Podcast Crazy Nauka · odc. 101
UFO część 2: od Rancza Skinwalkera do przesłuchań w Kongresie
Posłuchaj też na:
Do 100. odcinka naszego podcastu od razu dorzucamy część drugą, w której pokazujemy, jak doszło do tego, że mit o UFO odrodził się w XXI wieku i dotarł z rancza w stanie Utah m.in. do amerykańskiego Kongresu. No i stał się lukratywnym biznesem.
Zapraszamy do posłuchania naszego podcastu!
Transkrypcja odcinka
Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.
0:00:00 Wstęp
Ola: Kiedy zaczęłam przygotowywać ten temat, totalnie przytłoczył mnie stopień jego zagmatwania. Ale kiedy już rozpisałam go sobie po kawałku, okazało się, że za każdym razem pojawia się kilka wciąż tych samych nazwisk. To było trochę jak bingo polityczne, gdzie podstawiasz zamiennie kilka nazwisk i nazw projektów, a finalnie zdanie się zawsze jakoś zgadza.
Piotr: Wygląda na to, że kilka faktów przeplata się tu z mnóstwem zmyśleń. Pojawiają się skrótowce, które zaciemniają obraz, ale główne postacie i sposób ich działania pozostają niezmienne.
Ola: Cześć, tu Ola Stanisławska.
Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka.
Ola: To jest 101. odcinek naszego podcastu, który jest kontynuacją odcinka setnego. Publikujemy oba naraz w ramach naszego, nazwijmy to, jubileuszu. Ale nie dlatego, że tak wspaniale to sobie wymyśliliśmy, tylko dlatego, że ten temat okazał się gigantyczny i po prostu nie zamknąłby się w rozsądnym czasie w jednym odcinku.
Piotr: Zatem w kilku słowach: w tym poprzednim, setnym odcinku opowiedzieliśmy o powstaniu mitu UFO, który narodził się dokładnie 24 czerwca 1947 roku, o rozwoju tej opowieści, od łagodzenia lęków przed zimną wojną po rozkwit nieufności i oskarżeń wobec rządu. Skończyliśmy na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Pod koniec odcinka obiecaliśmy zająć się tą współczesną epoką UFO. To oczywiście jest nasz arbitralny podział, ale układa się nam w całość i właśnie tak chcemy to opowiedzieć.
Ola: W tym miejscu tylko przypomnimy, że jeśli podoba się Wam to, co robimy, to zapraszamy Was na nasz profil w serwisie Patronite. Tam można nas wesprzeć.
Piotr: Tak, i jest jeszcze jedna sprawa, o której musimy koniecznie powiedzieć: jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.
0:02:16 Rancho Skinwalkera: legenda Nawahów i rodzina Shermanów
Ola: I tych nieliczących się również. Zaczynamy. Na początek Rancho Skinwalkera. To jest taki leitmotiv, wokół którego będzie się obracała cała ta historia, a jest to też bardzo ważny punkt na mapach amerykańskich ufologów. Wokół tej historii przeplatają się legendy oparte na wierzeniach rdzennych Amerykanów z pogłoskami rozpuszczanymi przez ludzi, którzy wierzą w zjawiska paranormalne. Już w 1978 roku w lokalnych gazetach pojawiają się doniesienia o tym, że miejscowi mieli wielokrotnie widywać UFO w tej okolicy. Ale jakby tak sięgnąć do źródeł, to pogłoski o zjawiskach paranormalnych w tej okolicy są jeszcze starsze. Już sama nazwa Rancho Skinwalkera, czyli Skinwalker Ranch.
Piotr: Skinwalker to nie jest żaden facet, nie?
Ola: Nie jest to żaden facet. Chodzi o postać wiedźmy, czy też mściwego szamana, która wystąpiła w legendzie Nawahów o tak zwanych skinwalkerach. To miały być osoby, które mają zdolność przemieniania się w zwierzę i opętywania ludzi, tak w skrócie. Dlatego nazwa Rancho Skinwalkera. I dochodzimy do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Rok dziewięćdziesiąty szósty: temat plotek krążących wokół Rancho Skinwalkera biorą w obroty dziennikarze, którzy specjalizują się w tematyce zjawisk paranormalnych. Jest wśród nich ktoś, kto się nazywa George Knapp, o którym jeszcze będzie głośno w tym odcinku.
Piotr: Tak, to jest odcinek, w którym trzeba zapamiętywać w miarę nazwiska. Wiem, że przy słuchaniu to trudno.
Ola: Będziemy przywoływać okoliczności, żebyście się zorientowali. Ta sprawa, którą dziennikarze wzięli w obroty, została zaczerpnięta z relacji rodziny właściciela Rancho Skinwalkera, który nazywał się Terry Sherman. Ta rodzina w ciągu dwóch lat posiadania tego rancza, czyli od roku 1994 do 1996, rzekomo była świadkiem niewytłumaczalnych, przerażających zdarzeń. One nawiązują też do tego, o czym wcześniej mówiliśmy w kontekście nawahowskich skinwalkerów. Te doniesienia mówiły o okaleczaniu bydła, i to jest właśnie ze starej legendy, a później doszły do tego obserwacje niezidentyfikowanych obiektów latających, dziwnych zwierząt z czerwonymi oczami czy obiektów emitujących niszczące pole magnetyczne. Sądzę, że niektóre elementy tej opowieści nie występowały pierwotnie w legendach Nawahów. Dziennikarze, którzy opublikowali ten artykuł w 1996 roku, utrzymywali, że sami bądź za pośrednictwem innych zebrali dowody na niemal sto takich paranormalnych zdarzeń zachodzących w tej okolicy, a konkretnie głównie na ranczu Skinwalkera. Tak się przypadkiem złożyło, że w tym 1996 roku, niedługo po publikacji artykułów o ranczu Skinwalkera – ukazały się w kilku gazetach i były przepisywane przez różnych dziennikarzy, i ta historia była ponawiana – właściciel rancza Terry Sherman sprzedał swoje ranczo. Nabył je niejaki Robert Bigelow, który jest miliarderem branży lotniczej, i zapłacił za ranczo Shermanowi 200 tysięcy dolarów. Tutaj należy się małe wyjaśnienie, kim w ogóle jest ten Bigelow.
Piotr: To istotna postać. Od dawna interesował się zjawiskami paranormalnymi, w tym UFO, i nie ma co ukrywać, że to ranczo kupił pod wpływem historii opowiadanych przez Shermana. Historii o okaleczaniu bydła, o dziwnych światłach, ale też jakichś anegdotycznych obserwacjach UFO, niezwykłych odciskach pozostawianych na trawie, kręgach w zbożu, a idąc dalej, o stworzeniach przypominających wielką stopę czy nawet o aktywności poltergeista. Poltergeist, dla niezaznajomionych z tematem, to taki duch, który stuka, hałasuje, generalnie straszy. Można powiedzieć, że to znakomity film „Poltergeist", który był chyba pierwszym horrorem, jaki obejrzałem.
Ola: Był tak przerażający, że krążyły o nim historie.
Piotr: Oczywiście nie jest aż tak przerażający, ale nadal warto obejrzeć, zwłaszcza dla zainteresowanych polecam znalezienie sobie tego, czym są szkielety i trupy w ostatnich scenach tego filmu, ale to poboczny wątek. W każdym razie, żeby móc przeprowadzić badania, które rzekomo miały być zgodne z metodą naukową – badania nad zagadnieniami paranormalnymi, tu głównie chodziło o ufologię – Bigelow w 1995 roku założył nawet własną organizację: National Institute for Discovery Science.
Ola: To brzmi bardzo szacownie.
Piotr: I National, i w ogóle, i Science, i tak dalej.
Ola: I Institute, i Discovery, i wszystko.
Piotr: Same mądre rzeczy.
Ola: Tak, a służyło to generalnie temu, żeby badać UFO.
Piotr: Tak, przez całe lata prowadził te badania, angażując w to różne organizacje, tworząc różne projekty wokół swojego rancza Skinwalkera. Te wysiłki Bigelowa, który chciał naukowo dowieść prawdziwości zjawisk paranormalnych, opisał dokładnie ten sam dziennikarz, który opublikował przełomowy artykuł w 1996 roku, czyli wspomniany już George Knapp. A w 2006 roku ten sam Knapp, tym razem współpracując z innym autorem, doktorem Colmem Kelleherem – to nazwisko też będzie wracało – napisali książkę na ten temat: „Hunt for the Skinwalker". Ta książka okazała się fundamentem, który założył nową falę ludzi wierzących w prawdziwość UFO i zjawisk paranormalnych. Dlatego dzielimy to na epoki: to jest właśnie taki moment, w którym ruszyła ta lawina nowego UFO, można powiedzieć.
0:09:49 Senator Reid, dr Lakacki i tajny program za 22 miliony dolarów
Ola: Nowoczesnej ufologii. I właśnie przez tę książkę „Hunt for the Skinwalker" temat samego rancha Skinwalkera trafił do kręgu osób wierzących w UFO. Ale ten krąg okazał się nie tylko całkiem pokaźny, ale obejmował bardzo wpływowych ludzi, na przykład senatora z Newady, Harry'ego Reida. I to nie jest przypadkowe nazwisko, bo uwaga: wspomniany nowy właściciel rancha Skinwalkera, czyli Bigelow, był wieloletnim darczyńcą różnych kampanii Reida. Panowie mieli ze sobą wiele wspólnego, nie tylko od strony finansowej, ale też wspólne zainteresowania – obaj interesowali się UFO. Nazwisko senatora z Newady, Harry'ego Reida, będzie wielokrotnie jeszcze powracało w tej historii, notujemy je sobie w naszym ufologicznym bingo. Dołóżmy do tego jeszcze jeden element, o którym mówiliśmy w poprzednim odcinku, a który był niezwykle ważny dla percepcji zjawiska UFO przez ludzi, którzy przestali ufać rządowi. Chodzi o zainteresowanie tym tematem ze strony administracji publicznej, a konkretnie Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. Przez chwilę będzie to trochę bardziej zawiłe, ale potem wszystko stanie się jasne, będziemy wiązać tutaj różne sznurki. Otóż jeden z pracowników Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, zatrudniony w Pentagonie, nazywa się doktor James [? niepewne: Lakacki], jest fizykiem, który zajmował się napędami rakiet. Odwiedził rancho Skinwalkera należące do Bigelowa i rzekomo doświadczył tam różnych niezwykłych, paranormalnych zjawisk. Był absolutnie przekonany o ich prawdziwości i dzięki temu stał się jednym z najzagorzalszych zwolenników UFO. Bigelow, czyli właściciel rancha, pogadał jeszcze głębiej z Lakackim i doszli do wniosku, że sprawę trzeba pchnąć dalej. A ponieważ Bigelow miał kogoś wyżej postawionego wśród swoich znajomych, do kogo można było z tym pójść, udali się do słynnego senatora Reida z Newady, który też był prywatnie fanem UFO. Wspólnie uradzili, że to rancho Skinwalkera zdecydowanie zasługuje na uwagę administracji publicznej. I tylko jeden maleńki problem: program rządowy, który miałby być skupiony na badaniu UFO, najprawdopodobniej nie przekonałby Pentagonu do sfinansowania takich badań. Więc we wniosku o finansowanie Lakacki nie zamieścił prawdziwego celu projektu, czyli nie wspomniał o poszukiwaniach dowodów na prawdziwość UFO, tylko skupił się raczej na UAP, czyli Unidentified Aerial Phenomena, niezidentyfikowanych zjawiskach powietrznych. To jest nowsze określenie, choć niezupełnie nowoczesne, pojawiało się już chyba w latach pięćdziesiątych.
Piotr: Trochę chodzi o to, żeby nie było – bo w UFO mamy „flying object", czyli jakiś obiekt, i on w dodatku musi latać. To trochę zawęża sprawę, a UAP jest szersze, daje większą możliwość manewru.
Ola: Właśnie, UAP jest jednocześnie szersze, a z drugiej strony, z punktu widzenia administracji publicznej w Stanach, było traktowane jako coś pozbawione tej pozaziemskiej otoczki, czegoś mało wiarygodnego, a bardziej skupionego na inżynierii i na nauce. Wspomniany już senator Reid z Newady był człowiekiem naprawdę bardzo wpływowym, więc przeforsował wpisanie do budżetu Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych kwoty 22 milionów dolarów na badanie niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych, w przedziale czasowym od 2008 do 2010 roku. Projekt otrzymał oficjalną nazwę – i tu zaczynają się skrótowce, które mogą się nieźle pokręcić, ale postaramy się z tego jakoś wybrnąć: Advanced Aerospace Weapon System Applications Program, w skrócie AAWSAP. Żeby podkreślić powagę sytuacji: było to największe finansowane przez rząd badanie UFO w historii Stanów Zjednoczonych. Trwało 27 miesięcy, w tym czasie badano incydenty paranormalne, przypadki czy potencjalne technologie związane z UFO. Projekt zatrudnił około 50 pełnoetatowych pracowników i śledczych, którzy badali zjawiska związane z UFO nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na przykład latali na misję do Brazylii. I nie próżnowali – oprócz tego, że tak intensywnie prowadzili śledztwa i badania, to jeszcze w ciągu tych dwóch lat, za te 22 miliony dolarów, opracowali 104 raporty techniczne na temat UFO.
Piotr: Zanim się temu przyjrzymy, zrobiłem tutaj mały rekonesans geograficzny, bo nie wiem, czy wiecie – to trochę nie wynikało wprost z naszej opowieści – ale nowoczesne UFO to jest południowy zachód Stanów Zjednoczonych. Zaczęło się na północnym zachodzie, w okolicach Seattle, w stanie Waszyngton, natomiast to, o czym opowiadaliśmy w poprzednim odcinku, to był Nowy Meksyk, Roswell i Aztec. Teraz mówimy o ranczu Skinwalkera, które znajduje się w stanie Utah, prawie sąsiadującym ze stanem Nowy Meksyk. Jest takie miejsce, gdzie stykają się cztery stany, bo tam granice biegną liniami prostymi – jeżeli ktoś oglądał „Breaking Bad", to jest tam scena, w której jedna z postaci udaje się w miejsce, gdzie stykają się te cztery stany. Nowy Meksyk prawie sąsiaduje ze stanem Utah, który prawie sąsiaduje ze stanem Nevada, a w stanie Nevada, przypominam, mamy senatora Reida, a wcześniej mieliśmy Strefę 51 i tak dalej. Momentami pojawia się jeszcze Arizona. To jest ten obszar, w którym te ufologiczne rzeczy najbardziej się odbywają – mówię to dla porządku, żeby jakoś odnieść to do geografii Stanów Zjednoczonych, bo te miejsca nie są od siebie geograficznie bardzo odległe.
Ola: Wróćmy do tego programu badawczego AAWSAP, za 22 miliony dolarów. Jego oficjalnym celem była analiza potencjalnych technologii lotniczych nowej generacji oraz technologii, które mogłyby stanowić zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Zidentyfikowano 12 obszarów, w których prowadzono badania – znalazły się w tym zaawansowane systemy nośne, napędy, niekonwencjonalne materiały, systemy sterowania czy redukcja sygnatury obiektów. Pierwszym dyrektorem tego programu został znany Wam już dobrze dr James Lakacki, ten sam fizyk z Pentagonu, który po przeczytaniu książki o ranczu Skinwalkera i po osobistej wizycie na tymże ranczu przekonał senatora Reida do sfinansowania badań na ranczu Skinwalkera. Wszystko się zgadza, nasze bingo się rozwija.
Piotr: Absolutnie. Spójrzmy, gdzie te 22 miliony poszły. W praktyce, chociaż formalnie badania UFO czy UAP nie były głównym celem programu, to większość środków przeznaczono właśnie na badanie zjawisk paranormalnych i niezidentyfikowanych obiektów latających, jakkolwiek je nazwiemy. Przy tym próbowano uchwycić między innymi wspomniane poltergeisty, czyli te hałasujące, straszące duchy. Próbowano zajmować się tunelami czasoprzestrzennymi, uchwycić istoty z innych wymiarów, które miały się tam pojawiać. Generalnie zajęto się tym niezwykle szeroko, a ranczo Skinwalkera było takim bardzo uniwersalnym miejscem, gdzie właściwie wszystko się miało wydarzać. Znalazły się tam raporty z ćwiczeń marynarki i lotnictwa, które zawierały też krótkie informacje o zaobserwowanych obiektach na radarach czy na nagraniach z myśliwców. To jednak była tylko część naprawdę dużego zbioru danych, które między innymi obejmowały dane zebrane przez amatorską grupę ufologiczną o mojej ulubionej nazwie: MUFON.
Ola: MUFON, czyli Mutual UFO Network.
Piotr: MUFON zbierał doniesienia między innymi o zjawiskach paranormalnych z rancza Skinwalkera.
Ola: Bingo.
Piotr: Tak jest, cały czas tu powraca. Co ciekawe, większość z tych 22 milionów dolarów trafiła ostatecznie – cóż za zaskoczenie – do prywatnej firmy Bigelowa, czyli Bigelow Aerospace Advanced Space Studies. Piękna nazwa. Ta firma otrzymała kontrakt na realizację programu i w jego ramach prowadziła badania na ranczu Skinwalkera, które jest tu po prostu punktem, wokół którego wszystko się obraca.
Ola: Takie centrum wszechświata ufologicznego.
Piotr: Dokładnie. I od 2008 roku, czyli od momentu, kiedy rząd zaczął finansować ten program, który wcale nie był ufologiczny, chociaż był, pracami na ranczu Skinwalkera kierował już wspomniany wcześniej dr Colm Kelleher, zatrudniony w firmie Bigelowa, a czemuż by nie, czyli wspomnianej już Bigelow Aerospace Advanced Space Studies.
Ola: Dodajmy, że dr Colm Kelleher jest współautorem książki „Hunt for the Skinwalker".
Piotr: Tak, o której wspominaliśmy wcześniej.
0:21:39 Koniec programu: brak dowodów i prawdziwy motyw – pieniądze
Ola: Początkowe raporty, które dotarły do Pentagonu – raporty z tych badań – można powiedzieć, że wzbudziły głębokie wątpliwości, jeśli nie przerażenie, ponieważ okazało się, że w ramach tego programu za rządowe pieniądze zajmowano się zjawiskami paranormalnymi, a nie technologiami wojskowymi. Pentagon po analizie odrzucił te raporty jako niewiarygodne. Tak mogli. W raporcie podsumowującym ci, którzy odrzucili te dane, stwierdzili, że nie ma w nich żadnych dowodów na to, by zjawiska opisywane w raportach powstałych w ramach programu za 22 miliony dolarów były prawdziwe.
Piotr: A 22 miliony dolarów się rozeszły i, jak widzimy, głównie poszły do Bigelowa.
Ola: I stwierdzono również w podsumowaniu, że żadnych dowodów na istnienie opisywanych zjawisk – zarówno paranormalnych, jak i dotyczących UFO – badania prowadzone na ranchu Skinwalkera nie dostarczyły. Nie znaleziono żadnych statków kosmicznych, żadnych kosmitów. Pentagon zamknął ten program. W 2012 roku ostatecznie pogrzebano ten wspaniały projekt. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do Bigelowa i jego własnego śledztwa w sprawie UFO, bo on różnymi kanałami prowadzi te śledztwa – naprawdę jest człowiekiem zakręconym na punkcie tematyki UFO. Prowadził te badania przez wiele lat i nie znalazł żadnego dowodu, który można by uznać za naukowy, a który potwierdzałby prawdziwość zjawisk paranormalnych mających zachodzić na ranchu Skinwalkera. Bardzo chciał taki dowód znaleźć, bo uznaje się za osobę racjonalnie myślącą, i to był jego cel. Skąd więc wzięły się te zjawiska paranormalne na ranchu Skinwalkera? Prowadzone były potem liczne śledztwa, nie tylko dziennikarskie, ale też różne agencje w to grzebały, rządowe – tak jak rządowe, to podejrzane. Okazało się, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tych dziwnych zjawisk – jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, to najprostsza odpowiedź – chodziło mianowicie o to, żeby podbić cenę rancha, którego chciała się pozbyć rodzina Shermanów. Pamiętacie Terry'ego Shermana, który sprzedał Bigelowowi rancho Skinwalkera? Rodzina Shermanów, wiedząc, jak dużym zainteresowaniem cieszy się tematyka ufologiczna, i być może mając już namierzonego wcześniej, zakręconego na tym punkcie Bigelowa, wymyśliła historię o dziwnych zdarzeniach, które rzekomo miały się rozgrywać na ranchu, a Bigelow łatwo uwierzył w tę historię. Wiele z tych sensacyjnych doniesień na temat rancha Skinwalkera pochodzi wyłącznie od Terry'ego Shermana, czyli poprzedniego właściciela, który nie zniknął z całej historii. Absolutnie nie. Utrzymał się na ranczu po sprzedaży posiadłości Bigelowowi, pracował tam jako dozorca i właściwie miał wiele okazji, by sączyć plotki o zjawiskach paranormalnych w ucho Bigelowa. Dodajmy jeszcze, że Shermanowie byli właścicielami farmy przez dwa lata, a wcześniej ludzie, którzy posiadali tę farmę, zajmowali ją około 60 lat.
Piotr: A ci to dopiero musieli zobaczyć dużo.
Ola: No więc oni właśnie twierdzą, że nic się tam nie działo. Żadne nadprzyrodzone wydarzenia nie miały tam miejsca. Przez dwa lata Shermanowie zorganizowali wszystkie te poltergeisty, latające kule światła i kręgi w zbożu. Będą jeszcze różne niestworzone historie. Dodajmy, co się stało z tym ranchem: sam Bigelow, po zakończeniu własnego programu badawczego na ranchu Skinwalkera, sprzedał tę posiadłość w 2016 roku za pół miliona dolarów, firmie obracającej nieruchomościami. Tak można w skrócie to ująć. Jeśli uwzględnić inflację, to sprzedał farmę za wartość dwuipółkrotnie wyższą niż za nią zapłacił, a przypomnijmy, że było to 200 tysięcy dolarów w roku 1996.
Piotr: I zanim jeszcze zostawimy Bigelowa – on pewnie jeszcze wypłynie gdzieś, jak o tym opowiadasz, to różne dzwonki mi się rozdzwoniły – ta jego firma, Bigelow Aerospace. Ktoś mógłby uznać, że to jakiś cudak i oszołom. Otóż to firma bardzo poważna, ja w ogóle o niej, o nim sporo słyszałem swego czasu. Planowali budowę, mieli nawet jakieś kontrakty z NASA i tak dalej, specjalizowali się w nadmuchiwanych modułach, które miały stanowić na przykład rozszerzenie stacji kosmicznej.
Ola: Pisałam o tym kiedyś artykuł do „Rzeczpospolitej".
Piotr: Dlatego mówię, że Bigelow to nie jest postać całkiem wyssana z palca. Mamy tu jakby dwa oblicza: z jednej strony przedsiębiorcę, który się specjalizował, inwestował właśnie w koncepcję turystyki kosmicznej, w budowanie nadmuchiwanych hoteli w przestrzeni kosmicznej, i rzeczywiście miał trzy kontrakty z NASA i tak dalej. To jedna rzecz – nie do końca wiadomo, jak to wyszło, bo na razie nic z tego nie wyniknęło specjalnie konkretnego, ale to nie jest jakaś zupełnie wydmuszka, firma krzak. A z drugiej strony facetowi Poltergeist odjechał. Jak się o nim czyta, to on ma właściwie dwa oblicza.
Ola: Ale to samo dotyczy pozostałych aktorów tej całej opowieści. Bo i senator Reid, i ten Knapp, jak mówiłam wcześniej, to też są osoby, które cieszyły się jakąś reputacją. Może Knapp sam nie, ale Lakacki. Lakacki to fizyk, doktor Lakacki.
Piotr: Nie dziwię się, że Bigelow jest tu traktowany jako osoba poważna, być może, jak widać, niesłusznie, albo nie do końca słusznie. W każdym razie skończyła się ta opowieść na tym, że rancho poszło za znacznie większą kwotę. W 2020 roku kupił je Brandon [? niepewne: Fagel], który zrobił wreszcie to, co powinien zrobić – czyli urządził prawdziwy show medialny wokół tej całej posiadłości. Zresztą z czasem zaczęto ją nazywać paranormalnym Disneylandem.
0:29:27 Skinwalker Ranch jako biznes: serial History Channel i popkultura
Ola: Bardzo trafna nazwa.
Piotr: Bardzo mi się podoba, absolutnie. I tu mała dygresja, odbiegając od głównej historii, ale znowu ważna dla tego wzrostu zainteresowania tematyką UFO: z Rancho Skinwalker rozpoczęło swoją wielką karierę medialną. W 2020 roku History Channel, skądinąd nie najgorzej kojarzący się, pozornie, kanał telewizyjny, choć ma mocno za uszami, rozpoczął emisję programu „The Secret of Skinwalker Ranch", który przyciągnął naprawdę ogromną widownię. To program, który przedstawia próbę niby naukowego zbadania zjawisk występujących na ranchu przez zespół badaczy, w tym astrofizyka Travisa Taylora, znanego ze swojego przekonania o istnieniu tych zjawisk paranormalnych, co jest trochę ryzykownym punktem wyjścia jak na badania naukowe.
Ola: Nawet tu wtrącę, że Travis Taylor, astrofizyk, dokładnie w tym samym czasie pracował w agencji rządowej, która zajmowała się badaniem niezidentyfikowanych UAP, w agencji UAP Task Force. Jeszcze będziemy o niej mówić, bo to bardzo istotny element tej całej układanki, tego całego bingo.
Piotr: Tak, w każdym razie ten program, o którym wspomniałem, miał pięć sezonów, czyli niewątpliwie dobrze się oglądał, popularność była potężna.
Ola: I nawet w ostatnim czasie był bardzo popularny.
Piotr: Tak, ponad dwa miliony dwieście tysięcy widzów w sezonie 23/24, czyli praktycznie teraz. Co jeszcze fajne: wokół rancha powstała też specjalna platforma dla fanów o nazwie Skinwalker Ranch Insiders, gdzie subskrybenci – bo przecież nie za darmo – mogą mieć dostęp do podglądów z kamer monitorujących i uczestniczyć w takich badaniach jako citizen scientists, obywatelscy naukowcy. To coś, co przyciąga ludzi, daje poczucie wspólnoty, tworzy społeczność i przy okazji pozwala zarabiać. Warto dodać, że to rancho było tematem bardzo wielu książek i artykułów, które badają legendy związane z tym miejscem, opisują doświadczenia osób, które tam przebywały. Warto spojrzeć na to w ten sposób, że te legendy zostały nakręcone – i to jest znamienne, że sugestia jest taka, jakby tam już od wielu dziesiątek lat działy się nie wiadomo jakie rzeczy.
Ola: Tak, jakby od zawsze o tym wiedzieli.
Piotr: Dokładnie. I tak samo, jak jesteśmy w stanie wskazać początek mitu UFO co do dnia i praktycznie godziny, tak jesteśmy w stanie wskazać początek mitu rancha Skywalkera, który jest po prostu momentem sprzedaży.
Ola: Skywalkera.
Piotr: Skywalkera, Boże, Skinwalkera. Wiesz, no w sumie tak, było w „Gwiezdnych wojnach" w poprzednim odcinku.
Ola: W sumie nieduża odległość tematyczna.
Piotr: Więc mamy ten moment, kiedy legenda rancha Skinwalkera została stworzona po to, żeby je po prostu korzystnie sprzedać. Ten temat pojawia się w bardzo wielu miejscach, między innymi, uwaga, u naszego nielubianego Joe Rogana. Jakby ktoś nie kojarzył – to podcaster, któremu niekoniecznie po drodze z nauką, ale jest twórcą jednego z obecnie największych, najpopularniejszych podcastów na świecie. Spotify zapłaciło mu jakieś paskudnie wielkie pieniądze za wyłączność. Więc temat zrobił się wiralowy, nakręcony, i zresztą cały czas jest nakręcany – co, powiem szczerze, jeśli chodzi o robotę PR-ową i marketing, to chylę czoła, znakomita robota.
0:33:37 Artykuł New York Times z 2017 roku i domniemany program AATIP
Ola: Ale tutaj dochodzimy do momentu, kiedy tematyka UFO i tego rancha Skinwalkera wchodzi na salony, można by powiedzieć, już do takich elit intelektualnych. Bo tematyka się wzmogła, kiedy artykuł na ten temat pokazał się w New York Timesie, w 2017 roku. I ta, zdawałoby się, szacowna gazeta, której, zdaje się, płaciłeś albo wciąż płacisz?
Piotr: Nie płacę, mają fantastyczne przepisy kulinarne, absolutnie.
Ola: W każdym razie to wciąż dość szanowany tytuł, i ten tytuł poinformował wówczas, że Pentagon stworzył coś, co nazywa się – i tu uwaga, kolejny skrót, nie będziemy go nadużywać, tylko przeczytam – Advanced Aerospace Threat Identification Program, AATIP. Tak, kolejny trudny skrót, nie musicie pamiętać, postaramy się nie przywoływać go za często. To miał być, zdaniem dziennikarzy, którzy napisali ten artykuł, tajny projekt badający niezidentyfikowane zjawiska powietrzne, czyli te UAP, w ramach Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. Do artykułu dołączono na platformie internetowej też trzy filmy, które miały dokumentować pojawianie się UFO, a jeden z nich okazał się najbardziej przekonujący – przedstawiał obiekt niepokojąco podobny do latającego spodka, poruszający się bez widocznego napędu, który bawił się w chowanego z dwoma myśliwcami marynarki wojennej przydzielonymi do ochrony lotniskowca „Nimitz". Wygląda na to, co się czyta. Obiekt odleciał gdzieś w przestrzeń z tak wielką prędkością, że jeden z pilotów powiedział później, że poczuł się dziwnie, kiedy tamten tak odlatywał, i wszyscy zrobili tadam. Ta historia stała się mocno wiralowa. UFO znowu weszło szeroko w sferę publiczną, tak szeroko, że poważni ludzie zaczęli traktować małe zielone ludziki i ich statki kosmiczne naprawdę serio. Sprawa zrobiła się na tyle nagłośniona, że nawet w „The Late Late Show" z Jamesem Cordenem sam Barack Obama przyznał, że na naszym niebie dzieją się rzeczy, których rząd Stanów Zjednoczonych po prostu nie potrafi wyjaśnić. Zacznijmy teraz troszkę rozgrzebywać temat, w jakich okolicznościach powstał ten artykuł. Dziennikarze, którzy byli jego autorami, byli już wcześniej związani z ruchem ufologicznym. To dwa nazwiska: Ralph Blumenthal i Leslie [? niepewne: King / Keen]. Oboje od lat interesowali się UFO, wierzyli w zjawiska paranormalne, starali się je dokumentować. Zrobili to na tyle dobrze na łamach New York Timesa, że nadali temu tematowi oficjalnego i, można powiedzieć, wiarygodnego charakteru. To przyczyniło się do dalszych dyskusji na ten temat.
Piotr: Trochę siara, przyznam szczerze, dla takiego pisma.
Ola: Trochę siara i właściwie mleko się już rozlało, bo…
Piotr: To było paranormalne mleko.
Ola: Tak, to było paranormalne mleko. Kto był źródłem informacji dla tych dziennikarzy? Otóż był nim niejaki Luis Elizondo, były oficer kontrwywiadu i były pracownik Biura Podsekretarza Obrony do Spraw Wywiadu i Bezpieczeństwa. Obecnie jest znany jako osobowość medialna, ale naprawdę pracował w wywiadzie i rzeczywiście miał…
Piotr: W przeciwieństwie do wspomnianego wcześniej pana, który mówił, że robił różne rzeczy, tylko nikt o tym nie wie, bo usunął ślady.
Ola: A właśnie, a propos panów, o których nikt nic nie wie: ten Elizondo twierdził, że był dyrektorem programu AATIP.
Piotr: Ten skrótowiec już się pojawiał: Advanced Aerospace Threat Identification Program.
Ola: Tak, po raz pierwszy wspomnieliśmy go w kontekście publikacji w New York Timesie, i to miał być kolejny bardzo tajemniczy program finansowany przez rząd Stanów Zjednoczonych. No tyle, że… Co jeszcze ten Elizondo tam stwierdził? Stwierdził, że po tym, jak był dyrektorem tego programu, odszedł z Pentagonu, ponieważ władze tej instytucji wstrzymywały dyskusję o UFO, a on chce być tym, który niesie wiedzę, i uważa, że ludzkość ma prawo znać prawdę. Uznał, że amerykański rząd ignoruje doniesienia o UFO, a jednocześnie przecież prowadził tajne badania i programy w tym zakresie. Od razu kojarzy mi się serial „Z Archiwum X". Jeśli ktoś nie oglądał, to może zerknąć do kilku odcinków, gdzie są, w kontekście Roswell i Strefy 51, takie piękne, ikoniczne sceny.
Piotr: Ja w ogóle to chcę pooglądać. To serial, który powstał w latach 90. i bardzo mocno czerpał z tej poprzedniej epoki UFO, nie tego nowoczesnego UFO, tylko tego z lat 70. i 80., gdzie rząd jest umoczony, i paradoksalnie stał się takim pomostem – zresztą w wielu miejscach znalazłem tę informację – pomostem dla wygasającego zainteresowania UFO, bo lata 90. były dla UFO strasznie blade na początku. Widać to po liczbie zgłaszanych obserwacji UFO. Na początku lat 90. jakaś brytyjska organizacja podaje pewien punkt odniesienia: 346 zgłoszeń rocznie. Dodajmy, że do 2013 roku mamy już ponad 8700 takich zgłoszeń. Widać, że to wynika z wielu rzeczy, chociażby z rozpowszechnienia telefonów komórkowych, dzięki którym ludzie fotografowali wszystko, co popadnie.
Ola: Ale też z pompowania sprawy rancha Skinwalkera.
Piotr: I właśnie z „Archiwum X", które to wygasające zainteresowanie UFO od nowa rozdmuchało, nakręciło wątki: rząd jest straszny, rząd jest zły. Nie mówię, że nie jest straszny i nie jest zły, tylko że w kontekście UFO to oni to nakręcili. I stało się właśnie takim łącznikiem.
Ola: Wracając jeszcze do tego artykułu z New York Timesa z 2017 roku – stwierdzenia Elizondo trochę rozeszły się z prawdą, o tym za chwilę. Natomiast co ciekawe, dziennikarze, którzy byli autorami tego artykułu, chcąc wypaść bardziej wiarygodnie, w ogóle nie wspomnieli o badaniach zjawisk paranormalnych na Skinwalker Ranch. Skupili się na obserwacjach obiektów latających i na informacjach przekazanych przez samego Elizondo, który miał rzekomo jakimiś badaniami kierować.
Piotr: Tak, to jest charakterystyczne, bo rzeczywiście na tym ranchu już tyle rzeczy wepchnięto, że powinni już chyba sprzedawać paranormalną watę cukrową.
Ola: A myślisz, że nie sprzedają?
Piotr: Pewnie sprzedają przez internet. Fakty są takie, że Elizondo faktycznie brał udział w tym rządowym, oficjalnym programie za te 22 miliony dolarów, przypominam, Bigelowa, ale zdecydowanie nie odgrywał w nim kluczowej roli. Był po prostu jednym z tych, którzy jeździli na to ranczo Skinwalkera, żeby badać te zjawiska paranormalne. Najwyraźniej najlepiej im to poszło. W rzeczywistości Elizondo działał w ramach prywatnej inicjatywy.
Ola: I to właśnie z tym poszedł do dziennikarzy New York Timesa.
Piotr: A nazwę AATIP wykorzystywał do promowania swojej narracji. Przedstawiał się jako obiektywna postać z rządowych kręgów, ujawniająca, że rząd bada UFO, i tak dalej. Potem wyszło na jaw, że nie kierował w ogóle żadnym oficjalnym programem badającym UFO. Nie był żadnym dyrektorem żadnego AATIP-u, który formalnie w ogóle nie istniał.
Ola: Właśnie, program AATIP formalnie nie istniał. Elizondo nigdy nie kierował żadnym programem w sprawie UFO. Dodajmy, że AATIP to była nieformalna nazwa, której używał senator z Nevady, Reid, żeby nazywać to, co naprawdę robili w ramach tego projektu za 22 miliony dolarów. To była nieoficjalna nazwa, której używali między sobą.
Piotr: Chciałbym wymyślić coś wygodniejszego niż AATIP.
Ola: Ale pamiętaj, że wszystkie te trudne skrótowce tworzą też aurę tajemnicy, skomplikowania – sprawiają, że to bardziej mieści się w kategoriach tajemniczych operacji rządowych, jakichś matactw Pentagonu.
Piotr: No tak, absolutnie. W każdym razie ten artykuł w New York Times podkreślał, że AATIP badał obiekty latające lub zjawiska atmosferyczne, i to miały być rzekomo naukowe obserwacje, wszystko w bardzo racjonalnym charakterze. Więc nagle mamy program przedstawiony jako coś strasznie poważnego. Według tego artykułu badano obiekty zarejestrowane na radarach i kamerach wojskowych, a dla uwiarygodnienia całości dołączono wideo z myśliwców, tak zwane filmy z Pentagonu.
Ola: No tak, o których już wspomniałam.
Piotr: Gimbal, GoFast i TicTac. Mają takie nazwy – jakbyście chcieli szukać, to pod nimi występują.
Ola: Warto tutaj podkreślić, że informacje podane przez New York Times były później sprawdzane wielokrotnie i weryfikowane, i okazało się, że niektóre z nich są po prostu nieprawdą – szczególnie to, że Luis Elizondo miał być dyrektorem programu AATIP i że program ten miał być oficjalnym programem rządowym, a nie był, tylko był wymysłem. Informacje przytaczane przez Elizondo to były informacje, które zebrał on ze swoich obserwacji na ranczu Skinwalkera. Skinwalkera? Dobrze, już zaczęłam się zastanawiać, czy nie powiedziałam Skywalkera. Trzeba podkreślić, że mimo tych wszystkich wątpliwości i całego zamieszania, artykuł w New York Times wywarł ogromny wpływ na postrzeganie tematu UFO przez opinię publiczną. Zapoczątkował falę różnych publikacji medialnych, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale w ogóle na całym świecie. Temat UFO z fantastyki nienaukowej przeszedł do sfery dyskusji politycznych, dyskusji między ekspertami.
Piotr: Tak, co ma bardzo duży wpływ na postrzeganie tego, bo to jeden z powodów, dla których w ogóle zajęliśmy się tym tematem: w ostatnich latach UFO przestało być tematem dla dziwaków i nagle stało się ponoć tematem szeroko badanym przez rząd i tak dalej. To strasznie uwiarygodniło całą tę opowieść.
Ola: A te oficjalne dyskusje ekspertów i polityków to nic innego jak efekt zaangażowania w ranczo Skinwalkera tak ważnych postaci jak senator Reid czy Sam Bigelow i różnych innych osób, typu Lakacki, który rzeczywiście kierował w początkowym okresie tym programem za 22 miliony dolarów. Współpracowali ze sobą przy każdej możliwej okazji, skupiali wokół siebie znajomych z innych firm. Na przykład bywało tak, że jak zlecali jakieś ekspertyzy, to zlecali je zaprzyjaźnionej firmie, a potem, jak Pentagon pytał, skąd te wyniki, ta zaprzyjaźniona firma, która miała prowadzić te ekspertyzy, mówiła: nie, to nie my, to przecież oni, ci, którzy nam zlecili, to oni je prowadzili, my tu nic takiego nie robiliśmy.
Piotr: Jak byś oceniała, ile w tym jest po prostu skoku na kasę, a ile wiary w te zjawiska? Bo ja się wciąż zastanawiam, czy oni po prostu wyczuli, że można wyciągnąć kasę, czy głęboko w to wierzą, a przy okazji, jak coś się da ukręcić, to dobrze.
Ola: Długo się nad tym zastanawiałam i wychodzi mi, że to jest pół na pół. To znaczy, na pewno przynajmniej Bigelow i Reid w to wierzą, i też Lakacki. Oni w to wierzą. A jeżeli na początku byli wyłącznie cynikami i udawali, że wierzą, to w końcu uwierzyli i mocno się zaangażowali. Ale z drugiej strony, pekunia non olet, i zawsze, jeżeli można coś wyciągnąć, to jest bardzo dobrze, a zwłaszcza jak to jest 22 miliony dolarów, to jest jeszcze lepiej.
Piotr: Musimy jakiś program zorganizować, jakieś badania.
Ola: Stanisławski Ranch. Tutaj jest bardzo ważne, że te opowieści były wielokrotnie powtarzane w różnych sytuacjach, w różnych kontekstach, w różnych gazetach, również w ramach zeznań przed Kongresem – do tego jeszcze dotrzemy. Ale najpierw mała wzmianka o tych filmach na temat UFO.
Piotr: Właśnie, bo to jest coś, co w pewnym momencie zostało uznane przez opinię publiczną za taki ostateczny dowód – skoro to są filmy z samolotów wojskowych, to znaczy, że to prawda.
Ola: Pentagon przeanalizował te filmy i uznał, że brak danych wystarczających, by przeanalizować każdy z tych materiałów.
Piotr: O tym jeszcze będziemy mówili.
Ola: Właściwie można metodą brzytwy Ockhama wyjaśnić każde z tych zjawisk w bardzo przyziemny sposób. Bo na przykład można stwierdzić, że to był balon meteorologiczny, że to odbicie w obiektywie aparatu, że odbicie w szybie.
Piotr: Jedna rzecz, o której warto wiedzieć: fakt, że coś pochodzi z systemów samolotu, nie znaczy, że te systemy są idealne do badania tego czegoś. Często te radary, systemy naprowadzania i tak dalej są zbudowane do śledzenia zupełnie innego rodzaju celów. Jeżeli pojawiają się jakieś obiekty, mogą przez te radary w ogóle nie być dobrze śledzone. Taki obiekt może być zupełnie czym innym. Mamy dwie grupy obiektów. Pierwsza to takie, które najprawdopodobniej są jakimś złudzeniem, artefaktem – nie są na przykład wykrywane przez radar, ale są widoczne na filmie. Co samo w sobie brzmi sensacyjnie, ale jak spojrzeć na to bardziej trzeźwo, to prawdopodobnie jest jakiś odblask od czegoś – a jeżeli ktokolwiek miał do czynienia z aparatami z większymi obiektywami, to wie, ile tam jest w środku soczewek, na których mogą powstawać odbicia. Druga grupa to obiekty odnotowywane przez różne systemy jednocześnie – widzimy obiekt na jednym radarze, na drugim radarze, i jeszcze mamy jakąś obserwację z ziemi. To już brzmi bardzo wiarygodnie, tyle tylko, że naprawdę po niebie lata mnóstwo różnych rzeczy. Hasło „balon meteorologiczny" stało się takim przymrużeniem oka, obiektem do śmiechów – Mogul, przypominam te piękne nazwy – bo od czasów tego wyjaśnienia Roswell, kiedy armia amerykańska rzeczywiście nakłamała z balonami meteorologicznymi, to hasło wraca wielokrotnie. Jak się powie w kontekście UFO, zwłaszcza wśród osób zaangażowanych emocjonalnie w ten temat, „balon meteorologiczny", to wszyscy się śmieją: kolejne kłamstwo rządu. Problem w tym, że naprawdę dużo takich rzeczy lata po niebie. Jeżeli nawet oderwiemy się od tematu UFO, spójrzmy na liczne doniesienia z ostatnich dwóch lat z terenu Polski. Był taki moment, że niby wlatywało nam tu nie wiadomo co, a potem się okazywało, że to są balony regularnie wypuszczane w wielu miejscach. Za równowartość tysiąca złotych każdy może sobie puścić taki balon, który poleci w stratosferę, i nie musi tego nikomu zgłaszać, chociaż powinien. Wiele z takich obiektów naprawdę fizycznie istnieje, tyle że pozostają UFO, czyli niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, a to niekoniecznie oznacza jakąkolwiek ingerencję z kosmosu.
0:53:00 Rok 2021: książka „Skinwalkers at the Pentagon" i UAP Task Force
Ola: Pamiętacie, byliśmy przed chwilą w 2017 roku, kiedy New York Times wypuścił ten swój niesławny artykuł, a teraz przeskakujemy do roku 2021, kiedy dzieją się różne ważne wydarzenia, które ugruntowują mit UFO i przekonują coraz więcej ludzi, że coś w tym jest, a tak naprawdę, że to prawda.
Piotr: Zacznijmy od tego, co się zawsze sprawdza, czyli od książki. Również w latach 70., o których mówiliśmy w poprzednim odcinku, wiele rzeczy zostało jakby przystemplowanych i zatwierdzonych przez to, że napisano na ich temat książki. To chyba jeszcze pokłosie takich czasów, kiedy napisanie książki to było coś. W tej chwili napisanie książki może być czymś, a może być niczym – właściwie każdy może to zrobić. W każdym razie w 2021 roku opublikowano książkę „Skinwalkers at the Pentagon". To książka, która ujawniła kulisy programu o ulubionym skrótowcu AAWSAP – tego programu za te 22 miliony, który miał oficjalnie badać, jak już wspominaliśmy, przyszłe potencjalne zagrożenia związane z technikami lotniczymi, a w rzeczywistości był programem badania UFO, poltergeistów i różnych innych farmazonów z rancza Skinwalkera. Przepraszam, ale to „rancza Skinwalkera" wyjątkowo mi nie działa, jak płachta na Skywalkera, bo tak.
Ola: Skywalkera.
Piotr: Skywalkera. Płachta na Skywalkera. Dziękuję. Tu kolejny poziom zakręcenia. Autorem tej książki był już znany nam dr James Lakacki, ten fizyk z Pentagonu, który po przeczytaniu książki o ranczu Skinwalkera i po osobistej wizycie przekonał senatora Reida z Nevady – za którego kampanię płacił wtedy Bigelow, dorzucał mu się – żeby sfinansował te badania za te 22 miliony. Lakacki, zupełnie zaskakująco, był pierwszym szefem tego programu za te 22 miliony.
Ola: Tak, tutaj przywołujemy jakieś hasła, które już wcześniej się pojawiły, żebyście widzieli, jak to niedaleko odskoczyło od pierwotnych źródeł.
Piotr: Połącz kropki. Pojawia się również wśród autorów wspomniany Colm Kelleher, który z ramienia firmy Bigelowa prowadził badania na ranczu Skinwalkera.
Ola: Za te rządowe pieniądze.
Piotr: Za te rządowe pieniądze, za te 22 miliony. I również autorem książki jest George Knapp, czyli ten autor pierwszych artykułów o ranczu Skinwalkera i współautor książki „Hunt for the Skinwalker", czyli tej, która zainspirowała przed chwilą wspomnianego Lakackiego. Czyli macie całą sieć powiązań, która właściwie nie wychodzi daleko poza towarzystwo wzajemnej adoracji kilku, może kilkunastu osób, które przerzucają się tą ekscytacją.
Ola: I drugie bardzo ważne zdarzenie z roku 2021, które może Wam się wydawać, że dodaje tutaj jakąś nową krew do tej sytuacji. Ale sami zobaczycie, że wcale niekoniecznie. Cofnijmy się na chwilę do roku 2020, kiedy Departament Marynarki Wojennej tworzy organizację, o której już wcześniej mówiliśmy: UAP Task Force. To grupa zadaniowa powołana do zbadania niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych, żeby lepiej zrozumieć naturę różnych zjawisk, zidentyfikować potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i tak dalej. W samym UAP Task Force pracował astrofizyk Travis Taylor.
Piotr: Pamiętacie?
Ola: Dokładnie ten sam, który był gwiazdą telewizyjnego show „The Secret of Skinwalker Ranch". Emitowane było…
Piotr: Ten z History Channel, tak?
Ola: Tak, na History Channel od 2020 roku. Właściwie nakłada się to w czasie z tym, o czym teraz mówimy, bo w 2021 roku ta grupa zadaniowa UAP Task Force wypuściła raport, który odbił się bardzo szerokim echem w mediach i zawierał prawdziwie sensacyjne treści. W tym raporcie podano, że ta grupa zadaniowa zgromadziła aż 144 przypadki UAP.
Piotr: Brzmi poważnie, zdecydowanie.
Ola: Ale tylko jeden z nich został zidentyfikowany, a 143 pozostały niewyjaśnione.
Piotr: Aha, to brzmi tajemniczo.
Ola: I miały cechy wspólne, bardzo charakterystyczne: zdjęcia i wideo miały niską jakość, która uniemożliwiła wyciągnięcie jednoznacznych wniosków co do tego, czym były zarejestrowane obiekty. Niektóre latały w dziwny sposób, a inne nie. Autorem tego raportu oraz szefem UAP Task Force był w tamtym czasie niejaki Jay Stratton z Biura Wywiadu Marynarki Wojennej.
Piotr: To jest konkret. Nowe nazwisko, świeża krew. Biuro Wywiadu Marynarki Wojennej, tam raczej zatrudniają się poważnie.
Ola: Widziałam stronę internetową, która pokazuje jego sylwetkę – bardzo poważny człowiek. A tu ciekawostka: przed objęciem funkcji dyrektora UAP Task Force pracował jako śledczy na ranczu Skinwalkera. Bingo, bingo.
Piotr: Kolejne.
Ola: I tak: Stratton wierzył od dawna w zjawiska paranormalne. I teraz uwaga, jak bardzo wiarygodną był postacią: publicznie twierdził, że na ranczu Skinwalkera przyczepił się do niego duch. Dosłownie. I ten duch poszedł za nim do domu, gdzie nawiedzał, no, prawie nawiedzał jego rodzinę, a na końcu zaatakował ich wilkołak.
Piotr: Nie, serio?
Ola: Serio. Twierdzi, że jego i jego rodzinę zaatakował wilkołak. I ten wiarygodny Jay Stratton z Biura Wywiadu Marynarki Wojennej…
Piotr: Nasz wilkołak leży na dywanie i zerka na nas. Fala, pozdrawiamy.
Ola: Tutaj czerwoną lampkę powinno nam zapalić w głowach.
Piotr: Czerwoną lampkę? Czerwone reflektory.
Ola: Nie tylko to, że Stratton widywał wilkołaka na ranczu Skinwalkera, ale w ogóle to, że w ogóle był tam obecny. Obiektywizm tego, co opublikował w raporcie UAP Task Force, tym o 144 przypadkach, z których tylko jeden udało się zidentyfikować, podważa jego wiarygodność, głównie dlatego, że te informacje zaczerpnięto z ogromnej bazy danych zgromadzonej na ranczu Skinwalkera, na którym on sam przebywał.
Piotr: Zwróćcie uwagę, że mamy tu coś takiego: tylko jeden przypadek udało się zidentyfikować, czyli pozostałych 143 się nie udało. I to ma świadczyć o tym, że coś w nich jest. A to, że im się nie udało zidentyfikować, kiedy kierował tym facet, któremu wilkołak narobił na dywan, niespecjalnie podnosi wiarygodność tych starań o identyfikację. Dobra, przeskakujemy kawałek do roku 2023.
1:01:13 David Grusch, przesłuchanie w Kongresie i powiązania z ranczem Skinwalkera
Ola: I tutaj nam się właściwie schemat powtarza, tego, co się wydarzyło w roku 2017.
Piotr: Tak, pozostajemy w naszym bingo.
Ola: Kiedy nagle z otchłani mediów wyłania się jakiś artykuł wyciągnięty z czyjejś głowy, czyli z niczego, i nagle robi totalne zamieszanie.
Piotr: I tym razem już nie New York Times, tylko Service Debrief, w którym ukazał się artykuł napisany przez dwoje autorów, których już może pamiętacie – to Ralph Blumenthal i Leslie Kean. Tak, to są ci, którzy napisali ten słynny artykuł w New York Timesie z 2017 roku, i żeby nie kombinować, skoro już mieli sprawdzoną metodę, poszli podobnym torem i opisali historię opowiedzianą przez kolejną osobę, niejakiego Davida Grusza.
Ola: Tak, i można powiedzieć, że tu pojawia się nowe nazwisko, ale powiedzmy, że to na razie jakaś twarz, a nie nazwisko, więc…
Piotr: Zaraz go poznamy, tak. Zresztą dodajmy, że tego tekstu tym razem, zupełnie nie wiadomo czemu, nie chciał opublikować ani New York Times, ani Politico, co w jakimś stopniu może świadczyć o tym, że…
Ola: Poszli po rozum do głowy.
Piotr: Tak. W każdym razie Grusz, David Grusz, był oficerem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych oraz pracownikiem wywiadu. Znowu brzmi poważnie.
Ola: Ale był, w czasie, kiedy opublikował…
Piotr: Tak, już nie był wtedy. Dodajmy, przypominam, że mieliśmy przed sobą Jaya Strattona, któremu wilkołak, wiecie, co zrobił i gdzie. Który był pracownikiem wywiadu Marynarki Wojennej, więc tu mamy też byłego oficera Sił Powietrznych. Grusz twierdzi, że rząd USA posiada tajne programy związane z odzyskiwaniem i rekonstruowaniem, na potrzeby wojska, statków kosmicznych.
Ola: Reverse engineering.
Piotr: Dokładnie, tych, które rozbiły się gdzieś na Ziemi. I oczywiście, to są tajne programy, więc żeby je ukryć przed opinią publiczną, rząd zleca zabójstwa niektórych osób zaangażowanych w ten program.
Ola: Tutaj znowu kłania się „Z Archiwum X", gdzie też takie sytuacje miały miejsce.
Piotr: Uczcijmy to minutą ciszy.
Ola: To był serial, a ten facet mówi o tym, jakby to naprawdę miało miejsce.
Piotr: Dodajmy, że mówi to wiele lat po powstaniu tego serialu, więc może się jakoś zainspirował.
Ola: I tutaj jeszcze dorzucę historię do Wilkołaka. Jeśli chodzi o wiarygodność tej osoby – byłego oficera Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, pracownika wywiadu – to Grusz twierdził, że miał dostęp do dokumentów dotyczących odzyskiwania statków kosmicznych, w tym pojazdu pochodzenia obcego, który miał zostać zdobyty, nie przez Wilkołaka, tylko przez rząd Mussoliniego, w 1933 roku.
Piotr: A to jest wątek, który litościwie pominąłem w poprzedniej części, bo oczywiście po 1947 roku pojawiły się liczne doniesienia, że UFO było już obecne w XIX wieku, w XVI wieku oraz w starożytności. Między innymi UFO przejął nawet Watykan, a Watykan przekazał UFO rządowi amerykańskiemu. Tak, absolutnie. To jest, wiesz, jak prorokowanie wsteczne, z cyklu „już w 2002 roku mówiłem, że Trump będzie drugi raz prezydentem".
Ola: Nie pamiętacie, macie słabą pamięć.
Piotr: No właśnie, dokładnie. Grusz mówił też, że USA posiada bardzo wiele takich latających pojazdów, i oczywiście ciała pilotujących je obcych. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że niewiele się to różni od opowieści zmiksowanej o Roswell wymieszanej z Aztec. Cały czas krążymy w tym samym sosiku, tylko teraz udajemy, że to na poważnie – znaczy, wtedy też udawaliśmy. Grusz w ogóle przedstawił się jako sygnalista, z angielskiego whistleblower, czyli taka osoba, która wychodzi z jakiejś organizacji i mówi o rzeczach, które w tej organizacji są tajne, żeby społeczność się…
Ola: Tajne, ale też nieetyczne.
Piotr: Tak, jakoś skandaliczne. Są osoby, które rzeczywiście są takimi whistleblowerami, chociażby pani, która pracowała w Facebooku, a potem ujawniła różne paskudztwa, które się tam dzieją. W każdym razie różnica polega na tym, że o ile ta pani, z narażeniem naprawdę kariery i w ogóle wolności, kopiowała dokumenty i tak dalej, o tyle Grusz niestety nie bardzo przedstawił jakiekolwiek dowody na poparcie swoich słów, a w ogóle te informacje, które opowiadał, były trochę z trzeciej ręki – bo niby usłyszał je od urzędników, którzy byli zaangażowani w te programy i je tuszowali.
Ola: Te zabójstwa tuszowali.
Piotr: Tak, i że w ogóle widział dokumenty i rozmawiał z ludźmi, ale nie ma tych dokumentów, i widział, i naprawdę, i w ogóle, i tak dalej. W każdym razie nie jest zaskakujące, że NASA, Departament Obrony USA i wielu niezależnych ekspertów nie dało mu żadnej wiary, zaprzeczyło jego tezom i twierdzeniom. No i oczywiście to też młyn na wodę miłośników teorii spiskowych, bo przecież jak czemuś zaprzecza NASA albo Departament Obrony USA, to automatycznie staje się to prawdą.
Ola: Podejrzane. W reakcji na te rewelacje, które Grusz opowiadał w prasie i nie tylko, wybuchła prawdziwa petarda, bo te pogłoski dotarły do Kongresu, który w 2023 roku wezwał Grusza na przesłuchanie. Pod przysięgą. Takim pretekstem do wezwania go na przesłuchanie było to, że Grusz twierdził, że rząd prowadzi te tajemnicze projekty, unikając nadzoru Kongresu, więc Kongres się poczuł i położył nacisk na kwestie bezpieczeństwa narodowego, bo dotyczyło to doniesień o obserwacjach dokonywanych przez pilotów wojskowych – trzeba było człowieka przesłuchać. Warto tu jeszcze wspomnieć, że ten cały temat nie był czymś, co mogło umknąć czyjejś uwadze, bo kongresmeni z obu partii mocno się tym interesowali, mocno się wdali w tę całą dyskusję. Nasza fala właśnie zaczyna się już denerwować tym, że za długo nagrywamy – prawie 3 godziny, i już za długo. Wracając do Grusza: pod przysięgą w Kongresie powtórzył dokładnie te same historie, które wcześniej opowiadał gazetom, nie tylko amerykańskim.
Piotr: Czytałem oceny tego, czy Grusz kłamał przed Kongresem, bo zeznaje się przecież pod przysięgą. Wiele osób, takich specjalistów od tego typu spraw, mówiło, że ich zdaniem on najprawdopodobniej nie kłamał. To nie znaczy, że mówił prawdę – to znaczy, że wierzył, że mówił prawdę. To bardzo istotna różnica. Taki wtręt à propos zeznawania pod przysięgą, bo spotkałem się też z tezą, że skoro facet zeznaje pod przysięgą przed Kongresem, to sprawa jest zbyt poważna, żeby mógł podawać nieprawdziwe informacje. Otóż wystarczy, że sam w nie wierzy.
Ola: Teraz zajrzyjmy troszkę pod spód tej całej sytuacji. Kim w istocie jest Grusz?
Piotr: Nie podpowiadaj mi. Niech zgadnę: pracował na ranczu Skinwalkera.
Ola: Prawie. Otóż współpracował z UAP Task Force. To ta sama organizacja, ta sama grupa zadaniowa, która w 2021 roku przedstawiła sensacyjny raport o 144 zjawiskach UAP.
Piotr: Ten, którego szefowi wilkołak narobił, i już wiecie gdzie.
Ola: Tak, i duchy, i wilkołak przyczepiały się do niego. I uwaga: to już są pierwsze powiązania z ranczem Skinwalkera, a dochodzi jeszcze kolejne. Otóż z Gruszem spotykał się doktor James Lakacki. No właśnie, znany już wam dobrze fizyk z Pentagonu, kolega biznesmena Bigelowa.
Piotr: Ten szef programu za 22 miliony.
Ola: I kolega również senatora Reida z Nevady. Tak, i ten ważny człowiek spotyka się z Gruszem i coś mu tam do głowy wkłada. A w efekcie Grusz opowiada dziennikarzom, a potem również kongresmenom, historie, które, a jakże, skupiają się na wydarzeniach wokół rancza Skinwalkera. Wszystko to jest powtórzone przed Kongresem z dużą dokładnością w porównaniu z tym, co wcześniej opowiadali na ten temat i Stratton, i Lakacki, i Bigelow. Wszyscy ci koledzy z tej grupy wzajemnej adoracji, którzy wierzyli w UFO i wierzyli w duże pieniądze, i nadal pewnie wierzą. Znaleziono tu chociażby bardzo oczywiste przerysowania, powtórzenia w tej wersji opowiadanej przez Grusza w stosunku do tego, co mówili wcześniej panowie od rancza Skinwalkera – na przykład wspomniał o UFO wielkości boiska piłkarskiego. A to dokładnie to samo określenie pojawiało się we wcześniejszych twierdzeniach Bigelowa.
Piotr: Dodajmy, że pewnie chodzi o boisko futbolowe, które ma chyba z 110 metrów, więc szczerze mówiąc, nawet przebija – przypominam – UFO z Aztec, trzydziestometrowe. Nowe czasy wymagają nowych rozmiarów UFO.
Ola: I tu, żeby jeszcze podbić cały klimat tego, co tam się działo w tym Kongresie, oprócz samego przesłuchania odbyła się też, uwaga, konferencja, która naprawdę nadała pełen rozgłos całej sytuacji.
Piotr: Potańcówka i pokazy żonglerów.
Ola: Prawie. Można powiedzieć, że te przesłuchania były taką potańcówką z pokazami żonglerów. Temat UFO na tym najwyższym szczeblu tak nabrzmiał, że się dosłownie rozlał wszędzie i wlał do świadomości tych ludzi, którzy wcześniej w ogóle się tym nie interesowali ani w to nie wierzyli. Być może zaczęli powątpiewać, bo skoro takie rzeczy są opowiadane w Kongresie, to może coś w tym jest. To moje ulubione stwierdzenie.
1:12:28 AARO: śledztwo Pentagonu i groźby wobec Seana Kirkpatricka
Piotr: Coś w tym jest. I słuchajcie, może trudno Wam uwierzyć, ale powolutku zaczynamy docierać do całkiem współczesności. Teraz mamy dwudziesty trzeci rok i takie właściwie ostatnie ogniwo tej historii.
Ola: I tu uwaga, kolejny trudny skrót.
Piotr: Kocham, kocham rozwinięcie tego. Skrót to AARO, A-A-R-O, czyli All Domain Anomaly Resolution Office, w tłumaczeniu Biuro do Spraw Rozwiązywania Anomalii we Wszystkich Domenach. Kocham to, kocham. Znaczy, Biuro do Spraw Wszystkiego we Wszystkim.
Ola: Do Spraw Dziwności we Wszystkim.
Piotr: Tak, jeżeli gdzieś jest cokolwiek dziwnego, to… Dobrze, przepraszam. W każdym razie, wbrew pozorom, nie jest to banda przypałów siedzących pod dywanem, na którym robi wilkołak, tylko agencja powołana przez Pentagon w celu badania niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych, anormalnych też, czyli tych, co wcześniej nazywały się UFO, tak? AARO powstało, żeby – i tym razem na poważnie – przeanalizować wszelkie doniesienia związane z tymi zjawiskami, czyli wszystko to, co się wydarzyło właściwie od 2017 roku w mediach, ale też w polityce i tak dalej, bo to naprawdę zdrowo namieszało.
Ola: Ale AARO sięgnęło też wcześniej, to znaczy do elementów związanych z tymi wcześniej funkcjonującymi agencjami czy organizacjami rządowymi, które z ramienia Departamentu Obrony prowadziły różne śledztwa, a zawsze jakoś przypadkiem kończyło się na wilkołakach i UFO.
Piotr: W każdym razie teraz jest zaskoczenie, bo okazuje się, że raport tego AARO, przygotowany przez nich, stwierdził, że nie ma dowodów na istnienie statków ani ciał obcych, ani programów inżynierii wstecznej, ani niczego z tego, o czym mówił Grusz, pod przysięgą zresztą. I tu pojawia się osoba, która, kurde, chyba jest naprawdę spoza układu, czyli Sean…
Ola: Zaraz udowodnię, że jest spoza układu. Sam też udowodnił.
Piotr: Sean Kirkpatrick, dyrektor tego AARO. Stwierdził, że cała historia o UFO to jest coś nadmuchanego przez grupę zwolenników zjawisk paranormalnych, którzy gromadzili się wokół rancha Skinwalkera, i że to oni załadowali Gruszowi te informacje, o których później opowiadał pod przysięgą w Kongresie.
Ola: Czyli tutaj znowu wszystko się zbiega do rancza Skinwalkera i do kilku bogatych i wpływowych facetów.
Piotr: Dokładnie, i że zdaniem tego Kirkpatricka, szefa AARO, Grusz, Stratton, Lakacki i całe to towarzystwo…
Ola: Bigelow, Reid…
Piotr: Tak, wąskie grono takich prawdziwych wyznawców UFO, którzy mają wysokie pozycje w administracji, w wojsku, dysponują dużą kasą i są w stanie w związku z tym przepychać swoje programy, swoje narracje. To kolejny przypadek, który można nazwać spiskiem, choć nie teorią spiskową – bo tu wręcz odwrotnie: to oni są wyznawcami teorii spiskowej, którzy konstruują taką narrację, żeby innych do tego przekonać.
Ola: I o tym, że Kirkpatrick nie był jednym z tych spiskowców, świadczy chociażby to, w jaki sposób potraktowali go zwolennicy prawdziwości zjawisk paranormalnych i UFO. Zaczął otrzymywać groźby użycia przemocy wobec niego. Rzucano pod jego adresem oszczerstwa w mediach społecznościowych, dostawał pogróżki telefoniczne, a jeden fanatyk UFO wparował mu do domu i przestraszył jego rodzinę. Ludzie zaczęli grozić jego żonie i córce. Próbowali włamać się na jego konta internetowe. Kirkpatrick długo się trzymał i podtrzymywał swoje zdanie, efekt swoich badań, bo to nie było jego zdanie, jego opinia. Niestety został tymi wydarzeniami zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, bo zaczął się martwić, że coś naprawdę stanie się jego rodzinie. Z dużą goryczą opowiada o tym, że tak naprawdę dla tej grupy ludzi, o których przed chwilą Piotrek powiedział, dla tych prawdziwych wyznawców UFO, nie ma takich dowodów, które mogłyby ich przekonać, że zielone ludziki i latające spodki to nieprawda.
Piotr: Bo to jest kwestia wiary. To kwestia światopoglądu i wiary. Wierzącego trudno przekonać – nie mówię, że się nie da, ale trudno – żeby przestał wierzyć.
Ola: I absolutnie dla takich osób dowody nie są najważniejsze, a nawet jeżeli pojawia się kolejny dowód zaprzeczający temu, w co wierzą, to oni uznają, że to jest kolejny…
Piotr: [? niepewne: Firebuck] efekt.
Ola: Tak, tak, że to zostało spreparowane przez ich przeciwników.
Piotr: No tak, bo im bardziej NASA zaprzecza, tym bardziej to musi być prawda. Skoro rząd mówi, że coś jest nieprawdą, to wiadomo, że jest prawdą. Oczywiście nie mówię, że to wszystko nie ma sensu, bo rząd sam się podłożył, chociażby w 1947 roku, wyskakując z tymi nieszczęsnymi balonami.
Ola: Potem się podłożył, finansując organizację, która badała UFO na ranczu Skinwalkera za 22 miliony dolarów. No proszę, czy oni nie mieli żadnych możliwości, żadnego nadzoru?
Piotr: Ale wiesz, jak wygląda biurokracja – jak gdzieś coś wpadnie, a jeszcze komuś zależy na tym, żeby to nie wylazło za bardzo. Co to są 22 miliony? Za 22 miliony w Pentagonie nawet chusteczek się nie kupi.
Ola: A poza tym te badania na ranczu Skinwalkera były w końcu prowadzone przez poważną firmę lotniczą, poważnego biznesmena z branży lotniczej i kosmicznej, Bigelowa. Właściwie nie było powodu, żeby mu nie wierzyć, żeby to jakoś bardzo kontrolować. I te wszystkie historie, pojawiające się na coraz wyższym szczeblu, zbierające coraz większą uwagę, aż trafiły w końcu do Kongresu i do bardzo szerokiej dyskusji, doprowadziły do tego, że ten temat powrócił i ma się świetnie. Do tego dołożyły się media społecznościowe i podcasty, które namnażają rozmaite bzdury, nagłaśniają je, tworzą nowe teorie.
Piotr: To są bardzo wdzięczne tematy. Jeżeli się do nich podejdzie sensacyjnie, to można wydłubać takie rodzynki, że po prostu…
Ola: No tak, ale można też stworzyć własne wersje i dzięki temu zyskać popularność w mediach społecznościowych. Więc widzicie, żyjemy w czasach, kiedy ten mit żyje własnym życiem i jest napędzany z bardzo wielu źródeł, a tak naprawdę to jest historia kilku wpływowych facetów, którzy po prostu stwierdzili, że muszą za wszelką cenę udowodnić, że UFO istnieje.
1:20:20 Dlaczego mit UFO wciąż żyje: podsumowanie i zakończenie
Piotr: Oczywiście, tu można nawiązać do… to jest temat na kolejne kilka godzin opowiadania, choćby o efektach psychologicznych, które się tu pojawiają, jak efekt potwierdzenia, będący w ogóle królem wszelkich teorii spiskowych i wszelkich samonapędzających się, zamkniętych kręgów. Chcę natomiast powiedzieć o czymś: nie wiem, może niektórzy poczują zawód, bo jest trochę rzeczy, o których nie powiedzieliśmy. Nawet powiedziałbym, że jest większość rzeczy, o których nie powiedzieliśmy. Na przykład nie powiedzieliśmy o poszczególnych obserwacjach. Są takie słynne incydenty, na przykład Lonnie Zamora, albo słynny lot Japan Airlines Cargo 1628. Jest zdarzenie w [? niepewne: Kachlandrum]. To są takie rzeczy, o których nie mówiliśmy. Bardzo mało powiedzieliśmy o tych materiałach wideo z samolotów wojskowych, ledwo to wspomnieliśmy. Dlaczego? Prawda jest taka, że po pierwsze, podcast ma już 3 godziny, po 1,5 godziny każda część, ale to jest mniejszy problem. Bardziej dlatego, że te kolejne historie w sumie niewiele wnoszą do tej opowieści, wbrew pozorom.
Ola: Mają jakiś wspólny mianownik.
Piotr: Każdy z tych przypadków można zaliczyć do jednej z dwóch kategorii. Pierwsza to taka, w której przy bliższym przyjrzeniu się łatwo znaleźć wyjaśnienie zjawiska. Mamy na przykład chmury, odbicia w szybie, awarię sprzętu, grupę nastolatków, która zmontowała coś z patefonu. Wystarczy się przyjrzeć, coś tam skojarzyć, i już. To pierwsza kategoria. Druga kategoria to taka, w której przy bliższym przyjrzeniu się nadal nie wiadomo, co się wydarzyło. Dlaczego? Bo mamy za mało danych, bo informacje są sprzeczne albo nieprecyzyjne, bo świadkowie okazują się mało wiarygodni, o czym mówiliśmy przez ostatnią godzinę z okładem. Bo po prostu nie wiadomo. I tu jest kluczowa rzecz: mamy te dwie kategorie, czyli albo łatwo znaleźć wyjaśnienie, albo nadal nie wiadomo, co się wydarzyło. Natomiast nigdzie w tych opowieściach z ostatnich 78 lat nie ma kategorii, w której cokolwiek wiarygodnego wskazywałoby na to, że to są obcy. Bo wokół tego cały czas krążymy. Na samym początku powiedzieliśmy, że UFO istnieje. Oczywiście, że istnieje – UFO jako niezidentyfikowany obiekt latający, czy według nowej nomenklatury, jakkolwiek to nazwiemy. UFO istnieje, bo jest wiele rzeczy, których nie zidentyfikowaliśmy. Tylko że to nie znaczy, że są to rzeczy, które są czymś innym, niż by się nam wydawało.
Ola: Że są obcymi, przybyłymi do nas z kosmosu.
Piotr: No więc właśnie.
Ola: I tutaj jest bardzo istotne to, że jesteśmy podcastem popularnonaukowym, a w nauce jest tak, że brak dowodu na coś nie jest dowodem, i to działa w obie strony. Po pierwsze, fakt, że nie mamy dowodów na to, że obcy nas odwiedzają i że UFO to są ci obcy, nie oznacza, że nas nie odwiedzają. Ale to nie jest problem, tu się chyba wszyscy zgodzą. Jednak bądźmy konsekwentni: skoro tak, to brak dowodów na aktywność obcych nie oznacza, że ci obcy tutaj naprawdę są. A większość ruchu zwanego ufologicznym właśnie takie błędne założenie czyni podstawą swojego działania. I tutaj dla porównania coś, co można odnieść do innej sytuacji, żeby łatwiej było to sobie uświadomić: brak dowodów na to, że w niedostępnych głębinach Ziemi kryją się wciąż żywe dinozaury, nie oznacza, że one tam rzeczywiście są.
Piotr: Fakt, że nie odkryliśmy krążącego wokół Saturna małego, porcelanowego czajniczka, nie oznacza, że go tam nie ma. Ale zakładanie, że skoro go nie odkryliśmy, to pewnie tam jest, jest raczej dość karkołomne. Tak można to ująć. Więc te prawie 80 lat badania zjawiska UFO, czy UAP, mówi nam właściwie to, co tak pięknie przełożyła Irena Tuwim, tłumacząc „Chatkę Puchatka": im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej prosiaczka tam nie było.
Ola: I tu powoli zbliżamy się do szczęśliwego końca naszego rozszerzonego setnego odcinka, który zrobił się setnym i 101. Dziękujemy, że dotrwaliście z nami do tej pory. Jeżeli Wam się podobało, to możecie nam postawić kawę – w serwisie Buy Coffee To. My lubimy kawę i chętnie pijemy ją podczas nagrywania naszych podcastów.
Piotr: I zostało nam, słuchajcie, słowo na dziś, które wyniknęło w trakcie. Miało być pierwotnie inne, ale słowem na dziś będzie…
Ola: Skywalker.
Piotr: No dobra, to cześć.
Źródła
* https://www.nytimes.com/2024/03/08/us/politics/pentagon-ufo-alien-review.html?searchResultPosition=2
* https://www.theguardian.com/us-news/2024/mar/22/ufologists-sean-kirkpatrick-pentagon-report-uaps
* https://www.nytimes.com/2024/08/16/books/booksupdate/imminent-luiz-elizondo.html
* https://en.wikipedia.org/wiki/George_Knapp_(television_journalist)
* https://en.wikipedia.org/wiki/David_Grusch_UFO_whistleblower_claims
* https://www.vice.com/en/article/inside-skinwalker-ranch-a-paranormal-hotbed-of-ufo-research/
* https://media.defense.gov/2024/Mar/08/2003409233/-1/-1/0/DOPSR-CLEARED-508-COMPLIANT-HRRV1-08-MAR-2024-FINAL.PDF
* https://smd-cms.nasa.gov/wp-content/uploads/2023/09/uap-independent-study-team-final-report.pdf
Źródła
- nytimes.com/2024/03/08/us/politics/pentagon-ufo-alien-rev…
- theguardian.com/us-news/2024/mar/22/ufologists-sean-kirkpatri…
- nytimes.com/2024/08/16/books/booksupdate/imminent-luiz-el…
- en.wikipedia.org/wiki/George_Knapp_(television_journalist
- en.wikipedia.org/wiki/David_Grusch_UFO_whistleblower_claims
- vice.com/en/article/inside-skinwalker-ranch-a-paranorm…
- media.defense.gov/2024/Mar/08/2003409233/-1/-1/0/DOPSR-CLEARED-…
- smd-cms.nasa.gov/wp-content/uploads/2023/09/uap-independent-st…
