi się o tym, że obszary na przykład Afryki Północnej będą nie do zamieszkania w najbliższych dziesięcioleciach, bo będzie tam za gorąco, więc ludzie stamtąd będą się wynosili na północ.

Ola: Ludzie z Arktyki ruszą na południe, bo też będą to obszary niezdatne do zamieszkania.

Piotr: Po prostu zmniejsza się obszar, na którym będzie można żyć – i to znowu jest jedna z konsekwencji zmian klimatu, o której na co dzień się nie myśli i niecałkiem się mówi. Badacze wieloletniej zmarzliny z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego mówią, że w rosyjskiej części Arktyki nie ma dosłownie ani jednej osady, w której nie znajdą się jakieś budynki zniszczone albo zdeformowane na skutek tych zmian, na skutek topnienia gruntu. Są obszary, które osiadają w tempie średnio 2 do 4 centymetrów rocznie, ale są i takie, które zapadają się o 12 centymetrów rocznie.

Ola: Tu jeszcze wtrącę, że badanie prowadzone w ośmiu osadach w centralnej Jakucji, czyli wielkiej krainie syberyjskiej, pokazało, że 72% mieszkańców tej krainy ma problemy z osiadaniem fundamentów swoich domów, czyli po prostu zagłębianiem się w grunt.

Piotr: W Rosji są jedne z największych miast Arktyki, bo Rosja od wielu lat, głównie ze względu na eksploatację różnych zasobów naturalnych, mocno tam budowała, i te duże miasta przechodzą naprawdę potężne zmiany z powodu rozmarzającej zmarzliny. W Workucie, górniczym mieście liczącym około 52 tysięcy mieszkańców, zdeformowanych, popękanych i poniszczonych jest 40% budynków.

Ola: Z kolei w Norylsku, chyba największym mieście zbudowanym na wieloletniej zmarzlinie, liczącym obecnie ponad 180 tysięcy mieszkańców i będącym jednym z najdalej wysuniętych na północ miast świata, około 60% budynków zostało uszkodzonych przez odwilż wieloletniej zmarzliny, a ponad 100 bloków mieszkalnych zostało opuszczonych. To już jest jakaś plaga, widać, że coś złego się w tym mieście dzieje. Dodajmy, że tam wiedzieli, co robią – nie budowali tych wielopiętrowych budynków tak, żeby po prostu stały, tylko na wbitych w glebę palach o długości dochodzącej do 40 metrów.

Piotr: Czyli widać, jak głęboko to sięga – to nie jest tak, że gdzieś na powierzchni trochę się topi, tylko zmienia się struktura ziemi w tym miejscu.

Ola: Tak, większość takich zniszczeń w tych miastach następuje powoli, coś tam pęka, coś się przesuwa, ale zdarzają się też sytuacje bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. Na przykład w 2015 roku w budynku Norylskiego Banku Krwi pękające fragmenty konstrukcji połamały nogi pracującemu tam lekarzowi, kiedy budynek osunął się i rozpadł.

Piotr: W ogóle Norylsk to nie jest miejsce, w którym chcielibyście mieszkać.

Ola: Zdecydowanie nie.

Piotr: Miasto założone, zaludnione początkowo wyłącznie przez więźniów łagrów.

Ola: Tam nie było nikogo innego, byli więźniowie plus strażnicy.

Piotr: Kto by tam chciał być. Ich pracą zbudowano ten największy na świecie ośrodek przemysłu metali ciężkich. Po dziś dzień to miasto jest miastem zamkniętym, ze względu na znaczenie strategiczne dla rosyjskiej gospodarki – żeby się tam dostać, trzeba mieć specjalną przepustkę od miejscowych władz. Do tego Norylsk jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, i to zarówno jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza, jak i gleby oraz wody, bo to metale ciężkie. To Rosja – tam nigdy nie dbano specjalnie o takie detale jak ochrona środowiska czy zabezpieczanie ludzi, zwłaszcza że to byli więźniowie łagrów, czyli ludzie, o których w ogóle nie dbano. Ale to jest temat na osobny, kolejny odcinek podcastu – myślę, że do tego wrócimy, bo to ciekawy wątek.

0:29:40 Drogi, koleje i rurociągi na topniejącym gruncie

Ola: Jeszcze większy problem stanowi utrzymanie dróg. Budynki jakoś tam się przewiduje, wbija się pale, coś się robi. Natomiast rozmarzająca zmarzlina sprawia, że utwardzone drogi stają się bardzo wyboiste – jest góra-dół, podróż nimi przypomina jazdę rollercoasterem, wiele samochodów terenowych tego nie wytrzymuje. Z kolei drogi nieutwardzone po prostu zamieniają się w błotniste wąwozy. W różnych miejscowościach przebiega to różnie – wróćmy jeszcze do Jakucji: jest tam taka miejscowość Czurapcza, i tam grunt pofałdował się w dziwny sposób, rozmarza punktowo takimi plackami, w niektórych miejscach przypomina bardzo regularnie uformowaną, gigantyczną folię bąbelkową. To bąbelkowacenie gruntu najbardziej było odczuwalne przy domach mieszkalnych, przy drogach, ale też przy miejscowym lotnisku – jego pas startowy zamknięto jeszcze w latach 90. XX wieku, bo w jednych miejscach się powybrzuszał, w innych zapadł, i ostatecznie, jak stwierdzili naukowcy, ten obszar pod Czurapczą zamienia się stopniowo w jezioro. Docelowo może stać się jeziorem, obecnie zamienia się w takie dziwnie powybrzuszane bagnisko.

Piotr: Cokolwiek się czyta o współczesnej Syberii, wszędzie jest wątek błota, błota, błota. I to błoto, które kiedyś pojawiało się przez stosunkowo krótki czas w roku i nie było takim zasadniczym problemem, w tej chwili dominuje. Żeby gdziekolwiek dojechać, trzeba się liczyć z tym, że samochód może utknąć. To poważne problemy, dotykające zarówno mieszkańców na co dzień, jak i różnych wypraw. Czytałem kiedyś o jakiejś wyprawie naukowej, już nie pamiętam dokładnie, czego dotyczyła, ale pamiętam, że najbardziej utkwiły mi w głowie ich opowieści o tym, jak ciężarówki zapadały się w miejsca, gdzie kiedyś była droga, formalnie na mapie jest droga, a oni tam jadą i po prostu są góry i doły głębokości 3 metrów wypełnione błotem, przez które się przebijają.

Ola: A teraz spróbujcie przejechać przez coś takiego samochodem przewożącym na przykład ciężkie materiały budowlane, o czym wcześniej wspominaliśmy – dlatego jest tak ciężko i drogo budować w tych okolicach.

Piotr: No, oczywiście zostaje transport kolejowy – słynne linie kolejowe, też w dużym stopniu budowane przez więźniów. Niestety te linie kolejowe też mają problem, bo tory wyginają się, zapadają w ziemi. Tory mają swoją wytrzymałość, ale w pewnym momencie pociąg nie objedzie jakiegoś miejsca. Samochodem można próbować kłaść jakieś belki – zresztą kierowcy często wiozą ze sobą belki, żeby przejechać w pewnych miejscach – a jak pociągowi zapadną się tory, to do widzenia. Mamy dość fundamentalny problem z transportem.

Ola: Ale są też takie elementy infrastruktury jak rurociągi. Akurat mówimy o tych obszarach świata, gdzie bogactwo naturalne to główne dobro, i tych rurociągów przesyłających ropę czy gaz z Arktyki do reszty świata jest naprawdę sporo.

Piotr: W 2021 roku rozmarzająca wieloletnia zmarzlina uszkodziła ropociąg transalaski. To jeden z największych takich rurociągów naftowych na świecie – cała jego długość to 1200 kilometrów. Na pewnym odcinku zbocza, na którym był oparty 250-metrowy fragment rurociągu na północ od miasta Fairbanks, zaczęło rozmarzać, przesuwać się, co spowodowało przechylenie i wygięcie podpór rurociągu.

Ola: To wszystko groziło zniszczeniem rurociągu i wyciekiem ropy, a więc zanieczyszczeniem środowiska – a to są obszary w dużym stopniu jeszcze dziewicze, nietknięte ręką człowieka. Departament Zasobów Naturalnych Alaski zezwolił więc na budowę systemu chłodzenia, którego celem jest utrzymanie wieloletniej zmarzliny otaczającej ten wrażliwy odcinek ropociągu.

Piotr: Szalenie.

Ola: Operator tego ropociągu, spółka Alyeska Pipeline Service Company, zaczął instalować termosyfony – to systemy odprowadzające ciepło z wieloletniej zmarzliny, wykorzystujące, w dużym uproszczeniu, gaz przemieszczający się w szczelnie zamkniętym systemie, napędzany różnicą temperatur między zimnym powietrzem na zewnątrz a cieplejszym gruntem. Wszystko po to, żeby utrzymać zamarznięte zbocze w miejscu i zapobiec dalszym uszkodzeniom konstrukcji nośnej ropociągu. Cel jest zacny, wiadomo, czemu to służy. Ale uwaga – to dopiero pierwszy kroczek. Daj palec, chwycę całą rękę.

Piotr: Bo z kolei gigant paliwowy ConocoPhillips…

Ola: To ta sama firma, która jest jednym z właścicieli ropociągu transalaskiego.

Piotr: Tak jest, poszli dalej. Są liderem wydobycia ropy na Alasce, właścicielem, jak powiedziałaś, jednej trzeciej tego ropociągu. W 2020 roku postanowili wykorzystać termosyfony do mrożenia gleby pod drogami i pod polami naftowymi w tym rejonie, po to, żeby móc tam dalej wiercić, wydobywać ropę i ją transportować – bo tej ropy starczy im jeszcze na co najmniej 30 lat. Więc proszę bardzo: zamrozimy. Świetny plan.

Ola: I póki co, jak sprawdzałam w mediach, władze Alaski nie wydały firmie ConocoPhillips zgody na chłodzenie pól naftowych. Chyba tutaj wszyscy widzą, jak bardzo absurdalna jest ta sytuacja.

Piotr: Brzmi to absurdalnie, paranoicznie. Termosyfony to urządzenia pasywne, zeroemisyjne. Ale Alaska, podobnie jak inne obszary Arktyki, ogrzewa się szybciej niż reszta świata – jest na czele tych rejonów, które najsilniej odczuwają zmiany klimatu, właśnie wywołane spalaniem paliw kopalnych.

Ola: Zatrzymajcie się na chwilę i przyjrzyjcie się z bliska tej paranoi: ocieplenie klimatu powoduje rozmarzanie wieloletniej zmarzliny, którą to zmarzlinę przemysł naftowy chce utrzymywać w stanie zamrożonym, aby móc korzystać z infrastruktury pozwalającej na wydobycie jeszcze większej ilości paliw kopalnych, powodujących ocieplenie klimatu. To jest naprawdę wyjątkowo krótkowzroczny pęd za zyskiem.

Piotr: Warto tu jeszcze dodać, że ta firma, czyli Alyeska Pipeline Service Company, to ten sam koncern, który odpowiada za słynną, supersłynną katastrofę supertankowca Exxon Valdez. Kto jest trochę starszy, ten pamięta, jak dużo o tym trąbiono w mediach – to był 1989 rok. Statek świeżo załadowany ropą, dostarczoną właśnie ropociągiem transalaskim, wpadł na skały i wywołał ogromną katastrofę ekologiczną w zupełnie wcześniej nietkniętym, dziewiczym ekosystemie Zatoki Księcia Williama u brzegów Alaski. To do tej pory, jak słyszę "Exxon Valdez", czuję takie spięcie w środku.

Ola: Dodajmy, że skutki tej katastrofy są tam odczuwalne do dzisiaj, i te ekosystemy do dzisiaj się nie odbudowały.

Piotr: To temat na kolejny podcast – dużo nam się tu tych tematów pojawia.

0:38:31 Mikroby, wirusy i tajemnicze kratery spod lodu

Ola: Ale problemem jest też to, co wyłania się spod wieloletniej zmarzliny, kiedy ta topnieje.

Piotr: W 2016 roku półwysep Jamalski, na północno-zachodniej Syberii, dotknęła tajemnicza epidemia wąglika. Dziesiątki osób trafiły do szpitala, zmarł 12-letni chłopiec. Zakażenie wąglikiem odkryto u ponad 2000 reniferów. Ewakuowano część mieszkańców z regionów, gdzie było najwięcej zachorowań.

Ola: Śledztwo naukowo-medyczne, które wówczas przeprowadzono, pokazało, że przyczyną epidemii była fala upałów, która rozmroziła zamarzniętą do tej pory glebę, a wraz z nią ciało renifera zakażonego wąglikiem jakieś 70 lat wcześniej. Dodatnie temperatury po prostu aktywowały formy przetrwalnikowe laseczek wąglika.

Piotr: 70 lat to jest tyle, co nic.

Ola: A te przetrwalniki są wyjątkowo trwałe – świetnie przechowały się jak w lodówce w tej wieloletniej zmarzlinie, a potem zostały rozmrożone i mogły od nowa zakażać i renifery, i ludzi. Naukowcy odkryli też, że proces rozmarzania wieloletniej zmarzliny na tym obszarze rozpoczął się już 6 lat przed wybuchem epidemii. W okresie między 2011 a 2016 rokiem, po stosunkowo ciepłych latach, następowały lata chłodne z grubą pokrywą śnieżną, która działała jak kołdra, utrzymująca wyższą temperaturę gleby i zapobiegająca jej zamarzaniu. Rozprzestrzenianie się wąglika zostało prawdopodobnie zintensyfikowane przez wyjątkowo suchy rok 2016. To zespół różnych czynników, które doprowadziły do wybuchu tej epidemii, ale to nie jest odosobniony przypadek i tego będzie więcej.

Piotr: Będzie więcej. Na naszym blogu Crazy Nauka mamy tekst naszego kolegi, biologa, doktora habilitowanego Krzysztofa Zawieruchy – link do niego, podobnie jak do innych rzeczy, znajdziecie w opisie odcinka. Pisze on, że pod tym lodem kryją się najróżniejsze drobnoustroje, często nie mniej groźne, a może i groźniejsze niż wąglik. Na przykład w 2006 roku w stawach lodowych na Syberii odkryto wirusa ptasiej grypy.

Ola: Stawy lodowe to takie miejsca, gdzie wytapia się woda – najpierw małe oczka, które potem się powiększają, a ta woda zamarza.

Piotr: Tam bardzo dobrze przechowują się wirusy. Wirusy zazwyczaj lubią zimno, nie lubią ciepła, z zimnem sobie dobrze radzą. Z kolei w 2014 roku z wieloletniej zmarzliny, też na Syberii, udało się wyizolować wirusa liczącego sobie tysiące lat, atakującego pierwotniaki. W zamarzniętych rejonach Arktyki można znaleźć też bakterie oporne na antybiotyki. To kolejny problem, bo mamy tam rezerwuar najróżniejszych zarazków, które będą stwarzać zagrożenie i dla ludzi, i dla zwierząt. Nie jesteśmy na nie gotowi, bo nawet jeśli istniały sobie tam tysiące lat temu, to po pierwsze do nas wtedy nie miały szansy dotrzeć – nie mogliśmy się na nie uodpornić. W tej chwili transport wygląda zupełnie inaczej, więc to kolejne źródło potencjalnych epidemii i pandemii. Oby nie, ale jednocześnie musimy się liczyć z tym, że to zagrożenie istnieje i będzie coraz większe.

Ola: Tajemniczym i wciąż nie do końca wyjaśnionym skutkiem rozmarzania wieloletniej zmarzliny są takie kratery, dziury w ziemi, które pojawiają się od kilku lat, przede wszystkim na Syberii, na półwyspach Jamalskim i Gydańskim. Kratery te wyglądają tak, jakby ktoś wydrążył w ziemi otwór za pomocą ogromnej drylownicy do jabłek.

Piotr: Tak, są bardzo równiusieńkie, wygląda to dziwnie, dosłownie jak wycięte.

Ola: Niektóre z nich są naprawdę ogromne, mają na przykład 30 metrów średnicy i nawet 60 metrów głębokości. Często pojawiają się w grupach po 20-30 kraterów różnej wielkości w pobliżu. Odkrywanych jest ich stopniowo coraz więcej, bo pojawiają się w miejscach oddalonych od ludzkich osiedli – mieszka tam stosunkowo niewielu ludzi.

Piotr: Nie lata się też bez powodu nad tymi miejscami, bo nie ma tam jakichś korytarzy powietrznych. Czasami trafia się na nie dlatego, że na przykład leciał helikopter po coś, i nagle z niego wypatrzyli dziury, których tam w ogóle nie powinno być, i to zgłaszają. Takich przypadków było trochę. Część tych dziur jest wypełniona wodą, część wręcz łączy się i tworzy większe jeziora, i niemal na pewno przyczyną ich powstawania – bo przez dłuższy czas były wątpliwości – są gwałtowne wybuchy metanu. Nikt tego nie złapał za rękę, nikt nie był przy takim wybuchu, ale zgłaszano sporo sytuacji, kiedy słyszano jakiś wybuch, ktoś widział jakiś ogień, a potem po jakimś czasie w tym kierunku się wybrano i takie dziury zauważono. Są zresztą badania pokazujące, jak to się może odbywać – znalazłem gdzieś taki zgrabny schemat, mamy do niego link w opisie: kiedyś w tym miejscu istniało jezioro, ono później zapadło się, jego poziom się bardzo obniżył, zamknęło się dawno temu, potem wszystko zamarzło, a teraz, kiedy rozmarza, tworzy się taka wodno-metanowa bania pod wodą, wypełniona jeszcze gruzem. Jak to wszystko wybuchnie, rozrzuca ten gruz na potężnym obszarze. Znajduje się takie ślady.

Ola: To są takie wybrzuszenia na gruncie, pojawiają się, rosną powoli, i dobrze by było je badać w trakcie, kiedy powstają, ale takie badania są bardzo niebezpieczne, bo w każdej chwili może dojść do kolejnej eksplozji. Cytat z jednego z badaczy, który zajmuje się analizowaniem, skąd te kratery pochodzą: "Gdy następuje wybuch – a już po skutkach to poznali – bloki ziemi i lodu są wyrzucane setki metrów od jego epicentrum. Mamy tu do czynienia z kolosalną siłą, powstałą w wyniku bardzo wysokiego ciśnienia." Większość tych kraterów zlokalizowana jest, jak powiedziałam, w okolicach półwyspów Jamalskiego i Gydańskiego. I tam właśnie znajdują się ogromne złoża gazu i ropy, co mogłoby sugerować, skąd pochodzi ten metan.

0:46:08 Zmarzlina jako bomba węglowa: emisje i sprzężenie zwrotne klimatu

Piotr: Ten gromadzący się pod powierzchnią metan to też znacznie poważniejszy problem niż samo powstawanie malowniczych dziur w ziemi. Wieloletnia zmarzlina to tak naprawdę mieszanina gleby, piasku, lodu i bardzo dużych ilości materii organicznej – korzeni traw, krzewów, drzew, tego wszystkiego, co tam wpada, w tym też szczątków zwierząt. To bardzo dużo materiału organicznego, czyli bardzo dużo węgla, zdeponowanego tam przez tysiące lat, trwającego nienaruszonego. Ocenia się, że wieloletnia zmarzlina to największy na świecie rezerwuar takiego węgla organicznego. Kiedy rozmarza, zaczyna gnić, a kiedy zaczyna gnić, zaczynają się z tej materii uwalniać gazy cieplarniane: dwutlenek węgla i metan.

Ola: O tym, jaki wpływ ma dwutlenek węgla na ocieplenie klimatu, wiemy dobrze, tego tłumaczyć nie trzeba. Tu jednak warto powiedzieć, że jedna cząsteczka metanu ma silniejszy wpływ cieplarniany niż jedna cząsteczka dwutlenku węgla – metan jest po prostu silniejszym gazem cieplarnianym. Ogromne emisje obu tych gazów są więc dla obecnego stanu klimatu bardzo niebezpieczne. Podsumowując: wieloletnia zmarzlina to kopalna pula węgla, która nie była częścią naszego systemu ziemskiego przez wiele tysięcy lat. Nawet przy niskim poziomie globalnego ocieplenia jej rozmarzanie może stanowić równowartość emisji średniej wielkości kraju. A wszystko wskazuje na to, że to nie będzie niski poziom ocieplenia, tylko czeka nas naprawdę solidne ocieplenie.

Piotr: Zdaniem naukowców emisje gazów cieplarnianych z ogromnych topniejących obszarów wieloletniej zmarzliny, takich jak syberyjska Jakucja, mogą być po prostu gigantyczne. W zeszłym roku, w 2022, ukazały się badania mówiące, że sama arktyczna wieloletnia zmarzlina zawiera 1700 miliardów ton węgla, czyli prawie 2 biliony ton.

Ola: W tym metan i dwutlenek węgla. To 51 razy więcej niż ilość węgla, jaką w 2019 roku uwolniły wszystkie kraje świata w postaci emisji z paliw kopalnych. Naukowcy nie potrafią jeszcze powiedzieć, czy gazy cieplarniane pochodzące z wieloletniej zmarzliny będą uwalniane szybko, na przykład w ciągu kilku lat, czy może w ciągu stulecia. Nawet Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu, słynne IPCC, w swoim szóstym raporcie, wydanym w 2021 roku, stwierdził, że wielkość i czas emisji z rozmarzającej wieloletniej zmarzliny są niepewne, i dlatego badacze klimatu nie są w stanie włączyć emisji ze zmarzliny do symulacji i scenariuszy klimatycznych. Innymi słowy, jest to zmienna bardzo nieprzewidywalna, która może znacząco przechylić szalę, niestety na naszą niekorzyść, jeśli chodzi o walkę o ograniczenie zmiany klimatu.

Piotr: To ciekawe, bo kilkanaście lat temu praktycznie w ogóle się o tym zjawisku nie mówiło. Być może było jakoś przewidywane, ale mam wrażenie, że się o tym nie słyszało. Nie wiemy, jak bardzo to "walnie". Pewne jest to, że skutkiem wzrostu średnich temperatur na świecie będzie dalsze topnienie tej zmarzliny i uwalnianie coraz większych ilości gazów cieplarnianych, ale nie wiemy, jak to wpłynie na klimat samej Arktyki. Z całą pewnością to, co się tam dzieje, przenosi się, można powiedzieć, na południe – na te szerokości geograficzne, które już nas bardzo bezpośrednio dotyczą.

Ola: Warto tu powiedzieć, że obszary polarne pomagają stabilizować klimat całej planety – pomagają w przekazywaniu ciepła z równika w kierunku wyższych szerokości geograficznych, takich jak nasza, co wywołuje cyrkulację atmosferyczną. Napędza między innymi prąd strumieniowy, czyli tę rzekę szybciej płynącego powietrza w atmosferze, opasującą obszary podbiegunowe i wpływającą na pogodę w naszej części świata. Cieplejsza, pozbawiona wieloletniej zmarzliny Arktyka może mieć niewyobrażalnie silny i dziś trudny do przewidzenia wpływ na ziemską pogodę i klimat.

Piotr: Badacze ostrzegają, że dochodzimy do takiego punktu, w którym wieloletnia zmarzlina zaczyna rozmarzać wszędzie i bardzo aktywnie. To prowadzi do szalenie niebezpiecznego sprzężenia zwrotnego: z jednej strony ocieplenie klimatu przyspiesza rozmrażanie tego, co tam jest zdeponowane, a to z kolei powoduje emisje, które znowu przyczyniają się do szybszego ocieplenia klimatu – więc znów rozmarza coraz bardziej, coraz więcej się uwalnia, i tak aż do końca, czyli do momentu, kiedy zostanie uwolniony cały zdeponowany tam węgiel, a to są naprawdę ogromne ilości. Nasze przewidywania, oparte na modelach, o czym Ola wcześniej mówiła, mogą się więc załamać. Może być taki moment, że to przyspieszenie będzie ogromne.

Ola: I o tym, co wtedy nastąpi, nawet strach pomyśleć. Wiadomo tylko tyle, że ta Ziemia może wyglądać inaczej, niż dziś ją znamy.

Piotr: Obyśmy żyli w ciekawych czasach. Dobrze, no nie było to tym razem…

Ola: Z tym optymistycznym akcentem kończymy ten podcast. Mamy nadzieję, że było ciekawie. Jeżeli tak uważacie, powiedzcie innym o podcaście Crazy Nauka, żeby szerzej rozeszła się wiedza o tym, z czym się mierzymy, jeśli mówimy o ociepleniu, o zmianie klimatu.

Piotr: Polecamy wszystkim koszulki – a jakże, naukowe koszulki, link do nich znajdziecie w opisie audycji. Ładne wzory. I to nie tylko koszulki, bo mamy też kubeczki i parę innych fajnych rzeczy, zobaczcie sobie. A jeżeli macie coś do powiedzenia – właśnie jednej osobie nie odpisaliśmy, dopiero mi się przypomniało – to piszcie na adres podcasty@crazynauka.pl. Przepraszam, bo właśnie sobie przypomniałem naszą słuchaczkę, która napisała co nieco na temat tego, że ostatni odcinek, ten kryminalno-true-crime'owy, był jej zdaniem za bardzo kryminalny i że powinno być więcej nauki. Nie wiem, czy go słuchaliście – jeśli tak, dajcie znać, co o tym sądzicie, bo jesteśmy ciekawi. Piszcie na podcasty@crazynauka.pl. I subskrybujcie nasz podcast na różnych platformach, gdzie się da.

Ola: To sposób, żeby dostawać powiadomienia o nowych odcinkach.

Piotr: Zapraszamy na Spotify, tam wyraźnie słucha nas najwięcej osób, ale to nie jedyne miejsce.

Ola: Jesteśmy również obecni na YouTubie.

Piotr: O właśnie, jak ktoś lubi YouTube, też tam jesteśmy, zapraszamy. Jesteśmy właściwie wszędzie, i na tym kończymy.

Ola: To cześć.

Piotr: Cześć.

Źródła

* https://www.upi.com/Science_News/2018/12/12/NOAA-Arctic-warming-at-twice-the-rate-of-the-rest-of-the-planet/5141544580754/

* https://www.pgi.gov.pl/oferta-inst/ochrona-srodowiska/8-ikar/2723-odkryto-wiecznp-zmarzlin-polsce.html

* https://en.wikipedia.org/wiki/Anorthosite

* https://naukowy.blog.polityka.pl/2016/04/10/wykopywanie-polskiej-zmarzliny/

* https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-05-10/melting-permafrost-and-the-housing-crisis-in-the-arctic

* https://www.uusc.org/people-need-to-know-what-is-happening-to-us-here-two-alaska-villages-face-a-climate-emergency/

* https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1029/2020EF001858

* https://news.un.org/en/story/2022/01/1110722

* https://www.nbcnews.com/news/world/norilsk-russian-arctic-became-one-polluted-places-earth-rcna6481

* https://www.theguardian.com/cities/2016/oct/14/thawing-permafrost-destroying-arctic-cities-norilsk-russia

* https://siberiantimes.com/other/others/news/building-breaks-in-middle-and-collapses-10-metres-as-thawing-permafrost-no-longer-supports-stilts/

* https://www.conocophillips.com/sustainability/sustainability-news/story/using-thermosyphons-on-alaska-s-north-slope/

* https://insideclimatenews.org/news/11072021/thawing-permafrost-trans-alaska-pipeline/

* https://www.researchgate.net/figure/Thermosiphons-installed-on-the-Trans-Alaska-Pipeline-between-Fort-Greeley-and-Black_fig2_258693561

* https://www.bbc.com/future/article/20201130-climate-change-the-mystery-of-siberias-explosive-crater

* https://www.severe-weather.eu/global-weather/siberia-massive-craters-frozen-ground-permafrost-methane-gas-explosion-rrc/

* https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8463397/

* https://www.nasa.gov/feature/jpl/thawing-permafrost-could-leach-microbes-chemicals-into-environment

* https://edu-arctic.pl/artykuly/co-sie-czai-w-wieloletniej-zmarzlinie

* https://www.crazynauka.pl/czy-cos-na-nas-czyha-w-topniejacych-lodowcach/

* http://www.pnas.org/content/111/11/4274.short

* https://www.nature.com/articles/s43017-021-00230-3

* https://informacje.pan.pl/images/2021/Raport_IPCC_2021_11_04_T%C5%81UMACZENIE_FINAL.pdf

Źródła

Arktyka się ociepla

Wieloletnia zmarzlina pod Suwalszczyzną

Syberia i Alaska topnieją

Pomysły na ratowanie ropociągów

Kratery na Syberii

Epidemia wąglika

Inne mikrobiologiczne zagrożenia spod lodowców

Emisje gazów cieplarnianych z wieloletniej zmarzliny

??️Nasz kanał na YouTubie (są też podcasty)

Podcasty Google

Apple Podcasts

PlayerFM