Podcast Crazy Nauka · odc. 5
Kłamstwa branży paliwowej, czyli skąd wzięły się mity związane ze zmianą klimatu
Posłuchaj też na:
Wiecie, skąd się wzięły niemal wszystkie mity i fake newsy dotyczące zmian klimatu? Wymyślili je 20-30 lat temu zatrudnieni przez koncerny energetyczne specjaliści od czarnego PR-u. Choć brzmi to jak teoria spiskowa, to istnieje mnóstwo dowodów potwierdzających zmowę największych światowych koncernów paliwowych, której celem było ukrycie prawdy o postępujących zmianach klimatu. Motywacja? Pieniądze i światopogląd.
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:09 Wstęp
Piotr: Cześć, tu Ola Stanisławska i Piotrek Stanisławski z Crazy Nauki.
Ola: Witamy was bardzo serdecznie w podcaście Crazy Nauki. To będzie podcast na temat niepokojący, to jest chyba mało powiedziane, dlatego że dziś opowiemy wam o wyjątkowo perfidnej zmowie koncernów paliwowych, która planowo zasiała wątpliwości względem nauki i naukowców alarmujących już kilkadziesiąt lat temu, że spalanie paliw kopalnych wywoła kryzys klimatyczny w pierwszej połowie XXI wieku, czyli dokładnie teraz.
0:00:46 Pozwy przeciw koncernom paliwowym i stan wiedzy naukowej
Piotr: I co więcej, cała ta historia zaczyna się jeszcze znacznie wcześniej. O tym też będzie mowa, chociaż nie na początku, bo historia sięga lat 50., chociaż to jeszcze wcześniej się kręciło i sięga innej zmowy, innych koncernów – tym razem koncernów tytoniowych. Ale o tym będzie więcej w trakcie.
Ola: A dziad wiedział, nie powiedział. Musiałam to powiedzieć. Dane na temat zmiany klimatu są absolutnie niepodważalne. To znaczy zmiana klimatu jest faktem i to jest dla nas informacja bazowa.
Piotr: O tym nie będziemy teraz dyskutowali, bo już powiedziano o tym tyle, że jeżeli ktoś chce wiedzieć, to wie.
Ola: A najnowszy raport IPCC, czyli Międzyrządowego Zespołu do Spraw Zmian Klimatu – raport, który jest jednym z najważniejszych dokumentów na świecie poświęconych zachodzącej zmianie klimatu – mówi o tym, że z całą pewnością przyczyną trwającej obecnie zmiany klimatu jest działalność człowieka, czyli spalanie paliw kopalnych i emisje gazów cieplarnianych, które powodują podwyższenie globalnych temperatur na Ziemi.
Piotr: To jest o tyle ważne, że wcześniejsze raporty – a ukazują się co kilka lat – zwiększały to prawdopodobieństwo. Na początku mówiono, że zapewne, że prawdopodobnie, że z rosnącą pewnością, że niemal na pewno. I dopiero w zeszłym roku powiedziano tak: na pewno, to ludzie.
Więc to jest też fajny przyczynek do tego, jak działa nauka, jak zdobywamy tę pewność. I co ciekawe, mimo że ta pewność już od dawna rosła, a od zeszłego roku można powiedzieć oficjalnie zawarta w raporcie IPCC, to wciąż napotykamy na stwierdzenia, które tę pewność próbują podważać, próbują siać wątpliwości. Właśnie o tym dzisiaj będziemy mówili – to jest historia tych niepewności, ich powstania. Bo, powiem tak, Ola już powiedziała jedno powiedzonko, to ja też sobie poszaleję: wątpienie z rzeczą ludzką to takie piękne i niewątpliwie, natomiast nie każde wątpienie ma czyste podstawy, czyste źródła.
Nie każde wątpienie bierze się z takiej zdrowej ludzkiej ciekawości świata. Niektóre wątpliwości zostały specjalnie wykreowane.
Ola: A żeby nie było, że tutaj szerzymy teorie spiskowe, które, jak doskonale wiecie, piętnujemy kiedy tylko możemy, bo teorie spiskowe nie są niczym zdrowym ani pożądanym – mamy sytuację taką, że od 2017 roku w Stanach Zjednoczonych złożonych zostało ponad 20 pozwów przeciw koncernom paliwowym. Pozwów, które opierają się zarówno na raportach naukowych, jak i na śledztwach dziennikarsko-naukowych, a które zarzucają między innymi koncernom paliwowym, że wprowadzały celowo w błąd, prowadziły fałszywe kampanie reklamowe i oszustwa konsumenckie w związku z informowaniem o wynikach badań naukowych dotyczących zmiany klimatu i tego, co ją powoduje.
Piotr: I tu ciekawa sprawa, bo jeden z takich najgrubszych pozwów został złożony w czerwcu 2020 roku przez prokuratora generalnego stanu Minnesota, który pozwał firmę ExxonMobil. I pewnie gdyby nie to, że ten moment nałożył się z rozkwitem emocji towarzyszących pandemii, ta sprawa byłaby bardzo głośna, bo to jest naprawdę duża rzecz, skoro prokurator generalny stanu pozywa ogromną firmę paliwową o zaplanowaną kampanię oszustw. Dlatego wydaje mi się, że dobrze jest o tym mówić – już trochę nam w tej chwili emocje pandemiczne minęły, mamy inne, ale to jest jedna z takich najgrubszych spraw ostatnich lat.
Ola: A powodem tego pozwu jest to, że stan Minnesota jest tym stanem, który bardzo mocno ucierpiał wskutek rozchwiania się klimatu, wskutek tej zmiany wywołanej przez emisję gazów cieplarnianych, wskutek spalania paliw kopalnych. W stanie Minnesota palące temperatury, ogromne opady zniszczyły rolnictwo, regularnie wywołują powodzie i uderzają w gospodarstwa o niskich i średnich dochodach.
Piotr: Dobra, teraz warto się przyjrzeć temu, dlaczego ten prokurator generalny czepia się akurat biednej firemki ExxonMobil.
Ola: Biednej firemki. Czekałam na to stwierdzenie, bo to jest chyba jeden z najmroczniejszych koncernów, jakie w ogóle Ziemia widziała. Ja pamiętam katastrofę tankowca ExxonMobil, która spowodowała katastrofę ekologiczną, i to była moja pierwsza wiedza o tym, że istnieje ExxonMobil. A tutaj, jak posłuchacie tego, co wyciągnęli i naukowcy, i dziennikarze z archiwów, z różnych miejsc dotyczących spraw Exxona, to myślę, że wielu z was włosy na głowie mogą się podnieść.
Piotr: To tylko nadmienię, że pod koniec podcastu powiemy o źródłach, z których korzystaliśmy, ale też źródła znajdziecie w opisie do podcastu, oczywiście wraz z linkami. Żeby było jasne, to jest naprawdę potężna robota ludzi, którzy włożyli w to mnóstwo energii i czasu, żeby dogrzebać się do tych źródeł i pokazać, co tam się wydarzyło. No dobra, ale co się wydarzyło?
0:07:14 Co wiedziały koncerny paliwowe: chronologia 1958-1988
Ola: No więc zacznę przewrotnie nie od Exxona, ale od firmy Shell, która w roku 1958 – uwaga – zauważyła, że emisje spowodowane spalaniem paliw kopalnych mogą wpłynąć na klimat. Jeden z dyrektorów Shell w tym samym roku przedstawił Amerykańskiemu Instytutowi Naftowemu – i tę nazwę zapamiętajcie, bo będzie wielokrotnie padała, to jest główna organizacja amerykańskiego przemysłu naftowego – dokument, który ostrzegał przed zwiększoną emisją dwutlenku węgla ze spalin samochodowych.
A już rok później, w 1959 roku, miało miejsce sympozjum pod tytułem "Energia i człowiek" na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Wystąpił tam słynny naukowiec, fizyk, który współtworzył bombę wodorową – Edward Teller – i ostrzegał członków zarządów firm paliwowych biorących udział w sympozjum przed globalnym ociepleniem. Warto zacytować to, co powiedział w 1959 roku.
Piotr: Jest z tego książka – znowu link do niej będzie w źródłach – w której spisano całe to sympozjum. Została wydana, jest zdigitalizowana, można ją sobie wypożyczyć za darmo w internecie, przejrzeć różne wystąpienia. Ale to, co mówił Teller, jest absolutnie niesamowite – to był 1959 rok, dopiero za 10 lat mieliśmy wylądować na Księżycu.
59 rok jawi nam się jakąś zamierzchłą przeszłością, a tymczasem…
Ola: Teller pisał i mówił: za każdym razem, gdy spalasz konwencjonalne paliwo, wytwarzasz dwutlenek węgla. Jego obecność w atmosferze powoduje efekt cieplarniany. Gdyby świat nadal używał paliw kopalnych, czapy lodowe zaczęłyby się topić, podnosząc poziom mórz. W końcu wszystkie nadmorskie miasta zostałyby zatopione. Czy z czymś wam się to kojarzy? Czy nie kojarzy wam się to z ostatnimi doniesieniami prasowymi?
Piotr: Tak, on to mówił jeszcze w Nowym Jorku, więc podawał przykład Nowego Jorku – tego miasta, w którym właśnie siedzimy, rozmawiamy. I mówił o tym nie w trybie przypuszczającym, że hej, co by było gdyby, że to science fiction. Mówił bardzo dokładnie, wykazał krok po kroku, co się będzie działo, jeżeli będziemy robili tak, jak robimy. To nie było jeszcze w tonie ostrzeżenia, to było w tonie raczej naukowej informacji.
Ola: Ale nadszedł rok 1965 i wspomniany już Amerykański Instytut Naftowy, w osobie prezesa tej grupy, [? niepewne: Franka Aikarda], dorzucił jeszcze jedną cegiełkę do tej wiedzy, którą już miały koncerny paliwowe. Stwierdził, że jest jeszcze czas na to, żeby odwrócić zmiany, które zaszły w atmosferze, i uchronić ludność świata przed katastrofalnymi skutkami zniszczenia klimatu wskutek emisji dwutlenku węgla. Jeżeli natychmiast zahamuje się emisję, to do roku 2000 zostanie przywrócona równowaga, która została już zachwiana w połowie lat 60. – wtedy będzie można znowu mówić o względnej równowadze w atmosferze.
Piotr: Wskazano zresztą w tym raporcie bardzo precyzyjnie, że około 2000 roku bilans cieplny atmosfery zostanie na tyle zakłócony, że zmiany klimatu będą już wyraźnie zauważalne – że to nie będzie tylko efekt dostrzegalny w wyniku bardzo precyzyjnych badań, że zacznie się rzeczywiście zmieniać. To był rok 1965, czyli czas rozkwitu wielkich emocji w Ameryce, nie tylko na świecie – taka wiosna ludów lat 60. I już wtedy dokładnie wiedziano, co się dzieje. W 1959 roku ten przekaz pojawił się po raz pierwszy publicznie, w 1958 po raz pierwszy krążył jeszcze wewnątrz tych firm, ale tutaj już bardzo precyzyjnie wiedziano, jakie będą następstwa ich działania.
Ola: I tutaj jest jeszcze ciekawa informacja dotycząca Amerykańskiego Instytutu Naftowego. Pod koniec lat 70. – uwaga – utworzył tajny komitet o nazwie Grupa Zadaniowa do Spraw CO2 i Klimatu. CO2 to przypominam: dwutlenek węgla. W skład tego komitetu weszli przedstawiciele wielu największych firm naftowych na świecie.
Piotr: Tak, żeby nie było znowu, że to się działo gdzieś obok, że siedzieli jacyś naukowcy w mrocznych laboratoriach i tam coś tajemniczego robili – to była rzeczywiście grupa utworzona przez koncerny naftowe, ale nie tylko, bo szerzej ten American Petroleum Institute to też firmy około przemysłu naftowego. Ale byli to dokładnie ci ludzie, którzy podejmowali bardzo ważne decyzje dotyczące klimatu gospodarki.
Ola: Już w 1980 roku Amerykański Instytut Naftowy zaprosił do siebie naukowca z Uniwersytetu Stanforda – niejakiego [? niepewne: Johna Lormana] – aby przedstawił informacje na temat stanu nauki o klimacie. Naukowiec ten, zgodnie z badaniami, powiedział, że jeżeli nadal będą stosowane i spalane paliwa kopalne, to do roku 2005 globalne ocieplenie będzie ledwo zauważalne, a już w roku 2060 będzie miało globalnie katastrofalne skutki. I uwaga: w tym samym 1980 roku Amerykański Instytut Naftowy wezwał rządy całego świata do potrojenia produkcji węgla na świecie.
Piotr: Czyli mamy pierwszy taki moment, w którym z jednej strony wiemy, że oni wiedzieli – co później próbowali kwestionować, tłumacząc się brakiem pewności – a z drugiej to samo wystąpienie. Zresztą można znaleźć kopię tej prezentacji: jest tam dokładnie rozpisany rok 2005, wzrost o 1 stopień Celsjusza, 2008 rok, 2,5 stopnia Celsjusza i już poważne konsekwencje ekonomiczne i zmiany społeczne, a później [? niepewne: 1967] rok, wzrost o 5 stopni. To są oczywiście przewidywania, wydają się, że jeszcze aż tak źle nie jest – to był ten czarny scenariusz. Ale w tym samym momencie, kiedy to wiedzieli, tak jak Ola mówi, wzywali do potrojenia produkcji węgla, jednocześnie zapewniając, że nie będzie żadnych negatywnych konsekwencji takich działań.
Ola: No ale wracamy do tego demonicznego koncernu Exxon – w 1979 roku Exxon w swoim wewnętrznym dokumencie stwierdził, że spalanie paliw kopalnych powoduje dramatyczne skutki dla środowiska i będzie to narastało w kolejnych dziesięcioleciach. Firma zaczęła prywatnie, na własny użytek, badać możliwości uniknięcia tych dramatycznych skutków i doszła do podobnych wniosków co wcześniejsze raporty: że jeżeli natychmiast ograniczy się emisję, to jest szansa, że proces się odwróci i że stężenie gazów cieplarnianych mogłoby zacząć spadać w latach 90., a można by uniknąć poważnego kryzysu klimatycznego zapowiadanego na XXI wiek.
Piotr: No więc właśnie, i teraz mamy ten trudny moment, bo już całkowicie stajemy na rozdrożu – to znaczy firmy paliwowe z pewnością wiedzą. Wiedzą, bo pojawiają się później kolejne raporty, są dostępne, znaleziono wewnętrzne dokumenty firm BP i Shell, które jednoznacznie na tę wiedzę wskazują. I jednocześnie można było podjąć działania zapobiegające tej sytuacji, można było na przykład przeprowadzić kampanię informacyjną.
Ola: I w 1982 roku powstał aż 40-stronicowy raport Exxona, w którym przedstawiono bardzo zgodne z tym, co się obecnie dzieje, wykresy prognozujące wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze i towarzyszący temu wzrost temperatur na świecie.
Piotr: Ten wykres sięga aż roku 2100. I póki co, w okolicach roku 2020, kiedy sobie na tym wykresie tak palcem pojedziemy, dojedziemy do tego miejsca – to niemal dokładnie zgadza się z tym, co dzieje się obecnie. Czyli znowu bardzo dokładnie wiedzieli, co się będzie działo.
Ola: A dziad wiedział, nie powiedział. I przychodzi rok 1988 i słynne wystąpienie doktora Jamesa Hansena, naukowca z NASA, dotyczące tego, że czeka nas katastrofa klimatyczna. To było wystąpienie przed amerykańskim Kongresem i po raz pierwszy w przestrzeni publicznej pojawiły się stwierdzenia ostrzegające przed skutkami emisji paliw kopalnych. Wypowiedział je James Hansen. Możecie przeczytać wywiad z Jamesem Hansenem przeprowadzony kilka miesięcy temu dla Crazy Nauki przez dziennikarkę Krystynę Romanowską – zapraszamy do nas na bloga.
Piotr: Tradycyjnie link w opisie.
Ola: Jak najbardziej. I w tym samym 1988 roku firma Exxon wypuściła wewnętrzną firmową notatkę, w której określiła strategię forsowania tak zwanego zrównoważonego podejścia naukowego, co oznaczało nadanie równej wagi twardym dowodom i zaprzeczeniom na temat przyczyn zmiany klimatu w XX wieku.
0:18:42 Przemysł tytoniowy i strategia budzenia wątpliwości
Piotr: To się pojawia moment, w którym cofniemy się nieco w dziejach – bo zwróćcie uwagę, co tu nastąpiło. Jeszcze raz powiem: wiedzieli i mogli iść dwiema ścieżkami. Mogli iść ścieżką szerokiej informacji, wprowadzenia szybkich zmian, postawienia na odnawialne źródła energii albo na energetykę jądrową, odchodzenia od spalania paliw kopalnych. To nie jest tak, że tych firm nie było stać na cokolwiek. To była, można powiedzieć, świadoma decyzja, żeby zostać przy tym, co robiono do tej pory, bo to jest prostsze i bardziej opłacalne. Mogli zainwestować i zacząć zmieniać te firmy – nadal byłyby to gigantyczne, dominujące koncerny paliwowe, tyle że paliwa stopniowo przestałyby być paliwami kopalnymi. Ale nie – sięgnęli do lepszych źródeł, lepszych pomysłów. I tu wykonujemy przeskok w czasie.
Jest rok 1953. To czas, kiedy reklamy w prasie były bardzo szczególne, stroje wyjątkowe – można sobie obejrzeć jakiś serial, który nawiązuje do tego okresu, w którym jest to pięknie pokazane. Świat powojenny, wciąż niewiele lat po wojnie, wybuch wszelkiego typu entuzjazmu rozwoju gospodarczego. Ludzie ekscytują się tym, że się odbudowujemy i jest coraz lepiej. I korzystają z tego w ogromnym stopniu firmy tytoniowe, które fantastycznie się odnajdują w tamtym świecie. Papierosy są wszechobecne, modne, obecne w filmie, w rozwijającej się dopiero telewizji, wszechobecne w reklamach, w prasie. Pokazują, że to pewien dowód luzu, ale też stylu – fajnie jest zapalić jakąś fajną markę papierosów.
I właśnie pojawia się problem, bo masa krytyczna badań – a prowadzono je jeszcze od lat 30. – jest już tak duża, że nie da się zaprzeczyć, że papierosy powodują raka, nowotwory, choroby nowotworowe. To była rzecz, która teraz dla nas jest oczywista, a wtedy poza naukowcami nikt właściwie o tym jeszcze nie wiedział. Właśnie w 1953 roku sprawa trafiła do prasy, a największe poruszenie nastąpiło, kiedy ukazały się informacje w najpoczytniejszym wówczas na świecie tytule, czyli w Reader's Digest.
Reader's Digest zamieściło na okładce materiał mówiący o tym, że papierosy i rak mają ścisły związek. To było straszne dla firm tytoniowych, które do tej pory ze sobą konkurowały, a tu nagle postanowiły zadziałać razem – na Boże Narodzenie 1953 roku w Nowym Jorku zebrali się szefowie tych firm i postanowili wspólnie – co było naprawdę niebywałe na tamtym rynku – coś z tym zrobić.
Problem polegał na tym, że nie bardzo było wiadomo co, bo masa dowodów naukowych była już na tyle duża, że niewiele dało się odkręcić. I w tym momencie wchodzi cały na biało pan, którego nazwisko możecie kojarzyć – John Hill. Bardzo banalne nazwisko, jak wrzucicie w Google, to Johnów Hillów jest całe mnóstwo, ale to był ten jeden wyjątkowy John Hill. Może więcej wam powie, jeżeli powiem, że John Hill współpracował z [? niepewne: Donaldem Noltonem].
Ola: Czyli Hill and [? niepewne: Nolton] to jest nazwa wciąż działającej, bardzo dużej korporacji Public Relations.
Piotr: Tak jest, to była pierwsza agencja Public Relations na świecie. Agencja, która właściwie zmieniła podejście do komunikowania spraw biznesowych. John Hill wtedy absolutnie dominował w tej branży. Wyjechał na tym, że firmy stalowe miały bardzo poważne problemy ze związkami zawodowymi. Związki zawodowe bardzo mocno utrudniały im życie i te firmy zwróciły się właśnie do Hilla, żeby zaprojektował działania z obszaru Public Relations, które by podważyły wiarygodność tych związków, wskazały, że firmy stalowe są dobre, uczciwe, a tamci się czepiają i nie wiadomo czego, a w ogóle to komunizm. Przypomnijmy, że to lata, w których w Stanach Zjednoczonych panował makartyzm, jak to się teraz mówi.
Ola: Taka fobia wywołana przez senatora McCarthy'ego, dotycząca ścigania domniemanych komunistów w Stanach Zjednoczonych.
Piotr: I on tych komunistów widział wszędzie – to w ogóle niesamowity temat, ale McCarthy i jego obsesja wtedy dominowały. Zresztą o McCarthym jeszcze wspomnimy. I to był moment, w którym John Hill obsługiwał firmy generujące około 10 procent PKB Stanów Zjednoczonych, czyli miał ogromny wpływ na ogromny obszar gospodarki amerykańskiej. I teraz do rzeczy: przychodzi John Hill do panów od tytoniu. Oni mówią: John, pomóż, jesteśmy w coraz mroczniejszym zaułku. I John wymyślił, co zrobić.
John powiedział, że jednej rzeczy nie można zrobić – nie można zaprzeczać faktom. I to było bardzo rozsądne, naprawdę chylę czoła dla umysłu tego pana, chociaż niekoniecznie wspieram jego działania czy pochwalam to, co zrobił. Powiedział, że jeżeli będziemy zaprzeczali faktom, to się na tym przejedziemy, dlatego że dowodów naukowych jest tak dużo, że nie będziemy w stanie ich ominąć, nie unikniemy wpadki – bo nawet jeżeli w tej chwili możemy czemuś zaprzeczać, to za kilka lat, za kilka miesięcy ukaże się kolejne badanie i zostaniemy przyparci do muru, okaże się, że kłamiemy. On zaproponował coś znacznie sprytniejszego: strategię polegającą na budzeniu wątpliwości. Nie mówieniu, że tak nie jest, tylko mówieniu: hej, ale przecież, a co jeśli to coś innego wywołuje tego raka, a nie papierosy, ale pomyślcie przecież jeszcze i o tym.
I żeby było jeszcze sprytniej, słusznie zauważył, że nie da się tego zrobić ustami samych firm tytoniowych – bo jeżeli przychodzi firma tytoniowa, uśmiecha się szeroko i mówi: naszym zdaniem papierosy nie powodują raka, bo przecież jest wiele innych czynników, które go powodują, to nikt im nie uwierzy. I w tym momencie pojawił się plan zwany białymi fartuchami.
0:27:14 Globalna koalicja klimatyczna i kampanie dezinformacyjne
Ola: A do tych białych fartuchów za chwileczkę bardzo mocno wrócimy. Natomiast chcę wam opowiedzieć, co się działo pod koniec lat 80. tym razem wśród firm paliwowych. Otóż rok 1989 zaowocował tym, że po tych rewelacjach, o których doskonale wiedziały firmy paliwowe, ale nikomu nie powiedziały, zawiązały one coś, co nazwano Globalną Koalicją Klimatyczną. Brzmi zacnie.
Piotr: Szkoda, że państwo nie mogą zobaczyć logo. Zajrzyjcie sobie do opisu odcinka, tam będzie to logo, jest takie ładne – jest Ziemia, jest zielono, jest tak, że aż widać, że chcieli coś dobrego dla klimatu zrobić.
Ola: No właśnie, sugestia była taka, że to grupa ekologiczna, a tymczasem to była po prostu grupa lobbystów, która działała na rzecz siania wątpliwości co do zmian klimatycznych. To pierwsze odwołanie do tego, o czym przed chwilą Piotrek mówił. Lobbowała wśród ustawodawców, aby nie wprowadzać regulacji ograniczających rozwój sektora paliwowego, blokowała ustawodawstwo dotyczące czystej energii i traktaty klimatyczne. I tutaj ciekawostka: w 2001 roku, sporo lat po założeniu tej grupy, Departament Stanu USA poinformował Globalną Koalicję Klimatyczną, że prezydent George W. Bush odrzucił protokół z Kioto – istotny protokół dotyczący redukcji emisji gazów cieplarnianych na świecie – częściowo w oparciu o opinię tej koalicji.
Piotr: Teraz, jak mówimy Globalna Koalicja Klimatyczna, to wyobrażamy sobie różne organizacje, powiedzmy proekologiczne. Spójrzmy więc na wybór – ja tylko króciutko powiem o kilku firmach, które do tej koalicji należały. Jest ich kilkadziesiąt, ale parę wam coś powie: Amoco – to może nie jest bardzo znana nazwa w Polsce, ale już na przykład British Petroleum, czyli BP, jak najbardziej znane. Chevron, Daimler Chrysler, Dupont, Enron, ExxonMobil – znaczy najpierw to był Exxon i Mobil, a później się połączyły i powstał ExxonMobil. Ford Motor Company, General Motors Corporation, Shell Oil, Texaco, ale też takie firmy jak Union Electric Company albo Amerykańska Izba Handlu. Mówię o tym dlatego, że warto spojrzeć, jak wiele firm i organizacji wzięło się za ręce, żeby prowadzić działania pod pozorem działań na rzecz klimatu, de facto przeciwko temu klimatowi.
Ola: Dodajmy jeszcze, że niezależnie od tego sam Exxon sfinansował ponad 40 grup negujących naukę o klimacie, w tym na przykład słynny Instytut George'a C. Marshalla, zamknięty w 2015 roku, ale odrodzony nieformalnie w postaci CO2 Coalition – organizacji denialistycznej, czyli zaprzeczającej globalnemu ociepleniu.
Piotr: W ogóle wiele z tych firm i organizacji miało w nazwie coś związanego z klimatem, środowiskiem, troską. I to był jeden z planów przygotowanych wcześniej, żeby mylić ludzi. Bo jeżeli słyszymy na przykład – wymyślam w tej chwili – "Stowarzyszenie na rzecz ochrony klimatu Ziemi", to od razu robi nam się ciepło na serduszku, że ktoś będzie chronił Ziemię. A tymczasem, dopóki nie zajrzymy do listy członków albo nie pochylimy się nad tym głębiej, możemy mieć wrażenie, że to rzeczywiście uczciwi ludzie, a tymczasem to kolejna lobbystyczna organizacja zrobiona przez przemysł paliwowy i motoryzacyjny.
Ola: Celem tych działań była współpraca na rzecz ukrycia wyników badań i stworzenia kontrnarracji wobec naukowej narracji, która podważałaby konsensus naukowy w dziedzinie klimatologii – bo taki konsensus naukowy naprawdę istnieje. Obecnie 99 procent naukowców zajmujących się klimatem twierdzi, że globalne ocieplenie – tę zmianę klimatu, która w tej chwili zachodzi – wywołał człowiek. A tymczasem, w jaki sposób firmy paliwowe zaczęły podważać te dane, które zbierały się stopniowo od lat 80. aż do dzisiaj? Mamy takie narracje jak – na pewno o tym słyszeliście – cykle słoneczne, które przecież przez cały okres istnienia Ziemi, przez 4,5 miliarda lat, wpływały na zmiany klimatu, więc zapewne wywołują je również teraz. Albo wulkany – to przecież nie człowiek jest winny zmianie klimatu, tylko wulkany, które emitują ogromne ilości dwutlenku węgla. Dodajmy, że ani cykle słoneczne nie są odpowiedzialne za obecnie zachodzącą zmianę klimatu, a wulkany emitują rocznie około 1 procent, albo mniej, tego stężenia dwutlenku węgla, który emituje człowiek.
Piotr: Więc mamy tę narrację, o której już była mowa – narrację budzenia wątpliwości, zadawania pytań, drążenia coraz głębiej.
Ola: A co jeśli rację mają ci naukowcy, którzy twierdzą, że to nie człowiek wywołał globalne ocieplenie, tylko inne czynniki? Tych naukowców jeszcze niedawno było około 3 procent wśród badających klimat, obecnie jest to około 1 procent albo nawet mniej. A jeśli chodzi o poprawność badań, na których opiera się ich stanowisko, to istnieją duże wątpliwości, ponieważ po przebadaniu metodologii tych badań – informacje o nich też znajdziecie w opisie – naukowcy doszli do wniosku, że mają one błędy metodologiczne i nie mogą być traktowane na równi z rzetelnymi badaniami. A co jeżeli człowiek jest zbyt mały, taką trzciną na wietrze, i nie mógłby wywołać takiej wielkiej zmiany klimatu?
Piotr: Zwróćcie uwagę, że to jest to, co ostatnio Ola powiedziała. To z kolei narracja bardzo mocno nawiązująca do trochę new age'owych klimatów. Bardzo dobrze przemawia do ludzi, którzy mają poglądy trochę bardziej w stronę lewicy, bardzo prośrodowiskowe, którzy lubią mówić o takich rzeczach jak, nie wiem, kwantowa świadomość albo jedność z kosmosem. I teraz – człowiek jest zbyt mały, żeby móc zmienić klimat całej planety, jesteśmy tylko pyłkiem, tak? I to jest dokładnie takie spojrzenie, które właśnie zasiewa wątpliwości. Od razu wyjaśniamy: tak, człowiek jest rzeczywiście drobny i nieduży. Widziałem takie fajne obliczenie: gdyby zmielić wszystkich ludzi i zrobić z nich taką dużą kulę mięsa, to miałaby ona mniej więcej kilometr średnicy.
Więc rzeczywiście może nie jest nas bardzo dużo, ale z kolei to co…
Ola: Nikogo do tego nie namawiamy, absolutnie.
Piotr: A nie, nie namawiamy, przepraszam, myślałem, że namawiamy. Więc jakby tak zrobić, to rzeczywiście byłoby nas nie tak wiele, ale z kolei ten dwutlenek węgla, który wydobywamy z głębokich pokładów, gdzie był związany miliony lat temu, i przepompowujemy do atmosfery – ta niezbyt spektakularna działalność tej kuli mięsa powoduje bardzo duże zmiany, dlatego że gazy cieplarniane mają to do siebie, że nawet ich stosunkowo niewielka procentowo obecność w atmosferze może powodować bardzo daleko idące zmiany równowagi energetycznej atmosfery.
Ola: I w jaki sposób koncerny paliwowe wprowadzały w życie swój mroczny plan? Na przykład poprzez emitowanie reklam albo płatnych ogłoszeń w bardzo dużych pismach amerykańskich, między innymi w New York Timesie. W 2000 roku pojawiła się reklama z nagłówkiem "Unsettled Science", czyli "nierozstrzygnięta nauka", w której porównywano dane klimatyczne do zmieniających się prognoz pogody. Znacie tę narrację, prawda? Ojej, raz mówią tak, raz inaczej, przecież klimat jest zmienny, tak jak pogoda. A jak klimat może się ocieplać, skoro w Kentucky są takie mrozy?
Piotr: To kolejna reklama prasowa – znowu polecamy zajrzeć do opisu, ale ja krótko powiem: to takie ogłoszenie, gdzie jest nawiązanie do Kentucky, a na obrazku jest sympatycznie wyglądający osiołek, który ma na uszach słuchawki na nauszniki, mniej więcej jak księżniczka Leia z Gwiezdnych Wojen, a na szyi szalik. Czyli mamy trochę wyśmianie tego, że oni mówią, że Ziemia się ociepla, ale przecież w Kentucky robi się zimniej. To jeden ze sposobów – trochę podśmiewanie się, budzenie wątpliwości. Jeszcze w nawiązaniu do poprzedniego ogłoszenia przywołany był tam schemat, który do tej pory się pojawia: skoro nie jesteśmy w stanie skutecznie przewidzieć pogody na więcej niż, powiedzmy, 3-5 dni do przodu, to jakim cudem możemy w ogóle poważyć się mówić o tym, że klimat w ciągu na przykład 20 lat zmieni się w określony sposób? To dość zasadniczy błąd w myśleniu, bo czym innym jest lokalna zmienność pogody i chaotyczność atmosfery, trudna do przewidzenia, a czym innym przewidywanie długofalowych trendów.
Ola: Otóż to, no i dochodzimy do wątku białych fartuchów, o którym wcześniej mówił Piotrek. Mamy rok 1991, trochę się cofamy w czasie, i tym razem na scenę wkracza organizacja branżowa reprezentująca firmy elektryczne, nie paliwowe, tylko elektryczne, w Stanach Zjednoczonych – pod nazwą Edison Electric Institute.
Piotr: Edison, takie piękne przywołanie.
Ola: I ona stworzyła kampanię pod nazwą Information Council for the Environment. Celem tej kampanii było przedstawienie globalnego ocieplenia jako teorii, a nie faktu. Znacie to skądś? Ile razy to słyszeliśmy. Szczegóły tej kampanii wyciekły – uwaga – do New York Timesa, który tutaj został przywołany chwilę wcześniej w niezbyt korzystnej formie.
Piotr: Od razu powiedzmy: nie wina New York Timesa, bo to były płatne reklamy.
Ola: Właśnie w tej kampanii wykorzystano chwyt z naukowcami, którzy swoim autorytetem zaświadczali, że kwestia globalnego ocieplenia – przede wszystkim winy człowieka i spalania paliw kopalnych w tym zjawisku – nie jest rozstrzygnięta, że te dane nie są jednoznaczne i że tak naprawdę mówimy o pewnej teorii, hipotezie, że wcale nie jest pewne, czy to prawda, czy nie, bo nauka się zmienia. Ci naukowcy mieli brać udział w debatach telewizyjnych, a ich celem było dezorientowanie publiczności, która widząc ludzi w białych fartuchach – w cudzysłowie, bo naukowcy tylko w laboratoriach występują w białych fartuchach, albo w telewizji, jeśli jest to potrzebne – a poważni naukowcy swoim autorytetem zaświadczali, że to, co mówią, jest zapewne prawdą.
0:40:57 Plan białych fartuchów: przekupione autorytety naukowe
Piotr: I teraz zrobiłbym znowu skok, znowu się cofamy w czasie – i znowu jesteśmy w latach 50. Przybliżmy sobie tamten plan białych fartuchów, przypominamy plan przygotowany przez Johna Hilla. John Hill wykombinował, żeby domagać się więcej nauki. To bardzo dobrze brzmi, prawda? W końcu chodzi o naukę, domagajmy się, żeby więcej tej nauki było. I teraz, na czym polega przewrotność tego? W 1953, 1955 roku – bo wtedy najbardziej intensywnie rozkręcano tę kampanię – dobrze było już wiadomo, że papierosy powodują nowotwory. Tymczasem narracja firm tytoniowych była taka: to bardzo ciekawe, ale żeby zyskać pewność, musimy tutaj zaangażować więcej nauki. To jest cytat z jednej z tych wypowiedzi – "wspólna troska przemysłu tytoniowego". I żeby przekonać wszystkich, jak to przemysł tytoniowy się wspólnie troszczy, w ponad 400 gazetach amerykańskich opublikowano ogłoszenia, znowu w dużym stopniu oparte na płatnych reklamach. Obiecano w nich, że przemysł tytoniowy zbada wpływ tytoniu na zdrowie. Zwróćcie uwagę, jak to jest sprytne założenie, bo nie mówimy, co zrobimy. Mówimy, że obiecujemy zbadać wpływ tytoniu na zdrowie. Nie mówimy kiedy coś ogłosimy, nie mówimy co już wiemy, tylko zapewniamy o naszej trosce. Bardzo to piękne. Równolegle, wewnątrz firm tytoniowych i ich organizacji, jasno było powiedziane, że chodzi o to, żeby stworzyć i nagłośnić naukową kontrowersję – wykorzystać te białe fartuchy, wykorzystać naukowców do obudzenia wątpliwości.
I teraz, jak to zrobić? Można iść dwiema drogami. Jedna jest bardziej bezpośrednio perfidna, czyli po prostu przekupujemy – mówimy: szanowny panie, chcielibyśmy panu zaoferować świetne stanowisko w naszej organizacji, może pan tutaj zarabiać 7 razy tyle, co pan zarabiał do tej pory, będzie pan mógł prowadzić badania, jakie pan chce. Cieszymy się, że już do tej pory badał pan na przykład wpływ tytoniu na zdrowie, u nas będzie pan to mógł robić jeszcze lepiej, tylko – przypominam – 7 razy więcej zarobi pan. Czyli de facto proste przekupstwo.
Drugą drogą, bardziej subtelną, choć powiązaną z pierwszą, było finansowanie niezależnych do tej pory badań. Czyli na przykład zgłaszamy się do jakiegoś uniwersytetu, gdzie prowadzone są badania nad wpływem, nie wiem, czynników zanieczyszczenia środowiska na powstawanie nowotworów.
Ola: Albo azbestu.
Piotr: Albo azbestu, i mówimy: hello, hello, mamy tu na przykład 30 tysięcy dolarów, to bardzo ciekawe badania, które państwo prowadzą, bardzo chętnie je dofinansujemy, jedyne, na czym nam zależy, to żeby udostępnili nam państwo później wyniki tych badań. Super.
Jest jeszcze trzecia metoda: finansujemy badania, które rzeczywiście konkretnie skupiają się na wpływie papierosów, ale robimy to tak, że idziemy na przykład do władz uczelni i mówimy: bardzo wam tu brakuje fajnej auli, my wam tę aulę chętnie postawimy, a w ogóle to jeszcze rok w rok przez 3 lata będziemy wam dawali po milionie dolarów. A oprócz tego prowadzicie tutaj takie bardzo interesujące badania, bardzo się cieszymy, my, przemysł tytoniowy, bardzo się tutaj troszczymy, ale pamiętajcie o tych 3 milionach co roku i o tej auli. W tym momencie wywieramy pośrednią presję, bo skoro przychodzi firma tytoniowa z taką ofertą, to później władze uczelni z całą pewnością będą naciskały na naukowców prowadzących te niezależne badania, żeby te badania niekoniecznie uderzały w firmy tytoniowe.
Ola: "Nierozstrzygające" – to ładne słowo, które było bardzo szeroko używane i wciąż jest używane, na przykład przez negacjonistów klimatycznych.
Piotr: I jednym z przykładów ludzi, którzy poszli tą drogą finansową, był naprawdę znakomity naukowiec Clarence Cook Little, który zajmował się wpływem genów na powstawanie nowotworów. Między innymi w jego wcześniejszych badaniach wyszło, że substancje smoliste wdychane z powietrzem mogą wpływać na nowotwory płuc. Więc żeby go szybko "zasypać" – a to była osoba o bardzo dużym autorytecie, jeden z naukowców, którzy w najmłodszym wieku osiągnęli bardzo wysokie stanowiska i byli bardzo uznani – został zatrudniony przez firmy tytoniowe. W latach 1954-1969 był dyrektorem naukowym czegoś, co się nazywało Naukowa Rada Doradcza Komitetu Badań Przemysłu Tytoniowego. To jeszcze brzmi nie najlepiej. Potem to była Rada Badań Przemysłu Tytoniowego, czyli już nie doradztwo – zmienili nazwę i on całkowicie się im sprzedał, można powiedzieć.
Jest dostępny na YouTube fajny fragment wywiadu z nim, gdzie pykając fajeczkę, odpowiada bezpośrednio na pytanie, czy są jakieś twarde dowody na to, że tytoń może wywoływać nowotwory. Mówi, że nie, że według jego wiedzy to bardzo dużo różnych czynników, w tym genetycznych, i tu wykonuje moją ulubioną woltę: mówi, ale zastanówmy się, jacy ludzie palą papierosy, jaki typ ludzi to są ci "heavy smokers". To ludzie, którzy prowadzą intensywny, nerwowy tryb życia, i przecież nie jesteśmy w stanie oddzielić tego trybu życia od wpływu na przykład tytoniu, nie jesteśmy w stanie tego jednoznacznie rozłączyć. Czyli budzenie wątpliwości.
Teraz przeskoczę chwilowo do lat, do początku lat dwutysięcznych, gdzie były liczne procesy. Był tam jeden z największych procesów wytoczony firmom tytoniowym przez stewardesy, które przez lata były narażone na bierne palenie, czyli na wdychanie dymu tytoniowego w samolotach. Podczas tego procesu przesłuchiwany jest lekarz. Strona obrońców firm tytoniowych zadaje mu pytanie mniej więcej takie: proszę sobie wyobrazić taką sytuację – ma pan pacjenta, który całe życie intensywnie palił papierosy, teraz cierpi na nowotwór płuc. Czy jest pan w stanie z całkowitą pewnością stwierdzić, że przyczyną tego nowotworu jest właśnie palenie? Lekarz odpowiada zgodnie z pełną wiedzą i uczciwością: nie, nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością, że przyczyną jest palenie, bo każdy indywidualny przypadek może być inny, ten pacjent mógł zapaść na nowotwór z jakiegoś innego powodu. I w tym momencie strona tytoniowa obcina dalszą wypowiedź, mówi: dziękuję. I zostajemy z przekonaniem, że nawet w tak pozornie oczywistym przypadku nie da się mieć całkowitej pewności – a dlatego właśnie robi się badania na dużych grupach, gdzie dzięki statystyce można te jednostkowe przypadki uogólnić i nabrać takiej pewności. Więc to budzenie wątpliwości stało się absolutną podstawą.
Jeszcze powiem, już kończąc ten rzut historyczny, o słynnym programie prowadzonym przez Eda Murrowa. Program był słynny w latach 50. Murrow był dziennikarzem, początkowo radiowym, później telewizyjnym – absolutną, totalną gwiazdą, super dziennikarzem można powiedzieć. Zresztą wspomnieliśmy tu o McCarthym i jego obsesji antykomunistycznej z lat 50. – jedną z głównych przyczyn upadku McCarthy'ego i uspokojenia tej histerii był właśnie program Eda Murrowa, który wskazał, co robi McCarthy, jak i dlaczego to jest kompletnie niestosowne. Rzeczywiście była to postać, można powiedzieć, świetlana w tamtym czasie.
Koncerny tytoniowe postanowiły go wykorzystać, przy czym miał on naprawdę bardzo wysokie standardy moralne i zawodowe, więc nie było mowy o jakimkolwiek przekupstwie czy prostej manipulacji. Jego program nosił tytuł "See It Now" i został przygotowany tak, żeby był możliwie obiektywny. Ed Murrow razem z ekipą został zaproszony do siedziby przygotowanej specjalnie na potrzeby goszczenia dziennikarzy – to było w Empire State Building, bardzo spektakularne biuro, tam kręcono różne tego typu materiały. Murrow przeprowadził serię rozmów z naukowcami – zestawiono naukowców mówiących o szkodliwości palenia z naukowcami z planu białych fartuchów, tymi, którzy starali się wzbudzić jak najwięcej wątpliwości, obalić każdą z tych rzeczy, ale nie bezpośrednio, nie mówiąc, że to nieprawda, tylko: no ale przecież, ale czy pomyśleliście o tym, no ale przecież tych możliwości jest więcej, może to nie do końca tak, jak miało być. Program zakończył się – mimo że nauka już doskonale wiedziała, jak jest naprawdę – kompletnym brakiem konkluzji, co chyba najlepiej podsumowuje niezbyt długa notka, która ukazała się następnego dnia w New York Timesie. Zacytuję fragment: "Jedynym bezspornym faktem tego wieczoru było to, że Edward R. Murrow, najbardziej zagorzały palacz telewizji, nie zapalił ani jednego papierosa."
Ola: Murrow sam pod koniec tego programu stwierdził: nie mamy uprawnień do wyciągania wniosków na ten temat.
Piotr: I 10 lat później umarł na raka płuc, co oczywiście nie jest wyłącznie dowodem anegdotycznym, ale też nie dowodzi, że umarł wskutek palenia – choć z dużym prawdopodobieństwem tak się właśnie stało, bo palił około 60 papierosów dziennie. Kiedyś powiedział, że pół godziny bez papierosa jest dla niego czasem trudnym i zmarnowanym.
0:53:25 Naukowcy negujący naukę i ideologia wolnego rynku
Ola: Ale wróćmy do roku 1991 i mamy tę kampanię Edison Electric Institute. Przypominam, że to organizacja branżowa reprezentująca firmy elektryczne w Stanach Zjednoczonych, i ta organizacja wynajęła – można tak powiedzieć – 5 naukowców, tak zwanych niezależnych naukowców. "Wynajęła" to może lekkie nadużycie, bo część z nich była po prostu przekupiona, a część miała inne motywacje, o których za chwilę powiem. Ważne jest to, że ich niezależność i opinie na temat zmiany klimatu nie do końca miały oparcie w wiedzy, bo nie byli ekspertami w dziedzinie klimatologii, tylko mieli inne referencje naukowe. Co motywowało tych, którzy robili to z przekonania? Otóż dość wcześnie firmy paliwowe zorientowały się, że mogą bardzo mocno oprzeć się na ludziach mających mocno prawicowe przekonania, że wszelkie regulacje wprowadzane na rynku kapitalistycznym to wpływ socjalizmu, a nawet komunizmu. Tu znowu nawiązujemy do McCarthy'ego – i w związku z tym należy się sprzeciwiać takim regulacjom.
Piotr: Każda regulacja to wprowadzanie tylnymi drzwiami socjalizmu, czyli coś dla nich absolutnie najgorszego. I to jest fajny przykład, bo mamy tutaj motywację finansową i motywację ideologiczną.
Ola: No tak, czyli interwencja rządów w cokolwiek związanego z biznesem to zło, któremu należy się przeciwstawiać. W związku z tym bardzo wielu negacjonistów klimatycznych przez całe lata działało z głębokim przekonaniem, że nie może dopuścić do tego, żeby rząd maczał swoje brudne paluchy, nakazując czy zakazując czegoś firmom paliwowym. Osoby z wykształceniem naukowym mnożyły więc wątpliwości na temat tego, czy zmiana klimatu rzeczywiście następuje i czy jej przyczyną są ludzie.
O tym, jak te narracje – dzielące się na te bardziej prawicowe i bardziej lewicowe – działały na opinię publiczną, świadczy sondaż przeprowadzony w 2020 roku, czyli całkiem niedawno: wykazał, że zaledwie 22 procent Amerykanów głosujących na Republikanów uważa, że zmiany klimatu są spowodowane przez człowieka, natomiast aż 72 procent Demokratów ma dokładnie takie przekonanie. Widać więc, jak sympatie polityczne wpływają na to, jak odbierana jest narracja naukowa i antynaukowa, i do kogo trafiają argumenty związane z badaniami nad klimatem i z zaprzeczaniem tym badaniom – bo tutaj mamy dwie kłócące się narracje.
Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: badania związane z działalnością tych firm paliwowych, które tak mocno zamąciły od lat 70., 80., prowadziła pani profesor Naomi Oreskes, specjalizująca się w historii nauki na Uniwersytecie Kalifornijskim. Odkryła jeszcze przed 2010 rokiem – to bardzo znacząca postać, bo opublikowała kilka raportów obnażających kulisy działań koncernów paliwowych – że istnieją bardzo silne powiązania między kampaniami dotyczącymi spalania paliw kopalnych i palenia papierosów. Zacytuję jej zdanie z 2010 roku: "To był moment eureki. Zdaliśmy sobie sprawę, że to nie jest debata naukowa." W tej debacie wypowiadali się ludzie, którzy mieli przekonania polityczne, nie byli ekspertami w swoich dziedzinach – byli jakimiś naukowcami z jakimiś tytułami, ale niekoniecznie w dziedzinie klimatologii. Byli specjalistami na przykład od onkologii, zdrowia publicznego czy chorób układu krążenia, a wypowiadali się na temat klimatu i byli przedstawiani jako autorytety w tej dziedzinie. To pokazało jej bardzo wyraźne związki z tym, w jaki sposób ustawiono kampanię związaną z koncernami tytoniowymi i oskarżeniami wobec nich o ukrywanie prawdy, że palenie tytoniu powoduje raka.
Piotr: Warto wspomnieć o takiej niesławnej postaci jak Fryderyk Seitz. Był fizykiem specjalizującym się w fizyce ciała stałego, ale bardziej dał się zapamiętać jako lobbysta – a żeby nie było, to nie była jakaś pośrednia postać, był szefem Narodowej Akademii Nauk Stanów Zjednoczonych, laureatem National Medal of Science. Postać dość naukowo uznana – i właśnie jego bardzo silne prawicowe poglądy, przekonanie o absolutnej skuteczności wolnego rynku w każdej kwestii sprawiły, że działał zarówno w czasach kampanii pronikotynowej, bardzo intensywnie lobbując za działaniami przemysłu tytoniowego, przywołując rzekomą niepewność dotyczącą wpływu palenia na zdrowie, jak i później bardzo intensywnie włączył się w działania przeciwko nauce dotyczącej zmian klimatu. Mamy więc postać, która działała i tu, i tu.
Jest jeszcze drugi taki typ, który zmarł w 2020 roku w wieku 95 lat – piękny wiek, ale w sumie jeszcze paskudniejsza postać. Fred Singer, fizyk, który rzeczywiście zajmował się fizyką atmosfery, więc naukowiec na temat. Był osobą, można powiedzieć, niezwykłą, bo z jednej strony miał rzeczywiście kierunkowe wykształcenie, zwłaszcza jeszcze w latach 50. – urodził się w 1924 roku, na początku zajmował się wczesnymi badaniami kosmicznymi, a potem gwałtownie "odjechał mu peron": kwestionował zmiany klimatyczne, pod koniec życia kwestionował związek ekspozycji na promieniowanie słoneczne z powstawaniem czerniaka, kwestionował, że warstwa ozonowa jest niszczona przez związki używane w systemach chłodzących, i oczywiście kwestionował związek biernego palenia i w ogóle palenia z chorobami nowotworowymi. Był przeciwnikiem protokołu z Kioto, twierdził, że modele klimatyczne w ogóle nie są oparte na żadnych dowodach, właściwie kwestionował wszystko na lewo i prawo. Ale nie ukrywał tego, że wszystko to kręciło się wokół kwestii regulacji prawnych – w 100 procentach uważał, że jakikolwiek wpływ rządu na wolny rynek jest rzeczą absolutnie najgorszą z możliwych. W związku z czym wszędzie tam, gdzie rząd miałby na cokolwiek wpływać – wymuszać zmianę czynnika chłodzącego, ograniczać dostęp do papierosów, zmuszać firmy paliwowe do ograniczenia działalności czy cokolwiek innego – to absolutnie trzeba to zlikwidować, bo to najgorsze możliwe rozwiązanie, socjalizm, komunizm w czystej postaci. Takie nazwisko, które warto może zapamiętać jako ostrzeżenie, jak człowiekowi ideologia przeważa nad rozumem.
Ola: I na koniec jeszcze jedna łyżka dziegciu. Niestety trzeba powiedzieć, że te kampanie okazały się niezwykle skuteczne, zarówno ta prowadzona przez koncerny tytoniowe, jak i przez koncerny paliwowe. Rozlały się jak mleko, i jeszcze gorzej, bo nie ograniczyły się do podważenia zaufania do nauki związanej ze zmianą klimatu i paleniem tytoniu, ale rozniosły się na całą naukę jako taką i przyczyniły się do tego, co mamy dzisiaj – do kryzysu zaufania do nauki. Obserwujemy to na co dzień, i my tutaj, jako Crazy Nauka, widzimy to właściwie na każdym kroku, gdzie kwestionowane są praktycznie każde badania dotyczące na przykład bezpieczeństwa 5G, bezpieczeństwa szczepień czy w ogóle badań związanych z COVID-19 czy szczepieniami na COVID-19. To wszystko, te wszystkie wątpliwości, zadawanie pytań, drążenie – to jest wszystko, co mamy w spadku po tych kampaniach, po celowych działaniach, które na długie lata zdominowały dyskurs wokół nauki, wokół istotnych problemów naukowych, które dotykają nas wszystkich. I tak naprawdę nie widać końca tego, wręcz przeciwnie – te narracje mają się dobrze, wątpliwości są mnożone i coraz trudniej jest ludziom tłumaczyć, że opinie to jednak coś innego niż fakty, a naukowiec zajmujący się na przykład geologią nie jest naukowcem, który może się w bardzo bezpośredni sposób wypowiadać na temat klimatu i jego zmian.
1:04:43 Zwycięstwo nauki i źródła
Piotr: Ja jeszcze chcę z kolei, dla uspokojenia, trochę powiedzieć, że zwróćmy uwagę na ten mechanizm. To nie jest tak, że nauka – co jest teraz częstym twierdzeniem, które też jest w jakimś stopniu efektem tych działań dezinformacyjnych – to miejsce, gdzie wszyscy są przekupieni, właściwie nikomu nie można ufać, bo za wszystko płacą jakieś koncerny, które mają swoje interesy. Wręcz odwrotnie – to, o czym gadaliśmy przez całą tę godzinę, to wynik działania bardzo małej grupy naukowców, ale wspartej bardzo dużymi pieniędzmi. Nauka na całe szczęście ma mechanizmy samoregulujące, można powiedzieć. Jednym z pozytywnych efektów tej całej bardzo negatywnej kampanii, tytoniowej i później klimatycznej, jest to, że bardzo zaostrzono regulacje. W tej chwili na przykład przy pracach naukowych zawsze mamy informacje o tym, czy nie ma konfliktu interesów autorów pracy z tematem, który poruszają. Jeżeli dana praca jest finansowana, tak jak robiono to w latach 50., przez kogoś, kto może mieć ten konflikt interesów, jest to wymienione, jest to powiedziane. Więc końcowa konkluzja jest taka, że to nie jest tak, że nauka zawiodła, że to jedna wielka porażka. To jest tak, że ludzie o złych zamiarach potrafią wykorzystać naukę do swoich celów, jeśli dysponują dużymi pieniędzmi i możliwościami, ale to tak naprawdę nie jest nauka. Oni po prostu przekupują jakichś ludzi, a ci ludzie dzięki tym pieniądzom są w stanie bardzo głośno krzyczeć. Więc to nie jest tak, że cała ta opowieść jest opowieścią o porażce nauki – naprawdę ta opowieść jest opowieścią o skuteczności czarnego PR-u, o tym, jak dajemy się zmanipulować, i właściwie o tym, że nauka zwycięża, bo zarówno w kwestii palenia tytoniu, jak i zmian klimatycznych, to właśnie dzięki nauce dowiedzieliśmy się finalnie, jak jest. Te dane zostały ujawnione, procesy zostały wygrane – ale już pies z tym goni, nie chodzi o same procesy.
Ola: Procesy toczą się tak naprawdę w kwestii paliwowej.
Piotr: Tak, procesy tytoniowe zostały powygrywane i nadal są wygrywane, natomiast najważniejsze jest to, że my, ludzie, wiemy, jak jest naprawdę. Dowiedzieliśmy się dzięki temu, że tytoń szkodzi, udało się dzięki temu w dużym stopniu ograniczyć kampanie reklamowe i tak dalej. Firmy tytoniowe zostały bardzo mocno zmuszone do dużych zmian i teraz właśnie dzieje się to w kwestii firm paliwowych – opornie, mniej lub bardziej, ale się dzieje. Więc finalnie myślę, że to raczej zwycięstwo nauki niż porażka, a my, końcowi odbiorcy tego wszystkiego, powinniśmy pamiętać, że jesteśmy manipulowani i dezinformowani, i to jest coś, czemu będziemy chcieli poświęcić jeszcze kilka kolejnych naszych podcastów – właśnie pokazaniu mechanizmów dezinformacji, które są stosowane tu i teraz, na co dzień. Stosowane są przez Rosję, przez pewne grupy interesów, przez ludzi, którzy robią to, jak już mówiliśmy tutaj kilkukrotnie, z powodów czysto ideologicznych – bo te mechanizmy są powtarzalne i da się w pewien sposób na nie uodpornić, jeżeli będziemy znali konkretne przypadki i metody, którymi tacy ludzie się posługują.
Ola: A jeszcze ja chciałabym podkreślić, że po pierwsze duży wycinek tej wiedzy, którą mamy obecnie o tych spiskach, które istniały w przeszłości, zawdzięczamy naukowcom, którzy prowadzili śledztwa, docierali do różnych dokumentów – nie tylko naukowcom, ale też dziennikarzom, a także ośrodkom akademickim, uczelniom, które udostępniły swoje archiwa, żeby mogli w nich szperać historycy czy dziennikarze szukający informacji na temat tych machlojek prowadzonych przez firmy tytoniowe czy koncerny paliwowe. I właśnie ta otwartość publicznych ośrodków naukowych spowodowała, że w ogóle te dokumenty ujrzały światło dzienne. To chyba była kwestia nieuwagi, że duże archiwa – archiwa Exxona czy Shella – trafiły, bardzo dużo archiwalnych dokumentów trafiło do jednego z amerykańskich uniwersytetów, chyba przez czyjąś nieuwagę, i po prostu jest tam istna kopalnia różnych czarnych sprawek, o których dzisiaj wam opowiadaliśmy. Zapewne w większości archiwów koncernów paliwowych takie czarne sprawy są gdzieś zakopane, ale nie wszystkie były tak nieuważne jak Exxon, żeby oddać do publicznego archiwum swoje dokumenty.
Piotr: Kończymy, obiecaliśmy na koniec króciutko o źródłach. Komplet tych źródeł, przynajmniej takich, jakie byliśmy w stanie najlepiej określić, znajdziecie w opisie tego odcinka. Natomiast jednym z takich głównych źródeł były teksty BBC "How the Oil Industry Made Us Doubt Climate Change" i fenomenalnie dobry, 11-odcinkowy podcast "How They Made Us Doubt Everything", tekst z Guardiana pod tytułem "Big Oil and Gas Kept a Dirty Secret for Decades, Now They May Pay the Price" oraz jeszcze tekst zamieszczony w serwisie The Conversation "What Big Oil Knew About Climate Change in Its Own Words". To są rzeczy, na których się najbardziej oparliśmy, ale tych źródeł jest znacznie więcej – jeszcze raz mówię, linki w opisie odcinka.
Ola: A tymczasem bardzo dziękujemy, że dotrwaliście z nami do końca tej opowieści. Zapraszamy was na kolejne odcinki oraz na te, które już są nagrane i znajdziecie je w naszym archiwum.
Piotr: A są one dostępne między innymi na naszej stronie, czyli crazynauka.com, ukośnik podcast, jak kto woli. Można je subskrybować w Spotify, znaleźć w Apple Podcast, znaleźć również w Google Podcast i właściwie wszędzie indziej, gdzie tylko podcasty się znajdują i rozchodzą. Polecamy, subskrybujcie i bardzo prosimy, jeżeli wam się podoba, opowiedzcie o tym innym, niech sobie też posłuchają, a my będziemy się cieszyli, że do kogoś to dociera. Bardzo wam dziękujemy, dobrze się trzymajcie, zdrowo, i do następnego razu.
Źródła
* BBC – "How the oil industry made us doubt climate change": https://www.bbc.com/news/stories-53640382
* Raport „America Misled: How the fossil fuel industry deliberately misled Americans about climate change": https://www.climatechangecommunication.org/america-misled/
* The Guardian – „Big oil and gas kept a dirty secret for decades. Now they may pay the price": https://www.theguardian.com/environment/2021/jun/30/climate-crimes-oil-and-gas-environment
* The Conversation – „What Big Oil knew about climate change, in its own words": https://theconversation.com/what-big-oil-knew-about-climate-change-in-its-own-words-170642
* Podcast BBC „How They Made Us Doubt Everything": https://www.bbc.co.uk/programmes/m000l7q1/episodes/player
* Wywiad Krystyny Romanowskiej z klimatologiem Jamesem Hansenem: https://www.crazynauka.pl/slynny-klimatolog-james-hansen-o-wyrwaniu-swiata-ze-scenariusza-jak-w-nie-patrz-w-gore/
* Wywiad – Clarence Cook Little mówi o nieszkodliwości palenia papierosów: https://www.youtube.com/watch?v=ipXIQ6PIXAk
* Materiały University of Bath dotyczące strategii stosowanych przez koncerny tytoniowe: https://tobaccotactics.org/
* New York Times, podsumowanie programu telewizyjnego „See It Now" dotyczącego szkodliwości palenia: https://www.nytimes.com/1955/06/01/archives/tv-cigarettes-and-cancer-murrow-gives-first-of-twopart-report-on.html

