Podcast Crazy Nauka · odc. 102

Nauka na czasie: Mikroprzerwy w pracy i zaraźliwe sikanie

28-01-2025 · 38 min · Nauka na czasie, Codzienne sprawy, Mózg i psychologia

Okładka odcinka

Tu jest treść z serwisu Spotify. Po jej włączeniu Spotify otrzyma Twój adres IP i może zapisać w przeglądarce pliki cookies.

Posłuchaj też na:

Nawet jednominutowa przerwa w pracy potrafi zdziałać cuda – zmniejszyć zmęczenie, poprawić pamięć czy wydajność. Warunek: regularność.
Plus fascynujący świat "zaraźliwych" zachowań: co łączy sikanie, śmiech i ziewanie? Wyjaśniamy mechanizmy neurologiczne, które sprawiają, że nieświadomie synchronizujemy się z innymi.

Oto dwa naukowe newsy w ramach krótszej wersji naszego podcastu. Zapraszamy do słuchania!

Wideo na 100. odcinek czyli podcast od kuchni i nasze wpadki:
youtu.be/XUfTuezdtLY

Transkrypcja odcinka

Transkrypcja powstała automatycznie i została tylko lekko poprawiona, więc może zawierać błędy. W razie wątpliwości liczy się nagranie.

0:00:00 Wstęp

Piotr: Ta jedna cudowna metoda, która sprawi, że nie padniesz w robocie ze zmęczenia.

Ola: I czy sikanie może być zaraźliwe? Cześć, tu Ola Stanisławska.

Piotr: I Piotrek Stanisławski, podcast Crazy Nauka po odcinku setnym, a już nawet 101, który trochę rykoszetem wyszedł, ale o tym za chwilę. Jak to niektórzy mówią, skoroszytem. Skoroszytem, zostaliśmy trafieni, tak.

Dziś będzie rada z cyklu, uwaga, Cudowne i proste rozwiązania codziennych problemów. Czyli coś, co właściwie…

Ola: Kurs wspinaczki skałkowej w weekend.

Piotr: Tak, coś takiego. Coś, co zazwyczaj nie ma większego sensu, a tym bardziej naukowych podstaw. Ale tym razem ma sens, ma naukowe podstawy i właśnie o czymś takim dzisiaj będziemy opowiadali.

No i jeszcze będziemy mówili o tym, co ma wspólnego sikanie z zaraźliwym śmiechem czy ziewaniem, jak nauka to tłumaczy. Czyli to są dwa naukowe newsy w ramach, jak to zwykle nazywamy, krótszej wersji naszego podcastu, choć jak już wiecie, różnie z tym bywa.

Ola: No i bardzo wam gorąco dziękujemy za mnóstwo reakcji i komentarzy pod naszymi odcinkami o UFO, tymi z okazji setnego odcinka.

Piotr: Tak, miał być setny odcinek, a wyszły dwa, ale chyba nikt nie płakał z tego powodu.

Ola: Absolutnie, mam nadzieję, że nikt. I nadal słuchacie tych odcinków na YouTube, toczy się nawet zażarta dyskusja na ten temat. Naprawdę jesteśmy wam bardzo wdzięczni, dyskutujcie, zostawiajcie opinie, oceniajcie. I jeżeli możemy wam jeszcze coś dodatkowo polecić, co być może wam umknęło przy okazji naszych ufologicznych opowieści, to odsyłamy was na YouTube, gdzie wrzuciliśmy mini wideo z naszymi podcastowymi wpadkami, z obrazkami, filmami zza kulis i innymi kwiatkami pozbieranymi przy okazji robienia naszych podcastów, czyli w skrócie, jak robimy z siebie kretynów w niecałkiem zaplanowany sposób.

Piotr: Tak, trzeba to podkreślić, niecałkiem zaplanowany. Słuchajcie, wideo znajdziecie na YouTubie, link jest oczywiście w opisie odcinka.

Ola: No i przypominamy, że jesteśmy obecni na wszystkich liczących się platformach podcastowych.

Piotr: I na tych nieliczących się, moi drodzy, również.

0:02:36 Czym są mikroprzerwy i jakie dają korzyści

Piotr: A te obiecane cudowne metody, wiecie, tam lekarze tego nienawidzą.

Ola: Albo lekarz ci tego nie powie.

Piotr: Tak i tak dalej. O co chodzi? Chodzi o mikroprzerwy. Nie chodzi o mikroprzerwy w szkole.

Ola: Między zębami?

Piotr: Między zębami też nie. Chodzi o mikroprzerwy w pracy. Chociaż to do szkoły też się jakoś ma. Bardzo ciekawa rzecz, która zresztą wyszła nam trochę z naszej rozmowy dzisiaj na spacerze.

Ola: No dobra, przyznam się. Chodzi o to, że jak ja zaczynam pracować, to nie mogę przestać. I to jest tak, że ja się tak wkręcam, że świat przestaje dla mnie istnieć. Łącznie z tym, że moje potrzeby fizjologiczne traktuję w sposób niegodny i biegnę do toalety na przykład w absolutnie ostatniej chwili.

Piotr: I szczegóły. Nie powiem, że to tajemnice alkowe, ale prawie.

Ola: Jak wstaję, żeby sobie zrobić w końcu coś do picia, bo już usycham przy komputerze, to się nagle okazuje, że właśnie muszę jednocześnie biec do toalety, bo już po prostu dawno o tym zapomniałam. Ten odcinek, ta informacja, jest skierowana do takich osób, które po prostu jak zaczną pracować, to nie potrafią przerwać.

Piotr: To nas trochę zainspirowało, zwłaszcza że ja mam trochę inny styl działania i właśnie robię sobie takie mikroprzerwy. Dobra, co to w ogóle jest? Na ten temat od razu mówię, to nie jest jakieś hasełko z cyklu bełkotliwo-coachingowego gadania, nie wiadomo o czym. Jest trochę fajnych badań na ten temat, m.in. taka meta-analiza, którą oczywiście znajdziecie podlinkowaną w opisie. Mikroprzerwy definiowane są jako krótkie przerwy w pracy, które trwają od nawet kilku czy kilkudziesięciu sekund do 10 minut. To jest trochę arbitralnie przyjęta granica, że te 10 minut to już potem jest większa przerwa, ale chodzi o te mniejsze.

One generalnie pozwalają się zregenerować psychicznie, fizycznie, energetycznie. Chodzi o to, żeby oderwać się od tego, co ciągiem robimy. I teraz mogą to być oczywiście różne przerwy. Może być, nie wiem, taka relaksacja w rodzaju patrzenia na naturę czy nawet jakichś elementów medytacji. Może być aktywność fizyczna, nie wiem, szybki spacer, przeciąganie się, rozciąganie. Wiem, że nie zawsze w pracy można się gimnastykować, ale w niektórych miejscach nikt na to źle nie patrzy. Elementy społeczne, rozmowa z kimś. Wiem, że wychodzenie na papierosa jest takim elementem, tylko że wychodzenie na papierosa to nie jest mikroprzerwa, dlatego że odkąd nie pali się tam, gdzie się siedzi, czyli w pracy, to nigdy to nie będzie mniej niż 10 minut, więc to trochę co innego.

Ola: Rozciąga się do makroprzerwy. Ale jest to wciąż zachowanie społeczne, choć ekstremalnie niezdrowe.

Piotr: Dokładnie, ale już na przykład pójście po kawę czy coś takiego, słuchanie muzyki, czytanie. Głównie chodzi o to, że powinny to być rzeczy, które nie są związane z pracą.

Ola: I których ja z reguły nie wykonuję w ciągu dnia, ponieważ ja to nazywam wtunelowywaniem, czyli wtunelowuję się w dane zagadnienie, po czym po jakimś czasie doktoryzuję się z niego.

Piotr: Wypadasz z drugiej strony tunelu i to, co z ciebie zostaje, to szczep. Ważne jest, żeby te mikroprzerwy były czymś innym niż praca, więc na przykład sprawdzanie maili pracowych za mikroprzerwę się nie liczy. To oczywiście jest coś lepszego niż napierniczanie w kółko, ale nie do końca o to chodzi. Chodzi o to, żeby zająć się czymś innym, oderwać się, odkleić. To redukuje zmęczenie psychiczne. To, o czym teraz mówię, to są wyniki konkretnych badań. Zmniejsza zmęczenie, które wynika z intensywnego, umysłowego wysiłku, na przykład pracy, która wymaga dużo koncentracji, jakiejś analizy danych. Chodzi o to, że nasza pamięć robocza ma ograniczoną pojemność. Jeżeli tę pamięć roboczą bardzo intensywnie wykorzystujemy, ładujemy do niej, wyładowujemy, spada nam po prostu efektywność i to jest bardzo męczące.

Ola: Muszę tutaj tylko wrzucić informację, że kiedy sobie robię taką przerwę, to mam wrażenie, że potem jest trudniej wrócić do zadania, które podejmowałam wcześniej.

Piotr: Sam początek jest trudny, bo oczywiście jeżeli robisz coś cały czas, to to jest trochę jak schodzenie na dłuższe dystanse. Z jednej strony dobrze się idzie jednym ciągiem, ale z drugiej strony, jak się siebie nie zna, to można przesadzić. Jak będziesz szła przez 5 godzin bez przerwy, to prawdopodobnie będziesz bardziej zmęczona, niż gdybyś jednak robiła te przerwy. Wiem, że sam początek jest trudny, robisz miny i się ze mną nie zgadzasz, ale spoko.

Ola: Ale to jest twój kawałek, więc sobie go poomawiaj.

Piotr: Mogę sobie gadać, co chcę, dzięki. To wszystko jest oparte na badaniach, polecam naprawdę.

Ola: Ja wiem i zrobiłeś to w dużej mierze dla mnie, żeby mnie przekonać i żebym się bardziej starała odpoczywać, mikroodpoczywać.

Piotr: Kolejna sprawa to poprawa emocjonalnego samopoczucia. Obniżenie poziomu stresu, poprawienie nastroju, zmniejszenie negatywnych emocji. To kolejny element, który dają nam te mikroprzerwy. Również zmniejszenie fizycznego zmęczenia, bo siedzenie przez dłuższy czas, a tak zazwyczaj pracujemy, w jednej pozycji albo zbliżonej pozycji, to nie jest zdrowa rzecz. Nie wyewoluowaliśmy do siedzenia na tyłku przez bardzo długi czas i w związku z tym takie przerwy są bardzo cenne. W dłuższej perspektywie skutkuje to również na przykład poprawą jakości snu. To też wychodzi z badań, dlatego że na koniec dnia pracy ludzie są mniej zmęczeni, mniej obolali, co pozwala lepiej spać. Rzecz, która być może dla wielu osób ma kluczowe znaczenie, to zwiększa wydajność w ciągu dnia pracy. Jest ciekawe badanie robione na księgowych, którzy mają pracę często dość monotonną, zwłaszcza jeżeli sprawdzają dane w dużej ilości. Okazuje się, że jeżeli świadomie wykorzystują te mikroprzerwy w pracy, to wyniki są po prostu lepsze. Mniej się mylą, rzadziej się mylą. Również to badanie jest w opisie.

To jest bardzo ciekawa sprawa. Są pewne rzeczy, w których te mikroprzerwy nie pomagają. O tym warto wiedzieć. Są zadania, które są bardzo intensywne poznawczo. Na przykład jeżeli uczymy się do egzaminu czy coś takiego, to mikroprzerwy nam nie wystarczą. To jest ten rodzaj wysiłku, który wymaga dłuższych przerw regeneracyjnych, ponad 10-minutowych. To oczywiście wszystko zależy od możliwości. Natomiast bardzo, bardzo złym pomysłem, być może najgorszym, jest uczenie się jednym ciągiem. Wiem, że jak jest egzamin o 8:30, a jest 22:40 i orientujemy się, że czas się zacząć uczyć, to koncepcja robienia przerw nie jest nam najbliższa. Te dłuższe przerwy też powinny być wykorzystane w sensowny sposób, ruch itd., ale nie na tym się teraz skupiamy. Pierwsza sprawa to te intensywne poznawczo zadania. Druga sprawa to przewlekłe zmęczenie. To niby oczywiste, ale jeżeli mamy bardzo dużą kumulację działań przez długi czas, to mikroprzerwy niewiele nam tu załatwią. Tam jest już potrzebna znacznie dłuższa przerwa.

Ola: Widzisz, widzisz?

Piotr: Widzę, widzę, ale ty nie robisz ani mikro, ani makro.

0:11:05 Jak korzystać z mikroprzerw: zasada 20 na 20 na 20

Piotr: Jak z tych mikroprzerw korzystać? Pierwsza sprawa: lepsze są częste, króciutkie przerwy niż jedna bardzo długa. To znaczy, wiem, że jak zaczynamy robotę, to myślimy sobie, że dociągniemy do 13, gdzie jest przerwa na lunch. I to nie jest dobre rozwiązanie, bo ta przerwa na lunch owszem zregeneruje nas na pewno, natomiast efektywność i przed tą przerwą, i w tym drugim cyklu po przerwie, będzie gorsza, niż gdybyśmy cięli to mikroprzerwami.

Ola: No to ile powinno być tych mikroprzerw w ciągu powiedzmy 4 godzin?

Piotr: Słuchaj, to zależy od każdego, od tej roboty. Generalnie, jest na przykład taka zasada, ona dotyczy trochę czego innego, ale może to dobra okazja do połączenia tego. Jest taka zasada 20 na 20 na 20. Ona jest amerykańska, więc tę 20 zaraz wyjaśnię. Chodzi o to, żeby co 20 minut na 20 sekund popatrzeć na coś odległego o 20 stóp od siebie. 20 stóp to jest jakieś 6 metrów. Chodzi akurat o oczy, to znaczy znowu odwołując się do ewolucji: nasze oczy są przystosowane do patrzenia na duże odległości. To, że wady wzroku są tak powszechne w tej chwili, wiąże się między innymi w dużym stopniu z tym, że patrzymy na rzeczy, które są blisko. Ekrany telefonów, komputerów, książki, takie sprawy, i to powoduje zmiany, które się kumulują, więc poleca się, żeby robić przerwy dla oczu, co 20 minut popatrzeć gdzieś dalej.

Ola: No, 6 metrów, umówmy się, że to nie jest zbyt daleko. Najlepiej byłoby spojrzeć gdzieś przez okno.

Piotr: No więc dokładnie, więc ja proponuję polską wersję 20 na 20 na 20, gdzie to jest co 20 minut na 20 sekund patrzymy na coś odległego o 20 metrów. W większości miejsc pracy mamy jakieś szanse na okno, więc to dobrze. Jak nie mamy, to patrzmy, gdzie najdalej się da. Chodzi o to, żeby nasze oczy przestały pracować w trybie, po pierwsze, zbieżnym, bo jak patrzymy bliżej, to oczy się zbiegają do środka. Po drugie, kwestia akomodacji, naprężenia mięśni oka i tak dalej.

Ola: Ale to przecież można oszaleć, jak co 20 minut trzeba sobie robić przerwę. To co, ja mam sobie nastawić alarm?

Piotr: Tak, to zależy. Możesz sobie, jak najbardziej. Nie musi być alarm, który będzie [? niepewne: dardzioba]. Są aplikacje na telefon i na komputer, które przypominają po prostu o tym. Znowu, tu jest mikroprzerwa oczna, 20-sekundowa. Zróbmy sobie przerwę odrobinę dłuższą, 40-sekundową. Zazwyczaj mówi się, że optymalny czas to jest nie mniej niż 40 sekund. Jest gdzieś badanie, które pokazywało, że przy 27 sekundach są już konkretne efekty. Ale po prostu co jakiś czas, co jakiś kawałek pracy, jeżeli mamy problem z odrywaniem się od tego, co robimy, możemy wykorzystać jakieś przypominajki. Po prostu zróbmy coś innego. To może być i pójście na siku. Nie mówię, żeby co 20 minut biegać na siku, ale można sobie, nie wiem, przeciągnąć się na krześle, zamknąć oczy, popatrzeć na coś innego. Ja na przykład robię sobie przerwy, które akurat nie są dla oczu, przyznam, chociaż o to muszę rzeczywiście zadbać, ale takie intelektualne, gdzie odrywam się od tego, co robię, i na przykład wskakuję na jakieś serwisy z newsami, na portale, które dobrze znam, po to, żeby zobaczyć, co się dzieje na świecie, albo rzucam okiem gdzieś indziej. Oczywiście wejście na, nie wiem, Instagram, Facebook, prawdopodobnie spowoduje, że to nie będzie mikroprzerwa, tylko makroprzerwa, bo te systemy są tak zrobione, żebyśmy tam zostali jak najdłużej, więc nie mówię, żeby akurat na tym się skupiać, ale można sobie posłuchać jakiejś piosenki, można coś zobaczyć, nawet obejrzeć parę wideo z kotkami. Dlaczego tak? Dlatego, że to nie jest przerwa, która będzie komuś przeszkadzała. To znaczy, to nie jest raczej tak, że ktoś nas tu dopadnie, ten straszny szef, i powie: dlaczego nie pracujesz. Bo okej, jak idziemy gdzieś na dłużej, no to nas nie ma i to widać. Jeżeli robimy sobie przerwę nawet na tym stanowisku pracy, gdzie jesteśmy, nawet bez wstawania, to już jest coś. Chodzi o to, żeby nasz mózg wyskoczył z tego trybu, na którym się zawieszamy.

Ola: No to będziesz się miał spyszna, jak cię szef złapie na przeglądaniu kotków w biurze.

Piotr: Dobrze, to jeżeli to jest ryzykowne, to skupmy się na czymś, czego nie widać. To znaczy, nie musimy, można zamknąć oczy, można się oderwać, można sobie pomyśleć o czymś przyjemnym. Ważne, żeby jednak tę przerwę zrobić. Co bardzo istotne i co może w jakimś stopniu kogoś przekonać, to wzrost efektywności. To znaczy, te przerwy powodują, że pracujemy skuteczniej. Tu są różne dane i powiem szczerze, trudno to jednoznacznie ocenić, natomiast z niektórych informacji wynika, że wzrost efektywności, pytanie jak mierzymy tę efektywność, jest całkiem spory. To są wzrosty rzędu nawet kilkudziesięciu procent. Badano tam przypominanie sobie rzeczy, zachowywanie w pamięci, i to było rzędu kilkudziesięciu procent, taki wzrost po odpoczynku.

Ola: Ja tylko jedno zagrożenie tutaj widzę. Wyobrażam sobie, że pracuję w tym moim tunelu i jestem w szale znajdowania kolejnej niezbędnej rzeczy, aż tu nagle odzywa mi się alarm i ja dostaję szału z kolei, ze złości, że to mi przerywa pracę.

Piotr: Dlatego mamy mózgi i pewną świadomość. Co ty mówisz? Żeby wiedzieć, że pewne rzeczy, które być może doraźnie wydają się niekorzystne, w rzeczywistości są korzystne. Ja nie polecam włączania alarmu, który będzie nas stawiał dęba. Są aplikacje z najróżniejszymi przypomnieniami, od takich, które łagodnie mrugną nam ekranem, po takie, które blokują komputer dosłownie, i to polecam szczególnie osobom, które mają poważny problem z tym, żeby sobie zrobić przerwę.

Ola: Tak, proszę pana.

Piotr: Pewnie w pracy, gdzie pracujemy w biurze, to nie zadziała. Pewnie bardziej jest to dla, nie wiem, freelancerów, osób pracujących w domu. Dodajmy, że praca w domu też sprzyja takiemu tunelowaniu, dlatego że nie mamy obiektywnych rzeczy, które przeszkadzają nam w pracy. Czyli na przykład nie mamy kolegi, który podejdzie i powie: ej, idziesz na kawę, albo mamy jakieś zebranie czy spotkanie, na które trzeba się przewlec te 50 metrów. W domu, jak człowiek usiądzie do roboty o, dajmy na to, dziewiątej, to jak skończy o 21, to właściwie tyle, żeby pieluchę zmieniał.

Ola: Nie patrz na mnie w ten sposób.

Piotr: Przepraszam, zupełnie przypadkiem.

0:18:57 Promocja: wyprawa do Szkocji i podziękowania

Ola: Skorzystam tutaj z okazji, żeby ci się wtrącić i opowiedzieć o naszej cudownej wyprawie pod tytułem Cała dzikość Szkocji, która, surprise, surprise, no właśnie obiera za kierunek Szkocję, i my jesteśmy, uwaga, przewodnikami w tej wyprawie.

Piotr: To jest taka makroprzerwa w pracy dla niektórych.

Ola: Taka makroprzerwa to zdaje się jest około 9 dni.

Piotr: Tak, coś takiego.

Ola: Na przełomie maja i czerwca mamy już ostatnie miejsca na tej naszej kolejnej wyprawie szkockiej, bo o jednej wam na pewno opowiadaliśmy i wyszła nam świetnie, więc zapraszamy was serdecznie do zapisywania się. Wyprawę organizujemy razem ze wspaniałym biurem podróży One Small Step. Oni ogarniają na szczęście sprawy organizacyjne, a my robimy część merytoryczną i robimy też za kierowców, za opowiadaczy, gawędziarzy i osoby, które będą was zabawiać w czasie tej wyprawy.

Piotr: Tak jest, to bardzo polecamy. Oczywiście link jest w opisie odcinka. Możecie też wejść na stronę One Small Step czy na ich Instagram. No i w ogóle chcieliśmy bardzo podziękować tym, którzy nas wspierają dobrym słowem, rozmaitymi komentarzami, tym, którzy dzielą się naszym podcastem z innymi. Wszelkie rozmowy, dyskusje z wami są super rzeczą. Bardzo dziękujemy.

Ola: No i szczególnie dziękujemy tym spośród was, którzy dorzucają się do naszych działań na BuyCoffee.to czy na Patronite. Za to wam ogromnie dziękujemy.

0:20:32 Zaraźliwe sikanie: badania na szympansach i ludziach

Ola: A teraz będzie o tym, jak nasze mózgi synchronizują się nawet podczas najbardziej, nazwijmy to, fizjologicznych zachowań. No bo pewnie już wiecie doskonale, że ziewanie jest zaraźliwe.

Piotr: Jeżeli ktoś ziewnął w trakcie odcinka, to niech da znać.

Ola: Ale to nie działa najlepiej głosowo. Lepiej działa obraz.

Piotr: Wideo też będziemy robili.

Ola: Będziemy robili wideo z ziewaniem Piotrka, które na pewno będzie miało setki tysięcy odtworzeń.

Piotr: O Jezu, sam się zaraziłem ziewaniem.

Ola: OK, to mam nadzieję, że nie zarazisz się teraz sikaniem, bo ono też, uwaga, jest zaraźliwe, i to nie na skutek chorób zakaźnych.

No właśnie, chyba można to nazwać spokojnie zachowaniami społecznymi. I najpierw naukowcy odkryli to u szympansów. Bo kiedy dominujący w grupie szympans zaczyna siusiać, to wywołuje taką łańcuchową reakcję wśród pozostałych członków grupy. Oni łańcuchowo sikają.

Piotr: Czekaj, to mi idealnie pasuje do robienia mikroprzerw na siku.

Ola: Wyobrażasz sobie takie łańcuchowe sikanie w biurze.

Piotr: Tak, wyobrażam sobie. Jeszcze jeden nudny dzień w biurze.

Ola: I to nie jest przypadek, że kiedy jeden szympans sika, to inne też chcą sikać, bo badania pokazały, że takie grupowe siusianie zdarza się zdecydowanie częściej, niż mogłoby to wynikać z czystego przypadku. U nas, ludzi, też to działa, tak jak powiedziałam, ale działa to jeszcze ciekawiej. Żeby to zbadać, naukowcy użyli rezonansu magnetycznego. Badania na ten temat linkujemy w opisie odcinka. Sprawdzili, co się dzieje w mózgu, kiedy w naszej grupie ktoś kieruje się na stronę, nazwijmy to tak kulturalnie. I okazało się, że sama świadomość, że ktoś inny może chcieć siku, obserwować, słuchać…

Piotr: No bo co innego, jak widzisz, że ktoś sika, i tobie się też chce, to w przypadku szympansów pewnie ma częściej miejsce. My, nasz gatunek, w jakimś stopniu ukrywamy się podczas sikania. Taki mamy zwyczaj. Nie wszędzie, nie wszyscy, ale jednak tak. Więc teraz się zacząłem zastanawiać, czy to w biurze może zadziałać, czy musiałyby być na przykład przezroczyste ściany w toaletach.

Ola: Wiesz co, to działa już wtedy, kiedy dowiadujesz się, że ktoś natychmiast musi iść zrobić siku. Na przykład kojarzą mi się takie sytuacje z jazdy autokarem na jakichś długich wyprawach, że wszyscy tak siedzą, obserwują okolice i mają obojętne wyrazy twarzy, aż nagle ktoś stwierdza, że musi się natychmiast zatrzymać na siku, i wszyscy nagle orientują się, że oni też już muszą. Albo, powiedzmy, idziemy gdzieś w grupie bardzo bliskich znajomych i ktoś za krzaczkiem sobie kuca, i w tym momencie idzie to już lawinowo, czyli pozostałe osoby też czują potrzebę siknięcia, no może nie za tym samym krzaczkiem, ale za okolicznymi.

Piotr: To też działa, chciałem powiedzieć, bo mamy dwie toalety, więc można właściwie w tym samym czasie iść. Ostatnio zauważyłem, że całkiem często jest tak, że jak idzie jedno, to też idzie drugie.

Ola: No widzisz, no właśnie. I tutaj dochodzimy do tego momentu, co tym naukowcom wynikało z tego, że zbadali mózgi ludzi, którzy podlegali jakimś sugestiom, że inni chcą siku, czy też inni w pobliżu nich próbowali pójść na stronę. I to odpala w naszych mózgach nie tylko te obszary, które są odpowiedzialne za odczuwanie własnych potrzeb fizjologicznych, ale też odpowiada za uruchamianie się tych obszarów, które odpowiadają za emocje, za empatię przede wszystkim. To są takie obszary jak na przykład ciało migdałowate. One zdecydowanie w sytuacji społecznej bardzo mocno decydują o tym…

Piotr: Przestań ziewać, natychmiast przestań ziewać, bo zaraz o ziewaniu zresztą będzie.

Ola: …i odpowiadają za to, czy na przykład, kiedy idziemy do toalety, powiedzmy takiej publicznej, tylko po to, żeby umyć ręce, i usłyszymy, że ktoś tam sika, to w tym momencie nam się też zachciewa siku. To jest bardzo częsta reakcja i to, uwaga, teraz można mówić, że to udowodnione naukowo: zaraźliwe sikanie jest jeszcze jedną formą społecznej interakcji. I to oczywiście zależy też od innych czynników, to znaczy od tego, czy na przykład w towarzystwie osoby, która w tym momencie jest z nami w toalecie i rozpoczyna kaskadę sikania, czujemy się komfortowo czy niekomfortowo, bo zważywszy na to, że to ktoś może być bardzo nadęty i ważny, to może nam się raczej blokować chęć odpowiedzenia sikiem na jego sik.

Piotr: Piękne określenie.

Ola: No ale teraz, uwaga, to ma swoje ewolucyjne korzenie. Naukowcy tłumaczą to w ten sposób, że nasi praprzodkowie, którzy żyli w małych grupach, byli bezpieczniejsi dzięki temu, że sikali razem, synchronicznie, bo w tym momencie przez krótszą chwilę byli narażeni na atak drapieżników. Mogli stale być w ruchu, a zatrzymywali się na wspólne sikanie i szybko znikali z danej okolicy.

Piotr: A nie, że co chwilę trzeba posikiwać i że pojedynczy zostają albo cała grupa czeka.

Ola: No właśnie. I tutaj jeszcze neurobiolodzy dołożyli swoją cegiełkę. Okazało się, że kluczową rolę w tym procesie, w tym systemie, odgrywa współpraca. Co u nas współpracuje, kiedy odczuwamy społeczną potrzebę sikania? Współpracuje pęcherz z mózgiem, więc pęcherz z tymi częściami mózgu odpowiedzialnymi za zachowania społeczne. Więc trzeba mieć to na uwadze, kiedy znajdziemy się w publicznej toalecie, na przykład z przyjaciółmi, i będzie dochodziło do, jak to? Kaskadowego sikania.

Piotr: Kaskadowego sikania. I zaczęło mnie dręczyć, nie wiem, może nie powinienem mówić, ale czy to też dotyczy, jak powiem, dwójki, ale chyba nie.

Ola: Chyba nie. Nic na ten temat naukowcy nie napisali. Ja szczęśliwie, uwaga, nie drążyłam tematu.

0:27:21 Zaraźliwe ziewanie: ludzie i psy

Ola: To teraz troszeczkę o ziewaniu, skoro już tak spaliłeś mi ten temat. Ziewanie to oczywiście jest zagadnienie, o którym od dawna wiemy, że się udziela innym. Ale może ciekawszą…

Piotr: Przestań ziewać natychmiast.

Ola: …ciekawszą stroną tego zagadnienia jest to, że również psy ziewają na widok człowieka, który ziewa, a szczególnie swojego człowieka, czyli osoby będącej jego właścicielem. I to potwierdzają badania prowadzone w 2020 roku. Wówczas udowodniono, że w mózgu psa obserwującego swojego pana w trakcie ziewania, czy panią, odpalają się obszary związane z empatią. Dokładnie tak, jak u nas się dzieje, kiedy ziewamy w odpowiedzi na cudze ziewanie. Ja jestem na razie odporna, nie ziewam. Słyszycie, że wcale nie ziewam.

Piotr: A ten tu sabotuje moją robotę. Ja ziewam do fali, nie do ciebie teraz. Ona do mnie też ziewała.

Ola: Zobaczysz, będziesz jeszcze mówił jakiś dłuższy fragment naszego podcastu, ja ci zacznę ziewać. Albo sikać synchronicznie, zobaczysz. Więc to jest jeszcze jeden dowód na to, że psy mogą odczuwać ogromną empatię z nami, odczuwają silną więź, i my z nimi również, bo to też jest sprawdzone, że my możemy się od psów zarażać ziewaniem. Jeszcze troszeczkę o mechanizmach, które sprawiają, że tym ziewaniem się zarażamy. To jest kolejny, pradawny mechanizm synchronizacji grupowej. Kiedy jeden członek grupy jest zmęczony, to inni też ziewają wraz z nim. I to synchronizuje nam cykle odpoczynku. To jakby też w dawnych czasach lepiej się sprawdzało, bo pozwalało grupie działać na tych samych falach. Nomen omen. I teraz, tak jak już wspomniałam, ziewanie działa głównie przez obraz, ale też sam dźwięk wystarcza do tego, żeby…

Piotr: Twoje sabotowanie moich wysiłków może się okazać skuteczne.

Ola: Bardzo ciekawie mówisz.

0:29:50 Zaraźliwy śmiech i inne zaraźliwe zachowania

Ola: Oczywiście. To teraz przejdźmy do śmiechu. Ja cię teraz śmiechem zarażę tutaj, ponieważ śmiech jest najbardziej zaraźliwym z ludzkich zachowań. I śmianie się w całej grupie, wśród osób bliskich, to absolutnie samonapędzająca się sprawa. To może tworzyć pętlę śmiechu. Kto zatrzyma tę karuzelę śmiechu? Kiedy słyszymy czyjś śmiech, to nas z kolei rozśmiesza, a to, że my się śmiejemy, z kolei rozśmiesza innych.

Piotr: To jest rzecz jak najbardziej doświadczana. Zresztą dodajmy, że przecież na tym opierają się te żenujące śmiechy w sitcomach.

Ola: Absolutnie, tak. Mimo że są żenujące, my wszyscy to wiemy, one są z taśmy i sztuczne, chociaż wciąż działają na nasze mózgi. To znaczy, były badania, pamiętasz, na temat sitcomów, w których oceniano śmieszność, i te, które były uzupełnione tymi śmiechami puszczonymi z taśmy, były oceniane jako śmieszniejsze od tych, które tych śmiechów nie miały.

Piotr: Dzięki, nienawidzę tych śmiechów.

Ola: No tak, ty się nie znasz. A poza tym nie oglądasz sitcomów.

Piotr: Nie, był czas, że oglądałem.

Ola: I tutaj trzeba wspomnieć, że w naszych mózgach działają podczas takiego społecznego śmiania się dwa systemy. Jest jeden prymitywny, ulokowany w pniu mózgu, który odpowiada za podstawowe sygnały emocjonalne. Jest też taki wyższy poziom, który kontroluje świadome reakcje. I to tworzy właśnie tę pętlę śmiechu. I tu trzeba zaznaczyć, że w przeciwieństwie do ziewania, śmiech jest bardziej zaraźliwy przez dźwięk niż przez obraz.

Piotr: No właśnie, tak, dokładnie. No tak, bo ziewanie jest bardzo jednoznaczne, obrazowo, a śmiech… Dobrze, nie, nie. Tak zacząłem nad tymi sitcomami się zastanawiać.

Ola: To ja jeszcze tutaj dorzucę, że śmiech jest czymś na kształt społecznego kleju. To funkcjonuje w grupach przyjaciół, w grupach ludzi, którzy czują się ze sobą dobrze, swobodnie, i jeszcze bardziej spaja ich emocjonalnie. Do tego stopnia, że można nawet zacząć się śmiać, będąc w grupie, nawet wtedy, kiedy żart jeszcze nie wybrzmiał. Już samo oczekiwanie na ten żart wystarcza, żeby zacząć się śmiać.

Piotr: My to bardzo…

Ola: My to bardzo dobrze znamy z kontaktów z naszymi przyjaciółmi. Pozdrawiamy Krzysztofa, który zawsze, jak się szykuje do opowiedzenia dowcipu, to my już rechoczemy dużo wcześniej.

Piotr: I Elę, która patrzy na niego w taki sposób pełen oczekiwania, że tak powiem.

Ola: No i jeszcze tutaj wymienię kilka innych zaraźliwych zachowań, których jest naprawdę bardzo dużo. Podam tylko kilka przykładów, żeby was nie zamęczyć. Z takich mniej przyjemnych, stres też się udziela innym. Już samo patrzenie na osobę, która jest zestresowana, przyspiesza u nas tętno. Zwłaszcza jeżeli jesteśmy osobą empatyczną, to wówczas właśnie silnie współodczuwamy ten stres z kimś, kto jest w pobliżu nas, zwłaszcza jeżeli jest to osoba bliska. No i też można podłapać od kogoś kichanie.

Piotr: No to nic dziwnego, kaszel też można.

Ola: Owszem, ale właśnie chciałam powiedzieć, że nie wskutek działania wirusów czy bakterii, ale przez neurony lustrzane i mechanizmy społeczne, które w tych naszych mózgach się wówczas uruchamiają. Jeszcze dorzucę, że rola neuronów lustrzanych w udzielaniu się różnych odruchów fizjologicznych przez długi czas była przeceniana. To znaczy, przypisywano temu całkowitą odpowiedzialność za te odruchy, a tymczasem okazuje się, że równie ważną, jeżeli nie czasem ważniejszą, rolę odgrywają właśnie te mechanizmy społeczne, te empatyczne elementy w naszych mózgach, które wykształciły się w toku ewolucji, żeby lepiej współdziałać w grupie. I teraz z rzeczy ciekawych, o których właściwie wcześniej nie wiedziałam: synchronizować może się również nam mruganie.

Piotr: Mruganie.

Ola: Normalnie, spontanicznie mrugamy, jeżeli nie mamy żadnych problemów z oczami czy z przesuszonych oczu, robimy to średnio 15-20 razy w ciągu minuty. Ale przy innych ludziach…

Piotr: Przestań mrugać uporczywie.

Ola: …przy innych ludziach jesteśmy w stanie dostosować tempo swojego mrugania do ich rytmu. Teraz w ogóle nie patrzę na Piotrka, ponieważ on siedzi i mruga.

Piotr: Próbuję cię zsynchronizować.

Ola: Wiesz co, też będę ci przeszkadzała następnym razem, że też tego nie robiłam, nie mogę sobie darować, że dzisiaj tego nie zrobiłam. No to może cię to natchnie jakoś optymistycznie i bardziej pokojowo względem mnie. Otóż element romantyczny: otóż naprawdę jest tak, że nasze serca potrafią bić jednym rytmem. Serio, serio.

Piotr: Boże, u osób z arytmią to może być poważne zagrożenie.

Ola: Ty zawsze coś zepsujesz. Chodziło mi bardziej o zakochane pary i jakieś wspólne aktywności grupowe.

Piotr: Ciekawe, w jaki sposób się to odczuwa, no bo wiesz, mrugania nie widać, a bicia serca nie bardzo, po prostu wtuleni w siebie tak cudownie.

Ola: Wtuleni w siebie, ale też być może właśnie jakaś rytmiczna aktywność typu, nie wiem, wspólne robienie przysiadów.

Piotr: Tak, to jest romantyczna scena w wydaniu mojej żony. Wspólne robienie przysiadów.

Ola: Mówię: albo, albo. Nie mówię, że to romantyczna scena.

Piotr: Robi nam się odcinek walentynkowy po prostu. Wspólne sikanie i wspólne robienie przysiadów.

Ola: Dobrze, dobrze. Boże, ten temat nie wybrałam sobie zbyt szczęśliwie.

Piotr: Nie, jest dobrze.

0:36:23 Zakończenie i słowo na dziś

Ola: No dobrze, podsumowując, te wszystkie, w cudzysłowie, zaraźliwe zachowania czy odruchy fizjologiczne pokazują, jak mocne są więzi społeczne między nami. Nawet jeżeli znajdujemy się w pobliżu osób, które nie są naszymi najbliższymi, tylko po prostu jakąś grupą…

Piotr: Jakieś stado stanowimy.

Ola: Jakieś stado stanowimy, to wówczas również te mechanizmy bardzo sprawnie działają. Można powiedzieć, nie wiem, czy przejmują nad nami kontrolę, no w przypadku sikania to chyba tak.

Piotr: Jednoczą nas, no o to chodzi. My o tym wielokrotnie mówiliśmy, że ludzie są kiepscy w większości rzeczy, typu, nie wiem, gryzienie, pancerze, pazury, ściganie ofiar, tu akurat z małą gwiazdką, bo długo potrafimy biegać, że jedyną naszą zaletą jest życie społeczne, i to ono nam pozwoliło, jak powiem, zostać dominującym gatunkiem, na dobre i na złe.

Ola: No i to życie społeczne odpala nam się na różnych poziomach, a właśnie i sikanie, i ziewanie, i śmiech, i nawet rytm serca potrafią być zaraźliwe.

Piotr: Przestań mrugać.

Ola: To teraz tylko powiem, że ponieważ Piotrek tak usilnie tutaj ziewał, to ja bym zaproponowała, że jeżeli komuś z was podobał się ten odcinek, to może nam postawić kawę, żebyśmy nie musieli ziewać, żebym nie musiała znosić tego ziewania natrętnego z jego strony. Można nam postawić kawę poprzez BuyCoffee.to.

Piotr: Bardzo polecamy, bardzo miło. Bardzo dziękujemy tym, którzy nam przy okazji setnego odcinka postawili kawy, jeszcze w dodatku z bardzo miłymi słowami towarzyszącymi. To było naprawdę super miłe.

Ola: A słowo dnia na dziś to?

Piotr: Ziewanie. Cześć.

Źródła

* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9432722/

* https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/1911-3846.12999

* https://www.sciencealert.com/study-reveals-2-key-ways-to-reduce-fatigue-at-work

* https://www.cell.com/current-biology/fulltext/S0960-9822(24

* https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2869077/

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9399231/

* https://www.nature.com/articles/s41598-020-64999-x

* https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22772979/

* https://ojs.pum.edu.pl/pomjlifesci/article/download/726/541

* https://www.sciencedaily.com/releases/2013/08/130807204847.htm

* https://www.frontiersin.org/journals/psychology/articles/10.3389/fpsyg.2020.00442/full

* https://www.frontiersin.org/journals/psychology/articles/10.3389/fpsyg.2022.780665/full

Źródła

Mikroprzerwy

?Zaraźliwe” odruchy